azjatuchajbejowicz
03.04.09, 11:20
Czy to aby nie krewny tego słynnego Świętego Męża z Wolverhampton
koło Birminghamu, co to przez lata żył w namiocie takim małym lasku
na rondzie na obwodnicy, z brodą do pasa, troskliwie dokarmiany
przez miejscową społeczność sikhijską i hinduską?
Lasek utrzymywał w czystości, nie pił i nie łajadaczył się.
Jak niedawno temu zmarł, to okazało się że zostawił kilkadziesiąt
tys. funtów w banku z nieodebranej emerytury, jako że świętemu
mężowi pieniądze nie były oczywiście potrzebne. W Anglii osiadł po
demobilizacji po II Wojnie Światowej, a potem deczko ześwirował
(przynajmniej z europocentrycznego punktu widzenia).