Dodaj do ulubionych

Uczniowie z "chorobą na matematykę"

IP: *.chello.pl 24.06.08, 21:10
E tam, matematyka jest prosta. Całki, różniczki, macierze, wektory, szeregi itp to pestka. Jedyne co to można sie walnąc podczas liczenia, ale przecież nikt nie bedzie dodawał 6 liczb po przecinku w głowie czy na kartce, bo od tego są kalkulatory.
Obserwuj wątek
    • Gość: paulgray Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.chello.pl 24.06.08, 21:42
      "- Dostaję egzamin opatrzony literką "D" i tylko na podstawie błędów mogę domyślać się, czy piszący ma dysleksję, dysgrafię czy dyskalkulię - mówi Malicki."

      D jak debil - rośnie nam społeczeństwo idiotów...
      • Gość: piokuk Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: 82.160.57.* 24.06.08, 21:47
        Dokładnie. Ciekawe, który z nich pochwali się tą swoją dysczymśtam jak będzie
        aplikował do pracy. Jak go nie przyjmą to jeszcze powie, że jest dyskryminowany.
        • manhu Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" 25.06.08, 14:08
          Dlatego rozwiązanie jest proste: wpisywać te dane we wszystkich dokumentach (świadectwach itp.) i choroba przejdzie:)
          • Gość: marl57 dyslogika po prostu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.08, 16:09
            dyslogika po prostu czyli matolstwo na potęgę.
            By kiedyś egz maturalny obowiązek polski i matma, ludize potrafili się wypowiedzieć, oraz logicznie myśleć, ale to zbyt ciężko dla wielu jak się okazuje.
            • Gość: zi Na świadectwie powinna być adnotacja, IP: *.chello.pl 25.06.08, 17:10
              że uczeń miał fory na maturze z powodu określonej dysfunkcji.
              Ciekawe, że plaga dysleksji nasiliła się po wprowadzeniu ułatwień na maturach,
              zaś to co dzieje się w warszawskich szkołach niepublicznych to istna epidemia.
              • dzikowy Re: Na świadectwie powinna być adnotacja, 26.06.08, 09:03
                Miałem przyjemność pracy z dyskalkulikiem, Wy widocznie nie, skoro wrzucacie
                wszystko do worka debile, nieuki i cwaniaki. Matka pracowała z synem po kilka
                godzin dziennie po szkole, zatrudniała korepetytorów i terapeutów. Nic z tego -
                podstawowe działania leżały i kwiczały, choćby się dzieciak nie wiadomo jak
                wysilał. Każda odpowiedź wyglądała jakby zgadywał. Co ciekawe na dużych
                wartościach i przy skomplikowanych operacjach operował w pamięci perfekcyjnie.
                Podawał dni tygodnia na podstawie dat wiele lat wprzód i wstecz i tym podobne.
                Przy tym chłopak był niesamowicie inteligentny. Traktował dyskalkulię i usiłował
                z nią walczyć - to nie było uciekanie w zwolnienia.
                • Gość: tom chciałbyś aby on projektował IP: *.bremultibank.com.pl 26.06.08, 09:21
                  most, po którym codziennie jeździsz do pracy ? aby obliczał jego maksymalne
                  obciążenie ?
                  jak ktoś się nie zna na matmie to niech się zajmuje czym innym !!!
                  niech śpiewa czy cuś. bo inaczej dochodzi do sytuacji gdy mamy "dysfruwie"
                  (nieumiejętność fruwania :-) ) i próbujemy skakać z wieżowca.
                  • Gość: zumek Moze to i nawet lepiej? IP: 62.148.79.* 26.06.08, 09:32
                    Ale dziwnym trafem zjawisko dys* zaczyna sie corazbardziej nasilac. Na dzien
                    dzisiejszy polowa ludzi ma kontakt z matematyka jak musza policzyc reszte w
                    sklepie a pozatym brzydza sie nia jak diabel wody swieconej. Jak tak dalej
                    pojdzie to kazda osoba ktora bedzie potrafila chociaz calke policzyc bedzie
                    traktowana jak bostwo.

                    Pozatym kiedys na studia szli naprawde najlepsi. Teraz kazdy moze zrobic sobie
                    inzyniera / licencjata. Nawet magistra. A jak kazdy bedzie po studiach i marzy
                    mu sie praca za biurkiem to kto bedzie wykonywal te wszystkie prace manualne? I
                    ta wlasnie dys* natura sama zaprowadzi prawidlowy bilans :)
                    • Gość: tom zasada popytu i podaży IP: *.bremultibank.com.pl 26.06.08, 14:33
                      jak się zrobi za dużo umysłowych to ich pensje polecą na dół
                      • mikronezja A ja miałem dyswuefię ale nikt mi nie chciał ulżyć 26.06.08, 16:37
                        Czy mogę na tej podstawie wystąpić o odszkodowanie za straty na
                        wadze ????
                        • tetlian Ludzie mają dysinteligencję... 26.06.08, 23:07
                          Nie ma to jak wymyślanie kolejnych przypadłości :/ Może odrazu dajmy 95%
                          ludzkości papierek na dysinteligencję. Już nigdy nie będą musieli walczyć ze
                          swoim wrodzonym idiotyzmem. Nie będą musieli się uczyć, by choć trochę
                          zniwelować swą przypadłość. Papierek i tak rozwiąże ich problemy! Oni oleją
                          naukę, wyrosną na debili, i wymyślą dla swoich potomków kolejne jeszcze
                          debilniejsze przypadłości, by tym było lżej w życiu. W ten sposób szybko
                          doprowadzą ludzkość do tego co było w filmie "Idiokracja".
                          • Gość: BKR A wybory? Zwolnić z głosowania dys-cósiowców! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.08, 23:24
                            Dajmy im odrobinę luksusu! Zmuszanie dys-osobników do podejmowania decyzji kończy się jak widać - sejm senat itd.
                            A i koszta mniejsze - głosuje tylko 5%!!!
                            Oczywiście kierują mną względy humanitarne - zmuszanie motłochu do myślenia jest nieludzkie!
                            • Gość: kilo Re: A wybory? Zwolnić z głosowania dys-cósiowców! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.08, 02:56
                              Wszyscy szukacie rozwiązania w złym miejscu.

                              Zamiast tak chętnie napiętnować tych mających dys* przypadłości,
                              należy możliwie najrzetelniej przeprowadzać testy rozpoznające u ludzi takie
                              zaburzenia. Po to aby procent oszustów był znikomy.

                              Wśród tych wszystkich cwaniaczków-oszustów-leni jest niewielka grupa osób, które
                              rzeczywiście mają dysfunkcje i nie możemy ich z tego powodu traktować jak gorszych.

                              Cała ta dyskusja i problem z nią związany powstał nie dlatego, że ludzie
                              klasyfikują tą przypadłość jako chorobę, tylko dlatego że tak łatwo jest oszukać
                              organy które ów klasyfikację przeprowadzają.


                              Szczytem idiotyzmu w moim mniemaniu, czym popisał się użytkownik BKR, jest
                              wmieszanie w to wszystko polityki.
                              Następny pacjent myśli że znalazł źródło problemu Polski:
                              >Zmuszanie dys-osobników do podejmowania decyzji kończy się jak widać
                              > - sejm senat itd.
                              Następny gość co pewnie myśli, że czytając żarty o posłach i oglądając
                              wiadomości obcuje z polityką. Ręce opadają.
                              • Gość: BKR Pomroczność jasna u dyscośców. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.08, 08:30
                                Szczytem idiotyzmu to jest twierdzenie, że „jest niewielka grupa osób, które rzeczywiście mają dysfunkcje i nie możemy ich z tego powodu traktować jak gorszych.”
                                MOŻEMY BO SĄ EWIDENTNIE GORSI !!! Mają problemy z czytaniem, pisaniem, liczeniem, logicznym myśleniem (Twój przypadek) itd. ...
                                Zaprzeczanie temu jest debilizmem takim samym jak twierdzenie, że chromy nie jest gorszym sprinterem od mistrza biegu na 100m!
                                Szczytem głupoty jest zakładanie, że skoro Einstein miał problemy w szkole to JA lub MÓJ bachor z dyskalkulią, dysleksją czy czymś podobnym wkrótce dostanie Nobla. Oczywiście jest pewne prawdopodobieństwo o czym świadczy przypadek Wałęsy ale bardziej prawdopodobne jest kolejne zaświadczenie od specjalistów o POMROCZNOŚCI JASNEJ.
                                Szczytem szczytów jest przypisywanie mi możliwości wmieszania dys-cowców do polskiej polityki. ONI SAMI SIĘ GARNĄ bo do niczego innego się nie nadają.
                                Ręce opadają gdy ktoś „myśli”, że jak nie potrafi czytać (w tym żartów o posłach) nie rozumie prognozy pogody w TV to na wyborach nie namiesza.
                                Jak pisał Kisiel: "Gdyby dureń zrozumiał, że jest durniem, automatycznie przestałby być durniem. Z tego wniosek, że durnie rekrutują się jedynie spośród ludzi przekonanych, że nie są durniami. Co nie zmienia faktu, że jednak nimi są".
                                • syn_jana Re: Pomroczność jasna u dyscośców. 27.06.08, 10:39
                                  No właśnie - idąc tym tropem może powinniśmy ułatwić zdawanie matury (i tym
                                  samym na studia) ludziom z głębokim upośledzeniem umysłowym (IQ poniżej 20).
                                  Dlaczego oni nie mogą zdać matury? Przecież to nie ich wina, że urodzili się
                                  dysfunkcjonalni!
                                  Co za kretynizm! Jeżeli ktoś nie jest w stanie wypełnić zadań na egzaminie,
                                  niezależnie z jakiego powodu, nie widzę przyczyny, dla której powinno mu się to
                                  ułatwiać. Działając w ten sposób będziemy mieli niedługo - jak ktoś już słusznie
                                  zauważył - inżynierów, którzy nie potrafią liczyć, i polonistów, którzy nie
                                  znają ortografii.
                                  • Gość: kilo do BKR IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.08, 03:24
                                    O, już kipi piana z uszu. Już co trzeci wyraz wielkimi literami. Już nie może
                                    wytrzymać że ktoś go skrytykował.
                                    Pomiędzy artykułem o ludziach z kłopotami w pisaniu a wyborami do sejmu i senatu
                                    nie widzę żadnego połączenia.
                                    O polityce piszesz tu ? pod artykułem o problemach z ortografią i liczeniem ?
                                    Widać to Ty masz spore problemy z logicznym myśleniem.


                                    Parafrazując Twoje przytoczenie : "W całym swoim napisanym poscie nie masz w
                                    ogóle racji. Gdybyś o tym wiedział z pewnością byś go nie napisał. Z tego
                                    wniosek, że napisałeś post myśląc że masz rację. Co nie zmienia faktu, że jednak
                                    jej nie masz".


                                    >MOŻEMY BO SĄ EWIDENTNIE GORSI !!!
                                    O, no proszę.
                                    To dzielimy ludzi na gorsze i lepsze kategorie ?
                                    Nadludzie, pełnokrwiści niemcy itp. ? Może jesteś jeszcze za tym żeby stemplować
                                    tych (jak ich określiłeś) 'gorszych' ?
                                    Jeżeli jakiś dzieciak nie ćwiczył na WF, to w przyszłości nie pozwolisz mu
                                    tańczyć na dyskotekach i nakażesz oznaczyć jego dowód osobisty ?


                                    >że chromy nie jest gorszym sprinterem od mistrza biegu na 100m!
                                    Jest gorszy, ale nie jest gorszym człowiekiem. Dorośniesz to zrozumiesz (oby).
                                    Ścieżka edukacji i pracy działa tak, że aby móc chodzić na spacery trzeba
                                    najpierw wystartować w sprincie na 100m. I tu chory ma problem. A spacerować
                                    przez resztę życia chciałby, i przecież spacerowanie nie jest dla niego trudne.
                                    No ale do parku bez biegu na 100m nie wpuszczają.


                                    >polityki. ONI SAMI SIĘ GARNĄ
                                    Bo akurat Ty wiesz mały człowieczku, czy którykolwiek poseł ma jakieś dysgrafie itp.


                                    Reszty nie ma sensu komentować. Piana z ust, brak ładu i składu.
                                    • Gość: BKR O ~kilo - komunistycznym dinozaurze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.08, 12:26
                                      Wpis ~kilo, osobnika na wymarciu, wymaga użycia mizerykordii także ze względu na możliwość infekcji przypadkowych czytelników tego forum.
                                      Szczepionką będzie pokazanie działania prymitywnej manipulacji, którą posługiwali się komuniści a którą tu z wdziękiem idioty użył ~kilo.

                                      Nawet dziecko wie, że są gorsi i lepsi w różnych dziedzinach. Jeden ślicznie pisze, inny szybko czyta a zdarzają się tacy, którzy z łatwością liczą. Skoro są lepsi to musza być gorsi tak jak istnienie dnia wymusza istnienie nocy.

                                      ~kilo zatem musi dokonać manipulacji by się nie ośmieszyć:
                                      „>MOŻEMY BO SĄ EWIDENTNIE GORSI !!!
                                      O, no proszę.
                                      To dzielimy ludzi na gorsze i lepsze kategorie ?”

                                      Zauważyliście twórcze rozwinięcie mojego cytatu? Z ewidentnie gorszych (dyslektyków) w jakiejś dziedzinie (tu w pisaniu) wyprowadził podział ludzi na kategorie!
                                      Zamiast różnic uzdolnień w różnych dziedzinach – różnice w kategoriach ludzi!
                                      Dalej reakcja łańcuchowa głupoty:
                                      > Nadludzie, pełnokrwiści niemcy itp. ? Może jesteś jeszcze za tym żeby stemplować
                                      tych (jak ich określiłeś) 'gorszych' ?
                                      Jeżeli jakiś dzieciak nie ćwiczył na WF, to w przyszłości nie pozwolisz mu
                                      tańczyć na dyskotekach i nakażesz oznaczyć jego dowód osobisty ?<

                                      ~kilo z pasją flekuje podziały ludzi na kategorie – czyli SAMEGO SIEBIE!

                                      Dlaczego komunistyczna manipulacja? Bo komuniści równość ludzi rozumieli jako równość w dostępie do koryta – chłop i robotnik tak samo zdolni do rządzenia jak inteligencja czy słynne „wszyscy mamy równe żołądki „.

                                      Idiotyzmem jest domagać się by chirurg i menel dostawali za swą pracę tyle samo bo mają takie same żołądki.

                                      Tymczasem równość oznacza równe traktowanie w tych samych dziedzinach: dwóch chirurgów ma zarabiać podobnie za taką samą pracę bez względu na to czy ma pochodzenie chłopskie czy tatusia ministra. A dwóch meneli ma dostać podobną pomoc społeczną bez względu na to czy jest z dworca centralnego w Warszawie czy ze śmietnika w Pcimiu.

                                      Resztę bełkotu ~kilo zostawiam litości forumowiczów.
                    • Gość: x Re: Moze to i nawet lepiej? IP: *.0.fullrate.dk 26.06.08, 20:35
                      nie sadzis zze kiedys bylo mniej uczeli i co za tym idzie mniej studentow ?
                      kiedys masz nz mysli komune ? a wiesz ze wtedy przyznawano punkty za pochodzenie
                      spoleczne czyli np rolnik mogl dosac sie na studia majac gorszy wynik od syna
                      inteligenta
                      • Gość: Gloggie Re: Moze to i nawet lepiej? IP: *.208.34.195.revers.nsm.pl 27.06.08, 18:44
                        Gość portalu: x napisał(a):

                        > kiedys masz nz mysli komune ? a wiesz ze wtedy przyznawano punkty za
                        > pochodzeni e spoleczne czyli np rolnik mogl dosac sie na studia
                        > majac gorszy wynik od syna inteligenta

                        Ale jeżeli się nie zaliczyło egzaminów, to się wylatywało bez względu na
                        pochodzenie. Rolnikom nie obniżano progu zaliczenia...
                        • Gość: gość Re: Moze to i nawet lepiej? IP: *.adsl.inetia.pl 28.06.08, 01:28
                          za komuny to jeden na 100 uczniów miał papierek, że jest
                          dyslektykiem. O dyskalkulii (czy jak tam zwał) nikt nie słyszał.

                          Teraz jest odwrotnie - jeden na 100 nie ma papierka dyslektyka, a
                          nagle wszystkim myli się "6" z "9" (ale "69" zapewne odróżnią
                          bezbłędnie od innej pozycji - nawet już w gimnazjum).

                          Bo te wszystkie dys... (za wyjątkiem tego 1%) to zwykłe lenistwo.

                          I brak czytania książek (leczy dysleksję lepiej niż tysiąc
                          psychologów), ale oczywiście lepiej sobie w tym czasie film na DVD
                          obejrzeć.

                          A także brak ćwiczeń z cyframi (skutecznie leczy dyskalkulię). Ale w
                          tym czasie lepiej pograć w ogłupiającą strzelaninkę na pececie.

                          Bo się załatwi papiurek i spoko.

                          a potem mamy to co mamy....

                          nie umiesz literek i cyferek, i nie chce ci się nad tym pracować?

                          a do szkoły specjalnej nie łaska?

                          Czy wszyscy MUSZĄ mieć maturę? To jeszcze, dzięki bogu nie jest
                          konstytucyjny wymóg.
                  • Gość: cwaniaczek Nie każdy musi kończyć liceum! IP: *.tsi.tychy.pl 26.06.08, 09:33
                    Jeśli ktoś nie umie pisać czy dodawać w pamięci to może zostać np. śmieciarzem
                    albo sprzątaczem. Zaświadczenia o ,,D" to totalna głupota. Równie dobrze można
                    dawać zaświadczenia osobom niedorozwiniętym umysłowo i wysyłać je na zawody
                    szachowe.
                    • Gość: zumek Re: Nie każdy musi kończyć liceum! IP: 62.148.79.* 26.06.08, 09:38
                      Dokladnie. Moze i ktos nie byc dobrym z matematyki albo miec ta dys-costam. Fakt
                      faktem ze ciezko mu dodawac do siebie liczby naturalne (o innych nie wpomne)
                      wiec moze niech da sobie spokoj z matematyka i zajmie sie np. pisaniem wierszow? :)
                      • em_obywatel Glupi jestes i tyle 26.06.08, 11:18
                        Glupi jestes i tyle a matematyce za duzo nie wiesz. To ze komus przestawiaja sie
                        cyfry nie znaczy ze ktos nie bedzie w stanie calkowac, rozniczkowac, poslugiwac
                        sie transformatami, staystyka ipt itd. Tak naprawde, w czasach kiedy jest
                        Matlab, SciPy, Mathematica i Maple liczy sie PRZEDE WSZYSTKIM umiejetnosc
                        logicznego myslenia a nie bezbledna znajmomosc tabliczki mnozenia.
                        • master_mcs glupota..? 26.06.08, 11:29
                          zaloze sie, ze za pare lat oglosza chorobe nazwana glupota, i nie bedzie mozna kogos zwolnic z pracy, bo bedzie mial na to papier.
                          • malwa.789 Re: glupota..? 26.06.08, 13:52
                            master_mcs napisał:

                            > zaloze sie, ze za pare lat oglosza chorobe nazwana glupota, i nie
                            bedzie mozna
                            > kogos zwolnic z pracy, bo bedzie mial na to papier.
                            To zaczyna iść w złym kierunku. Takim osobom potrzeba więcej uwagi
                            ze strony nauczyciela, rodziców, może troszkę lżejszego traktowania
                            ze strony nauczyciela, ale nie wszystko można zwalić na dys coś tam.
                            Przy dobrej chęci się można nauczyć wszystkiego. Ale po co, jak
                            dostanie się papierek i po problemie i ci powiedzą, że itak to
                            normalne, bo masz dys coś tam i się tego nie nauczysz.Pamiętam, że
                            jak chodziłam do szkoły, to nienawidziłam gegry, nie przychodziła mi
                            łatwo, ale jakoś się jej nauczyłam z pomocą mamy. Może miałam
                            dysgeografię, okaże się po latach.
                            • Gość: tom a po cholerę ? IP: *.bremultibank.com.pl 26.06.08, 14:38
                              po co się uczyć wszystkiego ? w życiu masz być dobrym w jednym i z tego
                              utrzymywać siebie i rodzinę. matematyka nie jest tutaj niezbędna.
                              • tbernard Re: a po cholerę ? 27.06.08, 07:39
                                Dokładnie. Matura przecież nie jest niezbędna do życia.
                        • Gość: BKR Ty jesteś psychiatrą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.08, 12:15
                          Jeżeli nie, to nie stawiaj diagnoz "głupi jesteś".
                          Jeżeli tak to musiałeś dostać zaświadczenie o dyslogice.
                          Programy komputerowe oczywiście policzą wiele ale jaką wartość ma wynik gdy "wsad" wprowadza osobnik mylący 6 i 9? Jaki pożytek ma taki osobnik z wyniku skoro nie wie czy to więcej czy mniej niż...
                          • titta Re: Ty jesteś psychiatrą? 26.06.08, 14:23
                            > Jeżeli nie, to nie stawiaj diagnoz "głupi jesteś".
                            > Jeżeli tak to musiałeś dostać zaświadczenie o dyslogice.
                            > Programy komputerowe oczywiście policzą wiele ale jaką wartość ma
                            wynik gdy "ws
                            > ad" wprowadza osobnik mylący 6 i 9? Jaki pożytek ma taki osobnik z
                            wyniku skoro
                            > nie wie czy to więcej czy mniej niż...

