02.04.07, 14:54
Mam taki mały problem. A mianowicie chodzi mi o zaręczyny...jesteśmy już nie
młodzi..on 28, ja 27..hih..jakiś czas temu się zaręczyliśmy. Na razie nikomu
nic jeszcze nie mówiliśmy, czekamy do świąt Wielkanocnych by wszystkich o tym
fakcie poinformować, bo to teraz taki fajny okres się zbliża. Na razie na
temat ślubu nie dyskutujemy - wyjdzie w praniu. Ale chodzi o to, że mieszkamy
już razem 7 lat, jesteśmy ze sobą 8. Wprowadziłam się do niego gdy zaczynałam
studia, oczywiście w innym mieście niż zamieszkania. On jest z innego miasta
niż ja, mieliśmy do siebie 4-5 godzin jazdy, zależy czy się jedzie autkiem czy
Pks-em. Oczywiście mieszkamy razem z jego rodzeństwem i rodzicami (jego
młodsza o 6 lat siostra bierze w tym roku ślub). I teraz jak się sprawy mają.
Oczywiście przy śniadaniu poinformujemy jego rodzinkę jako pierwszą, no bo tak
wyszło, natomiast do moich będziemy dzwonić z tą informacją. I czy trzeba
kupić jakieś małe coś (prezent), czy coś takiego dla przyszłej teściowej i
teścia, by się wkupić w ich łaski? Chociaż już mnie znają na wylot i na
przelot. I jak to jest odwrotnie, czy mój przyszły też coś musi dać? Pewnie
bukiet kwiatów chociażby, dla mojej starowinki i czy wystarczy poinformować
ich telefonicznie czy osobiście też trzeba? Zwłaszcza, że nie bardzo mam jak
podjechać do domu bo nie mamy czasu (ostatni raz byłam w domu na święta Bożego
Narodzenia), praca i praca, budowa domu i wieczorem już na nic nie mamy
ochoty, jesteśmy tak wykapani. Jak to w ogóle wygląda? Lat mamy już nie mało,
ale na te tematy to my nie wiedzieć dużo. Może ktoś wie i doradzi?
Obserwuj wątek
    • kasia-k Re: Help !!! 02.04.07, 14:58
      ja bym nic na wkupienie się nie kupowała.
      zawsze możecie mieć ze sobą szampana i wznieść toast na okoliczność zaręczyn
    • monia_look Re: Help !!! 02.04.07, 15:00
      Moim zdaniem to, że masz dużo pracy to słabe wytłumaczenie. Nie wyobrażam sobie
      żebym nie miała pojechac do swoich rodziców, aby ich o tym poinformować. To
      Twój narzeczony ma prosić o Twoją rękę (nie Ty o jego)i powiem, że to nawet
      ważniejsze aby w związku z tym stawić się osobiście właśnie u Twoich rodziców.
      Utarło się, iż na taką okazję narzeczony kupuje bukiet kwiatów Twojej mamie i
      ewentualnie alkohol - "na dobry początek znajomości" - tacie.
      Przemyśl to... i powodzenia jakkolwiek postapiszwink
    • kongool Re: Help !!! 02.04.07, 15:05
      Po pierwsze nie jesteście tacy starzy i odosobnieni ze swoją "dłuuugą"
      historią. Ja i mój N. mamy po 30 lat. Od 8 lat jesteśmy razem i prawie tyle
      samo mieszkamy razem (najpierw w wynajętym, a teraz we własnym - hmmmm..
      bankowym) mieszkaniu.
      Zaręczyliśmy się ponad rok temu na przedwigilii z naszymi przyjaciółmi. A potem
      nie mówiąc nic rodzicom zaprosiliśmy moich na drugi dzień świąt do rodziców
      mojego N. I wtedy naszym staruszkom zakomunikowaliśmy, że się zaręczyliśmy.
      W jaki sposób Wy to zrobicie, tak naprawdę zależy od Was i układów z rodzicami.
      Jeśli nie uda Wam się pojechać do Twoich rodziców, to może Oni przyjadą do
      przyszłych Twoich teściów na obiad świąteczny? Albo spotkacie się w połowie
      drogi. Można też oczywiście przez telefon powiedzieć, ale wg mnie osobiście to
      zawsze tak przyjemniej.
      Rozumiem Cię, że jesteś zaganiana i zabiegana, ale rodzice się na pewno
      ucieszą, że zaplanowaliście jednak spotkanie aby im o tym powiedzieć.
      Pewnie się nie obrażą, jesli powiecie im przez telefon, ale na pewno będzie im
      trochę przykro, że znaleźliście czas i siłę, aby pojechąc do rodziców Twojego
      N., a nie udało się do Twoich.
      W sumie jak to załatwicie, to Wasza sprawa, ale na Twoim miejscu nie
      pozwoliłabym aby moi rodzice pomyśleli, że są dla nas mniej ważni.

      Co do kwiatków, upominków itp to nie mam pojęcia jak wygląda tracycja zaręczyn
      (oświadczyn). U nas było bez scen!

      Powodzenia!
      masza
    • kimi81 Re: Help !!! 02.04.07, 15:20
      No to się cieszę, że nie jestem sama i taka stara smile U nas to jest właśnie tak
      jakoś zupełnie dziwnie. Nasi starsi się znają już 8 lat i kilkakrotnie moi już
      byli u jego rodziców, przy okazji mnie odwiedzając, ale ostatni raz to zrobili
      ze 3 lata temu. Od tego czasu nie drgną, nie chce im się za przeproszeniem tyłka
      ruszyć. Autem nie pojadą bo złom się sypie, że hej, busem tym bardziej,
      zwłaszcza, że musieliby zabrać ze sobą psa, bo dziadek by go chętnie wziął ale
      ciotka (jego córka) - nie. Tutaj zabrać go też nie mogą bo w domu 5 kotów a on
      za kotami nie przepada, zwłaszcza, że to pies łowny i goni takie stwory. Z
      alkoholem to nie wiem, bo za każdym razem co przyjeżdżamy do moich rodziców to
      starszy coś dostaje, a tu śliwka, a tu sake, a tu kolekcjonerskie piwka, ma ich
      pełny barek i nie pamiętam kiedy ostatnio coś z takich rzeczy pił. Zbiera to
      wszystko, kolekcjonuje, nie wiem nawet po co, sam ma jeszcze ze swojego wesela
      flaszki wódki weselnej - co prawda w połowie już wyparowały, ale dla niego to
      normalnie skarb jakiś, a jest już równo po 30 latach małżeństwa. Starsza z
      resztą też dostaje, coś na słodko albo takie tam. Wiec chyba nie jest źle. W
      każdym bądź razie czytam posty i się zastanawiam co robić, by nie walnąć jakiejś
      gafy i takie tam. Wielki dzięki za rady !!!
      • monia515 Re: Help !!! 02.04.07, 15:47
        "No to się cieszę, że nie jestem sama i taka stara smile"

        Ja mam 38 lat i właśnie wychodzę za mąż- pewnie wg Ciebie... już wiszę nad
        grobem...
        • kimi81 Re: Help !!! 02.04.07, 15:51
          Nie no, ależ skąd. Każdy wybiera dla siebie odpowiedni czas. Ja póki co, nie
          wychodzę za mąż, tylko się zaręczam, a raczej zaręczyłam. Kiedy ślub nie
          wiadomo, może za rok, za 2 lub 5 lat, a może jeszcze dłużej. Jeszcze nie wiem.
          Mojemu przyszłemu się śpieszy, mi nie za bardzo.
      • kongool Re: Help !!! 02.04.07, 15:54
        Forum jest ok. dziewczyny dają z siebie wszystko doradzając, polecając,
        wymieniając się informacjami itp. Ale nie ma co przesadzać i aż tak bardzoe
        sotosować się do wszystkich zaleceń. Każdy ma swój pomysł, swoje sumienie,
        swoich rodziców i niepowtarzalne układy z nimi.
        Zróbcie tak, abyście czuli się potem dobrze!
        Spróbuj, pokombinuj! Tyle lat czekali (co prawda uważam, że slub to nasza
        sprawa a nie naszych rodziców, bo już dawno wyszliśmy spod ich skrzydełek, ale
        staram się aby w miarę możliwości byli zadowoleni i szczęśliwi - oczywiście o
        ile nie kłoci się to z moimi planami i wyobrażeniami), że chyba warto troszkę
        się wysilić, aby podzielić sie z nimi osobiście Waszym szczęściem.
        Nie mam na myśli tradycyjnego proszenia o rękę itp, bo mamy XXI wiek, a nie
        średniowiecze, ale rodzice są tylko jedni!!

        Powodzenia jeszcze raz!!
        masza
    • ola1311 Re: Help !!! 02.04.07, 17:55
      Przesadzasz, wkupować się w łaski przyszłych teściów???kto to widział...
      A co do Twoich rodziców, to ja myślę, że to jest podstawa, jeśli masz do nich
      szacunek by o takiej rzeczy poinformować ich osobiście...
      I twój narzeczony mógłby dać twojej mamie w tym momęcie jakieś kwiaty....
      A co do wymówki, jaką jest praca...powiem tyle - głupia...
      Przecież jest jeszcze 2 dzień świąt - i może wtedy moglibyście pojechać do
      twoich rodziców - wiesz DLA CHCACEGO NIC TRUDNEGO!!
    • aniak1211 Re: Help !!! 02.04.07, 23:01
      ty sie nie musisz wkupic tylko twoj N powinien kupic piekne keiaty dla twojej
      mamy i jakis dobry trunek dla ojca!Moj N tak zrobil i to bylo bardzo mile!
      • jola.pedagogspoleczny Re: Help !!! 03.04.07, 11:43
        U nas jest odwrotnie... Przed zaręczynami (sam na sam) mieszkaliśmy razem 3
        lata a byliśmy razem 5. Mieszkamy w tej samej miejscowości, co moi rodzice, ale
        250km od miejscowości, gdzie mieszkaja rodzice mojego M. Po Naszych zaręczynach
        poszliśmy do moich rodizców- mama dostała kwiaty i powiedzieliśmy, że się
        zaręczyliśmy (beż zadnych szopek z klękaniem i proszeniem o rękę córki). Był
        toast za nas i miłe popołudnie z moimi rodzicami. Z jego rodzicami nie
        widzieliśmy się dłuższy czas, ale nie chcieliśmy im mówić przez telefon. To był
        dla nas dodatkowy bodzieć, żeby do nich pojechać i osobiście powiedzieć co i
        jak. Wyszło jednak tak, że mój M sam do nich pojechał, bo ja miałam zjazd na
        uczelni. Trochę tego żałuję, że on sam im powiedział, a nie ze mną. Jednak
        jeszcze gorzej by było, gdybyśmy powiedzieli im to w czasie pół minutowej
        rozmowy telefonicznej...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka