Gość: aaa Re: Ksero studia, ksero studenci IP: *.chello.pl 18.03.09, 03:46 Nie wiem jak jest gdzie indziej, na moim kierunku był wymóg odbycia miesięcznych praktyk po 3-cim i 4-tym roku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ad Myślenie problemowe... II IP: *.chello.pl 18.03.09, 03:51 Głos polemiczny na WP wokół felietonów prof. Staniszkis w sprawie kryzysu: Co do tego mają maszyny... Rozwój ludzkości ma ścisły związek z powstawaniem i wykorzystywaniem narzędzi. Wraz z ich udoskonalaniem i rozpowszechnianiem człowiek wspinał się po szczeblach cywilizacyjnych krok po kroku coraz szybciej dochodząc w swoim rozwoju do poziomu, który dziś mamy. Widać też, że ingerencja człowieka przy użyciu tych narzędzi w przyrodę jest tak silna, że zaczyna zagrażać otoczeniu i jemu samemu. Historii powstawania i rozwoju narzędzi zawsze towarzyszyły zmiany formacji społecznych: począwszy od gromady ,szczepu, plemienia, narodu, po współczesne państwo. Wraz z tymi zmianami powstawały zasady podziału wytworzonych zasobów materialnych i narzędzi. Dziś ludzkość liczy ponad 6 mld. osobników i jest jej stanowczo za dużo, by można było zaspokoić przy ograniczonych zasobach jej potrzeby ( kłania się Darwin, a nie ci co mówią, że "ptaszki nie sieją i orzą...") Zaczyna toczyć się bezpardonowa walka ( dobór naturalny) o byt. Trzeba ludzkość zmniejszyć co najmniej o połowę, a najlepiej sprowadzić ją do poziomu jednego miliarda istnień. Proszę czytać Raporty Rzymskie, m.in. "Granice wzrostu". W ich opracowaniach przewidywano, ze około 2015 roku nastąpi kryzys rozwoju świata o nieobliczalnych skutkach. Przy ograniczonych: -zasobach surowcowych i dostępności do nich, - uprawach z uwagi na będące w dyspozycji zasoby ziemi rolnej , -możliwościach odnowy przyrody rozłożonych w małym czasie, -możliwościach nauki w rozwiązywaniu problemów w krótkim czasie oraz wielkiemu przyrostowi ludności świata- tylko przyrost zerowy, przy zachowaniu poziomu w zaspokojeniu potrzeb z 1980 roku, mógłby przesunąć kataklizm na czas późniejszy, może na tyle wystarczający, że postęp nauki byłby już w stanie uporać się z powstałymi problemami. Afryka ze swoją przeludnioną i niecywilizowaną ludnością już jest przedmiotem selektywnego przesiewania. Tym sitem są głód i choroby. W Europie niektóre kraje poddaje się kastracji społecznej- ogranicza się przyrost naturalny przez szerzenie demoralizacji (pornografii), rozbijanie rodziny, zezwolenie na aborcję, gloryfikowanie gejostwa, wypędzanie na saksy w celach zarobkowych do prac niewolniczych. Trzeba zmniejszyć ludność Polski do polowy i zrobić miejsca dla osadników spod „znanej" góry, i to już realizuje się. Połowę tej ludności trzeba jeszcze wymieszać z kolorowym (arabeski i simonki już pracują na dorobek powiększania kolorowych za granicą i w kraju). Niech się gryzą-taka mieszanka ludzka jest znacznie podatniejsza na sterowanie. Ludzi należy jeszcze zadłużyć, najlepiej do końca życia przez pobudzanie u nich pędu do konsumcjonizmu i udzielanie im na te cele lichwiarskich kredytów. Te kredyty ( hipoteczne ) nigdy nie zostaną spłacone, bo ludzie za pobrane dobra zapłacili niekiedy wielokrotnie więcej, niż były one w rzeczywistości warte . A odsetkami tez można przecież nieżle manipulować... Człowiek zadłużony, z poczuciem wiecznej niemożności spłacalności, już mentalnie jest niewolnikiem ...i o to przecież chodziło. Kryzys finansowy był planowany. Teraz skutecznie jest realizowany. Polacy go najdotkliwiej odczują, bo z premedytacją również w nich został wymierzony. A wszystko przez maszyny jako środki produkcji, które wytwarzają dobra i przynoszą krocie ich właścicielom, kosztem wyzysku zasobów ludzkich zapędzanych (zagospodarowywanych) do prac przy obsłudze tych maszyn. Istotną rolę odgrywa w tym "dziele" uprawiana inżynieria finansowa, wspierana dzielnie przez obowiązującą doktrynę relatywizmu moralnego w finansach. Dziś współczesny człowiek bez maszyn żyć nie może! Bo maszyna przecież jest też narzędziem. To mój głos polemiczny zamieszczony na WP wobec wypowiedzi internatów w związku z treścią felietonów p. Staniszkis na temat kryzysu. Cmokaczom bełkotu i zargonu