                            Do jasnej ciasnej. To ze ktos nie umie zapisac, to jeszcze nie
                            znaczy, ze nie wie!
                            • Gość: BKR Jesteś ewidentnym dyslektykiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.08, 14:40
                              więc zrozumiałe jest dla mnie Twoja nieumiejętność czytania. Z czasem niektórzy dyslektycy znajdują sposoby by łagodzić swoją ułomność. Być może kiedyś będziesz na tym etapie. Wtedy zajrzyj choćby do Wikipedii i czytaj tyle razy, aż zajarzysz co to dyskalkulia. To nie ma nic wspólnego z zapisywaniem – to „ogólne problemy w dedukcji, rozumowaniu, analizowaniu i wyciąganiu wniosków z działań matematycznych „
                              • Gość: titta Re: Jesteś ewidentnym dyslektykiem IP: *.botany.gu.se 26.06.08, 14:58
                                Widzisz, pomimo tego, ze jestem dyslektykiem, czytam duzo i nie
                                ograniczam sie do wikipedi. Szczegolnie jesli opracowanie
                                interesujacego mnie tematu sprowadza sie tam do kilku zdan. Jesli
                                juz nalegasz, polecam to samo haslo, tylko w wersji angielskiej.
                                Troche wiecej sie dowiesz...
                                • Gość: BKR Nie nalegam! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.08, 15:09
                                  Czy się dowiem więcej z wersji angielskiej?
                                  Kiedyś modne było odsyłanie do radzieckich oryginałów.
                                  Czasy się zmieniły technika tych, co nie mają argumentów ta sama.
                                  • Gość: Ava Re: Nie nalegam! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.09, 11:54
                                    Jak się nie zna języka angielskiego nieuku to nie potrafi się przeczytać nic w
                                    obcym języku, skorzystaj ze słownika Angielsko-Polskiego to może coś zrozumiesz.
                        • Gość: arm Re: Glupi jestes i tyle IP: *.chello.pl 26.06.08, 12:30
                          Dokladnie, matematyka wyzsza to cos zupelnie innego niz rachunki, wiele juz bylo przypadkow ludzi, co mieli 3 w szkole, a potem okazywali sie wybitnymi geniuszami. Wspolczesna matematyka ma do rozwiazania troche bardziej abstrakcyjne problemy, niz liczenie calek, trzeba miec do nich wyobraznie, i umiejetnosc logicznego, ale niestandardowego myslenia.
                          • Gość: Napoleon z Tworek Debile myślą niestandardowo. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.08, 12:58
                            Logika idioty jest niezwykle popularna i powszechnie praktykowana.
                            Gdyby kiedyś były zaświadczenia dys-cós dzisiaj byłbym posłem lub ministrem nawet edukacji.
                            Pozdrawiam Einsteina
                        • titta Re: Glupi jestes i tyle 26.06.08, 14:22
                          > Glupi jestes i tyle a matematyce za duzo nie wiesz. To ze komus
                          przestawiaja si
                          > e
                          > cyfry nie znaczy ze ktos nie bedzie w stanie calkowac,
                          rozniczkowac, poslugiwac
                          > sie transformatami, staystyka ipt itd. Tak naprawde, w czasach
                          kiedy jest
                          > Matlab, SciPy, Mathematica i Maple liczy sie PRZEDE WSZYSTKIM
                          umiejetnosc
                          > logicznego myslenia a nie bezbledna znajmomosc tabliczki mnozenia

                          Oczywiscie masz racje. ale tak ze zwyklej ciekawosci, jak dyslektyk
                          ma korzystac c MATLABA skoro zwykle wiekszasc czasu spedza na
                          znalezienie bledu w forlule... oj niestety wiem to z wlasnego
                          doswiadczenia ;)
                        • Gość: tom a jak wyłączą prąd ? IP: *.bremultibank.com.pl 26.06.08, 14:37
                          to co zrobisz ? zabijesz kogoś ?
                        • syn_jana Do: em_obywatel 27.06.08, 10:43
                          em_obywatel napisał:

                          > Glupi jestes i tyle a matematyce za duzo nie wiesz. To ze komus przestawiaja si
                          > e
                          > cyfry nie znaczy ze ktos nie bedzie w stanie calkowac, rozniczkowac, poslugiwac
                          > sie transformatami, staystyka ipt itd. (...)

                          Jasne! Ale matura z matematyki nie sprawdza umiejętności różniczkowania, tylko
                          właśnie podstawy. Nie mi orzekać, czy to dobrze, czy źle, ale na tym polega ten
                          egzamin i niezależnie z jakiego powodu ktoś ma z nim problemy, nie rozumiem,
                          czemu niby powinno mu się odgórnie ułatwiać zdanie.
                    • 23pies Re: Nie każdy musi kończyć liceum! 26.06.08, 10:46
                      Rozumiem,że bycie śmieciarzem to coś gorszego niż bycie licencjatem
                      oczywiście za pieniążki rodziców.Skoro jest tylu mądrych kończących
                      licea bez literki D to dlaczego nie mogą dostać sie na studia
                      dzienne?A nawet kiedy się dostaną to są tak prymitywni i prośći,że
                      aż strach.Jeżdżę codziennie z takimi studentami metrem (studenci
                      Politechniki i SGH Warszawa-więc umysły ścisłe)Stanie toto w
                      przejściu, naje się czosnku, plecaka z pleców nie zdejmie, a na
                      twarzy ma wymalowane: jestem od ciebie lepszy ,bo jestem studentem.
                      I właśnie takim "wykształconym" chętnie przyklejałabym do czoła
                      litery:D-debil, B-burak i P-prostak.I wolę jeżdzić metrem ze
                      śmieciarzem (przynajmniej wiadomo czego można spodziewać się po
                      człowieku bez wyższego wykształcenia)niż z wykształconymi sudentami-
                      burakami.
                      • Gość: babum Re: Nie każdy musi kończyć liceum! IP: *.chem.univ.gda.pl 26.06.08, 10:55
                        A ja mam szwgra, który ma tytuł mgr i pracuje jako śmieciarz ;)
                        chociaż ostatnio się chwalił, że awansował i spisuje liczniki....
                      • Gość: Ania Re: Nie każdy musi kończyć liceum! IP: *.eastwest.com.pl 26.06.08, 13:37
                        ależ ty masz kompleksy.
                      • ganja.farmer Re: Nie każdy musi kończyć liceum! 26.06.08, 16:57
                        nie przyjęli cie na ukochane studia
                    • Gość: tom ale to takie nie socjalistyczne IP: *.bremultibank.com.pl 26.06.08, 14:35
                      trzeba poprawiać statystyki jak się nie umie rzeczywistości, więc dajemy dyplomy
                      każdemu i już jest "jak na zachodzie"
                  • titta Re: chciałbyś aby on projektował 26.06.08, 14:19
                    <most, po którym codziennie jeździsz do pracy ? aby obliczał jego
                    <maksymalne obciążenie

                    Glupoty piszesz. Zakladasz, ze jest masochista, ktory przy takich
                    ograniczeniach pojdzie na studia techniczne?
                    Chodzi o to aby mogl spokojnie skonczyc liceum, oceniany za wiedze,
                    a nie za sposb zapisu.
                  • Gość: gorczyca Re: chciałbyś aby on projektował IP: *.os2.kn.pl 26.06.08, 22:55
                    jak widac na forum panuje dys-czytelność. Nikt nie mówi, że człowiek z dyskalkulią będzie projektował mosty lub szedł na politechnikę. Chodzi o to, by nie zamykać takim ludziom dalszej perspektywy kształcenia (np na kierunkach humanistycznych, artystycznych itd) z powodu ich choroby. Ot, tyle. I aż tyle.
                • Gość: hero77 Re: Na świadectwie powinna być adnotacja, IP: 62.69.212.* 26.06.08, 10:12
                  Zgadzam się z Tobą, ja też pracuję z dys... Jestem terapeutką. Wiesz
                  co, wszystko jest dobrze, jeśli poradnia wystawia zaświadczenie
                  słusznie. Niestety z mojego doświadczenia wynika, że jakieś 10%
                  tych, którzy zaświadczenia posiadają, zasługuje na nie. Cała reszta
                  to lenie i cwaniaczki z załatwionymi zaświadczeniami. Najgorsze jest
                  to, że oni myślą, że zaświadczenie zwalnia ich z myślenia.Rodzice
                  wspierają swoje dzieci w tym lenistwie. Z zaświadczeniem w ręku idą
                  do nauczyciela z pretensjami, że ten coś wymaga od ich pociech.
                  • Gość: zumek Re: Na świadectwie powinna być adnotacja, IP: 62.148.79.* 26.06.08, 13:20
                    Niech na papierze ze zdanej matury bedzie napisane ze np. nie odejmowano punkty
                    za ortografy poniewaz uczen ma dysgrafie.

                    Tylko jak rozwiazac dysmatematyke? "w zasadzie wszystkie zadania zle policzone
                    uznane sa za policzone dobrze z powodu dysmatematyki ucznia" ? LOL
                • Gość: kate Re: Na świadectwie powinna być adnotacja, IP: *.dsl.bell.ca 26.06.08, 15:58
                  Widzisz Dzikowy, wlasnie tacy leniwi robia wielkie kuku tym
                  prawdziwym dzieciakom z dysfunkcjami.NAuczyciele powinni byc
                  szkoleni jak wylapac takiego delikwenta, jak mu pomoc.a nie
                  zaswiadczenie sobie zorganizowal i osiada na laurach.
                  A osoby z dysgrafia, dyskalkulia to bardzo czesto inteligentne
                  osoby.U dysgrafika czytanie i pisanie moze lezec a byc b.dobry w
                  matematyce.Znam to - mam w domu dysgrafika.
            • malwa.789 Re: dyslogika po prostu 26.06.08, 13:44
              Gość portalu: marl57 napisał(a):

              > dyslogika po prostu czyli matolstwo na potęgę.
              > By kiedyś egz maturalny obowiązek polski i matma, ludize potrafili
              się wypowied
              > zieć, oraz logicznie myśleć, ale to zbyt ciężko dla wielu jak się
              okazuje.
              Kiedyś ludzie zdawali obowiązkowo matmę, polski i bez kalkulatorów
              dawali sobie radę, jakoś wtedy nikt lenistwa nie usprawiedliwiał.
              • nessie-jp Re: dyslogika po prostu 26.06.08, 15:04
                > Kiedyś ludzie zdawali obowiązkowo matmę, polski i bez kalkulatorów
                > dawali sobie radę, jakoś wtedy nikt lenistwa nie usprawiedliwiał.

                A kiedyś ludzie żyli w jaskiniach i polowali na mamuty, a jak ktoś nie umiał
                polować, to umierał i nikt go nie żałował i nikt lenistwa nie uprawiał.

                Idź, malwa, upoluj sobie obiad.
            • Gość: aga Re: dyslogika po prostu IP: *.abg.com.pl 26.06.08, 16:08
              Na Boga !! Przecież nie każdy musi mieć maturę, do kopania rowów też ludzie są
              potrzebni.
          • olias popieram 25.06.08, 22:19
        • Gość: hygropsja A ja choruję na... IP: *.chello.pl 26.06.08, 01:53
          A ja cierpię na najstraszniejszą z tego typu chorób: dyspekunię. Z pieniędzmi sobie nie radzę, mówiąc po ludzku. Nie umiem więcej zarobić, a jeśli już jaki przyzwoitszy grosz się trafi, to szybko znika nie wiadomo gdzie i na co. Czy są jakieś urzędowe preferencje i udogodnienia dla cierpiących na dyspekunię? Myślę, że powinno się nas przynajmniej z podatków zwolnić (bezpośrednich i pośrednich) - to jest minimum przyzwoitości ze strony demokratycznego społeczeństwa wobec ciężko przez ślepy los pokrzywdzonych współobywateli.
          • Gość: tomeczek To schorzenie powoduje też inne: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.08, 09:05
            Gość portalu: hygropsja napisał(a):

            > cierpię na najstraszniejszą z tego typu chorób: dyspekunię. Z pieniędzmi
            > sobie nie radzę, mówiąc po ludzku. Nie umiem więcej zarobić, a jeśli już jaki
            > przyzwoitszy grosz się trafi, to szybko znika nie wiadomo gdzie i na co.

            Musisz uważać! To schorzenie powoduje inne, o wiele trudniejsze do wyleczenia:
            ostrą i przewlekłą anemię portfela.
            • Gość: aga666 Re: To schorzenie powoduje też inne: IP: 195.205.38.* 26.06.08, 11:23
              atrofie portfela:)
        • titta Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" 26.06.08, 14:14
          Gość portalu: piokuk napisał(a):

          > Dokładnie. Ciekawe, który z nich pochwali się tą swoją dysczymśtam
          <jak będzie > aplikował do pracy. Jak go nie przyjmą to jeszcze
          <powie, że jest dyskryminowany

          Ja sie chwale. Zeby lojalnie uprzedzic ewentualnego szefa jaki mam
          rodzaj ograniczen. Dzieki temu moj obecny, bez zadnych problemow
          sprawdza mi wszystkie aplikacje przed wyslaniem i uwaza to za cos
          calkiem normalnego. Zreszta nie jestem jedyna w takiej sytuacji.
      • Gość: Michał P. Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.chello.pl 24.06.08, 21:49
        Sam jesteś debil, skończyłem prawo na UJ, teraz mam własną kancelarię prawniczą i jestem dysklektykiem. Tylko kiedy studiowałem to jeszcze nie wiedziano o tej chorobie i często za dobrze napisane prace miałem zaniżane oceny tylko z powodów błedów. Ktoś napisał średnio i dostal 3,5, a ja musiałem umieć na 5 aby też dostać 3,5 czasem. Gdybym umiał na 3 albo 3,5 to bym oblal egzamin. Oczwiście byli też tacy wykładowcy, którzy nie zwracali na to uwagi i u nich miałem 4 czy 5. Dzięki temu ze musiałem lepiej umieć niż inni teraz jestem lepszym prawnikiem i więcej zarabiam, a od poprawiania błędów mam sekretarkę, ewentualnie Worda.
        • Gość: Kamil Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.cable.ubr04.shef.blueyonder.co.uk 24.06.08, 21:56
          Masz całkowitą rację. Niestety znakomita większość polskiego
          społeczeństwa, a zwłaszcza ci, za których czasów nie było żadnych
          fetyszów na d, nie pojmóją tego czym jest dysleksja itd. Schorzenia
          te nie usprawiedliwiają braku wiedzy merytoryczne jak się niektórym
          wydaje.
          • Gość: lula Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.marsoft.net 25.06.08, 23:58
            iiiiiiiiiiiii jasne...dysrodzina chyba. W domu luz jak na rybach,nie chcialo
            sie mamie syna wychowac to dys cos tam... h ehehehehe
            • 4g63 Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" 26.06.08, 11:58
              a ty to chyba dysmózgie masz
          • Gość: As Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.epsa.pl 26.06.08, 13:31
            Kamilu zwywaku: "uje" się nie kreskuje!
        • buj_w_chucie Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" 25.06.08, 10:46
          >> skończyłem prawo na UJ, teraz mam własną kancelarię prawniczą

          A to wspolczuje. Ale z taka przypadloscia rzeczywiscie na nic
          lepszego nie mogles sobie pozwolic...
          • Gość: krzysiek ojciec załatwił IP: *.autocom.pl 25.06.08, 12:30
            jednocześnie znajomi królika wykosili zdolnych z wydziału.
            Nigdzie indziej dziecko nie mogło pójść pracować.

          • Gość: tenis_w_porcie Wkrótce będzie posłem! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.08, 13:41
            Będzie prywatyzował stocznie itp. Co za różnica za 6 czy za 9 mld zł?
        • olias Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" 25.06.08, 22:22
          Twój przykład tylko potwierdza smutne spostrzeżenia naukowców
          amerykańskich że im niższa inteligencja tym łatwiej osiągać sukcesy
        • Gość: no name Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.dolsat.pl 26.06.08, 09:25
          Widziałem kiedyś opinie prawne spłodzone przez takiego prawnika. Błędy takie, że
          wstyd. Z krzesła można było spaść. Sąd pozew z błędami powinien od razu
          odrzucać, jako nie spełniający warunków formalnych;) Człowiek z maturą (nie
          mówiąc o wyższym wykształceniu) powinien coś sobą reprezentować. Miałem
          nauczyciela z matematyki, który błędy ortograficzne sprawdzał na równi z
          merytorycznymi. A dzisiaj szkoda gadać...
          • malwa.789 Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" 26.06.08, 13:59
            Gość portalu: no name napisał(a):

            > Widziałem kiedyś opinie prawne spłodzone przez takiego prawnika.
            Błędy takie, ż
            > e
            > wstyd. Z krzesła można było spaść. Sąd pozew z błędami powinien od
            razu
            > odrzucać, jako nie spełniający warunków formalnych;) Człowiek z
            maturą (nie
            > mówiąc o wyższym wykształceniu) powinien coś sobą reprezentować.
            Miałem
            > nauczyciela z matematyki, który błędy ortograficzne sprawdzał na
            równi z
            > merytorycznymi. A dzisiaj szkoda gadać...
            Ja tak miałam na biologii i geografii. Jeden błąd, odejmowanie
            punktów.
        • Gość: bolo Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.08, 09:50
          kancelarie prawniczą to odziedziczyłeś po rodzicach, prawda? I ten post też
          "seksretarka" Ci pisała?


          Testy IQ: www.iq-test.pl/?d=5087
          Nagrody za darmo: www.look4win.pl/rejestracja.php?polec=fredator
      • Gość: menx Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.08, 22:07
        z jednej strony to przykre że poziom się obniża przez kolejne modne
        dolegliwości, z drugiej strony moje dzieci będą miały łatwiej bo będzie mniejsza
        konkurencja dla nich :-)
        Za "naszych" czasów nie było żadnych pierdół tego typu tylko za byki dostawało
        się dwóję i koniec. A teraz pitu pitu, dys-to, dys-tamto..
        rośnie pokolenie delikatesów i słabeuszy podatnych na różne depresje i
        inne choróbska co to ich nawet jeszcze nie wymyślono...
        a może by tak wpisywać w historię ucznia takie dolegliwości? skoro nie umie
        dodawać i pisać bez błędów to może też nie odróżnia kolorów i źle czyta znaki na
        drodze? to może jak będzie miał 18lat i będzie chciał mieć prawo jazdy okaże się
        że nie może bo ma dys-to, dys-tamto, jak by tak miało być to zaraz nastąpiła by
        fala uzdrowień z dysleksji.... buhahahahahahaha ........
        p
      • Gość: slonce&plaza Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.w86-211.abo.wanadoo.fr 26.06.08, 18:34
        Podzielam zdanie. Za moich czasow dys _costam_ ktyk nazywal sie
        poprostu nieuk i zbieral dwoje za dwoja. Powtorzyl taki raz klase
        albo odebral wyplate od ojca pasem na tylek, to mu wszystko
        przechodzilo. Teraz kazdy choroby szuka, z modnym ADHD na czele (w
        wiekszosci przypadkow lipnym).
    • Gość: kezmarok Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.fdk.airbites.pl 24.06.08, 22:34
      Paranoja, matematyka rozwijam myślenie, brakuje inżynierów, ludzie jak wy
      myślicie, tu są pieniądze do zarobienia, bo bronię się za tydzień a już na
      "dzień dobry" mam 3000 brutto i to w podkarpackiem
      • Gość: angrusz Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.08, 09:23
        Do kezmarok :

        Nie wierzę . Inżynierów jest na pęczki .
        A ich pensje sa bardzo skromne - bo i tak pracuja na stanowikach nie
        wymagających wiedzy inżynierskiej .
        Jak ja zaczynałem 28 lat temu to tez dostałem pensje mniejsza niż
        brygadzista a byłem mistrzem ( ok 30 osób w brygadzie ) , gdzie
        wcale nie była potrzebna wiedza inżynierska ale bat ekonoma .

        A jakiej to specjalności jesteś , że dają ci na dzieńdobry ?
    • Gość: mar Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.chello.pl 24.06.08, 22:53
      Uczniowie rzeczywiście na siłe szukają u siebie dyskalkuli, to jest łatwiejsze,
      niż nadrobienie zaległości z matematyki.

      W artykule brakuje jednej rzeczy: są osoby z dyskalkulią, które mimo niej,
      bardzo dobrze umieją i przede wszystkim rozumieją matematykę. Ja jetem na to
      żywym przykładem. Obecnie uczę matematyki, a jestem idealnym przykładem na tę wadę.

      • Gość: ela Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.08, 15:00
        To nie choroba , to zwykłe cwaniactwo.Za moich czasów kiedy
        chodziłam do szkoły nie było takich chorób ,albo się ktoś uczył albo
        nie.Teraz wydziwiają z tymi pseudo chorobami,a potem rosną nam
        pokolenia cwaniaków,nieuków.Nawet na torcie byłego Prezydenta
        był ,,byk,, w napisie.To chyba o czymś świadczy. Moje dzieci nie
        korzystają z takich cwaniaczych chorób.Nigdy bym się na to nie
        zgodziła.Ale wiele osób w ich klasach korzysta z różnego rodzaju
        DYS.Jest to bardzo dyskryminujące osoby uczciwe. Moje dzieci same
        wiedzą ,że większość DYSLEKTYKÓW jest tylko na papierze.A co na to
        RZECZNIK PRAW OBYWATELSKICH.Rośnie nam kolejne pokolenie
        cwaniaków,kombinatorów.A może o to chodzi.
        • Gość: rad Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.197.158.213.umts.dynamic.eranet.pl 26.06.08, 07:44
          twierdząc że dys... nie ma pokazujesz, swoją ignorancje i nie wiesz jak działa
          mózg, daj mi twój a przy pomocy skalpela załatwię ci dysleksje. Co do dzieci,
          jak twoje dziecko zachoruje na schizofrenie to też się nie zgódź na tą chorobę.


          natomiast dawanie forów z powodu choroby, to trochę jak ten start tego gościa z
          protezami na olimpiadzie ,nie wiem czemu się przykłada do ortografii taką wagę w
          końcu jest word i inne automatyczne poprawianie.
          • Gość: q Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: 213.17.152.* 26.06.08, 11:30
            jezeli ty wiesz jak dziala mozg to gratulacje. z tego co sie orientuje to nasza
            wiedza z tego zakresu jest bardzo mala, wiecej machania rekami, domyslow etc.
            teorii dzialania mozgu jeszcze nie posiadamy ... no chyba ze sie myle
        • Gość: kate Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.dsl.bell.ca 26.06.08, 16:23
          No to Ela masz szczescie ze dzieciaki twoje nie maja zadnej
          dysfunkcji.Jestes w bledzie - jak chodzilas do szkoly to dysleksja
          owszem byla, ale nie potrafili jej rozpoznawac i zbytnio nie
          wiedzieli co to jest i kazdy PRAWDZIWY dyslektyk byl uwazany za
          lenia i ze mu sie uczyc nie chce.
          Dysleksje mozna zwlaczyc.Moze nie w 100% ale jakos nad nia
          zapanowac, ale jest to ciezka praca dla dziecka i rodzica.W tej
          chwili moim skromnym zdaniem 80-90 % z zaswiadczeniami o dysfunkcji
          jakiejkolwiek to wlasnie cwaniacy.Bo ci z prawdziwym problemem,
          zaswiadczenie maja, ale tez i pracuja.
          Nawet sobie nie zdajesz sprawy jak potrafi sie dzieciak sfrustrowac
          ze ma problemy z przeczytaniem wyrazu w tekscie, ale jak wybierasz z
          rozsypki to ci owy wyraz przeczyta.Nie masz pojecia jakie to meczace
          dla dziecka jak zrobi sobie kilka dni przerwy w pracy i po owych
          kilku dniach czytanie przychodzi mu z wielkim trudem.Nie masz
          pojecia jak czuje sie matka, ktora pomimo wakacji "zmusza" dzieciaka
          do codziennej pracy, bo jak sobioe dzieciak odpusci cwiczenie to we
          wrzesniu zaczyna wszystko od poczatku.
          Niestety nastawienie ludzi takich jak ty do tych dzieciakow i
          mlodziezy z PRAWDZIWYM problemem im nie pomoze.Bo bedziecie ich
          dolowac ze cwaniacy, ze lenie ze im sie nie chce.
          Ciesz sie ze nie musisz z tym problemem sie borykac.Mi sie wyc
          czasami chce - jednego dnia mi napisze poprawnie wyraz, drugiego to
          nawet nie wiem co autor mial na mysli bo tak literki
          poprzestawiane.Jednego dnia mi wyraz przeczyta , drugiego nie ma
          zielonego pojecia jak zebrac te literki do kupy zeby powstal wyraz.
          • Gość: BKR Czemu katujes dziecko i siebie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.08, 17:10
            Czemu nie rozwijasz w nim tego co potrafi, co go cieszy?
            Czemu chcesz zrobić z niego powieściopisarza, dziennikarza?
            Może będzie szczęśliwy kopiąc piłkę? Może jak Kubica będzie mistrzem w F1? Kubica szkół nie pokończył i nie czuje się nikim!
            O co ci chodzi, o dziecko czy o swoje niespełnione ambicje?
            • Gość: kate Re: Czemu katujes dziecko i siebie? IP: *.dsl.bell.ca 27.06.08, 02:12
              BKR ty tak powaznie czy masz jakies dziwne kompleksy?
              Czy mam rozumiec ze radzisz mi zebym odpuscila prace nad tym zeby
              dziecko przezwyciezylo trudnosci w czytaniu i niech bedzie tlukiem?
              Nie chodzi mi o to by czytal ksiazki na wyscigi i po 100-150 stron
              dziennie, by byl powiesciopisarzem( zreszta Andersen byl
              dyslektykiem i niezle mu szlo pisanie).Chce zeby w jakis normalny
              sposob przeszedl przez szkole, zeby nie mial zbyt wielu
              problemow.Nie zalezy mi na tym by przyniosl mi swiadectwo z
              przyslowiowym czerwonyum paskiem.Ale problem dysleksji u dzieci dla
              niektorych nie jest problemem, bo tweierdza ze to leniwe dzieci, ze
              leniwi rodzice.Jestem przekonana ze spwieka zmienilaby sie
              drastycznie jakby wasze dziecko dotkniete bylo dysfunkcja
              jakakolwiek.albo nalezaloby mu wspolczuc bo slyszaloby od rodzica ze
              len, ze idiota, tum,an i co tam jeszcze komu do lba przyjdzie.
            • Gość: Ava Re: Czemu katujes dziecko i siebie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.09, 12:14
              Czytałam twoje wcześniejsze teksty i oczom nie wierzyłam, że są tak
              nieinteligentni, nieoczytani wulgarni chamscy ludzie jak ty.
              Myślę ze jesteś bardzo toksycznym i niszczącym psychicznie, kto wie i może
              fizycznie znęcającym się nad swoja rodzina człowiekiem.
              Twoje teksty w dzisiejszych czasach to nieuctwo wątpię czy czytasz cokolwiek,
              oprócz wikipedi, do której się odwołujesz języków obcych na pewno nie znasz.
              Dla mnie jesteś człowiekiem bezwartościowym a rzadko piszę cos takiego mam
              nadzieję, że nigdy nie będziesz mógł mieć swoich dzieci, bo może stać się im
              krzywda mając takiego delikwenta w rodzinie.
              Z jakiej ty człowieku z rodziny pochodzisz? Czego ta rodzina cię nauczyła?Moim
              zdaniem niczego. Nie nauczyła cię elementarnego szacunku do innych ludzi.
              Patologia,dom dziecka itp.
              Gorszy to jesteś ty, ale w swoim rozumowaniu i inteligencji
              Nie warto dyskutować z imbecylem i człowiekiem bezwartościowym, jakim jesteś.
    • Gość: jomek A kiedy zaświadczenia że dziecko jest idiotą ? IP: *.fdk.airbites.pl 24.06.08, 23:20
      A kiedy zaświadczenia że dziecko jest idiotą ?
      Zaświadczenie bedzie zwalniać całkowicie z zajęć w szkole, bo idioty
      nie ma co dręczyć, i tak się niczego nie nauczy. Należy dać takiemu
      od razu maturę i pogratulować sobie świetnego samopoczucia ze
      wspaniałego nowoczesnego podejścia do wychowania...
      W końcu z ludźmi wykształconymi i myślącymi są same problemy...
    • Gość: Marek Dupa - sałata. IP: *.net.autocom.pl 24.06.08, 23:27
      To tak jak z tymi milionami pedałów.
    • Gość: eso Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.net.autocom.pl 24.06.08, 23:38
      ale sciema kto to wymyslil, choc w sumie moze dysleksja to tez
      sciema :>?
    • Gość: Marcin Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.171.9.10.crowley.pl 25.06.08, 00:02
      czy zamiast wymyślać dyskalkulię nie łatwiej po prostu powiedzieć że debil ?
    • barbaramd Uczniowie z "chorobą na matematykę" 25.06.08, 05:16
      Znów zapobiegliwi rodzice. A potem płaczą na rozbestwione dzieci.
      które się nie uczą, nie szanuja nic i nikogo.
      • Gość: Fundak Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.ds13.agh.edu.pl 25.06.08, 23:06
        Taaa. 5%-10% na to cierpii. A dostać mogło by pewnie z 20-30 %
        ogółu. Tak jak z dyslekcją. Sam osobiście dostałem 2 krotnie
        zaświadczenie o dysortografii i dysgrafii, a jedyną rzeczą jaką mam
        to ta nieszczęsna dysgrafia. Jeżeli chodzi o dysortografię to
        wystarczyło się wziąść do roboty- i o dziwio- pomógł w tym internet.
        Wystarczy się pilnować na forach i komunikatorach a samo przychodzi.
        Ogólnie nie chciałem papieru że jestem jakiś ułomny, ale to była
        jedyna szansa żebym mógł na maturze i teście gimnazjalnym pisać
        drukowanymi literami.
        • Gość: gos Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.acn.waw.pl 26.06.08, 13:14
          Moja ciotka zna wszystkie zasady ortografii na pamięć i recytuje je na zawołanie
          w środku nocy o północy. Zna regułki i jak ją zapytasz jak się pisze dany wyraz
          to Ci powie bez problemu tylko co z tego, jak i tak jak pisze jakiś tekst na
          kartce, czy coś to wali same byki. Walczyła z tym długo i w ogóle, i skończyła
          ekonomie, ale dysfunkcja nie do zwalczenia w jej przypadku.
      • Gość: Fundak Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.ds13.agh.edu.pl 25.06.08, 23:14
        Miało to być ogólnie wpisane, nie w odpowiedzi.
      • Gość: rr Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.ichtj.waw.pl 26.06.08, 09:24
        Raczej nie placza. Iczh dziciatka zostaja szefami, byznezmenami, prezesami,
        wstepuja do partii. A potem, jak mowisz, nie szanuja nikogo i niczego, ale
        pier.do.la o misji, wartosciach.... a dzieki kolegom kasa sama wchodzi do lapy
        (zus, kosciol, adwokaci, notariusze, markety, stacje paliw, elektrownie,
        gazownie.......). Dzieki kombinowaniu w mlodym wieku ucza sie, jak zalatwiac
        papiery, zeby miec wieksze szanse niz konkurencja (stowarzyszenia, partie, kasty
        adwokacje, zrzeszenia producentow, zrzeszenia producentow energii....).


        barbaramd napisała:

        > Znów zapobiegliwi rodzice. A potem płaczą na rozbestwione dzieci.
        > które się nie uczą, nie szanuja nic i nikogo.
        • Gość: ooo Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.08, 03:21
          Tak, bo akurat ty mały kmiocie wiesz kto z prezesów i 'byznesmenów' ma
          dysortografię. Piszesz takie g*wno że ze śmiechu brzuch boli.
    • Gość: belfer. Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.chello.pl 25.06.08, 08:24
      Z moich doświadczeń wynika,że uczniowie dysfunkcyjni lepiej
      wypadają na egzaminach końcowych .Zdrowym dzieciom zabiera się
      punkty za wszystko,brak akapitu,przecinkaitp .Uczniom z problemami
      tych punktów się szuka.Jest to trochę niesprawidliwe zwłaszcza gdy w
      większości przypadków brak pewnych umiejętności wynika z zaniedbań
      szkoły,domu czy też samych uczniów.Takie zaświdczenie daje
      przyzwolenie do nie uczenia się.
      • Gość: A Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.08, 12:13
        Racja - najlepszym przykładem jest sydortografia, czy dysleksja. Szkoda, ze zaświadczenia są wydawane na prawo i lewo, a rzadko kto kontroluje jak uczniowie wykonują ćwiczenia przewidziane dla dyslektyków. W języku polskim można wyćwiczyć bezbłędne pisanie mimo tych dysfunkcji. Problem w tym, że rzadko który polonista wymaga prowadzenia specjalnych zeszytów z dyktandami.
        Dysleksja stanowi bardziej istotny problem przy nauce języków,a le i tu jest wszytsko do wyćwiczenia.
    • Gość: Odbyt Ta choroba nazywa się tępotą IP: 78.133.192.* 25.06.08, 09:15
      Tępota się szerzy, pewnie PiS się cieszy że przybywa im wyznawców :)
    • Gość: Kangoor5 Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.chello.pl 25.06.08, 09:20
      A nie lepiej od razu załatwić papier na "wrodzony analfabetyzm"?
    • Gość: mario Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.chello.pl 25.06.08, 09:47
      Nie bardzo rozumiem celu zabiegania o oświadczenie o dyskalkulie u zdrowych
      osób. Jeżeli ktoś jest humanistą i matematyka mu nie idzie - i tak na maturze na
      poziomie podstawowym ją zda (arkusze są tak układane, że średnio rozgarnięty
      uczeń bez żadnego przygotowania zda na te 30%). A nawet jeżeli zda jedynie na
      wymagane 30% to nic sie nie dzieje, bo jako humanista będzie składała papiery na
      studia na kierunki humanistyczne gdzie pod uwagę będzie brany j. polski czy
      historia, a matematyki nikt nawet do komputera nie wprowadzi. Natomiast jeżeli
      chce mieć wysoki % z matematyki, bo chce dostać się na politechnikę czy ogólnie
      na jakiś ścisły kierunek to na jego miejscu nie liczyłabym, że z takim
      oświadczeniem zostanie przyjęty.
      • Gość: samolot Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.chello.pl 26.06.08, 10:58
        Skończyłem w tym roku gimnazjum i bez problemu rozwiązałem podstw maturę na 30 %.
    • Gość: m Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.comarch.com 25.06.08, 10:09
      Dla mnie, nie powinni mieć matury.
      • Gość: x Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.0.fullrate.dk 26.06.08, 20:53
        Uczniowie z "chorobą na matematykę"

