Dodaj do ulubionych

wykrylem, ze Olek ma buty na koturnach

12.05.07, 08:20
i po co ?
bedzie wyzszy od Jolki?
Obserwuj wątek
    • helenka17 Zainteresowania na odpowiednim poziomie 12.05.07, 08:56
      Gratulujemy zainteresowań na poziomie butów Olka.
      Pasjonujące.
      A kto to jest Olek?
      Czy to jest może ten facet, który w
      wolnych, demokratycznych, tajnych, równych i bezpośrednich wyborach
      na prezydenta Rzplitej dostał 65% głosów w pierwszej turze?
      Aha - to nie znam.
      Na Jackowie to jest nie do pomyślenia.

      H.
      • malpiarnia Re: Zainteresowania na odpowiednim poziomie 12.05.07, 16:27
        na Jackowie to jest tak
        najwiekszy nawet ochlaptus jakby reprezentowal Polonie w Charkowie,to by
        wlozyl czysta koszule i stal na rownych nogach
        o swoim wyksztalceniu by powiedzial" jam nie uczony ale z honorem"
        w ONZ umial by odroznic sodowa od whisky
        a do samochodu nie wchodzilby tylnymi dzwiami
        o swoim pochodzeniu tez by nie tail , szczerze sie przyznajc - np.goral ci ja z
        krwi i kosci
        bo na Jackowie nawet jak zapuchnie to w pore wytrzezwieje
        • peteen Re: Zainteresowania na odpowiednim poziomie 12.05.07, 16:32
          no patrz, łgarzu z jackowa, a tyś się wyrodził - nie trzeźwiejesz ani na moment
          a skąd wiem? ano stąd, że na trzeźwo takich pierdół jak twoje się nie da
          napisać...
          • gosia.43 Re: Zainteresowania na odpowiednim poziomie 12.05.07, 16:35
            ja w kierunku tych górali bym poszła.... wszystkie sa fajne chłopy...dziwne...

            p.s. no tak...wyjatek potwierdz regułę
          • malpiarnia Re: Zainteresowania na odpowiednim poziomie 12.05.07, 17:06
            my tu nie o mnie piszemy
            medrcu peteenie, o koturnach, o koturnach
            • peteen Re: Zainteresowania na odpowiednim poziomie 12.05.07, 23:02
              tak, konusie kaczorowy, o koturnach...
      • zielonki Re: Zainteresowania na odpowiednim poziomie 12.05.07, 18:24
        Helenko z całym szacunkiem, ale to nie jest argument.
        Niejaki Adolf H. też z pomocą demokracji doszedł do władzy. Trochę przy tym pomajstrował co prawda, ale efekt był skutkiem demokracji.
        Zatem to, że ktoś w danym momencie historii zyskał powszechne poparcie wśród ludu prostego (a tego przeca większość!) nie znaczy, że jest on godny powszechnej czci i szacunku.
        • laenia Re: Zainteresowania na odpowiednim poziomie 12.05.07, 18:50
          Nie 65, tylko 54%, bez przesady. A jakich miał konkurentów? Agenta
          Olechowskiego, agenta Bolka oraz Krzaklewskiego, którego media zawczasu
          ośmieszyły, robiąc z niego idiotę (bo aż takim chyba w realu nie był, jak go
          ukazywano na ekranie i łamach). A że naród głupi i złapał się na gładkie słówka
          i opaleniznę, to swoją drogą. I nikomu nie przeszkadzało, że to kurdupel.
          • stefan26 Re: Zainteresowania na odpowiednim poziomie 12.05.07, 19:03
            czemus sama nie startowala, krynico madrosci? moze nie zostalby preziem?

            ;)
            • laenia Re: Zainteresowania na odpowiednim poziomie 12.05.07, 19:20
              Nie miałam jeszcze skończonych 35 lat :)
              • zielonki Re: Zainteresowania na odpowiednim poziomie 12.05.07, 23:57
                Ajak uwzględnić tych co na wybory nie poszli, to będzie jedynie ćwiartka.
                • kocinos Re: Zainteresowania na odpowiednim poziomie 13.05.07, 12:43
                  Przy tych założeniach to i tak "porażająco" więcej niż aktualna ekipa ...
                • helenka17 Oj Szanowny Przedmówco 13.05.07, 13:22
                  Jeśli by uwzględnić tych, co na wybory nie poszli, to by trzeba było zmienić
                  ordynację.
                  Równie dobrze można by uwzględniać tych, którzy zmarli oraz tych, którzy się
                  jeszcze nie narodzili.
                  Oni skorzystali ze swoich praw. i nie poszli.Proste.
                  A że idioci? Taki jest obecny poziom demokracji,
                  co dobrze widać przy okazji masowego zachwytu
                  Polaków
                  Nad PiS-em.
                  Bo dokładnie nie wiadomo, kto na nich głosował.
                  Wiadomo tylko, że wygrali.

                  A na dodatek to nie będzie ćwiartka,
                  ani nawet "jedynie ćwiartka"
                  ( a ' propos, czy "jedynie ćwiartka",
                  to jakaś mniejsza ćwiartka,
                  czy też może przemycasz ocenę matematycznych wielkości
                  i sądzisz, że nikt tego nie zauważy?
                  Semantyka to nie matematyka, to bardziej psychologia (c:)

                  Jeżeli bowiem frekwencja wyniosła ponad 61 %
                  a na Kwacha w pierwszej turze głosowało 53.9%
                  (a nie 65, jak napisałam poprzednio)
                  to nie była "jedynie ćwiartka", ani ćwiartka.
                  Tak?
                  Tak.
                  Dziękuję.
                  Nie mam pytań.

                  H.
                  • zielonki Re: Oj, Szanowna Przedmówczynio. 13.05.07, 13:52
                    To nie semantyka.
                    Trochę więcej niż ćwiartka jeśli odniesie się wynik wyborczy do liczby ludności, a mniej jeśli uwzględni sie polonię.
                    Tak więc po uśrednieniu będę obstawał przy ćwiartce.
                    Prawda?
                    • helenka17 Obstawanie nie pociąga za sobą sankcji 13.05.07, 14:35
                      Nie wiem, co to jest "trochę więcej niż ćwiartka". Napisałeś, że ćwiartka. Otóż
                      nie-ćwiartka.
                      Zasada rządząca tym złożonym procesem logicznym nazywa się zasadą wyłączonego
                      środka - jeśli dobrze pamiętam.
                      Ty podajesz, że ćwiartka, a ja , że nie.
                      Nie bardzo wiem, kogo chcesz uwzględniać, a kogo nie, by przydać swojej
                      matematycznej pomyłce mniejszych rozmiarów.
                      To niepotrzebne, przecież widać, że się pomyliłeś.
                      Doradzałabym odrobinę szacunku dla samego siebie.
                      Ordynacja, która jest prawem obowiązującym wskazuje wyraźnie kto ma prawa
                      wyborcze, zgodnie zatem z tą ordynacją uwzględnieni zostali przy liczeniu głosów
                      właśnie Ci, którzy zostali uwzględnieni. A inni nie.
                      Gdyby Polonia została uwzględniona - to by została uwzględniona,
                      a gdyby ciocia miała wąsy, to by wujkiem była.
                      A to, o czym teraz mowa to tzw probabilistyka.
                      Opowieści o tym, co by było, gdyby było.
                      Matematyka wyborcza nie opiera się
                      na pobożnych życzeniach
                      na sile woli polandziorstwa i polactwa, kobylaństwa i moskalstwa
                      na poglądach politycznych
                      na żalach niespełnionych
                      Reszta w poprzednim poście.
                      Aleksander Kwaśniewski wygrał wybory prezydenckie w pierwszej turze,
                      uzyskując 53,9% głosów ważnych.
                      Frekwencja wyniosła 61%
                      Cokolwiek dodasz, wypadnie zabawnie. A że coś dodasz, to pewne.
                      Rozumując podług Twoich życzeniowych kategorii należałoby przyznać, że Gabriel
                      Narutowicz nie został wybrany demokratycznie. Mimo, ze ci, którzy na niego
                      głosowali, mieli do tego prawo.
                      Winszuję.

                      H.
        • helenka17 jeżeli mój szanowny przedmówca 13.05.07, 13:10
          ... na kłopoty z rozróżnieniem pomiędzy bezpośrednimi wyborami prezydenckimi w
          RP roku 2000 i wyborami parlamentarnymi do Reichstagu w upadającej
          Rep.Weimarskiej roku 1933. to ja winszuję dalszych trafnych analiz.
          W demokratycznych Stanach Zjednoczonych wybory prezydenckie są - jak pamiętamy -
          pośrednie. I frekwencja na nich wynosi...no właśnie, ile?
          A czy to może oznacza,że prezydent USA jest wybrany w taki sposób, który nie
          znosi krytyki Twojej? Chwilka zastanowienia.
          Ponadto pisanie,że sukces Adolfa czyli "efekt był skutkiem demokracji" to my
          chyba coś innego rozumiemy przez ten termin.

          H.
          • zielonki Re: Dałaś przykład.. 13.05.07, 14:04
            ..wyborów pośrednich których wynik nie koniecznie pokrywa się z preferencjami ludu wyborczego. Przyznam, że taki układ wyborów pośrednich jest mi bliższy, jako wolny od wyborczego populizmu (w jakiejś części chociaż).
            Może i u nas takie wybory byłyby bardziej satysfakcjonujące dla obywateli. Wszak okazuje się, że z wyniku wyborów zawsze większość jest niezadowolona. A w demokracji ma rządzić przecież większość. Więc jest tu niekonsekwencja. Ponadto lud zyskując prawa wyborcze winien też zyskać świadomość dokonywanego wyboru, a z tym jest bardzo źle, na co dałaś właśnie świetny przykład w postaci frekwencji.
            Pozdrawiam wio-sennie.
            • helenka17 O Mamo, ale piana 13.05.07, 15:01
              Przykład wyborów pośrednich, które podałam (USA)pokrywa się ŚCIŚLE z
              preferencjami ludu wyborczego. Jesteś źle poinformowany. Niezwykle wprost rzadko
              zdarza się, by elektorzy zagłosowali inaczej, niż ich wyborcy.Nie chce mi się
              teraz sprawdzać, ale to śladowa ilość.
              To po pierwsze.
              Po drugie Twoje gusty bardzo poważam, ale nie mają one żadnego wpływu na
              obowiązujący system wyborczy w Polsce. Nie mogą więc w naszym zabawnym sporze
              być brane pod uwagę.
              Po trzecie nie wiem, co to jest wyborczy populizm, ale ludzie zasadniczo są
              wolni, Europa stara się przekonać o tym samą siebie od ponad dwustu dwudziestu
              lat. Nie wiem zatem, skąd próba deprecjacji wyborów bezpośrednich.
              A nawet jeśli bym wiedziała, to i tak wynik wyborów, o którym rozmawiamy nie
              pozostaje w zależności od Twoich poglądów.
              Po czwarte zakładanie co-by-było-gdyby-było jest rodzajem wróżenia z fusów.
              Będzie to, co będzie. Obywatele maja sposoby wyrażania swoich poglądów
              dotyczących tego co jest , a co nie jest satysfakcjonujące dla większości z nich.
              Ten sposób to wybory powszechne oraz szereg innych narzędzi.
              Nigdy nie okazuje się, że w wyniku wyborów większość jest niezadowolona.
              To właśnie wynik wyborów wskazuje, kto jest, a kto nie jest zadowolony.
              Nawet wtedy, jeśli WKRÓTCE po wyborach zmienia zdanie.
              Fałsz.
              A jeśli starasz się bocznymi drzwiami wprowadzić do naszych rozważań tę
              większość, która nie uczestniczyła w wyborach z własnej woli, to przypominam,że
              akt wyborczy nie jest obowiązkowy, a nieobecni też głosują. To chyba jasne.
              Przynajmniej w sensie wpływu na wynik ostateczny.
              W demokracji ma- i owszem - rządzić większość. Ale
              o czym
              zapomniałeś
              drogi
              partnerze
              w sporze
              (zapewne przez nieuwagę)
              Jest to większość WYŁĄCZNIE obecnych i głosujących.
              Bo to właśnie ona deleguje władzę w demokracji pośredniej.
              A Ci, którzy do wyborów nie poszli,
              tej władzy nie delegują.
              Zrzekają się dobrowolnie wpływu na polityczny podział władzy.
              Narzekać więc mogą wyłącznie w wymiarze towarzyskim.
              "Więc" nie ma tu niekonsekwencji.
              Fałsz.
              Ponadto
              Dla podsumowania
              przykład niskiej frekwencji, który podałam (choć frekwencję 61% trudno uznać za
              niską w polskich warunkach)
              dałam w zupełnie innej sprawie,
              A to tylko Ty próbujesz mi przypisać, że dałam go w tej sprawie.
              Fałsz.
              Nie wiem też, co to mianowicie znaczy, że ludzie coś "winni".
              To znaczy może, że uzależniasz przyznanie im praw wyborczych
              od posiadania przez nich świadomości dokonywanego wyboru?
              A zatem, ci, którzy nie mają świadomości dokonywanego wyboru,
              nie mogą Twoim zdaniem uczestniczyć w akcie wyborczym?
              To ciekawa teza w nauce o państwie i prawie.
              Dotychczas się z nią nie zetknęłam.
              Bardzo ciekawa.
              Przez podobieństwo do cenzusu majątkowego nazwałabym go cenzusem świadomości.
              Nie wiem, co napisać...
              Hm... a czy Twoim zdaniem analfabeci mają - czy nie mają prawa głosu w Polsce?

              H.
              • zielonki Re: O przepraszam 16.05.07, 01:14
                ale jest już późno i nie moge się skupić.
                • helenka17 Zamiatanie pod dywan w chwili słabości 19.05.07, 18:45
                  , dzionek czwarty za chwilę, a Zielonki nic w temacie... ciekawe.

                  H.
                  • czesiekkk Re: Zamiatanie pod dywan w chwili słabości 20.05.07, 20:02
                    Nie mam czasu na poszukanie źródeł, ale z tego co pamiętam w czasie wojny
                    secesyjnej, w USA - Unia (północne stany) odbyły się wybory prezydenckie a
                    Abraham Lincoln został ponownie wybrany na urząd prezydenta, podobnie w Wielkiej
                    Brytanii w czasie II wojny światowej, w jej trakcie przeprowadzono wybory
                    parlamentarne do Izby Gmin. To wszystko pokazuje siłę demokracji, która jest
                    skuteczna, jeżeli biorą w niej udział obywatele mający za przywódców ludzi
                    odpowiedzialnych.
                    Jak to wygląda w Polsce nie trzeba się rozpisywać. W zasadzie mamy demokrację
                    opartą na ludziach idących do polityki po to żeby się dorobić, łatwo zauważyć to
                    w tv, kiedy polityk nie wie jak schować dom przed którym stoi, żeby elektoratowi
                    żal nie było, że pan w takim domu mieszka a jeszcze 4 lata temu miał jeden
                    garnitur i sweter z dziurami. Po drugie polityczny kabaret i opertka,
                    przepraszam tutaj artystów kabaretowych i operetkowych, bo ich sztuka jest OK,
                    tylko to co robią politycy jest do niczego. Mówienie z pełnymi ustami w
                    rozmaitych programach tv-radiowych, które potrafią zepsuć wyborcy nawet sobotę i
                    niedzielą, przychodzenie do pustego Sejmu poza posiedzeniami, po to żeby jakiś
                    dziennikarz zrobił wywiad, śpiewanie piosenek, kontrowersyjne jednodniowe
                    "medialne" pomysły itd. Żal na to patrzeć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka