krzysztofkyrcz
18.01.06, 06:52
szanowne panie, zastanawiam się w jaki sposób producentom udało się Wam wmówić,że szczytem ślubnej elegancji są suknie z gorsetem bez ramiączek ?
Wybaczcie, ale z racji wykonywanego zawodu nieraz widuję opłakane (czasem nie tylko w przenośni) skutki takiego wyboru. Bywają tutaj, jak zauważyłem, dyskusje, czy wypada do kościoła wybierac się z odkrytymi ramionami, a ja pytam, czy w ogóle "wypada" na własny ślub.
Owszem, są kobiety, którym takie sukienki pasuą, ale w większości (może 75-80%)-przepraszam za wyrażenie panie wyglądają jak z gipsem przy złamanym obojczyku, albo jak owinięte mumie (no chyba, że ktoś chce owinąć sobie biust, ale do tego wystarczy kawałek bandaża a nie suknia za ileśtam tysięcy...Niestety, czasem starania fotografa to za mało, by zrobić piękne zdjęcia, skoro sukienka NIE pasuje do figury. Martwicie się kolorem, a to akurat mniejszy problem - można tak ustawić światło i w plenerze i w studio, wszystko będzie ok. Generalnie widuję dwie skrajności, albo znad gorsetu grzechoczą kosci, albo wylewa się tłuszczyk. Poza tym nie wystarczy miec szczupłe ramiona, gdy skóra na nich już nie ma idealnej sprężystości. Przeglądam sobie wasze propozycje sukien do oceny i mam okazję pisać - piękna suknia, ale na Boga, dziewczyno - niech Ci przyszyją choć wąskie paseczki do tego gorsetu, żebyś nie musiała go potem podtrzymywac rękoma, a takie rzeczy się zdarzają niestety.
I jeszcze raz powtarzam, moda to jedno, a to, w czym Ci ładnie to druga sprawa
I nie dajcie się zwariować - sukienki jednoczęsciowe są bardziej eleganckie od tych z gorsetami, niestety producenci nadążają za "duchem czasu"???
Pozdrawiam Krzysztof Kyrcz