krzychut
08.01.09, 22:34
Spadło trochę śniegu, temperatura kilka kresek poniżej zera i mamy coroczną powtórkę z rozrywki.
Sypana bez opamiętania sól niszczy wszystko: chodniki, jezdnie, infrastrukturę podziemną, rośliny, buty, ubrania, samochody.
Rzygać się chce kiedy patrzę na brudne, zasolone miasto (europejska stolica kultury!), potwornie brudne samochody, usychające drzewa, zniszczone buty.
Czy ktoś kiedyś policzył ile kosztuje nas zimowe sypanie soli?
Nie chodzi o koszt soli, tylko szkody jakie powoduje bezmyślne posypywanie Krakowa.
Dlaczego musimy być zawsze głupsi niż inne nacje, które dawno już taką kalkulację zrobiły i stosują droższe, ale o wiele mniej szkodliwe środki do zimowego utrzymania dróg.
Bo summa summarum kosztuje to mniej, że o estetyce nie wspomnę.
Ale ten wszechobecny, zimowy krakowski (i ogólnopolski) syf najwidoczniej nikomu z rządzących miastem nie przeszkadza.
A najmniej chłopakom z Sosnowca, nic nie ujmując Sosnowcowi oczywiście.