Dodaj do ulubionych

Slub-najgorsze co moze byc

15.09.06, 14:18
za niedlugo nasza 1sza rocznica.bylismy ze soba 5 lat razem przed slubem i
wiecie -po slubie wszytsko sie zmienilo,seks raz w miesiacu,codzienne
sprzeczki,klotnie.Dzien Slubu jest cudowny,a potem w moim przypadku
dramat.Jak widze teraz Pare Mloda to jej wspolczuje.Mija rok od mojego slubu
i to byl najgorszy rok,zastanowcie sie 1000 razy zanim podejmiecie ta decyzje-
bo biala suknia,welon i marzenia o tym,aby byc szczesliwym nie wystarcza do
tego,aby potem zyc ze soba w spokoju i zadowoleniu.
Obserwuj wątek
    • nionczka Re: Slub-najgorsze co moze byc 15.09.06, 14:22
      Choroby, smierc, wojna sa o wiele gorsze od slubu.
      • listek_a i teściowa:P 15.09.06, 14:25

    • martabg He? 15.09.06, 14:30
      Po slubie ponad rok, przed slubem 6 lat razem, a teraz jest cudownie!
      Ciesze sie, ze wyszlam za tego mezczyzne, czuje sie kochana i bezpieczna.


      Czy robisz cos, by bylo w waszym zwiazku lepiej? Piszesz o seksie raz w
      miesiacu... Rozumiem, ze maz ci odmawia czesciej.
      I przed slubem bylo cacy a nagle, niespodziewanie, wszystko sie zmienilo?

      Nie wierze w cos takiego.
    • aldialdi Re: Slub-najgorsze co moze byc 15.09.06, 14:32
      A ja potowerdzić tego nie mogę. Ten rok był cudowny, nadal jest cudownie.
      Ale to prawda decyzja o ślubie musi być dobrze przemyślana, bo ten jeden dzień
      szczęścia nie gwarantuje wiecznej sielanki.
      Trzymam kciuki.
    • ewik_75 Re: Slub-najgorsze co moze byc 15.09.06, 15:10
      straszne ogólniki....
    • umber82 Re: Slub-najgorsze co moze byc 15.09.06, 15:15
      może idźcie do poradni.

      Od tak rzekreslić jest najłatwiej, skoro sami nie potraficie dojśc do
      porozumienia to inni moga wam pomóc naprawić to co napsuliście smile

      Głowa do góry!smile
      • malgoszac Re: Slub-najgorsze co moze byc 15.09.06, 16:14
        najlepeij rodzinnej tej przy kosiele tongue_out
    • kami315 Re: Slub-najgorsze co moze byc 15.09.06, 15:19
      Właśnie tego się zawsze obawiałam - że po ślubie może się cokolwiek zmienić.
      Dlatego mieszkamy ze sobą od sześciu lat bez ślubu. Mam nadzieję, że nasz ślub
      za 3 tygodnie nie będzie w stanie zminić NICZEGO w naszym uporządkowanym życiu.
      Życzę Ci rozwiązania tej trudnej sytuacji, choć zapewne zabrnęliście w nią
      daleko... Powodzenia.
      • ozi29 Re: Slub-najgorsze co moze byc 15.09.06, 15:39
        nie wiem co ma wspolnego zamieszkanie razem przed slubem do kochania sie nadal
        po nim, szanowania itd ale to szczegol....
        • ewik_75 Re: Slub-najgorsze co moze byc 15.09.06, 15:46
          Ma i to mnóstwo….
          • ozi29 Re: Slub-najgorsze co moze byc 15.09.06, 16:44
            nie ma...
            • ewik_75 Re: Slub-najgorsze co moze byc 16.09.06, 09:58
              pozostanmy prz swoich zdaniach,,,,
              • ozi29 Re: Slub-najgorsze co moze byc 16.09.06, 10:13
                oksmile))
                • malgoszac Re: Slub-najgorsze co moze byc 16.09.06, 12:40
                  to ja si ejeszcze doloze: chodiz o to ze czlowiek w wersji odsiwetnej/rankowej
                  nie jest zawsze tym samym, co ten codzienny. Dlatego potem wychodzi, ze np jest
                  fleja, pije piwsko co wieczor, zagania Cie do garow, znika na cale wieczory - a
                  Ty mieszkajac z nim dopiero wtedy si eorientujesz, jak to zycie w malzenstwie
                  wyglada.
                  Jesli akurat Tobie sie udalo znalezc odpowiedniego faceta, bez mieszkania z nim
                  wczesniej - to gratuluje i wyboru i odwagi.
                  Ja znalam wielu facetow w swoim zyciu i przygladajac sie jak koledzy wyrywaja
                  laski i jak je rozami obdarowuja... a za pol roku w odstawke...albo na raz z 2-
                  3 sie spotykali. Jak z kims nie mieszkasz, to truno sie nawet zorientowac w
                  takich intrygach. Jak mieszkasz - trzymasz reke na pulsie i wiesz, w co sie
                  pakujesz smile
                  • ozi29 Re: Slub-najgorsze co moze byc 16.09.06, 15:47
                    nie zgadzam sie bo jak cie ma "puscic kantem" to zrobi to w waszym wspolnym
                    mieszkaniu ,na to nie ma regóły. Nie mam zamiaru sie z wami sprzeczac kazdy
                    robi jak chce...Moje życie- moj wybor...
                    • ewik_75 w temacie mieszkania razem... 16.09.06, 21:16
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=48724817&v=2&s=0
        • a_weasley Re: Slub-najgorsze co moze byc 16.09.06, 18:59
          ozi29 napisała:

          > nie wiem co ma wspolnego zamieszkanie razem przed slubem do kochania sie nadal
          > po nim, szanowania itd ale to szczegol....

          Z grubsza biorąc ma tyle, że przez te parę lat obie strony przyzwyczaiły się do
          prowizorki. Łatwiej było znosić rozmaite hopsztosy strony przeciwnej, łatwiej
          było i samemu się w język ugryźć, silniejsza była motywacja do jednego i
          drugiego, gdy się z jednej strony miało słodkie poczucie, że "ślubu z nim/nią
          nie brałam/em, każdej chwili mogę pirzgnąć wszystkim i rozpocząć nowe życie jako
          bez niedomówień kawaler/panna", a z drugiej strony dyscyplinującą świadomość, że
          tego słodkiego poczucia doświadcza także strona przeciwna.
          • ozi29 Re: Slub-najgorsze co moze byc 16.09.06, 19:08
            piznac mowisz... aha czyli jak nie ten to inny dziwne podejscie do sprawysad ale
            to juz twoja sprawa!!! czyli co jestes z jednym mieszkasz a za chwile z innym
            mieszkasz- wspolczuje takiego podejkscia do zycia...
            • a_weasley Re: Slub-najgorsze co moze byc 16.09.06, 19:15
              Ozi, przeczytaj uważnie to, co napisałem, i jeżeli masz zamiar jeszcze coś na to
              odpowiedzieć, to z łaski swojej odnoś się do tego, co napisałem, a nie do tego,
              co Tobie wygodniej zrozumieć, ani tym bardziej do tego, co się Tobie na mój
              temat wydaje.
              Pod względem praktycznym istotna i podstawowa różnica między konkubinatem a
              małżeństwem polega na tym, że konkubinat może przestać istnieć z dnia na dzień
              mocą jednostronnego oświadczenia, a małżeństwo nie. Że z dnia na dzień można się
              stać singlem bez zobowiązań - lub tym singlem zostać mocą swobodnej decyzji
              drugiej strony.
              I za tą różnicą idzie to poczucie i ta świadomość, o której pisałem.
          • ozi29 Re: Slub-najgorsze co moze byc 16.09.06, 19:23
            PRZEPRASZAM myslalam ze piszesz o sobie...zwracam honor!!!!!!!!!!
    • stokrottka2 Re: Slub-najgorsze co moze byc 15.09.06, 15:44
      Zgadzam się że decyzja o ślubie musi byc przemyślana ale nie wierzę w to że
      jeżeli przed ślubem związek jest udany i zgodny to nagle po ślubie zaczynają
      się problemy, kłótnie itd. Może po prostu jest to jakiś przejściowy kryzys
      związku, który pojawiłby się niezaleznie od tego czy bylibyscie małżeństwem czy
      nie?
    • deczko Re: Slub-najgorsze co moze byc 15.09.06, 15:47
      Nie ma to jak chec zdolowania innych!
    • caysee Re: Slub-najgorsze co moze byc 15.09.06, 15:49
      Jestem 5 miesiecy po slubie i zadnej roznicy opocz obraczki na palcu i nazwiska
      nie widze.
      • agniesia8 Re: Slub-najgorsze co moze byc 15.09.06, 16:40
        A ja widzę różnicę! Jest nam lepiej w 100% po ślubie niz przed. Jestem
        szczęśliwa!!!
    • greene3 Re: Slub-najgorsze co moze byc 15.09.06, 16:47
      Słyszałam nie raz o problemach po ślubie. Zawsze jednak dotyczyły one par,
      które myślały, że ślub coś zmieni, ulepszy. Par, które twierdziły, że jak są
      kłopoty to wystarczy wziąć ślub, aby zniknęły. I tu się zgadzam - trzeba tę
      decyzję 1000 razy przemyślec i nie ponaglać się nawzajem. Wierzyć, że ślub
      niczego nie zmieni - jedynie scementuje to, co już jest cudowne, spełnione,
      piękne.
    • n1i0e0 nie 15.09.06, 18:47
      mój ślub był cudowny a zycie po nim jszcze lepsze,zgadzam się że nie powinno
      się podejmowac tej decyzji pochopnie i że człowieka poznaje się najlepiej
      dopiero wtedy gdy się razem zamieszka,mimo że jestem przeciwna mierzkaniu przed
      ślubem,ja jednak uważam że szczęście jest wtedy gdy się rozumiemy,umiemy sobie
      powiedzieć o problemach o wadach drugiej osoby,a ślub jest tylko potwierdzeniem
      miłości jeśli ona istnieje,a czy u was jest to sobie sami odpowiedzcie.
      • brzydal78 Re: nie 16.09.06, 11:39
        oj dziewczyny-nie chodzilo o to,zebyscie sie tu oburzaly jak Wam jest
        cudownie.napisalam jak jest naprawde, a teksty typu -ze ja cos zawalam
        itp,poradnia, ze myslalam,ze bedzie lepiej po slubie sa idiotyczne za
        przeproszeniem.Moze akurat Wam sie udalo-moze Wy jestescie takie cudownie
        szczesliwe-i super -gratuluje i zycze duzo szczescia.Slub zmienia bardzo
        duzo.Poczytajcie w wolnej chwili forum mlodziutkie mezatki i brak seksu w
        malzenstwoie to przekonacie sie ze nie jestem taka niezdara, fajtlapa zyciowa
        co to jej maz nie chce.I nie zamierzam nikogo zrazac do slubu bo sama wierzylam
        do niedawna,ze milosc potrafi góry przenosic, ale widac zycie wszytsko
        weryfikuje.Zycze duzo szczescia-szczerze i z glebi serca, bo widok zakochanych
        strauszkow to najpioekniejszy widok
        • minerwamcg Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz 16.09.06, 12:32
          > oj dziewczyny-nie chodzilo o to,zebyscie sie tu oburzaly jak Wam jest
          > cudownie.napisalam jak jest naprawde,

          Jak jest naprawdę - według Ciebie. Nie oznacza to ani że u każdej/którejś z nas
          taki scenariusz się powtórzy, ani że Ty masz monopol na jedyną prawdę o tym, co
          dzieje się w Twoim małżeństwie, bo tu by trzeba zapytać Twojego męża i jeszcze
          paru blisko z Wami związanych osób.

          > a teksty typu -ze ja cos zawalam
          > itp,poradnia, ze myslalam,ze bedzie lepiej po slubie sa idiotyczne za
          > przeproszeniem.

          No ba. Jeżeli się uważa, że samemu nic się nie zawiniło, a sytuacja mimo to
          jest beznadziejna i nic (poradnia itp.) nie może jej zmienić - nic dziwnego, że
          dla czytających takie wypowiedzi nie jest się wiarygodnym.

          >sama wierzylam do niedawna,ze milosc potrafi góry przenosic,

          Może w tym właśnie był problem? Miłość owszem, potrafi przenosić góry, ale
          naszymi rękami. To my musimy sobie te górki przesypać na inne miejsce,
          własnoręcznie, garść po garści przez długie lata. Miłość tylko sprawia, że się
          nam nie odechciewa.

          >Poczytajcie w wolnej chwili forum mlodziutkie mezatki i brak seksu w
          > malzenstwoie to przekonacie sie ze nie jestem taka niezdara, fajtlapa zyciowa
          > co to jej maz nie chce.

          Ależ my (przynajmniej ja!) w żadnym wypadku nie twierdzimy, że jesteś niezdara
          i fajtłapa. Próbujemy zrozumieć, dlaczego u Ciebie dzieje się tak, jak się
          dzieje, i po pierwsze, jak samemu się tego ustrzec, po drugie, co zrobić,
          jeżeli zacznie się tak dziać. Bo nas (przynajmniej mnie) opuszczenie rąk i
          stwierdzenie, że nic się nie da zrobić, bo ślub nam wszystko zepsuł bynajmniej
          nie satysfakcjonuje jako rozwiązanie.
          Większość problemów "młodziutkich mężatek" bierze się z wadliwych wyobrażeń o
          małżeństwie. Z przesadnych oczekiwań, z myślenia życzeniowego, z liczenia na
          cud, który przecież "musi" się stać. Tymczasem cudów nie ma - jak napisałam
          wyżej, te góry to się przenosi ciężką pracą, a nie skinieniem różdżki
          (jakkolwiek dziwnie by to brzmiało z ust kogoś o takim nicku smile))))
          • brzydal78 Re: Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz 16.09.06, 13:41
            ja tylko wyrazilam swoje zdanie i prosze,abys go uszanowala.ja szanuje zdanie
            innych.i nie oburzam sie bo lata fochow mam juz za soba-nie mam lat 20 zeby sie
            dasac .o sypaniu górek wiem bardzo duzo i uwierz mi,ze piekne slowa ,ktora
            tutaja tak patetycznie napisalas nie pomoga -nie znasz widocznie prawdziwego
            zycia ,albo za malo bólu i smutku doznalas w byciu z 2 ga osoba.Ale
            najwidoczniej jestes jeszcze bardzo mloda i naiwna osobka nic nie wiedzaca o
            zyciu skoro wyobrazasz sobie,ze nick brzydal odzwierciedla bynajmniej nasza
            osobowosc czy wyglad.Zycze Ci bylebys do konca podnosila rece ,zeby budowac
            swoje szczescie .Ale pamietaj,ze nie znajac zycia i szczegółow taki ton
            wypowiedzi jak Twoj pozostawia wiele do zyczenia w aspektach powszechnie
            przyjetej kultury.i nie zalozyam postu,zeby sie wyzalac tylko ,zeby
            przestrzec,i zyczyc duzo szczescia Innym.
            • minerwamcg Re: Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz 16.09.06, 16:43
              >uwierz mi,ze piekne slowa ,ktora
              > tutaja tak patetycznie napisalas nie pomoga

              Nie napisałam ich "patetycznie". Napisałam tak zwyczajnie, z własnego i cudzego
              doświadczenia. Albowiem wbrew temu, co piszesz (kompletnie mnie nie znając i
              oceniając wyłacznie na podstawie swoich wyobrażeń)nie jestem

              >bardzo mloda i naiwna osobka nic nie wiedzaca o
              > zyciu

              przeciwnie, jestem chyba jedną z najstarszych osób na tym forum.

              >skoro wyobrazasz sobie,ze nick brzydal odzwierciedla bynajmniej nasza
              > osobowosc czy wyglad

              Pisząc o nicku miałam na myśli własny - Minerwa McG. - odnosząc się do motywu
              czarodziejskiej rózdżki, czego najwyraźniej nie zrozumiałaś. Trudno.

              >taki ton wypowiedzi jak Twoj pozostawia wiele do zyczenia w aspektach
              > powszechnie przyjetej kultury

              Zatem proszę bardzo - napisz, co w mojej wypowiedzi było niekulturalnego.
              Proszę o konkrety. Cytaty z wyjaśnieniem.
              • brzydal78 Re: Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz 16.09.06, 18:50
                Co Ty masz z tymi cytatami?tylko bys cytowala.dziewczyny zycze powodzenia i
                sukcesow ,wytrwalosci i wiecej empatii bo rozumiem,ze tutaj przewaza
                optymizm ,ale jak dla mnie chory optymizm.jestescie naiwne i juz.
                • a_weasley Re: Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz 16.09.06, 19:04
                  brzydal78 napisała:

                  > Co Ty masz z tymi cytatami? tylko bys cytowala.

                  A co ma robić? Odpowiedzieć na Twoje ogólnikowe zarzuty równie ogólnikowymi
                  złośliwościami, co rzeczywiście byłoby niekulturalne?
                  Zarzucasz niekulturalną wypowiedź, to wypadałoby zarzut uzasadnić. Podobnie
                  zresztą jak każdy inny. Jeżeli nie od razu przy jego postawieniu, to najpóźniej
                  na pierwsze wezwanie.

                  > tutaj przewaza optymizm ,ale jak dla mnie chory optymizm.
                  > jestescie naiwne i juz.

                  A tak konkretnie to o co Ci chodzi i dlaczego optymizm przejawiany przez Twoje
                  przedmówczynie ma być chory, a Twój pesymizm zdrowy, a nie na odwrót?
                • ewik_75 Re: Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz 16.09.06, 21:20
                  Brzydal_78,

                  szkoda mi Cie. I nie ma w tym z mojej strony pogardy czy checi dolozenia Ci.
                  Jestes osoba mloda, a jednoczesnie niesamowice smutna, pesymistycznie nastawiona
                  do swiata, do instytucji malzenstwa, radosc interpretujaca jako naiwnosc,
                  zarazajaca innych swoim pesymizmem.

                  Dziewczyno!!! Zrob cos z tym, czy zdajesz sobie sprawe, ile jeszcze mozesz
                  stracic dalej zyjac tylko z dnia na dzien, obok kogos, a nie z kims ????

                  Czy naprawde musisz otrzec sie o jakas tragedie, zeby to Toba wstrzasnelo ????
            • ewik_75 Re: Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz 16.09.06, 17:59
              w pełni popieram MinerwaMCG.

              A co do Twojej wypowiedzi, brzydal, to powiem Ci, ze teksty typu "zycia nie
              znasz", "młoda i naiwna jesteś", "jeszcze nie wycierpiałaś za duzo" itp. pachna
              dla mnie totalnym zniecheceniem, brakiem jakiejkolwiek checi do dzialania i
              zmian i frustracja. Takie teksty to moj dziadek czasem "puszcza". Tylko ze on
              jest od Ciebie zapewne kilka razy starszy.

              Z takim podejsciem nie dziw sie, ze Twoje zycie wyglada w szarych barwach.
              Gdybys lekko wziela sie w garsc i probowala cos zmienic, mialabys - i Twoje
              malzenstwo - szanse na poprawe. A tak - po prostu trwasz i zaliczasz kolekjny
              szary dzien, usprawuedliwiajac sie przed sama soba, ze "takie jest zycie", a Ty
              jako osoba "doswiadczona" przez zycie nic nie mozesz zrobic... I ze po prostu
              nie masz szczescia.

              Moj Tata zwykl w takich okolicznosciach mowic: "Pamietaj dziecko, ucz sie na
              uniwersytetach, nie na błędach"

              Powodzenia
              • a_weasley Re: Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz 16.09.06, 19:05
                ewik_75 napisała:

                > Moj Tata zwykl w takich okolicznosciach mowic: "Pamietaj dziecko, ucz sie na
                > uniwersytetach, nie na błędach"

                Na błędach też można, tylko po choinkę na własnych?
                • ewik_75 Re: Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz 16.09.06, 21:12
                  wink)

                  domyslnie było "na własnych błędach" oczywiście wink
                  na cudzych jak najbardziej !
                  • brzydal78 Re: Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz 16.09.06, 22:28
                    dziekuje,ze uwazacie,ze majac lat 35 jestem mloda ..nastawienie mam bardzo
                    optymistyczne do zycia wbrew temu co sadzicie.ale nawet psycholog czasami
                    rozklada rece w bezradnosci nad tym jak zycie jest w stanie zmienic
                    czlowieka,ktoremu przysiegalo sie milosc.Nawet Ksiazdz potrafi okazac
                    wspolczucie,ale Wy jestescie butne-potraficie tylko pisac to co poprzednia
                    kolezanka jak kolo wzajemnej adoracji gospodyn wiejskich.I nie sluchacie tego
                    co mialam do przekazania-zeby sie zastanowic 1000 razy,i uwierzcie,ze mozna
                    walczyc,ze mozna sie starac i modlic,aby bylo dobrze.Mozna kazdego dnia budzic
                    sie z nastawieniem ze juz teraz bedzie spokojnie.Jezeli kogos urazilam to
                    przepraszam i naprawde z glebi serca zycze wielkich milosci i slonca kazdego
                    dnia wierzac,ze prawdziwa milosc istnieje.I tylko smutno strasznie,ze mlode
                    osoby sa tak malo wyrozumiale.
                    • ewik_75 Re: Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz 16.09.06, 22:38
                      Tak, w wieku 35 lat mozna byc mlodym - ale to zalezy od psychiki, nie od
                      metryki.

                      Jesli szukalas wspolczucia, to wybacz, ale nie bylo tego widac w Twoim
                      pierwszym poscie. A najlepiej, jak sadze, odnalazlabys sie na
                      forum "Psychologia" lub "Mlode mężatki". Tutaj panuja nieco inne klimaty, ale o
                      tym, że zastanowic sie trzeba 1000 razy, wszystkie wiemy. Twoja forma przekazu
                      byla nieco brutalna.

                      Kolko wzajemnej adoracji? owszem, tez mam takie wrazenie.
                      Ale tacy jestesmy - zawsze dobietamy sie w kregi ludzi nam podobnych, to raczej
                      naturalne.
                    • trusia29 Re: Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz 16.09.06, 22:42
                      Nie przejmuj sie tym wszystkim tak bardzo. Ja wiem o czym mówisz, bo kiedys i
                      mnie takie nieprzyjemne zmiany zaskoczyly. Ale Zycie bywa zmienne i jeśli teraz
                      co zle, to potem bedzie lepiej, I wiem co mowie, bo przezylam rozwód a teraz
                      jestem szczeliwa z drugim męzem. Trzymaj się!
                      • brzydal78 Re: Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz 16.09.06, 23:50
                        Trusia29-dziekuje Ci bardzo!nie przejmuje sie wypowiedziami dziewczyn tylko to
                        jest smutne jak okropni potrafia byc ludzie -to co tutaj dziewczyny pokazaly
                        dla mnie jest poprostu zalosne.Ale wierze w to,ze raz sie lepiej,a raz gorzej
                        dlatego walcze o nasze malzenstwo choc czasami jest bardzo trudno.A jesli sie
                        nie uda to ..moze ktos czeka gdziessmile
                        • martabg Dziwna jesteś... 17.09.06, 00:03
                          Nie potrafię może wypowiadać się tak, jak inne dziewczyny, ale powiem jedynie,
                          że jesteś jakaś taka... zgorzkniała.
                          Masz 35 lat, rok stażu w małżeństwie a zachowujesz się jak ktoś, kto został
                          wręcz do małżeństwa zmuszony. Bo przecież gdybyś wierzyła w przysięgę
                          małżeńską, to tak pochopnie nie pisałabyś, że gdzieś czeka ktoś inny...

                          Tak w zasadzie, to czego oczekiwałaś po napisaniu pierwszego posta?
                          Dziewczyny Ci odpisały, że nie zawsze jest różowo, ale trzeba się starać i
                          pracować nad związkiem, a ty tutaj piszesz, że nie dość, że dziewczyny żałosne,
                          to jeszcze okrutne.
                          Sama zaczynasz ataki a później się dziwisz, że są takie odpowiedzi a nie inne.

                          I ostatnia moja uwaga... Twoje odpowiedzi są jakby wyjęte całkowicie z
                          kontekstu. Jak dla mnie, wypowiadasz się w bardzo zawiły sposób.
                          Może to jest przyczyną nieporozumień...

                          Powodzenia w małżeństwie, może tak szybko go nie przekreślisz.
                        • ewik_75 A - widzisz.... 17.09.06, 09:50
                          Wiec Ty po prostu szukalas tu potwierdzenia, ze inni tez "tak mają", ze nie
                          zawsze jest tak rozowo, jak tu dziewczyny opisuja, irytuje Cie ten tutejszy
                          optymizm....

                          Chcialas go nieco okrasic swoja smutna historia i wlasnym rozgoryczeniem,
                          zebysmy sie tak za bardzo nie ekscytowaly...

                          Szkoda. To bardzo przykre i niesympatyczne z Twojej strony.

                          Brak tego typu odzewu spowodował Twoja rekacje, ze jestesmy "butne, naiwne,
                          okrutne i niewyrozumiałe". A pewnie! A czego sie spodziewalas? Lawiny postow pod
                          tytulem "ojej, a co sie stalo, jak to bylo, boje sie, ze u mnie tez tak bedzie,
                          moze lepiej odloze ten slub" ???
                          • calineczka50 Re: A - widzisz.... 17.09.06, 13:28
                            A ja rozumiem brzydala-i zycze Ci duzo szczescia.moze jak pozostale dziewczyny
                            zaznaja troche smutku -a pewnie go zaznaja szybciej lub pozniej(chyba,ze sa 1
                            na 100 )to zrozumieja o co Ci chodzilo.Brzydalu szkoda wdwawac sie w dyskusje z
                            kims kto nie potrafi zrozumiec Innych,pewnie to goraczka przedslubna tak na nie
                            zadzialala i marzenia z dziecinstwie o bialej sukience.podejrzewam,ze zaraz tu
                            zostane zmieszana ,ale nie obchodzi mnie to-bo zazwyczaj tylko czytam posty nic
                            nie wpisujac ale akurat ta dyskusja zadziala na mnie bardzo
                            • karolina988 Re: A - widzisz.... 17.09.06, 13:43
                              przed ślubem bylismy rok(znalismy sie z podstawówki)po slubie juz 8,5
                              roku.mowimy do siebie "Skarbie",nieszczęsna kłótnia jest raz w roku.
                            • martabg Calineczko 17.09.06, 13:49
                              Ale ja już jestem po slubie. I jestem szczęśliwa od paru ładnych lat.
                              Smutku nie zaznałam, nie zanosi się na to narazie.

                              Ale przecież my się wczułyśmy w jej sytuację. Zaczęłyśmy doradzać. Szukać
                              rozwiązania.
                              A że ona jest nieszczęśliwa... na to nic nie poradze, że ja szczęśliwa się
                              czuję i nie mam zamiaru na siłę wynajdywać smutków tylko po to, by bardziej się
                              utożsamić z jej sytuacją.

    • joanna77771 Re: Slub-najgorsze co moze byc 17.09.06, 17:46
      nie strasz kobieto nie strasz
      ja Ci współczuje, ale nei zawsze tak jest ;P

      --
      tu uszyłam: suknie ślubne
      • calineczka50 Re: Slub-najgorsze co moze byc 17.09.06, 20:26
        no wlasnie co to za ton"nie strasz kobieto nie strasz"!!!i moze byc slub gorszy
        niz choroba-bo jezeli maz pije, bije itp to czasami lepiej byc chorym.I
        naprawde wydaje mi sie czytajac wypowiedzi ,Ze malo jednak o zyciu wiecie -
        zgadzam sie z brzydalem,jakby nie bylo TV, Internetu, gazet i nie slyszalo sie
        o tragediach jakie kobiety przezywaja.teraz ja bede linczowana bo mam inne
        zdanie.
        • a_weasley Re: Slub-najgorsze co moze byc 17.09.06, 22:44
          calineczka50 napisała:

          > i moze byc slub gorszy niz choroba

          A może, może. Podobnie jak może być rodzina gorsza od sierocińca, ale nie
          upoważnia to do rzucania hasła "Adopcja - najgorsze co może spotkać dziecko".

          > Ze malo jednak o zyciu wiecie - zgadzam sie z brzydalem,jakby nie bylo
          > TV, Internetu, gazet i nie slyszalo sie o tragediach
          > jakie kobiety przezywaja.

          Na szczęście jesteś Ty i Brzydal, które nam prostaczkom te prawdy objawiają, tak?
          Wystaw sobie, że my też korzystamy z Internetu (czego jawnym dowodem jest nasza
          obecność na tym forum, gdzie nawiasem mówiąc o nieudanych małżeństwach i
          podobnych im tworach też niejedno można przeczytać), czytamy gazety (niektórzy
          codziennie), a niektórzy z nas nawet mają telewizory (ja akurat nie mam). I z
          życia też każdy z nas zna pewną liczbę nieudanych małżeństw.
          Natomiast najwyraźniej Twoi przedmówcy znają z autopsji również liczne
          małżeństwa sensowne, a niektórzy wręcz są sami szczęśliwi w małżeństwie. Ja
          zresztą też, toteż nie mogę podpisać się pod hasłem rzuconym przez Brzydal.
          Bardzo mi przykro, że mi nie jest przykro.

          > teraz ja bede linczowana bo mam inne zdanie.

          Na mnie takie szantaże emocjonalne nie działają i, z tego co się orientuję, na
          wiele innych osób na tym forum również.
          Jeżeli chodzi o mnie, to nie uważam tego za lincz, tylko za przywołanie Cię do
          porządku. Nie mówisz do nastolatek z pensji SIóstr Zakrystianek od Potępienia
          Niemowląt, tylko do sporej liczby dorosłych kobiet i co najmniej jednego
          podwójnie pełnoletniego faceta, w większości w oczywisty sposób dysponujących
          trzycyfrowym ilorazem inteligencji.
          • calineczka50 Re: Slub-najgorsze co moze byc 18.09.06, 00:33
            Przytocze Twoj cytat konczac rozmowe , a jezeli Twoj iloraz jest ponad 50 moze
            zrozumiesz(choc watpie)-Madry glupiemu ustepuje, daltego glupota na swiecie
            panuje.A z Internetu pewnie korzystasz w jednym celu.....teraz tupnij nozka i
            sie zezlosc
            • ewik_75 Re: Slub-najgorsze co moze byc 18.09.06, 10:59
              Tak, calineczka50, tak…
              Masz racje w jednym - madry glupiemu ustepuje…
              Niech wiec Ci będzie…
              A ja Ci zycze wiecej radosci i optymizmu na co dzien,
              I obys nie szerzyla swojej frustracji wokół….
              No i duzo szczescia - również w malzenstwe…

              P.S. Przy tej okazji przypominaja się jedna anegdotka i jeden cytat.
              Zaczne od anegdotki..

              Zenek nie myl się cale zycie, a zyl baaardzo dlugo.
              I raz się umyl. I potem zmarl 3 dni pozniej. Jaki z tego wniosek?

              Higiena to najgorsze, co może być!!!!
              Nigdy się nie myjcie! Zycia nie znacie? Nie badzcie naiwne i nie wierzcie tym,
              co mowia, ze jest odwrotnie!


              I jeszcze cytat: "I chron mnie Boze, przed tzw. "zyciowa madroscia" ".
              Czego zycze i Tobie, i brzydal_78

              Pozdrawiam.
              • brzydal78 Re: Slub-najgorsze co moze byc 18.09.06, 21:18
                nie zycze sobie,aby ktos kto reprezentuje taki poziom zyczyl mi czegokolwiek.A
                zyciowa madrosc by Ci sie przydala wiec zamiast przesiadywac non stop na forum
                wez dziewczynko cos zrob ze soba
                • a_weasley Więcej Was Gazeta.pl nie miała? 18.09.06, 23:32
                  Ewik75 napisała:

                  > Tak, calineczka50, tak…
                  [ciach]
                  > No i duzo szczescia - również w malzenstwe…Masz racje w jednym -
                  > madry glupiemu ustepuje…
                  > Niech wiec Ci będzie…
                  > A ja Ci zycze wiecej radosci i optymizmu na co dzien,
                  > I obys nie szerzyla swojej frustracji wokół….
                  > No i duzo szczescia - również w malzenstwe…

                  Przeczytawszy te słowa, Brzydal78 napisała:

                  > nie zycze sobie,aby ktos kto reprezentuje taki poziom zyczyl mi czegokolwiek.

                  Jest Cię tylko dwie, czy więcej?
                • ewik_75 Re: Slub-najgorsze co moze byc 19.09.06, 09:37
                  wink))

                  brzydal78, dziewczyno...
                  nie zyczyc sobie mozesz, ale zabronic mi nie mozesz wink

                  Tak więc naprawde z czystej zyczliwości życzę Ci więcej słońca, optymizmu i
                  radości.
                  I oby Ci ta "mądrość życiowa" tych powyzszych wartosci nie przeszkodziła
                  doświadczyć…
                  Bez względu na to, czy jest Cię dwie, czy nawet więcej….
                  • calineczka50 Re: Slub-najgorsze co moze byc 20.09.06, 01:17
                    ewik_75 Ty idz sie juz zajmij sukienka,fryzura i innymi pie..mi i buduj
                    swoje szczescie -wlasnie po tym forum widac jakie dziewczyny sa naiwne -jedyne
                    co ich interesuje to przygotowania zeby bylo tak jak to sobie naiwnie wyobrazaly
                    • ewik_75 Re: Slub-najgorsze co moze byc 20.09.06, 09:44
                      calineczka,

                      ja juz ten etap - sukni, fryzur itp. przeszłam i drugi raz nie zamierzam wink
                      A swoje szczescie buduję na codzien od ponad 3,5 roku wink

                      jestem naiwna? MOże. Ale dobrze mi z tym.

                      I tak jak juz pisałam wcześniej - tzw. "życiowa madrość" nie sprzyja, niestety,
                      temu szczęsciu, zwłaszcza, jeśli wsytępuje w nadmiarze. I to jest najwyraźniej
                      właśnie Twój przypadek….
    • majowa-panna Re: Slub-najgorsze co moze byc 18.09.06, 23:17
      życie trzeba oprzeć na pewnych wartościach, wtedy jest łatwiej, rozmawiać ze
      sobą.

      a do ślubu trzeba przygotowywać się nie tylko od stony sukienki, makijażu i
      bukietu... ten dzień to jest tylko "moment" w porówaniu z całym późniejszym
      życiem.
      • martabg Dobrze powiedziane 18.09.06, 23:34
        Z tym momentem...
    • amoniaaa a dla mnie to był najpiękniejszy rok :-) 19.09.06, 11:33
      i jestem bardzo szczęśliwa.... 3 września mieliśmy pierwszą rocznicę ślubu smile)))
    • kociak83 Re: Slub-najgorsze co moze byc 19.09.06, 12:34
      ojej facet Ty to musisz byc mocno zrażony. Nic tylko współczuć. Chyba że to
      tylko prowokacja

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka