Gość: mariusz
IP: 81.219.88.*
01.05.05, 20:22
witam.może wy pomożecie podjac mi decyzje mojego życia albo przynajmniej
ukierunkować.Więc jestem człowiekiem który potzrebuje życiowego spokoju i
wielkiej (rycerskiej)miłości moja narzeczona jest osobą mającą nieciekawą
przeszłość intrygantki,szalonej osoby, krzywdziła facetów z regóły.Nie
zaspakaja mnie seksualnie, szuka problemów tylko we mnie nie w sobie,nie
słucha zazwyczaj kiedy mówie ważne dla nas rzeczy,poważne.chce żyć na sazadzie
ja tu, ty tam ale i tak cię kocham.Nie rozumie moich potrzeb nie ma we mnie
oparcie czuje się przy niej mniej męski.Jesteśmy ze sobą półtora roku i wbrew
temu wszystkiemu ją kocham.Wychodze z założenia że tak po prostu jest ale czy
my wogóle do siebie pasujemy nie wiem?boje się ze kiedyś pękne i że ten mój
sposób na zycie, bycia męczennikiem dla miłości przeobrazi się w
piekło.powiedzcie co sądzicie