Gość: aga
IP: *.acn.waw.pl
04.03.05, 23:19
Dzisiaj byłam na "ostatniej" przymiarce - suknia miała być już wlasciwie
gotowa, mialo zostać tylko doszycie ramiączek do gorsetu...niestety na miejscu
okazało się, że: 1. spódnica nie jest tą spódnicą ktorą mierzyłam ostatnio
(raptem baaaardzo sie wydlużyła i zrobił się jakiś ogon na ziemi, poza tym
bardzo luźna w pasie), a gorset...hmmm...panie stwierdziły ze wstawią szerszą
podkladkę to nie będzie widać ciała i będzie ok - ale wg mnie sznurowanie na
pół pleców nie jest ok! ślub mam za niecałe 2 miesiące... Salon jest w
Warszawie na Grochowskiej przy pl Szembeka. Nie wiem czy liczyć na to, że
poprawią czy jutro zacząć z obłędem w oczach biegać po salonach... Dodam, że
chciałam suknię typowo ślubną tzn biała, satyna a na tym organza, z przodu
gładka, z tyłu coś na kształt fałd,tył miał lekko dotykać ziemi, a gorset
wyszyty korotnką z koralikami, do tego cienkie ramiączka z takim samymi
koralikami. Gdzie szukać białej sukni? A moze liczyc na poprawki sukni? to był
ciężki dzień...