Gość: Clint
IP: *.ramtel.com.pl / 172.16.6.*
05.08.03, 09:23
Za kilka tygodni skończy się montaż tramwajów (typu bombardier) prowadzony w
naszych halach, więc zastanawialiśmy się, co zrobić, by zapewnić naszym
pracownikom zatrudnienie; a są to bardzo dobrze wyszkolone osoby - mówi
Julian Pilszczek, prezes Zarządu Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego
w Krakowie. Jak się dowiedzieliśmy - powstała koncepcja, by po raz pierwszy
spróbować zająć się końcowym montażem autobusów. Dałoby to nie tylko pracę,
ale możliwość uzyskania niższej ceny za pojazd - co nie jest bez znaczenia w
sytuacji, gdy na konieczną wymianę taboru nie ma pieniędzy.
Nie ma pieniędzy
Dokapitalizowanie MPK z budżetu gminy od kilku lat systematycznie jest
zmniejszane i jest to jedną z przyczyn tego, że nie ma pieniędzy na zakup
nowych autobusów. Z szacunków wynika, iż w ciągu roku trzeba by wymienić
około 50 pojazdów, czyli dziesięć procent taboru. W ubiegłym roku
wystarczyło środków na 20 autobusów; kolejnych pięć, które także miały być
wtedy kupione - przedsiębiorstwo otrzymało dopiero, poślizgiem, w tym roku,
gdyż w 2002 nie było w stanie za nie zapłacić. - W tym roku nie kupimy ani
jednego autobusu, bo nie ma na to pieniędzy - informuje przedstawiciel
Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. - A tabor się starzeje. 3
ikarusy mają już na licznikach po około 1,1 miliona kilometrów, pięć
kolejnych po milionie; to są wozy szesnastoletnie, gdy dla nich przewiduje
się eksploatację w miejskiej komunikacji przez około 10 - 12 lat. Są jelcze
120, które mają wytrzymać maksymalnie 6 lat, a chodzą przez dwanaście.
600 tysięcy lub milion
Jeden krótki autobus to obecnie wydatek rzędu 600 tysięcy złotych,
natomiast za pojazd przegubowy należy zapłacić około 1 miliona złotych. Z
tego wynika, że by trzymać się założonej wymiany 10 procent taboru - rocznie
potrzeba na zakup od 35 do 40 milionów złotych (w zależności od tego, ile
będzie pojazdów przegubowych; planuje się, by była to jedna trzecia).
Ponieważ środków na ten cel brakuje, a zakupy są coraz pilniejsze - zrodził
się pomysł, by nieco zbić cenę - przejmując - po raz pierwszy - dla Krakowa -
końcowy montaż autobusów, a ponadto "dać pracę i zarobek własnym ludziom".
Postanowiono wykorzystać to, czego już się nauczyli pracujący przy montażu
tramwajów.
W halach MPK przy ulicy Brożka złożono w tym roku już osiem tramwajów
typu bombardier; sześć z nich jeździ po Krakowie, obok 14 z pierwszej serii,
a dwa kolejne przechodzą jeszcze "ostatnie regulacje". W sumie ma ich być w
tym roku dwanaście, a ostatni wyjedzie na ulice miasta w końcu września.
Montażem wagonów zajmuje się około 30 osób. - Hala, w której montowane są
tramwaje będzie dobra również dla autobusów - mówi prezes Pilszczek. - Nasi
pracownicy robią przecież remonty autobusów; ponadto już się szkolą,
zdobywają nowe umiejętności.
Zainteresowani propozycją
Przedstawiciel Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego już rozmawiał -
sondażowo - w tej sprawie i jedna z firm produkujących autobusy wyraziła
zainteresowanie krakowską propozycją, by w naszym mieście powstał wyrób
finalny z części nadesłanych od producenta.
- Planujemy ogłosić przetarg na zakup autobusów, przy czym jednym z
głównych warunków byłby właśnie ich końcowy montaż w naszym zakładzie -
dodaje Julian Pilszczek. - Zobaczylibyśmy, kto się zgłosi i kto da
najkorzystniejszą ofertę. Z naszych szacunków wynika, że końcowa cena takich
pojazdów mogłaby być dzięki temu niższa nawet o 15-20 procent.
Na początek MPK chciałoby w ten sposób kupić około 50 krótkich autobusów
i liczy, że udałoby się je pozyskać - biorąc pod uwagę m.in. procedury
przetargowe - do końca przyszłego roku. Pieniądze na rozpoczęcie produkcji
(zamówienie) mogłyby przy tym pochodzić z tego, co planowano wydać na
bombardiery, a co częściowo zastąpił kredyt bankowy.
- Byłoby w sumie taniej; do końca przyszłego roku przynajmniej
kilkadziesiąt osób miałoby pewną pracę; no i byłyby, coraz potrzebniejsze,
nowe pojazdy - mówi przedstawiciel MPK.