        Dla mnie, nie powinni mieć matury.

        a wyobraz sobie ze ktos jest uzdoniony muzycznie i chce byc dyrygentem to tylko
        dlatego ze niezna maciezy i ciagow ma nie isc na studia ?
        co wiecej czy to ich wina ze sie urodzili w pechowym roku i na na maturze jest
        matma wczsniej nie bylo
        DLAMNIE NIE POWINNO BYC MATMY NA MATURZE
        biologia jest wazniejsza choroby ich zapobieganie ciaza itd to bardzo zyciowe
        sprawy
        • Gość: ja Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.08, 00:45
          a od kiedy macierze i ciągi są w programie podstawowej matematyki.
          Ja jestem typem ścisłowca, z matematyką jedyne problemy jakie miałam w szkole
          średniej czy gimnazjum, to to, że coś źle odczytałam z tablicy (źle padające
          światło, lekka wada wzroku, czasami trochę niechlujstwa).
          Język polski nigdy mnie nie pasjonował.
          Ale wiem, że to, że jestem ścisłowcem nie zwalnia mnie z poprawnego posługiwania
          się językiem. Co więcej. Szczególnie uświadomiła mi to moja techniczna uczelnia,
          gdzie w ramach kursów humanistycznych zapisałam się na kulturę języka. Zajęcia
          przydatne, sympatyczne. I o dziwo osoby które się zapisały na ten kurs (wszystko
          studenci politechniki) wcale nie było żadnymi ludźmi, których można było
          zakwalifikować do kategorii D. Wręcz... sprawiało to radość, że możemy sobie
          przypomnieć (a dokładniej to, że jeszcze coś pamiętamy) zasady interpunkcji,
          sprawy typu "dwunastego maja" a nie "dwunasty maj" czy też "dwunasty maja" ;-)
    • Gość: czeke Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.08, 10:11
      No, i niech ta literka "D" będzie potem umieszczana na świadectwie
      maturalnym i na dyplomie ukończenia studiów. Jak delikwent będzie
      miał problemy z przyjęciem na kierunki gdzie wykładana jest
      matematyka, a potem nie będą go chcieli przyjąć do żadnej pracy w
      której trzeba coś policzyć, to zobaczycie jak ta epidemia wygaśnie:)
    • Gość: Michal S. Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.chello.pl 25.06.08, 11:23
      Jesteście śmieszni. Co prawda nie mam dyskalkuli tylko dysgrafie, ale to wcale nie jest żadna ułomność. Zdałem mature z matematyki na 98 % podstawową i 86 % rozszerzoną, jestem teraz na 3 roku informatyki na politechnice (czekam na wyniki jednego egz jak zdam to juz bede na 4), pracuje na pól etatu jako programista i mam z tego 1400 zł na ręke. A tymczasem inni z mojego gimnazjum co nie mieli dysgrafi i sie ze mnie śmiali pokończyli lipne zawodówki, lipne licea i pracują za marne grosze, albo studiują na jakiś marnych kierunkach typu technologia żywienia czy filozofia. I kto tu jest upośledzonym idiotą?
      • Gość: JolaS do Michala S. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.08, 11:56
        Współczuje tylko twoim nauczycielom - dysgrafia utrudniała zycie im,
        bo musieli pracowicie odcyfrowywac twoje zapiski. To nie jest
        dysfunkcja intelektu, więc sie nie podniecaj, jaki jesteś genialny.
      • Gość: Fundak Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.ds13.agh.edu.pl 25.06.08, 23:11
        Ty, bo nie potrafisz poprawnie pisać. I mimo że masz te 1400 zł na
        rękę i kończysz informatykę 3 rok to dalej pozostaniesz tym kto nie
        potrafi poprawnie pisać. Pozatym sobie wyobraź że piszesz jakiś
        program dla jakiejś firmy który trafia do klienta i są w nim błędy
        ortograficzne. Nieciekawie co? Jeżeli nie potrafisz zrobić czegoś co
        dla innych jest normą to ejst właśnie UŁOMNOŚĆ.
        • Gość: goblin.girl Do Fundaka IP: 213.172.177.* 26.06.08, 09:20
          czemu się człowieka czepiasz? ;) akurat jest dowodem na tezę, że z tymi
          ułomnościami też można żyć, wybierając kierunki, w których one nie mają
          większego znaczenia. Nie popieram plagi różnych dys- i uważam, że należy wciąż
          ćwiczyć w kierunku pokonania swoich trudności zamiast zasłaniać się papierkiem,
          ale skąd wiesz, że on tego nie robi.
          Nawiasem mówiąc, liczba osób poprawnie piszących na forach jest coraz mniejsza i
          to się też przyczynia do ogólnych problemów z pisaniem - większość ludzi ma
          pamięć wzrokową i zapamiętują, co widzą. Byki w książkach i gazetach - kiedyś
          było to rzadkością, a teraz są na każdym kroku. Można to i owo wybaczyć ludziom
          piszącym anonimowo na forum, ale dziennikarz strzelający byki w artykule, który
          podpisuje własnym nazwiskiem i, co gorsza, bierze za to kasę - zenada.
          • Gość: zumek Re: Do Fundaka IP: 62.148.79.* 26.06.08, 13:28
            100%
        • Gość: Przybłeda Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.aster.pl 26.06.08, 10:21
          Tutaj wychodzi ,że też masz jakieś dys- bo czytanie Ci nie idzie. Gość ma
          dysgrafię i cytując wikipedię "Pismo dysgrafika jest nieestetyczne i
          nieczytelne". Nie ma tu ułomności w liczeniu, ani czytaniu ani treści napisanego
          tekstu. Nie wiem czy wiesz, jak wygląda programowanie?
          Bo jeśli nie, to Ci wytłumaczę. Nie pisze się tego po polsku, tylko w wybranym
          języku programowania zrozumiałym dla komputera i informatyka, który z gramatyka
          nie ma nic wspólnego najczęściej. I nie używa sie do tego papieru podaniowego
          tylko odpowiednich programów. A na monitorze komputera dysgrafii nie widać. I
          każdy informatyk wyglądałby niepoważnie gdyby przyniósł dokumentację napisaną
          odręcznie, choćby piękną kaligrafią. Chłopak wybrał dobrze płatny zawód, w
          którym jego choroba kompletnie nie przeszkadza. Jego znajomi nie. Co świadczy o
          inteligencji Michała S. i o tym że jego koledzy z liceum to debile.

          Tylko że moim zdaniem dysgrafia to choroba innej klasy niż dysortografia czy
          dyskalkulia. Dysgrafię można w kulturalny sposób ominąć w większości zawodów,
          używając komputera który literki i rysunki wyprostuje(tylko trzeba się tego
          nauczyć). Trochę pracy i tyle.
          Wolałbym wiedzieć jednak czy zatrudniam dyskalkulika czy dyslektyka. To są
          ułomności które znacząco wpływają na treść tekstu czy obliczenia których
          komputer nie poprawi. I obliczeniom "chorego na matematykę" nie można ufać. A
          typ który wyłudził nie zasłużenie takie zaświadczenie już raz państwo oszukał i
          oszukuje też pracodawcę, więc tym bardziej na zaufanie nie zasługuje.
          Dlatego popieram głosy, żeby wszystkie dys- wpisywać do świadectw i dyplomów.
          I ułatwienia wynikające z takich schorzeń powinny obowiązywać tylko przy
          podstawowej maturze. Jak nie mają talentu w tej dziedzinie to niech ją omijają.
          Bo inaczej historykiem zostanie ktoś z zaświadczeniem że nie potrafi
          zapamiętywać dat i kojarzyć faktów, a geografem ktoś dla kogo mapa to kolorowa
          plama. Nie wszystkim pisane wyższe wykształcenie. Nawet matura nie jest obowiązkowa.

          • Gość: Adam Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.chello.pl 27.06.08, 12:21
            Wiele ludzi z tego forum naprawde nie miało kontaktu z osobami
            dyskeltycznymi czy z dyskalkulią, Niestety ja jestem Dyslektykiem i
            uwierzcie wcale mi to nie ułatwia zadania, niekiedy siedzac nad
            prostym zadaniem godzine mozna sie załamac gdy przychodzi taka mysl
            ze ktos bez dysleksji potrafi zrobic to w góra 3 minuty. a jesli
            chodzi o umiejetnosci to prosze bardzo dajmy wszystkim tym którzy
            traktują mnie i nie tylko mnie jako głąba i idiote pedzel do reki
            czy ołówke i niech którys z was naszkicuje mi czy namaluje jakis
            fragment martwej natury moze i ja sie z was ponasmiewam, ze
            jestescie beztalenciem. wiec prosze was kazdy ma talent do czego
            innego i niemozna dyskryminowac osoby po tym, ze ma trudnosci z
            liczeniem czy bezbłednym pisaniem
            • Gość: BKR Dyskryminacja normalnych przez dyscóściowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.08, 13:43
              Skoro „...niemozna dyskryminowac osoby po tym, ze ma trudnosci z
              liczeniem czy bezbłednym pisaniem...” to tym bardziej nie można dyskryminować ludzi za to, że wad powyższych nie mają!
              Dyskryminacją normalnych jest wprowadzanie zaświadczeń dla normalnych inaczej, żeby ich traktować specjalnie. Chcą być traktowani specjalnie to do szkół specjalnych.
              Dochodzi do bezczelnego dezawuowania wykształcenia zdobytego dzięki pracy i zdolnościom identycznego w założeniach do komunistycznych punktów za pochodzenie.
              Talentem do rysowania możesz zdobyć sławę i majątek. Mało Ci? Inni potrafią liczyć tak łatwo jak Ty rysować ale nie żądają dla siebie specjalnego traktowania na lekcjach rysunku.
              Tylko przygłupy wyśmiewają dyslektyków ale na tym forum to mniejszość. Większość chce szacunku dla swoich umiejętności i pracy BEZ RÓWNANIA W DÓŁ.
        • Gość: a Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.igf.fuw.edu.pl 26.06.08, 12:24
          > dalej pozostaniesz tym kto nie
          > potrafi poprawnie pisać. Pozatym sobie wyobraź że piszesz jakiś
          > program dla jakiejś firmy który trafia do klienta i są w nim błędy
          > ortograficzne.

          Sugeruję sprawdzenie, co to jest dysgrafia i zastanowienie się, jak często
          informatyk pisze programy odręcznie.
        • Gość: kachna Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.08, 00:47
          a ty poczytaj co to jest "dysgrafia".
          Jest to mniej więcej tyle co pisanie jak kura pazurem.

      • Gość: lisek Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.08, 23:56
        niestety Polacy kombinuja... w UE dyslektykow jest 5-10%, a u nas
        30%-40%!!
        moj najlepszy uczen zdobyl (jestem nauczycielem gimn) 50/50
        mozliwych (z testu mat-przyr) , ale test pisal 3h bo jest niby
        dyslektykiem - w co nie wierze!!!...
      • Gość: init-d Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.wro.vectranet.pl 26.06.08, 06:49
        no wybacz, ja akurat skończyłem filozofię, (co prawda nie tylko filozofię) i
        zarabiam 3x więcej na rękę niż ty. A w pracy mam właśnie takiego chłopaczka
        który jest po informatyce, wczoraj rozmawialiśmy o polityce i historii, okazało
        się, że chłopiec nie wiedział nawet o co chodziło w zaborach Polski.

        Nie ma się co chwalić politechniką. To szkoły dla młotków zazwyczaj. Nawet jak
        się matematyki uczycie - to po łebkach. Ot by całkę rozwiązać. Ale teorii całki
        już nie rozumiecie. Absolwenci uniwersytetów są jednak subtelniejsi umysłowo.

        A co do technologii żywienia, to wcale nie jest proste, a przemysł spożywczy ma
        nie mniejszą przyszłość niż IT. Chyba że jesteś typowym geekiem co się tylko
        pizzą żywi i colą popija :D.
        • Gość: menx Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.08, 08:46
          No kolego "init-d" właśnie pokazałeś swój poziom odnosząc się w ten sposób do
          Politechniki. Z pewnością można się wszem i wobec chwalić skończeniem filozofii...
          P
        • Gość: belial Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.08, 11:14
          > Nie ma się co chwalić politechniką. To szkoły dla młotków
          zazwyczaj. Nawet jak
          > się matematyki uczycie - to po łebkach. Ot by całkę rozwiązać. Ale
          teorii całki
          > już nie rozumiecie. Absolwenci uniwersytetów są jednak
          subtelniejsi umysłowo.
          >

          zależy jaki wydział kończysz, jeżeli kończysz wydział matematyki na
          politechnice to zanasz teorię całki (po licencjacie - przynajmniej
          Riemanna) nie gorzej niż absolwent matmy uniwersytetu; jeżeli
          kończysz wydział stricte techniczny to faktycznie o matematyce masz
          blade pojęcie, raczej algorytmiczne tzn. to się rozwiązuje tak i tak
          a dlaczego tak to nieważne, tzw. "inżynierowie" co nie znają zasad
          dynamiki newtona, albo nie wiedza czemu nie wolno dzielić przez zero
          to około 5 roku studiów większość
          • wireshark Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" 26.06.08, 15:52
            > zależy jaki wydział kończysz, jeżeli kończysz wydział matematyki na
            > politechnice to zanasz teorię całki (po licencjacie - przynajmniej
            > Riemanna) nie gorzej niż absolwent matmy uniwersytetu; jeżeli
            > kończysz wydział stricte techniczny to faktycznie o matematyce masz
            > blade pojęcie, raczej algorytmiczne tzn. to się rozwiązuje tak i tak
            > a dlaczego tak to nieważne, tzw. "inżynierowie" co nie znają zasad
            > dynamiki newtona, albo nie wiedza czemu nie wolno dzielić przez zero
            > to około 5 roku studiów większość

            Co za bzdury... Chyba, że kolega pisze nie o studiach a o zawodówce ;)
            • Gość: belial Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.08, 16:54
              > Co za bzdury... Chyba, że kolega pisze nie o studiach a o
              zawodówce ;)

              nie, piszę o studentach wydziałów technicznych politechnik, mogę w
              ciemno przejść się np. na wydział inżynierii środowiska czy
              architektury i spytać 10 przypadkowych studentów dlaczego nie wolno
              dzielić przez zero, jeżeli choć jeden potrafiłby to logicznie
              uzasadnić to i tak byłbym bardzo zdziwony
          • Gość: matematyk Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.08, 00:50
            jak nie wolno dzielić przez zero jak wolno.
            Tylko trzeba wiedzieć w jaki sposób.
        • Gość: q Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: 213.17.152.* 26.06.08, 12:24
          ja skonczylem fizyke, pracuje jako programista i tester. problem z jezykiem
          polskim mialem od zawsze odkad pamietam. natomiast jezeli chodzi o filozofie i
          filozofow to nigdy nie potrafilem znalezc z nimi wspolnego jezyka. wydumane
          wnioski, analizy, teorie a zawsze szybko mozna bylo wskazac na slaby punkt
          logicznego myslenia tworcy. zreszta, na egzminie z filozofii w kozi rog
          zaprowadzilem pana profesora.
        • Gość: zumek Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: 62.148.79.* 26.06.08, 13:35
          Czy filozofia nie pochodzi przypadkiem of fuzzy-logic ? ;) :)
        • wymiatator1 Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" 26.06.08, 22:06
          "Absolwenci uniwersytetów są jednak subtelniejsi umysłowo." - bezrobocie daje
          szansę na rozwój subtelnego umysłu.
      • naprawdetrzezwy Odpowiem na pytanie: 26.06.08, 09:45
        Ci, którzy akceptują oszustwa.
    • Gość: Ja Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.08, 12:00
      Polecam ksiązkę pt: "Dar Dysleksji" , która wreszcie wyjaśnia o co
      chodzi z dysleksją, dyskalkulią i innymi 'dysami'. I pokazuje jak
      nauczyć takie dzieci nauki w systemie szkolnym. Ludzie z dysleksją
      wbrew pozorom są częstokroć ponadprzeciętnie inteligentni.

      Pozdro
      • Gość: electro Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.compower.pl 25.06.08, 12:29
        Rośnie nam społeczeństwo idiotów. Trzeba być chyba kompletnym kretynem żeby nie
        uzyskać na maturze podstawowej z matematyki 30%. Ale to może i dobrze bo ktoś
        ww. ludźmi musi kierować.. :D
      • Gość: on Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: 193.25.185.* 26.06.08, 12:10
        "ludzie z dysleksją wbrew pozorom są częstokroć ponadprzeciętnie inteligentni."

        wiesz co napisałeś? że niektórzy dyslektycy są inteligentniejsi od przeciętnego
        przedstawiciela społeczeństwa. Mniej więcej połowa społeczeństwa jest
        inteligentniejsza od średniego poziomu :-), więc zastanów sie co piszesz.
        podaj konkretne dane (link) że dyslektycy są inteligentiejsi od ludzi pozbawieni
        tej ułomności, a tak to sobie możesz bezmyślnie klecić zdania których sam nie
        rozumiesz.
        • Gość: titta Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.botany.gu.se 26.06.08, 17:55
          Chyba sam nie rozumiesz. Wiekszasc ludzi ma inteligencje przecietna.
          (Zakladajac rozklad zblizony do krzywej Gausa). A on napisal ze
          wiekszosc dyzlektykow plasuje sie na prawym rammieniu tej krzywej,
          (z inteligencja wyzsza niz przecietna) co zdaje sie byc prawda.
          Zreszta jednym z kryteriow uznania kogos za dyslektyka jest wysoka
          inteligencja (pomimo problemow z czytaniem i pisaniem).
      • Gość: lee Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.chello.pl 26.06.08, 22:33
        Zdawałam mature dwa lata temu. Mam potwierdzona badaniami dysleksje. W liceum pod wpływem Kobiety która uczyła mnie polskiego chciałam iść na filologie polska...Podchodziłam do matury bez zaswiadczenie o dysleksji Zdałam na 100% Nauczyłam sie poniewaz zalezało mi... Z matematyki nigdy tez nie byłam najlepsza... Zasady znałam ale na obliczeniach w stylu 3+6 myliłam sie, nie przeszkodziło mi to zdawać matury z matematyki i dostać sie na Politechnike Krakowska! Wydaje mi sie ze to nie jest problem w tym ze licealiści próbuja wymigac się od tej matury. Mlody człowiek w liceum nie zdaje sobie sprawy z zapotrzebowania na rynku pracy... idzie na łatwizne i zdaje WOS ale jak by ktoś w liceum powiedział Tym młodym ludzią ze rynek pracy nasycił sie humanistami a ze potrzebni sa inzynierowie i zeby zostać inzynierem nalezy umiec matematyke, jak by nauczyciele w liceum mówili o rankingach uczelni pod wzgledem zatrudnienia, może co którys zastanowił by sie nad tym i odkrł w sobie chęc zeby się jednak nauczyc tej matematyki i czerpać w przyszłosci z tego kozysci... lepiej sie jest czegos uczyc dlatego ze wiem ze mi sie to przyda niz dlatego bo musze Jak ktos w przyszłosci ma byc wybitnym prawnikiem niech nie bedzie dla niego zaporą matura z matematyki.. wazne jest zeby poziom tej matematyki w liceum byl taki zeby ten prawnik potrafil wprzyszlosci rozwiazac podstawowe problemy matematyczne z ktorymi moze sie spotkac w zyciu codziennym
    • Gość: fanciszek nie POtrafią pisać, nie POtrafią liczyć IP: *.autocom.pl 25.06.08, 12:29
      "takie będą Rzeczypospolite jakie ich młodzieży chowanie"

      oj, czarno widzę te Rzeczypospolite, już szybciej jako województwo Europejskie
      w którym będą stały proste montownie.
      • odpi Re: nie POtrafią pisać, nie POtrafią liczyć 25.06.08, 15:00
        piszesz franciszku tak:
        >województwo Europejskie .... w którym będą stały proste montownie

        Z tymi montowniami to i tak będzie sukces,
        gorzej jak Rzeczpospolita rezerwatem tylko zostanie - potocznie
        zwanym "Natura 2000".
      • Gość: irasiad Kaczyński potrafi, napisać 'obiaT', jak to uczynił IP: *.speed-net.pl 26.06.08, 18:02
        w księdze pamiątkowej w pensjonacie Mewa. A przymiotniki w języku polskim
        piszemy z małej litery.
    • Gość: Lehoo Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.globalconnect.pl 25.06.08, 12:34
      A i na kalkulatorze sypnąć się można. Tylko komputer osobisty w takich razach
    • Gość: Adam Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.08, 14:12
      Rośnie nam pokolenie "D"ebili. Dysleksja, dysortografia, inne dys...? Za moich
      czasów tego nie było. Obecne pokolenie młodzieży gimnazjalnej to, w dużej
      mierze, banda nieuków i jełopów. Nie "umiejom" czytać ze zrozumieniem, bo im
      literki "uciekajom". Nie umieją pisać, bo czytają wyłącznie fora, blogi i inne
      gówna, a tam piszą, podobni do nich debile. Ja przez całe czasy szkolne
      obliczałem całki w pamięci, a obecne "uczniaki" nie potrafią tego nawet na
      papierze policzyć, bo nawet nie wiedzą, co to jest całka. Jak rodzice nie
      przysiądą fałdów ze swoimi pociechami, to one niczego się w szkole nie nauczą,
      bo szkoła nie jest od uczenia, tylko od popisywania się przed znajomymi. Ja
      chodziłem do takiej szkoły, że jak ktoś zrobił ortografa, to jak nauczyciel
      jebnął linijką po łapskach, to siniak był. Dzięki takiej szkole, przez całe
      życie zrobiłem mniej błędów, niż taki współczesny matoł w jednym zdaniu. Ale
      teraz jest nietykalność cielesna. Ucznia nie można skrzywdzić, uderzyć, za to
      uczeń może nauczycielowi włożyć kubeł na głowę. Jednym słowem, wszystko schodzi
      na psy :(
      • Gość: student Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.chello.pl 25.06.08, 18:46
        Jestem na 3 roku EAIE na AGH, jednym z lepszych na roku i jakoś nie umiem całek w glowie liczyć. Ciekawe jak ty to robisz? Jak mi poluczysz taką calkę w glowie to masz u mnie browara. Całka z (3^2+sin(x))/((x-1)^5-cos(x)).
        • Gość: pasqdniq Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.autocom.pl 26.06.08, 00:59
          agh - i wszystko jasne :)
          • Gość: do pasqdniq Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.ghnet.pl 26.06.08, 10:08
            Najpierw podaj wynik.
        • Gość: Lehoo Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.globalconnect.pl 25.08.08, 11:20
          Nie rób sobie jaj. Żądasz całki, która nie wyraża się poprzez funkcje elementarne
      • malwa.789 Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" 26.06.08, 14:17
        Gość portalu: Adam napisał(a):

        > Rośnie nam pokolenie "D"ebili. Dysleksja, dysortografia, inne
        dys...? Za moich
        > czasów tego nie było. Obecne pokolenie młodzieży gimnazjalnej to,
        w dużej
        > mierze, banda nieuków i jełopów. Nie "umiejom" czytać ze
        zrozumieniem, bo im
        > literki "uciekajom". Nie umieją pisać, bo czytają wyłącznie fora,
        blogi i inne
        > gówna, a tam piszą, podobni do nich debile. Ja przez całe czasy
        szkolne
        > obliczałem całki w pamięci, a obecne "uczniaki" nie potrafią tego
        nawet na
        > papierze policzyć, bo nawet nie wiedzą, co to jest całka. Jak
        rodzice nie
        > przysiądą fałdów ze swoimi pociechami, to one niczego się w szkole
        nie nauczą,
        > bo szkoła nie jest od uczenia, tylko od popisywania się przed
        znajomymi. Ja
        > chodziłem do takiej szkoły, że jak ktoś zrobił ortografa, to jak
        nauczyciel
        > jebnął linijką po łapskach, to siniak był. Dzięki takiej szkole,
        przez całe
        > życie zrobiłem mniej błędów, niż taki współczesny matoł w jednym
        zdaniu. Ale
        > teraz jest nietykalność cielesna. Ucznia nie można skrzywdzić,
        uderzyć, za to
        > uczeń może nauczycielowi włożyć kubeł na głowę. Jednym słowem,
        wszystko schodzi
        > na psy :(
        Ucznia nie wolno bić, karać cieleśnie i to jest dobre rozwiązanie,
        natomiast uważam, że nie należy mu też pobłażać. Nie może być tak,
        że cwaniaczek, który się obija, dostaje lepszą ocenę, bo ma
        karteczkę z dysortografią, a dzieciak, ktory się uczy i zrobi błędy,
        dostaje niższą ocenę.
      • Gość: titta Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.botany.gu.se 26.06.08, 18:05
        Calki w pamieci liczyl: jedna calka, dwie calki, trzy calki,
        nieprawdasz?
        Moze ortow nie robisz, ale zarowno z wiedza jak i z analiza
        informacji kiepsko, oj kiepsko...
        Usmiechnij sie czlowieku, zyczliwiej popatrz na swiat to ci nikt
        kubla na glowe nie bedzie zakladal.
      • Gość: Kinga Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.gb.net.pl 19.08.08, 19:55
        słuchaj...facet dyskalkulia to nie jest fajna choroba... ja np. nie
        jestem jełopem czy kimś tam..aty widać jestes bardzo nie douczony...
        wiec proszę .. nie strugaj mądrego jak się nie znasz,kulawego tez
        chodzić nauczysz??? ehh..a nauczyciele bili bo byli nie douczeni i
        nie znali sie na tego typu przypadłościach...ja bym Ciebie zbiła za
        tą chorą gadke;) a wg. z skąd ty się wziołeś luuudzie:/ z czym on
        wyjezdza tu nie pisze się o tym co robią jakieś swiry tylko o
        problemie''Dyskalkuli,dysleksji'' dziwny dupek któremu tatus
        napewno za szkółkę zapłacił i jest cwany....;)) ciekawe czy jakby
        miał tę przypadłość to też by strugał mądrale..;)
    • Gość: bebe Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: 88.220.33.* 25.06.08, 14:42
      a może nauczyc ludzi logiki i czytania ze zrozumieniem,
      rozwiązywania problematycznych zadań, tyle że to zakres na 4-6 lat,
      kiedy dziecko uczy sie myślenia twórczego. Potem może byc ciężko,
      jak widać po artykule. Rodzice, dajcie dzieciom puzzle, klocki i
      labirynty, a nie telewizor.
    • Gość: anek Ciekawe ile jeszcze nazw wymyślą .... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.08, 14:50
      Ciekawe ile jeszcze nazw wymyślą na określenie zwykłego imbecylizmu?
      Może mi ktoś odpowie?
    • pbe64 Uczniowie z "chorobą na matematykę" 25.06.08, 14:56
      Wydaje mi się, że trzeba to rozwiązać w sposób dający szansę tym, którzy
      naprawdę mają jakieś dys-problemy. Czyli dopuszczamy łagodniejsze traktowanie na
      egzaminach, ale konsekwentnie wszystkie dokumenty poświadczające ukończenie
      szkoły, studiów itp. muszą zawierać o tym informację. Wtedy część rodziców może
      uznałaby, że lepiej aby dziecko miało "czyste" świadectwo z oceną dobry, niż
      nawet "celujący", ale z informacją o dysfunkcji.
      • Gość: Ania Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.eastwest.com.pl 26.06.08, 13:29
        a może lepiej dać obowiązkowe ćwiczenia dla dzieci z dysfunkcjami? kto nie
        chodzi, traci przywilej na egzaminie... jest jeden problem - taki prawdziwy
        dyslektyk czyta bardzo wolno, pisze też, musi mieć czas na odrabianie lekcji, a
        ćwiczenia muszą być regularne, żeby dały efekt.
    • Gość: Mihoo Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.pg.com 25.06.08, 15:19
      Ja niestety nie dostałem zaświadczenia na "dysbieganie" kiedy biegałem
      najwolniej w całej klasie i przez to miałem słabsze oceny z WFu :-(
      Co innego teraz - zgłosiłbym "dysbieganie" i "dyspodciąganie", to miałbym
      piąteczki z WFu :-)
      • Gość: a Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" IP: *.igf.fuw.edu.pl 26.06.08, 12:28
        No to byłeś sierota, że nie załatwiłeś sobie skierowania na korektywę albo
        ćwiczenia oddechowe. Miałbyś piąteczki za samą obecność ^_^
      • malwa.789 Re: Uczniowie z "chorobą na matematykę" 26.06.08, 14:20
        Gość portalu: Mihoo napisał(a):

        > Ja niestety nie dostałem zaświadczenia na "dysbieganie" kiedy
        biegałem
        > najwolniej w całej klasie i przez to miałem słabsze oceny z WFu :-(
        > Co innego teraz - zgłosiłbym "dysbieganie" i "dyspodciąganie", to
        miałbym
        > piąteczki z WFu :-)
        To tak jak ja. Wf zaniżał mi średnią, gegrę potrafiłam wyciągnać na
        pięć przy dużym nakładzie pracy, ale wf to była rzeź.
    • Gość: Aldona To nie dyskalkulia to dyspedagogika IP: *.chello.pl 25.06.08, 15:43
      Kiedyś zrobiliśmy sobie ze znajomymi wieczór wspomnień.
      Rozpamiętywaliśmy naszą szkołę i problemy z różnymi przedmiotami.
      Pomijając orłów matematycznych, wszyscy mieliśmy jedną refleksję
      dotyczącą matematyki - nadęty, znerwicowany nauczyciel tłumaczący
      niedbale jakieś wzory i pytający (tonem nie znoszącym
      sprzeciwu): "rozumiem, że wszyscy zrozumieli?" I kto by się wtedy
      odważył powiedzieć, że nie? Polscy nauczyciele nie potrafią uczyć,
      nie wystarczy umieć, trzeba mieć jeszcze zdolności pedagogiczne i
      nie postrzegać ucznia jako tępego i leniwego gnojka, który
      przychodzi na lekcje tylko po to, żeby "odbębnić". Ja raz jeden
      odważyłam się i powiedziałam, że nie rozumiem. I co? Usłyszałam: "no
      tak, ty nigdy nie rozumiesz". Moja "kariera" matematyczna to było
      pasmo porażek i upokorzeń. To dziwne, bo w podstawówce wszystko
      rozumiałam. W liceum przyssałam się do zdolnej koleżanki -
      dziewczyna nie tylko rozumiała ten przedmiot, ale miała cudowny dar
      przerabiania matematycznych tumanów na ludzi, którzy kończyli
      edukację pisząc maturę z matematyki z wynikiem dobrym albo bardzo
      dobrym. Nie dziwię się, że młodzież kombinuje z różnego rodzaju
      zaświadczeniami, symuluje to i tamto. Polski nauczyciel to w 99%
      wyrobnik, który nie chce nauczyć, chce odwalić godziny, a
      tłumaczenie będzie zawsze to samo: niskie zarobki
      • Gość: Parsk Re: To nie dyskalkulia to dyspedagogika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.08, 00:42
        Biedna Aldonka. No jak mi cię żal. Boże jedyny, może zacznij się ubiegać o jakiś
        dodatek z tego tytułu? No jak tak można! Tyle lat nudzić się na matmie! To
        przecież nadaje się do Rzecznika Praw Obywatelskich!!!

        Wiesz, mam znajomego terapeutę. Może on ci pomoże. Tylko wiesz - on stosuje od
        razu terapię szokową: każe pisać na temat na forach internetowych.
        • Gość: Koroliow Re: To nie dyskalkulia to dyspedagogika IP: *.chello.pl 26.06.08, 10:54
          Puknij się w czoło i puść bańki uszami.
        • Gość: Aldona Re: To nie dyskalkulia to dyspedagogika IP: *.chello.pl 26.06.08, 10:59
          No to już wyjaśniłeś wszystkim, po co ja tu siedzę. Ale po co ty tu
          jesteś, po ki ch..? Trzepiesz kapucyna czytając cudze opinie?
      • zawsze_bezsenna Re: To nie dyskalkulia to dyspedagogika 26.06.08, 12:06
        W dużej mierze się zgadzam, choć ja mam problem z dysleksją i również dyskalkulią i nie symuluję! Podstawowy problem był zawsze u mnie z drobnymi błędami w rachunkach. Np. przy przenoszeniu jeśli rachunki zajmowały kilka linijek z + robiłam przez pomyłkę - i już wynik był zły. Miałam też kłopoty z myleniem cyfr 1 i 7 oraz z ułamkami dziesiętnymi. Do dziś nie pamiętam ile zer będzie miało 100 miliardów. Podobne doświadczenia miałam z nauczycielami od fizyki. Co ciekawe chemia organiczna dobrze mi szła.
        Jeśli chodzi o nauczanie matematyki, to trzeba mieć do tego dar. Mój ojciec był bardzo dobry z matematyki na studiach - inżynier, ale mnie uczyć nie potrafił. Jak poszłam na korepetycje do dobrej nauczycielki na koniec podstawówki, to na egzaminie do liceum miałam z matmy 5! To był dla mnie szok. Byłam raz dumna z moich osiągnięć matematycznych. Niestety w liceum już było pod górkę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka