Dodaj do ulubionych

weselne obawy

06.07.08, 11:43
dopadają mnie takowe a wielki dzień już za 3 tyg. Chciałabym żeby wszystko
było perfect. Dlatego w sumie nikogo nie dopuszczam do przygotowań tylko
wszystkiego dopatruję sama (wiem, że to chore, ale nie umiem inaczej). Zaczęły
się koszmary senne. Ale to podobno standard. Na dodatek nie przepadam za
takimi dużymi imprezami. Zazwyczaj staram się po angielsku wymiksować około
północy. A na własnym weselu? Obawiam się, że będę zmęczona i to będzie widać.
I tu pytanie do mężatek. Jak Wam się udało zachować formę przez całe wesele?
Przecież rano trzeba wstać, wszystkie te przygotowania okołoślubne, potem sama
ceremonia. I ja się boję, że po ślubie to już będę wypompowana. A tu jeszcze
całe wesele. Przez które chyba nie uda mi się przemknąć niepostrzeżenie
smileOczywiście mój organizm może mnie zaskoczyć i taka "na adrenalinie"
przetańczę całą noc. A jeśli nie? Ja mało imprezowa jestem ogólnie ;/
Obserwuj wątek
    • marrea11 wlasnie adrenalina 06.07.08, 12:05
      w polaczeniu z podnieceniem, szczesciem i wsparciem kochanego
      mezczyzny, pozwala przetrwac cala noc, co wiecej daje sily na ranek,
      padasz na nos, czuejsz, ze organizm jest wrecz wycienczony, ale
      niewiadomo skad jest sila na taniecm, usmiech, rozmowe, dopiero jak
      emocje opadna, padasz jak dzik, najgorsze jest podzac wesela tak
      oklapnac, czyli usiasc i dac sie poniesc zmeczteniu, ono wtedy cie
      znajduje i zaczyna sie toczyc az naprawde nie masz sily nawet ruszyc
      jezykiem, zeby pogadac, nie mowiac o usmiechu czy tancu, jak jestes
      w ferworze fajnekj atmosfery, cieszysz sie tym wieczorem, to
      wszystko leci z gorki, organizm sam sie uaktywnia i potrafi tak
      nawet 2 dni, hormonkismile
    • kasiaaaa24 Re: weselne obawy 06.07.08, 13:51
      Jasne, że każda z nas ma jakieś obawy smile Ja o moich nawet nie będę
      pisać, bo zaraz zostane posądzona przez te "milutkie", przesiadujące
      tu dziewczyny o paranoję smile I ja też wszystkiego doglądam sama, bo
      nie tylko uważam, że wszystko zrobię najlepiej, to w dodatku wydaje
      mi się, że mam wyczucie smaku i elegancji nie porównywalne z innymi
      śmierletnikami wink Najlepiej poczytaj opinie dziewczyn, które mają
      już to za sobą. Wszystkie piszą, że było cudownie i nie ma się czym
      przejmować, bo wszystko toczy się tak, jak sobie wymarzyły smile U mnie
      do ślubu nie 3 tygodnie a 3 miesiące, ale senne koszmary mam już od
      ponad roku wink
      • mala220 Re: weselne obawy 06.07.08, 21:24
        ja tez mam za 3 tyg, koszmary senne- standartsmile wiadomo ze czlowiek wielu rzeczy
        sie obawia i wszystkiego chce dopilnowac sam, ale na dluzsza mete sie tak nie
        da.. potem na weselu bedziesz barrrdzo zmeczona. wiem ze chcesz zeby bylo
        pieknie- ja tez- ale wyluzuj troszke. a jak przetrwac cala noc? bedzie ciezko
        ale trzeba dac rade
        • agusia101 Re: weselne obawy 06.07.08, 22:05
          tez mam koszmary, że cały czas biegam. Ze mijam sie z goscmi, ze juz
          za 20 min ta godzina moich rodziców jeszcze nie ma auto nie
          przystrojone. I ciagle biegam. Głupie sny. A jak wytrzymam cała noc
          tez niewiem.
    • memphis90 Re: weselne obawy 07.07.08, 15:04
      Cóż, ja przede wszystkim założyłam, że NIE wszystko będzie perfect, że pewnie
      kilka rzeczy się sypnie, coś tam nie wyjdzie itd. Dzięki temu podeszłam do
      tematu zupełnie na luzie. Kościół jest- jest. Samochód i transport dla gości
      jest- jest. Sala jest- jest. No i dobrze, najważniejsze mamy, pozostałe kwestie
      to drobiazgi. Ostatecznie sukienka okazała się troszkę ciasna w pasie
      (przytyłam, trudno), deszcz nie pozwolił na organizację ślubu w ogrodzie
      (trudno, w kosciele też wyszło pięknie), ministrant popsuł dekorację na
      klęcznikach i się jąkał (było śmiesznie), weszłam w kałużę (a kto bym się
      przejmował ubłoconą halką?), w drodze do sali weselnej zgubiła się teściowa
      (zaimprowizowalismy sesję zdjeciową). Wesele mieliśmy tylko do północy
      (ostatecznie do 1), żadnej kapeli w stylu dico-polo tylko pianista i wokalistka-
      więc nie musiałam kicać na weselu do rana, tylko mogłam oddac się urokom nocy
      poślubnejsmile I NICZEGO bym w tym dniu nie zmieniłasmile
    • olimpia_b81 Re: weselne obawy 07.07.08, 15:10
      mialam slub i wesele 29 grudnia,nie trudno sie domyslic,ze skonczylo sie dopiero 1szego stycznia wieczorem,wszystkie te dni byly baaardzo intensywne(tance,zabawa,alkohol)
      odchorowywalam je tydzien ale wierz mi,ze nawet nie masz czasu myslec o zmeczeniu!sa goscie,muzyka,zabawa,radosc i nawet sama siebie zadziwisc!
      wiec nie martw sie taka pie..!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka