maga801
28.07.06, 10:22
Czytam Wasze przemyślenia związane ze ślubem, oglądam co jakiś czas Wasze
piękne zdjęcia (a niektórych naprawdę można pozazdrościć...) - i zastanawiam
się, ile w tym jest oryginalności i Was, a ile schematów narzuconych przez
modę. Zawsze podkreśla się, że wszystko, co związane ze ślubem, jest wymarzone
przez kobiety od dzieciństwa. A tymczasem większość forumowiczek pisze o
wymarzonej sukni, a pokazuje na zdjęciach gorset i spódnicę. Pisze o
wymarzonych kwiatach, a zastanawia się nad różami lub storczykami (choć modne
są oststnio i furorę robią kalie). W efekcie większość panien młodych wygląda
identycznie, a ja zastanawiam się, jak to możliwe, że każda marzy o tym samym...
I jeszcze niektóre z Was zachwycają się pomysłem zrobienia czegoś kameralnego
lub po swojemu, a i tak kończy się wielkim weselem dla całej rodziny.
Jak to jest z marzeniami? dlaczego dajecie się wtłoczyć w schematy?
Ja zdziwiłam moje przyjaciółki suknią w stylu empire (szytą wg projektu, który
za mną chodził od dzieciństwa), bukietem z białych goździków i zieleni,
brakiem welonu, brakiem kamery, obrączką z białego złota, przyjęciem na 20
osób dla najbliższej rodziny. Ale przynajmniej nie robiłam tego, co modne,
tylko to, co dyktowało mi serce