Czytam to forum od półtora roku, ale nie zamierzałam zakładać wątków. Postanowiłam jednak prosić Was o rady, bo czuję się zagubiona.
Marzyłam, że TEN DZIEŃ będzie bezdeszczowy, ale prognozy nie dają złudzeń - w najbliższą sobotę mają być burze, ulewy i już w radiu trąbią, że możliwe powodzie.
Co zrobić z życzeniami po ślubie w takiej sytuacji? Schować się z gośćmi w Kościele (po ślubie jest msza, ksiądz się pewnie nie zgodzi)? A może poprosić gości, że życzenia będą na sali (też kiepskie rozwiązanie, sala jest daleko, goście będą głodni..)? A może przemoknąć do suchej nitki?
Czy byłyście na ślubie, gdzie lało (a nie troszkę kapało)? Jak była rozwiązana sprawa życzeń?
Wiem, że to nie koniec świata, po prostu chcę mieć plan awaryjny.