ewaty
13.03.09, 12:03
Drażniło mnie dyletanctwo kulinarne młodych Borejkówien we wczesnej
Jeżycjadzie i mam za swoje.
Karmel postanowiłam wykonać i błysnąć na rodzinnym obiadku z udziałem p.o.
teściowej.Miało toto w formie pokruszonej pokrywać szarlotkę. Pokrywało, tylko
szczęki się wszystkim natychmiast zakleiły, przez straszną chwile miałam
obawy, że zostanie tak na zawsze...Deser upłynął w uroczystym, choć nieco
rozpaczliwym milczeniu...A mamusia mówiła: bez eksperymentów kulinarnych na
gościach!Tzn. jak już rozwarła szczęki.Mam nadzieję na wyznania
wpadkowe/kulinarne:)
PS Znajomy twierdzi, ze gotowanie grochu w szybkowarze grozi śmiercią, lub
kalectwem. Ponoć cały mu wystrzelił jak naboje z karabinu maszynowego przez
ten otwór, którym para wylatuje..