Dodaj do ulubionych

stres przed ślubem..?

25.06.08, 14:35
witajcie
wkrótce moja najlepsza przyjaciółka wychodzi za mąż. Jednak zupelnie nie rozumiem, co się zaczyna miedzy nimi dziać. Im bliżej ślubu, tym częściej te dwa dotąd zakochane gołąbki kłócą się - dosłownie o wszystko. Nie przejmowałabym się tym, gdyby chodziło o jakieś weslno-ślubne ustalenia ale coraz częściej ich spory dotyczą spraw "egzystencjalnych" - czy to wszystko ma sens, dlaczego niszczysz mi życie(?), nie wiem czy cię kocham.
Jestem zaprzyjaźniona z obojgiem, w dodatku będę im świadkować więc niejako z urzędu wysłuchuję racji obu stron, ale już nie wiem jak mam reagować. Rzeczowa rozmowa nie wchodzi w grę, kiedy u władzy są emocje,oboje są temperamentni i całkiem realne jest że któreś może zerwać zaręczyny tuż przed ślubem.
Nie wiem, czy mam ich niejako odwodzić od decyzji o zerwaniu, która wydaje mi sie pochopna, w dodatku przypuszczam że będą jej żałować? Czy raczej sugerować rozstanie, póki jeszcze mogą bez konsekwencji rozstać się. Ciężko mi ocenić,cz to jakiś rodzaj paniki przed tym krokiem, czy rzeczywiście coś złego sie dzieje.
Co Wy o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • che89 Re: stres przed ślubem..? 25.06.08, 15:13
      Niektóre pary tak mają, wiesz? Sama mam znajomych, co lubią w siebie
      rzucać róznymi rzeczami, a potem przepraszać się tydzieńtongue_out Skoro
      mówisz, że są temperamentni, to może to jest przyczyną - oboje chcą
      dominować. Ale może warto byłoby pogadać sam na sam z nią i z nim?
    • dunkelzahn Re: stres przed ślubem..? 25.06.08, 16:14
      Nie wtracalabym sie.Zwlaszcza, ze jak piszesz, nie jestes pewna czy odwodzic ich
      od zerwania czy, wrecz przeciwnie, sugerowac rozstanie. Tak wiec sama tego nie
      wiesz, a robienie ankiety na forum napewno Ci nie pomoze. Jestes ich
      przyjacielem i martwisz sie o nich, to zrozumiale ale w tym przypadku sa pewne
      granice Twojej interwencji.
    • alicja_wk Re: stres przed ślubem..? 27.06.08, 13:44
      Doskonale to znam! Ja z moim chłopakiem przechodze przed slubem przez to samo,
      mimo, że odkąd jestesmy razem nigdy sie nie pokłócilismy. Moze to nie są jakies
      ostre boje, ale dochodzi miedzy nami do spięć i wydaje mi sie, ze to własnie
      emocje, stres i ciągły pośpiech robią swoje. Radziłabym przede wszystkim nie
      interweniowac, bo skoro przyjaznisz sie z obojgiem to potem jak juz wszystko
      bedzie ok, to wyjdzie jeszcze na to, ze to Ty jestes ta najgorsza.
      Jesli są ze sobą długo i decyzje o slubie podjeli z pełna swiadomoscia, to nie
      przejmowałabym sie tymi kłótniami, bo wazniejsze jest to, jak ich związek
      funkcjonował do tej pory i czy stanowia zgodną parę. Jak juz emocje opadną i
      bedzie po wszystkim, to na pewno bedzie tak jak przed przygotowaniami do slubu.
    • cotti Re: stres przed ślubem..? 27.06.08, 14:30
      to zależy, jak kto reaguje.

      Obydwoje z narzeczonym potrafimy się ostro pokłócić, a na dodatek, ślub
      organizujemy w mieście oddalonym o 300 km, więc powodów do stresu jest sporo,
      ale im bliżej ślubu, tym jakoś cieplej między nami - kiedy On widzi, że jestem
      totalnie zestresowana, potrafi to załagodzić, pogłaskać, rozładować sytuację -
      ratuje mi tym życie smile
      • maiwlys Re: stres przed ślubem..? 27.06.08, 15:11
        cotti napisała:
        > organizujemy w mieście oddalonym o 300 km, więc powodów do stresu
        jest sporo,


        My chyba w mieście oddalonym z 400 km, ale raczej nie jest to
        powodem naszych kłótni, tylko inne bzdury, jeśli już się kłócimy.
    • mike2005 Re: stres przed ślubem..? 27.06.08, 15:05
      Wydaje mi się, że stres przedślubny to indywidualna sprawa i jednego
      dotyczy w większym stopniu, a drugiego w mniejszym.
      Jeden podejdzie do tematu na luzie, a drugi będzie zarażać nerwową
      atmosferą całe otoczenie. Zakładać tysiące wątków na forum:
      A co, jak sukienka okaże się za krótka/za wąska? A co, jeśli
      fotograf albo kapela zastrajkuje na dwa dni przed? Jak urobić
      twardogłową teściową? Ratunku! Nie mogę znaleźć butów do ślubu!
      Goście kolejno odmawiają - co robić, by zachować twarz i by krzesła
      nie świeciły pustkami?!
      A potem, już po uroczystości: Ciotki z Pierdziszewa mnie obsmarowały
      i jak ja teraz będę z tym żyć? Wujek Wiesiek po dziesiątym talerzyku
      i dwudziestym kielonku zapaskudził podłogę i był obciach na maksa. W
      podróży poślubnej kłóciliśmy się bez przerwy - czy to początek
      naszego końca? D. narzeczony, a obecnie mąż zaczął oglądać się za
      innymi - nie potrafię odnaleźć się w nowej sytuacji.
      I tak dalej.

      Jeżeli ślub miałby stanowić dodatkowy stres w moim życiu, tobym się
      z pewnością nie żenił. Niektórzy jednak lubią komplikować sobie
      życie.
      • maiwlys Re: stres przed ślubem..? 27.06.08, 15:09
        Coś w tym jest mike2005

        Ja też się trochę dziwię tej gorączce przeedślubnej, jakiś tam mały
        niepokój jest, ale żeby zaraz stres?
        Ale autorka chyba pyta, co ma zrobić z przyjaciółką i jej
        przyszłym smile
        • mike2005 Re: stres przed ślubem..? 27.06.08, 15:23
          maiwlys napisała:

          > Ale autorka chyba pyta, co ma zrobić z przyjaciółką i jej
          > przyszłym smile

          Ale jak napiszę, że moim zdaniem należałoby ich rozseparować, bo
          chyba jednak nie są dla siebie stworzeni, to chyba znowu po mnie
          pojedziecie?
          • dunkelzahn Re: stres przed ślubem..? 27.06.08, 15:29
            Dokladnie, wyzwiemy Cie od palantow, pajacow i impotentow. Moglbys sie juz w
            koncu przyzwyczaic wink
            • mike2005 Re: stres przed ślubem..? 27.06.08, 15:39
              dunkelzahn napisała:

              > Dokladnie, wyzwiemy Cie od palantow, pajacow i impotentow. Moglbys
              > sie juz w
              > koncu przyzwyczaic wink

              Zdążyłem już przywyknąć. smile
              • maiwlys Re: stres przed ślubem..? 27.06.08, 15:50
                Ech to musismy jakiegoś nowego biedaka do wyzywania znależć bo jak
                się juz przyzwyczaiłes to nuuuudddyyy będą smile
                A swoją drogą przypomniała mi sie pewna sytacja, znajomi znojamej
                (wiem jak brzmi) planowali ślub i żarli się jak pies z kotem,
                maskrycznie podobno, że żal było na nich patrzeć więc się parę
                miesięcy przed ślubem rozstali, odwołali ślub i inne klocki,
                poczekali troszkę i teraz jakoś niedawno się pobrali, nie wiem o co
                kaman, może niktórzy rzeczywiście tak to przeżywają. Moja koleżanka
                z pracy na trzy miesiące przed ślubem na nerwosolu jechała
                (???!!!???). Może jak jest się pewnym że ten to ten, a ta to ta to
                człowiek luzuje, a ślub i wesele to czytsa formalność, więc nie
                wkurza się, że winietki są beżowe a nie kremowe i nie wyżywa na
                sobie wzajemnie....
                • dunkelzahn Re: stres przed ślubem..? 27.06.08, 15:58
                  Zgadzam sie. Jak sie kogos kocha, to nie maja znaczenia jakies pierdoolki. A jak
                  sie nie kocha,to kazdy pretekst jest dobry, zeby sie poklocic i rozstac.
                  • mike2005 Jak to szło? 27.06.08, 16:02
                    dunkelzahn napisała:

                    > Zgadzam sie. Jak sie kogos kocha, to nie maja znaczenia jakies
                    > pierdoolki. A jak
                    > sie nie kocha,to kazdy pretekst jest dobry, zeby sie poklocic i
                    > rozstac.

                    Kto się lubi, ten się czubi?
                • mike2005 Re: stres przed ślubem..? 27.06.08, 16:00
                  maiwlys napisała:

                  > Ech to musismy jakiegoś nowego biedaka do wyzywania znależć bo jak
                  > się juz przyzwyczaiłes to nuuuudddyyy będą smile

                  Ogłaszasz konkurs na nowego kozła ofiarnego? smile

                  > A swoją drogą przypomniała mi sie pewna sytacja, znajomi znojamej
                  > (wiem jak brzmi) planowali ślub i żarli się jak pies z kotem,
                  > maskrycznie podobno, że żal było na nich patrzeć więc się parę
                  > miesięcy przed ślubem rozstali, odwołali ślub i inne klocki,
                  > poczekali troszkę i teraz jakoś niedawno się pobrali

                  A mi znana jest nieco inna sytuacja, niestety bez happy endu.
                  Przed pierwszym ślubem się pożarli i go odwołali. Wszyscy myśleli,
                  że to już koniec, ale nie - potem się jednak pobrali.
                  By się później rozwieść...
                  W pewnym momencie już nie nadążałem, tak się wszystko u nich
                  zmieniało, normalnie jak w kalejdoskopie.

                  Jaki z tego morał? Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka