Dodaj do ulubionych

Do martyna1985

    • hanwar ...a propo zaproszeń 17.02.07, 10:50
      na wesele rozdaliśmy juz prawie wszystkie-większość w grudniu i styczniu.
      wszystko było cacy, a teraz wychodzą kwiatki. okazało się,że ten sam termin
      wybrał sobie ktoś z dalszej rodziny Wojtka.wesele w tym samym mieście,co
      my.dowiedzieliśmy się wczoraj pokątnie od babci Wojtka, która dostała drugie
      zaproszenie.chrzestny Wojtka przyjdzie chyba do nas (?), ale nic nie wiadomo,bo
      jego żona jest chrzestna drugiej strony.to samo będzie z ich
      rodziną.przepołowią się ? czort z nimi.

      ostatnio przekonuję się,że nasz termin to chodliwy termin.
      odmówiła mi już moja koleżanka - pokazując zaproszenie na ślub swojej
      przyjaciółki z podstawówki (dziewczynie obiecała,że będzie świadkiem już
      dawno).Wojtka brat cioteczny z narzeczoną tłumacząc się,że w weekend majowy
      mają 5 rocznicę i gdzieś wylatują z tej okazji. moja przyjaciółka też jest w
      rozterce.twierdzi,że przyjdzie do mnie, ale ma też drugie rodzinne zaproszenie
      (siostra cioteczna zaciązyła i ślub na szybko jest organizowany,nawet kościół
      mają na tą samą godzinę, więc Marta jest w kropce, bo rodzina naciska).
      i myslę, że to nie będzie koniec....sad

      na szczęścietrochę osób już potwierdziło, mimo że termin daliśmy do końca
      marca, bo musiało sobie rezerwować urlop czy przeloty/bilety.niektórzy z gości
      chwlili się,że już nabyli odpowiednie stroje.

      mam pytanie moje Drogie.licząc/szacując nigdy nie mozna być pewnym,że wszyscy
      się zjawią. zaprosilśmy ok 68 osób, myslę że przyjdzie z 50 z hakiem.w związku
      z tym,że nie rozdałam jeszcze zaproszeń kościelnych, zastanawiam się czy
      zostawić jak jest, czy tez nie doprosić kogoś jeszcze z pseudo listy rezerwowej
      (wcześniej planowanych tylko dokościoła) póki czas. w końcu może jeszcze
      odmówić cała masa ludzi.czy to fair?

      pozdrawiam, Hanka
      • martyna1985 Re: ...a propo zaproszeń 18.02.07, 19:18
        Haniu, u nas większość osób potwierdzalo przy rozdawaniu. Na szczęście na razie
        nie słyszymy, żeby ktoś bral ślub tego samego dnia, ale żona Michała
        chrzestnego powiedziała nam dziś, gdy daliśmy im zaproszenie, że jej chrześniak
        będzie ślubował na 2 tyg przed nami. Nie ukrywajmy, że są to duże koszta dla
        tych osób, ale o naszym weselu wiadomo już co najmniej od lipca-sierpnia.
        Niektórzy już też się chwalą kreacjamismile

        W piątek w końcu odwiedziliśmy USC, Pani stwierdziła, że sporo osób wybrało tą
        datęsmile Na początku babeczka zapraszala nas w poniedziałek, bo stwierdziła, że
        tak na sam koniec przychodzimy i ona nie wie czy zdąży (bylismy o 14:30 a USc
        czynne do 15!!!) ale w końcu nas przyjeła i zdążyła do 15smile

        Pozdrawiam
        • martyna1985 Re: ...a propo zaproszeń 18.02.07, 20:20
          no i zapomnialam dodac, ze M ma w koncu garniturwink) Wybralismy czarny z
          polyskujacymi prazkami, do tego biala koszula na spinki i muszniksmile jak go
          zobaczylam, az mi sie milo zrobilo na sercubig_grinbig_grin
          • hanwar Re: ...a propo zaproszeń 18.02.07, 20:34
            Martynko gratuluję!

            u nas kolejne osoby odmawiają mimo, że wstępnie potwierdzali na 100%.coś im się
            przypomniało, coś tam porezerwowali na weekend majowy, bo to wychodzi 9 dni
            wolnych (jakbyśmy nie wiedzieli)i urlopy pobrali dłuższe na wczasy (np. w
            ostatnim tygodniu.aż się nic nie chce robić.mój Misiek mówi,że najwyżej imprezę
            odwoła i weźmiemy cichy ślub wśród najbliższych znajomych.
            dziś byliśmy u Wojtka chrzesnego (zapraszamy go z żoną, jego syna i córkę z
            mężem)......napiszę później, bo mnie krew zalewa
            • monaliska1985 Re: witajcie :) 21.02.07, 10:51
              witajcie dziewczyny, ja też się boję że u nas goście nie dopiszą mamy na 100
              osób ale juz dzis wiem ze 10 albo i więcej nie przyjdzie, bo coś tam , bo jeden
              wyjeżdza,drudzy bo są pokłoceni z teściami i tez nie przyjdą. Ale myślę że
              jakoś reszta przyjdzie. A tak propo wczoraj byliśmy w poradni, było nawet ok,
              babeczka trochę pogadała i tyle, ale jeszcze 27lutego musimy iść 3 raz. Kurcze
              dziewczyny zostaly mi rowne 2 miesiace od dziś, strach mnie oblecial smile, ale
              ten czas pędzi.pozdrawiam ciepło Monia
              • hanwar Re: witajcie :) 21.02.07, 14:38
                smile.będzie dobrze
                • martyna1985 Re: witajcie :) 21.02.07, 14:42
                  musi byc dobrze!! Damy radę i nasze śluby będą najpiękniejsze a wesela
                  najweselszesmile
                  • martyna1985 halo halo 22.02.07, 15:30
                    Co Kwietniówki, zapracowane jesteście, ze nawet nie macie czasu dopisać się do
                    wątku? smile Czy nic się nie zmieniło?? U nas praktycznie nic, poza tym, że
                    wczoraj kupiliśmy soki (180 litrów). Smaków będzie 4: jabłko, pomarańcz, czarna
                    porzeczka i grapefrut. Moim zdaniem to za mało, ale Michał mówi, ze ok to oksmile
                    Mamy jeszcze 110 litrów Coca-Coli (na pol z Fanta) i kupimy jeszcze wodę.
                    • monaliska1985 Re: dziewczyny co z wami 27.02.07, 12:58
                      Witajcie laski, co sie dzieje że już tu nie piszecie. Jak tam przygotowania?
                      pozdrawiam Monia
                      • hanwar Re: dziewczyny co z wami 27.02.07, 14:29
                        ja parcuję nałogowo ostatnio.w weekend miałam dwa dyzury nocne(muszę sobie
                        trochę poodrabiać z kwietnia/maja-za łatwo nie ma),wczoraj praca od 8 do 20,
                        nie wyspałam się jeszcze, więc jeszcze padam na....dobrze,że Wojciech mi
                        towarzyszył, bo bym psychicznie nie wytrzymała uncertain

                        poza tym w ciągu następnych dwóch/trzech tygodni będziemy mieszkać na swoim,
                        więc ogladamy meble, dywany, tapety, itp.

                        co do ślubu chodzimy na nauki przedślubne. w ten piątek ostatnie (chyba,że nie
                        zgodza się bym na dyzur przyszla dopiero na 20.00, to wtedy za tydzien
                        skonczymy).potem do kosciola, w ktorym slub bedzie. nic się u nas nie zmieniło,
                        nic nowego nie zrobilismy.Wojtek nawet nie zadzwonil (bo oczywiscie jak z
                        reklamacjami bywa maja zadzwonic, a to ty za wszystkim biegasz bo ci zależy) co
                        z jego obraczką.doszly mnie sluchy ze nasze mamy omówiły sie na jutro do hotelu
                        w sprawie menu itp.wybraly chyba specjalnie dzien, w którym pracuje od 8 do 20,
                        by miec wolna reke.wrrrrrrrrrrr.....Wojtek pojdzie z nimi (jakis wyslannik musi
                        byc), wiec dzis bedziemy radzic sie co i jak, na co zwracac uwage, by dla nas
                        nie bylo zbyt duzego zaskoczenia
                        pozdrawiam
                        hanka
                      • dusia0701 Re: dziewczyny co z wami 27.02.07, 14:31
                        U mnie marnie z czasem, samopoczuciem i zdrowiem.Zapęd mi minął i sama nie wiem
                        jak to teraz będzie.Zamiast biegac po sklepach i wybierac dodatki- odwiedzam
                        lekarzy i apteki. Co za rok !!! A to dopiero początek.
                        Pozdrawiam
                        • hanwar Dusia 27.02.07, 14:44
                          mnie też nic nie cieszy, nie podnieca.zmęczona jestem i warczę na
                          wszystkich.jakoś tak smętnie jest. rok zaczął się fatalnie i jakoś się tak
                          trefnie trzyma.może w końcu wyjdzie słońca, bo już mam dość.wszyscy dookoła
                          pytaja o ślub a ja wzruszam ramionami.Wojtek juz od miesiaca trąbi,ze mam buty
                          kupić ,a dziś mi zapowiedział,że sam je zamówi, bo na mnie liczyć w tym
                          względzie nie można i boso pójdę do ołtarza uncertain

                          Dusia głowa do góry!
                          jakoś to będzie, bo musi być.
                          • dusia0701 Re:Hanwar 27.02.07, 15:20
                            Dzieki Hania za dobre słowosmile
                            U mnie tez jakoś smętnie. Zaczeliśmy remont w mieszkaniu i za każdym razem gdy
                            wchodze do domu wyć mi się chce.Kuchni nie mam, w łazience kupa gruzu a w
                            pokojach sam kurz. DSo tego mam skierowanie do Neurologa i nie wiem czy juz się
                            bać czy jeszcze wrzucić na luz. A przygotowania w miejscu stoją. Buty mam ale
                            cóż z tego? Jak tak dalej pójdzie to do ołtarza nago sie wybiore bo jakoś nie
                            mam nastroju wybrać się na przymiarke.Zaproszenia nadal leżą ( jakoś same
                            rozdać sie nie chcą) Ehhh
                            Może jutro mi się poprawi......
                            • dusia0701 Re:Suwaczek..... 27.02.07, 15:23
                              ....powoli zaczyna mnie wyprowadzać z równowagi... I po co tak pędzisz ???!!!!
                              • hanwar Re:Suwaczek..... 27.02.07, 15:28
                                większość tych nawiedzonych panien młodych podkręciłaby go sobie tongue_out....wrzuć na
                                luz.co ma być to będzie.ja juz po mału mam to w d.......
                                • dusia0701 Re:Suwaczek..... 27.02.07, 16:37
                                  Kochana ja od dawna mam to wszystko w d.... I tak niczego nie zmienie ani "nie
                                  przeskocze" Nie mam zamiaru psuć sobie nerwów.Dystans totalny.
                                  Pozdrawiam
                                  Magda
                            • hanwar Dusia 27.02.07, 15:25
                              na pewno się poprawi.

                              ja o przymiarce jeszcze nie myślałam.w kwietniu ,jak suknie przyślą.jest czas
                              jeszcze.gdybym nie miała siły napędowej w Wojtku to byłabym na samym początku
                              drogi.i pomyśleć,że chceiliśmy ślub w zeszłym wrześniu (a teraz pytanie za sto
                              punktów.dlaczego do tego nie doszło?......bo byłam tak przejęta tą
                              sytuacja tongue_out,że jak Wojtka nie było, to nie było efektów w przygotowaniach)
                              pozdrawiam i głowa do góry
                              • martyna1985 dziewczynki 27.02.07, 18:46
                                nie stresujcie sie taksmile zostalo jeszcze 2 m-ce. Moja kolezanka przez tyle
                                czasu zorganizowala cale wesele....w listopadzie zaczeli przygotowania a w
                                styczniu slub. I dalo sie! smile Ja dzis kupilam bielizne slubna, ale dokupie
                                jeszcze jedne ponczochy w razie awariismile Do proboszcza dalej sie nie
                                dodzwonilam, ale w weekend bede w domku wiec wtedy zalatwimy to...mam nadzieje,
                                bo ta sprawa mi spac nie daje.... Pozdrawiam
                                • martyna1985 *************2******************* * 28.02.07, 08:41
                                  równiutkie 2 miesiące!!!
                                  • dusia0701 Re: *************2******************* * 28.02.07, 09:42
                                    O matko..........!!!!!!
                                    • hanwar Re: *************2******************* * 28.02.07, 13:25
                                      ja to już ślubu nie dożyję uncertain. dziś,przez przypadek (pokazywałam, a raczej
                                      chciałam pokazać kumpeli butki) odkryłam,że moich wybranych butów już nie ma do
                                      kupienia w rylko.nawet z fabryki nie da się zamówić.muszę się przyznać
                                      Wojtkowi.a mówił już dawno kup, a ja że czas, a teraz lipa muszę zmienić opcję,
                                      ło matko sad. o mordercach zawsze mówią: taki spokojny człowiek był, dobry mąż
                                      ojciec i sąsiad tongue_out
                                      zamówię dziś te-E3K60T, bo podobne
                                      www.rylko.pl
                                      co o nich sadzicie?
                                      pozdrawiam
                                      • martyna1985 Re: *************2******************* * 28.02.07, 14:51

                                        • martyna1985 Re: *************2******************* * 28.02.07, 14:53
                                          Bardzo ladne te butkismile Kup te i powiedz Wojtkowi, ze jednak te ładniejsze
                                          byłysmile Pozdrawiam

                                          P.S. Licencja juz gotowasmile Teraz tylko odebracsmile Wiedzialam, ze tak
                                          bedzie....przez tydz nie moglam sie dodzwonic a Michal tylko raz wykrecil numer
                                          i juzsmile Tylko po co sie tyle denerwowałam?? Tak zawsze jest, ja mało nie
                                          osiwieje, wkurzam sie, a on spokojnie weźmie tel. do reki i ma to co
                                          chcesmile...Pozdrawiam
                                          • monaliska1985 Re: *************2******************* * 28.02.07, 20:16
                                            Buciki fajne są, podobają mi się.Super Martynka że macie już licencję,tylko
                                            odbierzcie bo wam jeszcze nie wydasmile
                                            Laski nie stresujcie mnie bo mi zostało juz mniej niż 2 miesiące i ja idę na
                                            pierwszy ogień, a wy po mniesmile. Nie denerwujcie sie i wszystko będzie ok.
                                            pozdrawiam ciepło
                                            • hanwar i zostałam bez butów :( 28.02.07, 23:04
                                              z Ryłko napisali,że na magazynie nie mają już wogóle nr 38 w żadnym fasonie i
                                              że nie będzie,bo robią wiosenną kolekcję.te buty (te i te drugie co mnie
                                              interesowały)były z kolekcji 2005,więc już długo nie mają chodliwych numerów. i
                                              co ja mam teraz zrobić? chcę niewysokie, zaokraglone i ze skóry.era mi zostaje?
                                              • hanwar Re: i zostałam bez butów :( 28.02.07, 23:12
                                                nie wiem co robic.nie toleruje nic w innym fasonie.bede jutro obdzwaniac
                                                wszystkie salony w polsce.moze jeszcze ktos ma.ecru łatwiej, ale
                                                bialy..........najwyzej slubu nie bedzie, bo boso nie pojde
                                                • martyna1985 Haniu 01.03.07, 07:22
                                                  Jesil chcesz moge podejść do Ryłko na słonecznym, moze mają z tych co mówisz?
                                                  Dla mnie to nie ma problemu. Daj tylko znać...POzdrawiam
                                                • martyna1985 jest LiCeNjCa:) 01.03.07, 07:24
                                                  Moj tata wczoraj podjechal odebracwink Jeszcze mu sie oberwało za to, że
                                                  proboszcz go w kosciele nie widzi, ale powiedzial, ze chowa sie za filarem bo
                                                  sie wstydzi;Dbig_grin smile Pozdrawiam
                                                • martyna1985 *Licencja 01.03.07, 07:24
                                                  smile
                                                  • monaliska1985 Re: *Licencja 01.03.07, 12:10
                                                    no i widzisz Martyna, najważniejsze macie już z głowy. nie musisz się już
                                                    martiwć tym księdzem i idźcie sobie zanieść licencję i będziesz pewna że macie
                                                    swój termin. Haniu szukaj do skutku, anóż gdzieś mają. Tylko się nie poddawaj.
                                                    pozdrawiam ciepło smile
    • dusia0701 Dziewczyny POMOCY !!!!! 01.03.07, 20:39
      Chodzi o tą nieszczęsną licencję. Jakoś to odwlekłam i dopiero jutro mam zamiar
      wybrać się do swojej parafii.Powiedzciemi, moje drogie, czy długo czeka sie na
      ten dokument, czy wydaja go od ręki.Czy żeby dostać owe pozwolenie trzeba
      spełnic jakieś warunki (oprócz tych finansowych o których rzecz jasna mi
      wiadomo), czy jest jakis nieprzekraczalny termin doreczenia tegoż dokumentu do
      parafii w której ślub bierzemy??? Pogubiłam się juz w tych formalnościach i
      potrzebuje waszej pomocy. Z góry wieeeeelkie dzieki.
      Pozdrawiam
      Magda
      • martyna1985 dusiu!! 01.03.07, 22:19
        My czekalismy w sumie 1.5 m-ca. Mielismy czekac do poczatku kwietnia, ale
        poprosilismy proboszcza o wczesniejsze wydanie. Musicie tylko miec
        zaswiadczenie o odbytych naukach. Proboszcz w parafii w ktorej bierzemy slub
        powiedzial, ze jakbysmy przyniesli na poczatku kwietnia, czyli ok 3 tyg przed
        slubem to starczy, tylko musicie miec termin tam zarezerwowany. Powodzenia!
        • dusia0701 Re: Martyna!!! 01.03.07, 23:03
          1,5 miesiąca ??? !!!!! Chryste tak długo. Byłam pewna że wydają to od reki. A
          cóz to za dokument że tak wiele czasu zajmuje wypisanie go ?? No ja sie chyba
          załamie.Musimy miec ukończone tylko nauki czy poradnia tez sie liczy? Nauki
          konczymy dopiero w przyszłym tygodniu.I jeszcze jedno - czy wystarczy
          książeczka z podpisami ksiedza prowadzącego nauki czy musze miec jakies
          specjalne zaświadczenie? Nie no to jest jakas paranoja, normalnie. Chyba
          odwołam ślub. W takim tempie to my do lipca sie nie wyrobimy.
    • dusia0701 Licencja to pikuś..... 03.03.07, 09:44
      Tyle niepotrzebnego strachu i nerwów a poszło tak łatwo. Ja nie wiem od czego
      to zależy i dlaczego u Was czeka się na ten papierek tak długo ale u mnie
      wydają od ręki.Łojezoooo ale mi ulżyło smile
      • hanwar Re: Licencja to pikuś..... 03.03.07, 10:12
        gratuluję Dusia!

        u mnie nie pikuś niestety.dadzą nam dopiero 3 tyg przed ślubem.wcześniej możemy
        pomarzyć.nawet z proboszczem nie możemy sie spotac, bo jest w Jerozolimie.

        ale, ale.skończyliśmy wczoraj W KOŃCU nauki przedślubne.teraz reszta
        formalności kościelnych i możemy "odpoczywać" tongue_out.

        buty ponoć kupione, zobacze wieczorem, czy ktoś sie nie pomylil w fasonach uncertain

        bylismy w czw po poludniu w lokalu, by umawiac sie na menu, dekoracje itp i
        wlasciciela nie bylo -urlop.umowilismy sie na dzis, ale jak pech to pech.w nocy
        sasiedzi zalali mieszkanie "tesciowej".lazienka, salon ma mokre sciany i
        sufity.pol nocy ciekla woda-ponoc sasiedzi sie nawalili i zostawili lejaca sie
        wode do wanny (wersja prawdziwa), a wersja podana-cos peklo chyba pod
        wanna.elekrtyka walnęła -brak swiatla, kontakty sycza i iskrza i czeka na
        pogotowie elektryczne.nie zalatwianie slubu jej teraz w glowie.Wojtek lata z
        nia za tym wszystkim.
        mam wrazenie,że termin naszego slubu jest wszystkim nie po drodze.cos nam idzie
        z wszystkim pod gorke
        • dusia0701 Hanwar 03.03.07, 10:40
          No to nie zazdroszcze Twojej teściowej. Wam zresztą też. Ale naprawde przestań
          sie zadręczać że termin nie jest odpowiedni.Gdybyście zdecydowali sie np na
          lipiec to znając życie po drodze też coś by sie wydarzyło.Nie ma się czym
          przejmować.Na ustalanie menu macie jeszcze czas. Nagorsze są te formalności. Wy
          przynajmniej kościól macie juz z głowy. Nam zostało jeszcze jedno spotkanie na
          naukach i i dwa w poradni, do tego "dzień skupienia" i spotkania indywidualne z
          księdzem.Proboszcz ma nas przepytywać z pacieża - masz pojęcie? Jestem
          zestresowana prawie tak samo jak przed pierwszą komunia. Nam też przygotowania
          idą jak po grudzie. Zaproszenia nadal nie rozdane.Młody za garniturem nawet sie
          jeszcze nie rozgląda (szkoda mi juz słów),Moja sukienka w totalnym proszku ale
          tym najmniej sie martwie, menu nie ustalone, na dekoracje nie moge sie
          zdecydować, z zespołem nic nie obgadane i jeszcze wiele, wiele innych
          niedociągnieć.
          A pozatym pełen luz.......
          • martyna1985 dusiu, hanwar, monalisko 03.03.07, 10:46
            Dusiu, to, czy licencja zostanie wydana od ręki czy po 1.5 m-ca zależy tylko i
            wyłącznie od woli proboszcza. Nasz jest BUC i nie śpieszyło mu się do "straty"
            kolejnych parafian (?), ale na szczęście wszystko dobrze się skończyło i teraz
            pozostaje nam załatwienie do końca mszy ślubnej w kościele, gdzie będziemy
            składać przysięgę.

            Hanwar, współczuję zalania mieszkania. nam rok temu sąsiedzi zalali łazienke,
            bo pękła im jakaś zardzewiała rura pod wanna i ciekła jakaś czerwono-czarna
            woda ;/ A sąsiadka była sama i jakaś mało kumata...dopiero jak jej mąż przylazł
            zaczęli działać. A ona w między czasie upierała się, że to na pewno nie u nich,
            bo nie ma wody nigdzie....no tak, a kto inny, jak nad nami tylko oni
            mieszkają...ludzie czasami nie mysla...

            Monalisko, co u Ciebie?? Nie odzywasz się.....jak przygotowania?

            Dziewczynki nie martwcie się, że jeszcze nie macie wszystkiego załatwionego.
            Jak juz pisałam moja koleżanka cały slub i wesele zorganizowała w 2 m-ce. Macie
            jeszcze troszkę czasu, więc SPOKOJsmile

            Pozdrawiam
            • monaliska1985 Re: dusiu, hanwar, monalisko 03.03.07, 14:38
              witajcie dziewczyny. U mnie wszystko dobrze, przygotowania stoją w miejscu,
              wszystko z grubsza na ten moment mamy załatwione. Naszczęście my żadnej
              licencji nie potrzebujemy bo bierzemy slub w naszej parafii. A tak poza jakoś
              niedowierzam że już za dobre1,5 miesiąca ślubuje, nie wiem nawet czemu .
              Pozdrawiam ciepło.
    • hanwar :) 05.03.07, 14:04
      buty są i pasują smile.jeden problem z głowy. w środę/czwartek idę kupowiać
      bieliznę. część już mam,ale może znajdę coś ładniejszego?
      musimy pomyśleć o dekoracji, bo pani z rejestracji hotelowej (za plecami
      właściciela)odradzała hotelową. musimy się zorientować,co z ewentualną
      dekoracją (?)kościoła.
      poza tym żyję, oddycham i pakuję rodziców tongue_out
      pozdrawiam, hanka
    • dusia0701 Re:suwaczek 16.03.07, 02:30
      Coś się porobiło z moim suwaczekiem.Wynika z niego ze dzis brałam ślub.No to
      próbujemy.....
      • dusia0701 Re:suwaczek 16.03.07, 02:32
        NO....już wszystko ok.A juz sie przestraszyłam że zapomniałam o własnym ślubie.
        Ale bez paniki, został jeszcze miesiąc z górką. A co tam u Was dziewczynki. Cos
        się zaniedbałyśmy w korespondecjismile
        Pozdrawiam
        Magda
        • martyna1985 Re:suwaczek 16.03.07, 12:36
          tak tak, zdecydowanie sie zaniedbalysmysmile U nas juz prawie wszystko
          zalatwione...zero stresu...jeszcze...czas bardzo szybko leci...juz sie nie moge
          doczekacsmile
          • hanwar ... 16.03.07, 15:22
            my już:
            -w końcu mamy obie obrączki
            -skończone nauki i dokumenty z USC(teraz musimy pójść po licencję)
            -mamy ustalone menu i dokładne godziny podania posiłków, ustawienie stołów, itp
            -kupiony alkohol
            -tort wybrany
            -pani od pieczenia ciast poinformowana
            -świadkowie uświadomieni o swojej roli (wdzianka już mają)
            -orkiestra umówiona
            -fotograf jest
            -wstepny koszt dekoraji i jakaś koncepcja
            -potwierdzone wszystkie godziny,itp w kościele
            -stroje (ubrania-moja suknia w kwietniu będzie, buty, bieliznę)
            -zaproszenia rozdane i w wiekszości potwierdzone (reszta ma czas do 21.03)
            -prezenciki dla gości są, tak samo jak winietki i zawieszki na wódkę
            -rozdajemy listę prezentów "potrzebującym"
            -zamówiona wycieczka w maju
            -itp cokolwiek to znaczy
            oraz pełno dupereli do przemyślenia/załatwienia.

            poza tym mamy już 3 zaproszenia na ślub w sierpniu, wrześniu i
            październiku.wstępne informacje o ślubach w przyszłym roku.mnóstwo znajomych
            się pobiera w 2007 i 2008 roku.na niektóre luby zaproszeni jesteśmy, na
            niektóre nie, ale ilość ogromna.

            a poza tym teraz ja pracuję nałogowo a Misiek remontuje mieszkanie w którym
            zamieszkaliśmy w piątek
            pozdrawiam.jeszcze 43 dni (?)....
            • monaliska1985 Re: :) 16.03.07, 15:28
              Witajcie dziewczynki. Chyba zapominamy o sobie. U nas wszystko ok, dziś mamy
              jakieś spotkanie z księdzem, wszystkie pary ślubujące w kwietniu dziś sie mają
              spotkać, nie mam zielonego pojęcia po co. A tak poza to mamy wszystko
              załatwione , sukienkę odbieram 11 kwietnia, 14 kwietnia idziemy na wesele do
              Tomka kuzynki, jesteśmy już gotowi na nasz wielki dzień teraz tylko czekamy smile,
              a czas pędzi jak oszalały smile nas już stety niestety stres dopada.
        • dusia0701 Ostatnie tchnienia panieństwa... 21.03.07, 15:23
          Dziś wybrałam sie do solarium.Pozstanowiłam wykupić sobie karnet <a jak!!>.
          Przy wypełnianiu jakiegoś formularza zapytałam pania jaką mamy dzisiaj date.
          Miła Pani odpowiedziała <zgodnie z prawdą zresztą> że mamy dzisiaj pierwszy
          dzień wiosny.Zaskoczona nie byłam.Wkońcu za oknem mamy piękną pogode, zimowa
          kurteczka od kilku dni została "odstawiona" do szafy, z wiosenna własnie
          sie "przeprosiłam".Pierwszy dzień wiosny! Super, pomyślałam,przecież to "moja"
          pora roku.Niedługo święta,zaraz potem moje urodziny.Poprostu świetnie.Leżąc w
          solarium nie przestawałam myśleć o tym jak bardzo śię cieszę na przyjście tej
          wiosny.....o tym że musze kupić nowe okulary przeciwsłoneczne i koniecznie
          jakąs ładną,typowo wiosenną torebkę.Z solarium wyszłam w wyśmienitym humorze...
          Wróciłam do domu i odrazu zabrałam sie za pożądki <wiosenne oczywiście> Aż tu
          nagle!!!!!...... Zaskoczyłam...O cholera !!! <przebłysk inteligencji> Pierwszy
          dzień wiosny, czyli mamy 21 dzień marca,czyli za półtora tygodnia będziemy
          mieli pierwszy dzień kwietnia, idąc dalej, za dwa i pół tygodnia bedą święta a
          tydzień po nich moje urodziny....O cholera!!! Biegnę, po drodze potykając się o
          ciuchy wurzucone z szafy,do laptopa.Właczam internet, wchodze na forum i
          nerwowo szukam "naszego" wątku.Jest..!!! Klikam na Swój ostatni post i na
          sygnaturkę z napisem Ślub. 1 MIESIĄC i 6 DNI !!!!! Suwaczek,jak gdyby krzyczał
          na mnie. Dziewczyno!!!! weź się do roboty. Zostało mało czasu, bardzo mało..A
          ty co??? Za porządki wiosenne się bierzesz!!!!!?????? Przecież jeszcze nie
          wszystko załatwione.Od tygodnia wybierasz sie na przymiarke,do operatora też
          dojechać nie możesz, o zespole nie wspominając!!!! Ruchy!!! Kluchy Leniwe!!!! A
          co na to ja?? Spokojnie,wdech, wydech.Przeciez sie nie pali.Zdąże... Jest
          jeszcze czas smile
          • martyna1985 dusiu:) 21.03.07, 16:32
            pięknie to napisałassmile fakt, mamy jeszcze czassmile spokojnie, bez pośpiechu!!
            Wczoraj kumpel sie pytal jak przygotowania, ja mówie, ze prawie wszystko
            zalatwione. A on: to na ostatnią nic nie zostawiacie, a ja: jak to nie?
            STRES!!!!smile
            • monaliska1985 Re: dziewczyny 21.03.07, 18:03
              dziś 21 za miesiąc bedę mężatką smile. Wiecie co boję się przysięgi w kościele,
              tego że mówi się ją do mikrofonu, a jak powiem za głośno to będzie dziwne echo,
              ale sobie stwarzam problemy.Niby jeszcze miesiac czasu, ale stres jak diabli
              dopada, jak mysle o szczegolach. pozdrawiam
    • dusia0701 został miesiąc !!!!!!!!! 28.03.07, 10:27
      A ja nadal się nie stresuje. Chyba nie jestem normalna smile
      A co u Was dziewczyny?
      POzdrawiam
      • martyna1985 Re: został miesiąc !!!!!!!!! 28.03.07, 16:38
        ja też się jeszzce niedawno nie stresowałam i każdy się dziwił, bo z natury
        jestem strasznym nerwusem...i tak mi gadali, że teraz nie mogę przestać myśleć
        i cały czas sie denerwujesmile A poza tym, to już mam dość przygotowań i cieszę
        się, że już wszystko mamy. Orkiestra powiadomiona co i jak, pani od dekoracji
        sali też (na swieta musimy przejrzec dokladnie ta co mamy i ew. dokupic). Moja
        mama w końcu kupiła dzis materiał na garsonkę do kościola i sukienkę na
        weselesmile Teściówki sukienka się szyje, garsonkę ja jej wybrałamsmilesmilesmile i baardzo
        się cieszyła, że podoba mi się w tym. Tak uśmiechniętej nigdy jej nie
        widziałamsmile Stwierdziła, że teściowa synowej tez się podobać musismile A tak poza
        tym, to zmniejszyła nam się lista gości o jakies 8 osob, ale i tak jest duzo.
        Na dzień dzisiejszy 111 i 13 dzieci!!
        Ostatnio miałam nerwowe dni, o wszystko się czepiałam i denerwowałam. To chyba
        ten stres przedślubny! Przejdzie mismile pOzdrawiam!
        P.S. Mam nadzieje, że nasz wątek nie umrze śmiercią naturalnąwink
        • dusia0701 Re: został miesiąc !!!!!!!!! 28.03.07, 18:40

          > P.S. Mam nadzieje, że nasz wątek nie umrze śmiercią naturalnąwink
          Póki co jest na najlepszej drodze smile
          • martyna1985 Re: został miesiąc !!!!!!!!! 28.03.07, 19:18
            hehesmile
            • monaliska1985 Re: został miesiąc !!!!!!!!! 28.03.07, 20:00
              czesc dziewczyny. No to musimy odzywic ten watek, a ja jestem raz spokojna o
              slub, raz nerwowa. Zastanawiam sie jaka bedziemy mieli pogode. Na chwile oecna
              mamy wszystko zalatwione, tylko szukamy jakiegos miejsca na plener, 2 mamy
              upatrzone ,tylko musimy jechac zobaczyc jak tam wyglada. Sukienkie odbieram 11
              kwietnia,dzis kupilam kiecke na wesele Tomka kuzynki (14kwietnia) śmiejemy sie
              ze to bedzie nasza proóba generalna. Od soboty za 3 tygodnie bede juz mezatka.
              ach ale czas expresowo pedzi.pozdrawiam Monia.
    • hanwar eh, życie 29.03.07, 23:17
      u nas jak na razie po malutku.wczoraj dzwonili z salonu sukien ślubnych,że
      przyszła moja kiecka i mogę przyjść z butami na końcowe przymiarki.pewnie się
      wybiorę wkrótce.jak na razie pomysłu brak, kiedy.jutro może w końcu jak nic nie
      wypadnie pójdziemy po tą licencję...najwyższa pora.poza tym Wojciech dziś w
      firmą dekoratorską był w sali weselnej i uzgadniał wystrój. był jak małpka w
      zoo, bo zdziwili się,że facet bez baby przyszedł-cóż ja wpadłam już w
      pracoholizm, więc czasu nie miałam.wróciłam o 21 (i tak też kończę dwa dwi
      przed ślubem sad)jakoś go wogóle ostatnio na wszystko brak. cóż jeszcze, jutro
      idę do kosmetyczki na wstępną renowację, potem na jakieś wstępne malowanie,
      jutro też muszę zapisać się do fryzjera, na próbę i na godzinę zero.a tak na
      marginesie pytanie?o której muszę iść, jak ślub na 17?,oże mi coś podpowiecie.
      na marginesie w dwóch tygodniach wyjazdowych z okazji ślubu wcisnęli mi dwa
      obowiązkowe szkolenia i w połowie kwietnia idę dyskutować czy to mogę odrobić w
      inny sposób.jak nie będziemy musieli wysłać kogoś na nasze miejsca sad.jak się
      sypie, to wszystko od początku.....
      remont w trakcie i w pełni.coś bardzo średnio porusza się do przodu.coś chyba
      do świąt nie zdążymy.a pal licho i tak pierwszy dzień świąt pracuję, więc do
      d... te święta
      pozdrawiam i życzę wszystkiego naj!
      • dusia0701 Hanka, Ty żyjesz!!!! 30.03.07, 17:19
        A juz zaczynałam sie martwicsmile Widze że u Ciebie taki sam zaped jak i u mnie.
        Remont !!! skąd ja to znam? Sami niedawno go skończyliśmy. Naszczęście dostałam
        urlop i mogłam troszke w naszym przybydku ogarnąć.Ale po wczorajszych awariach
        widać że to jeszcze nie koniec.....Zreszta szkoda gadac.Do ostatniej przymiarki
        tez jakos nie moge sie zabrac.Wogóle jakoś zapał mi minął. Chyba wolałabym miec
        juz to za sobą. Co do świąt to mozemy podac sobie ręce.Ja tez pracuje w
        Wielkanoc!! Aaaaa tam, do d.... z tym wszystkim.
        • martyna1985 za 4 soboty będziemy sie szykować.... 31.03.07, 13:43
          smile
          • monaliska1985 Re: za 3 soboty będę już w trakcie wesela:) 31.03.07, 19:54

            • monaliska1985 Re: kwiecien nasz miesiąc :) 01.04.07, 22:11
              laseczki to już kwiecień, czyli już prawie finał. pozdrawiam
              • martyna1985 Re: kwiecien nasz miesiąc :) 02.04.07, 07:25
                Michał mi wczoraj to samo powiedziałsmile Obudził się i mówi: "kochanie, jest nasz
                miesiąc"!! W kalendarzu zaznaczył naszą datę czerwonym mazakiem i
                napisał: "Nasz wielki dzień". teraz to on zacznie w końcu bardziej przeżywać.
                Dobrze, że w końcu dotarło do niego, że się żeni i nie zostały nam 5-8 miesięcy
                tylko, że to tuż tuż i czas się obudzićsmile POzdrawiam
    • hanwar mamy w końcu licencję.... 02.04.07, 22:46
      nie było tak źle big_grin. teraz zostały sprawy w drugim kościele.
      a poza tym mamy chyba ze dwie tony pyłu w mieszkaniu po gładzeniu ścian w dużym
      pokoju przed malowaniem. pył jest wszędzie, w szafkach,dywanach, na półkach,
      itp,wrrrrrrr, a mnie szlag trafia, bo dopiero mieszkanie posprzątałam.kolejne
      wyzwania przede mną...
      a poza tym dziś umówiłam się na wszelkie zabiegi do kosmetyczki i na fryzurę
      próbną i tą "prawdziwą" u fryzjerki. oglądałam kwiatki-bez efektu i oswajam się
      z myślą, że sukienka przyszła i trzeba pójść na przymiarkę-to może w piątek.
      poza tym pracy coraz więcej, a na dodatek dostałam pismo o obowiązkowym
      szkoleniu (do tej pory było w sierpniu)-odbywa się raz w roku i muszę ponoć
      być, bo inaczej będę mieć poważne kłopoty zawodowe- w momencie mojego pobytu
      poślubnego poza granicai kraju. w przyszły piątek idę błagać faceta,który to
      prowadzi o coś-jeszcze nie wie o co, ale ponoć facet nie do przebłagania.jak
      się nie uda, traciy pieniądze z zaliczki i nie jedziey sad.pierniczy się
      wszystko po mału i zaczynam widzieć,że nasz terin to niedobry termin.
      pozdrawiam
      • monaliska1985 Re:Haniu :0 03.04.07, 09:20

        • monaliska1985 Re:Haniu :) 03.04.07, 09:36
          sorki za szybko enter poszedł, kochana głowa do góry, wszystko się da tylko
          pogadaj z tym facetem , powinien zrozumieć, A wasz termin jest super, nie myśl
          nawet inaczej. KOchane musi byc dobrze, pozdrawiam was ciepło. buśka Monia
          • hanwar pozdrawiam Dziewczyny bardzo serdecznie ! 03.04.07, 18:29

            • monaliska1985 Re: pozdrawiam Dziewczyny bardzo serdecznie ! 05.04.07, 18:42
              dziewczynki czemu milczycie. Co u was?
              • martyna1985 Re: pozdrawiam Dziewczyny bardzo serdecznie ! 05.04.07, 18:55
                u mnie poza stresem wszystko OKsmile nie wiemy czy wszystko juz zalatwione, caly
                czas mam wrazenie, ze o czyms zapomnielismy, czegos nie mamy itp...ale to chyba
                swiadczy o tym, ze wszystko jest zalatwionesmile Przed egzaminami tez zawsze
                mysle, ze nic nie umiem, a umiemwink Pozdrawiam
              • dusia0701 Zaczynam panikować !!! 06.04.07, 09:45
                Chyba i mnie dopadł stres.Najpierw martwiłam sie że go nie ma a teraz wolałabym
                żeby zniknął.Mam jakieś durnowate sny, typu pan młody zostawia mnie dzień przed
                ślubem itp.Koszmar.... Chyba chciałabym żeby już było po wszystkim.Poza tym
                oczywiście nie wszystko mamy jeszcze dopięte na ostatni guzik.Dzisiaj idziemy
                do naszych parafii dać na zapowiedzi,Muszę załatwic dekoracje sali,samochodu i
                kościoła.Kupić kotyliony.Umówić się z naszymi muzykantami w celu omówienia
                pierwszego tańca itd (oczywiscie nadal nie wiemy jaka piosenke wybrać)Ustalic
                menu dla dzieci i zmknąc wreszcie liste gości (choć to do łatwych zadań nie
                należey bo oczywiscie eszcze nikt nie zadzwonił żeby potwierdzic swoje
                przybycie)No a w poniedziałek organizuje sobie wieczór panieński.Pierwsza sie
                tym nie zajmie bo przylatuje dwa dni przed ślubem smileJednym słowem jestem w
                totalnym lesie.... A zegar panieński tyka, oj tyka....
                • hanwar Re: Zaczynam panikować !!! 07.04.07, 15:42
                  Duśka uspokój się!!!!!!!!dobrze będzie i Ty o tym wiesz.
                  my jeszcze nie wiemy czym pojedziemy a co dopiero jak wystroimy, o dekoracji
                  kościoła też jeszcze nie myśleliśmy-czas jest tongue_out. umowy z grajkami nie
                  podpisaliśmy jeszcze (od stycznia odkładamy). do kościoła dokumenty musimy
                  zanieść i coś pewnie zapłacić.świadkowie przyjadą nam w piątek przed a o
                  wieczorze panieńskim nawet nie myślałam-pewnie nie będzie, bo nie ma
                  kiedy.kawalerski może będzie-tego jeszcze nie wiemtongue_out.przynajmniej nic mi się
                  nie śni, ale to pewnie dlatego,że zasypiam na stojąco ze zmęczenia.
                  pozdrawiam, głowa do góry....
    • hanwar świątecznie... 07.04.07, 15:37
      Wesołych Świąt Dziewczynki!

      W końcu wczoraj wybrałam się zobaczyć moją kieckę. Nawet, nawet, nie mam się do
      czego za bardzo przyczepić. zmierzono mnie i dostosują suknie do aktualnego
      wizerunku i wysokości butów. Dobrałam welon i dostałam spinki, stroiki i inne
      bibeloty do fryzury ślubnej. Już się pozapisywałam na sesje upiększające do
      kosmetyczki i na makijaż próbny i ten właściwy, do fryzjera, itp.Po świętach
      upatrzę kwiatki, zamówiy tort, zdecydujemy co w końcu z tą dekoracją i
      podpiszemy w końcu umowę z orkiestrą-kiedyś trzeba uncertain.
      Poza tym już zamknęliśmy listę gości.Oscylujemy koło 70 osób -troszkę mniej-z
      nami i orkiestrą.będzie piątka dzieci (z Wojtka rodziny), których nie
      zaprosiliśmy, a do rodziców nie dociera (zobaczymy jak to Wojtek z mamusią
      rozwiąże tongue_out),że "bachorków"nie chcemy na weselu.

      święta, święta, a tu jutro do pracy.Wszyscy będą świętować ,a ja będę kwitnąć w
      pracy od 10 do 19. poza tym lodówka na gwarancji trzecii raz nam się popsuła-
      Electrolux zakichany i czekamy na nową, więc nawet jedzenia nie możemy nic
      zrobić, bo się zepsuje. będziemy obżerać rodzinę jedną i drugą.
      remont prawie skończony, ale do sprzątania mnóstwo. całe popołudnie przed nami
      a teraz idziemy jajka święcić....
      dużo spokoju i mało stresu....ja jeszcze nie panikuję (prócz cholernego
      wyjazdu, z którego mogą być nici), ale kto wie.znajomi stwierdzili,że tyle
      jesteśmy razem,że to tylko formalność, dlatego się nie stresujemy.mi się
      wydaje,że to z braku czasu...
      a tak poza tym teraz same luby i wesela u znajomych- idziemy za tydzień, za dwa
      i za trzy (OCZYWIŚCIEsmile)tygodnie się bawić
      • monaliska1985 Re: Dziewczynki jeszcze panienki :) 09.04.07, 10:54
        witajcie. Ja też w tę sobotę idę na wesele,a za 2 tygodnie moje! tylko macie
        trzymac kciuki za nas!!! emocje coraz wieksze, niby jeszcze niecale 2 tyg
        zostaly, a kazdy dzien juz mamy czyms wypelniony, jutro ide odbierac moja
        kiecke, mam nadzieje ze bedzie wszystko ok z nia. A tak poza to mamy wszystko z
        grubsza załatwione, no jeszcze tylko pare rzeczy z makro do kupienia, ale to
        już z górki. Buziaki dla was.pozdrawiam Monia
        • martyna1985 Re: Dziewczynki jeszcze panienki :) 09.04.07, 19:12
          Juz prawie nareszcie po swietachsmile nawet nie mialam czasu wpasc na forum i
          zlozyc zyczensmile mam nadzieje, ze byly spokojne i radosnesmile Jeszcze tylko 3
          tygodnie, o dziwo im blizej tym bardziej jestem spokojnawink W domu nie mowi sie
          o niczym innym jak o slubie...Juz zbliza się szybkimi krokami ten dzien, teraz
          to juz zlecismile Pozdrawiam
          • dusia0701 właśnie zrobiłam....... 13.04.07, 14:03
            ........test ciążowy.No i wynika z niego że bedziemy mieli dzidzię.Popłakałam
            sie.Tylko nie wiem czy ze szczescia czy z rozpaczy. Chyba jeszcze nie jestem
            gotowa.Ale teraz to juz nie ma znaczenia.Musze sie przygotować.W poniedziałek
            chyba pójde do lekarza....
            • martyna1985 Re: właśnie zrobiłam.......DUSIU!!! 13.04.07, 15:43
              O matko!! Ale super!!! Ciesz siesmile tym bardziej, ze kiedys pisalas, ze raczej
              to niemożliwe! Wiecie co, stwierdzilam, ze im blizej ślubu tym bardziej
              jestesmy wyluzowani w zwiazku z sypianiem z soba. Mi okres tez sie spoznia,
              narazie 2 dni, ale juz dwa ostatnie cykle mialam regularne! Moze to stres, ale
              ja sie nie stresuje, przynajmniej nie czuje, moze w srodku mnie cos sie dzieje.
              Poczekam do niedzieli i tez zrobie test! Pozdrawiam Cie Dusiu i dbaj teraz o
              siebiebig_grin P.S. Powiedziałaś już mężowi przyszłemu?
              • dusia0701 Re: właśnie zrobiłam.......DUSIU!!! 13.04.07, 17:20
                Jeszcze mu nic nie mówiłam. Nie chciałam przez telefon.Właśnie na niego
                czekam.Nie wiem dlaczego nie potrafie sie cieszyc.Pewnie z mojej strony to
                czysty egoizm ale chciałam jeszcze tyle zrobic.Myslałam ze mamy jeszcze czas.A
                tu prach!!!!! Na pewno zaczne sie cieszyc ale jeszcze nie dzisiaj.Pozdrawiam.
                Magda
                • martyna1985 Re: właśnie zrobiłam.......DUSIU!!! 13.04.07, 17:25
                  Dusiu, to chyba normalne, ze kobieta nawet jak chce, to jak juz klamka zapadla
                  to ma mnostwo pytan i watpliwosci, cieszy sie i nie cieszy w jednym. Pozdrawiam
                  • hanwar DUSIU gratuluję!!! 14.04.07, 12:36
                    bardzo, bardzo.....będzie dobrze, zobaczysz. głowa do góry i cieszyć mi się, to
                    dziecko będzie szczęśliwsze od małego big_grin. dużo zdrówka !
                  • hanwar coraz mniej czasu... 14.04.07, 12:37

                    załatwiamy wszystko na potegę, bo czasu mało zostało, a my jeszcze beztroscy
                    jesteśmy.
                    w tym tygodniu
                    -podpisaliśmy w końcu umowę z orkiestrą
                    -zastanawiamy się nad dekoracją, przeglądaliśmy oferty i wybraliśmy
                    dekoratorkę. ma zrobić dekorację do sali i pomyśleć o samochodzie, bo w końcu
                    auto też już mamy
                    - o dekoracji w kościele będziemy dziś rozmawiać z inną parą ślubującą tego
                    samego dnia,
                    -soki, wodę, wino jedziemy kupić w piątek
                    -w piątek też już ostatecznie składamy zamówienie na naszą ilość gości,
                    rezerwujemy pokoje i robimy wszystko, co się da
                    -dziś donieśliśmy w końcu dokumenty do kościoła, zapłaciliśmy za ślub,
                    pogadaliśmy z naszym znajomym księdzem, co i jak ma być na mszy, którą dla nas
                    zgodził się poprowadzić (a i tak podejrzewamy,że będą niespodzinki, bo to
                    ksiądz z dowcipem i dużym poczuciem humoru),
                    - o 17.00 dziś umówieni jesteśmy z kościelnym
                    -organistę już mamy od wczoraj
                    - dziś idziemy na ślub w tym kościele, więc zobaczymy jak tam wygląda
                    uroczystość i co tam ewentualnie poprawić na nasze
                    -fryzjer, kosmetyczka poumawiane (w wt fryzura próbna, w pt makijaż próbny)
                    -kwiatki na bukiet i butonierkę zamówione w kwiaciarni
                    -tort zamówiony, z dowozem do sali

                    nie mamy jeszcze:
                    -trzeba przypomnieć sie fotografowi
                    -obu spowiedzi
                    -zgłoszonych świadków, ale to przed ślubem 10 min wystarczy
                    -ciast
                    -i pewnie jeszcze coć,, o czym nie pamiętam
    • hanwar prezenty... 14.04.07, 12:47
      a tak wogóle nie wiem jak u WAS, ale my już dostajemy prezenty.znajomi
      przynoszą podarunki, "wpraszają się" na kawę, by później po kościele nie latać
      z paczkami. na razie schowałam doszafy i ścigam Wojtka, by nie otwierał przed,
      a on z nożyczkami w drzwiczkach szafy ciągle siedzi tongue_out
      znajomi głownie prezenty chcą dawać (zmusili nas do stworzenia listy
      prezentów), rodzina pyta się o numer konta (nawet kopert "leniwcom" się nie
      chce nosić tongue_out). a dla mnie najważniejsze,że będą osoby, które chciałam widzieć
      najbardziej i dobrze,że przyjdą, nawet jeżeli miałoby to być z pustymi
      rękami big_grin.
      a tak poza tym udało mi się załatwić dzień wolny na kursie stażowym podyplomowym
      (kumpel ma się za mnie podpisać, za zgodą prowadzącego),a w lipcu muszę zdać
      egzamin. tak czy inaczej możemy raczej bez problemów jechać w nasz
      honeymoon....pozdrawiam

      a tak wogóle to ciekawe jaka będzie pogoda.ponoć niezaciekawa, bo ma się łądna
      rzemywać do niedzieli (tak dla Monaliski), a potem zimnica z deszcze i dopiero
      na weekend majowy.może 28-ego też zabłyśnie słońce?

      a i mierzyłam kieskę, która spowrotem poszła do firmy (mają ją do salonu
      przysłąć wkrótce paczką), bo duzo z góry jest do przeróbki sad
      • martyna1985 dziewczyny 15.04.07, 09:40
        i jak się czujecie?? Monaliska wybawiła się na weselu kuzynki?? Jak bedzie na
        silach daj znac jak bylo. Juz za tydzien Twojesmile a za 2 nasze. Mamy nadzieje,
        ze pogoda dopisze. U nas jest tak pieknie...

        Dzis jedziemy kupic sobie prezent od mojej babci-sztućcesmile

        Juz się nie mogę doczekać naszego ślubu, chyba zaczynam się naprawdę
        stresować,ale nie wiem, czy z powodu ślubu, czy tego, że nadal nie mam okresu a
        test negatywny. Oby do ślubu się wyklarowało.

        Pozdrawiam
        • martyna1985 Re: dziewczyny 16.04.07, 10:06
          i zaczął się klejny tydziensmile czas pędzi jak oszalały....ten tydzień minie
          bardzo szybko, bo codziennie coś się bedzie działo: dziś mam wolnesmile jutro
          zajecia do 18 ! w srode i czwartek mamy kurs indywidualny tańca będziemy uczyć
          się układu walca na pierwszy taniec, w czw po południu idę na ostatnią
          przymiarke a w piątek panieńskismile W następnym tygodniu tylko pon-wt do szkoły
          bo wracam już do rodziców i tam będę przygotowywała się do ślubu mam nadzieje
          na spokojnie.

          Brak mojego okresu był chyba rzeczywiscie spowodowany stresem, wczoraj
          wypłakałam się Michałowi, wyrzuciłam z siebie co mi leży na sercu i jak na
          zawołanie dostałam...

          POzdrawiam Was serdecznie!
    • dusia0701 :( 16.04.07, 14:14
      hey dziewczynki.
      Czas leci jak oszalały a mnie wszystkiego sie odechciewa.Całego tego ślubu i
      wesela.Całych tych przygotowań.Jak juz Wam wiadomo jestem w "stanie
      błogosławionym.Wszyscy naokoło szczęśliwi.Moja mama,brat, przyszły mąż.
      Teściowie szaleją z radości mimo że to nie bedzie ich pierwszy i ostatni
      wnuk.Jedna bratowa Marcina urodziła w grudniu, druga ma termin na
      lipiec,trzecia (w sobote sie dowiedzieliśmy) na listopad i ja w grudniu.Wysyp,
      jednym zdaniem. A poza tym mają juz trójke "dużych" wnukówsmile No i wśród tej
      całej sielankowej atmosfery mój tata.Wogóle nie sielankowysad Ja wiem że troszke
      go zaskoczylismy,że nie tak sobie to wyobrażał ale mógłby sie chociaż postarac
      i ukryc ten swój zawód....Wczoraj miałam urodziny - nie zadzwonił.Mama mówi że
      chodzi jakis taki nie swój i mówi ze jego nikt nie pytał czy chce zostać
      dziadkiem. No tu,to juz przesadził.Dlaczego niby miałabym sie pytac o
      pozwolenie?Czuje się pietnasolatka która wpadła z ledwo znanym jej
      chłopakiem.Nie chce czuc sie winna.Chce sie cieszyc.....
      • martyna1985 Dusiu!! 16.04.07, 14:25
        Kochana nie możesz się tak zamartwiać!! Nie przejmuj się reakcją taty!! Mój tez
        taki jest. Kazda nowa wiadomość przyjmuje z ogromnym dystansem, nie umie się
        cieszyc. Pamietam, jak moja siostra powiedziala, ze jest w ciazy, on sie wrecz
        wsciekl. Stwierdzil, ze wiedzial, ze tak bedzie! Fakt, ze ona wpadla z
        chlopakiem, ktorego znala 3 m-ce,a rodzice w ogole. Miala wtedy 22 lata. A
        teraz...szaleje za wnukiem i nie wyobraza sobie zycia bez niego. Tak samo bylo
        z jej druga ciążą! Ja juz chyba powinnam byc gotowa na jego reakcje...

        Madziu, daj mu czas, niech ochlonie, poukłada sobie w glowie. Nie mozesz czuc
        się winna, za to, że bedziecie mieli dziecko! Postaraj się nie zwracac na niego
        uwagi przez kilka dni a zobaczysz, że w końcu i on bedzie się cieszył. Ojcowie,
        nie są do tego, żeby reżyserować nam życie. Ja ze swoim już tyle walk
        stoczyłam. Zawsze wszystko chciał, zeby bylo po jego mysli i też mowil, ze
        inaczej sobie wyobrażał to czy tamto, ale to jest MOJE i tylko moje życie i on
        nie bedzie decydowac jak ma wygladac!

        Nie martw się i nie przejmuj!! Staraj się mysleć pozytywnie!! Pozdrawiam i
        ściskam!
      • bacha1979 dusia 16.04.07, 14:35
        gartuluję!!!
        Nie martw sie niczym dbaj o siebie, odpoczywaj, żebys miał siłę na weselichu
        szalec do rana.smile
        I coś Wam jeszcze powiem dziewczyny- zadzroszczę Wam trochę tych przezyc
        przedslubnych, ehh było pieknie.smile Ale to już było...
        • martyna1985 bacha:) 16.04.07, 14:38
          a ja Tobie zazdroszcze, ze juz posmile sama sie nie moge doczekac, no i mam juz
          dosc tych przygotowan. podobalo mi sie na poczatku, teraz bylo tyle pracy, ze
          juz czekam az sie skonczasmile

          Pozdrawiam, spokojnej ciazy
          • bacha1979 Re: bacha:) 16.04.07, 14:45
            Ehh, jeszcze powiesz- a ta bacha to racje miała.tongue_out
            Zobaczysz!
            • martyna1985 Re: bacha:) 16.04.07, 14:47
              pewnie taksmile moja kolezanka caly czas mi mowi, ze z checia przygotowalaby
              jeszcze raz wszystko za nassmile
          • dusia0701 Re: bacha:) 16.04.07, 14:51
            Ja tobie tez GRATULUJE !!! Nie wiedziałam że również spodziewacie sie maluszka.
            Staram sie tym wszystkim nie przejmowac ale...To przeciez mój ojciec i licze
            sie z jego zdaniem.Wkurza mnie jednak to ze traktuje mnie jak gó..are która
            nie ma bladego pojecia z jakimi obowiazkami bedzie musiała sie zmierzyc.On
            myśli że to poprostu wpadka a prawda jest taka ze my juz od jakiegos czasu
            staralismy sie o dziecko.Prawdą jest ze nie spodziewaliśmy sie tak
            szybkiego "efektu" (swoją drogą chyba juz nigdy nie uwierze lekarzom) ale
            cieszymy sie niesamowicie. Marcina duma rozpiera.Juz chce założyc fundusz na
            studia dla dziecka, ha,ha,ha smileA problemem nr 1 jest zakup nowego łóżka bo
            przeciez "niedługo" nie zmieścimy sie razem na naszej kanapiesmile Myślałam że
            tata też oszaleje z radości. Przeciez to jego debiut w dziadkowaniu.No ale
            tatuś nie dorósł chyba jeszcze do ojcostwa a co dopiero do bycia dziadkiem. Nie
            wiem czy bede dobrze sie bawiła na naszym weselu.Naszczęście to juz niedługo...
            • bacha1979 Re: bacha:) 16.04.07, 14:52
              Z tatą się zapewne wszystko ułoży.
              • bacha1979 Re: bacha:) 16.04.07, 14:54
                Ups za szybko wysłałam.
                Na kiedy masz termin?
                Jeśli mogę spytać, czemu lekarze twierdzili, że to niemożliwe?
                PS.
                Dzieki za gratualcje.
                • dusia0701 Re: bacha:) 16.04.07, 15:02
                  termin mam na 21 grudnia (taki tam mały prezencik pod choinkę).Lekarze nie
                  twierdzili że to niemożliwe aczkolwiek sugerowali ze moge mieć problem z
                  zajściem w ciąże.Szczególnie w tą pierwsząsmile Mam dosyć duże problemy z
                  jajnikami.Swego czasu chciano mi jeden usunąć.Obyło się ale musiałam dosyć
                  długo leczyć sie antybiotykami.A ty na kiedy masz terminsmile ?
                  • bacha1979 Re: bacha:) 16.04.07, 15:05
                    No proszę., to w tej sytuacji tylko sie cieszyć z takiej niepsodzianki.
                    Obys tylko sie dobrze czuła, zwłaszcza w dniu slubu.nie chcę Cię martwić ale
                    ztym róznie bywa.
                    Ja mam termin na 11 listopada i chciałabym w niego "trafić".
                    Ale to raczej mało prawdopodobne.
                    • dusia0701 Re: bacha:) 16.04.07, 15:10
                      Zdaje sobie sprawe ze na weselu moze byc różnie ale postaramy sie trzymać
                      dzielnie.A jeśli nawet poczuje sie gorzej to moja "fasoleczka" jest dla mnie
                      ważniejsza.Pójde sie położyć i tyle.Świat sie nie zawali.
                      Termin masz bardzo patriotyczny.Może urodzisz przyszłego wodza narodusmile
                      • bacha1979 Re: bacha:) 16.04.07, 15:12
                        No własnie taki patriotyczny, bardzo lubie to świeto.
                        • dusia0701 kolejna sygnaturka :) <próba> 16.04.07, 15:22
                          j/w
                          • dusia0701 Re: kolejna sygnaturka :) <próba> 16.04.07, 15:23
                            jeszcze raz
                            • dusia0701 Re: kolejna sygnaturka :) <próba> 16.04.07, 15:24
                              Nic z tego sad
                              • monaliska1985 Re: witajcie 16.04.07, 20:53
                                Hey dziewczyny wkońcu doszłam do siebiesmile. Madzia szczere gratulacjesmile bardzo
                                się ciesze że wam sie udalo.Wesele na którym bylismy bardzo sie udalo,
                                wybawilismy sie super. A teraz czekamy juz na nasze, leci juz nasz tydzien.
                                Licze ze bedzie dobra pogoda w sobote a nie deszczyk. Ciepło pozdrawiam was
                                • martyna1985 Monalisko, 19.04.07, 21:49
                                  jak się czujesz 2 dni przed ślubem?? jest stresik?? o ktorej macie msze??
                                  • dusia0701 Re: Monalisko!!!!!!!! 21.04.07, 12:25
                                    Wszystkiego Najlepszego na nowej drodze życia!!!! Mam nadzieje ze wszystko
                                    przebiegnie bez zakłuceń.Na pewno bedziesz sie wspaniale bawiłasmile Z
                                    niecierpliwością czekam na relacjesmile
                                    • martyna1985 Re: Monalisko!!!!!!!! 22.04.07, 14:45
                                      Życzę wszystkiego czego Wam trzeba:
                                      autostrady wiodącej do nieba
                                      bez żadnych ograniczeń prędkości,
                                      do tego jeszcze ogromu radości
                                      z każdego, coraz szcześliwszego dnia,
                                      który spełnia Wasze marzenia.
                                      Żeby Wam nigdy nie zabrakło w domu
                                      talerza klusek i makaronu
                                      słońca bez końca, kwiatów pachnących,
                                      a tuż za oknem ptaków śpiewajacych.
                                      Każde z tych życzeń na pewno się spełni,
                                      ponieważ płynie prosto z serca głębi.

                                      SAMYCH RADOSNYCH CHWIL!!!! MARTYNA smile
                                      • monaliska1985 Re: witam jako mezatka 23.04.07, 23:20
                                        dzieki za zyczenia. super sie wszystko udalo jestem mega szczesliwa. pozniej
                                        zdam relacje. buska
                                    • dusia0701 Dziewczyny !!!!!!!! 10.05.07, 16:22
                                      Halo, jest tam kto?? Już tu nie zaglądacie? . Jakoś nie zauważyłam,żeby
                                      którakolwiek z Was zdała relacje ze ślubu? Co jest dziewczyny....Mężowie tak
                                      Was zajmująsmile
                                      Ja też troszke zwlekałam ale juz to nadrabiam.
                                      Wstałam około 8mej rano.Za oknem piękna pogoda,mój "jeszcze" narzeczony podaje
                                      mi śniadanie a ja....... A ja nie mam głosu!!!! Mam za to nieziemski katar i
                                      gorączke. Ale spokojnie, myśle sobie, nie wpadajmy w panike! Wyruszyłam do
                                      łazienki, wykąpałam sie i prawde mówiac miałam nadzieje ze ta gorąca kąpiel
                                      pomoże - zawód, oj wielki zawód.Nie zniechęcona jednak zaczęłam pakowć siebie
                                      jak i przyszłego małżonka, jakoże noc poślubną mieliśmy spędzić w hotelu w
                                      którym pracuje (taki miły gest od pracowników z racji zmiany przeze mnie stanu
                                      cywilnego).Pakowanie poszło dosyc szybko więc zadzwoniłam po brata, który miał
                                      tego dnia mi szoferować i heya... wyruszyliśmy w miasto. Najpierw do
                                      fryzjera.Niecała godzina i z moich prostych jak druty włosów Basia ( moja
                                      osobista fryzjerka smile) uczyniła przecudnej urody lokismile Jest godz 12sta.Zostało
                                      dużo czasu,bardzo dużo. Jedziemy do hotelu, zameldować sie i zostawić rzeczy.W
                                      pokoju znajduje kwiaty od mojej niezastąpionej Pani Kier. owoce od pracowników
                                      i kartki z zyczeniami. Wybija godzina 13ta a ja nie mam co ze sobą zrobic...No
                                      to jade do rodziców.Wypijam kawe, skacze po kanałach telewizyjnych (jak zwykle
                                      nic nie ma) i dostaje przysłowiowego kota.Nareszcie na zegarze 15ta!!!! Moge
                                      sie zbierac do kosmetyczki.Makijaż w godzine. Jade po świadkową, zajeżdzamy do
                                      domu i niewiadomo kiedy robi sie 16:30 !!!! O 17tej ma przyjechac zespół,
                                      operator no i młody oczywiście. Panika, totalna panika.O ile z sukienką poszło
                                      gładko o tyle welon dał mi sie we znaki. Ale jakoś sobie poradziłyśmy.
                                      Błogosławieństwo - przeryczałam!!!! Wyłam jak potępieniec.No dobra, pora wziązc
                                      sie w garsc i wyruszać do kościoła. Do świątyni zmierzamy jak żółwie -
                                      dosłownie. Jedziemy jakies 40 na godzine bo spada nam dekoracjasmile Kosmos
                                      normalny. Z kościoła za dużo nie pamietam. Może tylko blask fleszy w drodze do
                                      ołtarza (naród bogaty- wszyscy mają cyfrówki!), to że małżonek usilnie próbował
                                      włożyć mi swoją obrączke i fakt że w trakcie przysiegi prawie wszyscy płakali
                                      bo myśleli że ja tez rycze. Nic bardziej mylnego - poprostu nie odzyskałam
                                      głosu i z wielkim trudem słowa przysiegi wypowiedziałam.A później dużo ryżu i
                                      monet.Kwiaty,koperty smile <jedna nawet pusta - na pewno ktoś z roztargnienia
                                      zapomniał ją napełnicsmile > życzenia i łzy - szczęścia ma się rozumieć. W lokalu
                                      wszystko było dopięte na ostatni guzik.Obsługa professional, jedzenie pychota,
                                      zespół na medal.Wszyscy naprawde dobrze sie bawili a ja to chyba najlepiej. I
                                      pomijając fakt ze kolezanka nadepnęła mi na halke i ruszyła w tany wraz z moim
                                      kołem od sukienki zabawa była przednia. A bez koła tanczyło mi się o niebo
                                      lepiej.Tak to mniej wiecej wyglądałosmilezdjeć jeszcze niestety nie mam ale jak
                                      tylko wejde w ich posiadanie odrazu je wam wyśle.
                                      Pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na wasze relacje.
                                      Buziaki
                                      Magda już nie K ale Bsmile
                                      • martyna1985 Re: Dziewczyny !!!!!!!! 11.05.07, 21:57
                                        Własnie tez tak mi się smutno zrobiło, że nikt nie zdaje relacji, jakbyśmy o
                                        sobie zapomnieli....ja też zwlekałam i nadrabiam teraz...

                                        28.04.2007 godz. 16:00 zawarliśmy związek małżeński w Kościele NMP Bolesnej w
                                        Pyrzycach.
                                        Tego dnia wstałam spokojnie o 7;30 choć ciężko było zasnąć, na 9 byłam umówiona
                                        o fryzjera, wykąpałam się, zjadłam co nieco, zapakowałam siostrę (jechała do
                                        tego samego fryzjera) i wyruszyłysmy. Byłam spokojna, dopóki nie zobaczyłam, że
                                        przede mną siedzi jeszcze jedna młoda i inna kobieta do czesania!! Co pół
                                        godziny pytałam się babeczki czy na pewno zdążymy, bo na 12:30 makijaż.
                                        Uspokajała mnie, że tak, więc stresowałam się ciut mniej... W końcu o 11:30
                                        usiadłam nakręcona na wałki na krześle i po 45 minutach byłam już uczesana.
                                        Wsiadłam spokojnie w auto i podążyłam do kosmetyczki. Wchodzę, a Pani do
                                        mnie: "Pani Martyno, byłyśmy umówione na 12!!" O MATKO!!! Moje nierozgarnięcie
                                        nie zna granic! Ale skończyła malować paznokcie klientce i zajęła się mną.
                                        Makijaż trwał 25 min, jak dla mnie był trochę za mocny, więc w domy pałeczki
                                        poszły w ruch i część kresek pod oczami zlikwidowałam. Nadal byłam spokojna!!
                                        Przyjechała świadkowa, spokojnie wypiłyśmy kawkę, zjadłysmy mały obiadek i
                                        zaczęłyśmy się ubierać... Poszło nam to szybko i sprawnie... Jak usłyszłam
                                        grajków przed domem wpadłam w panikę i zaczęłam płakać... Krzyczę z góry do
                                        rodziny, ze już idą, mama w popłochu biegała w szlafroku i szukała swoich
                                        ciuchówsmile (jak zwykle na wariackich papierach)... Jak zobaczyłam Michała za
                                        oknem jeszcze bardziej się poryczałam
                                        Usłyszałam "gdzie jest moja zona" i zaczęłam schodzić po schodach. Michał mnie
                                        zobaczył to myślałam, że nie wytrzymam. Uklęknał przede mną, wręczył mi bukiet
                                        i powiedział, że jestem piękna!! Póżniej szybkie błogosławieństwo i fruu do
                                        kościoła na nóżkach z racji pięknej pogody.
                                        W kościele stres na maxa, prawie zemdlałam i dlatego nie pamiętam całego
                                        kazania. Przysięga piękna, Michał się bardzo wzruszył :wzruszony: ja na luzie,
                                        choć głos mi się łamał... pięknie grały (to była niespodzianka od moich
                                        rodziców)
                                        Po mszy obsypali nas płatkami róż i życzeń nie było końca...co spojrzałam to
                                        kolejka była coraz dłuższa. MIłe było to, że przyszły osoby, które nawet nie
                                        dostały zawiadonienia! Wzruszającesmile
                                        Po długich zyczeniach pojechaliśmy na salę, gdzie balowaliśmy do ok 3:30, na 13
                                        były poprawiny i goście tak super się bawili, że nie chcieli wygonić orkiestry.
                                        Godzinę tańczyliśmy i śpiewaliśmy w przedsionku i godzinę przed salą


                                        To chyba tak w skróciesmile
                                        • martyna1985 Dusiu 11.05.07, 22:03
                                          a może tak życzenie bym Wam złożyła?? Ale ja niewychwana, a więc:

                                          Teraz Wy już nie samotni, teraz Wy we dwoje. Na łzy, smutki i radości
                                          pójdziecie oboje. Już Wam teraz droga życia łatwiejsza i lżejsza O! bo miłość
                                          wszelkie trudy usuwa lub zmniejsza. Niechaj złość i boleść u Was się nie zjawi.
                                          Niech życie Wam da wszystko, co w darze dać może szczęścia, pogody, radości,
                                          razem z uśmiechem wieczystej miłości.

                                          Dla 21. i 28. kwietniówek Martyna i Michal W. smile
                                          • martyna1985 a Hanwar gdzieś daleko wygrzewa się w słoneczku 12.05.07, 12:18
                                            w objęciach swojego Mężasmile Odezwij się jak wrócisz...
                                            • madziaq To ja tez dolacze swoja relacje :) 12.05.07, 13:14
                                              Hej smile My tez z 28. kwietnia, więc dopiszę się tutaj, chociaż nie udzielałam się
                                              wcześniej w tym wątku. Poza paroma drobnymi wpadkami ślub i wesele udały się
                                              fantastycznie smile

                                              Nie mogłam spać, jak to ja. W nocy się stresowałam, ale jak już wreszcie było
                                              rano, to zrobiłam się zupełnie spokojna. Wstałam tak koło 8, dobudziłam
                                              narzeczonego. Poszłam do sklepu kupić coś na śniadanie, przy okazji podzieliłam
                                              się radosną informacją z panią w sklepie i złożyła nam życzenia smile

                                              Koło 9 wyruszyłam do rodziców, a Karol pojechał do swoich. W domu panika.
                                              Rodzice stresowali się 100 razy bardziej niż ja, a mój brat miał z nich niezły
                                              ubaw. Wszyscy na siebie nawzajem krzyczeli, że się nie wyrobią (godzina mniej
                                              więcej 10.30, a ślub był o 17), więc tupnęłam nogą, kazałam wszystkim usiąść i
                                              głęboko oddychać i powiedziałam, że mają przestać szaleć i to juz smile Pozdiałało
                                              (na jakiś czas) i zrobiło się trochę spokojniej.

                                              Koło 11 dotarła wizażystka (pół godziny spóźniona tongue_out). Całe malowanie i czesanie
                                              trwało prawie 2 godziny, więc byłam w zasadzie jeszcze w rosole (chociaż
                                              umalowana smile) kiedy dotarł fotograf i kamerzysta i dowiedziałam się, że pod
                                              oknem czeka samochód. To w zasadzie był jedyny moment stresu w tym dniu.

                                              W międzyczasie dojechała moja świadkowa. Specjalnie na ten ślub przyjechała z
                                              Hiszpanii. BYła strasznie przejęta rolą i chyba też przeżywała bardziej niż ja.
                                              Musiałam się expresowo ubierać, bo lada minuta miał przyjechać przyszły mąż, co
                                              doprowadzało moja mamę do jeszcze większej paniki. Fotograf koniecznie chciał mi
                                              robić zdjęcia w samej halce i staniku, ale się nie dałam smile Zakładanie welonu
                                              odbyło się już w pokoju gościnnym i zostało uwiecznione smile

                                              Dojechał narzeczony (podwieziony przez teścia) i... musiał czekać pod drzwiami
                                              aż kamerzysta się rozstawi w przedpokoju, żeby sfilmować jak wchodzi do domu.
                                              Przywiózł mój bukiet i bukiet dla świadkowej. Nota bene bukiety odbierał z
                                              kwiaciarni w Blue City po drodze do mnie, więc dużo bym dała, żeby zobaczyć
                                              reakcję ludzi na pana młodego biegającego po centrum handlowym we fraku smile

                                              Pojechaliśmy na zdjęcia, na jakieś 2,5 godziny. Całość była bardzo przyjemna -
                                              ludzie na ulicy składali nam zyczenia a cudzoziemcy robili zdjęcia smile (byliśmy
                                              m.in. na starówce) Fotograf i kamerzysta zgodnie twierdzili, że dawno nie
                                              widzieli takiej wyluzowanej pary młodej smile Pod koniec zdjęć myślałam już tylko o
                                              tym, że jestem strasznie głodna i jak to dobrze, że nie zdecydowaliśmy się
                                              prosto ze zdjęć jechać do kościoła, tak jak pierwotnie planowaliśmy.

                                              Przyjechaliśmy więc do moich rodziców, gdzie po chwili dotarli też moi
                                              teściowie. Kto był głodny, ten coś zjadł i przeszliśmy do błogosławieństwa.
                                              Wcześniej powiedziałam mamie, żeby mi się nie ważyła płakać, bo ślub to nie
                                              pogrzeb, więc trzymała się dzielnie smile

                                              Pojechaliśmy do kościoła. Slub przed nami przeciągnął się o jakieś 15 minut,
                                              więc trochę sobie poczekaliśmy, ale to nic, bo pogoda była ładna, więc mieliśmy
                                              czas, żeby spokojnie się przywitać z gośćmi, którzy stopniowo się pojawiali.

                                              Mszę ślubną odprawiał mój chrzestny, a obrączki miała nieść do ołtarza moja
                                              chrześnica. Biedna, tak się zdenerwowała, że bałam się, że ucieknie smile Zaczęła
                                              się msza, wujek podszedł, żeby przywitać nas w wejściu do kościoła, powiedział,
                                              żeby się nie denerwować, po czym... wyrwał do ołtarza takim sprintem, że nie
                                              mogliśmy go dogonić, a szczególnie ja w szpilkach i sukni do ziemi wink Dalej było
                                              już standardowo, poza tym, że mąż chciał mi założyć obrączkę na prawą rękę, a ja
                                              podawałam lewą, bo na prawą była za duża, o czym on z resztą wiedział, tylko
                                              jakos się nie dogadaliśmy wink Ostatecznie założył mi na lewą rękę ku rozpaczy co
                                              bardziej tradycyjnych cioć smile

                                              Życzenia były straaaasznie długie, nigdy tyle osób nie chciało się ze mną
                                              całować wink Potem pojechaliśmy do hotelu na bal smile Wszystko udało się
                                              fantastycznie, jedynym problemem była moja sukienka. Przy pierwszym walcu
                                              dołączyli do nas rodzice, mój osobisty ojciec nadepnął mi na tren (podpięty),
                                              wszystkie te sznurki, tasiemki i inne takie się urwały, więc trzeba było je
                                              przyszywać, przypinać i w ogóle jakieś cuda wyczyniać, żeby się to trzymało.
                                              Świadkowa miała pole do popisu, bo średnio co godzinę ktoś mi toto urywał i
                                              trzeba było poprawiać smile Ja wreszcie skończyły się nitki i agrafki, to
                                              przebrałam się w inną sukienkę (ale to pod sam koniec imprezey, tak koło 3)

                                              Poza tym było cudownie, wszyscy się bawili do 4 nad ranem, a pisze dopiero
                                              teraz, bo własnie wczoraj wróciliśmy za Majorki smile

                                              Pozdrowienia dla wszystkich młodych mężatek i przyszłych młodych mężatek smile
                                              • martyna1985 madziaq 12.05.07, 14:03
                                                Witamy w naszym wątkusmile

                                                Cieszę się, że wszystko się udało i mam nadzieję jesteście szczęśliwismile
                                                Gratuluję podróży, my jedziemy dopiero w sierpniu do Egiptu i mamy zamiar
                                                wrócić w trójkę wink chyba, że w czwórkę...żartuję... Pozdrawiam i wszystkiego
                                                dobrego życzę!!! Miłości i zrozumienia!
                                                • monaliska1985 Re: Relacja 13.05.07, 18:31
                                                  Witajcie dziewczynki  to i ja dołączam relacje z mojego ślubu 21 kwietnia 

                                                  Więc wstałam o 7:15 choć już od 6 nie spałam z wrażenia. no i doprowadziłam się
                                                  o porządku,wypiłam szybko herbatkę i na 8:00 mama zawiozła mnie do fryzjera,bo
                                                  z wrażenia nie mogłam kierować.tam babeczka wywijała mi na głowie cos tam
                                                  lokówką i chyba jej wyszła w miarce dobra fryzurka, o 10:00 byłam już gotowa i
                                                  przyjechał po mnie maz ze świadkiem. Potem pojechaliśmy szybko na sale zobaczyć
                                                  bo akurat była tam firma dekoratorska, pobyliśmy tam chwile i na 10:45 była już
                                                  u mnie makijazystka, malowała mnie chyba wieczność cos przeszło pol godziny. O
                                                  11:30 siostra pomogła mi się ubrać, i już byłam gotowa, wypilam kolejna
                                                  herbatke bo nie bylam w stanie nic przełknąć. Następnie zrobiło się zamieszanie
                                                  bo przyjechal nasz kierowca bo na 12:15 mielismy zdjęcia, swiadkowa, świadek i
                                                  maz zaczeli się w pośpiechu ubierac, mielismy jeszcze jaja bo nikt nie umiał
                                                  mężowi muchy zapiac(miala dziwne zapiecie) . No i o 12:00 wyruszylismy na
                                                  zdjęcia, w polowie drogi przypomnialo mi się ze zapomniałam welonu , szybko
                                                  telefon i mama mi dowiozła. Sesja zdjęciowa trwala do 13:15 (kilkakrotnie
                                                  uciekal mi welon, bo troche wialo, i wtedy najbardziej ubrudziłam sobie
                                                  sukienke, w domku szybkie czyszczenie było) troche na zdjęciach przeszkadzal
                                                  nam wiatr, ciekawe czy cos z tego wyszlo . Na 13:30 byliśmy już w domku,
                                                  przyjeżdżamy a tu teściowie już byli. Wtedy szybko czas zaczal plynac, za
                                                  chwile przyjechal facet z orkiestry na marszowe, rozłożył swoje instrumenty i
                                                  już zaczeli się goscie zjeżdżać do domku, zyczenia itd.potem błogosławieństwo i
                                                  do kościoła wyruszyliśmy. o 14:55 już podchodziliśmy do ołtarza, wikariusz
                                                  troche szybciej zaczal. w kościele zlecialo mega szybko, maz się pomylil przy
                                                  przysiędze powiedział ze mnie nie dopuści, ja miałam kamienna twarz i mówiłam
                                                  jak automat. Wogole w ten dzień nie uroniłam łzy, bo to by oznaczało mój
                                                  koniec bym wyła jak bóbr. po kościele goście obsypali nas pieniążkami,
                                                  (uzbieraliśmy pol słoika takiego litrowego i prawie same groszaki wink , pod
                                                  kościołem złożyli nam życzenia tylko znajomi , którzy sami przyszli do
                                                  kościoła. I tak wyruszyliśmy na sale, po drodze mieliśmy 8 bram. Na Sali
                                                  przywitano nas chlebem i sola, i następnie maz wziął mnie na ręce i wykonał na
                                                  Sali jakieś piruety obrócił się ze mną trzy razy. Pierwszy taniec nam się
                                                  bardzo udał, zaskoczyliśmy gości balonem który wybucha. Wesele trwało prawie do
                                                  5 rano. Było bardzo udane, wszyscy się doskonale bawili, ktoś mi nadepnął na
                                                  suknie i kawałek tiulu trzeba było oderwać, a poza tym bez większych wpadek.
                                                  Teraz by się chciało jeszcze raz powtórki .
                                                  pozdrawiam Monia już Ch.smile
                                                  • hanwar pozdrowienia poślubne 18.05.07, 22:14
                                                    właśnie wróciliśmy,było fantastycznie,brązowi jesteśmy, jakbyśmy w solarium
                                                    siedzieli kilka dni bez przerwy.w końcu dwa tygodnie w 25-35 stopniowej Tunezji
                                                    to nie kilka w Polsce.jak nam powiedzieli dziś na Okęciu,że na zewnątrz 6
                                                    stopni to zaczęłam stukać zębami z wrażenia.brrrrrrrr,jak tu zimno.cóż, trzeba
                                                    dostosować się do tutejszych warunków.....a teraz wrzucam właśnie rzeczy do
                                                    pralki i idę spać. nastukam coś jutro.....buziaki.pozdrawiamy Hania i Wojtek
                                                    (mamy wspólne nazwisko, ale ja mam też swoje smile)
                                                  • martyna1985 halo Haniu 23.05.07, 08:55
                                                    Witamy smile smile smile miała być relacja i co?? Jak w podróży?? Piękna Tunezja,
                                                    prawda?? Pozdrawiam i czekam na fotki ślubne na mailasmile Martyna i spółka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka