Za 5 miesięcy ślub z moim Ukochanym, a ja czuję się atrakcyjną kobietą. Oprócz komplementów od Niego słyszę od innych mężczyzn miłe rzeczy na temat mojej urody i intelektu. Większość moich przyjaciół to mężczyźni, niektórych znim znam ponad połowę mojego życia. Są dla mnie mili, czasem piję z nimi alkohol, wspominamy dawne czasy (gdy o nieszczęśliwe czasy - nie znałam jeszcze mojego Przyszłego Mężusia), zwierzamy się sobie. Oni również mają pochlebne zdanie o mnie. Ale czy nic za tym nie stoi? Czy wśród żartów i uśmiechów (a nawet całusów gdy witamy się po dłuższej nieobecności) nie czai się nic więcej? Czy mogę chodzić na kawę z kolegami? Czy mogę puścić oczko do znajomego faceta? Czy kiedy mężczyzna przepuszcza mnie w drzwiach to jestem suką? Czy mogę opowiadać sprośne żarty? Czy mogę koledze doradzić jak ma się obstrzyc, żeby wyglądał atrakcyjnie? Czy mówiąc koledze, że świetnie wygląda w tej koszulce, albo wyrażając podziw dla przyjaciela gdy pokazuje czego nauczył się na treningach kung-fu podświadomie zdradzam Narzeczonego? Na imprezy czasem chodzę tylko z koleżankami. Tańczę z innymi facetami. Błagam pomóżcie. Bo podobno w pełnym i szczęśliwym związku nie ma miejsca na flitr...
Odwołać ślub?
Zrozpaczona

PS: Mojemu narzeczonemu też pokazuję czasem, że jakaś dziewczyna ładnie wygląda, ma ładne ubranie - czy jestem zboczona pokazując mu że są inne atrakcyjne kobiety na tym świecie?