pojęciowego Jednemu z płaszczących się przed tekstem "filozofki" z ubiegłego tygodnia, tak odpisałem: "Dziękuję. że łaskawie pan zgodził się ( język wytrawnego salonowca) zabrać glos polemiczny. Przypomnę, że algebra jest podstawą nauk matematycznych. Ona to bowiem współcześnie porządkuje w sposób formalistyczny ( dedukcyjno- aksjomatyczny) wszystkie obszary współczesnej matematyki. Opis modelu badanej rzeczywistości przy pomocy układu równań jest ukoronowaniem badań naukowych . Najogólniejsze są równania funkcyjne. Z nich wyłaniają się całkowe, a z nich różniczkowe, potem mamy te najprostsze- algebraiczne. Wieloma zjawiskami przyrody rządzą równania różniczkowe nieliniowe. Nie ma gotowych receptur na ich rozwiązywanie. Analiza ich dostarcza wiele interesujących wniosków( bifurkacje, teoria chaosu, katastrof, itp.). Dostępu do tej tajemnej wiedzy nie ma, ani pan, ani Staniszkis. Układy samoregulujące się albo automatycznej regulacji, to działy teorii układów fizycznych. W analizie tych układów wykorzystuje się często podejście systemowe w tym znaczeniu, że system to najogólniej para uporządkowana utworzona ze zbioru elementów ( w tym cech i stanów) i ciągu relacji między nimi. System zanurzony jest w otoczeniu i podlega jego oddziaływaniu. Współcześnie nadal każdą złożoność bada się dokonując uprzednio jej dekompozycji, a także posługując się metodami klasyfikacji oraz redukcjonizmem. Kroki mogą być takie: identyfikacJa potrzeby, sformułowanie problemu, rozwiązywanie , wnioskowanie. We wnioskowaniu wykorzystuje się logikę ( m.in. rachunek zdań- dział wywodzący się z algebry Boole`a). Ona to (algebra Boole`a) dała podstawę do skonstruowania uniwersalnej (i doskonałej) maszyny - komputera. Gospodarka światowa jest megasystemem. Z niego wyłania się system finansowy, który jest podatny na opisanie. Dlaczego nie uczyni tego pani Staniszkis? Od 50. lat zajmuję się maszynami- projektuję, badam, eksploatuję. Jestem w tej dziedzinie teoretykiem i praktykiem, autorem kilku patentów i wielu rozwiązań konstrukcyjnych oraz co najmniej 100 naukowych publikacji. A oto coś o maszynie dla mało pojętnych: I.1. Budowa, charakterystyki i opis maszyny: - ze względu na przeznaczenie, - w ujęciu TMM ( Teoria Mechanizmów i Maszyn), - w ujęciu PKM ( Postawy Konstrukcji Maszyn), - w ujęciu TBM ( Technologia Budowy Maszyn), - w ujęciu cybernetycznym ze względu na sterowanie, - w kontekście związków z mechatroniką, - ze względu na indywidualny i zagregowany charakter pracy. I.3. Procesy użyteczne i destrukcyjne w maszynie: - proces roboczy i jego przebiegi, - obciążenia, - procesy fizyko- chemiczne zużycia, - procesy starzeniowe. I.4. Problematyka projektowa maszyny: - sekwencyjny model procesu projektowego, - metodyczne ujęcie procesu projektowego, - wspomaganie komputerowe, - kształtowanie czynników użyteczności maszyny: - dobór cech, - ocena stanu cech, - jakość. Jeśli już ktoś wie tyle o maszynie, to wie dużo. Pani Staniszkis jest dyletantem. A pan jej cmoka. W. Łysiak o was tak pisze: ";Mętniactwo to nie tylko żargon pseudonaukowy czy pseudointelektualny w ogóle, to nie tylko nadużywanie pojęć i przeróżnych chwytów, ale przede wszystkim przykrywanie zasłoną słów rzeczywistych dylematów i sprzeczności. Po to, byśmy nie wiedzieli co wybrać, co wspierać, co potępiać, i byśmy słuchali w tym zakresie tych, którzy wiedzą lepiej "i byli od nich uzależnieni". Niejednego salonowca skandale w rodzaju "numeru" Sokala zmuszają do zastanowienia się, czy czasem nie jest uzależniony od farmazonów." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ad M yślenie problemowe...III IP: *.chello.pl 18.03.09, 03:52 Odp.: holizm vs redukcjonizm Może tak: Dyletant powie, że Ziemia należy do układu słonecznego, zaś fizyk i każdy, który jest biegły w formaliźmie Niutona , powiedzą, że Ziemia jest elementem systemu słonecznego rozpoznawalnego na tyle, że można powiedzieć z wiarygodnością prawie pewną o wzajemnej konfiguracji jego elementów w dniu dzisiejszym, jutro i za tysiąc lat. Jest to sukces nauki w obszarze mechaniki. Kolejno powstawały potem formalizmy- D'Alamberta. Lagrange`a, Hamiltona , dalej mechanika relatywistyczna, a na koniec kwantowa. Dziś, dzięki fizyce spektroskopowej i chemii molekularnej, można konstruować złożone molekuły o określonych właściwościach, które w przyrodzie próbuje się wydzielić lub sztucznie wytworzyć. Tutaj modele fenomenologiczne są mało przydatne, które z kiepskim powodzeniem próbują stosowac badacze w "naukach" społecznych. Stąd ta statystyka i uśrednianie wyników z mało uzasadnionymi wiarygodnościami. Niejacy- Mazur i Kosecki ( inżynierowie z wykształcenia) lepiej radzili sobie ze zlożonością, jaką tworzą zbiorowości ludzkie. Osiągnęte rezultaty są interesujące, z których korzystają teraz media, aby móc skuteczniej tumanić społeczeństwa, a politycy by radzić sobie lepiej w sterowaniu tłumami. Matematyka dopracowała się miar złożoności. Jednak, póki co, długo ludzkość będzie posługiwała się w jego badaniach (złożoności) metodami dekompozycji , klasyfikacji i redukcjonizmu. Holizm metodologiczny jest narazie przedmiotem dywagacji , często uprawianych przez ludzi zajmujących się badaniami społecznymi. Jednak oczekiwanych rezultatów nadal brak. Nie może być inaczej, jeśli do tych badaczy należą osoby pokroju Staniszkis- ni socjolog, psycholog , filozof, no... może.... Z pozostałościami trzeba mi się zgodzić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AdrianKot (b.stud) Jakie studia, tacy studenci. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.09, 03:53 Powiem szczerze, że wolałbym żeby studia były płatne. Sam doświadczyłem: - wykładowce który opowiadał tylko o swoim życiu rodzinnym, - ewidentnie pijanego ćwiczeniowca, - wykładowce, który na zaliczenie przedmiotu, kazał każdemu opracować mu materiał na inny przedmiot który miał prowadzić, - no i prawdziwa zmora - wykłady oparte na wiedzy z lat '80-'90(max), - tematy laborek powtarzajace się na różnych przedmitach, - wykładowcy stwierdzający, że jak oni studiowali to robi na zajęciach bardziej zaawansowane rzeczy, - ćwiczeniowca który wymaga rzeczy nie dostępnej legalnie, - itp itd - dużo tego. I to wszystko na publicznej uczelni technicznej. PS: Studia zaczynają się zbyt puźno i trwają za długo. Powinno się zlikwidować te gimnazja (materiał jest powielany w liceach). W szkołach spędziłem lat: 8(podst.)+4(liceum)+5(studia)=17lat, z czego większość to opie...nie się(przed studiami). To jest chore. Wtedy kiedy umysł jest najbardziej chłonny uczymy się wierszyków i innych pierdół. A matura to pikuś przy niektórych egzaminach na studiach. Szkolny materiał można opanować w czasie 2 miesięcy i jeszcze mieć czas na zabawę. Niektóre przedmioty powinno się zastąpić biuletynami, a niektóre studia jedynie egzaminami poświadczającymi wiedzę i umiejętności. Tak jak lekarze - nie ważne pilnie studiowali (państwo ma to w d...) i tak zdają oni państwowe egzaminy poświadczające wiedzę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ad Myślenie problemowe...IV IP: *.chello.pl 18.03.09, 03:55 Łacinnik czyli ciemnogrodzianin Nie zadam sobie trudu tłumaczenia tego tekstu. Postępem techniki zajmowali się ludzie wybitni, których w dziejach ludzkości zawsze było bardzo mało. Dzięki nim dziś penetrujemy poznawczo przytaczany na pożytek tej dyskusji układ słoneczny. Bez maszyn byłoby to niemożliwe. Maszyny wyręczają nas od trudów pracy , szczególnie tych uciążliwych. Są bardzo wszechstronne, wydajne i NIEZAWODNE. To już nieodległa przyszłość, kiedy maszyna typu cyberrobot stanie się nieodłącznym towarzyszem w życiu człowieka. Ludzie nauk przyrodniczych panują nad swoimi tworami dzięki ładowi w obszarze wiedzy, którą tworzą i wykorzystują na rzecz rozwoju cywilizacji. Komputer- wspaniała maszyna! Jej idea rodziła się w umysłach ludzi wielkiej wiedzy, pracowitości, genialności i ... skromności ( Turing, Neumann). Nie gonili za dobrami materialnymi. Często zaglądała im w oczy bieda, a mimo to nie dawali się zniewolić i upodlić, odrzucając kuszące propozycje. Często też, gdy godność im zabierano i nie mieli w tej sytuacji innego wyjścia, nie chcieli żyć- popełniali samobójstwa (Turing). Dlaczego tak się nie dzieje w życiu społecznym, politycznym i gospodarczym narodów? Przecież ktoś to życie planuje, organizuje, nadzoruje. Nie ktoś- tylko wieprze! Dziś, w czasach globalizmu i krwiożerczego finansowego kapitalizmu, hołubiących obronę źle pojętej idei "świętej" własności, aksjomatyka przestała obowiązywać. Powstaje wielki folwark ludzki, w którym odhumanizowany czlowiek zatraca sens życia i stacza się do bytów zwierzęcych. Wszyscy walczą w nim o dostęp do koryta, który już wcześniej zapewniły sobie bezwzględne i okrutne w bojach wieprze- finansiści, politycy, kapitaliści, kler oraz usługująca im grupa zwana kompradorami. Zdecydowana większość (lud), dla których ochłapu z tego koryta nawet nie starcza, to zasoby bydlęce ( ludzkie) do zagospodarowania (zniewolenia) według woli wieprzów. Pani Staniszkis i usłużne media są tymi kompradorami. Wiedza o maszynach z jej aparatem pojęciowym i naukowym może być bardzo przydatna dla organizatorów ( twórców) systemów społecznych. No tak, ale ci co do tej sfery działalności pchają się nie posiadają właściwych cech osobowych i odpowiednich predyspozycji intelektualnych- a jest ich tabuny nad tabunami , cała masa tabulette. Pan jest jednym z nich. Nie może uchwycić biedaczyna niuansów w pomyśle zalecającym wykorzystanie do zastosowań istniejącej, olbrzymiej naukowej i praktycznej wiedzy o maszynie ( systemie) w badaniach i projektowaniu systemów społecznych. Swojej niewiedzy nie da się przyćmić łaciną- dziś językiem martwym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ad Myślenie problemowe...tym razem w temacie IP: *.chello.pl 18.03.09, 03:57 "Studiowanie". Studencik jako określenie to taki pikuś szczekający cieniutko. Teraz nie mamy studentów- ludzi młodych z zaangażowaniem podejmujących trud zdobywania wiedzy i poznawania narzędzi nauki, mamy natomiast "surowiec" do wrzucenia na taśmę edukacyjną, której końcowym produktem będzie elememnt zasobu ludzkiego do zagospodarowania w UE. Ów przykładowy element ma mieć wiedzę wystarczającą do podcierania zadków panom Europy, zmywania garów i czyszczenia kanałów ( sławny hydraulik plakatowy), nic po za tym. I tak jest: 456 szkółek "wyższych" i 2 mln studencików- oto stan polskiego szkolnictwa "wyższego". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x-box-100TF Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.dip.t-dialin.net 18.03.09, 04:08 Njwazniejszy jest dostep studenta nauk scislych i techniczynch do superkomputera i wlasnego komputera domowego, najlepiej laptopu. Studenci w USA na najlepszych uczelniach nie uzywaja juz papieu w celu notowania wykladow a cwiczenia wyposarzone sa w systemy sprzezenia zwortnego z wykladowca - student odpowiada na pytania elektronicznie tak zeby nie slyszli go inni studenci dla prywatnosci- Planuje sie takze wymiane tablic na ciklokrystaliczen z ozliwoscia sciagniecia tresci z tablicy wprost do komputera studenta. Nie chodzi tu o wysoki poziom programowania ktory jest przywilejem studiow informatycznych ale o dostep umozliwaiajcy rozwiazywanie prostych problemow np. obserwowanie fraktali na Crayju lub sprawdzanie twoerdzenia Fermata dla licz 10^137, albo rozwizywanie rzutu ukosego dla mlionow warunkow poczatkowch. Najpierw nalezy Polse polaczyc bezprzewodowym internetem i rozdac kazdemu komputer a dopiero potem mowic o badaniach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: student katowickie ae IP: *.range86-162.btcentralplus.com 18.03.09, 04:54 zaczalem studia w 2000 na ae. pomine to ze bylo beznadziejnie. ale kiedy siedzialem sobie nad rawa przy mostku w trakcie wykladu poznalem najlepszego goscia. powiedzial: "od kilku lat czekalem na studiowanie. stary mi opowiadal o czasach studenckich, o imprezach, o rozmowach do rana, o sluchaniu muzy z jakims przeslaniem, organizacjach studenckich, przyjazniach, dragach i milosciach. A ja tu przychodze i co? Kolejka na sto metrow do ksero! Wszyscy kseruja nie wiedzac nawet co!" To bylo ponad 8 lat temu. Do ludzi dociera to teraz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc USA Re:przyklad IP: *.socal.res.rr.com 18.03.09, 05:13 moj szwagier jest adiunktem socjologiem w szkole Kozminskieg pod Warszawa, przed tym przez 20 lat na uniw gdanskim. Lubie go bardzo ale nigdy w zyciu jescze nie kliknal w klaisz komputera a pracuje na uczelniach w Polsce 35 lat.To jest moj wklad w dyskusje nt wyzszego wyksztalcenia w Polsce.To jest po prostu dno co jest w Polsce Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Peti I cóż z tego wynika? IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.03.09, 06:56 Po przeczytaniu jakby nie do końca wiem o co chodziło autorce tego artykułu. Poza wyżalaniem się, jak to kiedys nie było a jak to źle jest teraz. Mamy dziś zupełnie inną, cały czas zmieniającą się rzeczywistość. Każdy stara się do nie przystosować anjlepiej jak potrafi. Kogo i za co ta pani tak krytykuje? Ludzi, którzy nie chcąc spędzić życia na taśmie produkcyjnej lub na kasie w supermarkiecie starają się zdobyć wykształcenie? Dyplom wyższej uczelni determinuje w Polsce całe życie i nie ma większego znaczenia czy ktoś na tych studiach kserował notatki, czy też spędził setki godzin w czytelni. Niektóre dawne wartości i ideały sprawdzające się w realiach minionego systemu w dzisiejszej rzeczywistości poprostu się nie sprawdzają. Z tym chyba pani doktor nie może się pogodzić. Ja jestem zadowolony z obecnego systemu. Nie zależy mi na tym, aby należeć do wąskiej elity z etykietą intelektualiści. Zależy mi na realizacji swojej kariery i ambicji w taki sposób, w jaki sam to widzę. Nie widzę sensu wpasowywania się w nieco przykurzony schemat. Pozdrawiam wszystkich podejmujących dalszą edukację i życzę powodzenia na studiach oraz w dalszej - lepszej pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
q_vw Ludzie, o czym piszecie ?! 18.03.09, 07:02 Skończyłem studia w 1997, komputery już były ;) internet jeszcze wdzwaniany... może to powodowało, że lektury czytaliśmy, prace semestralne pisaliśmy, część ręcznie, a mniejszość już komputerowo... Były zaliczenia i egzaminy, wszystko najczęściej ustnie. Siedziało się całymi dniami w czytelni, szperało po bibliotekach, oczywiście, ksero jak najbardziej, bo co innego pozostawało, jak w mieście były dwie książki, a studentów "nieco więcej" ;) ? Ale jedno było pewne, nikt nie kompilował prac, nikt nie ściągał z sieci gotowców... Studenci dzisiaj sami idą na łatwiznę, bo uważają studia za element zdobycia papierka, nie wiedzy, wykształcenia, obycia, obtrzaskania... Mam zawieszony doktorat, może kiedyś do tego wrócę, a chciałbym, ot dla siebie, bo to lubię, ale praca, dom, rodzina... Zacznijcie wymagać od siebie, potem od wykładowców... i pamiętajcie, pracodawca jednak weryfikuje wasze umiejętności, a studia, dobre studia, uczą samodzielności podejmowania decyzji, analizy danych, weryfikacji itp itd... Odpowiedz Link Zgłoś
kimbeli realia polskie, krakowskie 18.03.09, 08:00 Syn studiuje na AGH. Bardzo trudny wydział, po I roku nie została ich nawet połowa. Mieszka w domu, od momentu podjęcia studiów uczy się non stop z dwutygodniową przerwą w wakacje. O imprezach, życiu studenckim czy jakichkolwiek innych rozrywkach nie ma co mówić. Wczoraj w nocy (studia dzienne!!!) wrócił z egzaminu a dzisiaj od rana szuka kontaktu do interesującej uczelni brytyjskiej. Dlaczego? 1. Program studiów układał ktoś, komu nie przyszło do głowy, że 8 egzaminów w sesji zimowej to może jednak trochę za dużo. 2. Wykłady sobie, ćwiczenia sobie a większość egzaminów to czysta loteria. 3. Zbyt mało ćwiczeń!! Wydział "oszczędza" na studentach, co doprowadza do tego, że lwia część materiału do egzaminu jest nawet nie zasygnalizowana na zajęciach. 4. Traktowanie studentów jest skandaliczne. To jest opinia każdego studenta tego wydziału, z którym rozmawiałam. Elementarny brak szacunku jest porażający. To zresztą charakterystyczne dla większości wydziałów na AGH. Tak było ponad 20 lat temu i tak jest teraz. 5. Brak kompetencji wielu "nauczycieli" a często elementarnej wiedzy z prowadzonego przedmiotu jest powszechny i rażący. Wniosek: Młody w końcu zrozumiał, że szkoda czasu i zdrowia na kopanie się z koniem. Wyjeżdża, tak jak to zrobiło wielu jego kolegów. Żaden nie żałuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: seb Radzę porównać studia w Wielkiej Bytanii IP: 195.216.109.* 18.03.09, 07:06 i w Polsce, wykładowców oraz wyposażenie tamtejszych uczelni. Wszystko na temat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kari Gdzieniegdzie nie ma grup IP: *.gprs.plus.pl 18.03.09, 07:10 Np. na SGH nie mam grup i jest fajnie-mozesz nikogo nie poznac blizej niz "siema, obczajasz te state?" przez 5lat. Polecam jako jedyną uczelnię-trudno o lepszy wybór, przynajmniej w wymiarze towarzskim. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LuriTuri Ksero studia, ksero studenci IP: *.aster.pl 18.03.09, 07:23 Obowiązkowe wykłady i sprawdzanie listy są sprzeczne z tradycją akademicką. Obserwacje autorki tekstu są, niestety, słuszne. To nie studia, ale szkółka. Ale zdarzają się poważni i ambitni studenci, ktorzy chcą i potrafią samodzielnie się uczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: StudentkaZKrakowa Ksero studia, ksero studenci IP: 149.156.222.* 18.03.09, 07:36 Generalizowanie, że wszystkie uczelnie są takie to wg. mnie błąd. Moja uczelnia wymaga ode mnie bym chodziła na wszystkie wykłady, bo są obowiązkowe. Egzaminy bez wiedzy nie do zdania, zaliczenia zależne od obecności, ale pytanie na każdych zajęciach i kto nie odpowie musi na dyżur do prowadzącego iść i zaliczyć braki to chyba wysoki próg do pokonania? W artykule napisano, że ludzie gonią do stypendium i się nie znają:D, mój rocznik liczy 150 osób znam ich wszystkich z imienia i z nazwiska:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: liu Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: 212.76.37.* 18.03.09, 07:57 Wiecie co, na Jerozolimskich 200 jest taka szkoła, gdzie aby zdać trzeba zakuwać dniami i nocami, a jak ktoś tym wyjątkowym studentom mówi: łatwo, bo prywatna, to młodych krew zalewa. Najważniejsze i cenne jest to, że Ci młodzi ludzie, to przyszły, wartościowy "narybek" inteligentnej rzeszy pracujących Polaków! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: silence Re: Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.09, 08:09 Po części autorka artykułu ma rację, ale tylko po części! Na studiach jest zdecydowanie za dużo osób, które nie powinny się tam znaleźć to fakt! Ale to co prezentują sobą uczelnie to też jest masakra. Mimo, że studiuję na można powiedzieć renomowanej uczelni to po prostu poziom niektórych wykładowców jest tragiczny. Na wielu ćwiczeniach przeważa pogląd, że studenci mają robić prezentacje - i tak dzielimy się na grupy, wklepujemy w domu coś do power pointa, przedstawiamy to klasie, która i tak nie słucha, dostajemy 3 lub 4 lub 5 - tak upływają wszystkie zajęcia do końca semestru i przedmiot zaliczony. A wykładowca jest zadowolony, bo nic nie musiał robić, miał okazję do skrytykowania jakiegoś błędu w prezentacji i jeszcze dostał wszystkie materiały itd (tak o, żeby później "w razie co" mógł wykorzystać)- bo bez tego zaliczenia nie wystawi. I co z tego ,że większość z nas chciałaby mieć normalnie prowadzony przedmiot z końcowym zaliczeniem? Zawsze się znajdzie ktoś kto się ucieszy z pomysłu zrobienia prezentacji na zaliczenie, a wykładowcy to na rękę. I jeszcze później się tłumaczy, że może niektórym to nie pasuje, ze on każe prezentacje robić, ale, że na obronie teraz trzeba też prezentację przygotować i dzięki temu będziemy umieli. Ale my to umiemy z liceum!!! Jeśli ktoś z Akademii Morskiej to czyta to ja proszę - dość prezentacji!!!! Dajcie nam więcej laborek komputerowych, gdzie można nauczyć się obsługi przydatnych programów! Odpowiedz Link Zgłoś
jotembi niestety zgadzam się z autorką 18.03.09, 08:00 pracuję wśród dzieci tuż po studiach albo w trakcie studiów studia są językowe dzieci z trudem przebijają się przez teksty pisane i żadne z tych dzieci nie potrafi ani słowa wykrztusić w języku, z którego już mają albo za rok-dwa będą miały magisterium coś tu jest nie halo... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dziecko Re: niestety zgadzam się z autorką IP: *.chello.pl 18.03.09, 14:36 to fantastycznie, że jako "nie-dziecko" niesiesz nam, dzieciom, możliwości obcowania ze sobą. Wyraźnie napuszasz się pisząc, że umiejętność czytania nie jest Ci obca (boś nie dziecko, prawda? Ty tylko z nimi pracujesz..). Gratulacje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mlody bzdury ! IP: 195.205.147.* 19.03.09, 10:42 tak to jest na dziennych panstwowych :P dlatego ja wole zaplacic i jestem na prywatnej uczelni, niestety nie stać mnie na to dlatego pracuje i musze sie uczyc w trybie niestacjonarnym. Jest cieżko - naprawdę uczelnia jest najleprza w moim woj. oczywiscie w rankingu prywatnych uczelni. Inwestuje w siebie dla kasy jasna sprawa ale tez dlatego ze to lubie i moge sobie pozwolić na studiowanie. Nigdy w to nie wierzyłem a tu po maturze sie okazało że to nie takie trudne i sie spełniam choć jest cieżko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M&M Uniwersytety to jednostki skorumpowane w których IP: 195.47.201.* 18.03.09, 08:01 szrzy się nepotyzm. To właśnie ci zacni profesorowie obsadzają swoimi dziećmi i szwagrami uczelnie. No bo przecież mój synek jest bradzo zdolny i przecież powinien być asystentem to co że ma to samo nazwisko co ja to nawet dobrze. Jedna wielka zgnilizna. Znam mnustwo takich przypadków. A ci najlepsi absolwenci którzy "WYMAGALI OD SIEBIE NAWET GDY INNI OD NICH NIE WYMAGALI" i to o nich uczelna powina zabiegać żeby zostali na uczelni i przekazywali swoją ciężko zdobytą wiedzę dalej niestety nie mają na to szans ot taka polsak rzeczywistość. Dzięki Bogu że są w Polsce prywatne firmy i korporacje które potrafią wyłapać tych najleprzych, kreatywnych i w sumie zarabiają leprzą kasę i bardziej mogą się rozwijać w zachodniej firmie niż w tym bagnie pseudo - uniwersyteckim. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: juliannacz Ksero studia, ksero studenci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.09, 08:04 Kilka lat temu ukończyłąm dzienną polonistykę w Poznaniu i pierwszy raz szłyszę, żeby na moich studiach jakieś wykłady były nieobowiązkowe. Siedziałam na uczelni prawie codzienie od 8.30- 19.00. W wolnych chwilach biblioteka, wieczorem i w weekend nauka. To, o czym przyczytałam w tym artykule, w głowie mi się nie mieści. To tylo Polska... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: helium-3 Technologizacja USA w pigulce w linkach IP: *.dip.t-dialin.net 18.03.09, 08:16 Technologizacja USA w pigulce w linkach, probka elementow strategicznych USA: USA w oczach wlasnej agnecji wywiadowczej CIA: www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/geos/us.html Egzaminy "panstwowe" w USA: www.ets.org Uczelnie USA w rankingu swiatowym: www.arwu.org/rank2008/en2008.htm Wszystkie firmy w USA: en.wikipedia.org/wiki/List_of_companies_of_the_United_States Energia atomowa w USA, ranking swiatowy: en.wikipedia.org/wiki/Nuclear_power_by_country Najwieksze koleje pasazerskie w USA, Amtrak www.amtrak.com Wiadaca firma dostarczaja multimedia do domu produkujaca procesory INTEL www.intel.com/ Jedna z najlepszych uczelni w USA Princeton www.princeton.edu Jedno z wiadacych technologicznych laboratoriow rzadowych Livermore www.llnl.gov Armia USA www.army.mil/ Ministerstwo (Departament) Energii: www.energy.gov/ Jedna z wiodacych firm samochodowych www.ford.com Najwieksze linie autobusowe grehound www.greyhound.com/home/ Wszystkie linie lotnicze w USA en.wikipedia.org/wiki/List_of_airlines_of_the_United_States Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: _kb Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.elblag.dialog.net.pl 18.03.09, 08:33 Szanowny Panie Doktorze, Zmieniająją się czasy, sposób studiowania również. Czas pokarze czy na lepsze, czy na gorsze... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: W Pokarze czy pokaże? IP: *.mynet.com.pl 18.03.09, 09:47 Jeżeli autor wypowiedzi jest studentem nowego sortu... to już pokazał. Kogoś przyszłość pokarze takim studentem i tym co pokaże na egzaminie... Odpowiedz Link Zgłoś
magnat.olejowy Re: Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci 18.03.09, 12:41 Czas już nas pokarał takimi, jak ty... Odpowiedz Link Zgłoś
