derenka
14.01.10, 09:32
ślub i wesele biorę "u siebie" tzn.w okolicach Sandomierza, ale studiuję
w Lublinie i tutaj chcę kupić suknie- tak mi wygodniej, wiecej salonów itd.
Jako, że część forumek ślubujących we wrześniu już ma suknie zamowione, albo
przynajmniej upatrzone, postanowilam i ja wybrac sie na wycieczke po salonach,
gdyz mam ślub w sierpniu smile to byla moja pierwsza wyprawa, czysto orientacyjna,
bez mierzenia-po prostu chcialam zobaczyc co jest....no i coż jest....80%
sukienek to sukienki bez ramiączek!!!!!O zgrozo!!! Ja sie w takiej nie widzę i
nie czuję i na pewno nie chce takiej mieć.Jestem naprawdę biuściasta i
przeszkadzałoby mi to. No ale teraz do sedna- jak już mi się jakas spodobała to
oczywiscie byla bez ramiaczek, wiec pytam panie ekspedientki czy szyjac juz na
mnie te suknie bylaby możliwość przerobienia dekoltu, np.na dekolt V, lub serce.
Na to pytanie część odpowiada, że: 1)tak, bez problemu 2)tak, ale to zależy od
modelu i na ile się to da, bo suknie przychodza do nich w takim konkretnym
modelu i nie wiadomo co sie do pokombinowac 3)absolutnie nie, bo suknia całkiem
straci fason. No i pomóżcie, powiedzcie- jak to jest naprawde??? Dodam, że odp.3
udzielały panie z najdroższych salonow- nie wiem czy to ma jakiś zwiazek, ale
mam wrazenie, ze one uwazaja sie za najmadrzejsze w kwesti sukni i nawet mnie
dobrze nie wysluchaly o co mi chodzilo. Wiem, że są salony, gdzie jest sporo
sukien z innym dekoltem niz bez ramiaczek, ale nie ma ich w Lublinie i są one
zazwyczaj drogie(podobają mi się koronkowe suknie Pronovias, San Patricka, La
Sposa, Lisa Ferrera) a ja przewiduję budżet do 2500tys, wiec...czarno to widzę.
No, jeszcze wchodzą w grę używane, z ogłoszeń. No i co Wy na to???