Byłam gościem - poweselne refleksje

18.09.08, 14:32
6 września bawiłam na ślubie i weselu znajomych. Jeśli planujecie ślub i w
gąszczu przygotowań musicie zmierzyć się z wieloma dylematami nie zapomnijcie o:

- klimatyzowanej sali - w dniu wesela upał ogromny, nikt (ani młodzi, ani
obsługa sali) nie pomyśleli by klimatyzacja działała już na długo przed
wejściem gości na obiad.
Efekt oczywiście do przewidzenia, uruchomienie całej aparatury w okolicach
drugiego dania niewiele dało, bo (nie wiem z jakich powodów) lekki podmuch
świeżości tylko w bezpośredniej bliskości klimatyzatorów był odczuwany. Przez
całą imprezę z każdej strony narzekania na duchotę było słychać. O muchach
latających nad wędlinami nie mówiąc.

- less is more!- zasada, która powinna nam przyświecać na codzień, w dniu
dużej imprezy szczególne ma zastosowanie.
To naprawdę nie jest sztuka zaprosić 130 ludzi w jedno miejsce. Sztuką jest
zapewnić im zabawę na odpowiednim poziomie. Nie mam tu na myśli wyszukanych
potraw i fikuśnych oparć na krzesła, ale miejsce przy stole. Sytuacja, w
której goście upakowani jak sardynki w puszce nie mają na tyle swobody, by bez
potrącania sąsiadów obok pokroić kotleta nożem i widelcem, nie jest
komfortowa. Miejsca do zabawy również musi być więcej niż dla 10 par naraz.
Do tego dochodzą oczywiście ogromne problemy z wydostaniem się z własnego
siedziska w celu przejścia do toalety czy na parkiet.
Przy okazji krzeseł powiem Wam, że:

- winietki z nazwiskami gości to dobry pomysł - wręcz lekko gorszące są sceny,
gdy ciocia Krysia głośno krzyczy: "te miejsca są zajęte!".
Zerowe oczywiście szanse przy takim ustawieniu na jakąkolwiek integrację
gości.O tych biedakach, którzy przyszli jednoosobowo i nie znają pozostałych
uczestników, nie wspominając.

- muzyka - absolutnie rzecz priorytetowa!
Kupcie tańszą sukienkę, nie szalejcie z jedzeniem i wypasionym samochodem, ale
na oprawę muzyczną nie żałujcie. Ułóżcie własną listę utworów i przesłuchajcie
muzyków przed ich zatrudnieniem. Jeśli nie spełnią Waszych oczekiwań, bierzcie
bez wahania dj'a.
Niech zespół nie próbuje prezentować własnych (mierniutkich) kompozycji,
zwłaszcza przy okazji pierwszego tańca młodych.

- dekoracja sali - jeśli nie stać Was na bogate wiązanki na stół, błagam, nie
stawiajcie tandetnych plastikowych stroików. Sto razy lepiej prezentowały by
się bukiety z polnych kwiatów, czy pojedyncze kwiatki zaaranżowane w ciekawy
sposób, niż nieproporcjonalnie do swej urody okazałe wytwory made in China.

- dajcie coś z siebie gościom - pokażcie własną indywidualność, po wejściu do
sali powiedzcie parę słów do mikrofonu, podziękujcie za przybycie, zaproście
do stołu, etc.
Kiepsko odebrałam zerową aktywność werbalną młodych. Ani be ani me, z ich
strony. Toastów słyszalnych dla każdego oczywiście też nie było, jakieś tylko
picie młodych w grupach kilkuosobowych.


    • histopatologia Re: Byłam gościem - poweselne refleksje 18.09.08, 14:56
      No i zapomniałam o najważniejszym - wybijcie z głowy świadkowej pomysł, jeśli ma
      takowy, ubrania długiej sukienki w kolorze takim samym jak Wasza kreacja.
      To naprawdę idiotycznie wygląda gdy przed ołtarzem stoją dwie panny młode. A na
      zdjęciach to już w ogóle nie wiadomo kto ma być bohaterką dnia.
      • maiwlys Re: Byłam gościem - poweselne refleksje 18.09.08, 15:27
        No masz rację w większości spraw, tylko z ta klimatyzacją, to u nas
        było tak, że sala była klimatyzowana od rana, ale goście zaraz
        przyszli pootwierali drzwi, okna balkonowe i po klimatyzacji...

        Zespołu nie przesłuchaliśmy na żywo, ale był dobry, ludzie chwalili.
        Świadkową na szczęscie miałam inteligentna i zdecydowanie się
        różnimy, osobna sprawa to to, że ma więcej zdjęć z wesela niż para
        młoda, ale juz nad tym przeszłam do porządku dziennego smile
        Nie byliśmy tylko zbyt "aktywni werbalnie" bo oboje nie lubimy
        publicznych wystąpień i strasznie to nas stresuje. Raz musiałam coś
        tam do mikrofonu powiedzieć przy okazji jakiegoś konkursu to miałam
        kule w gardle chociaż na zdjęciach nie widaćsmile

        Jeśli chodzi o winietki to u nas wszyscy byli zadowolenie z miejsc
        jakie im "wyznaczyliśmy" tongue_out Jeden stół to był stół znajomych, którzy
        właściwie się nie znali i zintegrowali się maksymalnie smile
        Goście sami nam mówili na drugi dzien, że świetnie usadziliśmy gości
        i dobraliśmy towarzystwo.

        Jeśli chodzi o ciasnotę to tego się obawialiśmy, ale na parkiecie,
        bo przy stołach było ok. Ale i na parkiecie było dośc miejsca dla
        wszystkich.

        U nas wiele rzeczy było na spontana robionych i choć miły to dzień i
        przyjemny to chyba nie chciałabym go szybko powtarzać big_grin teraz do
        przodu!
        • stworzenje Re: Byłam gościem - poweselne refleksje 18.09.08, 16:50
          mądrze założycielko wątku piszesz, właśnie niestety wiele razy robi się dziki
          spęd,a potem ciasnota przy stołach, zero zamienienia słowa z młodymi i
          vice-versa. My mieliśmy gości ok. 70 super,integracja słowna z każdym, upominek
          dla każdego od nas, miłe słowo. Muzyka tak,tak to baaardzo ważna kwestia - DJ
          był u nas,rewelacyjny człowiek, a jeżeli już orkiestra to naprawdę tandetnie
          jest,ja młodzi tańczą coś zagranicznego i ktoś z orkiestry śpiewa z kluchami w
          gębie po angielsku,lepiej już ten utwór z CD puścić wyjątkowo.
          Zero dekoracji ani kościoła,ani restauracji w której było wesele,wyglądałoby jak
          kwiatek do kożucha powieszenie balonów czy coś, sala sama w sobie strojna-coś
          ala barok,kanapy w tym stylu,ramy luster.
          Mile są dedykacje jakichś utworów dla rożnych osób, u nas zrobiło to bardzo
          pozytywne wrażenie. Ale to wszystko żeby było super wymaga czasu,obmyśleń,
          współpracy z DJem, który wie co kiedy ma być itd.
          Tak,a odnośnie ubrania się świadkowej-ja nie wiem co to za durna moda jakaś
          ostatnio,że właśnie te panny ubierają identyczny kolor jak Młoda,moja świadkowa
          umiała się ubrać i też się śmieje z takich akcji,była na weselu koleżanki nie
          dawno i mówiła że taka jazda byla identyczne kolory obu dziewczyn. smile.
      • kamelia04.08.2007 Re: Byłam gościem - poweselne refleksje 18.09.08, 17:21
        histopatologia napisała:

        > wybijcie z głowy świadkowej pomysł,(...), ubrania długiej sukienki
        w kolorze takim samym jak Wasza kreacja.


        masz znowu racje, ale na to czasami PM nie ma wpływu, bo nie wie o
        planach co do garderoby, albo gosciówka jest upatra i trzeba by ja
        sila rozebrać.

        Znam to z autopsji, bo mi sie jedna lala wystroila wlasnie w długa,
        zdobiona i w kolorze kosci słoniowej kiecę - a byla przy tym
        przeszcześliwa. Gdyby to był incydent w jej zyciu ale panna jest
        słynna w rodzinie z tego, ze kompletnie nie ma wyczucia jak nalezy
        sie kulturalnie zachować. Potwierdziła to swoimi
        innymi "wystapieniami"


        ps. w tym kontekscie nie mowi sie "ubrania" sukienki, tylko
        wlożenia. Ubiera sie choinke, ubrac mozna dziecko w sukienke, ale
        jak dotyczy to własnej osoby - to sie mowi o wkładaniu sukienki,
        bluzki, spodni itp.

        ps2. masz odlotowy pseudonim forumowy - ile sie naużeralam, żeby
        zdac tę histopatologię....
    • kamelia04.08.2007 Re: Byłam gościem - poweselne refleksje 18.09.08, 17:11
      histopatologia napisała:

      > klimatyzowanej sali -

      to tak do konca sie do PM przyczepic nie mozna, raczej do tego, ze
      dziadowskie miejsca na wesele wybrali, skoro lokal biorac taka kasę,
      oszczędzaja na durnej klimie.



      > O muchach
      > latających nad wędlinami nie mówiąc.

      no to niezłe to miejsce wesela....



      > - less is more. Sytuacja, w
      > której goście upakowani jak sardynki w puszce nie mają na tyle
      swobody, by (...) pokroić kotleta nożem i widelcem.

      tu racja - ciasnota wnerwia, no ale jak sie nad jakosc przedklada
      ilosc (i jeszcze liczy ile da sie zejsc z kosztów by wesele sie
      zwróciło), to tak jest.
      Co do potraw, to dobrze jest zróznicować - bo i goscie sa i bardziej
      wyrafinowani i bardziej prosci - i podac, oprócz tradycyjnego-
      typowego, też cos lepszego (z dan kuchni polskiej).



      > - winietki z nazwiskami gości to dobry pomysł - wręcz lekko
      gorszące są sceny,
      > gdy ciocia Krysia głośno krzyczy: "te miejsca są zajęte!".

      Świete słowa, to juz było milion razy przerabiane na forum, ze
      konieczne i przydatne, a i nadal sie znajda tacy, którzy stwierdza
      po co - do tej pory NIKT tego nie robił i dobrze było, bo przeciez
      goscie wiedzą gdzie im najlepiej bedzie, a w ogóle to niegrzeczne
      wyznaczac komus miejsce itd itp



      > - muzyka - absolutnie rzecz priorytetowa!

      znowu masz racje, ale u nas w narodzie pokutuje przekonanie, że
      muzyka na zywo to jest TO (te majteczki w kropeczki i inne utwory
      grane na jedno kopyto), a dj to umc-umc z dyskoteki.



      > - dekoracja sali - jeśli nie stać Was na bogate wiązanki na stół,
      błagam, nie
      > stawiajcie tandetnych plastikowych stroików.

      Mi zdecydowanie bardziej przeszkadzaja balony i tandetne dekoracje
      za plecami PM.
      Co do dekoracji - to naturalne kwiaty naturalne górą, lepiej mniej
      ich zamówić, czy lepeij zamówic najtansze gatunki, zawsze to lepeij
      niz guma i plastik.



      > - dajcie coś z siebie gościom - pokażcie własną indywidualność, po
      wejściu do
      > sali powiedzcie parę słów do mikrofonu, podziękujcie za przybycie,
      zaproście
      > do stołu, etc.
      > Kiepsko odebrałam zerową aktywność werbalną młodych. (...) Toastów
      słyszalnych dla każdego oczywiście też nie było,

      byle to gadanie było jednym zdaniem prostym, a nie przemowienia czy
      dukanie do mikrofomu. Juz lepiej by to zrobil w imieniu PM wodzirej.
      Co do toastów słyszalnych, to uwazam, ze raz na poczatku w
      zupełnosci wystarczy.
    • nati.82 Re: Byłam gościem - poweselne refleksje 18.09.08, 17:42
      Racja. Wydaje mi się, że problem leży jednak gdzie indziej. 9 na 10 pań młodych
      przyzna ci rację, a potem okaże się, że u co najmniej 5 z nich wszystkie
      przypadki, o których piszesz wystąpiły. Kamelia ma rację co do tego, że na
      niektóre rzeczy młodzi nie mają wpływu. Jednak chodzi chyba też o tzw. gusta i
      guściki. W sobotę byłam na weselu u bliskiej koleżanki i wróciłam z tej imprezy
      zażenowana bezguściem państwa młodych: balony, dwa ogromne serce za młodymi,
      zabawy po oczepinach, drewniane ławki bez oparć, bo zabrakło krzeseł.... Wczoraj
      ta moja koleżanka zachwycała się całością imprezy, a mi słowa stały w gardle.
      Tak więc to, co dla jednych będzie oczywistym niedopatrzeniem, nietaktem czy
      zwykłym buractwem, dla innych urośnie do rangi zachwytu. A koleżanki o niektóre
      rzeczy naprawdę nie podejrzewałam.
      • kklekss Re: Byłam gościem - poweselne refleksje 18.09.08, 19:42
        Wredne mał.. jesteście i tylko tyle.
      • kaamilka Re: Byłam gościem - poweselne refleksje 18.09.08, 21:11
        No cóż... Krwiec kraje jak mu materii staje. W zeszłym roku też
        byłam na takim weselu jak Ty... Tylko że panna młoda sama mówiła, że
        chce duże wesele, ale nie ze względu na $ bo bogatej rodziny nie ma,
        ale chce po prostu się ze wszystkimi spotkać i pobawić. I właśnie
        była orkiestra z "majteczkami w kropeczki", sztuczne kwiaty i
        balony, papierowe obrusy, zielone krzesła... I dla niej to było
        najlepsze wesele. Ale podobnie jak Twoja panna młoda, tak i moja
        wyglądała uroczo i na tym się skupiałam przy komentarzach z wesela.
      • kamisiunia Re: Byłam gościem - poweselne refleksje 20.09.08, 10:10
        nati.82 napisała:

        Wczora
        > j
        > ta moja koleżanka zachwycała się całością imprezy, a mi słowa stały w gardle.
        > Tak więc to, co dla jednych będzie oczywistym niedopatrzeniem, nietaktem czy
        > zwykłym buractwem, dla innych urośnie do rangi zachwytu. A koleżanki o niektóre
        > rzeczy naprawdę nie podejrzewałam.

        A moze kolezanka po prostu nie zwracala uwagi na te lawki bez oparc czy inne nie
        dopatrzenia...? Tak to jest juz z tego stresu i wszystkiego... Ja np. dopiero
        teraz jak to czytalam to zdalam sobie sprawe, ze u mnie tez bylo jakies dziwne
        serce za nami no i troche balonow... Ale czy myslalam o tym w dniu wesela?
        Mialam to w nosie... a sale stroila restauracja, wiec zobaczylam to dopiero jak
        przyszlam. Na szczescie na stolach staly zywe gozdziki, wiec im wybaczam smile))
        • nati.82 Re: Byłam gościem - poweselne refleksje 20.09.08, 10:31
          No właśnie kamisiunia to jest to, o czym pisałam. Niektórzy ludzie nie zwracają
          uwagi na to, na co inni zwracają w pierwszej kolejności. Dla mnie byłoby
          niedopuszczalne, aby moi goście siedzieli na drewnianej ławce bez oparć, jest to
          wyraz braku szacunku. Ty nie zwracasz uwagi na dekorację, a ja tak.
          • kamisiunia Re: Byłam gościem - poweselne refleksje 20.09.08, 10:40
            A ja sadze ze w dniu slubu sa wazniejsze rzeczy niz balony... Dla mnie tez tka
            lawka jest niedopuszczalna, ale p. mloda w ogole wie, ze takie cos mialo
            miejsce...? Moze nawet nie zauwazyla, a nawet jesli, to co - ma ciagle narzekac
            po weselu na ta lawke? Stalo sie i juz, tego nie odwroci, a moze zabawa i
            atmosfera jej sie podobala... naprawde jest duzo wazniejszych rzeczy niz
            incydenty, na ktore nie mamy wplywu.
            • nati.82 Re: Byłam gościem - poweselne refleksje 20.09.08, 11:41
              ławkę podałam jako jeden z wielu przykładów niedopatrzeń na tym weselu, jeśli
              dla pary młodej ważniejsza jest sama zabawa, to równie dobrze wesele można
              zorganizować gdziekolwiek bez jedzenia, picia, dekoracji, kwiatów na stołach
              itp. Histopatologia pięknie napisała o tym, że należy troszczyć się gości, a
              sprowadza się to nie tylko do dobrej zabawy, czyli tańców.
            • histopatologia Re: Byłam gościem - poweselne refleksje 20.09.08, 14:03
              To nie są incydenty, na które nie ma się wpływu.
              Wesele zaczyna się organizować grubo ponad rok przed godziną zero. I to tylko od wyrobienia estetycznego i osobistych gustów organizatorów zależy kształt tego dnia.

              Wiesz, dla mnie pomysł wydania kilkudziesięciu tysięcy złotych na jednodniową imprezę w gronie ludzi, którzy mimo wspólnego DNA niewiele znaczą w moim życiu, jest szalony. Ale mimo to, gdyby mi coś odbiło i zdecydowałabym się taki bal urządzić, to już teraz wiem, w jakim byłby on kształcie. To prawda, że nie liczy się kolor serwetek, ale trzeba dopilnować wcześniej by one były przy nakryciach.
              Nie ma znaczenia to na czym goście siedzą, ważne by było im wygodnie przez całą noc. Nie ma znaczenia z perspektywy czasu co dostaną do jedzenia. Ale możesz zapisać się w ich pamięci jako 25 panna młoda, która serwuje rosół z makaronem, strogonowa i krokiety, albo pierwsza która podała im zamiast 6 ciepłych, ogranych dań, 3 bardziej wykwintne, których na imprezie zbiorowej jeszcze nie jedli.
              Możesz wyjść z założenia, że ludzie dobrze bawią się przy "Jesteś szalona" i zaprosić kiepską kapelę takie hity mającą w repertuarze, ale możesz też wykonać sporo pracy by znaleźć zespół, który zagra klasyczne rockowe evergreeny w takim stylu, że i ty nie będziesz z żażenowania uszu pokładać po sobie i goście będą szaleć.
              Itd., itd.

              Nie mówcie, że w tym dniu liczy się co innego. Bo gdyby tak było, to nikt nie zawracał by sobie głowy całą bieganiną, pieniędzmi i nerwami.
              I nie mówcie też jak bardzo zależy Wam na obecności 120 najbliższych ludzi tego najważniejszego dnia i wspólnej zabawie z nimi, gdy potem w trakcie tej szampańskiej niby zabawy wybywacie na 5 godzin zrobić zdjęcia.
              • vincentyna Re: Byłam gościem - poweselne refleksje 21.09.08, 21:57
                Ja akurat z swoimi 4 wykwintnymi daniami niekoniecznie zostalam pochwalona, za
                to kuzyn z 15 ordynarnymi daniami bufetowo-garmazeryjnymi, jak najbadziej (bo
                tyle tego bylo, ze czlowiek nie dal rady). To nic, ze po jego weselu mialam
                biegunke przez 3 dni...

                Dla mnie prioryretowa sprawa bylo, by sala z stolikami byla odzielona od sali do
                tancow. Jesli stoly i parkiet znajduje sie w jednej sali to:
                - tanczy sie miedzy schabowymi
                - ci co nie tancza, nie pogadaja (za glosno)
                - siedza wiec i z nudow gapia sie na tanczacych
                - tanczacy zas w pelnym oswietleniu, poddani sa wnikliwej obserwacji znudzonych
                siedzacych

                Mialam dwa oddzielne pietra, gorny z stolikami, klima, swiecami. A na dolnym
                parkiet z glosna muzyka i swiatlami dyskotekowymi. Mozna bylo z gornego poziomu,
                poprzez balustrade obserwowac dolne, ale nie bylo to nachalne. Mlodzi szaleli po
                parkiecie, starsze osoby spokojnie sobie siedzialy, bez bolu glowy, w dyskretnym
                swietle.
                Szczerze polecam !!!
                • szampanna Re: Byłam gościem - poweselne refleksje 22.09.08, 15:25
                  święte słowa! popieram co do przecinka!
                  • ibelin26 Re: Byłam gościem - poweselne refleksje 22.09.08, 15:49
                    Też byłam na weselu 06.09. Wesele malutkie (nie na całą noc)
                    dekoracja skromna, menu typowe, duszno było potwornie mimo, że klima
                    działała,winietek nie było - trochę zamieszania przy siadaniu,
                    ciasno przy stołach, sporo dzieci kręcących sie pod nogami (nie
                    jestem zwolenniczką dzieci na weselach)
                    Ale wytańczyłam sie tak, ze na boso do domu wracałam, a nogi to mnie
                    jeszcze we wtorek bolały.

                    Towrzystwo było wybitnie tańczące, wiec nie było sytuacji, że na
                    pakiecie kręcą sie trzy pary, panowie tańczyli nie tylko ze swoimi
                    partnerkami. Były i tańce grupowe - węże, kółeczka i takie tam.

                    DJ grał ładnie, i standarty weselne (ale nie kiczowato) i standarty
                    rockowe do tańczenia. Oczepin i zabaw weselnych nie było.

                    Towarzystwo szybki sie zintegrowało. Dodam, ze nie znałam nikogo
                    poza młodymi i jedna z par.


                    Mimo pewnych niedogodności impreza była super. Więc - różnie bywa
            • memphis90 Re: Byłam gościem - poweselne refleksje 23.09.08, 11:36
              > A ja sadze ze w dniu slubu sa wazniejsze rzeczy niz balony...
              A ja sądzę, że takie rzeczy jak dekoracja z balonów, brak krzeseł, zabawy
              oczepionowe wzglednie brak wszystkich powyższych ustala się PRZED ślubem...
              Właśnie dlatego, żeby w ten dzień nie martwić się takimi rzeczami. Dekoracja
              sali to nie jest "incydent, na który nie mamy wpływu", to przecież nie bal
              przedszkolaka...
    • julki6 Re: Byłam gościem - poweselne refleksje 22.09.08, 17:00
      Ja jeszcze dodam jedną uwagę z punktu "siedzenia" świadka. Na ostatnich dwóch
      weselach w rodzinie byłam świadkiem i co za tym idzie siedziałam obok państwa
      młodych przy ich stole, jako że stoły w obu wypadkach były "na widoku" i
      właściwie odizolowane to w pewnym momencie okazało się że siedzimy z mężem w
      zupełnej samotności i nie ma do kogo ust otworzyć. Nie zrozumcie mnie źle, ale
      momentami, przy kotlecie, brakowało mi towarzystwasmile
Pełna wersja