pogotowie.olsztyn.pl Ksero studia, ksero studenci 18.03.09, 08:37 Idzie dwóch studentów ulicą , nagle znajdują na chodniku jakiś papier: - Ty, co to jest? - Nie wiem - To co, kserujemy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: acomitam Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.09, 08:38 Oczywista oczywistość. Obecnym studentom, zwłaszcza tym zaocznym, nawiększą trudność sprawia wyszukanie materiałów w internecie. Skserowanie ich to już betka. To mają najlepiej opanowane. I faktycznie potem pojawiają się wykształcone matoły. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aparat cyfrowy Re: Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.09, 11:38 Ciekawe jaki matoł kseruje to, co znalazł w Internecie :) Odpowiedz Link Zgłoś
indywidualismus Re: Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci 18.03.09, 12:09 Gość portalu: Aparat cyfrowy napisał(a): > Ciekawe jaki matoł kseruje to, co znalazł w Internecie :) To proste - student! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dr_zrehabilitowany Wykładam w prywatnej szkole "biznesu"... IP: *.aster.pl 18.03.09, 08:46 Od studentów nic nie wymagam, bo nie chcę utrudniać sobie życia - niewiele mi płacą za egzaminy poprawkowe. Renoma szkoły mnie nie interesuje, bo jestem od lat związany z SGH, to jest moja Alma Mater i nigdy nie dam nikomu wizytówki z napisem Wyższa Szkoła... bo wstyd. Zresztą "renomę" tej szkoły wyrabiają bardzo miłe i kompetentne panie z działu promocji a nie kadra naukowa. Kilka bilbordów w mieście i miejsce w rankingu szkół wyższych wystarczy, żeby mieć opinię szkoły renomowanej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZiomisławPaliblant 90% studentów to gó... najpodlejszego sortu IP: *.e-wro.net.pl 18.03.09, 08:47 90% studentów to gó... najpodlejszego sortu, które nidgy nie powinno zdać matury. Ale spokojnie, matematyka obowiązkowa niedługo :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna Re: 90% studentów to gó... najpodlejszego sortu IP: *.chello.pl 18.03.09, 08:55 Ty mądruś pewnie zwalałes na maturze matematykę, a teraz mędrkujesz, większośc kiedyś zdała maturę z matmy tylko dlatego że ściągali, ale zapomniał wół jak cielęciem był. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kocik Re: 90% studentów to gó... najpodlejszego sortu IP: *.vsoft.pl 18.03.09, 11:03 To ciekawe, orłem z majcy nie byłem. Bez sciągania zdałem na 4.5. Majca była bardzo prosta na maturze :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZiomisławPaliblant Re: 90% studentów to gó... najpodlejszego sortu IP: *.e-wro.net.pl 18.03.09, 19:07 To że ty robisz wszystko na odpie... to nie znaczy jeszcze, że wszyscy tak robią. Powiem krótko Aniu - lepszy z ciebie pożytek będzie, jak dasz ciała swojemu chłopakowi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hektor Re: 90% studentów to gó... najpodlejszego sortu IP: *.multimo.pl 21.01.10, 00:08 Pewnie myślisz, że jak masz na papierku to i w głowie ?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krakowski kwiatek Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.ds3.agh.edu.pl 18.03.09, 08:51 Jeśli na roku jest 500 osób (jak na kierunku prawo na UJ), to chciałabym zapytać autora tekstu, jak ich wszystkich przeegzaminować ustnie? Może warto zacząć w listopadzie, żeby się wyrobić przed końcem sesji zimowej? Na Wydziale Prawa i Administracji UJ w ogóle większość egzaminów jest testowa, a jest to najlepszy taki wydział w kraju. W zeszłym roku w Polsce egzamin na aplikację adwokacką, notarialnią, radcowską zdało najwięcej w Polsce osób, które są absolwentami UJ. Dlatego nie rozumiem jęków redaktora. Aha, książki... tak, książki kserujemy. Jeśli do jednego przedmiotu (jak czasem bywa) jest wymaganych 5 książek, a kosztują zwykle 60, 70, 80 i więcej złotych, to nas po prostu nie stać. Weźcie się za uczelnie prowincjonalne. Siostra mojej koleżanki studiuje na Akademii Jana Długoszła w Częstochowie - koleżanka twierdzi, że raz widziała tamtą uczącą się, a jest na III roku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: byczasta Re: Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.09, 13:09 moze dziewcze ma indywidualny tok studiów. to takie nienormalne? Zazwyczaj indywidualni chodza do bibliotek i na egzaminy ustne - każdy. Jak widać można... dodatkowo - oni nie mają siodemek z egzaminów. Bo muszą umieć... i chcą umieć - wykładowcy to wiedzą. Odpowiedz Link Zgłoś