Dodaj do ulubionych

Ja ateista ona katoliczka...:((

28.10.10, 22:05
Witam. Mam problem z moją Panią. Zdecydowalismy sie na ślub. Ona jest zawzieta katoliczką, ja jestem zawziętym ateistą. Cała jej rodzina i ona sama naciskają mnie żebysmy wzieli ślub kościelny. Ja uważam że z mojej strony byłoby to kłamstwo i odstawienie szopki. W ramach kompromisu zgodziłem się abysmy wzieli ślub kościelny jakis czas po weselu i ślubie cywilnym aby mogła żyć w zgodzie ze swoją wiarą. Jej jednak to nie wystarcza i chce aby wszystko wypadalo w ten jeden dzień. Pomóżcie co z tym fantem zrobić? Może ktoś miał podobną sytuację?
Obserwuj wątek
    • krapheika Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 28.10.10, 22:09
      Przeciez ty nie musisz przysiegac,wezcie slub jednostronny.
      • tomstat83 Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 29.10.10, 01:58
        a czy do takiego slubu ja tez musze brac te wszystkie nauki i inne powinnosci? co robic w czasie blogoslawienstwa przez rodzicow? jak wyglada wowczas msza w kosciele kiedy np. wszyscy klekaja czy spiewaja, modla sie..? mam tam stac jak pajac i biernie asystowac?
        • chomiczkami Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 29.10.10, 07:11
          Wydaje mi się, że prawidłowa nazwa to ślub mieszany...
          To nie jest zresztą aż tak istotne.
          Tak, obowiązują cię nauki i musisz zgodzić się na wychowanie dzieci w KK. A twoja żona, że odsunie od siebie niebezpieczeństwo utraty wiary.
          Podczas przysięgi nie wspominasz imienia Boga. Możesz wstać z szacunku w momencie, gdy wszyscy będą stali, ale nie musisz padać na kolana ani w ogóle robić niczego związanego z konkretną religią, np. żegnać się.
          A co do błogosławieństwa, możecie, po prostu, nie zrobić, chyba że żonie bardzo zależy, aby uklęknąć przed rodzicami - z tym, że to nie jest ceremoniał religijny.
        • chomiczkami Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 29.10.10, 07:15
          I jeszcze jedno - mszy najczęściej nie ma, tylko ślub w starym dobrym stylu wink kwadransik i po sprawie.
        • krapheika Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 29.10.10, 12:30
          Moja znajoma ateistka brala taki slub, zadnych nauk nie pobierala,tylko musiala bodajze podpisac jakis dokument,ze nie bedzie przeciwko wychowywaniu dzieci w wierze katolickiej.Nie musisz sie modlic mozesz siedziec i czekac na przysiege,na przysiedze, w zaleznosci od ksiedza mozesz wyznac wlasnymi slowami,ze bedziesz szanowal i kochal swoja zone,a ona powie regulke przysiegajac to przed Bogiem.Mozecie wybrac skrocona msze,czyli przysiega plus komunia,wiem,ze jest mozliwe.Co do blogoslawienstwa rodzicow,przeciez to nie ma wiele wspolnego z katolicyzmem nazywa sie tylko "blogoslawienstwo",po prostu zycza wam szczescia na nowej drodze.Nie musza mowic: niech was Bog prowadzi.
          Wszystko sie da,trzeba chciec.
    • gryzikiszka Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 28.10.10, 22:11
      tomstat83 napisał:

      > Witam. Mam problem z moją Panią. Zdecydowalismy sie na ślub. Ona jest zawzieta
      > katoliczką, ja jestem zawziętym ateistą. Cała jej rodzina i ona sama naciskają
      > mnie żebysmy wzieli ślub kościelny. Ja uważam że z mojej strony byłoby to kłams
      > two i odstawienie szopki. W ramach kompromisu zgodziłem się abysmy wzieli ślub
      > kościelny jakis czas po weselu i ślubie cywilnym aby mogła żyć w zgodzie ze swo
      > ją wiarą. Jej jednak to nie wystarcza i chce aby wszystko wypadalo w ten jeden
      > dzień. Pomóżcie co z tym fantem zrobić? Może ktoś miał podobną sytuację?

      Weźcie ślub jednostronny - Ty jako strona niewierząca. Wtedy oboje postąpicie zgodnie ze swoimi przekonaniami.
    • wedding_planner1 Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 28.10.10, 22:14
      zgadzam się - w Waszym przypadku najlepszym rozwiązaniem będzie ślub jednostronny...
    • zia86 Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 28.10.10, 22:21
      Również się zgadzam. smile Weźcie ślub jednostronny. Ona przysięga w ramach swojej wiary a ty nie, ona ma ślub konkordatowy a ty tylko cywilny. Narzeczona nie żyje w grzechu a ty żyjesz w zgodzie ze swoimi przekonaniami. smile
      Nie wszyscy księża są skorzy do udzielania takich ślubów, dlatego nie zrażajcie się jeśli ktoś Wam odmówi czy też będzie próbował ciebie zmusić do wzięcia pełnego ślubu kościelnego.
      • krapheika Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 28.10.10, 22:25
        Jesli jakis wam odmowi podajcie go do kurii,nie ma prawa tego robic, a warto ukrocic zapedy co niektorych ksiezulkow.
        • niektorymodbija Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 28.10.10, 23:21
          A ja mam rade trzyetapowa:
          1. Ukroc panowanie rodzinki - slub to decyzja Twoja i narzeczonej, rodzinie nic do tego! NIe daj sobie jezdziec po glowie przed slubem, zeby po slubie nie bylo problemu z tesciami.
          2. Zastanowcie sie jeszcze BARDZO POWAZNIE nad Wasza decyzja. Bo postawa zawzietosci zle wrozy zwiazkowi. I omowcie juz teraz kwestie takie jak chrzest dzieci i ich wychowywanie (w wierze?). No i kwestie takie jak zycie seksualne (zgodne z nauka KK?).
          3. Jak sobie poradzicie z dwoma pierwszymi punktami, tak jak radza poprzedniczki, wezcie slub jednostronny.
          • wuika Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 29.10.10, 08:54
            Dodałabym do punktu 1 - rzeczywiście, czy to rodzina chce, czy narzeczona. I niech się spodziewa przebojów, bo to nie jest pójść do księdza i podpisać więcej papierków, będzie miała dużo na głowie, bo z tego, co wiem, to zgodę na taki ślub załatwia się przez kurię i Twoja narzeczona trochę sobie w tej sprawie pobiega.
            • horpyna4 Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 29.10.10, 14:23
              Wcale nie pobiega, te sprawy z biskupem załatwia proboszcz.
        • paskud_agg Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 29.10.10, 17:14
          krapheika napisała:

          > Jesli jakis wam odmowi podajcie go do kurii,nie ma prawa tego robic, a warto uk
          > rocic zapedy co niektorych ksiezulkow.

          Na ślub mieszany musi wyrazić zgodę ordynariusz miejsca. Kościół ma prawo odmówić takiego ślubu.
          • krapheika Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 29.10.10, 18:28
            Pokaz mi podstawy odmowienia udzielenia slubu...znam pare mieszana gdzie ksiadz mial jakies "ale",jak przeszli sie do biskupa to "ale" mu sie cofnelotongue_out
            • paskud_agg Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 31.10.10, 13:54
              Zazwyczaj księża mają "ale" do takich ślubów, bo nie są one przez kościół promowane i, jeśli się da, namawia się takie osoby do odstąpienia od zamiaru zawarcia takiego małżeństwa. Jeśli jednak biskup się zgodzi, to trzeba działać tak jak wyższy w hierarchii każe.
              Kodeks kanoniczny, kan. 1071 paragraf 1, mówi, że małżeństw mieszanych (w tym wypadku chodzi o małżeństwo osoby, która notorycznie porzuciła wiarę katolicką) nie można błogosławić bez zgody ordynariusza miejsca. Z tego wynika, że najpierw musi być zgoda biskupa, ksiądz w parafii będzie musiał się do decyzji biskupa dostosować. Ale nie jest napisane, że zgoda biskupa będzie na sto procent.

              Są przesłanki do odmowy, jeśli nie zostaną spełnione warunki:

              Kan. 1125

              Tego rodzaju zezwolenia [na ślub z osobą, która porzuciła wiarę - przyp. mój] może udzielić ordynariusz miejsca, jeśli istnieje słuszna i rozumna przyczyna, nie może go jednak udzielić bez spełnienia następujących warunków:

              1° strona katolicka winna oświadczyć, że jest gotowa odsunąć od siebie niebezpieczeństwo utraty wiary, jak również złożyć szczere przyrzeczenie, że uczyni wszystko, co w jej mocy, aby wszystkie dzieci zostały ochrzczone i wychowane w Kościele katolickim;

              2° druga strona winna być powiadomiona w odpowiednim czasie o składanych przyrzeczeniach strony katolickiej, tak aby rzeczywiście była świadoma treści przyrzeczenia i obowiązku strony katolickiej;

              3° obydwie strony powinny być pouczone o celach oraz istotnych przymiotach małżeństwa, których nie może wykluczać żadna ze stron.


              Tak więc jeśli np. strona niewierząca nie chce mieć dzieci albo nie zgadza się na ochrzczenie ich w KK, to mamy naruszenie warunków i może nie być zgody. Mam nadzieję, że taka odpowiedź Cię satysfakcjonuje.
              • krapheika Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 31.10.10, 22:08
                Nadal nie ma paragrafu,ze nie mozna brac slubu mieszanego z osoba niewierzaca,tylko dlatego,ze jest niewierzacasmile jesli ktos nie chce miec dzieci,to nawet slub miedzy dwojgiem katolikow jest niemozliwywinkjednym slowem,jesli osoba nie nalezaca do KK spelni warunki nie przeszkadzania drugiej stronie i ich wspolnym dzieciom w wyznawaniu katolicyzmu nie ma,zadnego ale.jesli mimo wszystko ksiadz nie zechce udzielic slubu to nalezy sie odwolywac do wyzszej instancji.
                • paskud_agg Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 01.11.10, 11:35
                  krapheika napisała:

                  > Nadal nie ma paragrafu,ze nie mozna brac slubu mieszanego z osoba niewierzaca,t
                  > ylko dlatego,ze jest niewierzacasmile

                  Pytałaś w jakich warunkach można takiego ślubu odmówić, więc Ci napisałam.

                  jednym slowem,jesli osoba nie na
                  > lezaca do KK spelni warunki nie przeszkadzania drugiej stronie i ich wspolnym d
                  > zieciom w wyznawaniu katolicyzmu nie ma,zadnego ale

                  Jeśli nie spełni to jest ale i to właśnie jest odpowiedź na Twoje pytanie w jakiej sytuacji kościół może delikwentów odesłać z kwitkiem.

                  jesli mimo wszystko ksiadz
                  > nie zechce udzielic slubu to nalezy sie odwolywac do wyzszej instancji.

                  Ksiądz na parafii musi działać zgodnie z zaleceniem biskupa, a w przypadku ślubu mieszanego bez interwencji biskupa się nie obędzie, bo musi on wyrazić zgodę.

                  Tobie chyba chodzi o sytuację, że przychodzą młodzi do księdza i mówią, że chcą wziąć ślub, ale mieszany, a ksiądz zaczyna im mówić, że lepiej nie, że tak się zwykle nie robi, że to zły pomysł, że on by wolał nie, że on takiego ślubu nie udzieli, bo to wbrew ogólnym zaleceniom KK. Taka argumentacja księdza jest z punktu widzenia KK zupełnie normalna, o czym pisałam wyżej; ślubów mieszanych się nie zaleca i stara się chętnych najpierw odwieźć od tego zamiaru. Ludzie często tego nie wiedzą, odbierają taką rozmowę jako kategoryczny sprzeciw, mają roszczeniową postawę, że przecież skoro oni chcą ślub to kościół powinien się cieszyć i im nadskakiwać, a tu niespodzianka i od razu robi się nieprzyjemnie i od razu jest interwencja w kurii.

                  Nie wiem jaka była sytuacja u Twoich znajomych, wiadomo: ludzie są różni, księża też są różni, więc jeśli np. ksiądz z miejsca wyskoczył na nich z wielką buzią, to się nie dziwię, że mogli się wkurzyć.
                  • krapheika Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 01.11.10, 12:16
                    Ciekawa jak dlugo jeszcze KK utrzyma sie na powierzchni skoro rzuca swoim wiernym,ktorzy chca zyc wedlug regul KK klody pod nogi.Typu nie ochrzczenie dziecka, zabronienie slubu mieszanego itd.Moim zdaniem powinni sie cieszyc,ze para wogole chce ten slub miec i nie gwizda na ich przykazania.
                    No coz dla mnie osobiscie odradzanie mi slubu z osoba,ktora kocham,ale ktora nie wyznaje mojej wiary byloby obraza.Jak mozna odradzac zyc komus w zgodzie z wlasna wiara i z osoba,ktora sie kocha.
                    Logicznie rzec ujmujac jesli taki slub nie dojdzie do skutku to i tak zapewne ich dzieci nie beda wychowywane wiecej w wierze katolickiej.Wiec Kosciol wiecej traci na odmowie niz zyskuje.
                    • paskud_agg Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 01.11.10, 16:04
                      Słuchaj, ja nie rozstrzygam tu czy to dobrze, czy źle, że w KK są takie praktyki.
                      Piszę tylko jakie są zasady. Dla jasności: nie zgadzam się z wieloma zasadami KK, ale lubię je poznawać właśnie po to, żeby wiedzieć co jest na rzeczy.
    • mechantloup Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 29.10.10, 09:51
      Autorze, żal mi Ciebie. Nioe jesteś w niczym lepszy niż tzw. stado radiomaryjnych.
      I katolicki i ateistyczny fanatyzm jest paskudny.
      Jestem ateistką, mój luby katolikiem. Ślub będzie kościelny z dyspensą, bo facetowi zależy i mnie o taką ceremonię poprosił, będzie miał swojego Boga w przysiędze, a mnie korona z głowy nie spadnie.

      Tyle w temacie.
      • mohito86 Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 29.10.10, 10:33
        Czy mówiąc ślub kościelny z dyspensą masz ta mysli to o czym mówią dziewczyny czyli slub mieszany czy to jeszzcze coś innego?
      • tomstat83 Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 29.10.10, 13:21
        A dlaczego jest mnie Tobie żal? Po to jest te forum aby się czegoś dowiedzieć. Nie biore slubów co rok i nie znam realiów. p.s. kto powiedział że ktos ma byc tutaj lepszy?
    • aretahebanowska Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 29.10.10, 12:12
      To ja napiszę bo taki mieszany ślub miałam, tyle że odwrotny. Kolega małżonek z tych wierzących. Najpierw dyspensa od biskupa. Potem trzeba się zadeklarować, że się dzieci wychowa po katolicku, a mąż musi potwierdzić, że nie da się przez mnie zbałamucić i wiary nie porzuci. My ustaliliśmy jasno, że w razie pojawienia się tychże dzieci to małżonek zajmuje się wychowaniem religijnym a ja nie rzucam kłód pod nogi wink, ale też nie uczestniczę specjalnie w tych praktykach. Wyjątkiem był chrzest obu chłopaków ale nie byłam tam czynnym a jedynie biernym uczestnikiem. W naukach nie uczestniczyłam, ale tu chyba sytuacja była wyjątkowa bo ślubu udzielał nam znajomy ksiądz i nie wymagał on nas takich nauk. Raz siedliśmy sobie i pogadalismy o tym jak sobie nasz układ wyobrażamy i czy zdajemy sobie sprawę z tego gdzie i kiedy mogą wystąpić jakieś konflikty interesów. Może uda się to jakoś załatwić. Sam ślub bez mszy, ja w tych wszystkich regułkach omijałam tekst stricte religijny, jak wszyscy wstawali to i ja (tu nieoceniona okazała się świadkowa bo podpowiadała mi kiedy wstać), nie klękałam, padania na kolana przed rodzicami nie było. Chyba się udało bo małżeństwem jesteśmy już prawie 10 lat, i są też dzieci. Do tej pory na polu religii nie było między nami konfliktów. Rodzice małżonka też nie mają z tym problemu. Da się tak żyć.
    • esme83 Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 29.10.10, 12:23
      Przyznam, że nie do końca rozumiem to, co piszesz. Przeszkadza ci nie tyle ślub kościelny ("W ramach kompromisu zgodziłem się abysmy wzieli ślub kościelny"), co to, że ten ślub kościelny byłby w tym samym dniu, co wesele? ???
      • tomstat83 Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 29.10.10, 13:27
        Tak, napisałem że poszedłbym na kompromis i moglibysmy wziąć ślub koscielny jakis czas po weselu ponieważ nie wiedziałem jak wygląda ślub jednostronny. Poniewaz gdyby slub koscielny wymagal ode mnie odstawiania tego calego przedstawienia czulbym sie zle iw jesli to konieczne wolalbym to zrobic w innym terminie aby nie psuc sobie dnia slubu.
        • esme83 Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 29.10.10, 13:31
          Ahasmile)) w takim dobrze się stało, że założyłeś wąteksmile Życzę wam obojgu wiele szczęścia w małżeństwie.
          • gryzikiszka Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 29.10.10, 13:49
            To jeszcze wtrącę swoje trzy grosze.
            Konieczność uczestnictwa w naukach i spotkaniach w poradni rodzinnej zależy chyba od księdza i Twojej konkretnej sytuacji. Ode mnie (brałam taki ślub jako strona niewierząca) nie wymagano nauk, ale poradni już tak. To czy ślub odbywa się podczas mszy też chyba zależy od księdza. U nas było tak, że osoby niebędące członkami kk mogły brać tylko ślub bez mszy. My mieliśmy mszę, bo nigdy nie wystąpiłam z kościoła i mam wszelkie wymagane sakramenty. Moja przysięga była inna i oczywiście nie przystępowałam do komunii. Jeśli chodzi o wstawanie i klękanie, to myślę, że robisz, jak Ci serce dyktujesmile
            Formalnościami się nie przejmuj, bo ktoś wyżej demonizuje kurięsmile Nigdzie nie chodziliśmy. Ksiądz wypełnił formularz, pobrał opłatę i przy następnej wizycie dyspensa z kurii była już załatwiona. To standardowa sprawa. Prawdą jest natomiast to, że oboje musieliśmy podpisać oświadczenie (narzeczony nie odstąpi od wiary i wychowa w niej dzieci, a ja nie będę się przeciwstawiać).
            W sprawie błogosławieństwa: to jest formuła religijna. Używa się tam krzyża, wody święconej itd., jest do tego specjalna formuła (wiem z nauk przedmałżeńskich). Ale nie jest to obowiązkowe i bez błogosławieństwa ślub się odbędzie. Pewnie można się umówić, że robimy to bardziej w świeckiej formie, coś w rodzaju uroczystych życzeń. My w ogóle zrezygnowaliśmy z tego elementu i dziura w niebie się nie zrobiła.
            Powodzenia!
            • wuika Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 29.10.10, 14:43
              Hmmm, to urocze, że katolik nie może wziąć ślubu, jeśli druga osoba nie zrzecze się swojej religii bądź jej braku.
              • wuika Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 29.10.10, 14:43
                Dopisek - w sensie wychowywania dzieci oczywiście, zapomniałam dodać smile
                • krapheika Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 29.10.10, 18:37
                  Tak samo urocze jak niemoznosc w niektorych parafiach ochrzeczenia dziecka jesli rodzice nie maja slubu koscielnego nawet jesli istnieje ku temu znaczacy powod.wczesniejsze malzenstow koscielne np.
              • mohito86 Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 29.10.10, 14:45
                w jakim sensie ta druga osoba niby zrzeka się braku religii lub swojego wyznania? Chyba wręcz przeciwnie - ślub się odbywa w kościele, ale ateista przecież nie przysięga przed Bogiem. Chodzi Ci o to oświadczenie, że dzieci będą wychowywane w wierze katolickiej? no faktycznie straszna sprawa - przecież jak dorosną to mogą same wybrać i tak.
    • paskud_agg Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 29.10.10, 17:20
      milkajolka napisała:

      > kazda kobieta marzy o pieknej sukni, a na cywilny takiej nie zal
      > ozysz smile

      Nie? Ja założyłam. Można, da się, wszystko cacy. Nikt mnie nie gonił ani nie przekonywał mnie o niestosowności mojego stroju ślubnego na moim ślubie.
      • ding_yun Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 29.10.10, 18:14
        I tak jesteście w komfortowej sytuacji. Znacznie trudniejszą sytuacją jest ślub dwóch osób wierzących z różnych odłamów chrześcijaństwa. Wtedy po prostu nie ma dobrego rozwiązania.
    • krapheika Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 29.10.10, 18:33
      Nie przyszlo ci do glowy,ze ktos bierze slub koscielny,bo chce zyc zgodnie ze swoja religia i przezywac to wydarzenie z wierzaca czescia rodzin/y a nie po to,by zalozyc suknie slubna?-
    • wuika Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 29.10.10, 19:30
      Bo do kościoła to takie skromne, urocze, białe niewinne sukieniątko - nie to, co do cywilnego, gdzie nic ładnego się nie założy suspicious Proponuję trochę pomyśleć, zanim machnie się tekst, że ślub cywilny = przekreślenie marzeń (najważniejszych przecież) o pięknej sukni. Ślub to coś więcej.
      • izak31 Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 31.10.10, 11:48
        Współczuje. Mnie jako niewierzącej zobowiązanie do wychowania dzieci w wierze byłoby mega upokorzeniem i naruszeniem mojego konstytucyjnego prawa do wychowania dzieci zgodnie z moim światopoglądem. Drogi autorze na jaki kompromis mozecie obydwoje iść? bo na razie czytam tylko z czego Ty masz zrezygnowac i na co masz sie zgodzić. A z czego zrezygnuje Twoja narzeczona?
        • zia86 Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 31.10.10, 12:05
          U nas, ponieważ ja jestem stroną bardziej wierzącą umówiliśmy się, że do I komunii wychowujemy dzieci po katolicku a potem damy im zdecydować.
          • mohito86 Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 31.10.10, 12:47
            Litości, nie można być "bardziej wierzącym". Tak jak nie można być trochę w ciążysmile
          • marenka.w Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 31.10.10, 13:24
            A co to "bardziej wierzący"?

            Generalnei nie zazdroszczę dylematów parom, w których jedna ze stron jest wierząca, a druga nie. Dla mnei to byłoby do pogodzenia. Oczywiście wiem, że takie pary są i dobrze sobie radzą. Sama znam takie przypadki osobiście, ale dla mnie to by było nie do pogodzenia. Zawsze ktoś musiałby iść na większe ustępstwo, a nie każdy ateista zgodzi się, by jego dziecko wychowywało się w wierze, tak samo jak nie każda osobą wierząca byłaby gotowa zrezygnować ze ślubu kościelnego, choćby i nawety miałby być jednostronny.
            Trudny temat i myślę ze bardzo indywidualny. Zależy tomstat83, ile jesteś w stanie poświęcić dla Narzeczone, albo ile ona jest w stanie poświęcić dla Ciebie. Życzę powodzenia, bo nie są to łatwe wybory.
            • marenka.w Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 31.10.10, 13:30
              *Miało być "Dla mnei byłyby to nie do pogodzenia". smile
          • niektorymodbija Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 31.10.10, 21:37
            Tz. droga Zia, ze bedziecie co niedziela chodzic z nimi do kosciola, codziennie wspolnie sie modlic itp.? Pytanie retoryczne...
        • aretahebanowska Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 31.10.10, 12:30
          No nie powiem, żeby taka decyzja łatwo przychodziła. My ustaliliśmy w ten sposób, że ja po prostu się tym nie zajmuję i tyle. To sprawa kolegi małżonka. On ma tego pilnować a jak nie dopilnuje to sorry. Ja się w takie rzeczy nie angażuję. Jak mieliśmy chrzciny, to w kościele byłam jednym z gości, a zaangażowała się jedynie w sprawy organizacyjne dotyczące rodzinnego spotkania. Dzieci jakoś zaabsorbowały fakt, że mama do kościoła nie chodzi, nie odmawia paciorka, nie żegna się itd. Fakt, że jeszcze są mali. Jak będą więksi i będą pytać to im wytłumaczę o co chodzi. Tak naprawdę sami kiedyś zdecydują.
          • izak31 Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 31.10.10, 13:06
            Tylko aby dziecko samo zdecydowało to najpierw trzeba zrezygnowac z chrztu. chrzest moze byc 'piętnem' na całe zycie. Mozna dziecko wychowywac w wierze i poczekac az samo sie zdecyduje przyjac chrzest w pełni swiadome konsekwencji tego sakramentu.
            • zia86 Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 31.10.10, 13:15
              Nie można dziecka wychowywać w wierze i jednocześnie odmawiać mu sakramentów. Można mu przybliżać np. każdą religie i też życie bez religii i wtedy niech kiedyś samo wybierze ale wtedy nie można go wychowywać w wierze KK.
            • aretahebanowska Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 31.10.10, 13:23
              Ja byłam chrzczona i nic z tego nie wynikło. I komunii już nie było. Jedyne w czym mi ten chrzest przeszkodził to kiedy poszliśmy załatwić papiery potrzebne do dyspensy to usilnie namawiano mnie do powrotu na łono, no bo przecież ochrzczona. Zła byłam na siebie, że się przyznałam. Gdybym nic nie powiedziała to pewnie byłoby mniej marudzenia. Jeśli się nie wierzy to fakt chrztu chyba w niczym osobiście nie przeszkadza. Równie dobrze po urodzeniu mogliby mi nad głową szamańskie obrzędy wykonywać, mnie to do niczego nie zobowiązuje. Jednak IMO KK nie pozwoli, na odpuszczenie chrztu niemowlaków. To też coś w rodzaju znaczenia terenu. Wpisać jak najwięcej do statystyk a potem w razie czego niech się martwią jak się z nich wypisać, liczą na nasze lenistwo i brak zainteresowania. Może nastał dla mnie czas na apostazję?
              • ding_yun Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 31.10.10, 14:46
                Generalnie tego typu problem jest papierkiem lakmusowym relacji dwojga ludzi w związku. Jeżeli ktoś podchodzi do tematu w ten sposób, że bilans strat i zysków musi wyjść mu na zero, nigdy nie będzie się w stanie osiągnąć kompromisu.
                • wuika Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 31.10.10, 20:24
                  Ale kompromis to są właśnie jakieś 'straty' po obu stronach, inaczej to nie jest kompromis, a podporządkowywanie się.
                  • ding_yun Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 31.10.10, 21:50
                    Tak, tylko w tym konkretnym przypadku idealny, symetryczny kompromis po prostu nie jest możliwy. Istnieją tylko dwa wyjścia: albo ślub katolicki i wychowanie dzieci po katolicku, albo brak ślubu kościelnego i wychowanie dowolne. W obu przypadkach jedna strona traci albo łączność ze swoim Kościołem (bo nie może być jego pełnoprawnym uczestnikiem żyjąc w związku niesakramentalnym lub łamiąc przysięgę wychowania dziecka w wierze katolickiej) albo dowolność w wychowaniu swojego dziecka (bo godzi się na chrzest i dalsze uczenie dziecka, że Bóg istnieje). Zawsze to będzie ogromne ustępstwo i w pewnym sensie podporządkowanie się jednej ze stron, nie ma innej możliwości. Idąc na kompromis w tak dużej sprawie można co najwyżej oczekiwać ustępstw w innych sferach życia bo w tej rachunek nigdy nie będzie równy i trzeba się z tym pogodzić. Taka decyzja kto ma ustąpić zawsze jest trudna, ale jeżeli ktoś nie potrafi powyższych faktów przyjąć do wiadomości i zawsze będzie próbował "szukać swego" i sposobu na wyrównanie rachunków ("ja się poświęcam całe życie w tej sprawie, to on/ona musi w innych), to nie powinien brać ślubu, takie jest moje zdanie.
            • krapheika Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 31.10.10, 22:00
              Wychowywanie w wierze laczy sie z przyjmowaniem sakramentow,jak ty to sobie wyobrazasz`jak nieochrzczony moze byc katolike.Chrzest nie jest zadnym pietnem.Rezygnujac sie z wiary katolickiej jest wszystko jedno czy cie ksiadz woda polal czy nie.Imie dostajesz jakie rodzice wybiora,wiec nie widze problemu.
              • krapheika Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 31.10.10, 22:01
                Sorry,dziec mi na reku usnal i troche chaotycznie napisalamwink
              • izak31 Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 01.11.10, 07:05
                Chrzest jest piętnem bo nie można tego cofnąć, wymazać, zlikwidować. Można wychować w wierze i nie dokonywać chrztu bo wg mnie szczera wiara jest wazniejsza niz jakies katolickie obrządki - wymyslone przez ludzi a nie przez boga. Mozna być naprawdę wierzącym i prawdziwym chrześcijaninem nie będąc katolikiem. Katolicyzm to tylko wypaczenie chrześcijanizmu.
                A jak ktos chce zobaczyć o co kk tak w zasadzie chodzi to niech się sprobuje z niego wypisac - mozna stracic resztki wiary. I dla mnie chrzest jest piętnem bo juz do konca zycia bedę widniec w ich kartotekach i będa mieli moje dane pomimo,ze juz katoliczką nie jestem.
                • horpyna4 Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 01.11.10, 09:53
                  Nie przesadzaj. Chrzest nie pozostawia żadnego trwałego znaku, jak np. obrzezanie. Z tym to dopiero bywa problem.

                  Jeżeli ktoś został ochrzczony, a potem jest niewierzący, to przecież taki obrządek nie powinien mieć dla niego znaczenia.
                • krapheika Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 01.11.10, 10:05
                  Przesadzasztongue_out Jezus tez z
                  ostal ochrzczony,to sa podstawy wiary i ich nie zmienisz.Gdyby nie obrzadki zadna wiara,by sie nie utrzymala przy zyciu.W Niemczech tysiace ludzi wypisalo sie z KK po skandalu z ksiezulkami pedofilami.Jakos zaden nie czuje sie napietnowany,ze kiedys nalezal do tej wspolnoty.Dostajesz kartke gdzie podpisujesz sie,ze nie chcesz nalezec do Kosciola K i na tym sie konczy.Owszem jestes wszedzie wpisywana jako nie przynalezna do KK,ale to z powodu podatkow.Katolik w Niemczech musi placic podatek koscielny.
                  W dobie internetu Twoje dane sa wszedzie i jakos to nie przeszkadza,a dane w ksiedze koscielnej juz robia roznice?ciekawe.To tylko papier.Robisz problem gdzie jego nie ma.Gdyby tatuowali przy chrzcie na czole to jeszcze moglabym Twoje oburzenie zrozumiec.

                • sangrita Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 01.11.10, 11:06
                  > Chrzest jest piętnem bo nie można tego cofnąć, wymazać, zlikwidować.

                  Skoro nie wierzysz w Boga to jakie znaczenie ma dla Ciebie chrzest?
                  A ze statystyk katolików w Polsce można się wypisać.

                  PS. Chrześcijaństwo, nie chrześcijanizm.
                  • wuika Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 01.11.10, 13:08
                    Nie, ze statystyk nie można się wypisać - człowiek może nie być wciągnięty na listę osób obecnie będących aktualnie w kościele, ale jako ochrzczony zostaje tam na zawsze. Wiesz, że nawet nie masz prawa wycofać swoich danych osobowych z danych KK? To jest jakaś paranoja i nie dziwię się, że skoro nie można się wycofać, to ludzie traktują to jako piętno, które nie można wymazać.
                    • sangrita Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 01.11.10, 13:32
                      Tak, wiem. Ale cóż, z Naszej Klasy i Facebooka też nie można swoich danych wycofać, a mam wrażenie że ludzie dobrowolnie podają tam dużo więcej informacji o sobie niż imię, nazwisko i data urodzenia.
                      KK przynajmniej nie zasypuje nas reklamami, ulotkami i mailami "nie gościłeś w naszym serwisie już od dwóch dni!", więc obecność danych osobowych z dopiskiem "apostata" w księdze chrztów IMHO nie jest jakoś bardzo uciążliwa.
                      • wuika Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 01.11.10, 19:40
                        Tylko rodzice nie zapisują Cię do nk czy facebooka, a do KK najczęściej zapisali nas rodzice, bez zgody dzieci (bo te są wtedy malutkie). I jak takie dziecię dorośnie i chce się wypisać, to co słyszy - weź się cmoknij, nie ma opcji. Argument o portalach i innych miejscach, które również nie przestrzegają prawa to argument typu: a u was biją murzynów.
                        • sangrita Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 01.11.10, 20:27
                          Nie wiem, czy te portale nie przestrzegają prawa. Przy rejestracji klika się "przeczytałem i akceptuję regulamin". Może regulamin jest niezgodny z prawem, nie wiem, ale nie słyszałam, żeby RPO się tym interesował.

                          W jakim sensie "weź się cmoknij, nie ma opcji" wypisania się z KK? Opcja jest, tylko w księdze chrztów zostaje Twoje nazwisko z adnotacją, że się wypisałaś. Na czym polega problem? Czy ten zapis Ci w czymś w życiu przeszkadza?

                          A świat jest niestety tak skonstruowany, że rodzice podejmują decyzje za bobasy. Ja to chciałam zostać baletnicą, ale rodzice zdecydowali, że zostanę wykształciuchem i pójdę do normalnej szkoły. No i co zrobić.
                          • krapheika Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 01.11.10, 20:38
                            Pytanie kto czyta wnikliwie ksiege chrztow oprocz hobbystow?tongue_out gdy szukalam nazwisk popularnych na terenach o ktorych pisalam poprosilam proboszcza o udostepnienie ksiag.Wszystkie jak jedna byly zakurzone i widac bylo ,ze od dawna nikt ich nie przegladal(staly na strychu),tylko najnowsza ksiega byla uzywana.jak sie skonczy w niej miejsce zginie na strychu.Kogo tak naprawde obchodza te adnotacje w ksiegach oprocz przewrazliwonych "inaczej wierzacych"?
                            Bardziej zawazy na zyciu dziecka to czy jest poslane do wlasciwej szkoly niz to czy jest ochrzczone.
                            • wuika Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 02.11.10, 08:04
                              Szczerze? Nie wiem, kto czyta księgi chrztów i te inne, fakt jest faktem - nie ma możliwości wykasowania swoich danych osobowych z KK. I nie chodzi o szkodliwość przechowywania ich tam, chodzi o to, że skoro się chcę wypisać i nie chcę, żeby moje dane posiadali - a mam takie prawo, to nie mogę, te dane tam zostają.
                              • sangrita Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 02.11.10, 09:15
                                Dobrze, ale powiedz, w czym Ci przeszkadza, że te dane tam zostają? Z czym byłoby Ci łatwiej / lepiej, gdyby ksiądz wziął długopis i linią ciągłą przekreślił Twoje nazwisko? Co by to zmieniło? Bo ja uważam, że nic, że tworzysz problem tam, gdzie go nie ma, i zachowujesz się, jak Karapheika to dobrze ujęła, jak przewrażliwiona "wierząca inaczej".
                                • wuika Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 02.11.10, 09:39
                                  Nie lubię, kiedy moje dane przechowywane są w miejscach, w których sobie nie życzę. Proste, mam do tego prawo, ba! ustawodawstwo polskie mi to gwarantuje, ale kościół ma je gdzieś. Nie rozdaję moich danych na lewo i prawo, a tam, gdzie są, a nie chcę, żeby były, mogę się domagać ich skasowania. W KK nie mogę, bo mają takie zasady. Chore.
                                • izak31 Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 02.11.10, 09:47
                                  Gdyby doszło do tego,ze Polska mogłaby się stac panstwem wyznaniowym to apostaci są pierwsi to piętnowania bo kk ma o nas dokładne dane.
                                  • sangrita Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 02.11.10, 13:34
                                    izak31 napisała:

                                    > Gdyby doszło do tego,ze Polska mogłaby się stac panstwem wyznaniowym to apostac
                                    > i są pierwsi to piętnowania bo kk ma o nas dokładne dane.

                                    big_grin big_grin big_grin
                                    Wiesz co, ja bym jednak się nie przyznawała od apostazji na publicznym forum, internet ma doskonałą pamięć.
                                    I w żadnym wypadku nie przyznawaj się sąsiadom ani znajomym, bo potem Cię wsypią.
                                    Lepiej weź ten ślub kościelny, bo potem ślub niekonkordatowy będzie skazą na życiorysie.
                                    A na wszelki wypadek ucz się języków obcych, bo jeszcze będziesz musiał/a prosić o azyl. Polecam francuski.

                                    PS. Tak, wiem, że Twój post nie był na poważnie wink.
                                    • krapheika Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 02.11.10, 21:38
                                      Sangrita oplulam monitorbig_grin 100% racji, latwiej spalic ksiege chrztow,ewentualnie wyrwac z niej strone,przekreslic nazwisko,niz usunac wyznania poczynione na forum.Wystarczy,ze ktos skopiuje sobie ten watek i zapisze na kompie,na wieki wiekow dziewczyna bedzie skazana potepieniebig_grin oczywiscie jesli Polska stanie sie panstwem katolickimwinkDla autorki lepiej,by nie stala sie muzulmanskim,oni sa bardziej surowi i nie karza tylko pozostaniem w ksiedze chrzow, w najlepszym przypadku bedzie okaleczona...tongue_out
                                  • krapheika Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 02.11.10, 21:25
                                    No jasne,uwazam,ze KK w Niemczech ma wiekszy powod do pietnowania,nie dostaja podatku jesli ktos sie wypisze i mimo wszystko jakos problemu nie robia,co wiecej nie placza,ze kasy nie ma,nawet mozesz bez problemu stac sie chrzestna,mimo wypisu i nie musisz na nowo sie wpisywac w rejestr.
                                    Wuika jak ogladalam ksiegi koscielne,bylo tam mnostwo przekreslonych nazwisk z roznymi adnotacjami.Jesli Ci tak b.zalezy idz do ksiedza,niech zrobi kreske na twoim nazwisku.Tylko zrob to teraz,po okreslonej liczbie lat te ksiegi staja sie zabytkiem i nie mozna w nich zadnych zmian dokonywac.
                  • izak31 Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 01.11.10, 13:17
                    Czy ja gdzieś tutaj w tym watku napisałam,że nie wierze w boga? Mozna być osoba wierzacą i nie byc katolikiem.
                    Aby być chrześcijaninem nie trzeba nalezec do jakiejkolwiek wspólnoty. KK nie ma monopolu na wiarę.
                    Zostałam ochrzczona aby ludzie nie gadali i mam zal do rodziców bo zrobili cos czego ja bym sama nie zrobila. Dlaczego? KK jest złą instytucją, ktora z prawdziwą istotą religii nie ma nic wspólnego.
                    Drogi autorze walcz o swoje poglądy i walcz abys mógł zgodnie ze swoim swiatopogladem wychować swoje dzieci. Ulegniesz w kwestii slubu to bedzie potem chrzest, komunia i inne zbedne pie...zmy. Lepiej wychowac dziecko na uczciwego człowieka, ktory umie myslec samodzielnie i nie boi sie wyrazac swoich pogladów niz na następnego katolika, który małpuje zachowania, wzorce postepowania bez jakiekolwiek zastanowienia się nad ich sensem.
                    Ktos na forum o apostazji napisał fajne zdanie: "nie ochrzcę dziecka bo nie chce ryzykowac,ze Jesli ktos pisze,ze chrzest nie powinnien przeszkadzac to nie ma bladego pojęcia jakie ten sakrament ma konsekwencje.
                    • marenka.w Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 01.11.10, 16:28
                      A dlaczego uważasz , że KK jest złą instytucją?
                      Uważasz, żę przynależność do jakiegokolwiek kościoła jest zła? Bo przecież każdy z nich ma swojego zasady, według których wierni postępują. To ich pozbawia miana ludzi myślących? Moim zdaniem nie.
                      I o ile zgadzam się, że nie trzeba być katolikiem, żeby być uczicywm człowiekiem, to nie można też z stwierdzić, że nie bycie nim od razu z automatu Cię nim czyni.
                      • wuika Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 01.11.10, 19:45
                        Np. wg. mnie przynależność do jakiegokolwiek kościoła jest zła, ogłupia, wstawia człowiek w ramki i schematy, zwalnia bardzo często z myślenia. To tylko z takich 'miękkich' rzeczy. O deprawacji, do jakiej dochodzi pod względem władzy nie wspominam, o przekrętach finansowych, nadużyciach, zjawiskach pedofilii i różnych takich - co religia, która trochę bardziej się rozrasta, to zaraz zaczynają się problemy z władzą, pieniędzmi, sprzeniewierzaniem przyjętym zasadom. I nie uważam, że nie można być katolikiem i być dobrym człowiekiem - uważam, że to nie ma po prostu nic wspólnego. Zasady moralne i etyczne nic wspólnego ze współczesną religią nie mają, nie widzę powodu, żeby je łączyć i ochać i achać na temat kościoła - jakiegokolwiek.
                        • marenka.w Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 01.11.10, 20:59
                          Czyli większość ludzi na tym padole jest zła, głupia i zwolniona z myślenia.
                          Moim zdaniem bardzo się mylisz, a przynależnośc do jakiejś grupy, nie oznacza, że się nie używa własnego rozumu.
                          Ja wyobraż sobie używam i choć przynależę do KK nie oznacza to, że akceptuję to, iż neiktórzy księża chyba zapomnieli do czego zosrali powołani i najzwyczajniej w świecie krzywdzą innych ludzi. Niestety swoim postępowaniem działają na szkodę Kościoła, ale to nei oznacza, że wszyscy księża są źli. To tak jakby powiedzieć, że skoro ktoś np. z danej grupy zawodowej żlepostąpił, to od razu cała ta grupa zawodowa jest anpiętnowana i z gruntu wszyscy oni są żli. Ludzie są po prostu rożni i błądzą niestety. Co ich o czywiście nie ustprawiedliwia.
                          • wuika Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 02.11.10, 08:05
                            Nie, uważam samą instytucję kościoła za złą, a ludzi za najczęściej po prostu leniwych - po co myśleć, skoro można przyjąć rozwiązania od innych (zwłaszcza, że zgodnie z tradycją i takie tam), nawet, jeśli z logiką rozminęły się dawno.
                            • bramstenga Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 02.11.10, 09:05
                              No, trzeba mieć niezły tupet, żeby uznawać osoby pokroju św. Tomasza z Akwinu, św. Jana od Krzyża, Thomasa Mertona, Edith Stein czy Dalaj Lamę za intelektualnych leniuchów.
                              ~bramstenga
                            • marenka.w Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 02.11.10, 17:32

                              No, trzeba mieć niezły tupet, żeby uznawać osoby pokroju św. Tomasza z Akwinu, św. Jana od Krzyża, Thomasa Mertona, Edith Stein czy Dalaj Lamę za intelektualnych leniuchów.
                              ~bramstenga


                              Właśnie! To po pierwsze, a po drugie, co złego jest w tradycji? Czy w pewnych wzorcach postępowania? Czy Ty nie stosujesz sie do żadnych zasad?
                              • krapheika Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 02.11.10, 21:43
                                A ja uwazam,ze katolicy musza b.duzo myslec,by nie rozmijajac sie zasadami i tradycja KK isc z postepem nauki.Np zamiast uzywac pigulek anty musza decydowac sie na pomiary za pomoca specjalnych urzadzen okreslajacych owulacje.Wiesz ile trzeba sie "nagimnastykowac",by nie trafic w dzidziusiasmile
                                To ich wybor,osobiscie nie podoba mi sie,ale akceptuje ich podejscie do tej sprawy.
        • tomstat83 Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 01.11.10, 02:53
          No niestety ona nie bardzo ma z czego rezygnować. Taki system niestety.
    • sofrania Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 01.11.10, 14:23
      Do autora wątku: zgódź się na ślub jednostronny. Korona Ci z głowy nie spadnie, jak wejdziesz do kościoła wink
      Osobiście uważam, że sam ślub to żaden problem, najważniejsze to jak oboje chcecie wychowywać swoje dzieci, bo jak rodzina Twojej narzeczonej zamierza się wtrącać w Wasze życie po ślubie to wtedy będziesz mieć problem. Konkretny przykład jest w mojej rodzinie: kuzynka katoliczka, jej mąż ateista, ona ustąpiła, wzięli cywilny, jak rodzina pytała "a co jak będą dzieci", odpowiadała "jakoś to będzie", dziecko się pojawiło i doszło do tego, że w tajemnicy przed mężem je ochrzciła, małżeństwa już nie ma - tzn jeszcze istnieje, ale tylko na papierze.
      Co może być gorsze? Ślub jednostronny? Czy chrzest dziecka w tajemnicy przed Tobą? Możesz ustąpić, ale nie podporządkowywać się...
      • wuika Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 01.11.10, 19:47
        Ale ślub jednostronny to jednak podporządkowanie się - bo zobowiązuje się teraz, że w kwestii wychowania religijnego swoich przyszłych dzieci nie ma nic do gadania, zajmie się tym 'lepsza' wierząca żona. To tak jakby wchodził do tego kościoła na gorszej pozycji, jakby łaskawie mu pozwolono odstawić szopkę. Jak ja się cieszę, że nie musiano mnie stawiać przed takimi dylematami...
        • zia86 Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 01.11.10, 19:54
          No ale jeśli jedna strona jest wierząca a druga nie to trzeba osiągnąć jakieś porozumienie jednak.
          Ślub jednostronny jest moim zdaniem jednym z najlepszych wyjść z takiej sytuacji.
          • wuika Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 01.11.10, 20:00
            Ale oznacza rezygnację z prawa do wychowania w swojej (nie)religii jednej ze stron - bo albo wychowujemy w jednej, lub w drugiej, albo wcale, albo po trochu, na zasadzie - bez formalności, obrządków, jak będzie miało swój rozum, samo zdecyduje. Jeśli ktoś jest przeciwny kościołowi, to trochę trudno go zmuszać do tego, żeby się zgodził na wychowanie dziecka w tym kościele. Jeśli jest mu wszystko jedno - to w ogóle nie robi problemu. Ale jeśli? Nie sądzę, żeby wtedy wpakowanie od razu dziecka do KK było najlepszym rozwiązaniem. Jest najlepszym rozwiązaniem, jeśli chodzi o święty spokój.
            • ding_yun Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 01.11.10, 20:33
              > Jeśli ktoś jest przeciwny kościołowi, to trochę trudno go zmuszać do te
              > go, żeby się zgodził na wychowanie dziecka w tym kościele.

              A jeśli ktoś jest katolikiem to niewłaściwie jest zmuszać go, żeby zostawił swoją wiarę i żył w stałym konflikcie z własnym sumieniem. Tak można dywagować w kółko i nic absolutnie z tego nie wyniknie. Wychowywanie "po trochu", bez formalności i obrządków nie jest wychowaniem w duchu katolickim, a zatem strona katolicka godząc się na takie rozwiązanie łamie swoją przysięgę i również pozostaje w zasadzie poza Kościołem dopóki nie zmieni swojego postępowania. W takiej sytuacji nie ma niestety dobrych rozwiązań pośrednich, w grę wchodzi tylko duże ustępstwo jednej ze stron, czego ludzie na ogół uparcie nie chcą zrozumieć i próbują wywalczyć za wszelką cenę jakiś skrawek dla siebie. W efekcie ani strona wierząca nie może żyć w zgodzie ze sobą, ani niewierząca nie jest w pełni usatysfakcjonowana. Rozumiem doskonale jak trudne są to decyzje, ale to jest temat, który należy przedyskutować i przepracować przed ślubem. Wszelkie "rozwiązania pośrednie" zemszczą się w późniejszym życiu dlatego trzeba się na coś zdecydować (oczywiście świadomie i bez pośpiechu), a potem trzymać się tej decyzji. Jeśli ateista godzi się na ślub katolicki, to godzi się też na to, żeby mąż/żona wychowali dziecko na katolika. Nie znaczy to, że ma mu nie przybliżać innych wyznań, przymuszać na siłę do uczestnictwa w Mszy do 18 roku życia albo ukrywać fakt, że samemu jest niewierzący. Ale nie może też twierdzić, że godzi się na wychowanie w wierze, tylko bez sakramentów, albo godzi się na ślub katolicki, a o chrzcie to się pomyśli jak żona zajdzie w ciąże. Nie, tej liny nie można przeciągać między sobą w nieskończoność, ktoś musi ustąpić, niezależnie od tego jak bardzo każdego z nas bardzo uwiera ta świadomość.
            • sofrania Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 01.11.10, 21:01
              Zgadzam się, ślub ateisty z katoliczką czy katolika z ateistką zawsze będzie się wiązał z poświęceniem, bo tak naprawdę dlaczego autor wątku ma ustępować swojej narzeczonej? Ślub jednostronny jest rozwiązaniem, pod warunkiem, że tomstat83 chce swoje dzieci wychowywać w wierze katolickiej (a tego nie wiemy), dlatego napisałam w wcześniejszym poście, że wg mnie problemem nie jest sam ślub...
              • marenka.w Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 01.11.10, 21:07
                Zgadzam się z sofranią. Tak jak już wyżej napisałam, dla mnie to nie do pogodzenia na zasadach kompromisu. Tu nie ma kompromisu, ktoś musi ustąpić.
                • krapheika Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 01.11.10, 21:15
                  Ej przeciez on napisal,ze chce,by slub koscielny odbyl w innym dniu,tylko po to,by szopki nie odwalac.Wiec przeciwko samemu slubowi nie ma nic.O slubie jednostronnym nie wiedzial,prawdopodobnie o tym,ze dzieci musza byc wychowywane w wierze KK tez nie.Jednym slowem,z motyka na slonce.
                  Zawsze podziwialam ludzi,ktorzy mimo nieznajomosci innej religii wiaza sie w pary.Szczegolnie pieknie to wychodzi w przypadku muzulmanina i katoliczkitongue_out
                  • sofrania Re: Ja ateista ona katoliczka...:(( 01.11.10, 22:03
                    Aż mnie "ciary" przeszły wink a już szczególnie, jak pomyśle, że moje dziecko związałoby się z takim islamistą brrr...
    • sangrita Ortografia 01.11.10, 20:35
      Kiedy chodziłam do szkoły, to na języku polskim mnie uczyli, że:
      a) bóg (grecki, rzymski itp.) piszemy małą literą,
      b) Bóg (chrześcijański) piszemy wielką literą,
      c) kościół (budynek) piszemy małą literą,
      d) Kościół (wspólnota) piszemy wielką literą.
      Coś w ten deseń znalazłam też teraz na stronie RJP.
      Czy ja i RJP się mylimy, czy też nie wszyscy są po prostu świadomi tych zasad? smile
      • ding_yun Re: Ortografia 01.11.10, 20:41
        sangrita napisała:

        > Kiedy chodziłam do szkoły, to na języku polskim mnie uczyli, że:
        > a) bóg (grecki, rzymski itp.) piszemy małą literą,
        > b) Bóg (chrześcijański) piszemy wielką literą,

        Mnie też tak uczono, ale nie jestem pewna czy ta zasada ma jeszcze zastosowanie. No bo w czym jest lepszy B(b)óg chrześcijański od jakiegokolwiek innego?
        • niektorymodbija Re: Ortografia 01.11.10, 20:44
          Tak, ta zasada ma zastosowanie. POlecam slowniki poprawnej polszczyzny..
          Wydaje mi sie,ze wynika to stad,ze imienia Boga chrzescijanskiego sie nie wymawia, wiec slowo "Bog" stalo sie niejako nazwa wlasna. A imiona grackich bogow tez piszemy z wielkiej litery.
          • ding_yun Re: Ortografia 01.11.10, 20:51
            Niektórymodbija, mój post był troszkę ironiczny, spotkałam się po prostu z takimi argumentami o "bezsensowności" tej zasady smile
            • gryzikiszka Re: Ortografia 01.11.10, 20:59
              Bóg (w religiach monoteistycznych) Boga, CMs. Bogu, Bogiem, W. Boże!: Bóg Ojciec
              bóg (w religiach politeistycznych) boga, C. bogu, bogiem, W. boże; ci bogowie, te bogi, bogów: za chińskiego boga [123]

              [123] 20.24. Niejednostkowe nazwy istot będących wytworem fantazji lub przedmiotem wierzeń religijnych:
              elfy, fauny, nimfy, rusałki, syreny, hobbici, krasnoludki, bogowie, anioły, diabły.
              Por. 18.3.

              [60] 18.3. Imiona własne bogów oraz jednostkowych istot mitologicznych:
              Allach (Allah), Rimmon, Światowid, Wisznu, Zeus, Cerber, Pegaz, Sfinks
              oraz nazwy zbiorowe istot mitologicznych, np.
              Atlantydy (= córki Atlasa), Hesperydy (= córki Atlasa), Hiady (= córki Atlasa), Plejady (= córki Atlasa), Danaidy (= córki Danaosa), Erynie (= greckie boginie zemsty), Furie (= rzymskie boginie zemsty), Gracje (= rzymskie boginie wdzięku), Mojry (= greckie boginie przeznaczenia), Parki (= rzymskie boginie losów ludzkich),
              które zazwyczaj występują w liczbie mnogiej.
            • sangrita Re: Ortografia 01.11.10, 21:02
              Dyskusja o sensowności lub bezsensowności reguł ortograficznych jest, wybacz, na poziomie drugiej klasy szkoły podstawowej. Mogą być bezsensowne, ale naprawdę, co z tego?
        • sangrita Re: Ortografia 01.11.10, 20:57
          > No bo w czym jest lepszy B(b)óg chrześcijański od jakiegokolwiek innego?

          Podobno RJP odpisuje na maile. Możesz do nich napisać i zapytać, dlaczego tak (ale już ktoś wyżej to napisał) i dlaczego tego nie zmienią (a zapewniam Cię, że nie zmienią). Tymczasem masz prosty wybór: albo piszesz poprawnie po polsku, albo nie. Niestety język polski jest taki sam dla wszystkich światopoglądów wink.
          • krapheika Re: Ortografia 01.11.10, 21:03
            Najlepiej pisac KK i ma sie swiety spokojbig_grin
            Na szczescie,by wyrazic swoj swiatopoglad nie trzeba miec 6z ortografiibig_grin mnie raza tylko bardzo oczywiste bledy typu: Bug,kosciul. Nie umre jak ktos napisze kk z malej literybig_grin sama chyba nawet czesto tak robie,bo mi sie nie chce wciskac duzej literybig_grin
            • tomstat83 Re: Ortografia 02.11.10, 11:50
              I jak to zwykle w Polsce bywa nie obyło sie bez dyskusji na temat w ogóle nie powiazany z tematem postu nie szczedząc sobie wzajemnych uszczypliwosci.. Oj rodacy!! sad(
              • sangrita Re: Ortografia 02.11.10, 13:36
                > I jak to zwykle w Polsce bywa nie obyło sie bez dyskusji na temat w ogóle nie p
                > owiazany z tematem postu nie szczedząc sobie wzajemnych uszczypliwosci.. Oj rod
                > acy!! sad(

                Kiepska ortografia rodaków w dyskusji na temat mnie sprowokowała.
      • katie3001 Re: Ortografia 02.11.10, 13:57
        Nie kazdy wierzy wiec nielogiczne aby wierzacy pisał "Bóg" skoro to dla niego pie...zm. wink
        ja jestem atiestka i dla mnie bóg chrzesicjanski, rzymski, voodo i nne banały sa na jednym poziomie i gdzies mam zasady języka polskiego. Za to z wielkiej litery pisze Polska i Konstytucja
        • sangrita Re: Ortografia 02.11.10, 16:02
          > gdzies mam zasady języka polskiego. Za to z wielkiej litery pisze Polska i Konstytucja

          Logika tego rozumowania powaliła mnie na łopatki. Wprawdzie nie bardzo wiem, jak mogę to skomentować, ale i tak muszę odpisać, żeby dać wyraz swojemu zdumieniu.
          • marenka.w Re: Ortografia 02.11.10, 17:29
            Dołaćżam się do Twojego zdumienia. Jedynie brakiem szacunku można to nazwać.
            • krapheika Re: Ortografia 02.11.10, 21:32
              Brakiem szacunku do czego?Boga,KK czy polskiej pisowni?big_grin
              Mam takie wrazenie,ze jak juz sie nie nic do powiedzenia to sie czepia pisowni.Zjawisko to spotykane jest b.czesto na forach gazety.
              Niech sobie pisza "bog" nie czuje sie urazona,wazne,ze wypowiadaja sie na temat.
              • sangrita Re: Ortografia 02.11.10, 21:50
                W tym konkretnym przypadku - brakiem szacunku dla pisanej z wielkiej litery Polski wink.

                Ja się nie czepiam, że ktoś zrobił literówkę, postawił przecinek w złym miejscu albo raz mu się shift nie wcisnął. W końcu jesteśmy na super poważnym forum poświęconym jakże istotnej kwestii wesel i kolorów przewodnich, więc nienagannej ortografii i gramatyki nie śmiem oczekiwać big_grin. Tylko w tym wątku akurat konsekwentnie przewijał się kościół małą literą, i na litość, kościół małą literą to jest budynek, kropka. "Odejść od kościoła" to znaczy odejść od kościoła i iść np. w kierunku przychodni lekarskiej, "odejść od Kościoła" to znaczy przestać wierzyć / praktykować. OK? Tak jak Warszawa to miasto, a warszawa to samochód. Raz to niech będzie literówka, ale pięć razy w jednym poście? Zresztą akurat w Twoich postach tego problemu nie zauważyłam wink.

                Wypowiedzi na temat z błędami ortograficznymi ciężko traktować poważnie, i tyle.
                • sangrita Re: Ortografia 02.11.10, 21:57
                  > Wypowiedzi na temat z błędami ortograficznymi ciężko traktować poważnie, i tyle.

                  Błędami ortograficznymi popełnianymi konsekwentnie, zaznaczam.
                  • krapheika Re: Ortografia 02.11.10, 22:25
                    Przynajmniej sa konsekwentni,ja czesto zmieniam zdanie(choc nie chodzi akurat o ortografie)wiec ich podziwiam,przy okazji mozna miec nadzieje,ze to dysortograficy.Jesli pisza raz poprawnie raz nie to to dopiero jest niepowagabig_grin
                    ja zauwazylam u siebie stosowanie gramatyki niemieckiej w polskich zdaniachbig_grin czasem fajne kwiatki mi wychodzabig_grin
                • krapheika Re: Ortografia 02.11.10, 22:21
                  Moja b,strarej daty nauczycielka zawsze nam wpajala,ze trzeba miec szacunek dla jezyka Polskiego i pisac to z duzej literysmile
                  Dziwie sie,ze nie zauwazylas,bo ja piszac bez polskiej czcionki po prostu zaczelam olewac reszte,bo i tak prawidlowo nie bedzie.Tak czy inaczej odeszli od K/kosciolabig_grin nie pojawia sie ani wspolnocie ani w budynku a wiec titobig_grin
                  Traktujesz to forum serio powaznie?bo ja nawet gdyby tu tylko piekna polszczyzna pisano traktuje z przymruzeniem oka.Ot rozrywka na wieczorybig_grin
                  • sangrita Re: Ortografia 02.11.10, 22:40
                    Nie, tylko rozwaliła mnie dyskusja, w której ktoś dowodzi, że katolicy nie potrafią myśleć samodzielnie i przyjmują cudze rozwiązania, kiedy jednocześnie ateiści uparcie pisali o Kościele "kościół". Nie wiem, może chcieli udowodnić, że myślą samodzielnie i nie przyjmują cudzych rozwiązań również w kwestii ortografii big_grin.
                    • krapheika Re: Ortografia 02.11.10, 22:46
                      Rozwalilas mniebig_grin swoja droga ciekawe czy mozna byloby wykryc jakas zbieznosc miedzy ateizmem, a brakiem znajomosci ortografiibig_grin
                      • sangrita Re: Ortografia 02.11.10, 22:50
                        Jak odpowiednio dobierzesz próbę i przeprowadzisz badanie, to wszystko wykryjesz wink.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka