Gość: as Pretensje o kserowanie jest śmieszne IP: *.chello.pl 18.03.09, 08:52 Ostatnio podstawową książką była ta której nakład został wyczerpany parę lat temu! W bibliotece kilka dawno wypożyczonych sztuk. Czy ja jestem duchem świętym i mam telepatycznie znać treść książki której nie można zdobyć? Nie mówiąc o cenach 50 zł to średnia cena książki, nie stać mnie finansowo na kupno kilku, po prostu.Pożółkłe ze starości notatki wykładowców, bezmyślne klepanie tego samego paredziesiąt lat to częste zachowanie wykładowców. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ronja Re: Pretensje o kserowanie jest śmieszne IP: *.um.warszawa.pl 18.03.09, 11:41 Na moich studiach też nie sposób było zdobyć lektur, w bibliotece 2- 3 egzemplarze (w języku obcym, więc poza biblioteką wydziałową też bez szans), a studentów setka. Więc specjalizowaliśmy się w wyszukiwaniu tanich punktów ksero. A co do obowiązkowych wykładów, to jaki sens ma chodzenie na wykład zgrzybiałego, przysypiającego profesora, w ramach wykładu czytającego od lat z tej samej książki? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: artur Kto jest lokomotywą postępu dziadek czy wnuczek? IP: *.multimo.gtsenergis.pl 18.03.09, 08:54 Postęp jest możliwy tylko dzięki negacji przeszłości. Wielu mądrali którzy krytykują młodych ludzi zwyczajnie w świecie traktują ich podświadomie jako rywali. Większość ludzi z tak zwanym solidnym wykształceniem idąc do pierwszej pracy stwierdzała, że nie muszą się uczyć na nowo. Tak jest i dzisiaj. W zasadzie to pracodawcy nie nadążają za postępem i marnują 70% pary jaką mają ludzie po studiach. Czasy pana Zdzisia który zbuduje ściankę, wstawi nowe kolanko, przeczyści gaźnik, położy glazurę i zbuduje most dawno już minęły. To był ślepy zaułek. Dzisiaj trzeba nauczyć się szybkiej zmiany umiejętności pod zmieniający się rynek pracy podążający za nowymi potrzebami społeczeństw. Wykładowcą radze zmienić pracę jeśli studenci nie chcą chodzić na ich wykłady.Uczelnie powinny takich zwalniać same tak jak to jest na zachodnich uczelniach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dr Antonina Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.adsl.inetia.pl 18.03.09, 09:04 wspolczuje studentow, zalosne wnioski i zalosna postawa pani doktor Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agamania Gotowi będą pomyśleć, że my tu jesteśmy dla nich! IP: 62.29.165.* 18.03.09, 09:06 Fantastyczny przyklad na absurd polskiego skzolnictwa wyzszego. Jest to jedyny kraj na swiecie, w ktorym nauczyciel akademicki jest wazniejszy od studenta. Jestem absolwentka Politechniki Wrocławskiej, studiow dziennych na kierunku informatyka. Caly proces ksztalcenia jestem w stanie okreslic mianem nieprawdopodobnej tragedii, braku profesjonalizmu, wiedzy i doswiadczenia ze strony prowadzacych. Jedna z najwiekszych politechnik w Polsce nie jest przygotowana merytorycznie ani sprzetowo do prowadzenia tego typu kierunku studiow! Byc moze moj kierunek byl dosc specyficzny i z tego powodu nasi absolwenci sa mocno pokrzywdzeni (jakiz dobry informatyk, specjalista, zdecyduje sie na pozostanie na uczelnii, zamiast isc do dobrze platnej pracy w porzadnej firmie). Prawda jest jednak taka, ze zajec nie ma kto prowadzic. Dochodzi do paradoksow, gdy sluchacze maja wieksza wiedze na temat omawianego tematu, niz prowadzacy. Program studiow jest nei zmieniany od ponad 10 lat, co akurat w przypadku tak szybko ewoluujacej dziedziny jest jakims nieporozumieniem. Wszyscy studenci sa zmuszeni do edukowania sie na wlasna reke, poszukiwania samodzielnie sciezek rozwoju, poniewz w instytucie na dobra sprawe nawet nie ma do kogo udac sie po porade. Oddzielnym temate jest przejscie na system bolonski, na co ten skostnialy twor nie byl i nie bedzie gotow do konca swiata. Wydzialy ze soba nie wspolpracuja, program studiow 2 stopnia powiela program studiow stopnia 1, nikt nie chce przepisywac ocen. W rezultacie, kazano nam robic po raz kolejny fizyke, analize matematyczna, podstawy programowania(inzynierom informatykom, czesto juz ze stazem pracy), to jakas kpina! W programie 4-semestralnych uzupelniajacych studiow magisterskich nie znalazl sie ANI JEDEN przedmiot, ktroego nie zaliczylibysmy na studiach inzynierskich. Nie wspominajac juz nawet o tym, ze oferta specjalizacji byla zadna (jakies nazwy figurowaly na papierze, ale nie mialo to zadnego odwzorowania w rzeczywistosci i wszyscy i tak chodzili na te same zajecia). Co to, przepraszam, jest? Atrakcja edukacyjna na miare XXI wieku??? Czemoz wiec dziwic sie, ze studenci sie nie ucza? Czemoz nie zrobic czgos, zeby ich w koncu czyms zainteresowac, zmienic program, nauczyc ludzi pracowac, myslec analitycznie, a nie powtarzac regulki? Ci, jak Pani raczyla okreslic, 'prywaciarze' maja o wiele ciekawsza oferte edukacyjna, maja ciekawe specjalnosci, wykwalifikowana kadre z doswiadczeniem, odpowiednie zaplecze. Mysmy na wyklady chodzili z poduszka, pod tablica stal jakis facet, ktory nie mial pojecia o czym gadal i pokazywal nam zdjecia ze swoich podrozy sluzbowych, zamiast uczyc. Polskie szkolnictwo wyzsze wola o pomste do nieba. Zmarnowalam 5 lat swojego zycia na niepotrzebna nauke i stresy, a wszystko co potrafie, nauczylam sie wlasnym sumptem oraz w pracy. Cos tutaj jest zdecydowanie nie tak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sf Re: Agmanio wstyd jest mi za PWr IP: *.nplay.net.pl 18.03.09, 15:26 Faktycznie jestem jej absolwentem ale z lat 70-tych i wtedy pod kierunkiem Porębskiego stanowiła coś a teraz ci wszyscy chłonni tytułomanii.Odpowiem że w innych krajach jak Rosja wprowadzono również system boloński kształćenia ale dokonano wbrew sklerotykom i maniakom tytułomanii weryfikację spełniania wymagan minimum kształcenia w systemie bolońskim . A mienowicie istenie organizacja kontrolująca wyrywkowo wiedze studentów jaka uzyskują na zajęciach i komisja przyjeżdza do wylosowanej uczelni wydziału i z roku losuje grupkę repezentacyjną i oni w sali komputerowej piszą test z danego przedmiotu. Odpowiedzi pzesyłane sa do centrum które ocenia wiedzę studentów czy spełniaja minima ymagane w systemie a zarazem jest kontrola wykładowócow czy wykłady i zajęcia spełniają minimum określone w sysyemie bolońskim a by kształcenie było wymienne. Jeżeli wiedz astudentów odbiega brani na tapetę sa wykłądowcy niezaleznie od posiadanego tytułu prof, dr , hab i tp czy rzeczywiśce ich zajęcia są prawidłowe i to jest obektywna nie koleżeńska ocena jak odbywa się to w POlsce. Czyli można obiektywnie ocenić czy studia sa realizowane zgodnei z ogólnoęuropejskimi wymaganiami. Tylko wówczas nie ma swietych krów czyli samodzielnych pracowników nauki, i gegetycznie zdolnych naukowców Odpowiedz Link Zgłoś
mnicz Ksero studia, ksero studenci 18.03.09, 09:06 Autorka, ubolewając nad poziomem ogólnej wiedzy studentów, nie zdążyła się zapoznać z zasadami pisowni przedrostków. Poprawny tytuł artykułu - kserostudia, kserostudenci. A poza tym tekst potrzebny, podyktowany troską o (niestety faktycznie zanikające) wyróżniki etosu akademickeigo. Pozdrawiam wszystkich dyskutantów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dzia Re: Ksero studia, ksero studenci IP: *.134.148.193.static.crowley.pl 19.03.09, 20:06 a może nie masz racji....bo? przypomnij sobie pewne tematy z j. polskiego (jestem wiekowa zatem miałam to w 1 klasie LO, teraz zapewne klasa 2) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hehhe Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.dsl.krak.bdi.inetia.pl 18.03.09, 09:16 Taki kraj-jego beznadziejność przejawia sie w każdym aspekcie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mika Ksero studia, ksero studenci IP: *.171.114.115.static.crowley.pl 18.03.09, 09:25 Autor kieruje się jakimś stereotypowym myśleniem. Nie można wrzucać wszystkich do "jednego worka" , a już tym bardziej uważać, że studenci zaoczni to ta druga gorsza kategoria. Studiowałam dziennie i zaocznie na państwowych uczelniach i mam porównanie... Na dziennych faktycznie było więcej nauki , ale na zaocznych trzeba robić to samo, tyle że już we własnym zakresie, wykładowca tylko sygnalizuje materiał do opanowania.Poza tym, jeśli chce się dostać pracę po studiach, trzeba już mieć doświadczenie, a studia zaoczne dają taką możliwość. studenci dzienni mają znacznie więcej czasu, faktycznie zaoczni pracują, wychowują dzieci itd, ale to nie znaczy że są "gorszymi". Jeśli ktoś przychodzi na studia tylko żeby "spędzić czas" to równie dobrze to może być osoba studiująca dziennie jak i zaocznie, w prywatnej jak i w państwowej szkole, to nie ma znaczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: B.K Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.multi-play.net.pl 18.03.09, 09:28 wykładowcy sami sobie są winni, że studenci nie pojawiają się na ich wykładach. No chyba, że wykład jest obowiązkiem narzuconym przez prowadzącego i mającym wpływ na późniejsze wyniki egzaminu. Profesorowie prowadzą wykłady tak samo od nie wiadomo ilu lat. wchodza na katedrę i rozkładają zeszyty z pożółkniętymi ze starości kartkami. Nie zdziwiłabym się gdyby to były notatki z czasu kiedy sami byli studentami, bo poco jakoś specjalnie się przygotowywać. Studenci muszą kserować bo nie zawsze ich stać na kupno podręcznika akademickiego a w bibliotekach zawsze ich brakuje. Co do sposobu egzaminowania dobrze przeprowadzony test jest według mnie lepszym wyznacznikiem wiedzy niż egzamin ustny na, którym ocena zależy nie tylko od wiedzy studenta ale też od humoru profesora, kolejności wejścia, wyglądu studenta i co tam się jeszcze profesorowi umyśli.Bo, kto mu później udowodni, że ocenił nie słusznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mariola Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.171.110.186.static.crowley.pl 18.03.09, 09:28 Co za bzdura. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Katarzyna Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.sggw.waw.pl 18.03.09, 09:34 Jestem studentką pierwszego roku studiów stacjonarnych w Warszawie i muszę niestety przyznać rację autorowi artykułu, ponieważ składając podanie o przyjęcie na studia zupełnie inaczej wyobrażałam sobie życie studenckie, tzn. myślałam że przeciętny student siedzi non stop w bibliotece i ciężko zakuwa do egzaminów. W rzeczywistości jest zupełnie inaczej, na studiach człowiek się nie uczy, człowiek "studiuje", czyli robi wszystko, żeby jak najłatwiej i jak najmniejszym nakładem pracy zaliczyć semestr, a resztę czasu poświęcić na rozrywki jakie oferuje wielkie miasto. Zgadzam się również z tym, że dziś student zna jedynie kilkanaście osób ze swojego roku. U mnie jest na roku obecnie 180 osób, a osobiście znam co najwyżej 30 może 40 osób. Nie zgodzę się natomiast z propozycją obowiązkowych wykładów. Nie wiem jak na innych uczelniach, ale na mojej wykładowcy sami zachęcają nas do niechodzenia na wykłady jeśli nas one nie interesują i nie są nam potrzebne do zaliczenia. Nie każdy wykładowca potrafi przekazać wiedzę, więc jaki jest sens zmuszania się do słuchania dwie godziny wykładu, skoro można ten czas poświęcić na naukę z konkretnie opracowanego skryptu. Na zakończenie chciałabym jeszcze dodać, że jeśli przeciętny student na mojej uczelni chciałby chodzić na wszystkie wykłady i kupować wszystkie skrypty jakie polecają nam wykładowcy, a do tego uczyć się na bieżąco na wejściówki i kolokwia, a do tego wysypiać się i mieć czas na odpoczynek, to doba musiałaby trwać przynajmniej 48 godzin a na konto co miesiąc powinno wpływać kilka tys. złotych (bo skrypty są naprawdę strasznie drogie). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alex Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.lublin.mm.pl 18.03.09, 09:41 najlepsze forum o Lublinie www.lublinforum.com Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: studentka Ksero studia, ksero studenci IP: *.toya.net.pl 18.03.09, 09:41 Nie zgadzam sie z tekstem, może faktycznie na humanistycznych jest takie podejście i "bałagan" ale nie zawsze jest to regułą. Przede wszystkim każdy sam wybiera studia,wiec uczy sie tego co go interesuje,nie ma przymusu wyboru kierunku. Odnośnie książek to na mojej uczelni dzieła wykładowców Politechniki Łódzkiej sa jednymi z najtańszych książek, a np skrypty z wciąż zmieniającymi sie normami można kupić od wykładowcy za 5-7zł. Widze, że wiecej osób ma książki niż ich ksero, bo są tak tanie, że nawet nikomu sie specjalnie nie chce tego robić. A jeżeli komuś nie chce sie wydać 20 zł na książke, a nie jest to podstawówka że jest ich 14, no to za bardzo chyba mu nie zależy. A co do przepychania sie na koniec auli...to zachowanie z gimnazjum, na studiach czegoś takiego nie zaobserwowałam,no i to krzyczenie z pracą..żal. Nikt nikomu nie kazał tu być. Odpowiedz Link Zgłoś
jasnymystek Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci 18.03.09, 09:42 Niestety Pani Antonina Sebesta ma rację. Od kilku lat jestem pracownikiem wiodącej niepublicznej szkoły wyższej, uczelnia ta co roku znajduje się w pierwszej trójce rankingu Perspektyw. Ze swej strony dodam, że studenci nie są w stanie nawet poprawnie przeczytać spisu lektur zadanych przez wykładowcę, to powoduje, że oczywiście nie są w stanie zapoznać się z samymi lekturami, bo nie są w stanie samodzielnie do nich dotrzeć. Plagiaty są czymś absolutnie zwyczajnym. Tłumaczenia studentów zaocznych o których pisze Pani również mam okazję słyszeć niemal codziennie. Notorycznie zdarza się, że egzaminu nie zalicza 50-70 % studentów ! Po kilku takich rzeziach może się okazać, że z uczelni musi odejść przeważająca część studentów nie spełniających wymagań. Oczywiście uczelnia prywatna nie może sobie na to pozwolić. Lekarstwem jest więc obniżenie limitu punktów, po odbytym egzaminie tak aby niezdających nie było więcej niż 10-20 %. Jeśli chodzi o samo ksero, które rzeczywiście zabija książkę i rzeczywiście ogłupia studentów, bo w ich mniemaniu "skserowane"=nauczone. Aktywny udział w tym procederze biorą właśnie wykładowcy tworząc w punktach ksero swoje teczki z literaturą zadawaną na zajęcia. W ten sposób student nawet nie wie co czyta. Jednak samo powielanie to proces nie do zatrzymania. Choćby dlatego, że dzisiejsze techniki pozwalają również darmowo kopiować materiały za pomocą telefonu komórkowego wyposażonego w aparat cyfrowy. Jedyną rozsądną alternatywą jest digitalizacja książek i płatne udostępnianie ich w sieci - rzecz zupełnie zwyczajna w krajach zachodnich. Wywołany przez autorkę PWN stara się to robić za pomocą produktu ibuk.pl ale produkt ten jest ciągle wybitnie niedopracowany szczególnie pod kontem klienta, którym mogą być biblioteki, a i sami wydawcy nie chętnie współpracują z ibukiem. Wolą akceptować proceder kserowania niż udostępniania materiałów sieci, w ten sposób tracą przychody nie zyskując ani grosza. W tej całej mizerii aktywny przykład dają polscy naukowcy masowo dopuszczający się autoplagiatów - książek, artykułów wydawanych pod różnymi tytułami, nie różniącymi się jednak w treści, nie zadając sobie nawet trudu przeredagowania spisów treści, takie osoby mogę wymienić z imienia i nazwiska. Wykładowcy nie uczą się języków, ograniczając się do języka polskiego, publikują tylko w naszym kraju skazując się na byt na peryferiach nauki. Nie korzystają z literatury zagranicznej, nie umieją korzystać z informacji zawartych w bazach danych, bo informacje te nie są po polsku. Niejednokrotnie wolą bazować na literaturze z przed lat, na której sami zdobywali wiedzę, bo to nie wymaga od nich systematycznego samokształcenia, a literaturę z przed lat znają na pamięć. Owszem można narzekać że jest ciężko być młodym naukowcem, ale początkujący (nie tylko naukowiec) wszędzie ma ciężko. To samo tyczy się początkujących pracowników reklamy, ogrodników, handlowców, bankowców, żołnierzy... każdego bez wyjątku zawodu. W ciągu ostatnich 15 lat nastąpił boom edukacyjny, dziś studiować może każdy, mamy gwałtowny wzrost liczby studentów, pewnie największy w Europie. Niestety ten boom edukacyjny nie przekłada się na boom w osiągnięciach naukowych naszego kraju. Czemu ? Niestety winę za to ponoszą chyba jednak przedstawiciele nauki. Przywołane szkoły prywatne niestety marnują swój potencjał w pogoni za komercją, tak naprawdę jednak tylko one mogą być dźwignią polskiej nauki, a w niektórych dziedzinach nauki już zdecydowanie przodują nad uczelniami państwowymi. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zuzia Re: Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.smrw.lodz.pl 18.03.09, 12:31 nie jestem polonistą ale: pod kątem, niechętnie... zwracaj na to uwagę Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maniek Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: 80.48.4.* 18.03.09, 09:44 Zgadzam się z autorką. Wielu młodych pracowników w pracy żądają wysokich pensji, przywilejów a pracy najmnej a już pomyslec ho ho..... tylko na gotowe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LOKI Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.09, 09:45 Żałośni jesteście. Studia są poto aby zdbobywać wiedze i sie rozwijać każdy ma swój sposób na to. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ktna Ksero studia, ksero studenci IP: *.nplay.net.pl 18.03.09, 09:46 Tak się skład aże przez 30 lat pracowałem na uczelni technicznej guernianiego miasteczka południowo wschodniej Polski. Ponieważ cos o przedmiotach które wykładałem wiedziałem i chcialem przekazać wiedze studentom zarówno naukowa i praktyczną. Zsada była bardzo prosta: materiał wykładu i cwiczen zmieniałem wprowadzając co roku conajmniej 25% rzeczy nowych z targów artykułow naukowych chcąc studentom przekazać wiedzę jaka bedzie przydatna c za 5 lat . Sprawdzanie wiedzy odbywało sie testem otwartym bardzo proste pytanie i łatwa odpowieź tylko z materiałów przekazywanych na wykładzie zaliczenie 50% prawidłowych odpowiedzi. Panie w dziekancie straszyły że jak pozbędziemy sie osób nie mogących wykazac się wiedzą to nie bedzie pracy ot polska głupota. Były sekretarz PZPR Dziekan rugał mnie że student musi miec tylko jedną książke lub skrypt do wykładu a nie wiedze przekazywaną na wykładzie Ot polska głupota akademicka a sam nigdy nie splamił sie rozwojem naukowym. Faktem jest że wprowadzając system boloński kształcenia wszyscy zachwycali sie możliwościa przenoszenia z uczelni na uczelnie łatwość studiowania otwartość itp ale jak porównać wiedzę z tego samego przedmiotu wykładana na róznych uczleniach ot i tutaj wiekie profesorskie sławy nabrały wody w usta i milcza a dlaczego . Odpowiedź jest prosta gdyby sprawdzać w postaci testów wiedze studenta z danego przedmiotu to okaże się ze wykłądowca jest do kitu a stare karteczki do niczego się nie przydają trzeba sie uczyc. Taki system spawdzania minimów programowych ogólno krajowy został wprowadzony w jednym z krajów i nie wymaga wcale znacznych nakładów. KOmisja z testami przyjeżdza na uczelnie mając pytania z spełniające minimum programowe , z grona studentów którzy powinni uczetniczyć w danym przedmiocie losują grupę usadawiają ich w sali komputerowej i daja test do rozwiązania. NIezależny osrodek ocenia i mamy dwie pieczenie: ocena wiedzy czy studenci spełniają minima programowe i druga czy materiał przekazywany na wykładzie spełnia wymagania minimum procesu bolońskiego czyli ocena nauczyciela akademickiego czy spełnił wymagania. Bardzo często wyklądowca uważa się za nieomylnego W naszym polskim naukowym bagienku nieomylnych profesorów multum a poziom wykształcenia minimalny brak przekazywanej wiedzy tylko pozoranctwo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: litości Re: Ksero studia, ksero studenci IP: 213.180.137.* 18.03.09, 09:59 Drogi wykładowco - wiedz_Ę_, uczelni_Ę_, książk_Ę_... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mmm Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.akademiki.uni.torun.pl 18.03.09, 09:51 doktor z 30 letnim stażem? habilitacji zrobić się nie chciało? Odpowiedz Link Zgłoś
hollowcat kiepscy wykładowcy = kiepscy studenci 18.03.09, 09:52 Pensje na uczelniach to kpina, więc albo zatrudnia się kiepskich wykładowców (bo ci lepsi poszli w przemysł/firmy) albo ci dobrzy pracują na pół gwizdka bo za takie pieniądze im nie zależy. Jeśli student podjeżdża nowym audi TT a jego wykładowca profesor przyjeżdża tramwajem (i nie dlatego że jest eko) to coś tu jest nie tak :) Wykładowcy nie rozwijają się, piszą jakieś punktowane bzdetne artykuły ("publikacje") zupełnie zaniedbując własny rozwój. Skończyłem politechnikę i z żalem musze przyznać, że część osób zatrzymała się w latach 80tych jeśli chodzi o postęp technologiczny. Jeśli napisali kiedyś 30 lat temu jakąś książkę to do dzisiaj męczą nią studentów choć już dawno się zdezaktualizowała. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Flu Wypowiedź doktoranta IP: *.pool.mediaWays.net 18.03.09, 10:00 Nie mam 30 letniego stażu, a tytuł doktora będę miał za pół roku. Dzięki temu żyję jeszcze w realnym świecie i pamiętam własne studia. Autorka artykułu to dla mnie typowy przykład starej kadry, której nie wiadomo czy słuchać czy wymienić już pieluchę. Obowiązkowe wykłady?? A co 65-latek, który zatrzymał się w gdzieś w połowie lat 90-tych może ciekawego powiedzieć? Liczy się zdany egzamin, a nie grzanie krzesła. Zazwyczaj lepiej zrobić ksero książki takiego profesorka bo na wykładach i tak jest to samo. Kończąc studia byłem współautorem 7 publikacji. Przez 5 lat byłem w bibliotece 2 razy (zapisy i wypisy). Cała prasa specjalistyczna (chemia) jest dostępna w internecie. Moja mama siedziała w bibliotece i przepisywała książki bo nie było innego sposobu… i tak wtedy biblioteki były pełne ludzi. Teraz książkę można skserować, ściągnąć itd. Pozostaje tylko grupa nie przystosowanych do życia staruszków, nie potrafiących pojąć że pewne spawy się zmieniły i tęskniący za starymi czasami, kiedy to drzewa były wyższe, a kiełbasa dobra. Obok nich jest grupa ludzi, która wie że kasa w Polsce idzie za studentem i żeby związać koniec z końcem trzeba mieć jak najwięcej studentów. I to jest właśnie odpowiedź na pytanie czemu spada poziom i czemu robię ten doktorat zagranicą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zuzia Re: Wypowiedź doktoranta IP: *.smrw.lodz.pl 18.03.09, 13:10 Różne pokolenia mają różne punkty odniesienia.Moim zdaniem kiedyś( oczywiście są to lata najpiękniejsze bo młodzieńcze)drzewa były wyższe a kiełbasa smaczniejsza. I wykładowcy akademiccy byli bardziej Barwni prze duże b właśnie,mieli autorytet i osobowość. Moje dzieci studiują i niestety słyszę wiele niemiłych wypowiedzi o ich nauczycielach. Bylejakość, nerwice(!),kiepskie metody nauczania(czytaj klepanie wykładu,przestarzałe slajdy), nieusprawiedliwione nieobecności, są na porządku dziennym. Z drugiej strony są: studentki gadające na zajęciach o tipsach,powszechny brak umiejętności wypowiadania się oraz dyskusji( może nie czytają wiele i nie mają o czym mówić?) i to...kserowanie przez całą dobę.Zatem system naprawczy jest potrzebny od zaraz!Patrząc z mojego punktu odniesienia-kondycja intelektualna otaczających mnie młodych ludzi jest słaba. A kultura dnia codziennego woła o pomstę do nieba. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eMka Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.acn.waw.pl 18.03.09, 10:04 Studiuję zaocznie na prywatnej uczelni. Na większość wykładów trzeba chodzić i chodzimy, bo jak np. ze statystką było, bez wykładów to nawet po przeczytaniu 50 podręczników (a posiłkowałam się w efekcie jednym dodatkowo) niewiele bym zrozumiała. Na zaliczenie z ćw. aktualnie mamy dwie lektury obowiązkowe plus cały zestaw dodatkowej- na kolokwium a do tego przedstawienie i omówienie wybranych badań. Egzaminy są nie tylko pisemne, ale także miałam egzaminy ustne, zresztą naprawdę życzę powodzenia na takich testach jakie my mamy bez uczenia się (pomijając, że niektóre są dość proste)- małe szanse, zwłaszcza, że czasem próg zaliczenia zdarza się kosmiczny... Mam sporo książek niekserowanych, które są mi niezbędne- czasem warto kupić podręcznik używany, bo wyjdzie nawet taniej. Zresztą o literaturę do mojej magisterki nie tak znowu łatwo, żebym mogła na każdym rogu zdobyć nawet ksero. Przykre jest to, że pracownik akademicki powtarza bez refleksji Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eMka Re: Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.acn.waw.pl 18.03.09, 10:09 Urwało ;) powtarza bez refleksji stereotypowe wyobrażenia o studentach, zwłaszcza uczelni prywatnych i zaocznych. Cieszę się, że moi wykładowcy mają inne podejście i celem jest przekazanie wiedzy, a nie dzielenie studentów na lepszych i gorszych... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: melek Jazda na studiach IP: 89.167.19.* 18.03.09, 10:06 A ja studiuje Medycyne Weterynaryjna. Zaliczenia sa ciagle i tak czesto ze nie ma czasu na piwo pojsc. Egzaminy to czesta taka "rzniatka" ze pozbierac sie po nich nie mozna. Nikt sie nie patyczkuje,... jak nie umiesz dostajesz 2. Czasami po 2 dwujki a jak wpadnie trzecia to wypad. Jestem na 6 roku i juz sie nie moge doczekac konca... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: 83.1.16.* 18.03.09, 10:07 Z całym szacunkiem dla tej Pani ale zgadzam się z tym, że nie ma ona pojęcia o tym pisze. Po pierwsze nie ma obróbki skrawania a jest obróbka skrawaniem! A po drugie niech pójdzie na zaoczne studia na PW lub WAT a zobaczy, że tam jest zupełnie inaczej i nie jest tak łatwo i kolorowo jak pisze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Amy Ksero studia, ksero studenci IP: 89.167.16.* 18.03.09, 10:07 Dlaczego studenci kserują? Prosze bardzo, oto odpowiedź. Książka do gramatyki praktycznej języka angielskiego -120zł. Skserowana książka do gramatyki praktycznej - 34zł Książka do historii Anglii - 75 zł Skserowana książka do historii Anglii - 21zł Książka do gramatyki opisowej - 60 zł Skserowana książka do gramatyki opisowej - 15zł z gramatyki opisowej mam mieć 3 książki plus jescze ćwiczenia (notabene, autorstwa pani profesor z którą mam zajęcia). Z historii Anglii wymagane są również 3 książki. Do tego jeszcze książka i ćwiczenia do przedmiotów praktycznych, książka do języka obcego, i pozostałych przedmiotów typu psychologia. Jak myślicie, ile by to wyszło gdybyśmy kupili wszystkie potrzebne nam książki, z których niektóre są tylko na jeden semestr? (bo na drugim mamy z innym wykładowcą który wymaga zupełnie innych książek!) a co do referatów : u mnie na uczelni plagiat eseju czy referatu to grzech śmiertelny. W wypadku gdy wykładowca udowodni że praca jest z internetu, nie ma zmiłuj, jest dwója bez mozliwości poprawy. A na zaliczenie semestru (analiza i interpretacja średniowiecznego utworu literackiego, 900 słów minimum.) 20 osób oddało pracę po prostu ściągniętą z internetu! Jedna dziewczyna miała AŻ 3 ZDANIA własne, w eseju! w takim wypadku, nie ma mowy o zaliczeniu. W dodatku mamy dość sprytnego wykładowcę, który (jak sam powiedział) nauczył sie już na pamięć z jakich stron studenci ściągają prace, i praktycznie bez pomyłki potrafi wskazać które fragmenty pracy są z jakiej strony, ale jak ma problem, to jest jescze program do wyłapywania plagiatu! A czy studenci będą ściągać to zależy czy wykładowca na to pozwala (psychologia - nawet osoby tuż obok pana wykładowcy bezczelnie wyjmowały zeszyty i przepisywały odpowiedzi, co wykładowca skwitował "jak przepisujecie, to chociaż nie róbcie takiego hałasu!") czy od razu uprzedza że za ściąganie u niego są konsekwencje takie jak niezaliczenie kolokwium bez mozliwości poprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
s0ber Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci 18.03.09, 10:14 "Statystyczny student nie studiuje, nie siedzi w bibliotece, nie wyszukuje wiedzy, ale po prostu kseruje notatki, ściąga opracowania z internetu i przedstawia je jako referat " Jeśli wciąż wymaga się od nas jedynie odtwarzania wiedzy, w wielu przypadkach zwyczajnie niepotrzebnej, to nie ma się co dziwić. Jak nas zaczną uczyć, jak się rzeczywiście uczyć, jak myśleć krytycznie, to ani ksera ani ściągi nie będą potrzebne. Niestety nikt nie uczy nas w ten sposób myśleć. Tylko wykuć, odtworzyć na egzaminie lub kolokwium, i fenito! Jak na taśmie magnetofonowej, albo raczej CD-RW, zapiszemy, ale potem trzeba zrobić miejsce dla nowych informacji, więc stare idą w niebyt. Widać to na przykładzie nauki języków. W moim przypadku, 4 lata w liceum, nauka niemieckiego i angielskiego. Z niemieckiego już nic nie pamiętam (a informacje miałem szczątkowe, więc się tym językiem nie zainteresowałem i nie kontynuowałem nauki, więc jest też trochę mojej winy), a angielskiego nauczyłem się sam, bo zwyczajnie używam tego języka na co dzień. Gdybym chciał go wkuć, to wciąż bym raczkował. Gdybym nie zrozumiał gramatyki, nie wiedział na jakich zasadach się opiera, a wkuł je jedynie, to z frustracji powyrywałbym sobie włosy z głowy, bo odkrywałbym co czas jakiś, że znów zapomniałem tego, a tamtego. No ale na studiach od bezsensownego kucia można uciec jedynie w ściągi, a co ciekawe ze ściągania pamiętam więcej niż z tzw. rzetelnej nauki. Ciekawe jest jeszcze to, że bez problemu zaliczałem te przedmioty, na których mogłem wykazać się myśleniem, mogłem wykazać się zrozumieniem zagadnień, a problemy miałem z tymi, na których kazano mi wkuwać bloki tekstu, a potem wiedzę, którą rzekomo zdobyłem, nakazywano mi odtwarzać. Nieraz miałem ochotę powiedzieć profesorowi, że to jest napisane w książce, takiej to takiej, w tym rozdziale i na ten stronie, zatem ilekroć ta wiedza będzie mi potrzebna, to mam ją pod ręką, a jeśli będzie potrzeba nader często, to sobie ją naturalnie przyswoję, tak jak każdy z nas przyswoił język ojczysty. Miłego dnia! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: riddle Re: Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.csk.pl 18.03.09, 23:40 zgadzam się całkowicie. obecnie "wykańczam" ostatni rok studiów. przygotowywać się na zajęcia przestałem na drugim roku bo uświadomiono mi, że za przepisanie kawałka książki na referat można dostać taką samą lub nawet lepszą ocenę jak za poświęcenie tygodnia na samodzielne opracowanie zagadnienia. jakakolwiek kreatywność i zaangażowanie w studiowany kierunek jest po prostu nieopłacalna i nie daje żadnej satysfakcji, bo i tak nie zostanie się docenionym. uczę się jedynie tych dziedzin, które interesują mnie osobiście, albo umiejętności z nimi związane mogą się przydać w przyszłości. resztę albo bezmyślnie wbijam sobie w głowę tylko po to aby zapić taką breję jeszcze tego samego wieczora po egzaminie albo ściągam. w wyniku zmasowienia studentów machinalizacji uległ proces kształcenia, który z przekazywania wiedzy i umiejętności stał się szablonowym powielaniem tego samego schematu przez kolejne lata. przyznam sie, że bardzo chciałbym pójść na egzamin, na którym sprawdzone zostałoby to czy rozumiem nauczany przedmiot i czy potrafię zastosować go w konkretnej sytuacji lub wyciągać własne wnioski z nim związane. marzy mi się egzamin, na którym będę mógł wykazać się umiejętnością myślenia a nie tylko odtwarzania wykutych na blaszkę danych. do tego schematyczność egzaminów w beznadziejny sposób umożliwia ściąganie, przez co czasem taki osobnik jak ja wkur*ia się niemiłosiernie gdy ćwierćmózg, który zerżnął perfidnie pół egzaminu dostaje lepszą ocenę niż ktoś, kto chciał być uczciwy wobec siebie i wobec wykładowcy. z jednej strony popieram dostęp do wyższych form edukacji, ale patrząc na to co się dzieje to ta edukacja zniża się do coraz nędzniejszego poziomu. może rzeczywiście byłoby dobrze, gdyby uczelnie wyższe wróciły do wewnętrznych egzaminów zamiast przyjmować kolejne roczniki z automatu, systematycznie obniżając poziom. poza tym, gramatyka i stylistyka tego co napisałem powyżej jest beznadziejnie denna. a to dlatego, ze ta przeklęta maszynowość nauczania zaczyna się już w podstawówce skutecznie zniechęcając dzieciaki do nauki czegokolwiek. nie ma się zatem co dziwić, że jeżeli dziecko nie urodzi się z konkretnie sprecyzowanymi poglądami na własną przyszłość, to po liceum, albo i nawet gimnazjum, będzie mu wszystko jedno czego będzie się uczyć. Odpowiedz Link Zgłoś