Gość: mieszkaniec
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
12.05.08, 07:44
Patrzę codziennie na to co zrobili prezesi spółdzielni
mieszkaniowej, urzędnicy, deweloperzy, architekci i budowlańcy w
rejonie ulic: Strzelców, Słoneckiego i Dobrego Pasterza. W ciągu
kilku lat, w dość rozsądnie urządzoną przestrzeń zbudowanego w
czasach PRL osiedla, na obszarze ok. jednego hektara, wtłoczono na
siłę, bez ładu i składu pięć bloków mieszkalnych, w tym ostatni -
budowany przez "Miechowiankę"- trzynastopiętrowiec.
Każda epoka ma swoją architekturę, ta peerelowska nie była zbyt
piękna ale planowanie urbanistyczne było dla ludzi, starano się
zachować rozsądne odległości między budynkami, aby mieszkańcy nie
czuli się jak w betonowej dżungli.
To co zrobiono na Prądniku to hańbiący pomnik pazerności
deweloperów, korupcji urzędników i sprzedajności architektów.
Dla kasy zbudowano slamsy dla kilkuset ludzi, którzy dobrowolnie się
na mieszkanie w betonowej pustyni godzą bo kupują w niej mieszkania
płacąc prawie tyle co za apartamenty na Costa del Sol.
Jednakże kilku tysiącom wcześniej tam zamieszkałym, obniżono komfort
życia, mimo ich protestów.
Kto nie widział niech przyjedzie i popatrzy na to ohydne teraz
blokowisko gdzie sąsiedzi zaglądają sobie do okien z kilku metrów,
na osiedlowe uliczki zapchane parkującymi i jeżdżącymi samochodami,
pomiędzy którymi przemykają dzieciaki próbując dotrzeć do szkoły.
Propnuję na każdym z tych bloków - potworów wymalować duże napisy
informacyjne z nazwiskami urzedników, którzy wydawali decyzję wz i
pozwolenia na budowę, projektantów a także deweloperów.
Przykład już jest: reklama firmy termorenowacyjnej, która odnowiła
(bardzo dobrze zresztą) elewację jednego z sąsiednich bloków.