Dodaj do ulubionych

Dziecko a związek

05.05.06, 12:41
Czy znacie jakieś pary których związek wzmocnił się kiedy zostali rodzicami?
Bo ja szczerze mówiąc słyszę tylko o kłopotach i oddalaniu się od siebie.
Obserwuj wątek
    • esmeralda_pl Re: Dziecko a związek 05.05.06, 12:51
      oczywiscie... ale żadne z tych małżeństw nie zostało zawarte z powodu ciązy
      • marvel_maid Re: Dziecko a związek 05.05.06, 13:05
        Ale ja piszę o parach, które mają dzieci "planowane" i jakiś czas po ślubie.
        • esmeralda_pl Re: Dziecko a związek 05.05.06, 13:07
          wszystko w jak najlepszym porzadku, ale to małżeństwa z miłości, a nie z
          chłopakiem/dziewczyną z którą chodziło się ju kilka lat i wszyscy naciskali, że
          może czas wziąć ślub, a ona chciała wesele na 3000 osób i super kieci, a poza
          tym wszystkie kolezanki wychodziły za maz, a ona nie, i na dodatek młodzi
          liczyli, ze wesele im się zwróci, o ile nie uda im się zarobić na nim... juz
          wiesz skąd to szczęście rodzinne?
          • maya28 Re: Dziecko a związek 05.05.06, 13:13
            No ja znam wlaśnie jedną jedyną parę, w której dziecko jest wspaniałym etapem w
            ich życiu i nie ma problemów, i to jest para, która 10 lat ze sobą
            wczesniej "chodziła". Nie ma sensu uogólniać, kto bardziej chce ślubu i z
            jakich pobodek. Jdno jest pewne, dziecko to jak test prawdy co do uczuc jakie
            sa w zwiazku. Jak sa slabe, a ludzie niedobrani, to dziecko tą różnice
            uwidoczni.
    • twitti Re: Dziecko a związek 05.05.06, 13:12
      ja niestety spotkalam sie z tym, ze po przyjsciu na swiat dziecka co zaczelo
      sie psuc.. powody.. nie wiem, u jednej pary, odsuniecie ojca od dziecka oraz
      zbytnie poswiecanie czasu matki dla dziecka.. w drugim przypadku. - podobnie-
      matka spi osobno z dziecmi a ojciec w drugim pokoju.. moze wlasnie to jest
      przyczyna pogorszenia stosunkow miedzy malzonkami..
      • marvel_maid Re: Dziecko a związek 05.05.06, 13:26
        twitti napisała:

        > ja niestety spotkalam sie z tym, ze po przyjsciu na swiat dziecka co zaczelo
        > sie psuc.. powody.. nie wiem, u jednej pary, odsuniecie ojca od dziecka oraz
        > zbytnie poswiecanie czasu matki dla dziecka.. w drugim przypadku. - podobnie-
        > matka spi osobno z dziecmi a ojciec w drugim pokoju.. moze wlasnie to jest
        > przyczyna pogorszenia stosunkow miedzy malzonkami..

        Właśnie, co do poświęcenia matki dla dziecka, przyznam, że nie rozumiem
        tego "szału" niektórych kobiet, nagle nic już się nie liczy tylko dziecko. Co
        tam mąż, dziecko staje się miłością jej życia. Dla mnie to trochę chore.
        Zwłaszcza, że dzieci dorastają i odchodzą, zawsze wydawało mi się naturalne, że
        to partner (partnerka) powinien być najważniejszy.
        • martyna1985 marvel... 05.05.06, 13:35
          a masz swoje dziecko?? Bo wydaje mi się, że jak będziesz miała to zrozumiesz te
          kobietysmile
          • marvel_maid Re: marvel... 05.05.06, 13:42
            martyna1985 napisała:

            > a masz swoje dziecko?? Bo wydaje mi się, że jak będziesz miała to zrozumiesz
            te
            >
            > kobietysmile

            Mam nadzieję, że nigdy nie będę się tak zachowywała. Robienie z własnego
            dziecka Boga nie jest normalne.
            • martyna1985 Re: marvel... 05.05.06, 13:44
              masz rację, ale czasami, jak kobieta stara się o dziecko latami i w koncu im
              sie udaje, to jet to silniejsze.
              • marvel_maid Re: marvel... 05.05.06, 13:45
                Pewnie tak.
                • twitti Re: marvel... 05.05.06, 13:50
                  ja sie zgadzam z marvel! wiem ze latwo sie zakochac w swoim dziecku i nie
                  wiedze w tym nic zlego.. ale mimo to nasz mezczyzna powinien byc rownie wazny,
                  a moze nawet wazniejszy.. rola rodzica jest kochac dziecko, wychowac go tak aby
                  byl w stanie sam potem zalozyc swoja rodzine.. a jesli kobieta odsuwa meza, to
                  potem jest jej strasznie ciezko gdy dziecko chce opuscic dom!
                  • mariszka72 Re: marvel... 05.05.06, 13:55
                    twitti napisała:

                    > a jesli kobieta odsuwa meza, to potem jest jej strasznie ciezko gdy dziecko
                    > chce opuscic dom!

                    A jeśli kobieta "odsuwa" SIEBIE? Ile jest takich matek, które w tym wszystkim
                    zapominają o SOBIE, liczy się tylko dziecko, ewentualnie mąż, ale nie ona sama.
                    • twitti Re: marvel... 05.05.06, 13:59
                      moja mama ma tak troche.. jak nas to wkurza gdy idziemy gdzies do sklepu i
                      nigdy nic sobie nie kupi, tylko zawsze nam cos wybiera.. o sobie moglaby czasem
                      pomyslec.. mi tez ciezko bylo sie przez to z domu wyprowadzic.. prawie pol roku
                      o tym gadalam zeby miala czas sie do tego przyzwyczaic, date wyprowadzki
                      wymyslilam, ze nie naciskala.. udalo sie bo nie jest tylko nadopiekuncza, a nie
                      zaborcza.. ale wiem ze niektorzy maja gorzej..
                      • mariszka72 Re: marvel... 05.05.06, 14:05
                        twitti napisała:

                        > moja mama ma tak troche.. jak nas to wkurza gdy idziemy gdzies do sklepu i
                        > nigdy nic sobie nie kupi, tylko zawsze nam cos wybiera.. o sobie moglaby
                        > czasem pomyslec..

                        Bo wiele kobiet uważa, że poświęcenie się, wyrzeczenie się a nawet cierpienie
                        jest szlachetne. W ten sposób pokazują swoją miłość, ale takie zaniedbywanie
                        własnych potrzeb i pragnień jest chore i prowadzi do ogromnej frustracji.
              • heather4 Re: marvel... 05.05.06, 14:06
                > masz rację, ale czasami, jak kobieta stara się o dziecko latami i w koncu im
                > sie udaje, to jet to silniejsze.
                moim zdaniem takie staranie się latami też zakrawa na skrzywienie psychiczne, i
                nie robi dobrze ani związkowi ani dziecku.
                • marvel_maid Re: marvel... 05.05.06, 14:27
                  heather4 napisała:

                  > > masz rację, ale czasami, jak kobieta stara się o dziecko latami i w koncu
                  > im
                  > > sie udaje, to jet to silniejsze.
                  > moim zdaniem takie staranie się latami też zakrawa na skrzywienie psychiczne,
                  i
                  >
                  > nie robi dobrze ani związkowi ani dziecku.

                  Zawsze tak uważałam. Wydaje mi się, że w takim wypadku trzeba się poprostu
                  pogodzić i wziąć pod uwagę inne sprawy. Tyle rzeczy można robić, również
                  adoptować. Czasem słyszę (a raczej czytam) argumenty, że ktoś nie potrafiłby
                  kochać cudzego dziecka. A przecież to dopiero jest coś. Jaka to zasługa kochać
                  własne dziecko? To zupełnie naturalne. Dopiero w pokochaniu "obcego" dziecka
                  jest coś wyjątkowego i szlachetnego.
                  • heather4 Re: marvel... 06.05.06, 17:05
                    zgadzam się w 100%. Jestem jak najbardziej za adopcją, i będę drążyć temat,
                    aczkolwiek czuję, że niełatwo będzie przekonać przyszłego tatusia..
            • mariszka72 Re: marvel... 05.05.06, 13:52
              marvel_maid napisała:

              > Mam nadzieję, że nigdy nie będę się tak zachowywała. Robienie z własnego
              > dziecka Boga nie jest normalne.

              Brawo Marvel! Trzymaj się swoich poglądów, bo masz wiele zdrowej racji w takim
              podejściu do tej sprawy. Kobiety, których cały świat obraca się tylko i
              wyłącznie wokół dziecka, zazwyczaj są toksycznymi matkami. Często, nawet nie
              zdając sobie z tego sprawy, kaleczą dziecko swoją troską, miłością i
              opiekuńczością. Żyją życiem dziecka, nie mają własnego życia, własnych
              zainteresowań. I szantażują swoim słynnym "Ja tak się dla ciebie poświęcałam..."
            • tadaam wreszcie rozsądny głos :) 05.05.06, 14:00
              na mnie zawsze wszyscy dziwnie patrzą jak to właśnie mówię - kolejośc ZAWSZE 1.
              partner, 2. dziecko. ZAWSZE.
              • maya28 Re: wreszcie rozsądny głos :) 05.05.06, 14:04
                Dla mnie dziecko jest wspólne, i razem co najwyżej możemy zwariować na jego
                punkcie ( co sie niewątpliwie stanie)A jeżeli ktoś stawia dziecko na tzw I
                miejscu, to chyba się związek sypie zwyczajnie, i ta osoba szuka wszystkiego w
                dziecku. To smutne, ale często spotykane. Jak zwiazek jest udany, to nic
                takiego nie moze mieć miejsca.
              • nionczka Re: wreszcie rozsądny głos :) 05.05.06, 14:08
                Ja mysle, ze dla mnie dziecko bedzie ogromnie wazne. Taka matczyna bezgraniczna
                i bezkrytyczna milosc. Mowie tak bo wierze w prawa biologii. Ale oprocz
                biologii wierze rowniez w wartosci nabyte i mam nadzieje, ze one nie pozwola mi
                odsawic na dalszy plan partnera. Ze zdrowy rozsadek pomoze mi w "zdrowym"
                wychowywaniu dzieci i zachowaniu "zdrowych" relacji z ich ojcem.
                Mysle, ze tak bedzie. Bo nie mam zadatków na matke bezkrtytycznie zakochana w
                dziecku. Ani podobnych doswiadczen. I chyba tez mam wystraczajaco duzo egoizmu
                i milosci wlasnej, zeby zapomniec o wlasnych potrzebach. Ale o zwiazek to juz
                sie trzeba starac.
                • nionczka Ups pomylilam sie! 05.05.06, 14:11
                  bezgraniczna ALE NIE bezkrytyczna.

                  Tak to jest jak sie na forum pisze i pracuje rownoczesnie.
              • arieska Re: wreszcie rozsądny głos :) 05.05.06, 14:18
                adaam napisała:

                > na mnie zawsze wszyscy dziwnie patrzą jak to właśnie mówię - kolejośc ZAWSZE 1.
                >
                > partner, 2. dziecko. ZAWSZE.

                Sluszny poglad, ktory przeciez wcale nie umniejsza milosci do dziecka. Ona jest
                po prostu inna. To z partnerem tworzymy rodzine, ktora zwykle z czasem sie
                powieksza i to z tym partnerem mamy byc -w zalozeniu- do konca zycia. Jak
                dziecko przysloni reszte swiata to nagle moze sie okazac, ze nigdys niezle
                dobrane dwie polowki nie maja ze soba o czym rozmawiac.
          • pannamargolcia Re: marvel... 06.05.06, 19:56
            a ja jestem KOBIETA, mezatka, i doskonale rozumiem, co ow Pan ma na mysli.
            Niektore kobiety rzeczywiscie przesadzaja. Fakt, ze malemu dziecku trzeba
            bardzo duzo czasu poswiecac, ale oobowiazki te mozna dzielic z mezem przeciez..
            Wiele kobiet jest niestety zaborczych, skupiaja sie jedynie na maluchu..
            Zapominaja o tym, ze to MEZOWI przysiegaly przed oltarzem milosc i wiernosc i
            poswiecenie..
    • nionczka Re: Dziecko a związek 05.05.06, 13:14
      Znam. To brat mojego narzeczonego. Ale oni nie maja slubu smile To dla nas
      przyklad udanego zwiazku, najlepsza rodzina jaka znamy.

      Dziecko najeczesciej scala zwiazek, ale nardziny potomka moga sie odbic
      negatywnie na zyciu seksualnym pary. TMoze o to im chodzi, ale nie nazywaja
      rzeczy po imieniu?

      o ma nawet jakas swoaja naukowa nazwe. Ze niby kobieta osiagnela to czego
      pragnela i wiecej nie chce. Ma to jakies podobne wytlmaczenie jak poped
      seksualny kobiety w roznych fazach cyklu. Ze wzmaga sie kiedy moze zostac
      matka. Tyle czytalam. Ale jak to wyglada w praktyce, nie wiem.
    • maya28 pół żartem pół serio 05.05.06, 13:49
      to mój M. jest ostatnio zazdrosny o naszego psiulka smile
      • twitti Re: pół żartem pół serio 05.05.06, 13:51
        a nasza kotka za to na poczatku mnie traktowal jak konkurencje o wzgledy mojego
        nazeczonego.. nadal mnie bijesmile
    • mariszka72 Re: Dziecko a związek 05.05.06, 14:10
      Niektórzy myślą, że dziecko może wzmocnić związek, w którym juz są jakieś
      drobne problemy. Takie "lekarstwo" na rozpadające się małżeństwo. Nie ma nic
      bardziej błędnego! Dziecko wzmacnia tylko już istniejący MOCNY związek. Jeśli
      są problemy między małżonkami, to dziecko je jeszcze bardziej zaostrzy.
    • mala_meggi1 a ja sie boje dziecka bo.. 05.05.06, 17:16
      obawiam sie, ze moj przyszly maz bedzie bardziej je kochal niz mnie i poswiecal
      mu wiecej czasu niz mi, a jak juz bedzie corka to pewnie pojde w odstawke...
    • kami315 Re: Dziecko a związek 06.05.06, 00:34
      Znam pary nieszczęśliwe od początku, którym dziecko nie pomogło i pary
      szczęśliwe, którym dziecko nie zaszkodziło. Żadnych zmian po urodzeniu dziecka
      nie zaobserwowałam ani w jednym, ani w drugim typie związku.
      Wniosek mi się nasuwa - dziecko nie niszczy ani nie scala. Uzupełnia i eksponuje
      to, co stworzyła para.
    • sweetnice Re: Dziecko a związek 06.05.06, 15:17
      ostatnio była u mnie w sklepie panna która wybierala dla siebie suknie slubna
      na slub kościelny bo cywilny ma juz za sobą wzieli go gdy sie dowiedzieli ze
      jest dzieckow drodze a teraz dopełniają formalności i powieraja sie w
      kosciele smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka