Dobrywieczór-

Już za niecałe 3 dni ŚLUBUJE <boje sie>i wiecie co?Mam
cholernego stresa...wszytsko już prawie podopinane na ostatni guzik,ale wg
mnie jeszcze mi coś tam umknęło-

Jutro rano ide po wpisik z francuskiego a
potem jade z moim kochaniem jeszcze do księdza rozliczyć się finansowo i w
kancelarii podać nazwiska świadków

i potem na paznokietki(tipsy-francuski-
oczywiscie bez zadnych cudów i wzorków bo za dużo by tego było-

Aaa i
jeszcze muszę dokupić białe rajstopki zwykłe zapasowe,bo mam samonośne,ale
gdyby coś nie tak było to mam zapasowe-

Nio i jeszcze musze kupić niebieską
podwiązke-

)W piątek rano odbieram suknie już będzie w domku spokojnie
wisiła

,boje się tylko żeby każdy jej nie zaczął chwytać i się
zabrudzi

,mam manie na tym punkcie-

Potem?Co potem?Wracam do domku z suknią
i no zajmuje się sobą...

,póżniej kochane będzie trzaskanie-:/Ech tego się
boje,ale narzeczony w sumie będzie sprzątał także jakoś to będzie,jeszcze
przed trzaskaniem jedziemy do restauracji dowież alkohol,o nie...potem biore
się znowu za siebie i wieczorkiem przychodzi fryzjerka,o kurcze...pewnie o
tysiącach rzeczy zapomniałam-

Matko co mam jeszcze ze sobą zrobic?Chyba
zwariuje-