atak.spawacza
31.08.07, 12:15
Antoni Macierewicz stał się ostatnio bardzo modny. W związku z tym
warto zwrócić uwagę na książkę, która ukazała się właśnie
nakładem "Wydawnictwa Adam Marszałek w Toruniu. Jej autorem jest dr
Edward Wejner, a nosi ona tytuł" Wojsko i politycy bez retuszu'. Dr
Wejner jest generałem brygady w stanie spoczynku. W latach 1985-92
został on delegowany z MON do MSW na stanowisko dowódcy
Nadwiślańskich Jednostek Wojskowych (NSW), ochraniających najwyższe
osobistości i najważniejsze centra władzy w państwie. W książce
znajduje się rozdział pt. "Czy kierownictwo MSW, Nadwiślańskie
Jednostki Wojskowe i `Grom' przygotowywały zamach stanu w czerwcu
1992 roku ?' W tym czasie ministrem spraw wewnętrznych był właśnie
Antoni Macierewicz, któremu Wejner przeciwstawił się. W plotkach..."
nawet nie mogę się pokusić o streszczenie tego rozdziału (49
stron!). To, co podaję poniżej, to wstęp do tego rozdziału.
Antoni Macierewicz został mianowany ministrem spraw wewnętrznych 23
grudnia 1991 r. Wkrótce później zapowiedziany został jego przyjazd
do dowództwa NJW, w przededniu przyjazdu - pisze Wejner - wszystko
przygotowano zgodnie z regulaminem i ceremoniałem wojskowym. O
oznaczonej godzinie w dniu przyjazdu, przed budynkiem dowództwa
stanęły: poczet sztandarowy ze sztandarem, orkiestra i kompania
honorowa NJW. Po przyjeździe ministra złożyłem mu meldunek, kompania
prezentowała broń, jej dowódca złożył meldunek do powitania,
sztandarowy pochylił sztandar, orkiestra odegrała Marsz Generalski.
W tej scenerii minister kompletnie nie wiedział, jak się ma
zachować, a powinien. Wszyscy jego poprzednicy wiedzieli. Sytuacja
była bardzo niezręczna. Podpowiadałem mu półgłosem-nie pomogło'.
Zastępcy w szeregu w postawie `na baczność' czekali na przywitanie,
każdy z nich salutował, przedstawiając swój stopień, imię i nazwisko
oraz pełnioną funkcję. Nowy minister nawet na nich nie spojrzał, nie
mówiąc o podaniu ręki, co było niezgodne z ceremoniałem wojskowym i
choćby z odrobiną grzeczności i dobrego wychowania. W gabinecie, w
obecności swoich zastępców, zapoznałem nowego przełożonego z genezą,
zadaniami, strukturą organizacyjną i garnizonami, w których
przebywają podległe mi jednostki. Referując to, odnosiłem wrażenie,
że nowy przełożony myślami jest bardzo daleko od Nadwiślańskich
Jednostek Wojskowych. Po zakończeniu przeze mnie meldunku, minister
nie zadał żadnemu z nas żadnych pytań'. Po odjeździe ministra, moi
podwładni czuli się bardzo źle. Nie dziwię im się ponieważ wszyscy w
stopniach pułkowników z wyższym wykształceniem, ze znacznym okresem
nienagannej służby w MON i NJW, wysoko oceniani przez przełożonych
na różnych stanowiskach, zostali potraktowani przez swego
najwyższego przełożonego w resorcie w sposób lekceważący...Choć nikt
z nas głośno tego nie mówił, to wszyscy przewidywaliśmy, że nowy
minister rychło nas z dotychczasowych stanowisk usunie'. Momentem
przełomowym było wezwania przez Macierewicza generała Wejnera i
zakomunikowanie mu: "Od dziś zabraniam panu utrzymywać jakiekolwiek
kontakty z pracownikami Kancelarii Pana Lecha Wałęsy'. Jak widać,
Macierewicz nie użył nawet słowa Prezydent w odniesieniu do Wałęsy.
I tu zaczęły się kroki, zmierzające do zamachu stanu. Na szczęście,
zamach ten został udaremniony, a w 1993 roku wybory wygrała lewica.
Gorąco polecam książkę generała Wejnera tym wszystkim, którzy
obserwują wydarzenia dzisiejsze i rolę Antoniego Macierewicza w
nich.