W Sylwestra moj ukochany oswiadczyl mi sie i ustalilismy date slubu na
07.07.07 bo to piekna data i warto poczekac

M. ma siostre, ktora tez
niedawno sie zareczyla i wlasnie nam powiedzieli,ze biora slub 28.04.07 !!!!
czyli dwa miesiace przed nami!!! Jak sie o tym dowiedzialam to nie
wytrzymalam i sie poplakalam

Ona mi to chyba na zlosc zrobila, wiedziala
jak wazne jest to dla mnie, to mila byc moj rok... wiecie...kazda panna mloda
chce byc wyjatkowa a tak rodzina juz sie wybawi na ich weselu, poniosa tez
koszta (wiadomo prezent, kreacja, oczepiny to wszystko kosztuje)i mam
wrazenie,ze dla mnie zostana resztki

nie wspomne juz o tesciach, ktorzy
mowili,ze pomoga nam sfinasowac wesele ale wiadomo,ze teraz to beda musieli
pomoc coreczce. Powiedzcie co mam zrobic? Nie przejmowac sie i liczyc na
to,ze emocje mi opadna i jutro znowu wszystko bedzie piekne? Moj kochany
powiedzial,ze mozemy przelozyc slub na 08.08.08 i tez bedzie pieknie ale ja
nie chce tyle czekac. Blagam pomozcie buuuuuuuuuuuuuuuuu.