Dodaj do ulubionych

Przymierzalnia

24.04.03, 09:14
Wydawało mi się, ze niewiele mnie może zaskoczyć w naszej polskiej
rzeczywistości. A jednak. Wczoraj w sklepie (dużym) z odzieżą na pytanie
gdzie można przymierzyć ciucha usłyszałam - niech pani się schowa gdzieś z
tyłu za półkami. Paranoja. To się nazywa troska o klienta. (?) Coraz częściej
się przekonuję, że jest to tylko papierowe hasło. Niestety.
Obserwuj wątek
    • trudny2002 Re: Przymierzalnia 24.04.03, 09:17
      Dobry sklep , Kasiu, nie musi być duży...
      Duży sklep Kasiu, nie musi być dobry...
      Za to możesz się nie chować mierząc futro...;-)))
      trudny
      • kathy38 Re: Przymierzalnia 24.04.03, 09:20
        Pisząc duży miałam na myśli miejsce, w którym bez problemu można wygospodarować
        kącik z lustrem i zasłonką. A ze związkiem duży-dobry zgadzam się całkowicie.
        Jeszcze dodałabym czynnik ludzki - są sklepy do których chce się chodzić nie
        tylko po zakupy.

        pozdrawiam
        • trudny2002 Czynnik ludzki...;-))) 24.04.03, 09:27
          Jednym z miejsc , gdzie ta bezklasowość jest mocno uciążliwa są tzw. salony
          jubilerskie...
          Otóż to właśnie w jubilerskich przybytkach, w takich samych warunkach - w
          większości- masz kupować przywieszkę z kawałkiem syntetycznej cyrkonii za
          sześćdziesiat złotych i pozornie podobny kawałek - no, nieco większy - nie
          cyrkonii za sześćdziesiąt tysięcy złotych.
          To dziwne, bo jeśli chcesz kupić coś mocno kosztownego to musisz poszeptywać
          ukradkiem z personelem - rzadko fachowym- a o zacisznym i ekskluzywnym kącie
          ani słychu...a zresztą czemu to miałby być kąt?
          Masz rację, czynnik ludzki i jakieś stare przyzwyczajenia, jakiś taki dziwny
          brak poszanowania dla klienta...który w końcu ...eeee po co tak poważnie;-)))
          Pozdrawiam
          trudny
    • adam.67 A to Polska właśnie... 24.04.03, 09:33
      i takie sytuacje pewnie jeszcze długo będą się zdarzały w naszympięknym kraju
      aspirującym do pewnej większej (ob)struktury :)
      Tak oto sklepy dryfuja w kierunku bazaru w stylu siermiężno-dalekowschodnim,
      czy nawet - pardon le mot - prowincjonalnym.
      Chociaż nie, musze sam się przywołać do porządku:
      W zeszłym roku byliśmy na wakacjach w Piwnicznej, moja pani "wypatrzyła" sobie
      kieckę na takim maluteńkim bazarze, dosłownie kilka stoisk, ale na jednym
      niemal profesjonalna przymierzalnia za parawanem, a pani sprzedająca
      przeprasza, że takie warunki "polowe". Znowu powraca teza o niemożności
      uogólniania. Cos w tym jest...

      PS/ ciekawe, czy przynajmniej mogłaś negocjować ceny? moja pani summa sumarum
      kupiła sobie wtedy 2 porządne kiecki za cenę jednej w Krakowie, i wcale nie
      lumpex style :)
    • gph a ochroniarz był? 24.04.03, 09:50
      nie zaproponowali, że kocyk potrzyma??

      a trudny, kupujący kamyki za 60 kawałków.. no cóż. rozmawialiśmy kiedyś o
      Antwerpii panie Trudstein....
      • trudny2002 Panie Gephberg.... 24.04.03, 09:56
        a czy to ja mam mieć czas na Atwrpen, kiedy zaraz po piątku mam się do Stajni
        szykować, a przecież też nie bez zwiazku z Pańskimi kieszeniami...
        Jak tam zakłady i ten interes co Pan go robi kiedy wszystkim się zdaje że Pan
        wcale go nie robi?
        trudny
        • gph marności. 24.04.03, 10:05
          trudny2002 napisał:

          > a czy to ja mam mieć czas na Atwrpen, kiedy zaraz po piątku mam się do Stajni
          > szykować, a przecież też nie bez zwiazku z Pańskimi kieszeniami...
          > Jak tam zakłady i ten interes co Pan go robi kiedy wszystkim się zdaje że Pan
          > wcale go nie robi?

          a to dla każdego obezcrgo sznowny Pane taki kamyczek prezentem będzie? to i
          ludzi może przyjść więcej niż zaplanowano.
          Interesa słabo. Żeby wyjąć, trzeba włożyć, inaczej nazywając zainwestować
          Tak więc nie widze szans na sukces finansowy ichyba wycofam się z branży
          bukmacherskiej...
          • trudny2002 I dobrze, znaczy... 24.04.03, 10:12
            bo jak żyję, nie spotkałem X...berga czy Y...eina , który opowiadałby ze dobrze
            i że nawet wnuki będą mialy pociechę. Ciągle tylko wycofywanie się z branży,
            rezygnacja, zal , smutek i odchodzenie...
            A wszystko jakoś kwitnie. Jak to wiosną...
            trudny
            Co zaś się tyczy wyjmowania i wkładania, to powiem tak, ze jako praktyczny i
            nieskomplikowany człek dopierom od Pana się dowiedział, ze to "inwestycje"...
            Nie bukmacherzy, a artyści powiedzmy estrady, mawiają, ze to lansowanie...
            Sa,m nie wiem co bardziej mi się podoba...
            ;-)
            trudny
            • gph Re: I dobrze, znaczy... 24.04.03, 10:18
              jako człowiek z estradą stołeczną, ani żadną inną nie związany o lansowaniu
              dosyć blade mam pojęcie.
              Niemniej, jakiejś ambitnej, oczytanej... mógłbym kiedyś (na starość jak sądzę)
              pomóc w karierze...
              • trudny2002 Re: I dobrze, znaczy... 24.04.03, 10:22
                gph napisał:

                (..)
                > Niemniej, jakiejś ambitnej, oczytanej... mógłbym kiedyś (na starość jak
                sądzę)
                > pomóc w karierze...
                Martwi mnie , ze szybko Pan poważniejesz...tak jakbyś Pan już nieco
                przystarzał się...pewnie nad książką....
                trudny
                Trzeba Panie G...berg, bardzo być ostroznym, bo dziś sporo jest jednak
                syntetyków...niektóre łudząco ambitne...
                ;-)))
                >
                >
    • tosia_4 Re: Przymierzalnia 24.04.03, 10:14
      No popatrz, nie przypuszczałabym. W dzisiejszych czasach, kiedy nawet na
      tandecie są przymierzalnie!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka