Dodaj do ulubionych

Listy. Rowerem pod prąd

IP: *.adsl.inetia.pl 18.05.09, 14:30
Jestem bardzo za.

Wystarczy przykręcić tabliczki 'Nie dotyczy rowerów' pod zakazem wjazdu w
jednokierunkową uliczkę i po sprawie. Na takich małych uliczkach o niedużym
ruchu jazda rowerem 'pod prąd' jest dość bezpieczna: samochód i rower widzą
się z daleka, samochody zwykle jeżdżą powoli, gdyż te uliczki są z reguły
ciasne i obstawione zaparkowanymi autami.

Ale to chyba zbyt proste rozwiązanie jak na Kraków :-/
Obserwuj wątek
    • Gość: gosc Listy. Rowerem pod prąd IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 18.05.09, 14:31
      Ja jeżdżę chodnikiem. Będę tak robił dopóki miasto nie zapewni bezpiecznych
      dróg dla rowerów. Jadąc ulicą drogę zajeżdżają mi samochody, mijają o włos, a
      podmuch po nich spycha mnie pod koła innych samochodów. Kontrapasami dla
      rowerów nie da się jeździć, bo ludzi urządzają sobie na nich parkingi,
      ostatnio o mały włos nie uderzono mnie drzwiami od samochodu. Na drogach dla
      rowerów organizowanych wytyczanych na chodnikach panoszą się piesi, więc co za
      różnica jechać paskiem 50 cm czy całym 1 m chodnikiem? Poza tym istnieje
      zaledwie parę ścieżek rowerowych, przez dzielnice którymi jeżdżę do pracy nie
      ma absolutnie żadnej. Dopiero jadą bulwarami można chwilę odpocząć od ciągłego
      stresu unikania potrącenia przez samochód albo omijania pieszych.
      • Gość: marcin ha Re: Listy. Rowerem pod prąd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.09, 15:26
        Propozycja zawarta w liście jest słuszna, ale...

        1. Problem z oznakowaniem wyłącznie pionowym ulic jednokierunkowych tak aby były
        otwarte dla rowerzystów w obu kierunkach jest ogólnopolski i wynika z wyjątkowo
        złych przepisów ogólnych. Rowerzyści z inicjatywy Miasta dla rowerów od dawna
        walczą o zmianę tych przepisów:
        www.rowery.org.pl/zmianyprzepisow2008.html - część (niewielka) jest już w
        legislacji, na resztę wciąż czekamy.

        Chodzi o to że w ogóle kontrapasy są wyznaczane na krawędzi prawa a jeszcze
        oficjalna interpretacja jest taka, że pas w jezdni musi być. Dla porównania: w
        Belgii WSZYSTKIE ulice jednokierunkowe o szerokości ponad 3 m muszą OBOWIĄZKOWO
        być otwarte dla rowerów w obu kierunkach, a kontrapasy stosuje się wyjątkowo -
        zazwyczaj nie ma oznakowania poziomego i jakoś żyją.

        2. Problem przepisów można by obejść, stosując wybieg "oznakowanie tymczasowe",
        ale to jednak wymaga decyzji odważno-politycznej. W ten sposób na przykład
        "tymczasowo" oznakowana jest jednokierunkowa ul. Łobzowska dla pojazdów budowy -
        ale nie dla rowerzystów. (Tymczasowe - do czasu zmiany przepisów, które są tak
        skomplikowane że i tak ZIKIT się do nich nie stosuje).

        3. Na Smoleńsk wbrew histerycznej opinii Rady Dzielnicy liczba miejsc
        parkingowych per saldo się nie zmienia - są przeniesione na drugą stronę jezdni
        jako parkowanie ukośne, a częściowo OIDP schowane między drzewami po stronie
        kontrapasa.

        I do "gościa": jazda po chodniku jest najczęściej mniej bezpieczna niż po
        jezdni. Przynajmniej w centrum miasta, gdzie powoduje kolizje z pieszymi i
        samochodami na skrzyżowaniach.

        Ja jeżdżę rowerem po mieście non-stop od ponad piętnastu lat i ani samochody nie
        zajeżdżąją drogi, ani nie mijają o włos ani podmuch nie spycha mnie pod koła.
        Nie widzę też większych problemów na kontrapasach (a jeśli już - to problemem są
        inni rowerzyści, jeżdżący nimi w obu kierunkach niezgodnie z przepisami).

        Weź się chłopie w garść, bo żadne miasto na świecie nie zapewni "bezpiecznych
        dróg dla rowerów" wszędzie. Jezdnie są także dla rowerzystów :-)

        marcin ha
        www.rowery.org.pl
        • Gość: Jasiek77 Re: Listy. Rowerem pod prąd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.09, 15:48
          Jeżdżę na rowerze praktycznie przez cały rok, ale nigdy nie odważę się jechać
          drogami tzw. II obwodnicy (Dietla, Aleje III Wieszczów czy 29 Listopada). Poza
          tym mam niestety negatywne doświadczenie z kontrapasem na Kopernika - dwukrotne
          potrącenie przez samochody: 1. pewna pani wyjeżdżająca z Radziwiłłowskiej na
          Kopernika oczywiście patrzyła tylko w prawą stronę, czy nie nadjeżdżają
          samochody; o lewej, z której kontrapasem nadjeżdżałem ja, oczywiście zapomniała
          - w efekcie ruszyła gwałtownie, jak akurat przejeżdzałem jej przed maską; 2.
          przejazd z Kopernika w stronę Rynku - panu w pięknym sportowym samochodzie
          bardzo się spieszyło i wybrał nielegalną opcję po torowisku dla tramwajów; na
          nieszczęscie dla niego i dla mnie, akurat napatoczyłem się ja, przejeżdżając
          prawidłowo od ul. Kopernika.
          No i chciałem jeszcze dodać, że pewnego dnia jadąc tym razem ul Kopernika od
          strony Rynku (czyli nie kontrapasem), zostałem "obsobaczony" przez pewnego
          kierowcę, który za pomocą inwektyw i machającej pięści wskazał mi moje miejsce
          na kontrapasie (sic!)
          • Gość: marcin ha Re: Listy. Rowerem pod prąd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.09, 16:00
            Gość portalu: Jasiek77 napisał(a):

            > Jeżdżę na rowerze praktycznie przez cały rok, ale nigdy nie odważę
            > się jechać drogami tzw. II obwodnicy (Dietla, Aleje III Wieszczów
            > czy 29 Listopada).

