kimi81
02.04.07, 14:54
Mam taki mały problem. A mianowicie chodzi mi o zaręczyny...jesteśmy już nie
młodzi..on 28, ja 27..hih..jakiś czas temu się zaręczyliśmy. Na razie nikomu
nic jeszcze nie mówiliśmy, czekamy do świąt Wielkanocnych by wszystkich o tym
fakcie poinformować, bo to teraz taki fajny okres się zbliża. Na razie na
temat ślubu nie dyskutujemy - wyjdzie w praniu. Ale chodzi o to, że mieszkamy
już razem 7 lat, jesteśmy ze sobą 8. Wprowadziłam się do niego gdy zaczynałam
studia, oczywiście w innym mieście niż zamieszkania. On jest z innego miasta
niż ja, mieliśmy do siebie 4-5 godzin jazdy, zależy czy się jedzie autkiem czy
Pks-em. Oczywiście mieszkamy razem z jego rodzeństwem i rodzicami (jego
młodsza o 6 lat siostra bierze w tym roku ślub). I teraz jak się sprawy mają.
Oczywiście przy śniadaniu poinformujemy jego rodzinkę jako pierwszą, no bo tak
wyszło, natomiast do moich będziemy dzwonić z tą informacją. I czy trzeba
kupić jakieś małe coś (prezent), czy coś takiego dla przyszłej teściowej i
teścia, by się wkupić w ich łaski? Chociaż już mnie znają na wylot i na
przelot. I jak to jest odwrotnie, czy mój przyszły też coś musi dać? Pewnie
bukiet kwiatów chociażby, dla mojej starowinki i czy wystarczy poinformować
ich telefonicznie czy osobiście też trzeba? Zwłaszcza, że nie bardzo mam jak
podjechać do domu bo nie mamy czasu (ostatni raz byłam w domu na święta Bożego
Narodzenia), praca i praca, budowa domu i wieczorem już na nic nie mamy
ochoty, jesteśmy tak wykapani. Jak to w ogóle wygląda? Lat mamy już nie mało,
ale na te tematy to my nie wiedzieć dużo. Może ktoś wie i doradzi?