andzela123
11.04.07, 11:44
Po 11 latach zycia razem wpadlismy na "glupi" pomysl: pobieramy sie! No i
teraz zaczelo sie.... Zaczelam sie powaznie zastanawiac co dalej? Czy ja tego
chce? Czy ja go kocham? Sa rozne aspekty milosci. Wiem, ze mam w tym
czlowieku oparcie. Przezyl ze mna wiele ciezkich chwil i pomaga mi po prostu
zyc. Kocham go, ale jak partnera na cale zycie czy jak przyjaciela? Co
wybrac: zyc z osoba ktora cie kocha nad zycie, zrobi dla ciebie wszystko,
utrzymuje cie i masz w niej zawsze wsparcie, czy zyc samotnie bez srodkow do
zycia placzac w 4 scianach. Moja sytuacja materialna tez nie jest lekka. Po
prostu z pewnych wzgledow prawnych nie moge pracowac. Nie jestem
materialistka ale mam jeszcze odrobine zdrowego rozsadku...
Wlasciwie ja juz wybralam ale ciekawa jestem waszych opinii. Nie zawsze jest
tak kolorowo. Nie wszystko jest czarne lub biale. Zranic jego czy przez
dziesiatki lat pomalutku wykanczac siebie i swoje marzenia. Wiecie jak to sie
nazywa? Dorosle zycie...