            Aleje mają sporo ciągów alternatywnych (i cholernie wąskie chodniki, gdzie
            trzeba by się mocno natrudzić, żeby rowerem przejechać), Dietla jest moim
            zdaniem ulicą, hmmm: znośną dla ruchu rowerowego i też ma problem z szerokością
            chodników. Z kolei na 29 Listopada wolno jeździć po chodnikach (ograniczenie
            prędkości do 70 km/godz na jezdni).

            > mam niestety negatywne doświadczenie z kontrapasem na Kopernika - > dwukrotne
            potrącenie przez samochody: 1. pewna pani wyjeżdżająca z > Radziwiłłowskiej na
            Kopernika oczywiście patrzyła tylko w prawą
            > stronę,

            Skoro widziałeś, że patrzy się tylko w prawą stronę to czemu jej wjechałeś pod
            maskę? Dzwonić dzwonkiem trzeba i mieć oczy dookoła głowy. Jazda chodnikiem by
            Ci tu nic nie pomogła.

            > przejazd z Kopernika w stronę Rynku - panu w pięknym sportowym
            > samochodzie bardzo się spieszyło i wybrał nielegalną opcję po
            > torowisku dla tramwajów;

            I co: zauważyłeś to dopiero po fakcie? Przepraszam, ale takie rzeczy trzeba
            widzieć. A żeby widzieć trzeba się rozglądać i uważać. Znowu: jazda rowerem po
            chodniku nic by ci tu nie pomogła, bo nie poprawia wzroku.

            > No i chciałem jeszcze dodać, że pewnego dnia jadąc tym razem ul
            > Kopernika od strony Rynku (czyli nie kontrapasem), zostałem
            > "obsobaczony" przez pewnego kierowcę,

            I co: zrobiło to na tobie takie przeraźliwe wrażenie? :-)

            Trzeba mu było stosownie odpowiedzieć, może by zrozumiał.

            marcin ha
            www.rowery.org.pl
            • jukka2003 Re: Listy. Rowerem pod prąd 18.05.09, 17:02
              Oczywiscie chodnik to zla alternatywa jesli jest na nim duzo
              pieszych. Jesli nie, to jest dobra alternatywa, szczegolnie jesli
              mam jechac 2km dluzej lub torowiskiem.

              Ostatecznie chyba powinna obowiazywac zdroworozsadkowa zasada, ze
              kto jedzie szybciej ten powinien najbardziej uwazac. Czyli
              rowerzysta na chodniku, kierowca samochodu na drodze, bo co Ci to da
              ze sie rozgladasz jak ktos z wielokrotnie wieksza predkoscia moze
              Cie po prostu walnac?
            • Gość: Łukasz Re: Listy. Rowerem pod prąd IP: 94.254.215.* 25.05.09, 22:59
              Ja na rowerze po Krakowie od jakichś 10 lat, 24 h na dobę, 365 dni w roku.

              Alejami śmigam prawym pasem, bo tym dla autobusów nie wolno, ale jadę nie zaraz
              koło linii, żeby mnie autobus nie mijał zaraz obok łokcia. Z reguły nie jestem
              wolniejszy od samochodów, więc problem, że mnie wyprzedzają w zbyt bliskiej
              odległości praktycznie nie istnieje, ale oczwyście zdolni są i czasem muszą
              wyprzedzić jeśli przed rowerem widzą kilka m wolnego, no bo dlaczego JA W
              SAMOCHODZIE MAM JECHAĆ ZA ROWEREM? NIGDY W ŻYCIU. Takich można utemperować, ale
              wymaga to trochę wprawy i wyczucia (czasem jak karoseria uparta trza ustąpić),
              początkującym bardziej polecam przepuścić.

              • Gość: aaabr Re: Listy. Rowerem pod prąd IP: *.zax.pl 27.05.09, 22:57
                Ja też jeżdżę od wielu lat rowerkiem po tym mieście (regularnie tak od 20 mniej
                więcej - jak już się licytować :) - tzn. jeździłem. Miesiąc temu mi zap...
                rower. Jeżdżę też samochodem - cóż praca.
                I od wielu, wielu lat staram się w ogóle nie jeździć ciągiem aleji, czy
                arteriami komunikującymi centrum z Hutą czy kierunkami na Wieliczkę itp. To
                powinny być z założenia drogi o zwiększonej dopuszczalnej prędkości i nie ma co
                się tam pałętać rowerem.
                Naprawdę są drogi alternatywne lub jak pisał marcin ha, chodniki (przy dozwolnej
                na jezdni pow. 50)
                Jazda alejami ani przyjemna ani bezpieczna.
                Poza tym ludzie patrzcie co robią kierowcy, nie tylko na kierunek ruchu pojazdu
                i znaki typu kierunkowskaz ale popatrzcie na twarz takiego za kółkiem gdzie
                patrzy. Jak dla mnie taka sama tragedia, jak ktoś bez wyobraźni jedzie rowerem
                czy samochodem.

      • Gość: krakow.bicycles Re: Listy. Rowerem pod prąd IP: *.ghnet.pl 18.05.09, 18:50
        To mam szczerą nadzieję, że w końcu dostaniesz sowity mandat!
        Jak nie chcesz jechać ulicą - nikt nie zmusza do jazdy na rowerze.
        Takich "rowerzystów" w Krakowie nie chcemy!
    • Gość: ja Re: Listy. Rowerem pod prąd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.09, 14:47
      Zapraszamy na Masę Krytyczną - walczymy o prawa rowerzystów.
      • Gość: Marcin Re: Listy. Rowerem pod prąd IP: *.electrolux.se 18.05.09, 15:19
        Na masie Krytycznej byłem i widziałem jak "Walczycie" - tylko pogłębia się
        nienawiść kierowcy - rowerzyści. ŻADNYCH innych pozytywnych rezultatów tej akcji
        nie ma.
        Z pewnością nie dzięki Masie jako wydarzeniu powstały te udogodnienia które w
        Krakowie ostatnimi czasy zrealizowano.
        Lepsze skutki odnosi walka medialna - siła nie działa na naszych włodarzy.
        Co do jazdy pod prąd - autor artykułu ma rację: u nas niestety komunikacja i jej
        kultura jest jeszcze na etapie raczkowania.
        Jeśli pozwoli się jeździć po chodnikach - negatywny obraz tego rozwiązania
        wykreuje margines wariatów na dwóch kółkach. Na ulicach - zniechęcają do
        koegzystencji zarówno wariaci w samochodach jak i ci bez wyobraźni na rowerach.
        Na ścieżkach rowerowych - parkujący bez rozumu kierowcy lub pętający się piesi...
        Niektóre zakazy i nakazy są dla tych głupców którym brakuje kultury i wyobraźni
        - np. przejazd przez "pasy" na rowerze - nie widzę przeszkód, jeśli uważa się na
        pieszych, nie jedzie tam gdzie jest ich pełno i uważa na auta skręcające "na
        zielonej strzałce". A jak wpuścisz idiotę na przejazd drogą rowerową obok pasów
        (jeśli jest) to i tak komuś zrobi krzywdę albo wpakuje się pod auto jeśli będzie
        jechał 35 km/h bez trzymanki...

        Wystarczyłoby trochę rozumu, kultury i poszanowania innych - połowę zakazów i
        nakazów można by zawiesić a i tak jeździłoby się o niebo przyjemniej i bezpieczniej.
        • jukka2003 Re: Listy. Rowerem pod prąd 18.05.09, 17:05
          W SV sciezki sa modelowe...
        • Gość: raj Re: Listy. Rowerem pod prąd IP: 217.147.104.* 18.05.09, 18:10
          > Z pewnością nie dzięki Masie jako wydarzeniu powstały te udogodnienia które w
          > Krakowie ostatnimi czasy zrealizowano.

          Byś się zdziwił. Grupa ludzi bardzo ściśle związanych z Masą walczyła o te
          udogodnienia w długich negocjacjach z urzędnikami miejskimi, aż w końcu
          wywalczyła...
          Masa to nie tylko przejazd w każdy ostatni piątek miesiąca, to także wiele
          działań "dookoła". Sam przejazd służy tylko zwróceniu uwagi na to, że rowerzyści
          istnieją, i że istnieje problem barku możliwości bezpiecznego korzystania przez
          nich z dróg.

          > Lepsze skutki odnosi walka medialna - siła nie działa na naszych włodarzy.

          Masa to właśnie też forma walki medialnej - *nagłaśnianie* problemu. Gdzie tam
          widzisz jakąś siłę?
          • jukka2003 Re: Listy. Rowerem pod prąd 19.05.09, 08:24
            Ja jednak sie z Masa nie utozsamiam. Bylem - dziekuje, wiecej nie
            bede w tym uczestniczyl. Nie odmawiam tutaj zasług ludzi z nia
            zwiazanymi i dzialajacymi dla dobra ogolu rowerzystow.

            Moim zdaniem rowerzysci sa postrzegani jako obywatele 2 kategorii -
            w ktoryms poscie ktos dobrze to opisal: brudni, biedni itd.
            Generalne skojarzenie - menelstwo lub pier...eni sportowcy. Niestety
            Masa tego wizerunku nie zmieni. To nie jest kreowanie wizerunku,
            jesli pokazuje sie jedynie srodkowy palec dla samochodziarzy.

            Moze lepiej byloby pomyslec o bilboardach z fotami usmiechnietych
            aktorow krakowskich ktorzy sobie smigaja na rowerach? Dobrze
            kojarzone twarze stworza ten wizerunek lepiej niz peleton
            naburmuszonych masarzy.

            Pomyslcie o tym.
          • Gość: Marcin Re: Listy. Rowerem pod prąd IP: *.electrolux.se 19.05.09, 08:26
            Gdzie widzę siłę? Na Masie byłem pięć czy sześć razy - trzykrotnie byłem
            świadkiem jak jeden z ostatnich uczestników został zahaczony przez samochód
            którego kierowca nie wytrzymał blokowania wszystkich (łącznie z autobusowym)
            pasów na Alejach na odcinku Rondo Grunwaldzkie - Kijów. Tam nas nikt z
            Magistratu nie widzi - jedynie wkurzeni, sfrustrowani kierowcy którzy w tym
            przypadku są Bogu ducha winni. Jak już pisałem - tylko bardziej nas nienawidzą
            po takich piątkach.
            Napisałem też, że "Masa jako wydarzenie" nie przynosi pozytywnych efektów. Nie
            wspominałem nic o organizatorach, ludziach z nią związanych i ich działaniach
            nie polegających na dodatkowym blokowaniu miasta które i tak jest wystarczająco
            zablokowane. Mam ogromny szacunek dla osób takich jak Marcin Hyła i działań
            przez te osoby prowadzonych (a'propos - czy Marcin regularnie uczestniczy w
            Masie..?). Ale Masa dla większości uczestników jest okazją do pokazania się,
            wzięcia udziału w "zadymie" i źle pojętego odegrania się na kierowcach. Niestety
            to tłum a IQ tłumu z reguły jest równe IQ najgłupszego uczestnika podzielonemu
            przez ich liczbę w danym tłumie. I tak odbiera Masę znakomita większość
            kierowców, zaś urzędnicy mają kolejny argument na poparcie faktu, że rowerzyści
            w Krakowie owszem są, ale generalnie to tylko utrudniają życie innym...
            • Gość: marcin ha Re: Listy. Rowerem pod prąd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.09, 10:28
              > przez te osoby prowadzonych (a'propos - czy Marcin regularnie
              > uczestniczy w Masie..?).

              Na ile mi czas pozwala - jeśli jestem w KRK w ostatni piątek miesiąca, to jestem
              na Masie (jak nie, to bywam na warszawskiej). I mam generalnie bardzo dobre
              zdanie o masie w ogóle: uważam że jest potrzebna a z ostatnimi wynalazkami
              (soundsystem) zrobiła się w Krakowie bardzo odlotowa.

              Oczywiście, w każdym tłumie zdarzają się przypadki różne. A co do budzenia
              "agresji" kierowców - poważnych, zdrowych na umyśle ludzi trudno wyprowadzić z
              równowagi. Rowerzyści mają prawo być widoczni, mają prawo demonstrować, mają
              prawo spontanicznie umawiać się na wspólną jazdę.

              Jeśli ktoś bardziej nienawidzi rowerzystów po Masie niż przed Masą to jest to
              zdecydowanie problem w kategorii medycznej. Odmawiam dać się zwariować i
              wciągnąć w tego rodzaju dyskusje :-)

              marcin ha
              www.rowery.org.pl
    • Gość: marcin Listy. Rowerem pod prąd IP: *.76.classcom.pl 18.05.09, 15:12
      Problem kontrapasa w ulicy Smoleńsk idealnie obrazuje, jak krakowscy
      urzędnicy nie potrafią rozmawiać z mieszkańcami. Ich protest był
      słuszny tylko w kwesti pominięcia ich w konsultacjach. Pozostała
      część uzasadnienia jest poprostu śmieszna. Parkowanie ukośne dałoby
      o ok. 2 miejsca postojowe mniej niż parkowanie równoległe po ubu
      stronach jezdni. Wspomniane drzewa (szt. 2, jeśli dobrze pamiętam)
      mogłyby być przesadzone i to akurat w okolicę szkoły, a nie od razu
      wycięte.

      Tak sformułowany protest pokazuje także na jakim poziomie wciąż jest
      polskie społeczeństwo - samochód jest bogiem więc nie może mieć
      żadnej rysy, które mogłyby powstać, jak pisze Rada Dzielnicy,
      podczas parkowania ukośnego. Ciekawe dlaczego "porysowana" Matka
      Boska Częstochowska jest więc tak czczona?

      Uspokojenie ruchu samochodowego, jakim z pewnością byłby rzeczony
      kontrapas lub nawet opisywane w liście po prostu dopuszczenie
      znakami jazdy pod prąd na rowerze, najkorzystniej wpłynęłoby właśnie
      na wymieniane szkoły i instytucje.



      to stosowane obecnieśmiesznePoO ograniczaniu miejsc postojowych nie
      ma tam w ogole mowy, choć uważam za nieuzasadniony, był słuszny
      • jukka2003 Re: Listy. Rowerem pod prąd 19.05.09, 08:31
        Zgadzam sie.

        Dzisiaj sobie smigam Smolensk i jedna rzecz mnie ciekawi. Pod szkola
        parkuje sobie kolo jeepem wielkosci polciezarowki. Na skos, tak ze
        zajmuje wieksza czesc jezdni. No niech mi ktos wytlumaczy - czy to
        jest solidarnosc blachosmrodow, ze nikt jezdzacy tamtedy autem sie o
        to nie denerwuje...

        Bo dla mnie to jest kwintesencja rozkładu sił na drogach. Im jestes
        wiekszy - tym masz wieksze prawa.

        A powinno byc - im jestes bardziej narazony przy kolizji, tym
        powinienes byc bardziej chroniony. Niestety najwiecej smiertelnych
        wypadkow to potracenia, bo pieszego czy rowerzyste nie chroni blacha
        i kilka poduszek powietrznych. Takie sa statystyki policyjne.
        Niestety ruchu drogowego nie ksztaltuje sie wedlug wynikow tych
        statystyk, tylko wedlug reguly - TANKUJESZ - WYMAGASZ.
      • Gość: Pieszy Re: Listy. Rowerem pod prąd IP: *.xdsl.centertel.pl 19.05.09, 13:53
        Vitam

        "Tak sformułowany protest pokazuje także na jakim poziomie wciąż jest
        polskie społeczeństwo - samochód jest bogiem więc nie może mieć
        żadnej rysy..."

        Pozwól, że zapytam: chciałbyś chodzić po mieście w brudnym ubraniu, np.
        poplamionym farbą? Teoretycznie nie powinno ci to przeszkadzać, w końcu ubranie
        pełni swoją role, a że jest brudne, cóż... ubranie nie jest Bogiem, nie musi być
        czyste.
        Chciałbyś, żeby ktoś Ci porysował ukochany rower? Przecież na porysowanym da się
        jeździć, to nie Bóg.
        Chciałbyś, żeby Ci fryzjer przez pomyłkę wygolił pół głowy na łyso? O co chodzi,
        przecież cię nie zabił, włosy to nie Bóg...
    • Gość: ? Panie Autorze listu :-) ręce opadają IP: 77.236.12.* 18.05.09, 15:18
      jadąc po ulicy PO CHODNIKU

      w kierunku przeciwnym do "kierunkowości" tej jednokierunkowej ulicy...

      także jedzie pan tą ulicą "POD prąd" :-)
    • sufit10 Listy. Rowerem pod prąd 18.05.09, 16:28
      Już kilka razy zdarzyło się, że jadąc ulicą Kopernika w stronę ronda
      Mogilskiego zostałem obtrąbiony i brzydkimi gestami pouczony przez
      imbecyli za kierownicą, że "tam jest moje miejsce" czyli powinienem
      jechać kontapasem pod prąd. Poziom kształcenia kierowców i
      egzekwowanie prawa są żenujące.
      Inny przykład: przejeżdzam wydzielonym pasem skrzyżowanie
      Starowiślna-Dietla w stronę rynku. Za nim jest rozwidlenie: w lewo
      na tory tramwajowe i w prawo w stronę banku. Ale cała ścieżka jest
      zastawiona przez jakiegoś gnoja w aucie NAUKA JAZDY, który żre jak
      świnia kanapkę przed autem, obok czeka kursant a na moją GRZECZNĄ
      uwagę że zastawił całą ścieżkę i by przestawił auto bo zadzwonię po
      straż miejską - odpowiada: mam to w dupie, jak chcesz to ci jeszcze
      swój telefon udostepnię! POLACTWO jest popisem arogancji i pogardy
      dla prawa.
      Pytanie: pod jaki nr należy w takim przypadku dzwonić i czy ktoś się
      tym wogóle zainteresuje? Przecież taki gnój powinien stracić prawo
      do wykonywania zawodu.
      • Gość: fantomas Re: Listy. Rowerem pod prąd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.09, 16:42
        sufit10 napisała:

        > uwagę że zastawił całą ścieżkę i by przestawił auto bo zadzwonię po
        > straż miejską - odpowiada: mam to w dupie, jak chcesz to ci jeszcze
        > swój telefon udostepnię!

        I numer rejestracyjny:

        www.flickr.com/photos/krakowbicycles/3232105174/
        A może małe dziennikarskie śledztwo o korupcji w szkołach nauki jazdy i
        niekompetencji instruktorów? Mają sporo za uszami.
    • flamengista kiedy GW poruszy problem pieszych? 18.05.09, 16:52
      Co roku to samo - biednym rowerzystom krzywda się dzieje. Owszem, to święta
      prawda. Rowerzyści przegrywają z przepisami i samochodami, w naszym mieście
      ciągle brak ścieżek rowerowych.

      Problem jednak i w tym, że rowerzyści nagminnie łamią przepisy! Na czym cierpią
      nie kierowcy samochodów, ale przede wszystkim piesi. Jak w samochód wjedzie
      rower, to w najgorszym przypadku będzie stłuczona szyba i wgnieciona blacha.

      W przypadku potrąconego przez rowerzysty pieszego konsekwencje mogą być o wiele
      poważniejsze.

      Jak co roku na tym forum bezskutecznie informuję o sytuacji na Dąbiu, gdzie
      rowerzyści NAGMINNIE IGNORUJĄ znaki. Zamiast wjechać na ścieżkę rowerową,
      skracają sobie drogę jadąc po płaskim, ścieżką dla pieszych.

      Niechby jeszcze jechali tam powoli, szanując tych co spacerują po swojej
      ścieżce. Przecież rozumiem, nie każdy musi chcieć wspinać się na rowerze pod
      górkę. Ale oczywiście ścieżką mkną rowerzyści wszelkiej płci i wieku, mając w
      głębokim poważaniu pieszych i ich bezpieczeństwo. Jadę, więc zejdź mi z drogi!
      Co mi tam, że ktoś chce sobie pobiegać, że matka wyprowadza dziecko na spacer.

      W efekcie ścieżka dla pieszych przy Białusze została zawłaszczona przez
      rowerzystów. Straż Miejska nic nie robi - moje telefony powodują jednorazową,
      najczęściej godzinną interwencję. Na odczep się, nawet nie wiem czy
      rowerzyści-piraci dostają mandaty.

      Potem wszystko wraca "do normy". Zastanawiam się, czy w ogóle w tym mieście da
      się coś zrobić, by dało się normalnie pobiegać czy przespacerować z dzieckiem.
      Pędząca na rowerach hołota zawłaszcza każde miejsce, nie oglądając się na nic i
      na nikogo. Uprzejmych i przestrzegających przepisów rowerzystów jest jak na
      lekarstwo...
      • Gość: marcin ha Dąbie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.09, 17:15
        flamengista napisał:

        > Jak co roku na tym forum bezskutecznie informuję o sytuacji na
        > Dąbiu, gdzie
        > rowerzyści NAGMINNIE IGNORUJĄ znaki. Zamiast wjechać na ścieżkę
        > rowerową,

        Trzeba było interweniować, jak projektowano tę idiotyczną ścieżkę.

        Jest trzy razy dłuższa niż trzeba, dziesięć razy droższa niż trzeba (dodatkowe
        latarnie!), budowa spowodowała uszkodzenie drzew i... tak jak piszesz, wszyscy
        rowerzyści jeżdżą tam i tak po chodniku.

        Nie bez powodu. Ja też tamtędy jeżdżę właśnie tak. Nic mnie nie zmusi do jazdy
        trzy razy dłuższą drogą, po stromych odcinkach gdzie muszę kilka razy hamować bo
        zakręty idiota projektant wymyślił jak między dużym pokojem a łazienką.

        Nie widzę innej szansy na rozwiązanie problemu jak wybudowanie w tym miejscu
        porządnej drogi rowerowej (jeszcze raz) i naprawienie brakującego wcześniej 300
        m odcinka, na który nie starczyło kasy bo radni dzielnicowi i inni decydenci
        dziesięć lat temu "wiedzieli lepiej".

        Wiedzieli "lepiej" i mają problem, o którym piszesz - mimo przewalenia kasy.

        marcin ha
        www.rowery.org.pl
        • Gość: v3 Re: Dąbie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.09, 17:29
          Gość portalu: marcin ha napisał(a):

          >
          > Trzeba było interweniować, jak projektowano tę idiotyczną ścieżkę.

          a Ty gdzie byłeś specjalisto od siedmiu rowerowych boleści

          > Ja też tamtędy jeżdżę właśnie tak. Nic mnie nie zmusi do jazdy
          > trzy razy dłuższą drogą, po stromych odcinkach gdzie muszę kilka
          > razy hamować

          Rece opadają z kierownicy jak się słucha takiego bufona. Po kiego
          zabierasz glos jak chcesz tylko oznajmić że hamowanie to dla Ciebie
          problem.

          • Gość: marcin ha Re: Dąbie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.09, 17:36
            Gość portalu: v3 napisał(a):

            > > Trzeba było interweniować, jak projektowano tę idiotyczną
            >> ścieżkę.
            > a Ty gdzie byłeś specjalisto od siedmiu rowerowych boleści

            W Krakowie - tyle że wtedy nikt mnie nie słuchał. Bo wszyscy "wiedzieli lepiej".
            Nie przymierzając jak Ty teraz.

            > Rece opadają z kierownicy jak się słucha takiego bufona. Po kiego
            > zabierasz glos jak chcesz tylko oznajmić że hamowanie to dla Ciebie
            > problem.

            Jak nie rozumiesz, to trudno. Na Dąbiu jest problem, bo ścieżkę projektował ktoś
            który się na tym kompletnie nie zna.

            I zaprojektował źle, powodując problem o którym pisał Flamengista. Ten problem
            można tam rozwiązać tylko budując kolejną ścieżkę - lepiej usytuowaną, o lepszej
            geometrii, za pieniądze które przepultali na tego gniota parę lat temu decydenci.

            Możesz mnie nazywać "bufonem" ale fakty mówią same za siebie - rowerzyści jeżdża
            tam po chodniku. Nie bez powodu.

            marcin ha
            www.rowery.org.pl
            • Gość: v3 Re: Dąbie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.09, 18:06
              Gość portalu: marcin ha napisał(a):

              > W Krakowie - tyle że wtedy nikt mnie nie słuchał. Bo
              wszyscy "wiedzieli lepiej"
              > .

              Zdecydowanie w Krakowie potrzebny jest bardziej skuteczny rzecznik
              rowerzystów.
              • Gość: marcin ha Re: Dąbie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.09, 18:08
                Zdaje się nadajesz się :-)

                marcin ha
                www.rowery.org.pl
            • ar.co Re: Dąbie 18.05.09, 18:43
              No to jeśli rowerzyści "nie bez powodu" sami łamią przepisy, to
              niech nie mają pretensji, jak jakiś autobus, też "nie bez powodu"
              przejedzie im w odległości 20 cm od roweru, a ktoś inny "nie bez
              powodu" zastawi ścieżkę rowerową samochodem. No bo przecież on "nie
              będzie jechał trzy razy dalej", skoro może po prostu złamać
              przepisy. Co go w końcu obchodzi, że komuś zastawi drogę. A jak się
              komu nie podoba, to niech mu wybuduje parking.
              • Gość: marcin ha Re: Dąbie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.09, 19:27
                ar.co napisała:

                > No to jeśli rowerzyści "nie bez powodu" sami łamią przepisy, to
                > niech nie mają pretensji, jak jakiś autobus, też "nie bez powodu"
                > przejedzie im w odległości 20 cm od roweru, a ktoś inny "nie bez
                > powodu" zastawi ścieżkę rowerową samochodem.

                "Powody" o których piszesz najczęściej nie zostały sfinansowane przez urząd
                miasta Krakowa.

                Chyba że się mylę, i specjalnie gdzieś zaprojektowano i wybudowano ulicę na
                której rowerzystę trzeba wyprzedzać w odległości 20 cm? Możesz podać przykład?

                Bo przykłady dróg rowerowych specjalnie zaprojektowanych tak, że są zastawiane
                samochodami to owszem, znam:
                - Dobrego Pasterza
                - Klimeckiego
                - Twardowskiego
                - Oleandry

                żeby wymienić pierwsze z brzegu.

                marcin ha
                www.rowery.org.pl
      • Gość: X chamy na dwóch kółkach IP: *.ists.pl 18.05.09, 19:58
        >Zastanawiam się, czy w ogóle w tym mieście da
        > się coś zrobić, by dało się normalnie pobiegać czy przespacerować z dzieckiem.
        > Pędząca na rowerach hołota zawłaszcza każde miejsce, nie oglądając się na nic i
        > na nikogo. Uprzejmych i przestrzegających przepisów rowerzystów jest jak na
        > lekarstwo...
        Dokładnie.
        Odwagi do szarżowania po jezdni brakuje, to pędzi taki muł po chodniku i na
        nikogo nie zwraca uwagi.
        Wymagacie kultury od kierowców i pieszych - zacznijcie od siebie.
        Chodniki nie są od jazdy, skoro tak lubicie rowery, to je sobie wyprowadzajcie
        na spacer.
    • Gość: As Listy. Rowerem pod prąd IP: *.magma-net.pl 18.05.09, 17:32
      Takie rozwiązania stosuje też Wrocław i to już od dawna. Tylko one też mają
      swoje wady, na małe tabliczki pod znakami kierowcy nie patrzą szczególnie że nie
      ma ich przy wjeździe więc myślą że jadę pod prąd, a wiem jaka jest kultura jazdy
      w Polsce.
    • Gość: qwerty Panie Wojciechu Piątkowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.09, 17:58
      Jest rzeczą wprost niemożliwą, by był Pan tak naiwny lub nieobyty życiowo.
      Ścieżki rowerowe powstają, albowiem temat jest nośny i pozwala wybieranym (prezio/radni - ciągnący się za nimi szeroki strumień beneficjentów w postaci krewnych i znajomych królika, którzy po każdych wyborach bez względu na niskie kwalifikacje pakują się do Urzędu drzwiami i oknami)
      otóż więc pozwala wybieranym robić rzeczy popularne.
      Motorem napędowym budowania ścieżek w sposób uwłaczający zdrowemu rozsądkowi są w pierwszym rzędzie WYKONAWCY tych ścieżek, czyli firmy, które ustalają między sobą, która wygra który z przetargów organizowanych przez biuro Pani Joanny.
      Pani Joanna zna się na budownictwie (bez dwóch zdań) i potrafi oszacować, kto potrafi zbudować dobrą ścieżkę a kto nie.
      Są jednak w Krakowie tysiączne przykłady,że budowniczowie ścieżek nie jeżdżą po nich, ale jedynie biorą za nie pieniądze.
      To bowiem
      a nie dobrze zbudowane ścieżki
      jest celem ich działalności.
      Ścieżki rowerowe w Krakowie budowane są bez świadomości jak powinna w normalnym świecie wyglądać taka ścieżka, nikt też nie monitoruje postępu badań i wiedzy w tej sprawie.
      Jeśli mi pan nie wierzy, to proszę sprawdzić, jak to się dzieje, że place, które remontowane są w wyniku konkursów remontuje ZAWSZE ta sama firma?
      Nawet jeśli - vide Pl Czartoryskich - musi je z racji złego wykonania remontować za te same pieniądze do us... śmierci?
      Zatem podsumujmy:
      ścieżki rowerowe dla WYKONAWCÓW, a nie dla rowerzystów.
      Raz zrobionych ścieżek nikt nie monitoruje, nikt nie dba, by nie parkowały na nich auta, nikt nie sprawdza, czy przy ich budowie zachowano chociaż POZORY tych bądź co bądź liniowych inwestycji (stąd ciągłość wydaje się być pożądana).
      Ścieżki rowerowe oglądane są i recenzowane nie tylko przez fachowych rowerzystów - vide Hyła - ale i przez setki osób podobnych do nas, zwyczajnych rowerzystów.
      Proszę jednak, by Pan pamiętał, że rowerzyści w powszechnym odbiorze (powszechnym, czyli statystycznego , miejsko-wiejskiego przywoziciela auta z Niemiec lub Wielkiej Brytanii) są ludźmi
      - biednymi
      - niespełna rozumu
      - nie stać ich na samochód (bidoki)
      - nie wiadomo po co się pocą
      - i zawadzają tym, którzy jak każdy normalny dureń chcą jechać po mieście "stówką".
      - są przebrani w jakieś obciachowe kamizelki ( znaczy się MUSZĄ być poj...ni),
      - na głowach mają jakieś cudo.
      - Kask to kask, a nie jakiś je... ny naleśnik.
      - pedałują se jakby byli na wakacjach
      a NAMSIEKUWASZPIESZYDOROBOTY.
      Albo na wódkę, różnica niewielka.
      I nasze laski co koło nas siedzom copochwila nam mówiom
      A weżżego pie---nij, co tak kuwa wolno jedzie.
      • Gość: krakow.bicycles Nie jeździć po chodnikach! IP: *.ghnet.pl 18.05.09, 19:04
        Powtarzam po raz kolejny: nikt do jazdy na rowerze nie zmusza. Znam dziesiątki
        osob, które NIGDY nie jeżdżą po chodnikach, zarówno facetów jak i drobne dziewczyny.

        Jakby wszystcy rowerzyści jeździli zgodnie z przepisami: po jezdni, kierowcy
        byliby tak przyzwyczajeni, że nie byłoby problemu.
        • Gość: ? Re: Nie jeździć po chodnikach! IP: 77.236.12.* 18.05.09, 19:50
          zgodnie z przepisami :-)

          NO NIE TAK BARDZO zgodnie z przepisami PO JEZDNI :-)

          Jest ustalone starszeństwo przepisowości:

          dla byczków:
          1. droga dla rowerów /w przypadku rzadkim występowania/
          2. pobocze
          3. jezdnia
          4. ew. chodnik / w niektórych przypadkach/

          dla dzieci/+osoby towarzyszące:-)/ 1.chodnik...
        • Gość: Paul Re: Nie jeździć po chodnikach! IP: *.fdk.airbites.pl 18.05.09, 21:04
          Kolego, nieco niżej pisałem coś o tym. Durne mamy ścieżki, durne mamy przepisy.
          Mam koło Przegorzał do wyboru-albo jeździć zgodnie z logiką albo przepisowo.
      • Gość: obs2 Re: Panie Wojciechu Piątkowski IP: *.adsl.inetia.pl 18.05.09, 19:49
        > a NAMSIEKUWASZPIESZYDOROBOTY.

        no bo się spieszy. Co w tym dziwnego?
    • Gość: Paul To jest nic IP: *.fdk.airbites.pl 18.05.09, 20:23
      Dopiero numer odstawili na obwodnicy Przegorzał! Jedziemy od strony miasta i
      nagle natrafiamy na ścieżkę rowerową. Oczywiście tylko z lewej naszej strony.
      Musimy swoje odczekać zanim do niej dobijemy, bo ruch aut jest duży, nie mamy
      żadnego wyznaczonego przejścia przez jezdnię. Przekraczamy, jedziemy i zaraz
      co? Po paruset metrach ścieżka wraca...na prawą stronę!! I zaraz po drugiej
      stronie jezdni...kończy się!!
      Szanowny architekcie, najwyraźniej samochodziarzu a nie rowerzysto. Chciałbyś
      jeździć swoim pudłem slalomem zamiast prostą drogą, bo raz masz kawałek
      asfaltu z lewej a raz z prawej a po środku np. chodnik?! Jak nie, to czemu
      taki szajs prezentujesz nam?!
    • Gość: ala Listy. Rowerem pod prąd IP: *.zax.pl 18.05.09, 21:27
      Ja też jestem za! Często jeżdzę chodnikiem, bo inaczej nie da rady. Przestrzegam przepisów ile mogę, ale czasem nie ma wyjścia i trzeba je złamac! Kolejny przykład: Zamojskiego na Podgórzu, codzienna droga do pracy, a ty chodniki dziurawe, wąskie bo samochody stoją, więc ładuję się pod prąd, a kierowcy dają do zrozumienia, że to nie moje miejsce :( Gdzie mam się podpisać?
    • sufit10 Dlaczego się we wszystkim zagryzamy? 18.05.09, 21:52
      Jesteśmy chyba jeszcze na tym prymitywnym etapie rozwoju
      społeczeństwa, gdzie wydaje się że jazda samochodem w mieście to
      wyższa cywilizacja niż pieszy i rowerzysta. I z tego braku
      zrozumienia wynikają problemy z poczuciem zwykłej życzliwości do
      innych użytkowników wszelkiego ruchu. Jeżdzę bardzo dużo i rowerem i
      samochodem więc mam bardzo dobre rozeznanie jak to widać z obu
      stron. Żeby było krótko to tak w kilku punktach prośba do wszystkich:

      KIEROWCO:
      1. Ten na rowerze jest słaby więc nie przejeżdzaj 10cm od niego gdy
      go wyprzedzasz bo każdy ma prawo do życia a nie do wózka
      inwalidzkiego.
      2. Zostaw metr od krawężnika na miejsce dla rowerzysty gdy stoisz w
      korku lub na światłach, nich jedzie, zasługuje na to bo zostawił
      auto w domu i nie korkuje ulic.
      3. Pamiętaj, że ten na rowerze w wiekszości też ma auto, może nawet
      lepsze od twojego, tylko ma już dość korków i nie chce chodować
      brzucha.
      4. Daj mu przejechać po pasach na przejściu gdzie jest dużo miejsca
      dla pieszych - wiem że przepis zabrania - ale zrobi to szybciej niż
      wlokąc się z rowerem a nikomu nie zagraża
      5. Daj mu przejechać gdzie jest na to miejsce pod prąd na
      jednokierunkowej uliczce.

      ROWERZYSTO:
      1. Pokazuj łapkami że skręcasz
      2. Przejeżdzaj po przejściach dla pieszych ale nie wjeżdzaj nagle i
      nawiązuj kontakt wzrokowy z nadjeżdzającym kierowcą auta by cię
      widział
      3. Do cholery!!! światełka wieczorem to nie jest wydatek a bez nich
      nie miej pretenscji jeśli życie usadzi cie na inwalidzkim wózku.
      4. Nie jedź jak wariat po chodniku, jesteś tutaj gościem a nie
      gospodarzem.
      5. Na wąskich i bardzo uczęszczanych przejściach dla pieszych zejdź
      z roweru. Wszyscy bedą spokojniejsi.

      PIECHURZE:
      1. Rowerzysta jedzie chodnikiem bo nie ma alternatywy. Idź
      normalnie, na pewno cię ominie.
      2. Nie chodź po ścieżce rowerowej tam gdzie jest miejsce obok bla
      pieszych. Ale jak musisz to skorzystaj z niej tak jak rowerzysta z
      chodnika. Musimy sobie pomagać.

      Zachowań skrajnych w stylu wariackich gó...arzy pędzących po
      chodnikach rowerami, wszystkich pod wplywem alkoholu i innych
      nieobliczalnych polecam policji i straży miejskiej. Nie dla nich
      cywilizacja.
      • Gość: gniewko_syn_ryba Re: Dlaczego się we wszystkim zagryzamy? IP: *.autocom.pl 19.05.09, 14:53
        sufit10 napisała:

        > ROWERZYSTO:

        > 2. Przejeżdzaj po przejściach dla pieszych

        Dlaczego administracja forum toleruje nakłanianie do łamania prawa ???
        • sufit10 Re: Dlaczego się we wszystkim zagryzamy? 19.05.09, 17:07
          Nic nie zrozumiałeś bo stać cię tylko na przeczytanie pięciu słów.
          Jesteś - że tak to nazwę - "typowo ograniczony".
          Raczej liczę na zrozumienie u tych zdolnych do myślenia.
          Gdy w prawie pojawi się zapis "nie wolno oddychać", na pewno się
          szybciutko dostosujesz :) Ja nie.

          • barnacle.bill.the.sailor Teraz wiem skąd wzięlo się słynne powiedzenie: 19.05.09, 19:44
            "Masz pusto pod sufitem"... ;)))
          • Gość: Antek Re: Dlaczego się we wszystkim zagryzamy? IP: *.ramtel.pl 26.05.09, 00:59
            Czego niby nie zrozumiał? Ma rację. Namawianie do przejeżdżania na
            rowerze przez przejście dla pieszych jest namawianiem do łamania
            prawa. Przejście dla pieszych jest przeznaczone dla pieszych.
            Pieszym jest rowerzysta prowadzący rower i tylko w ten sposób może
            on pokonywać przejście dla pieszych.

            Ja osobiście mam dosyć rowerzystów wjeżdżających nagle na przejście
            dla pieszych, bo to ostatnio prawdziwa plaga. Policja powinna
            wreszcie się tym zająć i wlepiać mandaty.
            • Gość: turysta Re: Dlaczego się we wszystkim zagryzamy? IP: 194.156.48.* 26.05.09, 13:31
              Gość portalu: Antek napisał(a):

              > Czego niby nie zrozumiał? Ma rację. Namawianie do przejeżdżania na
              > rowerze przez przejście dla pieszych jest namawianiem do łamania
              > prawa.

              Masz rację. Zdanie powinno brzmieć: Rowerzysto! Przejeżdżaj obok przejścia dla pieszych, ale pamiętaj, że jesteś włączającym się do ruchu.
      • Gość: Tato Re: Dlaczego się we wszystkim zagryzamy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.09, 23:31
        Głos rozsądku!

        Przy odrobinie dobrej woli WSZYSTKICH stron nikomu korona z głowy nie spadnie...
        Niestety jeżeli jej (dobrej woli) brakuje cierpią najsłabsi; w kolejności:
        piesi, rowerzyści, kierowcy (bo zawsze znajdzie się pojazd jeszcze większy).

        Szkoda tylko, że przepisy są przystosowane jedynie do ruchu samochodowego!
      • Gość: piotrek Re: Dlaczego się we wszystkim zagryzamy? IP: *.ap.krakow.pl 22.05.09, 09:58
        bardzo trafne uwagi - tylko jak by większości się chciało do nich zastosować to
        byłoby super i większość była by zadowolona
    • Gość: driver& biker Re: Listy. Rowerem pod prąd IP: *.wlan-117-137.betanet.pl 18.05.09, 22:01
      Jak najbardziej jestem za!
    • Gość: Szafir Listy. Rowerem pod prąd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.09, 09:42
      A może zamiast wybierać pomiędzy złamaniem prawa (pod prąd czy chodnikiem)
      wybrał by rozwiązanie zgodne z przepisami i pojechał inną ulicą?
    • Gość: zh Listy. Rowerem pod prąd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.09, 18:19
      Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Dajcie autorowi tego
      artykułu samochód
    • tbarbasz Listy. Rowerem pod prąd 19.05.09, 19:01
      Na ulicach takich jak Smoleńsk z powodzeniem można byłoby zezwolić na jazdę
      rowerem "pod prąd". W Holandii (i w wielu innych krajach też) to właściwie
      standard. Nie wiem jednak, czy kultura polskich użytkowników dróg (rowerzystów i
      kierowców) jest już na tyle wysoka, że takie rozwiązania można wprowadzać.
      Sądząc po wypowiedziach jednych i drugich (choćby na tym forum) raczej jeszcze nie.
      Zbyt dużo agresywnych "talibów" bo obu stronach. Może kiedyś.

      Co do "Masy krytycznej" - naprawdę, nie nastawia ona "samochodziarzy" przyjaźnie
      do rowerzystów. W piątek wiele osób chciałoby jak najwcześniej trafić do domu a
      przejazd masy raczej temu nie sprzyja.
      Tak w ogóle to uratować nas może jedynie WZAJEMNA życzliwość. Ja często
      zamieniam rower na samochód i odwrotnie. Da się żyć - ale nie warczmy na siebie
      bez powodu. Więcej empatii Panie i Panowie! To najlepszy hamulec agresji!
      • Gość: Antek Re: Listy. Rowerem pod prąd IP: *.ramtel.pl 26.05.09, 01:08
        Jestem przeciwny zezwoleniu na jazdę rowerem pod prąd. To bardzo
        niebezpieczne dla pieszych. Na przykład na Kazimierzu większość
        uliczek jest jednokierunkowych i nie ma wyznaczonych przejść dla
        pieszych. Odruchowo pieszy patrzy tylko w kierumku, z którego może
        nadjechać samochód, nie spodziewając się nikogo ze strony
        przeciwnej.

        Byłem swiadkiem wielu potrąceń pieszych przez rowerzystów. Rower
        zbliża się cicho z kierunku, z którego pieszy się go nie spodziewa i
        pieszy nie ma szans go zauważyć, a na dodatek rowery przeważnie nie
        posiadają dzwonka, którym rowerzysta mógłby ostrzec pieszego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka