golinda
05.07.06, 09:04
Wtorek godzina 19:30 to czas dyżuru księdza...wtedy łaskawie odbiera telefony.
Zadzwoniłam, żeby się umówić na spotkanie przed ślubem. Oczywiście
powiedział, że nie ma potrzeby, skoro protokół spisujemy gdzie indziej. W
ogóle znowu chciał mnie spławić.
Zapytałam więc, czy mógłby chociaż sprawdzić, czy ma nas w terminarzu
wpisanych, bo rozmawialiśmy z nim w listopadzie na ten temat...
Sprawdza.............
Oczywiście dn. 12.08 o godz. 17:00 ma wpisane inne nazwiska!!!
Ręce mi opadły...
Zaproszenia wydrukowane, wysłane...
Zaproponował wcześniej albo później. Nie miałam za bardzo wyjścia, zapisałam
nas na godzinę 18:00, choć powiedział, że tak naprawdę to o tej porze on
normalnie ma mszę w "małym kościele", no ale w drodze wyjątku odwoła mszę...
W związku z tym, że poczuł się winny, łaskawie pozwolił nam przyjechać do
siebie trzy tygodnie przed ślubem.
Nie wiem, czy to dobrze mieć ślub zaraz po kimś i mijać się z gośćmi w
drzwiach, robi się zamieszanie i chyba nie jest przyjemnie...
Czy ta godzina nie jest za późna?