k_linka
18.05.07, 12:24
Przegladam ostatnio watki starsze i nowsze i widze ze bardzo czesto pojawia
sie na forum stwierdzenie ze osoby niepraktykujace, watpiace, niezbyt gorliwe
w uczestniczeniu w zyciu Kosciola, a nawet takie ktore maja swiatopoglad w
JEDNYM punkcie odbiegajacy od nauk katechizmu katolickiego (np w kwestii
antykoncepcji) nie maja "prawa" brac slubu koscielnego. I padaja zarzuty - ze
takim dziewczynom chodzi o piekna oprawe, o to co sasiedzi powiedza - a nie o
sakrament... Czyli albo wszystko sie akceptuje, wszystkich nakazow przestrzega
- albo wlasciwie czlowiek nie ma wstepu do kosciola.
A co z tymi ktorzy moze nie sa zarliwymi katolikami ale po prostu chca bozego
blogoslawienstwa dla swojego zwiazku? Nielogiczne jest to ze parom zyjacym bez
slubu utrudnia sie zawarcie zwiazku malzenskiego. Przeciez to jest chec
wyjscia z grzechu?