Dodaj do ulubionych

Proszę o pomoc

08.03.19, 08:07
Historia mojego życia jest bardzo długa i muszę bardzo postarać się żeby opisać to wszystko w skrócie. Myślę że każdy szczegół jest ważny i może tutaj ktoś coś doradzi, pomoże?
Pamiętam jak będąc w gimnazjum marzyłam o wielkiej, romantycznej miłości, nawet opowiadałam swojej przyjaciółce że mam ,,jakąś dziurę, pustkę w sercu bo brakuje mi miłości". Od 5 klasy podstawówki jak tylko było źle cięłam się po nogach tak żeby nikt tgo nie widział. Od gimnazjum też mam zaburzenia odżywiania, do teraz. Nie jem nic, a jak zacznę jeść to żrę jak świnia i potem wymiotuję najczęściej. Byłam zakochana w swoim idolu, wyobrażałam sobie że jesteśmy razem itp. Typowe dla nastolatek, prawda? Przyszedł czas szkoły średniej, dojeżdżałam do innej miejscowości, spore miasto, poczułam wolność, czułam się tak jakby anonimowo, że będę robić co chcę i nikt nie doniesie tego moim rodzicom. Pamiętam że założyłam sobie konta na jakiś stronach randkowych i pisałam z różnymi chłopakami. W tym czasie czytałam też Greya i chyba wiadomo jak to się skończyło. Zapragnęłam być czyjąś suczką. No i poznałam takiego jednego, starszego faceta. Tutaj dodam że z tego co kojarzę to od dziecka ciągnęło mnie do starszych facetów, podobali mi się, nie to co rówieśnicy z którymi właściwie nigdy nie chciałam się zadawać. Dużo z nim pisałam, ze wszystkiego mu się zwierzałam, dzwoniłam w środku nocy jak płakałam bo czułam się samotna albo jak kolejny raz się pocięłam. Wysyłałam mu swoje nagie zdjęcia, filmiki. Nawet się z nim spotkałam 2 razy ale do niczego nigdy nie doszło. Pamiętam pierwsze spotkanie jak pojechałam w miejsce którego nie znałam, do faceta którego nigdy nie widziałam, nawet na zdjęciu, była zima i już robiło się ciemno i nikt o tym nie wiedział, jak mnie to cieszyło. Wszystko skończyło się jak chciał żebym mu znalazła drugą taką jak ja,chciał mieć nas dwie. Ja nie mogłam tego przeżyć. W pewnym momencie zapytałam go jak on widzi nas, a on napisał że jako luźna znajomość. No i to był koniec bo ja tak brdzo go kochałam a on pisze mi o jakiejś luźnej znajomości... Przeżywałam to bardzo. Potem poznałam przez internet kolejnego faceta. Byłam wtedy ajkoś niedługo przed 17 urodzinami. Też starszy. Było pięknie, fajnie, romantycznie, chciał być moim Panem, chciał żebym była jego suczką więc już na pierwszym spotkaniu obściskiwaliśmy się w przymierzalni, a na drugim już jechałam do niego. Chciał żebym powiedziała o nas rodzicom, koleżankom, myślałam że to naprawdę facet na całe życie. Po miesiącu tego związku okazało się że jestem w ciąży. Pech chciał że on wtedy akurat wyjechał do swojego rodzinnego miasta i nie chciałam mu mówić takich rzeczy przez telefon. Wiedziały dwie koleżanki z klasy i moja wychowaczyni. Pewnego dnia zaczą mnie boleć brzuch, zaczęłam krwawić. Wychowawczyni zadzwoniła po rodziców i po karetkę, dziewczyny powiedziały żebym zadzwoniła do niego. Tak też zrobiłam. Miał wracać na drugi dzień i mówił że pomoże mi i mnie nie zostawi. Nie widziałam go więcej. Poroniłam w 6 tygodniu. Leżałam i krwawiłam w swoje 17 urodziny. A on nawet nie złożył życzeń. Nie przyjechał. Napisał tylko smsa że to dla niego trauma, będzie się za mnie modlił ale nie da rady być ze mną p tym. A jakieś 3 tygodnie poźniej napisał mi że on nie jest gotowy na związek ale jak chcę to możemy się tak luźno spotykać i jeszcze prosił o nagie foty. Po tym się załamałam, spotykałam się co chwile z kimś innym, tylko na seks, chyba pomyliłam łóżko z miłością, albo chciałam tylko zapełnić czymś tę pustkę po nim, nie wiem... Zaczęłam pić, kilka piw w weekendy, w tygodniu też czasami. Byłam u psychiatry, stwierdził depresję, przepisał leki. Potem poznałam kolejnego chłopaka. Rodzice cieszyli się bo nie był dużo starszy, odwoził mnie do domu. Tylko nie wiedzieli że paliłam z nim zioło i uprawialiśmy seks już na pierwszym spotkaniu.Ten ,,związek" też trwał z miesiąc. Przygotowałam prezent na walentynki dla niego, chciałam się z nim spotkać a on nawet się nie odezwał w walentynki. Napisałam mu żeby wypier... że jest frajerem itp. No i niedługo potem poznałam kolejnego faceta. Poszedł do mnie z zapalniczką jak nie mogłam odpalić papierosa. Bezdomny alkoholik. A ja się zakochałam na zabój. Nie wiem skąd on miał wtedy pieniądze, w każdym razie poszliśmy do hotelu i pierwszy raz wtedy nie wróciłam na noc do domu (z tamtymi facetami spotykałam się po lekcjach żeby rodzice nie wiedzieli). To było przed świętami wielkanocnymi. Po świętch przyjechałam szukać go. Przybiegł do mnie z płaczem że on nic nie ma że mu wszystko ukradli. Mnie to nie interesowało czy ma kasę czy nie bo kochałam go strasznie za to jaki jest. Albo za te wszystkie piękne bajeczki które mi opowiadał. Ale było cudownie. ,,Miłość jak z filmu". Walka ze wszystkimi, z rodzicami, z policją. Spaliśmy po klatkach, sępiliśmy fajki i kasę na jedzenie i alko. Koledzy z ulicy ostrzegali, ja na każde złe słowo o nim reagowałam agresją. Pewnego dnia powiedział mi że spotkał swoją byłą, a ona ma jego pieniądze z czegośtam i on to musi odzyskać więc może być tak że go nie będzie. No i zniknął. Ktoś powiedział mi że on do Wrocławia wyjechał. no i już nie wiedziałam co z nim, znalazłam numer do tej całej jego byłej i zadzwoniłam. Zapytałam co z nim, powiedziała że dobrze, że jest z nią itp. Umarłam. Rozpiłam się wtedy strasznie. Raz się wybrałam ze znajomym na koncert. Sępiliśmy kasę na bilet przed wejściem. I on tam szedł z nią... Jak to zobaczyłam złamałam drzewko które tam rosło, wpadłam w szał, przecięłam sobie skórę na ręce nożyczkami, chciałam je sobie wbić ale ten znajomy zabrał mi te nożyczki. A potem piłam gdzieś z takimi dwoma pod sklepem. Piłam i rzygałam, pamiętam to. Jak policja podeszła i zapytała ich kto to, a oni powiedzieli że koleżanka. Na to policja im powiedziała że mają ,,fajną" koleżankę i z kim oni się w ogóle zadają. Po jakiś czasie on wrócił. Niby po mnie. Niby mnie szukał i zmienił dla mnie swoje całe życie. Uwierzyłam, poszłam z nim. Miał wynajęte mieszkanie. Nie będę tego wszystkiego opisywać, tak w skrócie: biliśmy się, piliśmy, kochaliśmy się i tak w kółko. Mi wydawało się że to najpiękniejsze chwile mojego życia. Widziałam to co chciałam widzieć. Mimo że jak oglądał coś to mówł np. ale ta ma cycki, ale ta ma dupę, a ta jaka fajna, bzyknął by. Ja płakałam aż w końcu wywaliłam mu telewizor przez okno i laptopa.Masakra. Skończyło się tak że w końcu przejrzałam na oczy, że jestem tą drugą i nie uwierzyłam w kolejne kłamstwa. Wybrał tą niby byłą, starszą, z mniejszymi cyckami ale za to z kasą. A ja chodziłam do szkoły, pożyczałam kasę, pracowałam (co mu nie odpowiadało i musiałam rzucić robotę) żeby tylko miał na wszystko co będzie chciał, żeby zapewnić mu wszystko, żeby miał na jedzenie, na chlanie, na co chce. Potem związałam się z moim obecnym partnerem. Było pięknie, cudownie, ale zaczęłam się robić zazdrosna. Po 3 miesiącach byłam w ciązy. Zazdrość stała się ogromna. Zerwał kontakty ze wszystkimi kobietami, z żadnymi nie gadał. Z kolegami też powoli przestał się odzywać, chciałam żeby cały czas był przy mnie. Chodziłam za nim do pracy, pytałam o niego, chciałam cały czas go widzieć, być przy nim. Zdarzyło się że biłam go, drapałam, szarpałam, nawet groziłam nożem. Do teraz czasem się zdarza. Bo mi o czymś nie powiedział od razu, bo jakiejś babie cześć odpowiedział. Raz rzuciłam się z pięściami na jakąś babę co podeszła do niego po zapalniczkę. Po urodzeniu dziecka poszłam do psychiatrów, w końcu któryś przepisał leki, wysłał na terapię. Od roku chodzę. Czy jest jakaś`poprawa? Nie bardzo. Partner pracuje z samymi facetami. Po pracy od razu dzwoni do mnie i wraca do domu. Czas spędza tylko ze mną i z dzieckiem. Na zakupy, do lekarzy, praktycznie wszędzie oprócz pracy chodzimy razem. Awantury są rzadko, ale nadal są. Kiedyś np. musiał coś pilnie załatwić i nagle mu to wypadło. Wyjechał wcześniej z pracy i od razu pojechał załatwić. Wrócił do domu i dopiero wtedy mi powiedział.No to czułam się zdradzona, oszukana. I awantura.
Obserwuj wątek
    • einlied Re: Proszę o pomoc 08.03.19, 08:15
      Nie potrafię być sama, ciągle go potrzebuję żeby był przy mnie. Potrzebuję jego uwagi, adoracji. Ja z reguły czuję się jak gówno to jak w filmie np jest jakaś ładna kobieta i jeszcze naga to wpadam w panikę że on się na nią patrzy, że na pewno wolałby taką a nie taką chujową mnie, a jak ma większe cycki to masakra (nie mam małych tych cycków ale chciałabym mieć jeszcze większe i takie ładne jak miałam przed ciążą). Więc jak w filmach są takie sceny to on się odwraca i nie patrzy. Jak się go nie raz pytam to mówi że mnie kocha i że jestem najważniejsza i że żyje tylko tymi dobrymi chwilami. No i że się przyzwyczaił do tych moich jazd. Teraz kończę szkołę zaocznie. W szkolnym towarzystwie też zawsze muszę być w centrum uwagi, lubię jak każdy zwraca na mnie uwagę.
      Dla dziecka ( o dziwo) jestem całkiem normalna. Kocham córeczkę i wychodzę z założenia że traktuję ją tak jak sama chciałabym być traktowana. Ja sama jestem jak dziecko i przez to wydaje mi się że lepiej rozumiem Małą. Mam do niej dużo cierpliwości, nigdy nie krzyczę, nie stosuję wobec niej przemocy, zawsze spokojnie proszę i tłumaczę.
      Lekarz stwierdził osobowość borderline, paranoiczną, histrioniczną i cechy socjopaty.
      Może ktoś coś doradzi, podpowie co zrobić?
      • vre-sna Re: Proszę o pomoc 16.03.19, 17:30
        Dlatego juz wiem, ze ani matka nie jestes, pewmie tez i kobieta nie.
        Kiedy ci sie znudzi? Pieprzenie w tuch samych rejonach emocjonalnych?
        Psychiatra sie klania.
      • vre-sna Re: Proszę o pomoc 16.03.19, 17:35
        Stary dziad siedzi przed kompem i bada mozliwosci internetu.
        Zalosne.
    • brz_a_sk Re: Proszę o pomoc 08.03.19, 11:27
      terapia autora i abstynencja od nakręcania się;
    • 123wer Re: Proszę o pomoc 12.03.19, 13:44
      Zazdrość sama w sobie nie jest niczym złym, świadczy, że Ci zależy.
      To sposób okazywania zazdrości może być niewłaściwy i niedojrzały.
      Jesteś oddana facetowi i oczekujesz tego samego. Nacięłaś się w przeszłości, więc cholernie się boisz porzucenia. Każdy się boi, nie ma wyjątków. Tylko znowu - ludzie w różny sposób okazują ten strach. Sam strach znaczy, że Ci zależy, więc nie jest zły.

      Konkludując. Ludzie mają różne "języki miłości". Postaraj się, aby Twój nie obciążał partnera (kiedy uznasz, że to robi), tylko go wspierał.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka