karolinypoczta
05.10.06, 10:33
Witam,
za 2 dni ślub, wszystko przygotowane, zapięte na ostatni guzik. Wszystkie
sprawy z weselem załatwiałam sama- mój narzeczony podobnie jak moi rodzice
bardzo dużo pracuje, z racji tego nie prosilam ich o pomoc w przygotowaniach,
maja wystarczająco dużo na głowie.
Teściowie też nie garneli nię do pomocy, choć teściowa nie pracuje, teściu
pracuje w państwowym zakładzie (7-15). Kilka miesięcy prosiłam ich żeby
rozlokowali swoich gości w pokojach hotelowych... kiedy kilka dni temu
zadzwonilam i spytałam się czy już to zrobili usłyszłam "to też mamay
zrobić?". Myślałam, że szlag mnie trafi. Ale może nie chcą się wtracać...
właśnie teściowa zadzwoniła, "mam nadzieję, że pamiętasz o pojemnikach na
ciasta, u nas jest taki zwyczaj i nasi goście na odchodnym muszą dostać ciasta
w pojemnikach!"
kurcze, przez rok planowałam te wesele, układałam, od nikogo pomocy, a teraz
słyszę "bo ty taka roztrzepana jesteś, o wszystkim Ci tzreba przypominać". Tak
sobie myślę, że jeśli przez cały rok te wesele obchodziło ich bokiem, to czemu
2 dni przed ślubem mówią mi jak ono ma wyglądać?
chciałam się wygadać
karolina