Dodaj do ulubionych

Byłam u wróżki....i co teraz?? :(

18.01.06, 13:12
Pewnie zapytacie po co, hm poszłam chyba z ciekawości i za namową mojej
koleżanki, ale to co usłyszałam zupełnie mi się nie spodobało....
Wróżyła mi z tzw. mandali tzn. na podstawie daty urodzenia mojej i
narzeczonego i z gwiazd etc., powiedziała że powinnam przełożyć ślub i że nie
będę szczęśliwa z tym człowiekiem.... oczywiście to co usłyszałam to nie było
to co chciałabym kiedykolwiek usłyszeć sad(
Co co ślubu to mamy już wszystko zaplanowane i pozałatwiane, no prawie
wszystko.
Bardzo kocham swojego narzeczonego, choć oczywiście miewamy trudne chwile i
kłótnie ale to chyba naturalne, w każdym razie nie wyobrażam sobie życia bez
niego (mieszkamy razem).
A to co usłyszałam zupełnie mnie załamało i wywróciło mój świat do góry
nogami, nie wiem co mam robić, czy sugerować się tym, czy zapomnieć i żyć
dalej...? Co mi radzicie?
Wiem, że głupio zrobiłam i teraz jest mi z tym bardzo źlę, więc proszę mnie
nie osądzać z góry smile
Będę wdzięczna za opinie, a szczególnie rady.
Obserwuj wątek
    • agnrek Re: Byłam u wróżki....i co teraz?? :( 18.01.06, 13:17
      Mojej mamie kiedyś wróżka powiedziała, że będzie miała męża blondyna. Miała
      bruneta smile
      Koleżance na każdej wizycie za 100 pln mówiła co innego.
      Mi wróżka powiedziała, że moim pierwszym mężem będzie starszy facet. Wychodzę
      za młodszego. Powiedziała mi, że będę miała dwa ślubu - pierwszy raczej
      mezalians.
      Moja rada? Kierować się swoimi uczuciami w połączeniu z rozsądkiem.
      • askiem Re: Byłam u wróżki....i co teraz?? :( 18.01.06, 13:21
        Nie przejmuj się... a przynajmnie postaraj smile
        (Tyleże teraz w każdej chwili kryzysu będziesz myślała o wróżce...)
        Nie daj się jednak zwariować. To tak jak z przesądami przedślubmymi...
        Będzie dobrze i żadna wróżba na to wpływu mieć nie może...
    • ciemnanocka Re: Byłam u wróżki....i co teraz?? :( 18.01.06, 13:18
      Widzisz, niby nie wierzymy we wrozki, ale zawsze cos...
      Ja bylam u wrozki chyba ze 3 razy w zyciu, ale zawsze jak mi bylo zle. Nigdy
      jak mi dobrze.
      Wywrozyla mi mojego faceta, mozecie wierzyc lub nie, wszystko sie sprawdza...

      Mnie tez kusi, by sprawdzic czy data slubu wlasciwa, ale stwierdzilam, ze jak
      mi powie ze nie, to co? zmienie? Chyba nie bardzo...

      Ja na Twoim miejscu poszlabym do innej wrozki. Moze ukoi Twoje nerwy?
      Ja wiem, mozna sie smiac, ale zawsze jakis tam niesmak ze zlych wrozb jest.
      Wiec uszy do gory! Dla Twojego spokoju idz do innej wrozki. To na pewno powinno
      Ciebie uspokoic.
      • agnrek Re: Byłam u wróżki....i co teraz?? :( 18.01.06, 13:20
        ja już więcej do wróżki nie pójdę, po co mi to całe gdybanie, nastawienie się i
        tak dalej? Niech się dzieje wola nieba.
        • beatrise1 Re: Byłam u wróżki....i co teraz?? :( 18.01.06, 13:29
          no właśnie, ja też zawsze chodziłam do wróżki jak było mi źle tzn. byłam ze 2
          razy i jakoś mi się nie bardzo sprawdzało...choć wtedy tego chciałam (miałam
          poznać starszego a teraz jestem z młodszym), a teraz poszłam jak było mi dobrze
          (może nie zawsze) i powiedziała mi takie rzeczy że lepiej nie mówić...
          wywróżyła mi też ze poznam za rok innego z ktorym będę szczęśliwsza i
          spełniona, ale problem w tym że ja już wcale nie chce nikogo innego poznawać!!
          i nie chcę już więcej do nikogo chodzić, chyba zdam się na uczucia, a co ma być
          to i tak będzie...nikt mi i tak nie zagwarantuje w dniu ślubu że będę z tym
          facetem do końca życia, ale mimo wszystko będę w to wierzyć...
        • a.kolecka Re: Byłam u wróżki....i co teraz?? :( 18.01.06, 13:30
          o rany!!!!,jeślu tu sie wypowiadają dziewczyny które chodzą do wróżek, to ja
          więcej nie zaglądam na to forum!!! a przynajmniej więcej nie będę sie
          sugerowała różnymi wypowiedziami i opiniami z tego forum. Co za paranoja: z
          jednej strony planujecie sakrament małżeństwa z drugiej strony takie
          niechrześcijańskie zabobony!!!! no zrozumiem ,jeśli do wróżek chodzą te, co
          biorą tylko ślub cywilny. Ale Kościół i wróżki to zagubienie jakieś zupełnie...
          współczuję...
          • agnrek Re: Byłam u wróżki....i co teraz?? :( 18.01.06, 13:34
            Wiesz, w moim przypadku to zwykła babska ciekawość mnie raz jedyny do wróżki
            zaciągnęła smile I wystarczy, szkoda kasy.
            • orangewhatever Re: Byłam u wróżki....i co teraz?? :( 18.01.06, 14:58
              skoro to była "zwykła babska ciekawość", to czym się przejmujesz?
              kobieto, rozsądku trochę...
          • ciemnanocka Re: Byłam u wróżki....i co teraz?? :( 18.01.06, 13:36
            Sluchaj nie zalamuj siewink
            Nalezy traktowac wrozby z przymruzeniem okasmile
            A horoskopow nigdy z ciekawosci nie czytasz?smile
    • nie.migotka Re: Byłam u wróżki....i co teraz?? :( 18.01.06, 13:27
      Nie powiem Ci co masz robić, bo to Ty musisz sama wiedzieć.
      Ja nie wierzę w żadne "wróżkowanie".

      Pozdr.
    • ivi82 Re: Byłam u wróżki....i co teraz?? :( 18.01.06, 13:27
      Wlasnie dlatego nie chodze do wrozki ...
      Jestes z facetwm, planujesz slub,to chyba go kochasz, prawda?
      Wiec po co Ci jeszcze jakies czary mary?


    • bacha1979 Re: Byłam u wróżki....i co teraz?? :( 18.01.06, 13:29
      Zasadnicze pytanie- czy bierzesz slub kościelny???
      Jesli tak to dziwne jest to wierzenie we wróżby.

      Ja tuz przed swoją matura coś takiego genialnego zrobiłam i cóz?? płakałam, bo
      oczywiśćie miałam tej matury nie zdać.
      Zdałam.
      Moja znajoma poszła do bardzo znanego wrózbity(okolice Kielc), ten jej
      przepowiedział, że niebawem bedzie miała pogrzeb ojca.
      Ojciec był w kolejce za nia. Niemu wywróżył dłuuugie życie.
      Acha, facet faktycznie póki co zyje...
      Zakrawa na ironie, ale tak było.
      PS. po coś tam polazła?????????????

      Nie wierz w gusła, bo =jakolwiek wierzę w przeznaczenie, to akurat nie wierzę,
      że jakies wrózki czytaja przyszłosć.
    • a_weasley Wyluzuj się 18.01.06, 13:29
      Pamiętam ze szkoły, że dyrektor Dumbledore nieraz mawiał, że wróżbiarstwo to
      bardzo mało ścisła dziedzina magii.
      • nie.migotka Re: Wyluzuj się 18.01.06, 13:41
        A mojemu koledze Harremu ciągle nauczycielka wróżyła śmierć.
        A on dalej żyje... wink
        • minerwamcg Re: Wyluzuj się 18.01.06, 14:23
          Wiesz, czasy są coraz gorsze, nie wiadomo jak długo wszyscy pożyjemy - Arthur,
          ja, Harry... Może w siódmym tomie autorka zostawi żywą tylko Hedwigę i
          Neville'a Longbottoma smile I oczywiście karaluchy.
          • azanna Re: Wyluzuj się 19.01.06, 13:19
            Jeszcze Percy na pewno przeżyje...i zostanie ministremsmile
    • golinda Re: Byłam u wróżki....i co teraz?? :( 18.01.06, 13:30
      przyjdz do mnie, mam ciemne długie włosy-wyglądam więc jak wiedźma, mam miotłę,
      królika-przemaluję go na czarno i nie poznasz, że to nie czarny kot
      załatwię srebrną kulę, zniszczone karty i fusy i wywróżę ci całą prawdę!

      dziewczyny! litości! jak można brać sobie do serca coś, co wygaduje jakaś stara
      naciągaczka!

      w ogóle się tym nie przejmuj, kieruj się sercem i rozumem, data ślubu nie ma
      znaczenia, a jeśli kochasz swojego narzeczonego i czujesz, że to ten
      jedyny...chyba wiesz co masz robić!
    • minerwamcg Re: Byłam u wróżki....i co teraz?? :( 18.01.06, 13:35
      Czy masz zamiar wziąć ślub kościelny? Bo z takim podejściem raczej
      spodziewałabym się ślubu w Najwyższym Kościele Czcicieli Wąża, powiedziałabym
      nawet strażackiego smile
      Wiara we wróżby i zabobony jest grzechem, a ponadto szkodzi człowiekowi
      doraźnie. No bo popatrz, co narobiłaś: masz faceta, kochasz go, a przez jakieś
      chędożone mandale zaczęłaś w to wątpić. Teraz do końca życia (o ile nie
      zmądrzejesz) będziesz sobie zadawać pytanie "czy dobrze zrobiłam? A co, jezeli
      wróżka miała rację?". W każdym małżeństwie jest raz lepiej, raz gorzej.
      Normalni ludzie wiedzą o tym i starają się razem przetrwać zły czas. Ty odtąd
      będziesz zawsze uważała, że złe dni nie są normalną sprawą między ludźmi, tylko
      wynikiem wynikiem straszliwego fatum, które zaciążyło na Waszym małżeństwie, i
      gdybyś posłuchała wróżki, wszystko byłoby inaczej. Zamiast traktować męża jak
      męża, zaczniesz myśleć o nim jak o kimś, kogo nie powinno tutaj być - kto
      przyniósł Ci nieszczęście. A z takim podejściem do sprawy o nieudane małżeństwo
      nietrudno. Narozrabiałaś, dziewczyno. Cholernie narozrabiałaś.
      Jeżeli jesteś wierząca idź do spowiedzi i postaraj się zapomnieć o tej
      nieszczęsnej "przepowiedni". Jeżeli potraktujesz ją poważnie, naprawdę nie
      będziesz szczęśliwa. Ale nie zrządzeniem straszliwego fatum, tylko przez własną
      głupotę.
      • ciemnanocka Re: Byłam u wróżki....i co teraz?? :( 18.01.06, 13:38
        > wróżka miała rację?". W każdym małżeństwie jest raz lepiej, raz gorzej.
        > Normalni ludzie wiedzą o tym i starają się razem przetrwać zły czas. Ty odtąd
        > będziesz zawsze uważała, że złe dni nie są normalną sprawą między ludźmi,
        tylko
        >
        > wynikiem wynikiem straszliwego fatum, które zaciążyło na Waszym małżeństwie,
        i
        > gdybyś posłuchała wróżki, wszystko byłoby inaczej. Zamiast traktować męża jak
        > męża, zaczniesz myśleć o nim jak o kimś, kogo nie powinno tutaj być - kto
        > przyniósł Ci nieszczęście. A z takim podejściem do sprawy o nieudane
        małżeństwo

        Baaardzo madre slowasmile)
      • bacha1979 minerwamcg 18.01.06, 13:41
        twoje teskty zawsze mnie rozbawiaja do łez. smile)Ten z czcicielem węza też...
        Masz bardzo trafne uwagi. smile)))
    • kiwigirl Re: Byłam u wróżki....i co teraz?? :( 18.01.06, 13:36
      olej wróżkę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      to nie wina czarnych kotów ze są czarne, broniłam się w piątek 13 a M. wczoraj
      widział mnie w jednej sukni ślubnej, a w kilku innych na zdjeciach... i co mam
      się zastrzelić z tego powodu???

      nie wierz w bajki tylko zaufaj swojej intuicji i sercu.

      poza tym jak by ci wróżka powiedziała ze bedzie wszystko super to byś wyleciała
      od niej w skowronkach i tyle by z ciebie miała. A tak - na pewno wrócisz dopytac
      o te nieszczęścia, ich daty i inne konsultacje będziesz robić, a ona bedzie na
      każdej wizycie zarabiac zarabiac zarabiać...
    • ann_jazon Re: Byłam u wróżki....i co teraz?? :( 18.01.06, 13:51
      Dziewczyno! Nie słuchaj jakiejś tam baby, która za pieniądze "przepowiada
      przyszłość". Też chadzałam 3 razy do wróżek jak mi było źle i żebyś wiedziała,
      jakich ja się głupot nasłuchałam....oj, głowa mała! Każda klepała co innego, do
      tego stopnia, że jedna mi próbowała wmówić powrót do zdrowia mojego ojca....
      który nie żyje od dawna - a gdy skwitowałam to śmiechem, to się oburzyła, że
      jak ja mam czelność wyśmiewać się z przyszłości, którą ona mi i mojej rodzinie
      przepowiada! Kupa śmiechu i nic więcej! Raz poszłyśmy do takiej jednej z
      kumpelą, to usłyszałyśmy dokładnie to samo. I mnie i jej powiedziała dokładnie
      słowo w słowo to samo... jakby się regułki na pamięć nauczyła i klepała z
      pamięci. Poza tym te tzw. "wróżki" są dobrymi psychologami (wiele lat praktyki
      w zawodzie wróżki) i wiedzą komu co powidzieć.
      Tak więc nie słuchaj jakiejś tam baby, tylko sama buduj swoją przyszłość!
    • gumis82 Re: Byłam u wróżki....i co teraz?? :( 18.01.06, 13:54
      wiesz co ja wierze we wrózki ale takie z prawdziwego zdarzenia, co wróża za 5
      zł i wszystko sie sprawdza, a do takiego salonu gdzies wywrózy mi za 50 czy 100
      to raczej nie, bo nie sadze ażeby mi tam prawde jakąs powiedziały. Na sląsku
      znam jedna wróżke co świetnie wróży z tarota, koleżanki chodza i wszystko sie
      sprawdza. ale jak to było w jakims salonie, to olałabym to, ważne co czujesz do
      narzeczonego a on do ciebie, a wróżką sie nie przejmuj smile

      Pozdrawiam
    • azanna Re: Byłam u wróżki....i co teraz?? :( 18.01.06, 13:55
      I naprawdę myślisz o tym, żeby decyzję życiową podjęła za Ciebie obca kobieta,
      która nie zna Ciebie ani narzeczonego? Bo np. ułożyły jej się w określony
      sposób karty? Dziewczyno - masz własny rozsądek, własną intuicję - i jeśli nie
      jesteś pewna, że chcesz być z tym człowiekiem nie wychodź za niego za mąż. Ale
      jeśli jesteś pewna to słuchaj siebie a nie innych. To Twoje życie i Ty
      poniesiesz konsekwencje swoich wyborów, a nie wróżka. Najłatwiej dawać rady nie
      ponosząc za nie odpowiedzialności. Nasza przyszłość nie jest zdeterminowana
      przez tajemne moce - to my ją tworzymy. Oczywiście ludzie się zmieniają, są
      różne sytuacje i Twoje małżeństwo może nie być tak szczęśliwe jak sobie
      wymarzyłaś. Ale wtedy też będziesz szukała porady w kartach? Dziewczyno - weź
      odpowiedzialność sama za swoje życie.
      Już bardziej rozsądne byłoby gdybyś przejmowała się np opinią mamy, taty czy
      rodzeństwa lub przyjaciół, którzy by Ci odradzali. Ale całkowicie obcą
      kobietą???
      • anniszka Re: Byłam u wróżki....i co teraz?? :( 18.01.06, 14:13
        A moze wrozke kot zdenerwowal?? wink i nagadala glupot, zebys sie przejela?? a
        moze jest niespelniona stara panna i wkurza ja, gdy ktos zamierza byc
        szczesliwy?? nie przejmuj sie obca kobieta, ktora moze pod wplywem czystej
        zlosliwosci nagadala ci bzdur, coby ci za dobrze nie bylo! Jestes wierząca? W
        biblii jest napisane "nie znacie dnia ani godziny" i nie odnosi sie to
        wylacznie do momentu smierci, ale do wszystkiego, co sie dzieje w naszym zyciu.
        Niczego nie wiesz, i niczego bez bozej woli sie nie dowiesz. Ponadto jest
        napisane "nie bedziesz mial bogow cudzych przede mna", a wiec nie bedziesz
        wierzyl w obce gusla i zabobony, zadna wrozka nie bedzie dla ciebie bogiem.
        Wrozka to kobieta z krwi i kosci, moze jej sie nie spodobalas, moze sie na cos
        zdenerwowala, moze opowiedziala ci bujdy pod wplywem wlasnego humoru. Wykonala
        kilka tajemniczych gestow, przelozyla pare papierkow i z madra mina plotla, co
        jej slina na jezyk przyniosla. Przepraszam, ze pisze tak obcesowo, ale to jest
        przeciez wylacznie smieszne! mnie dorwala kiedys na ulicy cyganicha - trzymajac
        za lokiec naopowiadala mi, jak to wczesnie wyjde za maz (mam 27 lat) i jakim to
        slodkim blondynem bedzie moj wybranek - czarny jest nota bene jak smola smile Uszy
        do gory!
        • incognito14 Re: Byłam u wróżki....i co teraz?? :( 18.01.06, 14:44
          Fakt z mojego życia: mój obecny związek zaczął się, kiedy żadne z nas nie było
          wolne (wiem, wiem, podłe moralnie ale nie o to tu chodzi). Ówczesna kobieta
          mojego M coś podejrzewała i poszła do wróżki. Ta przez godzinę opowiadała jej o
          tym, że mają kłopoty ale M jej nie zdradza, jest wierny i się z nią ożeni.
          Usłyszałam tę historię nazajutrz. Od M. W łóżku... Wtedy myślałam "niech dobry
          los błogosławi wróżki" teraz - już obydwoje wolni - planujemy ślub.
          • twitti Re: Byłam u wróżki....i co teraz?? :( 18.01.06, 15:04
            poniewaz sama jestem dosyc przesadna wymyslilam sobie wlasny sposob na zle sny
            i wrozby! poprostu niewierzyc w nie! bo jesli zaczniesz o tym myslec i w nie
            wierzyc to sprawisz ze stana sie one rzeczywistosciasmile powodzenia
          • a1ma Re: Byłam u wróżki....i co teraz?? :( 18.01.06, 17:44
            Wierzysz mu?
    • didis "Samospełniające się proroctwo" 18.01.06, 15:12
      W psychologii nawet okresla sie fachowo to zjawisko jako "wizja
      samospełnijącego się proroctwa".W skrócie : mocno w cos wierzysz i podswiadomie
      Twoje dzialania beda ukierunkowane na to by bylo dokladnie tak jak
      np .powiedziala wrozka.Np.mojej kolezance z LO wrozka w IIIkl powiedziala ze
      nie zda matury i oczywoscie nie zdala, bo od tego momentu olewala juz szkole
      totalnie, nic sie nie uczyla...z takim podejsciem "proroctwo" nie mialo szans
      sie nie spelnic.
      Wiem ze przed slubem jestesmy bardzo podatne na tego typu sugestie, ale
      naprawde jesli kochasz narzeczonego, to taka psełod wizja nie powinna cie
      zniechecic.Nie pozwol by Twoim zyciem kierowaly inne osoby, to jakie ono bedzie
      zalezy od Ciebie.Nie od wrozki, nie od daty ślubu w miesiacu bez "r", tylko od
      Ciebie i Twojegoo nastawienia.
      Pozdrawiam
      • anneczka78 Re: "Samospełniające się proroctwo" 18.01.06, 15:38
        właśnie o tym chciałam napisać, Didis! Podpisuje sie pod Twoja wypowiedzią
        obiema rękami smile
      • minerwamcg Re: "Samospełniające się proroctwo" 18.01.06, 15:51
        No właśnie! Toteż samo jej kilka postów temu napisałam. Jeżeli będzie patrzeć
        na chłopa jak na kogoś, z kim musi być nieszczęśliwa - to rzeczywiście będzie,
        i to nie tylko ona z nim, ale on z nią.

        Cholibka, wychodzi na to, że ta małpa wróżka zrobiła krzywdę nie tylko jej, ale
        przede wszystkim jej narzeczonemu...
    • kati_t Re: Byłam u wróżki....i co teraz?? :( 18.01.06, 15:16
      A ja Ci powiem abyś się nie sugerowała niczyimi słowami czy wróżbami, rób to co
      Ci dyktuje serce, wejrzyj w siebie, w narzeczonego, jeżeli masz wątpliwości to
      porozmawiaj z nim, może on też się waha, obawia się, zrób wszystko co możliwe
      aby twoje małżeństwo było szczęśliwe.

      Nie sugeruj się, bo możesz później żałować straconego czasu, straconej miłości
      bo jakaś wróżka Ci naopowiadała ze twoim przeznaczeniem jest abyś była
      nieszczęśliwa –absurd smile

      pozdrawiam
    • lanka_cathar Re: Byłam u wróżki....i co teraz?? :( 18.01.06, 16:19
      Straciłaś tylko kasę i tyle. Moją Mamę na wizytę u wróżki namówiła jej
      koleżanka. Dowiedziała się tam, że mój Przyszły to wcale nie jest jeszcze ten
      (to było długo przed tym jak zamieszkaliśmy razem, a ślub w tym roku)i innych
      bzdur. Wróciła podłamana. Koleżanka za to wierzy tej wróżce w 100%,
      przepowiedziała jej, że nie umrze nim nie urodzi bliźniaków, i że ślub już
      wkrótce - to wkrótce było jakieś 10 lat temu, dzieci ani widu, ani słychu, a 40
      na karku. uncertain
    • pink75 Re: Byłam u wróżki....i co teraz?? :( 18.01.06, 17:38
      Kobieto wyluzuj,

      Mojej koleżance wróżka przepowiedziała, że nie pójdzie na studia, bo zajdzie w
      ciążę - owszem, zaszła, pięć lat po studiach.
      Mojemu przyszłemu teściowi - że nie dożyje 40-dziestki. W zeszłym roku
      obchodził "Abrahama".

      Taką wróżkę to ja bym po prostu wyśmiała.
      • slinshine Re: Byłam u wróżki....i co teraz?? :( 18.01.06, 19:43
        Nie sluchaj jej i innych wrozek itp.
    • koralik00 Re: Byłam u wróżki....i co teraz?? :( 20.01.06, 00:26
      Beatrise nie przejmuj sie takimi glupotami jak wrozka. Moja siostra jako
      20latka byla u wrozki a ta jej powiedziala ze w wieku 24 lat zginie tragicznie.
      Przez 4 lata moja siostra zyla w ciaglym strachu, bo tak gleboko wziela to
      sobie do serca, a w dniu w ktorym konczyla 24 lata jej przerazenie siegnelo
      takiego zenitu ze nie byla sie wstanie ruszyc - bala sie nawet ze sufit sie na
      nia zawali... Teraz ma 34 lata, cieszy sie zyciem, ale z pewnoscia nigdy juz
      nie pojdzie do wrozki. Moral jest taki ze wrozki zeruja na przypadku - a noz to
      co sobie wymysla zdarzy sie naprawde - to wszystko jedna wielka farsa, a my po
      tym godzinami sobie nad tym lamiemy glowy. Nie mysl wiec o tym - bo tak
      naprawde los jest w naszych rekach!
    • ladnapanna Re: Byłam u wróżki....i co teraz?? :( 20.01.06, 09:23
      ja tez byłam jako nastolatka kilkakrotnie...i co z tego? ano nic...takie tam
      trele morele...nie wierze, chociaz pamiętam jak opowiadała mi o swojej wizycie
      u wróża moja mama...jeszcze w latach 70-tych był facet, który przyjmował ludzi
      w swoim prywatnym domu na Śląsku...ludzie schodzili sie do niego tłumami, moja
      mam poszła tam z grupą swoich znajomych, weszła kolezanka, potem moja
      mama..wszystko co powiedział sprawdziło sie, a dodam tylko ze jej losy były i
      są bardzo poplątane, co ciekawe po mojej mamie wszedł kolega...facet/wróż jak
      go tylko zobaczył stwierdził, ze jest juz bardzo zmęczony i tego kolegi juz nie
      przyjmie...wiedział ze są z daleka,a mimo próśb nie chciał...pojechali do domu,
      a kilka m-cy później ten kolega zginął w wypadku motocyklowym...i co powiecie?
      wróż wiedział, ze nic temu koledze nie przepowie, bo przed nim nie było
      dalekiej przyszłości sad na pewno sa ludzie, którzy mają prawdziwy dar...każdy
      jednak, absolutnie każdy, powienien kierowac sie swoja intuicją, wiarą i
      rozumem...
    • mureczek1 a mi się sprawdziło.......... 20.01.06, 12:10
      8 lat temu byłam u wróżki....starszej kobiety mieszkającej na wsi - znanej z
      wróżbiarstwa..jej matka i babka też wróżyły...Ta pani nie ogłasza się w
      gazetach, czy w Internecie...ma ok 70 lat....
      Pojechałam z koleżanką i z czystej ciekawości...Powiedziała mi, że skończę
      studia, tylko muszę się poprawić z jednego przedmiotu - byłam wtedy na 1 roku
      studiów i dokladnie za tydzień miałam mieć egzamin poprawkowy...Potem
      powiedziała mi,że wyjdę za mąż za człowieka, który będzie miał na twarzy jakąś
      bliznę, pieprzyk...i długie włosy...Byłam wtedy sama, w dwa lata potem poznałam
      chłopaka (był ogolony prawie na łyso)...zaręczyłam się po 3 latach bycia razem,
      wynajęliśmy mieszkanie, wyjechał do pracy do innego miasta ale miał wrócić i
      mieliśmy zamieszkać razem. 2 miesiące przed jego powrotem poznałam kogoś...coś
      we mnie strzeliło...zerwałam zaręczyny i od lipca 2005 jestem żoną mężczyzny z
      długimi włosami i widocznym pierzykiem na łuku brwiowym....
      Ta wróżka powiedziała też wiele innych rzeczy, które też się zgodziły z
      faktami..jednak ta która mnie osobiście dotknęła jest dla mnie najważniejsza...
      jak jestem w rodzinnych stronach mam ochote tam pojechać...ale boję się trochę
      usłyszec to czego bym nie chciała..............
    • lizbon Re: Byłam u wróżki....i co teraz?? :( 22.01.06, 12:56
      To masz babo placek
      Ja tez byłam u wróżki (nawet prawie u 2).
      Jedna mi przepowiedziała ze zerwe z chłopakiem owczesnym...i rzeczywiście tak
      było choc może to pod wpływem wróżb. No ale bardzo szybko miałam znaleść
      drugiego i szybko sie zdecydować na ślub. Iiiii to szybko trwało 4 lata ale
      jest i po miesiącu znajomości postanowiliśmy wziąć ślub 24 czerwca 2006.
      A druga podobno lepsza wróżka (moja koleżanka mnie namówiła bo jej sie wszystko
      sprawdziło)i tu gorzej bo wdowca z dzieckiem bogatego niewidać na choryzoncie
      (ale ciagle sie rozgladamsmile)).
      Trzeba wierzyc w swoje uczucia i przyszłość a nawet najgorsza wróżba sie
      niespełni.
      • wegeta23 Re: Byłam u wróżki....i co teraz?? :( 22.01.06, 13:18
        ja w swoim zyciu raz dałam sobie powróżyć, ale wróżce absolutnie nie uwierzyłam,
        w żadne słowo.Pojechałam za granice do pracy, nad nami mieszkała cyganka i
        przyszła nam powróżyć. Praca która miała być fajną okazała się tragiczna, dośc
        głośno wyzywaliśmy na osobę która nas ściągnęła tam i chyba "wróżka" to
        słyszała, bo jej przepowiednia brzmiała : "jesteś daleko od domu, masz kłopoty
        finansowe, będziesz miała szybko ślub, ale nie z chłopakiem z którym wtedy byłam
        ( 4 lata temu, a my wciąz razem i teraz na maj planujemy ślub) Bzdura
        totalna.rada dla ciebie nie przejmuj sie , a jeśli nie czujesz się pewnie to po
        co bierzesz ślub z tym facetem????
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka