Dodaj do ulubionych

klientki salonów ślubnych

27.07.07, 16:08
Witam!
To jest wątek trochę z innej beczki. Proszę o wpisy dziewczyny które pracują w
salonach z sukniami ślubnymi z opiniami i uwagami odnośnie dziewczyn które
przychodzą mierzyć kiecki. Wiele się naczytałam obelg pod NASZYM adresem
odnośnie tego jakie to jesteśmy niemiłe, opryskliwe itp. To może kilka słów o
tych, które maja tak dużo do powiedzenia.
Dziewczyny...kilka próśb:
1. Jak przychodzicie na mierzenie to załóżcie czystą bieliznę(to przykre kiedy
patrzymy na brudne majtki i szary stanik-który lata świetności w bieli ma już
dawno za sobą)
2. Nie pojawiajcie się na przymiarki po 8-10 godz. pracy bo uwierzcie -to nie
jest dla nas miłe.
3. Nie wpadajcie na przymiarki 10min przed zamknięciem salonu bo same wiecie
jak to jest kiedy musicie zostać w pracy dłużej...
4. zróbcie (przynajmniej niektóre) coś z plecami bo zapinać Wam suknie i
patrzeć na ropienie to średnia przyjemność. To chyba tyle i czekam na
komentarze-Migotka
Obserwuj wątek
    • inkageo Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 16:14
      Taką masz pracę... I tak wydaje mi się przyjemnasmile Chętnie poasystowałabym z
      tydzień w fajnym saloniesmile
      Jak mi do biura przyjdzie chłop prosta z pola w śmierdzących gumiakach to mam
      uśmiech na twarzy i nigdy nie grymaszęwink
      Jasne, że czysta porządna bielizna i higiena osobista to podstawa, ale tym
      postem wywołasz tu tylko niepotrzebną pyskówkę...
      • zwierzatko_mojej_mamy Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 16:39
        wywołała - trafiła na moje godziny złości w oczekiwaniu na weekend wink

        *******
        suwaczek
    • zwierzatko_mojej_mamy Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 16:34
      oż kurka, aleś mnie wkurzyła..

      zgadzam sie, że w obsikanej bieliźnie raczej sie nie pokazuje człowiek ludziom,
      ale nie uwierzę, że macie klientki z niewstrzymywaniem moczu i kału (wiem, że
      wyrażam się obrzydliwie dobitnie, ale nie potrafię wymyślić innego brudu na
      bieliżnie - przecież nie rozlany żurek? )

      szarość stanika to moja osobista sprawa - jak materiał zszarzał to nic na to nie
      poradzę, póki jest czysty i pachnący to chyba nic nikomu do tego.

      jeśli chodzi o pojawianie się po 8-10 h pracy to nie wiem czy zauważyłaś fakt,
      że salony otwarte są w takich godzinach w jakich ludzie pracują - przyszłe panny
      młode to nie bezrobotne panienki, którym czas przepływa przez palce, a zwolnić
      się z pracy nie zamierzam z powodu poszukiwania sukni ślubnej.

      rozumiem, że chodzi Ci o zapach klientek po 8 h pracy? ostatnio Pani, która na
      mnie zakładała suknie pachniała tak bosko, jak chłopy u mnie w pracy - wiadomo,
      że się tam uwijacie i non-stop wkładacie na kogoś suknie i zdejmujecie, więc
      można przypuszczać, że też się pocicie.

      punkt 3 jak najbardziej rozumiem

      wykwit na plecach posiadam raz na miesiąc, jest on o podłożu hormonalnym, nie
      wiem co miałabym z nim zrobić... zwykle się bunkruję, żeby nikt nie wydział, ale
      skoro cały tydzień pracuje po 30 minut dłużej, żeby w piątek na przykład
      wyskoczyć z pracy galopem, przebić się przez korki, znaleźć miejsce parkingowe,
      pogalopować do salonu (oczywiście nie za szybko, żeby się nie spocić) i zdążyć
      na umówioną telefonicznie godzinę, to chyba nie przypuszczasz, że zawrócę, bo
      "mi coś wyskoczyło"? takie wykwity potrafią się pojawić w godzinę.

      *******
      suwaczek
      • zwierzatko_mojej_mamy Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 16:37
        jeszcze dodam, że inna Pani w salonie z kolei mówiąc do mnie i zakładając mi
        welon w tym samych czasie, to szczoteczki do zębów czy gumy do żucia nie używała
        przez kilka godzin

        *******
        suwaczek
        • maraxela Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 16:40
          kotek wpadnij kiedys na dyzur do szpitala to ci przejda wszytkie pretesje jak
          ludzie potrafia przyjsc zaniedbani smierdzacy zazygani zasikani ok ok taka
          praca .ja sie nie skarze nawet jak mi ....... gardla podchodza nie robie min
          juz bez przesady zeby cie takie zeczy razily wyluzuj inni maja gorzej i nie
          placza
          • maraxela Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 16:41
            rzeczy mialo byc do k.... nedzysmilesmile!!!aaaaaaaa
          • zwierzatko_mojej_mamy Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 16:58
            no po argument lekarski nawet nie chciałam sięgać, bo mam całą rodzinę lekarską
            - a ja taki wyrodek wink

            *******
            suwaczek
            • maraxela Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 17:04
              nie wyrodek tylko trzezwo myslaca o przyszlosci medycyna to dla ludzie
              lubiacych wolontariatysmile
              • zwierzatko_mojej_mamy Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 17:14
                obawiam się, że posiadam przypadłość wolontariatu - jak sie wychowujesz z mamą,
                dziadkiem, ciotką i wujkiem lekarzami to nie ma siły - przechodzi przez indukcję wink

                i sobie to uświadomiłam niestety dopiero w wieku lat 26, że robię dziwne rzeczy
                za pieniądze ludzi, którym się wydaje ,że potrzebują tych dziwnych rzeczy, a
                właściwie produkt przez mnie wytwarzany służy tylko trzepaniu kasy..... przykra
                myśl, że nie robisz właściwie nic dla ludzi, którym coś by było potrzebne do
                przeżycia, poprawy zdrowia czy warunków...poniosło mnie aż do tego stopnia, że w
                przyszłym roku sobie zdam na medycynę i wtedy jeśli zdam pomyślę co dalej ;D

                *******
                suwaczek
                • maraxela Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 17:16
                  chwila bo mi sie umysl wylaczyl tz co kakretnie robisz??na mredycyne wez nie
                  zartuj daj sobie spokoj ja bym 2 raz nie szla
                  • zwierzatko_mojej_mamy Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 17:18
                    ee nie gadaj - a co bys robiła? suspicious poszłabyś, poszła.. wink takie przypadki są
                    nieuleczalne.. wink

                    jestem informatykiem.

                    *******
                    suwaczek
                    • maraxela Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 23:15
                      no dopstac zsie na am to tez latwo nie jest to byl moj najgorszy egzamin jaki
                      pamietam w zyciu koszmar.nie wiem co bym robila mam duzo pomyslow na zycie,ale
                      medycyna no coz sama wiesz ze to ciezki zawod.
                      • zwierzatko_mojej_mamy Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 23:29
                        khem, czy ja mowię, że łatwo ? suspicious albo, że lekko potem ? jak moja mama wychodzi
                        o 07.00 wraca z pracy o 15 potem zje i spada do gabinetu, wraca o 21.00
                        obrzygana, obesrana, że się tak wyrażę, klnie jak szewc i idzie spać..a potem o
                        22.00 dzwonią ze szpitala i leci, bo coś sie rodzi wink i jakoś pomimo tego
                        przeklinania ze zmęczenia, to zawsze poleci do każdego gnojka wink (jest pediatrą
                        - neonatologiem)

                        *******
                        suwaczek
                        • maraxela Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 23:47
                          nom ja mialam podobny zapal idac na studia ale jakos z biegiem czasu mi ten
                          zapal skutecznie przeszedl.ta cala otoczka ze niby czlowiek na 1 miejscu itd
                          g.... prawda mnie studia zawiodly mialam duzo wieksze oczekiwania od nich i od
                          zawodu .No moze za duzo sie spodziewalam,aloe jak tu juz powiedziano samemu
                          mozna dawac przykald .\a czy ja mowie ze latwo|napisalas cos takiego-?-hmm ale
                          do czego to bylo do egzaminu czy do pracy??
                          • maraxela Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 23:49
                            widzisz p[racujesz jako informatyk i tez ci nie pasuje bo wyobrazasz sobie ze
                            gdzie indziej jest lepiej ciekawiej ze ta praca dla czlowieka ci bedzie
                            odpowiadac haha ja tak samo mysle sobie o twojej pracy ,ze moze to byloby lepsze
                            .jestesmy osobam8i poszukujacymi chyba "_
                        • maraxela Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 23:57
                          pediatra neonatolog ups nie zazdroszcze zarazem piekna ale strasznie z naciskiem
                          na straszni odpowiedzialna specjalizacja ja sie bym fdo tego nie nadawala tam to
                          sa dopiero stresy wole nie myslec co ta twoja matka biedna przezywa.
                          • memphis90 Re: klientki salonów ślubnych 30.07.07, 13:46
                            Maraxela- a wiesz, kiedy lekarz ma wypalenie zawodowe? Kiedy przychodzi do pracy
                            i myśli " wszystko, oprócz moczu, to g...".
                            • maraxela Re: klientki salonów ślubnych 30.07.07, 18:34
                              haha no smile ja mialam nawet osobny przedmiot na studiach sie zwal wypalenie
                              zawodowe 40 hsmile jestem specem
                              • memphis90 Re: klientki salonów ślubnych 31.07.07, 10:30
                                Szczęściara, my mieliśmy tylko godzinkę z psychologiem (psycholożką?) przy
                                okazji chirurgii... Widać Poznań jakiś odporniejszy i więcej nam nie trzebasmile)
                        • maraxela Re: klientki salonów ślubnych 30.07.07, 18:37
                          mimi wez ty sobie poczytaj odpowiedzi a jak dojdziesz do jakis konstruktywnych
                          wnioskow to moze je tu opublikuj bo nie masz prawa nas obrazac,jak ci sie cos
                          nie podoba to zwroc uwage klijetce co nie masz odwagii?? moze ja nauczysz
                          higieny ale co tak wprost to nie umiesz?? lepiej sobie p....... farmazony na
                          forum i obrazac-zadasz higieny my zadamy kultury
    • miwusia1977 Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 16:45
      > 4. zróbcie (przynajmniej niektóre) coś z plecami bo zapinać Wam suknie i
      > patrzeć na ropienie to średnia przyjemność. To chyba tyle i czekam na
      > komentarze-Migotka
      To odpowiedz mi na pytanie co ma zrobic przyszla Panna Mloda ktora ma nonstop
      wykwity ropne na plecach? Nie ma wychodzic zamaz bo nie zmierzy sukienki??.
      Kobieto to jest przeciez choroba i nie zawsze da sie ja wyleczyc.
    • twoj_aniol_stroz Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 16:47
      Sama pracuję jako sprzedawca i, wybacz, ale Twoja praca polega na tym, żeby
      pomóc przyszłej pannie młodej i nie dyskutować nad jej pryszczami, czy
      poszarzałym stanikiem. Oczywiście, że kazda z nas chciałaby, żeby klient był
      miły, usmiechnięty, kulturalny, ale to tylko nasze zachcianki. Rzeczywistość
      jest zdecydowanie inna i jeśli taka praca Ci nie odpowiada to najwyższa pora
      poszukać innej.
      Co się zaś tyczy Twoich zarzutów to:
      1. szary stanik - cóż, niekoniecznie każdy musi kupować biustonosz nowy,
      świeżutki na mierzenie sukni. A może ta pani nie miała w planach mierzyć
      sukienek i wpadła przypadkiem, bo akurat przechodziła? Są różne sytuacje.
      2. Nikt nie będzie brał urlopu na poszukiwania sukienki.
      3. wszystko zależy do której godziny salon jest czynny, poza tym obecnie każdy
      z nas pracuje niejednokrotnie po godzinach, więc Tobie korona z głowy także nie
      spadnie jak od czasu do czasu zostaniesz trochę dłużej. Mi nigdy nie przyszło
      do głowy burczeć na klienta, który przyszedł nawet na minutę przed zamknięciem
      sklepu.
      4. a Ty uważasz, że ropnie to taka przyjemność, że właścicielka nie robi nic bo
      tak lubi???? Jak mi się zrobi czasem jeden czyrak, to robię wszystko, żeby go
      jak najszybciej wyleczyć, ponieważ bardzo boli. To co ma powiedzieć kobieta,
      która ma całe plecy nimi usiane.
      Twoja praca polega na obsługiwaniu klientek i wymaga wielu cech, które nie
      każdy posiada: cierpliwość, umiejętność zrozumienia drugiego człowieka,
      empatia, musisz lubić ludzi, musi być optymistką, musisz być tolerancyjna na
      przeróżne głupoty jakie klienci wygadują. Niestety praca sprzedawcy nie jest
      łatwa i nie każdy się do niej nadaje. Piszę to z punktu widzenia sprzedawcy,
      ktory także ma do czynienia z różnymi ludźmi. To co mogę moim klientom zarzucić
      to fakt, że czasem boją się pytać, "zawracać" głowę, przepraszają, że zajeli
      czas a nic nie kupili itp. Moja praca na tym polega, że odpowiadam na pytania,
      proponuję, a klient dokonuje wyboru. Na tym polega praca sprzedawcy i warto o
      tym pamiętać. Nie zawsze będziesz miała do czynienia z klientką, która przyszła
      do Ciebie prosto z wonnej kąpieli w nowiutkiej pięknej bieliźnie, uśmiechnięta,
      odprężona i zadowolona z życia.
      • miwusia1977 Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 16:58
        ja jeszcze chcialam dodac ze sama wiele lat stalamz a lada w sklepie z ciuchami
        i sporo o tej pracy wiem
        • mimimimi5 Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 17:23
          Jeżeli chodzi o szpital-ok rozumiem, ludzie tam trafiający nie zawsze mają to w
          planach, natomiast miłe Panie wybieranie się po suknie poprzedzone jest jakimś
          przygotowaniami. Umawiacie się przecież na te wizyty, macie świadomość, że
          dziewczyna pracująca w salonie wejdzie z wami do przymierzalni aby założyć Wam
          tę sukienkę. bielizna--no sorry-wiszące farfocle(czytaj: popękane małe gumeczki
          w gaciach spranych) to nie jest to co misie kochają najbardziej-ramiączka w
          staniku też nie są brudne po jednym dniu noszenia. I co dziwne to takie panny
          przychodzą w takiej właśnie bieliźnie gdzie ich ubranie wierzchnie nie zapowiada
          kataklizmu syfu. Powiem tyle- wielkie współczucie dla faceta który ma z taką
          niunią do czynienia-To dopiero jest twardziel
          A jeżeli chodzi o nasze godziny pracy:do cholery, my też chcemy kiedyś coś
          załatwić. To tak jak wy pędzicie na złamanie karku po pracy po godz. 17 na
          przymiarki do salonu pracującego do godz. 18 tak i ja pędzę na złamanie karku po
          18. by coś jeszcze załatwić -trochę wyrozumiałości w obie strony...
          • miwusia1977 Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 17:31
            no wlasnie troche wyrozumialosci w obie strony.. Zrozum te kobiety ktore
            biegna do salonu by zmierzyc sukienke zaraz po pracy bo inaczej niestety nie
            moga...i nie miej zalu ze nie mogla sie po 8 godzinach w pracy umyc poniewaz
            nie bylo warunkow do tego..
            Czy sa to kobiety z zniszczona bielizna czy w swierzutkiej snieznobialej to ty
            mimimimi5 z nich zyjesz i ciesz sie ze te" ktore Ci sie nie podobaja"
            przychodza do Ciebie bo gdyby nie one ty nie miala bys pracy
            • mimimimi5 Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 17:44
              1. Nikt nie nakazuje kąpieli tuż po godzinach pracy ale jest coś takiego jak
              odświeżające chusteczki którymi można tu i ówdzie się przetrzeć a jeśli powiesz
              obsługującej dziewczynie: przepraszam ale jestem po pracy to też na Ciebie
              inaczej spojrzy.
              2. A jeśli chodzi o ścisłość to ja z Ciebie nie żyję-w moim przypadku to nie
              jest praca na akord.
              Najdziwniejsze jest to, że Nas -pracujące w salonach oczerniacie a same się
              wybielacie.
              To może inaczej: jak reagujesz kiedy w tramwaju czy autobusie widzisz pannę z
              ulepem na włosach nie pierwszej świeżości?!- chyba nie delektujesz się jej
              zapachem tylko odwracasz nos . Tak to już jest-ludzie zadbani przyciągają a
              śmierdziuchy -odrzucają.

              • twoj_aniol_stroz Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 17:55
                Owszem, dzięki klientkom masz z czego żyć, ponieważ jeśłi sklep nie będzie miał
                klientów, to zwyczajnie stracisz pracę. Nie upieraj sie więc. Co się zaś tyczy
                odświeżania, to Ty także biegniesz co jakiś czas na zaplecze po to by przetrzeć
                się chusteczką odświeżającą? Nie popadaj w przesadę, niejednokrotnie
                obsługiwałam klientów (obojga płci) na wdechu i jakoś żyję. Każda praca, w
                której stykasz się z ludźmi niesie ze sobą ryzyko, że spotkasz na swej drodze
                kogoś nie pierwszej świeżości i nie ma co tutaj biadolić, bo jak widzisz
                odpowiedzialy dziewczyny pracujące z ludźmi i wcale nie znalazłaś u nich
                zrozumienia. Tak praca i już.
              • emisia21 Re: klientki salonów ślubnych 30.07.07, 10:23
                z jednej strony masz rację, o higiene należy dbać, ale jesli chodzi o
                stwierdzenie ze niektore panie to potrafia kupic nowa bieliZne i ponczochy na
                przymiarki to przesadzilas, a co maja powiedziec te Panie ktorych nie stac na
                zakup nowej bielizny takiej zeby sie Pani w salonie podobała, założy swieżą
                czystą ale nie nowa bielizne a Pani w salonie zauwazy wiszaca niteczke i
                stwierdzi ze jest zaniedbanym brudasem, bez przesady
              • memphis90 Re: klientki salonów ślubnych 30.07.07, 13:50
                Jest chyba róznica między śmierdziuchem, a dziewczyną w poszarzałym staniku. Że
                nie wspomnę o tym, ze mój mąż wyprał ostatnio moją białą, nowiutką bieliznę ze
                swoimi czarnymi koszulami- wiec już na starcie jest szara i taka zostanie.I co-
                mam wyrzucić, bo panience-sprzedawczyni sie taki nie podoba?
            • mimimimi5 Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 17:53
              a odnośnie jeszcze tych przychodzących -nie zawsze świeżych, na moje szczęście
              większa część to Te zadbane, które mają czas "wziąć prysznic w pracy, wyleczyć
              ropniaki na plecach i kupić na głupie przymiarki nową bieliznę" mało tego -nawet
              sobie pończochy założą. To z nimi jestem nawet w stanie się zaprzyjaźnić i jeśli
              już to z nich żyję a z pewnością dzięki Nim z radością rozpoczynam kolejny dzień
              pracy.
              • nessie1161 Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 22:35
                Wziać prysznic w pracy????? Kobieto! Ja mam w biurze kibel za przeproszeniem i
                umywalkę.....
          • zwierzatko_mojej_mamy Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 17:49
            to, że ja staram się nie śmierdzieć nawet po 24 h pracy nie znaczy, że cała
            ludzkość dba o higienę, tak jak mówiłam - przyznaję się - mam majtki i stanik z
            wystającymi gumkami i jeden szary, bo są w sumie nowe, świetnie leżą, tylko mają
            taki feler - jeden się sprał po pierwszym praniu, w zestawie gumki wylazły po
            trzecim. Staram się ich jednak raczej nie pokazywać ludziom. Podejrzewam, że nie
            o takie przypadki Ci chodzi, tylko bardziej ekstremalne, ale cóż zrobisz. Brak
            higieny jest dla mnie ohydny - ale np. kolega w boksie obok posiada obrzydliwy
            zapach, i to już od 08.00 rano w chłodzie i nie wiem czy to brak higieny czy
            przejaw jakiejś choroby?

            co do niezostawania po godzinach sie z Tobą zgodziłam, raz spóźniłam się 15
            minut (korki) pani mnie odesłała z kwitkiem, ale szczególnych pretensji nie
            miałam do Niej, prędzej do pędzącego czasu

            widzę, że już przykazania o pocie i ropniach - czyli tych co mnie najbardziej
            zirytowały jako bezsensowne - nie komentujesz?

            tzn wróć! nie to mnie zirytowało najbardziej tylko Twoja lista do Nas jako do
            "tych brudnych, ociekających potem, zdyszanych, w śmierdzących ubraniach, z
            osyfioną bielizną, opryszczonych panien młodych"

            jestem nienaturalnie napastliwa dzisiaj niestety, ale dlatego, że mogłaś to
            napisać w innej formie np. "w salonie też bywają zgrzyty jak przychodzą
            niehigieniczne klientki", a nie w formie oskarżenia osobowego "jak (Wy)
            przychodzicie, (Wy )zróbcie, (Wasz) zapach nie jest przyjemny" do całego forum .


            *******
            suwaczek
      • auwmen Re: klientki salonów ślubnych 28.07.07, 19:53
        zgadzam się, zresztą zasada chyba brzmi klient nasz pan i klient ma zawsze
        rację czyż nie, poza tym, nie oszukujmy się praca w salonie nie jest łatwa ale
        nie jest super ciężka. Zresztą uważam (dzisiaj byłam pierwszy raz klientką)
        uważam że produkt jakim jest suknia to wydatek niemały i dla niektórych bardzo
        ważny więc niestety klient może trochę pomarudzić. Ja miałam obiekcje co do
        mierzenia tej sukni 2 razy ale moja przyjaciólka powiedzialam jestes tutaj
        właśnie po to , wydajesz kupę kasy i masz prawo przymierzyc tę suknię i 5 razy,
        fakt to nie wyścigi i nie załatwianie sprawunków w supermarkecie....(siedzienie
        po godzinach ? hahhaa dziewczyno co pracujesz w salonie, ja pracuję po
        killkanaście godzin dziennie w permanentym stresie, nie polecam...)
      • morrighan80 Re: klientki salonów ślubnych 30.07.07, 17:41
        Pomijajac sama kiecke, ja zdecydowalam sie na salon wlasnie przez panie z
        obslugi. Mimo, ze mialy 15 min do zamkniecia (klientka wyszla szybciej), same
        zaproponowaly mi mierzenie sukni (a przyszlam tylko poogladac jak wyglada z
        bliska cos co przyciagnelo mnie w necie), dorzucily jeszcze jedna a na maile z
        pytaniami odpisywaly blyskawicznie. Porownalam to z podejsciem pan
        w 'firmowych' salonach ktore albo ignorowaly albo (jak slyszalam) objezdzaly
        klientow ze przyszli nieumowieni.
        Z drugiej strony - czysta bielizna swiadczy o kulturze czlowieka. Niezaleznie
        od tego czy ma w planach rozbieranie sie czy nie - powinien o nia dbac.
    • inkageo Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 18:02
      Jak ja się cieszę, że trafiłam do salonu ze wspaniałą obsługąsmile
      • mimimimi5 Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 18:08
        no właśnie nie mylcie :niezadowolone z Waszego wyglądu-niemiłe dla Was. To o
        czym tu piszę to jest w mojej głowie a nie na języku kiedy widzę taką pannę
        • zwierzatko_mojej_mamy Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 18:16
          naprawdę postuluję o zmianę tonu Twojej wypowiedzi.

          popatrz jak to wygląda(cytuję):

          "To z nimi jestem nawet w stanie się zaprzyjaźnić i jeśli
          już to z nich żyję a z pewnością dzięki Nim z radością rozpoczynam kolejny dzień
          pracy."

          "no właśnie nie mylcie :niezadowolone z Waszego wyglądu-niemiłe dla Was. "

          jesteś na "Naszym" jak określasz forum i zwracasz się do "Nas" osobowo z
          pretensjami o brak higieny, mówiąc o "czystych" klientkach per "One", czyli
          wychodzi na to, że są dwie rozdzielne grupy - "My" tu na forum, których ta
          skarga dotyczy i jakieś tajemnicze pachnące "One"

          99% czytających pewnie należy do grupy czystości i ja się czuję urażona Twoim
          "tykaniem"

          *******
          suwaczek
      • mimimimi5 Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 18:09
        A może napisz jaki to salon...
        • inkageo Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 18:21
          Ależ proszę bardzo - Flossmann Wrocław. Panie tam pracujące są aniołamismile
          Ostatnio nawet przyniosły mi silikonowy stanik ze sklepu z bieliznąsmile
          • miwusia1977 Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 18:50
            mimimimi5 ja doskonale wiem ze to nie jest praca na akord ale jesli klijentki
            beda omijac salon w ktorym pracujesz to dla salonu nie bedzie zarobku i
            zbankrutuje... A co do pryszczy to BLAGAM CIE ( bo z tego co piszesz wynika iz
            znasz skuteczny sposob) podaj mi jak mozna je zlikwidowac. Ja sie lecze 20
            lat. Odwiedzilam wielu dermatologow, bralam szczepionki , wcinalam leki,
            stosowalam mazidla i niestety nie udalo mi sie ich pozbyc....
            • butterfly80 klientki salonów ślubnych 27.07.07, 19:57
              osz, kurcze, jeszcze się do żadnego salonu nie wybrałam a już się boję wink
              muszę iść do kosmetyczki, dermatologa i Kto tam wie, gdzie jeszcze w celu
              przygotowania do przymierzania. W dniu przymierzania wprost z łazienki
              teleportować się do przymierzalni i tam nie odzywać się, być grzeczną
              dziewczynką i w pokorze przymierzać, o ile Pani pozwoli.
              Dobrze, że te wszystkie straszne uwagi będzie rozważała w swojej głowie, że nie
              usłyszę: "fuj, co to za szampon używa?"(pewnie się bedzie do mnie zwracała per
              3 osoba tongue_out), "nie widzi, że pisze <nie dotykać!>?" itp.

              A gdzie mimimi5 pracujesz? gdzieś w okolicach PGR?
              • mimimimi5 Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 20:23
                pgr-hmmm tak,tak mi się czasami właśnie wydaje
              • mimimimi5 Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 20:25
                myjcie się dziewczyny bo nie znacie dnia ani godziny...
                • butterfly80 sorry, za brak jednego "mi" 27.07.07, 20:30

                  > myjcie się dziewczyny bo nie znacie dnia ani godziny...

                  ha ha
                  gdzieś to na murze widziałam...ale to jakoś brzydko się kończyłouncertain
              • morrighan80 Re: klientki salonów ślubnych 30.07.07, 17:46
                Heh, nie ma sie co smiac. Znajoma malo po lapach nie dostala kiedy w salonie
                pokazano jej kiecke "prosze, jaki material" a ona wyciagnela reke zeby dotknac.
                Raban sie podniosl ze macac nie wolno big_grin
    • mala_duza Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 20:35
      się porobiło...

      OK, do rzeczy: Mimimimi rozpoczynając ten wątek rzucasz sie na nas i oskarżasz
      nas wszystkie w bardzo nieprzyjemny sposób..po czym po kilku postach piszesz,
      że większość klientek jest zadbana i twoja krytyka dotyczy mniejszośći. To po
      co zaczynasz?? Co chciałaś tym osiagnąć??? Masz zły dzień?? ZNP??
      Nie pomyślałaś o tym, że skoro jesteśmy na tym forum to znaczy,że nam zależy i
      ze się staramy.
      Jak tak można obce osoby dzięki, którym masz na swoje utrzymanie, wyzywać od
      flejtuch i obrażać...
      Gratuluję postawy życiowej..a ty jestes taka bez skazy? Kto jest bez winy niech
      pierwszy rzuci kamień..
    • kasia-k to ja się chyba wyłamię 27.07.07, 21:24
      na poczatku zaznaczę że nie pracuję w żadnym salonie odzieżowym

      co do higieny i świeżości bielizny to muszę poprzeć autorkę wątku

      nie ma niestety tłumaczenia że ktoś się śpieszy

      może jestem dziwna ale
      - jak planuję zakupy po pracy to ostatnią rzeczą jaką robię przed wyjściem z
      firmy jest wizyta w toalecie/łazience
      woda bieżąca jest więc zaden to dla mnie problem odświeżyć się
      - jak idę kupować nuty to obowiązkowo, bez względu na stan moich nóg, myję je i
      zakłdam czyściutkie, zapasowe skarpetki
      - jak idę do dentysty to bez umycia zębów w pracy i jeszcze u dentystki pred
      samą wizytą jest konieczne
      - jak wiem że po pracy szykują się zakupy to rano obowiązkowo pamietam o
      antyperspirancie aby później pójść się TYLKO odświeżyć i nie zastnwiać się co
      zrobić z nieświeżą bluzką

      co do trądziku i innych wynalazkach na naszym ciele to zgodzę się z forumkami
      cząsto nie mamy na to wpływu sad

      wiadomo że człowiek raczej kwiatkami naturalnie nie pachnie i jest to naturalne
      że trzeba się odświeżyć
      żaden problem poprosić ekspedientkę w salonie o możliwość skorzystania z toalety

      miałam raz taką sytuację że w sklepie odzieżowym przede mną w przymieżalni była
      młoda dziewczyn
      na pierwszy rzut oka normalnie czysto wyglądająca
      to były tylko pozory
      w prymierzalni "pachniało" potem i nieumytymi nogami
      a przymierzana sukienka moim zdaniem nadawała się tylko do pralni


      co do trądziku i innych wynalazkach na naszym ciele to zgodzę się z forumkami
      cząsto nie mamy na to wpływu sad


      i jak mówiła moja babcia
      myjmy się dziewczyny bo nie znamy dnia ani godziny smile
      • kasia-k Re: to ja się chyba wyłamię 27.07.07, 21:26
        wkradło mi siękilka błedów
        przymierzalni
        i oczywiście buty a nie nuty smile
    • nessie1161 Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 22:32
      Ze wszystkim się zgadzam, z wyjątkiem punktu 2. Niestety mój salon nie pracuje
      w sobotę, więc na przymiarki lecę prosto z pracy, bo dojazd do domu, żeby wziąć
      prysznic i z powrotem zająłby mi ponad 2 godziny. I co mam poradzić na to, że
      nie jestem jakas super świeża? Nie mogę zwolnić się wcześniej z pracy z powodu
      przymiarki czy brac urlopu. Salon otwarty jest do 18, ja pracuję do 17.
      • maraxela Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 23:13
        ja mam do czynienia z ludzmi akurat w sluzbie zdrowia.PO 1 do spzitala dostaja
        sie nie tylko osoby ktore karetka zabrala z ulicy i nie mialy sie czasu
        przygotowac.Wiele osob kilka lat wczesniej wie ze pojdzie do szpitalasmile a i tak
        przychodza mowiac delikatnie nie pierwszej swiezosci-ale jakos nie mam poptrzeby
        zakladania oddzielego watku pouczjacego przyszlych pacjetow-no bo po co??
        wybralam sobie taka profesje i musze sie z tym liczyc,to praca z ludzmi i nie
        mam prawa pokazac im ze sie ich brzydze pomimo tego ze w tym zawodzie nie
        zarabia sie za przyciaganie klijetow-tobie powinno na tym zalezecsmileja poprostu
        jestem swiadoma ze jak dam komus odczuc ze jest dla mnie kims gorszym to cala
        terapia dalsza nie ma sensu,bo nie bedzie mial do mnie zaufania.ty rowniez
        powinnas byc tego swiadoma dla ciebie klijent to kasa. takie zycie moja droga
        nikt cie nie zmusza.Masz racje co do bielizny czystosci itd tu sie zgodze poziom
        higieny wsrod spoleczenstwa jest jaki jest no ale nie twoja rola zeby kogos
        higieny uczyc-juz bardziej moja.ten post zwyczajnie nei ma sensu jak ktoras z
        dziewczyn nie dba o siebie to twoj post nic tutaj nie zmieni bo ty nie masz
        prawa zworcic klijentce uwage a to ze napisalas tutaj no nie wiem szkoda
        czasu.ja mam do czynieniea z ludzmi i mam te przyjemnosci wkalkulowane w
        "koszta"tej profesji jakos nie narzekam sa duzo gorsze zeczy niz pot uwiez mi/
        moje baby
        picasaweb.google.pl/maraxela/MojFidu/photo#5072296247075007250
        • mayagaramond Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 23:46
          maraxela napisała:

          > Wiele osob kilka lat wczesniej wie ze pojdzie do szpitalasmile

          Wiem, ze nie na temat, ale to zdanie podsumowuje (niestety) stan polskiej sluzby
          zdrowia...
          • maraxela Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 23:51
            nom haha dlatego za zdaniem dalam usmieszek bo dziewczyna napisala ze rozumie
            szpiatl bo tam sie trafia niespodziewanie haha no juz na pewno smile
      • errata1 Re: klientki salonów ślubnych 27.07.07, 23:25
        O matko!! Normalnie jeszcze nie chodziłam po salonach, ale teraz się już boje.
        Bo dość, że moge zostać posiadaczką jakiegoś ropnia na plecach lub po prostu
        pryszcza, o ktrego istnieniu moge nie wiedzieć, to jeszcze moge mieć jakąś
        bieleiznę nei teges. I jeszcze będe musiała pończoch sobie kupić smile No
        faktycznie tego to się nie spodziewałam... wink

        Moge zrozumieć, że zapach nei ułatwia pracy, ale niestety wiele sprzedawczyń
        też nie posiada zawsze świeżego zapachu.

        Z bielizną jest różnie, może faktycznie ktoś się nie spodziewał, że wejdzie do
        salonu. Ale szary stanik w czym niby przeszkadza??

        Może lepiej szyć, krawcowe są może bardziej wyrozumiałe smile
        • memphis90 Re: klientki salonów ślubnych 30.07.07, 13:58
          A ja mierzyłam w pomarańczowym, he, he. Bo weszłam do salonu z z ulicy, tylko
          poogladać- i tak wyszło, że kupiłam. Całe szczęście, że o higienę dbam na
          codzień, a nie tylko przy zakupachwink Ale z drugiej strony- jak jechałam na
          przymiarkę- tramwajem, upał 35 stopni, duszno, goraco- i jeszcze remont, więc
          trzy przystanki musiałam przejść pieszo- to już liliją pewnie nie byłam. I cóż
          na to poradzić- nie każda z nas ma autko z klimą czy kasę na taksówki.
    • julka3006 zwierzatko mojej mamy jestes cudowna....!!!!:) 27.07.07, 23:35
      zwierzatko mojej mamy jestes cudowna....!!!!smilezgadzam sie z Tobą...BRAWO!!!!
      • zwierzatko_mojej_mamy Re: zwierzatko mojej mamy jestes cudowna....!!!!: 27.07.07, 23:48
        na Zeusa, co za objaw uwielbienia ;D

        właśnie lecę do sklepu po wyprawkę wieczorną (czyli piwko), bo w pracy już
        chciałam obejrzeć Twój filmik, ale nie miałam słuchawek, więc nawet nie
        wchodziłam, żeby sobie na później nie psuć odbioru wink

        osobiście nie mam żadnych pretensji do Pań z salonów (może oprócz jednego, gdzie
        była jedna Pani, odmówiła ściągnięcia suknie z manekina do mierzenia, w ogóle
        miałam wrażenie, że w tym salonie jest zakaz mierzenia wink, po czym zamieszała
        kawkę i wróciła do czytania pisma kolorowego - chyba to taki chłit małketintowy,
        żeby zaintrygować potencjalną klientelę wink ), nawet do tej, która odmówiła
        przymiarki po moim spóźnieniu, bo jak się okazało na raz następny spędziła ze
        mną około pełnej godziny, przynosząc setki sukienek i bardzo spokojnie i miło
        gawędząc i doradzając - mam tylko zastrzeżenia do sposobu wyrażania się o "Nas"
        i niektórych pretensji do całego forum Pani Migotki

        w ogóle czuję się jak jakiś mason tak zapuszkowana wink musimy obmyślić tajemniczy
        uścisk dłoni - "po czym można jeszcze poznać przeszła pannę młodą? ";>

        *******
        suwaczek
        • mala_duza no jak to po czym..śmierdzimy!!! 28.07.07, 00:08
          • zwierzatko_mojej_mamy Re: no jak to po czym..śmierdzimy!!! 28.07.07, 00:14
            Buehehe big_grin no fakt..ale tajemniczy uścisk dłoni by się przydał wink


            *******
            suwaczek
    • golinda Re: klientki salonów ślubnych 28.07.07, 22:56
      Droga ekspedientko!
      jest tyle pięknych zawodów! nie podoba się? nie dajesz sobie z tym rady? zmień
      to! proste jak budowa cepa...

      a propos ekspedientek w sklepach odzieżowych:
      moja mama jest polonistką, ma świetną pamięć do twarzy i zawsze rozpoznaje swoje
      byłe uczennice pnące się po szczeblach kariery sprzedawczyni
      sprzedawczynie te zazwyczaj z wysoko podniesioną głową i niesamowitym mniemaniem
      o sobie od czasu do czasu są łaskawe odpowiedzieć "dzień dobry" klientowi (bez
      zbędnego grymasu twarzy w postaci uśmiechu)
      i w takich chwilach mama zawsze uśmiecha się i mówi: "Zobacz na nią jaka
      strasznie ważna jest teraz. Pamiętam oślicę, która w 7kl. podstawówki zdania
      sklecić nie umiała i edukację zakończyła na marnej zawodówce..."

      Więc dziewczynko:
      trzeba się było uczyć, to byś cudzych pach wąchać nie musiała!

      Nie napisałabym tego, gdyby nie wkurw... mnie twój prostacki post.
      • twoj_aniol_stroz Re: klientki salonów ślubnych 29.07.07, 12:05
        Nie każdy sprzedawca = brak wykształcenia, więc proponuję nie przeginać w drugą
        stronę. Prawda jest taka, że swoją pracę trzeba lubić, wtedy człowiek jest
        zadowolony, uśmiechnięty i nie przeszkadzają mu drobiazgi. Jeśli chodzi o
        wykształcenie to mam skończone trochę więcej niż zawodówkę, ale sklep z zastawą
        stołową i art. dekoracyjnymi był zawsze moim marzeniem. Teraz ono się spełniło,
        mam możliwośc wyżywać się artysycznie nakrywając kilka stołów na każdą okazję,
        układając kwiaty w wazonach (zarówno sztuczne jak i świeże) oraz komponując
        dekoracje ze świec, gałęzi, wazonów, świeczników itp. Robię to co lubię i chyba
        nie ma takiego klienta, który byłby w stanie wyprowadzić mnie z równowagi, co
        niejeden próbował zrobić.
        Co się zaś tyczy klientów to faktycznie niektórzy (mały %) robią absolutnie
        wszystko, żeby sprzedawcę wkurzyć. Jako przykład niech posłuży elegancki pan w
        wieku ok. 50-60 lat, który na widok rozłożonej "Rzeczpospolitej"
        stwierdził: "Oooo, ależ ambitną gazetę pani czyta! Myślałby kto, że pani
        rozumie co pani czyta" smile)))))))
        • gioseppe mały offtopic - czym sie zajmujesz? :) 29.07.07, 12:13
          twoj_aniol_stroz napisała:

          > Nie każdy sprzedawca = brak wykształcenia, więc proponuję nie przeginać w drugą
          >
          > stronę. Prawda jest taka, że swoją pracę trzeba lubić, wtedy człowiek jest
          > zadowolony, uśmiechnięty i nie przeszkadzają mu drobiazgi. Jeśli chodzi o
          > wykształcenie to mam skończone trochę więcej niż zawodówkę, ale sklep z zastawą
          >
          > stołową i art. dekoracyjnymi był zawsze moim marzeniem. Teraz ono się spełniło,
          >
          > mam możliwośc wyżywać się artysycznie nakrywając kilka stołów na każdą okazję,
          > układając kwiaty w wazonach (zarówno sztuczne jak i świeże) oraz komponując
          > dekoracje ze świec, gałęzi, wazonów, świeczników itp. Robię to co lubię i chyba

          mały offtopic - czym sie zajmujesz? smile
          • twoj_aniol_stroz Re: mały offtopic - czym sie zajmujesz? :) 29.07.07, 13:07
            Moi rodzice mają pracownię ceramiki i ja od dziecka się wychowywałam w
            pracowni. Moim marzeniem był sklep firmowy z ich naczyniami i od 2 lat moje
            marzenie się spełniło. To jest naprawdę ogromna radocha smile))) i mam nadzieję,
            że mi się nie znudzi. Już samo obmyślanie jak nakryjemy stoły jest świetną
            zabawą, czasami już w czerwcu wiemy jak niektóre stoły bedą wyglądały na Boże
            Narodzenie smile Fioł absolutny.
            A że dodatkowo pracuje ze mną pani, która także lubi pobawić się zastawą,
            kwiatami itp, to jest to podwójna radocha smile
            • gioseppe Re: mały offtopic - czym sie zajmujesz? :) 29.07.07, 13:13
              fajnie smile
              tez uwielbiam takie rzeczy, moze nie same zastawy bo na to trzeba kupe forsy ale
              ozdoby i dekoracje smile
              wszyscy mi sie zawsze dziwia jak mi sie chcialo robic te wszystkie
              pierdoły/ozdobniki na stol...
              • twoj_aniol_stroz Re: mały offtopic - czym sie zajmujesz? :) 29.07.07, 13:22
                Witam w klubie smile)))) Na komunię córki ułożyłam trzy wąskie, płytkie bukiety na
                stół i jeden wysoki obok krzesła córki. Trwało to w sumie godzinę, ale za to
                stół wygladał przepięknie. Wszystkie ciotki jeszcze teraz go wspominają smile))
                Faktem jest, że dla mnie to jest naprawdę fajna zabawa i odprężenie smile))
                U nas to jest rodzinne. Na ślubie brata uprosiłyśmy siostrę zakonną o
                pozwolenie i razem z nią spędziłyśmy (mama i ja) pół dnia w kościele i
                układałyśmy dekoracje przed ołtarzem, obok krzeseł państwa młodych, na ławkach
                i przy wejściu do kościoła. To była dopiero zabawa!!!!
      • serafinka1 Re: klientki salonów ślubnych 29.07.07, 14:49
        "trzeba sie było uczyć,to byś cudzych pach wąchać nie musiała"
        Lek.ginekolog to sie dopiero nawącha,po tylu ciężkich latach nauki.
    • koka32 Re: klientki salonów ślubnych 29.07.07, 12:45
      Drogie Forumowiczki,

      Wasza dyskusja i oblezenie biednej Mimimi wydaje mi sie troche nie na miejscu.
      Macie oczywiscie racje, ze piszecie, ze to jest jej praca i jak sie nie podoba
      to moze sobie ja zmienic, ale wahanie spoconych dziewczyn, w przyszarzalej
      bieliznie (moze nawet nie byc brudna tylko po prostu sprana) i ogladanie ropni
      na plecach na pewno nie nalezy do przyjemnosci. Chyba sie ze mna zgodzicie, ze
      jak wybieracie sie na rozbierana randke, to bierzecie prysznic, zakladacie
      najlepszy komplet bielizny i dbacie o to, zeby wasza skora wygladala ladnie.
      Oczywiscie, nie mozna przewidziec "wyskoczenia" ropnia, bo niestety, te
      pojawiaja sie w najmmniej odpowiednich momentach. Jednak dbanie o podstawowa
      higiene osobista to norma.
      Choc mam nieodparte wrazenie, ze jednak nie u nas w kraju. Wchodzac do tramwaju
      w lato mozna stracic wech na najblizsze dwa tygodnie, w rozbieralni w klubie
      sportowym smierdzi czasem tak, ze dwie siekiery by zawisly. NIe wspomne juz o
      kolejkach przed gabinetami lekarskimi, gdzie niestety zapachy tez nie sa przyjemne.
      Pewnie po tym poscie zostane zlinczowana, ale jak ja szlam na przymiarke sukni,
      to bylam po prysznicu i w ladnej bieliznie. I jak po godzinie wkladalam kolejna
      sukienke, to bylo mi po prostu glupio bo bylam juz mokra jak przyslowiowa mysz
      koscelna.
      Ale moze to tylko moje wrodzone poczucie estetyki.
      Takze radze Wam drogie forumowiczki, aby przed przymiarka sukni nie myc sie
      conajmniej 3 dni (zreszta mycia przynajmniej przez tydzien przed swoim
      przybyciem zabranial swoim kochankom Napoleon, no ale kazdy lubi inne
      smaczkismilesmile, zalozcie nabardziej posiepany i przyszarzaly stanik, powyciskajcie
      sobie ropnie na plecach i na nosie, nie golcie sobie nog i pach i biegnijcie do
      Salonu na przymiarke bez umowienia o godz 18.55. Na pewno wszyscy wtedy beda
      szczesliwi.
      A potem prosto po przymiarce wskoczcie do lozka swoim narzeczonym. Tylko ktora z
      Was wyszlaby po tym za maz?????
      • butterfly80 i dlatego... 29.07.07, 13:14
        zawsze kupuję bordowe stanikiwink
      • twoj_aniol_stroz Re: klientki salonów ślubnych 29.07.07, 13:17
        Tu nie tyle chodzi o to, która jest większą fleją, co o ton w jakim mimimi5
        napada na forumowiczki. Pisała już o tym zwierzątko_mojej_mamy, więc nie będę
        się powtarzała. Natomiast co do potu, to sprzedawczynie także nierzadko
        śmierdzą i nie wynika to z braku higieny, ale z tego, że jest potworny upał, a
        w salonie dziewczyna uwija się przy klientkach i także się poci. Pamiętam moją
        krawcową, która poza swoim doświadczeniem i bezapelacyjnie genialną wiedzą,
        śmierdziała potwornie. Nie przyszło mi jednak do głowy, żeby pisać post na
        temat higieny osobistej krawcowych, tudzież zwracać jej uwagę, żeby się umyła.
      • memphis90 Re: klientki salonów ślubnych 30.07.07, 14:07
        "Pewnie po tym poscie zostane zlinczowana, ale jak ja szlam na przymiarke sukni,
        to bylam po prysznicu i w ladnej bieliznie."

        No, wyobraź sobie, ze ja też. Ale na przymiarke jechałam tramwajem, ponad
        35stopni+ pieszo trzy przystanki- więc ostatecznie miałam wrażenie, że nawet
        majtki mam spocone. Przyjemnie mi raczej nie było, ale termin gonił. I
        co-miałam wracać spod salonu do domu? Iść do łaźni miejskiej? Co się dało, to
        osuszyłam, ale fiołkiem raczej się nie czułam.

        Co do reszty- mój mąż musiałby być totalną świnią, żeby odwołać ślub, bo
        zobaczył moje nieogolone nogi czy pachy, albo pryszcza na plecach. Tak jak ja
        nie odwołałabym ślubu, bo przyszedł na jakąś randkę spocony.
      • mimimimi5 Re: klientki salonów ślubnych 30.07.07, 18:29
        No tak, śmiać mi się chce jak czytam, że rozróżniacie(co niektóre) albo czystą
        bieliznę albo zasikane majtki... dziewczyny o czym Wy mówicie???!Poruszyłam
        najzwyklejszy temat higieny osobistej i jakiegoś dobrego smaku kiedy przychodzi
        się do salonu na mierzenie sukienki. Pisałam z własnej perspektywy, tego co mnie
        przeszkadza i jak się okazało jeszcze kilku osobom(ale zaszokowało mnie że tak
        mało z Was się ze mną zgodziło-chodzi o obiektywizm)WIELKIE DZIęKI DLA :aniasa1
        i koka32, dziewczyny chyba jesteśmy wymierającymi dinozaurami, które chcą mieć
        czystą bieliznę, golimy się tu i ówdzie, i nie straciłyśmy jeszcze węchu.

        A odnośnie panny-córy polonistki- proszę oszczędź sobie komentarzy o
        wykształciuchach itp. Niejednokrotnie jest tak, że pracuje się tam gdzie się
        czuje powołanie mimo, że na dyplomie jest coś innego. Tylko proszę nie
        zapominać, że praca dziewczyny w salonie z sukniami to praca w czystości i
        przede wszystkim przyjemnej atmosferze a nie powołanie do obcowania w średnio
        pachnącej przestrzeni i patrzenie na zasyfioną bieliznę.
        I jeszcze raz : to jest sprawa indywidualna każdej z nas ale wiedzcie, że takie
        Jesteście i same się z tego tłumaczycie(zaznaczam nie wszystkie- bez żalu)
        • golinda Re: klientki salonów ślubnych 31.07.07, 11:53
          mimimimi5 napisała:

          > A odnośnie panny-córy polonistki- proszę oszczędź sobie komentarzy o
          > wykształciuchach itp. Niejednokrotnie jest tak, że pracuje się tam gdzie się
          > czuje powołanie mimo, że na dyplomie jest coś innego.

          Powołanie do pracy w sklepie? OK...

          A odnośnie brudasków - pewnie masz trochę racji, widziałaś na własne oczy,
          czułaś własnym nosem...całe szczęście nie jeżdżę od dawna komunikacją miejską,
          ale kiedyś jeździłam i też musiałam nos zatykać stając obok innych ludzi.
          No cóż, pewnie spora część ludzi omija z daleka stoiska z mydłem i
          dezodorantami.
          Ja mam zawsze przy sobie chusteczki odświeżające, do higieny intymnej, bibułki
          matujące i perfumy.
          Nigdy nie wyszłam z domu z tłustymi włosami, nie wyobrażam sobie iść do pracy
          bez makijażu. Dwa razy nie założę tej samej bluzki.
          Ale dla wielu kobiet to norma.
          Kiepska sprawa, ale naprawdę nie zmienisz tego i jeśli ci się nie podoba to
          zmień pracę.
    • ewelita Re: klientki salonów ślubnych 30.07.07, 12:30
      inkageo napisała:

      > Jak ja się cieszę, że trafiłam do salonu ze wspaniałą obsługąsmile

      Ha, widocznie miałaś czystą i elegancką bieliznę, nie byłaś spocona, nie miałaś
      ropni na plecach i przyszłaś kilka godzin przed zamknieciem salonu smile))
      • inkageo Re: klientki salonów ślubnych 30.07.07, 13:57
        Na pierwszej przymiarce byłam pachnąca, ale na drugiej niestety nie...sad
        Wypadła w strasznie upalny dzień. Rano się wykąpałam, wypachniłam, ale biegnąc
        z parkingu do salonu rozgrzałam się do czerwonościwink W salonie była straszna
        duchota, więc po 5 minutach pot ciekł mi po plecach i pierwszy raz w życiu
        pojawił mi się nawet na czolewink Mama mnie wycierała, ale wyschłam dopiero po
        całkowitym odwodnieniu organizmuwink W upalne dni zamknąć salony!wink
      • aniasa1 Re: klientki salonów ślubnych 30.07.07, 14:46
        Hek EWELITA! A TY na codzien chodzisz w stanniku ze stadionu? Ja kupuje czesto
        super bielizne i zakladam ja na codzien do pracy bo wtedy dobrze sie czuje. Tak
        poprostu sama dla siebie! Na codzien tez dbam o higiene! Jak sie spoce to nie
        wali a ropnie na plecach to sprawa niedomytych panienek albo choroby. Ale na
        BOGA! Ja tez nie chce przymierzac kiecki po takim syfie.... Uszanujcie
        to!!!!!!!
        • zwierzatko_mojej_mamy Re: klientki salonów ślubnych 30.07.07, 15:08
          >"Uszanujcie to!!!!!!! "

          rozumiem, że My wszystkie to nadal te brudne, a Ty jedyna czysta lelija?


          gdzie kto i za ile kupuje swój stanik to chyba nie jest Twój problem???
          nawet super bielizna sie brudzi chyba - a tutaj mamy temat o higienie, a nie
          marce i modelu?

          *******
          suwaczek
    • frodo100 Re: klientki salonów ślubnych 30.07.07, 13:31
      Ja niestety miałam niemiłe wspomnienia z kupowania sukni w salonie.
      Wszystkim forumkom chodzi pewnie o podejscie pan w salonie do klientek(pomijam
      te ktore przyszly tylko popatrzec, a skupiam sie na tych co juz wybraly i
      przychodzą na przymiarki.).
      Mam porównanie- bo moj mąż szył sob garnitur. Jak przyszedł na przymiarke to
      kobitki zaraz go obskoczyły i same patrzyły, czy sie gdzies sam zle nie układa
      (no fakt to był facet, więc może w salonach zatrudnic panów to by nas lepiej
      obsługiwali-wiadomo kobieta dla kobiety wilkiem)
      A ja?Miałam wyrzuty, że zwracam "PANIOM" uwagę na to że suknia gdzies sie zle
      układa.Standardowa odpowiedz-"TAK MUSI BYĆ, INACZEJ SIĘ NIE DA"
      W koncu jak poszłam do pracowni, gdzie jest szyta suknia zostalam tak
      obsłużona, że nie miałam wątpliwości co do tego ze suknia jest dobrze uszyta. I
      w zasadzie powiedziano mi to samo co w salonie.
      A może zostałam tak obsłużona, bo przymiarki miałam zawsze po 8 h
      pracy...Skoro tak, to salon powinny pracować od 6-9 i 16 do 22 wtedy wszystkie
      klientki byłyby swieże i pachnące
    • listek_a Re: klientki salonów ślubnych 30.07.07, 13:51
      ło matko nie mow, ze laski w brudnych gaciach przychodza???!! A fujjjj
      • memphis90 Re: klientki salonów ślubnych 30.07.07, 14:10
        Nie w brudnych, tylko w spranych, poszarzałych i z wystającymi niteczkami...
        Wielkie mi fuj...
        • malutenka5 Re: klientki salonów ślubnych 30.07.07, 14:16
          A u mnie nie widać czy poszarzałe, bo wszystkie czarnewink))))))))
          • malutenka5 Re: klientki salonów ślubnych 30.07.07, 14:18
            Chociaż raz kupiłam biały biustonosz, który po jednym praniu zrobił się szary i żal mi było go wyrzucaćwink
        • listek_a Re: klientki salonów ślubnych 30.07.07, 14:21
          memphis90 napisała:

          > Nie w brudnych, tylko w spranych, poszarzałych i z wystającymi niteczkami...
          > Wielkie mi fuj...
          nie steruj sie, myslalam ze w brudnych.
    • aniasa1 Re: klientki salonów ślubnych 30.07.07, 14:34
      Super! Ze w koncu ktos poruszyl ten temat!!!!!!!!
      Zgadzam sie z Tobą! Ale położyły mnie wypowiedzi niektorych forumek! Pierwsza
      sprawa: docinanie Tobie ze moglabys zostac kilka minut, aby ktos mogl
      przymierzyc kiecke - ŻENADA!!!!! Dziewczyny, sznujcie siebie i swoją pracę! Nie
      pozwalajcie swoim przełozonym na to abyscie musialy zostac w pracy, no chyba ze
      jestescie tak cienkie ze nie dajecie sobie rady..... to tłumaczy wiele..... Jak
      moj szef mowi ze mam zostac to ja smieje mu sie w twarz i mowie "znajdz sobie
      innego frajera" i wychodze na umowione przymierzenie sukni. A wiecie dlaczego?
      Bo, jestem specjalista i sie cenie!

      Druga sprawa: ropne plecy. Wiem ze czasami to choroba ale przysiegam ze nie
      włożyłabym kiecki do przymierzenia gdybym widziala je na ropnych plecach!!!!!!
      Poza tym, do jasnej cholery, czy przyszla PM chce aby goście rzygali patrzac na
      jej plecy??/?? Poprostu niech nie kupuje kiecki z otwarta gora bo to NIE JEST
      PRZYJEMNE DLA NIKOGO!!!!!.

      Trzecia sprawa: higiena. Prawie zemdlałam czytając Was. Gdyby jechalo ode mnie
      to w zyciu bym nie wlazła do salonu... Same tego nie czujecie????? W waszym
      pokoiku po 7 godzinach pracy wali jak w murzynskiej chacie?????? Sa
      antyprespiranty, poradnie dermatologiczne, kosmetyczki... Rany Boskie!
      Dziewczyny! Myjcie sie i dbajcie o higiene!!!!!

      Jak przymierzalam swoja kieckie po jednej lasce to mylałam ze sie porzygam, w
      przymierzalni cuchnęło stopami i pachami. Ja nigdy w zyciu bym sobie na to nie
      pozwoliła! Nawet gdybym nie miala zamiaru przymierzac kiecki. Kontroluje swoje
      cialo, taka jest roznica miedzy mna a smierdzielami!!!!!!!
      Wspolczuje dziewczynom w salonach. Do dzis zazdroscilam im super fajnej pracy,
      ale odkad znam "cuchnaca" prawde bardzo im wspolczuje!!!!!
      • zwierzatko_mojej_mamy Re: klientki salonów ślubnych 30.07.07, 15:03
        do jasnej cholery bo mnie zaraz szlag trafi!

        "Rany Boskie!
        > Dziewczyny! Myjcie sie i dbajcie o higiene!!!!!"

        przestańcie do mnie i do innych forumek pisać per TY albo WY

        używam antyperspirantu, perfum, wcześniej wody i mydła i DBAM o higienę - nigdy
        nie czułam, żeby ode mnie śmierdziało, nawet po galopie do salonu - może tylko
        nie byłam pierwszej świeżości ale nie waliło ode mnie ani potem ani cebulą z zębów.

        NIKT tu nie twierdzi, że można sobie biegać usyfionym, z glutem na twarzy,
        tłustymi strąkami, osikanymi majtami noszonymi od tygodnia, z krostami i
        ropniami na całym ciele, porośniete gęsto włosiem we wszystkich partiach ciała!!!!!!

        twierdzimy, że takie rzeczy zawsze się zdarzają w KAŻDEJ PRACY i nie jest to
        powód, żeby mówić do nas wszystkich jako do jakiejś grupy brudasów, żebyśmy się
        myły i chodziły w śnieżnobiałych majtach, bo z pewnością na tyłku mamy szary
        farfocel.

        do dziewczyn w salonach nic nie mam jako do "grupy", z wyjątkiem jednej
        wszystkie były bardzo pomocne i cierpliwe i co? robie z nich grupę idiotek,
        którym się wydaje, że są królowymi, a klient ma czekać łaskawie na ich skinienie
        - NIE, bo taka była jedna.
        tym fajnym tez często leciało spod paszek, z buzi jednej i co? mówie, że babki w
        salonach to śmierdziele?

        więc daruj sobie osobiste wycieczki do forumek na temat ich wykształcenia, czasu
        pracy, gości rzygających na ich plecy, i tego czy od nich jedzie czy nie, bo nie
        masz o tym pojęcia

        *******
        suwaczek
        • inkageo Re: klientki salonów ślubnych 30.07.07, 15:15
          Zwierzątko pełen respectwinkwinkwink
        • np1979 Re: klientki salonów ślubnych 30.07.07, 16:07
          zwierzątko, zgadzam się w 100%. a czytając twój tekst o mało się nie
          posiusiałam ze śmiechu w moje nowe, śnieżnobiałe majtkiwink))
          • mimimimi5 Re: klientki salonów ślubnych 30.07.07, 18:32
            A i jeszcze jedno- może zaniecham włączania klimatyzacji i używania odświeżacza
            do powietrza to wtedy zrozumiecie-zakładajcie śmierdzące kiecki i delektujcie
            się zapachem "wczorajszych pach"-życzę powodzenia
            • maraxela Re: klientki salonów ślubnych 30.07.07, 18:38
              mimi wez ty sobie poczytaj odpowiedzi a jak dojdziesz do jakis konstruktywnych
              wnioskow to moze je tu opublikuj bo nie masz prawa nas obrazac,jak ci sie cos
              nie podoba to zwroc uwage klijetce co nie masz odwagii?? moze ja nauczysz
              higieny ale co tak wprost to nie umiesz?? lepiej sobie p....... farmazony na
              forum i obrazac-zadasz higieny my zadamy kultury
              • sputnik_sweetheart Re: klientki salonów ślubnych 30.07.07, 18:51
                Eh maraxela...ja nie po medycynie ale zajmowałam się starszymi ludźmi, nie
                wiem ,mam inne spojrzenie na świat, ten post to pewnie podpucha bo normalnie aż
                się słabo robi.
            • sputnik_sweetheart Strach się bać...... 30.07.07, 18:47
              j.w.smile
              • miwusia1977 Re: Strach się bać...... 30.07.07, 21:27
                "Druga sprawa: ropne plecy. Wiem ze czasami to choroba ale przysiegam ze nie
                włożyłabym kiecki do przymierzenia gdybym widziala je na ropnych plecach!!!!!!
                Poza tym, do jasnej cholery, czy przyszla PM chce aby goście rzygali patrzac na
                jej plecy??/?? Poprostu niech nie kupuje kiecki z otwarta gora bo to NIE JEST
                PRZYJEMNE DLA NIKOGO!!!!!."
                To powiec jak PM z tradzikiem ma mierzyc sukienki?Dlatego ze ktos jest chory ma
                byc dyskryminowany?
                A czy ktos tu napisal ze PM z pryszczami kupuje sukienke z odkrytymi
                plecami???? Czyzby samo stwierdzenie ze PM z pryszczami jak mierzy bylo
                rownoznaczne z tym iz kupic chce kiecke z odkrytymi ramionami?
    • memphis90 Re: klientki salonów ślubnych 31.07.07, 10:37
      A ja kompletnie nie rozumiem w czym problem. Kupcie pudełko nawilżanych
      chusteczek i spoconym pannom młodym zaproponujcie odświeżenie przed mierzeniem.
      Co za problem? Na pewno wiele dziewcząt chętnie skorzysta w upale, po pracy,
      maratonie przez pół miasta żeby zdążyć przed 18...
    • grudniowa jutro mam przymiarkę 31.07.07, 12:30
      a dziś w nocy mi się śniło że poszłam na przymiarkę i zapomniałam użyć
      dezodorantu- skutki czytania tego wątku po północy...
    • emka_waw Re: klientki salonów ślubnych 31.07.07, 12:43
      Taaak, i takie teksty pięknie wyjaśniają, dlaczego w końcu poszłam szyć suknię
      do krawcowej... która:
      - nie stroiła fochów, że umawiam się z nią pernamentnie na 19:00-tą (a o tej
      porze siedziała w pracowni nie tylko ona, ale również jej dwie pracownice),
      - miała pod ręką odświeżające chusteczki, także łazienka była dostępna dla
      klientek (suknię szyłam w lipcu-sierpniu zeszłego roku, jak pamiętacie, to było
      piekło, a nie lato). Swoją drogą, dla pracownic również to się przydaje, nie
      śmierdzą klientom.

      I jeszcze jedno:
      Problemów ze skórą nie mam żadnych, ale jakoś dziwne mi się wydaje, że suknie
      po każdej przymiarce nie są odświeżane czy też dezynfekowane, bo to jest raczej
      światowy standard, klientka może mieć nawet świerzb, łupież, i mnóstwo
      innych "fajnych", niekoniecznie widocznych chorób skóry. Biorąc pod uwagę, że
      każdą taką suknię personel musi zdjąć z wieszaka, ubrać i rozebrać klientkę, to
      dziwi mnie, że same sprzedawczynie w salonach się nie boją ich dotykać bez
      dezynfekcji. Bakterii gołym okiem nie widać.

      Krótko mówiąc: oprócz punktu dotyczącego bielizny zwyczajne fochy stroisz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka