flu.mka
25.06.08, 14:35
witajcie
wkrótce moja najlepsza przyjaciółka wychodzi za mąż. Jednak zupelnie nie rozumiem, co się zaczyna miedzy nimi dziać. Im bliżej ślubu, tym częściej te dwa dotąd zakochane gołąbki kłócą się - dosłownie o wszystko. Nie przejmowałabym się tym, gdyby chodziło o jakieś weslno-ślubne ustalenia ale coraz częściej ich spory dotyczą spraw "egzystencjalnych" - czy to wszystko ma sens, dlaczego niszczysz mi życie(?), nie wiem czy cię kocham.
Jestem zaprzyjaźniona z obojgiem, w dodatku będę im świadkować więc niejako z urzędu wysłuchuję racji obu stron, ale już nie wiem jak mam reagować. Rzeczowa rozmowa nie wchodzi w grę, kiedy u władzy są emocje,oboje są temperamentni i całkiem realne jest że któreś może zerwać zaręczyny tuż przed ślubem.
Nie wiem, czy mam ich niejako odwodzić od decyzji o zerwaniu, która wydaje mi sie pochopna, w dodatku przypuszczam że będą jej żałować? Czy raczej sugerować rozstanie, póki jeszcze mogą bez konsekwencji rozstać się. Ciężko mi ocenić,cz to jakiś rodzaj paniki przed tym krokiem, czy rzeczywiście coś złego sie dzieje.
Co Wy o tym myślicie?