Dodaj do ulubionych

muszę sie wyżalić...

18.07.08, 15:31
witam,ślub za parę tygodni a ja mam dosyć!!! wszystkiego mam dosyć!!
na początku przygotowania sprawiały mi ogromną radośc a
teraz ,dobija mnie ze wszystko jest na mojej głowie
narzeczony ciągle mówi ze spokojnie,jeszcze mamy czas,załatwi sie...
co sie załatwi??? jeśli ja czegokolwiek nie dopilnuje to nie mam na
co liczyć.moja przyszła teściowa nawet palcem nie kiwnęła-NIC ją nie
interesuje.za co ja mam jej dziękować na weselu?w sumie to nawet
wyobrażałam sobie ze na podziękowaniach dla rodziców wygarne jej
wszystko!! ( wiem przeciez ze tak nie będzie,ale z chęcia bym to
zrobiła)nie mam siły nawet opisywac tej całej chorej sytuacji...
nie mam siły,dobija mnie ciagłe przypominanie mojemu ukochanemu co
jescze trzeba zrobić,czuje sie jakbym mu zawracała głowe SWOIMI
sprawiami
a przeciez do cholery sama ze soba ślubu nie biore!!!
Obserwuj wątek
    • maiwlys Re: muszę sie wyżalić... 18.07.08, 15:41
      Wszyscy na te teściowe narzekają, ja nie wiem co to jest...jakas
      epidemia smile

      A mojemu Przyszłemu poiwdeizłama tak samo ostatnio, żeby do jasnej
      ch....y poszedł ze mna pomierzyc obrączki (uznał, że na luzie wzór
      wybierze przez internet) bo sama ze sobą ślubu nie biorę, a jak nie
      pójdzie, to nie musismy miec wcale obrączek, to nie oblig" trochę
      jeszcze pokrzyczałam i poskutkowało smile

      Może musisz "pokrzyczeć" troszkę? smile
      Mój tak mówił że jest czas jest czas na to żeby przypomniec sie
      fotografowi...i co? Ten nas nie miał wpisanych w kalendarzy!!! A
      zamawialiśmy go we wrześniu, umowa, zaliczka...a ten nas nie
      zapisał, dobrze że na Bora-Bora nie pojechał bo utłukłabym!

      We wspólnych sprawach niestety musisz przejąć kontrolę, bo może się
      skończyć jak u nas.
      • kavainca Re: muszę sie wyżalić... 18.07.08, 15:44
        i tak ja z moim nienawidzacymi mnie tesciamu mam najbardziej
        przes...nesad((
        A tak powaznie, to miałam taki kryzys ze 3 tygodnie temu - jakos
        minęłosmile))
        trzymajcie sie!
        • maiwlys kavainca 18.07.08, 15:47
          Dobrze że mineło smile Ciesze się, a powoli chyba mnie dopada
          zniechęcenie, a taka była twarda! Ale nie dam się smile
          • kavainca Re: kavainca 20.07.08, 14:28
            trzymaj sie, będzie dobrzesmile)
    • twoj_aniol_stroz Re: muszę sie wyżalić... 18.07.08, 15:45
      No tak, stres zżera, chłop podchodzi na luzie (to raczej jego odruch
      obronny przed stresem) i nic nie jest tak jak miało być. To jest
      norma, choć niewątpliwie bardzo przykra i wyjatkowo męcząca. Z
      jednej strony teściowa nie kiwnie palcem, ale z drugiej strony to
      nie wiem czy chciałabyś, żeby Ci pakowała się ze swoimi pomysłami i
      co gorsza wcielała w życie bez Waszej zgody wink
      A za co dziekować teściowej? Też nie miałam pojęcia za co, bo akurat
      moja to koszmarna baba, ale... Kiedyś patrzyłam jak mój mąż ze
      stoickim spokojem, kroplistym potem na twarzy i sporym trudem
      spełnia moją zachciankę (taszczy z lasu ogromną kłodę drewna, bo
      akurat taka widziała mi się koło oczka wodnego wink ) i wtedy
      pomyślalam: Boże, dziękuję ci za moją teściową, bo gdyby ona go nie
      urodziła to ja nie miałabym mojego męża u boku smile
      Za to możesz z czystym sumieniem teściowej podziękować smile
      A na stres jest taka rada, że może poszlibyście sobie wieczorem do
      jakiejś przytulnej knajpki na jakąś dobrą kawę, czy lpody, albo może
      wybralibyście się na spacer do lasu. Takie oderwanie się na pewno
      pomoże smile
    • kataniera Re: muszę sie wyżalić... 18.07.08, 15:48
      Też to przeżywałam momentami smile W moim przypadku nadejście
      wyczekiwanej daty było lekarstwem na wszystkie bóle wink Poczekajcie
      jeszcze chwilę, napięcie samo się rozładuje smile Tego wam życzę
      • juliett26 Re: muszę sie wyżalić... 18.07.08, 15:53
        dzięki dziewczyny
        mam nadzieje że to minie,ale z dnia na dzień coraz wiecej złości sie
        we mnie kumuluje
        w sumie to nie wiem czy jestem zdenerwowana czy już zrezygnowana...
        • maiwlys Re: muszę sie wyżalić... 18.07.08, 15:54
          No we mnie właśnie też smile I wtedy słucham indyjskiej, bądź jak kto
          woli hinduskiej muzyki i jak ręką odjął smile
        • kataniera Re: muszę sie wyżalić... 18.07.08, 15:54
          Dziewczyno, nie poddawaj się! Wypisz wymaluj to samo miałam. Puściło
          z tydzień przed ślubem, kiedy okazało się, że ze wszystkim zdążę smile
          I wtedy luzik...
        • twoj_aniol_stroz Re: muszę sie wyżalić... 18.07.08, 16:06
          Nie zbieraj tej złości w sobie. Na to sa cztery wyjścia (na
          wywalenie złości):
          1. relaks - czy to przy muzyce, czy w wannie, czy na powierzu,
          zakupy tez dobrze robią, jakiś masaż, kosmetyczka...
          2. ostra praca typu mycie okien, reczna przepierka, czy skopanie
          ogródka
          3. idź gdzieś na łąkę, do lasu, jedź samochodem i krzycz tak głośno,
          żeby wykrzyczeć cały stres
          4. rozpłacz się - to naprawdę pomaga, najlepiej jak wypłaczesz się
          komuś bliskiemu, kto nie będzie zadawał pytań tylko przytuli i
          pogłaszcze po głowie. Tutaj od razu Ci mówię, że faceci się raczej
          nie nadają do roli rękawa, najczęściej wpadają w panikę, a reszta,
          która nie wpadła w panikę udziela w punktach rad co zrobić. Niestety
          facet tak ma i trzeba się z tym pogodzić smile
          • juliett26 Re: muszę sie wyżalić... 18.07.08, 16:20
            dzięki bardzo,
            spróbuje zastosowac się do któregos z punktów- może pomoże smile
    • madziaq Re: muszę sie wyżalić... 18.07.08, 16:26
      Oj nie przejmuj się smile Zmęczenie materiału, każdy chyba tak ma na parę tygodni
      przed. Ja mówiłam mężowi, że jakbym wiedziała, że przez ten ślub tyle czasu z
      życia wyjęte, to bysmy żyli na kocią łapę do dziś dnia smile

      Wiesz, teściowa nie ma obowiązku pomagać Wam w organizacji wesela. Zastanów się,
      czy nie lepiej nawet, że się nie włącza, niż gdyby miała ci się wypłakiwać, że
      nie mogła spać w nocy, bo się zastanawiała nad kolorem serwetek wink

      U mnie było tak, że w pewnym momencie przekroczyłam próg stresu i doszłam do
      wniosku, że pal sześć, jak się coś nie uda to trudno, przecież się nie zabiję z
      tego powodu. Od razu mi się lepiej zrobiło, w dniu ślubu stawiałam do pionu moja
      rodzinkę, bo wszyscy nagle zwariowali tongue_out
    • kamelia04.08.2007 po pierwsze po co sobie wybrałaś takiego faceta 18.07.08, 17:07
      po drugie ciesz sie, że ci tesciowa nie "pomaga". Zreszta, to nie
      jej wesele tylo wasze.

      Pretensję mozesz miec do swojego ksiecia.

      A moze on nie ma ochoty na ten slub, marudziłaś, marudzilaś, to dla
      swietego spokoju sie zgodził, teraz sie w to sama baw.

      A co do podziekowań, to sie zapowiada niezły pokaz hipokryzji i
      remizy z tandeta w roli głównej.
      • twoj_aniol_stroz Re: po pierwsze po co sobie wybrałaś takiego face 19.07.08, 14:35
        Bardzo uprzejme to z Twojej strony sad
        A ile empatii w Twojej wypowiedzi sad Szkoda gadać...
        • memphis90 Re: po pierwsze po co sobie wybrałaś takiego face 20.07.08, 20:01
          Czasem dobra rada to nie głaskanie po główce, tylko wylanie na nią
          wiadra zimnej wody. Od razu wraca właściwa hierarchia ważności...
          • twoj_aniol_stroz Re: po pierwsze po co sobie wybrałaś takiego face 20.07.08, 21:27
            A owszem, ale czasem sytuacja jest źle oceniona i wiadro zimnej wody
            leci nie na tęgłowę co trzeba smile
      • maiwlys Re: po pierwsze po co sobie wybrałaś takiego face 19.07.08, 15:10
        kamelia04.08.2007 napisała:
        > A moze on nie ma ochoty na ten slub, marudziłaś, marudzilaś, to
        dla
        > swietego spokoju sie zgodził, teraz sie w to sama baw.


        Kamelia jakbym moja babcię słyszała! Nie można tak generalizowac i
        upraszczac sprawy. W naszym przypadku to mojemu Przyszlemu bardziej
        zalezalo na weselu (bo na slubie nam obojgu) a teraz na wszystko ma
        czas ze wszystkim zdazy i jak ostatnio chcialam sie zwierzyc komus
        bliskiemu to babcia mi tez wyskoczyla z tekstem ze pewnie on nie
        chce zadnego slubu! Czy to ze faceci maja gdzies kolor wstazek i
        dekoracji kosciola czy sali swiadczy o tym ze nie chca slubu? Nie
        wydaje mi sie.
    • kamisiunia Re: muszę sie wyżalić... 18.07.08, 17:16
      juliett26 napisała:

      > na początku przygotowania sprawiały mi ogromną radośc a
      > teraz ,dobija mnie ze wszystko jest na mojej głowie
      > narzeczony ciągle mówi ze spokojnie,jeszcze mamy czas,załatwi sie...
      > co sie załatwi??? jeśli ja czegokolwiek nie dopilnuje to nie mam na
      > co liczyć.

      Lol, mam dokladnie to samo... SAMA wszystkiego pilnuje, sama zadzwonilam
      wszedzie, wszystko wybralam, umowilam... Szok. A jak mu powiem, ze nic nie robi
      to sie burzy, ze jak nic nie robi o_O A jak nie wytrzymalam i powiedzialam mu to
      i owo, to chyba przemyslal, bo podziekowal ladnie, ze sie tak o wszystko
      troszcze big_grinDD Teraz przynajmniej nie mudze mu wypominac, ze nic nie robi - czuje
      sie doceniona i to mi starczy. Najgorsze bylo to uczucie, ze ja sama wszystko, a
      ten z pretensjami, ze on przeciez tez duzo robi uncertain
    • marina111 Re: muszę sie wyżalić... 18.07.08, 19:21
      Podpowiem ci swoja metode: "nie zrobiłes tego o co prosiłam? Dobrze
      to tego nie będzie".
      Jak kazesz mu coś zrobić a on tego nie zrobi to mów ze jesli nie
      chce to nie musi tego być. W końcu się ogarnie a jesli nie to tez
      ise zastanów czy to co robisz nie jest czasem tylko dla Ciebie, moze
      jego to nie interesuje?
    • marrea11 ale co takiego musisz 18.07.08, 19:50
      zrobic, te to odbiera ci radosc i spokoj, ze wzrasta zlosc na
      narzeczonego? przeciez slub ma byc przyjemny, jak wyjdzie tak
      wyjdzie, nie musi wszystko stac na glowie, przeciez to nie gala
      oskarow, moze wyluzuj, ale ciekawa jestem, co takiego wlasnie masz
      do zalatwienia i w czym Ci partner nie pomaga, napiszesz?
      • juliett26 Re: ale co takiego musisz 18.07.08, 21:13
        Właściwie teraz to tylko wybór bukietów i dekoracji samochodu...( tu
        już na pewno nie mogę liczyć na niego bo przecież” na kwiatkach się
        nie znam”wink
        Nie wiem co wywołało u mnie taka frustrację... Chyba fakt ze
        wszystkiego musze dopilnować sama i ewentualne błędy czy jakieś
        niedociągnięcia będą siłą rzeczy moja winą.
        Bo przecież sama wybierałam zaproszenia, Dj’a, fotografa...
        Owszem mogłabym powiedzieć ze jak czegoś nie załatwisz to tego nie
        będzie, ale ja chce żeby „to” było. Gdybym nie przypominała ciągle
        że trzeba zadzwonić do kamerzysty i pozostawiła tę kwestię jemu- nie
        mielibyśmy filmu z wesela...
        Ech.. .. może jutro będzie lepiej...
        • marrea11 Re: ale co takiego musisz 18.07.08, 21:18
          wazne, ze juz najwazniejsze zalatwione, a kwiaty fakycznie wybierz
          sama, bo Ci jeszcze jakis kapusciaki wybierze i bedziesmile) jak to
          facetsmile)) Postaraj sie zrizumiec mentalnosc mezczyzn, oczywiscie sa
          wyjatki, ale w iekszosci, to mezczyznow wisi jakie beda
          zaproszenuia, czy dj bedzie gral czy spal, czy zaproszenie bedzie w
          ciapki czy helikopterki, oni mysla inaczej, pewnie cieszy sie, ze
          sie pobieracie acala oprawa jest mu zbedna, bo wlasciwie.... jak
          tak sobie przypomne moj sluzb.. to jest zbedna... u nas nie bylo ani
          dekoracji samochodu, ani dj ani kamerzysty, bylismy my i jeszcze
          sami przygotowalismy sale ukladajac kwiaty i serwetki, to byl nasz
          slub i wesel, jechalismy sami swoim samochodem na slub, maz kierowal
          w gajerku, ja obok w sukience za 50 zl, wazne co po slubie....
          naprawde.... nie przejmuj sie pie..mismile
          • juliett26 Re: ale co takiego musisz 18.07.08, 21:29
            smile dzięki...
    • lilusto Re: muszę sie wyżalić... 18.07.08, 22:18
      O kurcze!!! surprised ...jak czytałam tego posta, to zastanawiałam się czy czasem to
      nie mój - ale nie przypominam sobie żebym coś takiego pisała? -Jednym słowem
      identyczna sytuacja jak u mnie! Też coraz bardziej się zastanawiam czy warto to
      robić?...
      • mmmmarta Re: muszę sie wyżalić... 18.07.08, 23:28
        Witaj w klubie. Ja wczoraj szlochałam wręcz wyłam (nie pamiętam abym
        kiedykolwiek osiągnęła taki stan) uncertain teściowa oburzona bo nie będzie
        błogosławieństwa a jak usłyszała, ze będę mieć kalie za kwiaty to
        mało nie zemdlała bo co ludzie powiedzą jak to kwiatki na pogrzeb!
        Noż kuuu........rde! Mieszkam od dwóch lat z narzeczonym, ksiądz
        kazał mi iść do "swojej" parafi (200km od mojego teraźniejszego
        miejca zamieszkania) z zapowiedziami! Jakaś paranoja! sad jutro jadę
        na urlop, zupełnie nie wiem jak to załatwię. Nie rozumiem tych
        zapowiedzi, przecież od dwóch lat chodzę do tej parafi na msze sad na
        koniec powiedział, że on to nas wogóle z twarzy nie kojarzy smile))))
        hahahaha no przepraszam, następnym razem wrzucę z pieniążkami na
        tacę swoje imię i nazwisko! Do tego krawcowa sukienkę mi zepsuła
        (ale to dłuuga historia - swoje przeryczałam). Jestem zła, zmęczona
        i mam dość tego ślubu. Uciekłabym i nie wróciła więcej. Jak
        zobaczyłam Twój post to się uśmiechnęłam do monitora - jakbym siebie
        słyszała smile Nie martw się, to stres, okropny stres. Ja dzisiaj
        zjadłam dwa racuchy co jest do mnie zupełnie niepodobne i dopiero
        teraz jak o tym myślę to wiem, że zjadłam tylko to i nic więcej uncertain
        nigdy nie byłam tak podatna na stres ale to działa
        podświadomość...myślę, że jutro jak się z tym prześpisz to będzie Ci
        lżej smile) Uściski gorące. Trzymajcie dziewczyny kciuki za pogodę bo
        wyjeżdżamy na morze (niestety nasze polskie w tym roku) i się
        zastanawiam czy mocno zmokniemy smile)) Do zobaczenia!
        • mmmmarta Re: muszę sie wyżalić... 18.07.08, 23:28
          Ranyyy przepraszam za te wypociny ależ się zrobił elaborat sad
    • chmurcia4 Re: muszę sie wyżalić... 19.07.08, 13:30
      wiesz co - nie chcę Cię denerwować, ale Twój narzeczony ma rację!!!
      Świętą Rację!!! - kilka dni po ślubie nawet nie będziesz pamietać,
      że czegoś się nie dopilnowało - mówię to z rocznym stażem "po
      ślubnym" wink)) staraj się jak najwięcej czasu spędzać z narzeczonym i
      na miłym spędzaniu czasu przed ślubem - a resztę pozostaw innym wink
      • bakali Re: muszę sie wyżalić... 19.07.08, 14:41
        To ja Wam opowiem o moich przygotowaniach. Slub za miesiąc, a właściwie wszystko
        już załatwione, robilismy to na spokojnie i bez szalenstw "rety, zostalo tak
        malo czasu". Mój przyszły od poczatku postawil sprawe jasno: zalezy mu na
        slubie, nie na tych wszytskich przygotowaniach, jest mu obojetne jakie będa
        zaproszenia, kto bedzie gdzie siedzial przy stole i czym pojedziemy do slubu i
        jesli będzie mógł uniknąc pytań w stylu "który kolor wstązeczki na zaproszeniu",
        to będzie bardzo szczęśliwy. Dlatego razem wybralismy tylko obraczki i garnitur.
        Calą resztę: zaproszenia, moją sukienkę z przyległościami, przyjęcie, fotografa
        wybieram ja i nie mam nic przeciwko. Przynajmniej wszystko do siebie pasuje i
        będzie mi się podobac smile wbrew pozorom wcale nie jest przy tym tak duzo pracy i
        nie czuję się tym w żaden sposób obciążona, po prostu wiem czego dokładnie chcę,
        szukam i zamawiam konkretne rzeczy. Mężczyzni nie lubią tego całego wybierania
        tak samo jak zakupów: po prostu chca wejść, kupić i wyjść smileA mnie
        przygotowywania się podobają, więc obie strony zadowolone smile
        Natomiast co do teściow... Mamy tylko moich rodziców, ale też dają mi popalić.
        Zupełnie odwrotnie niz u Was: chca o wszytskim decydować, wyszukują problemy i
        do wszytskiego się wtrącaja, mimo że wszytsko juz jest zorganizowane sad
        zapewniam, że to gorsza sytuacja niz brak pomocy sad((

    • mike2005 Do juliett 19.07.08, 14:29
      A może Twój N zajęty jest czesaniem hajsu i nie ma czasu na te
      wszystkie bzdety?
    • memphis90 Re: muszę sie wyżalić... 20.07.08, 19:58
      > a przeciez do cholery sama ze soba ślubu nie biore!!!

      A z teściową bierzesz? To- zdaje się- Wasz ślub, a nie bal
      przedszkolaka, żeby go mamusia musiała organizować... A już pomysł
      wygarnięcia jej wszystkiego podczas wesela to naprawdę szczyt
      chamstwa. Dziękujecie rodzicom za to, że dali Wam życie, że Was
      wychowali, że wielokrotnie byli wsparciem- a nie za zorganizowanie
      zabawy weselnej...
    • premeda Re: muszę sie wyżalić... 20.07.08, 22:09
      Ja natomiast zastanowiłabym się na spokojnie, czy przypadkiem nie
      trafia mi się mąż z dwiema lewymi rękami, kóry po ślubie zrzuci na
      mnie urządzanie mieszkania, wychowywanie dzieci i wszystkie prace w
      domu do zrobienia. Cóż, skoro ze ślubem i z weselem dałam sobie
      radę, to resztą też spokojnie będzie można mnie obciążyć. I ile
      wytrzymasz z domem, dziećmi i leniwym mężem na głowie? Z drugiej
      strony, mój facet stwierdził krótko, że narzeczony ślubu nie chce, a
      gdy próbowałam gościa bronić, usłyszałam: "nie żartuj, nie chce i
      już!!!"
      • twoj_aniol_stroz Re: muszę sie wyżalić... 20.07.08, 22:24
        Przyznaję, że też własnego męza "przepuściłam" przez ten wątek i dla
        odmiany on stwierdził, że to normalne, facet ma cel: ślub i reszta
        nie jest istotna, kobieta ma zupełnie inne podejście. Dla niej liczą
        się kwiatki, winietki, zaproszenia, kokardeczki, świeczki i co tam
        jeszcze wymyślimy. On chce po prostu żeby odbył się ślub. Przy czym
        dodam, że mój mąż nie umywa rąk od odpowiedzialności za dom:
        wybudował dom, zajmuje się dziećmi, razem wybieramy meble itd.
        Tylko, że tu także jest różnica: ja oglądam kolor, fakturę, kształt -
        on ogląda wykonanie, materiał itp. To samo było z domem: ja
        biegałam do architekta, tłumaczyłam, że ma być spiżarnia z wejściem
        od kuchni, pralnia z wyjściem na dwór itp. On biegał z góralem w
        poszukiwaniu impregnowanych desek, betonu i okien smile Tak już jest:
        kobieta jest stworzona do czegoś innego, a facet do zupełnie innych
        spraw, dopiero połączenie jednego z drugim daje w efekcie jedną
        całość, która wzajemnie się uzupełnia smile
    • nerri Re: muszę sie wyżalić... 20.07.08, 22:29
      Dziewczyno...nie wiem co gorszesmile) Mój przejmuje się aż za bardzosmile)

      I czasem mam ochotę go udusić jak mnie goni i twierdzi,że nic nie
      jest tak jak powinno...a wszystko jestwink)

      Wczoraj jeździliśmy po cukierniach aż się nie zdecydowałam i nie
      zamówiłam w końcu jakiegoś tortusmile)Twardzo mnie woził i wybierał ze
      mnąbig_grin

      A co do teściowej...moja na hasło ŚLUB ucieka z pomieszczenia w
      którym jestemtongue_out Ja już nawewt nie mówię o pomaganiu przy
      czymkolwiekbig_grin
      Z kolei moja mama ma własną koncepcję i wszystko chce zmieniać(a
      raczej mnie przekonać,że powinno być inaczejwink )

      I też nie wiem co gorszebig_grin
    • kasia-9151 Re: muszę sie wyżalić... 24.07.08, 11:17
      Mój narzeczony też ciągle powtarza, że ze wszystkim zdążymy. Jednak
      ja odpowiednim podejściem potrafiłam Go przekonać, że pewne rzeczy
      trzeba załatwić już, żeby później nie było nerw. I faktycznie o tym,
      że się chcemy pobrać zdecydowaliśmy w marcu a ślub jest 2-go
      sierpnia i jak do tej pory nie było żadnych nerw w związku z
      przygotowaniami. I na dodatek wszystko załatwiamy sami, więc chyba
      można?
      • bakali Re: muszę sie wyżalić... 24.07.08, 14:38
        Decyzja: początek lipca, ślub: koniec sierpnia. I prawie wszystko juz
        załatwione. Grunt to spokój i organizacja smile
    • pospolitka Re: muszę sie wyżalić... 24.07.08, 14:26
      Ja na pół roku przed ślubem postanowiłam wziąść się za sprawy
      organizacyjne i zaangażować w to mojego przyszłego ślubnego...Na
      wstępie zaproponowałam szukanie gajerka i sukni...a on echo!!Na tym
      się skończyło!Nie nalegam,nie pospieszam go w myśl zasady,że jak
      sobie pościelisz tak się wyśpisz...Zobaczymy czy jak się
      facet "obudzi" to czy nie będzie za póżno!HaHaHa!Dodam,że sprawe
      mamy utrudnioną bo od miejsca w którym mieszkamy do miejsca ślubu
      jest kilka setek kilometrów!Czasami ogarnia mnie panika...tylko
      uświadamiam sobie że to nie z powodu wolno posuwających się
      przygotowań tylko z powodu ociągającego się narzeczonego...Tak
      sobie myśle,że na pięc miesięcy przed powinniśmy pomyśleć o
      zaproszeniach..ale sama nie mam zamiaru wybierać i
      decydować,poczekam aż sobie chłopak przypomni,że się żeni!!!
      • bakali Re: muszę sie wyżalić... 24.07.08, 14:36
        Ty się nie unoś dumą i nie licz na przyszłego, bo podejrzewam, że jak większość
        mężczyzn po prostu jest mu obojętny wzór zaproszen i krój Twojej sukienki, chce
        po prostu wziąc ślub i nie babrać się w przygotowaniach smile lepiej zacznij
        organizować ślub, żeby się nie okazalo, że zrobilas na złośc przyszłemu
        małżonkowi, ale ślub daleko w polu. Jesli nie będzie chcial brac udzialu w
        przygotowaniach, sama o wszystkim zadecyduj, a jeśli nie spodoba mu się efekt
        (choć wątpię), będzie wiedzial dlaczego.
        • pospolitka Re: muszę sie wyżalić... 27.07.08, 17:27
          Wiesz..pewnie masz racje,ale nasz przypadek jest nieco
          skomplikowany.Pochodzimy z różnych miast a mieszkamy wspólnie w
          jeszcze innym.To bardzo duża rozbieżnośc w kilometrach i
          kierunku.Ja nie mogę się roztroić!Mam jechać do jego rodzinnego
          miasta aby na przykład załatwić transport dla jego rodziny?Chyba
          powinien o to sam zadbać,a jeśli nie to oceni go jego własna
          rodzinka...nie ja winkNie zrozum mnie źle,to nie ma być zemsta tylko
          nauczka,najwyższy czas aby się oduczył wygodnictwa,sam zadbał o
          swoje sprawy i stanął na wysokości zadania.
      • prismi Re: muszę sie wyżalić... 24.07.08, 14:39
        No, nie wiem czy to dobry pomysl czekać na obudzenie sie N. CHyba ze
        nie ma dla Ciebie znaczenia co ostatecznie wybierzecie, np jakie to
        beda zaproszenia itd. Bo facet sie obudzi ale nie bedzie robil
        problemu ze jedyne zaproszenia jakie mozecie miec to kupowane ze
        sklepu do wypisania recznego, taka masówka. I dla niego moze nie byc
        problemu i nie wycviagnie wnioskow ze musicie sie pospieszyc.
        Ale to zalezy od tego czy zalezy Ci na szczegolach.
        Ja jednak konsekwentnie mobilizowalam N. i obecnie uslyszalam ze
        dobrze ze wczesniej wiele spraw zalatwilismy bo teraz bysmi ganiali
        bez chwili wytchnienia.
      • maiwlys Re: muszę sie wyżalić... 24.07.08, 14:50
        Moja taktyka smile Niestety mój Przyszły wziął się za szukanie gajerka
        i taka lekka lipa, a miesiąc nam został, ale pewnie cos wymyśli. Z
        perspektywy czasu wchyba równiez wolałabym wszystko załatwić w ciągu
        miesiąca...no dówch, troche na wariata, ale przynajmniej nie trzeba
        tyle czekać i człowiek nie ma czasu na czytanie forum i wynajdowanie
        sobie miliona problemów, które w rzeczywiśctości sa mało istotne
        albo nie istnieja w ogóle smile
        • prismi Re: muszę sie wyżalić... 24.07.08, 15:35
          fakt. Forum czasem niepotrzebnie utrudnia zycie. Warto wziac
          troche "na wstrzymanie" i wyluzowac. Zastanowic sie czy naprawde
          wsystko musimy zorganizowac tak jak inni pisza. Naprawde, w koncu
          najistotniejsze i najwieksze przezycie to bedzie sam slub. I to
          ponoc jest taka jazda potem ze niewiele sie zauważa wink
          • kataniera Re: muszę sie wyżalić... 24.07.08, 15:38
            prismi napisała:

            > fakt. Forum czasem niepotrzebnie utrudnia zycie. Warto wziac
            > troche "na wstrzymanie" i wyluzowac. Zastanowic sie czy naprawde
            > wsystko musimy zorganizowac tak jak inni pisza. Naprawde, w koncu
            > najistotniejsze i najwieksze przezycie to bedzie sam slub. I to
            > ponoc jest taka jazda potem ze niewiele sie zauważa wink

            Nie do końca smile Ja pamiętałam wszystkich gości, którzy byli na
            ślubie. Zwróciłam uwagę na wystrój kościoła. Na muzykę... Wejście i
            ogarnięcie wzrokiem czy wszystko jest jak powinno smile

            nasz staż
            • prismi Re: muszę sie wyżalić... 24.07.08, 15:53
              Gosci - tak, rzut oka na wystrój - tak nie o tym pisalam. Mialam na
              mysli te male szczegoly ktore teraz spedzaja nam czasem sen z oczy a
              potem nie maja znaczenia, bo najistotniejsi sa wlansie goscie, ich
              usmiechy i ogolna atmosfera (na ktora po czesci sklada sie tez
              dekoracja itd. ale nie stanowi centrum imprezy)
              • maiwlys Re: muszę sie wyżalić... 24.07.08, 15:57
                Ja chyba wiem o co ci chodzi smile
                Problem typu, czy świczki w kolorze pomaranczu czy oranżu, czy może
                ecru...i zastanawianie się nad tym dniami. Prawda jest taka, że
                zanim nie zaczęłam czytać forum, to o niektórych rzeczach nie
                myślałam wcale. Otworzyły mi sie oczy na wiele rzeczy, ale też
                niepotrzebnie zaczęłam sie przejmować innymi i czasami brać na serio
                niektóre rady, typu welon - to wiocha, firanka na głowie,
                przeszkadzacz itp. i o mały włos nie zrezygnowałam, bo wiochy nie
                chciałam robić smile, ale na szczeście czasami robie dekoks od forum i
                sama myślę smile
                • sammanta Re: muszę sie wyżalić... 26.07.08, 15:49
                  Mnie się bardzo przyjemnie czytało wątki na forum gdy
                  przygotowywałam się do własnego ślubu i teraz też często i chętnie
                  tu wracam...no, ale właśnie tak jak piszesz, to te informacje jednak
                  trzeba traktować trochę z dystansem.
                  Właśnie się uśmiałam czytając, że "welon to wiocha" wink
                • pospolitka Re: muszę sie wyżalić... 27.07.08, 17:38
                  Gdyby nie to forum to pewnie jeszcze bym myślała,że mam duuuuuużo
                  czasu na przygotowania.Dopiero jak się tutaj znalazłam to
                  uświadomiłam sobie jak dużo jest do zrobienia,a szczegółów typu
                  winietki,baloniki,sposób korzystania z toalety i pozbywania się koła
                  nawet nie brałam pod uwage!Jak się uporam ze
                  sukienką,zaproszeniami,menu to pomyśle nad tymi "ważnymi"
                  drobnostkami!HiHiHi!Pozdrawiamsmile
        • pospolitka Re: muszę sie wyżalić... 27.07.08, 17:31
          Ja mam nadzieje,że w naszym przypadku ta taktyka się okaże
          właściwą wink Twój N napewno poradzi sobie z gajerkiem smile
    • cotti Re: muszę sie wyżalić... 28.07.08, 13:54
      mężczyźni zawsze mają czas, ech...
      a na teściowe nie ma co liczyć wink
      To dwie prawdy życiowe uncertain
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka