Dodaj do ulubionych

Kara za zabicie kota

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.05, 21:06
miejmy nadzieje ze wsadza tego cepa na te 2 lata, ale to i tak malo. Przez
kolejne 5 lat powinien ciezko pracowac spolecznie - za darmo!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: Booge Re: Kara za zabicie kota IP: *.bremultibank.com.pl 09.02.05, 21:35
      Uważam, że powinno się do kodeksu karnego zwrot CR - ciężkie roboty. Taki i
      podobni mu śmiecie tam właśnie powinni kończyć. Jest w tym kraju kilka poważnych
      robót budowlanych.
    • b00g13 Re: Kara za zabicie kota 09.02.05, 22:54
      A wiesz, że proponujesz więcej niż się czasem dostaje za zabicie człowieka?
      • Gość: gosia Re: Kara za zabicie kota IP: *.pai.net.pl 09.02.05, 23:01
        czy myslisz, ze kot mniej cierpial od zakatowanego na smierc czlowieka?
        • b00g13 Re: Kara za zabicie kota 09.02.05, 23:37
          Myślę, że karanie za zabicie kota i za zabicie człowieka niesie inny ciężar
          moralny decyzji. niezależnie od wyznawanego poglądu na sprawę praw zwierząt.

          I choć miło by się było pokłucić, czy za kota powinno się mniej karać niż za
          człowieka, to sednem sprawy jest to by karać inaczej, bo ujednolicanie tutaj
          cięzaru winy jest jest objawem znieczulicy moralnej.

          Dodatkowo. Miło sobie poczytac, że ktoś poszedł na pięć lat za zabici kota.
          Mniej miło gdy obok się widzi, że za pobicie ze skutkiem śmiertelnym ktoś dostał
          trzy.
          • Gość: kick me Re: Kara za zabicie kota IP: *.client.comcast.net 10.02.05, 05:27
            dzisiaj zabil kota- jutro zabije czlowieka... ci co pozwalaja sobie na
            odbieranie zycia z byle powodu nie zasluguja na to zeby nawet o nich
            dyskutowac. oni nie maja hamulcow ktore ich powstrzymaja przed mordem, gwaltem
            itp... ja uwazam ze kary powinny byc takie same. a to ze za pobicie ze
            skutkiem smiertelnym oskarzony proponuje dla siebie 3 czy 4 lata, sad sie na to
            zgadza po poszkodowany nie protestuje (artykul we wczorajszej gazecie...)to juz
            jest inna historia... zwierzeta nie sa winne tym idiotyzmom ktore sie dzieja w
            polskich sadach...
            • astranageriel Re: Kara za zabicie kota 10.02.05, 08:14
              Gość portalu: kick me napisał(a):
              > dzisiaj zabil kota- jutro zabije czlowieka... ci co pozwalaja sobie na
              > odbieranie zycia z byle powodu nie zasluguja na to zeby nawet o nich
              > dyskutowac. oni nie maja hamulcow ktore ich powstrzymaja przed mordem,
              > gwaltem itp... ja uwazam ze kary powinny byc takie same.

              dzis przydarzyla ci sie bzdura zabijajaca smiechem, jutro zabijesz
              czlowieka...

              skoro nie ma co dyskutowac, to ja owszem:
              kary niech sobie beda takie same (prywatnie uwazam, ze zycie okreslonego
              kota moze byc wartosciowsze od zycia okreslonego czlowieka, i na odwrot)
              _pod warunkiem_ ze koty beda sie stosowac do ludzkich kodeksów.

              np. nie wejda na teren mojej posesji zeby marcowo pomrauczec i posikac.
              sasiadowi (czlowiekowi) tez nie pozwalam wchodzic mrauczec i sikac, ino
              psy spuszczam.
              • Gość: mat28 Re: Kara za zabicie kota IP: *.profiline.com.pl 10.02.05, 08:28
                Kary za zabicie kota powinny oczywiście być niższe niż za zabicie człowieka.
                Podobnie jak istnieje kara za zabicie kota a nie ma kary za zabicie muchy.
                Wiąże sie to z poziomem rozwoju i zdolnością do odczuwania i wzbudzania w sobie
                tzw. wyższych uczuć. Jednak i w przypadku kota i w przypadku człowieka powinny
                to być kary na miarę konsekwencji pozbawienia życia istoty na dość wysokim
                poziomie rozwoju (niektórzy ludzie mogliby pozazdrościć kotom ich poziomu
                rozwoju i kojarzenia faktów).
                • astranageriel przepraszam, ale IMO to jakies ekobzdety 10.02.05, 08:54
                  > Kary za zabicie kota powinny oczywiście być niższe niż za zabicie człowieka.

                  bo wypowiada sie tak kto? demokracja? buddyzm? dowolny kot? dowolny
                  czlowiek? (taki bardziej na utylitaryzm, deontonomizm, personalizm,
                  prokotyzm, antyhumanizm nakręcony)?
                  i jak wypowiedz komentuja muchy? (jak czlowiek pojdzie do wiezienia,
                  to przypisana mu mucha bedzie sie miec gorzej, za to lepiej bedzie
                  sie miec mucha latajaca przez kraty w celi.)

                  > Podobnie jak istnieje kara za zabicie kota a nie ma kary za zabicie muchy.

                  a nieslusznie, ze nie ma: muchy sa wystarczajaco karane przez istnienie
                  ptaków, pajaków itd.

                  pomyslec, czlowiek lyknie jakis aktimel czy inny trejdmark - i wpusci w
                  siebie _dobre_ bakterie (a nawet ich _kultury_, hue, hue), zas antybiotykiem
                  dobije / zabije _zle_ bakterie. czy to nie etyczna kategoryzacja bakterii?

                  powinna byc kara za zabijanie dobrych bakterii.

                  (co za ekobzdety.)
    • Gość: Bart Żwirki ile? nt IP: 217.153.156.* 10.02.05, 01:24
    • Gość: x Re: Kara za zabicie kota IP: *.brelocum.pl / *.luc.lodz.arges.net.pl 10.02.05, 07:51
      Ja proponuję pod ścianę i nap... kamieniami w kretyna.
      • Gość: p Re: Kara za zabicie kota IP: *.toya.net.pl 10.02.05, 07:57
        koty sa smierdzące wiec jakos nie zal mi sierściucha.
        ciekawe co obrońcy zwierząt zrobiliby mi za zabicie latem kilkunastu os???
        na pal????????????????
        puknijcie sie w swoje łepetyny. to tylko wszawy kot
        • Gość: mat28 Re: Kara za zabicie kota IP: *.profiline.com.pl 10.02.05, 08:20
          Szkoda mi ciebie. Daje głowę, że po całym dniu bardziej śmierdzisz niż dowolny
          kot. Poza tym masz ograniczony rozumek i to zalicza Cię raczej w szeregi
          zwierząt o poziomie rozwoju osy niż o poziomie rozwoju kota.
        • Gość: literka m Re: Kara za zabicie kota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.05, 08:25
          dokladnie to tylko zwykly siersciuch na ktorym wyzyl sie polglowek rodzaju
          czlowiek. Kara (wyegzekwowana) rzedu 500zl jest w stanie takiego goscia
          naprowadzic na tory normalnosci z ktorych sie ciut wykoleil.

          Chcacym kary wiezienia dla tego dupka, proponuje wziasc sobie na wstrzymanie,
          albo lepiej zastosowac lewatywe -> oczyszcza organizm z toksyn, bedziecie mniej
          saczyc jadu.

          literka m
          • Gość: mat28 Re: Kara za zabicie kota IP: *.profiline.com.pl 10.02.05, 08:31
            Inaczej byś śpiewał, gdyby to był TWÓJ kot.
        • jaela WSZAWY GOŚĆ NAPISAŁ 10.02.05, 09:02
          Gość portalu: p napisał(a):
          >> to tylko wszawy kot

          I w ten sposób gość się przedstawił kim jest: tylko wszawym gościem.
          Przed takimi zwięrzętami rodzaju ludzkiego należy się strzec, one nie mają
          skrupułów. Mogą zrobić krzywdę każdemu kto np. myśli inaczej.
          Puknij się w łepetynę, ale tam pusto i tylko wiatr hula.
    • Gość: emjot Re: Kara za zabicie kota IP: *.kelvn1.qld.optusnet.com.au 10.02.05, 08:36
      No nareszcie i sedziowie zaczeli troche myslec. U nas w Australii przylozyli
      sku..elowi ktory katowal kota kijem 6 mies odsiadki. Dobry poczatek
      • astranageriel nie, sedziowie _przestali_ myslec 10.02.05, 09:04
        a zaczeli stosowac sie do wytycznych ekopoprawnosci.

        nie bylbym za tym, zeby narazac podatnika (nawet australijskiego)
        na 6 miesiecy odsiadkowania sprawcy. lepiej sprawcy plci meskiej
        ucinaac jadra. a sprawczyniom ucinac piersi.

        zupa na jadrach jest smaczniejsza niz zupa z kota, powiadaja chiny.
        a kobiece piersi na surowo sa przepyszne, powiadaja celtowie. bylby
        pozytek, kulinarny.

        (jak wiemy, cywilizacje chin i celtow to zadne cywilizacje.)
        • Gość: mat28 Re: nie, sedziowie _przestali_ myslec IP: *.profiline.com.pl 10.02.05, 09:23
          Przestań ćpać, kiedy wchodzisz na Forum, bo:
          1. twojego bełkotu nie można zrozumieć,
          2. posiadanie narkotyków jest (jeszcze) karalne.
          • astranageriel ty natomiast musisz sie bardziej przylozyc 10.02.05, 09:58
            do narkotykow (bo na Europie cywilizacja sie nie konczy, a nawet
            sie w niej nie zaczyna), za to odstawic mleko spod wasa. mleko
            degeneruje: nawet koty! (patrz "tao zdrowia" i in. ekobzdety)

            miloscia do kotow tez sie mozna odurzac, right?
    • Gość: boliek Re: Kara za zabicie kota IP: 212.160.172.* 10.02.05, 09:23
      Mam dla niego karę:
      Niech go gwałci stado niewyżytych pawianów, do momentu, aż go zapłodnią i
      urodzi nowego kota.
      • Gość: napesse Re: Kara za zabicie kota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.05, 10:48
      • napesse Re: Kara za zabicie kota 10.02.05, 10:51
        Czytając niektóre wypowiedzi myśle, że swiatem rzadzi gatunek, który powinien
        jak najszybcjej zniknąć z planety Ziemia. Przyroda szybko dojdzie do rownowagi
        po tak strasznych rzadach homo sapiens.
        • Gość: literka m musicie zdac sobie sprawe... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.05, 11:14
          ze - czy Wam to sie podoba, czy nie - problem nie polega na smierci kota.

          Problem polega na tym, ze:
          1) byla to smierc kompletnie NIEUZASADNIONA (nastapila w wyniku glupiej,
          nieuzasadnionej agresji)
          2) dosc OKRUTNA (smierc przez ukamieniowanie ludzkosc juz powinna miec za soba)

          Do tych co przyrownuja smierc kota do czlowieka: kochani nie pieprzcie !
          Nawet nie chce mi sie podawac argumentow obalajacych to glupie myslenie, wiec
          streszcze sie do dwoch:

          1) swinie to bonoc jedne z najinteligentniejszych zwierzat (moim skromnym
          zdaniem, napewno bardziej niz koty) a jakos bezkarnie zabijamy i zjadamy je w
          milionach sztuk
          2) polowania to w wiekszosci zabijanie dla przyjemnosci i co ?

          Gdyby to byl moj kot ? Bylbym wsciekly, chetnie bym sprawcy dal po mordzie ALE
          uwierz mi, nie chcialbym zamknac go w wiezieniu.

          Reasumujac, zgadzam sie, ze czyn nalezy do godnych potepienia, ale apeluje o
          umiar.
          • Gość: mat28 Re: musicie zdac sobie sprawe... IP: *.profiline.com.pl 10.02.05, 13:22
            Myślę, że ty po prostu nigdy lub juz dawno nie miałeś żadnego zwierzęcia, do
            którego byłeś przywiązany. I to pozwala ci się wypowiadać tak chłodno.
            Ludzie, którzy mają w domu jakieś zwierzę z czasem zaczynają je traktować jak
            członka rodziny. I obojętne, czy jest to kot czy pies. Dzięki temu nie mogą
            przechodzić obojętnie koło kogoś, kto katuje zwierzę.
            Nie wszystko da się zawsze uzasadnić biorąc to tylko i wyłącznie "na zdrowy
            rozsądek". Wiele reguł rządzących dzisiejszym światem wynika z pewnych
            tradycji, przyzwyczajeń i przekonań. Z tego powodu np. zabijamy zwierzęta
            hodowlane -świnie, krowy, kury (ale też musi się to odbywać w sposób
            humanitarny) a karzemy za zabijanie kotów czy psów. W Polsce nie jada się
            koniny, bo koń ma u nas zupełnie wyjątkowy status. Dlaczego tak jest, jeśli np.
            kozy już się zabija? Bo to jest coś, co ukształtowało sie przez wieki. Pewne
            zwierzęta człowiek traktuje jak swoich potencjalnych lub rzeczywistych
            przyjaciół i to znajduje odbicie w prawie. I tym samym można wytłumaczyć,
            dlaczego zabicie osy nie jest karalne.
            Jeden osobnik tutaj napisał, że koty śmierdzą i dlatego można je zabijać.
            Abstrahując od tego, że koty to jedne z najczystszych zwierząt, to jestem
            ciekaw, co powstrzymuje tego kolesia przed zaciukaniem bezdomnego człowieka. On
            też przecież śmierdzi i jest bezbronny. Zresztą może go nic nie powstrzymuje,
            tylko odpowiednia okazja się jeszcze nie przytrafiła...
            • Gość: literka m Re: musicie zdac sobie sprawe... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.05, 13:50
              > Myślę, że ty po prostu nigdy lub juz dawno nie miałeś żadnego zwierzęcia, do
              > którego byłeś przywiązany. I to pozwala ci się wypowiadać tak chłodno.


              wrecz przeciwnie. Wychowywalem sie w domku jednorodzinnym na przedmiesciach,
              mialem kota(y), psy i pare innych zwierzat. Teraz (niestety) mieszkam w blokach
              na wielkim osiedlu i wlasnie z milosci i szacunku do zwierzat, nie skazuje
              zwierzaka na katorge mieszkania w M3.

              Krotko mowiac, mam wiele szacunku do innych gatunkow, ale mam takze szacunek do
              gatunku ludzkiego. Nie skaze czlowieka za zabicie kota na kare wiezienia !!!
              choc uwazam, ze adekwatna kare powinien poniesc.
              • gray Re: musicie zdac sobie sprawe... 10.02.05, 15:39
                Gość portalu: literka m napisał(a):

                > Krotko mowiac, mam wiele szacunku do innych gatunkow, ale mam takze szacunek
                > do gatunku ludzkiego. Nie skaze czlowieka za zabicie kota na kare wiezienia
                > !!!

                ale napisz konkretnie dlaczego byś tego nie zrobił? no bo chyba nie przez
                szacunek dla gatunku ludzkiego, ktory jako jedyny jest tak ważny, że tylko
                przestępstwa przeciwko niemu są nagradzane więzieniem. z resztą to oczywista
                nieprawda ponieważ więzieniem karane są przestępstwa przeciwko środowisku
                naturalnemu, obronności, gospodarcze i inne nie wyrządzające bezpośrednio szkody
                człowiekowi.

                inna sprawa - to że wychowywałeś się w bezpośredniej bliskości zwierząt nie
                oznacza, że nauczyłeś się je szanować i traktować jak czujące stworzenia.

                tamten robotnik zamordował zwierze, które nic od niego nie chciało, z
                premedytacją i dla zabawy - nie rozumiem jakie okoliczności łagodzące znajdujesz
                dla takiego postępowania.
                • Gość: literka m Re: musicie zdac sobie sprawe... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 12:15
                  > ale napisz konkretnie dlaczego byś tego nie zrobił?

                  bo w mojej hierarchii wartosci wsadzenie czlowieka do wiezienia jest rzecza
                  straszniejsza od zabicia kota. krotko mowiac, uwazam, ze uczynilibysmy tym
                  wiecej zla, niz ten prostak zabijajac kota. Jasne ?

                  > inna sprawa - to że wychowywałeś się w bezpośredniej bliskości zwierząt nie
                  > oznacza, że nauczyłeś się je szanować i traktować jak czujące stworzenia.

                  uwierz mi, nauczylem sie. ale nauczylem sie tez szanowac i traktować jak
                  czujące stworzenia przedstawicieli swojego gatunku, nawet wtedy, gdy zdarza im
                  sie popelnic blad.

                  w swoim zacietrzewieniu przypominacie mi Brigitte Bardot, wielka milosniczke i
                  obronczynie kotow bezdomnych, ktora jednak nie miala skrupulow aby porzucic
                  wlasne dziecko
                  • gray Re: musicie zdac sobie sprawe... 12.02.05, 11:40
                    Gość portalu: literka m napisał(a):

                    > bo w mojej hierarchii wartosci wsadzenie czlowieka do wiezienia jest rzecza
                    > straszniejsza od zabicia kota. krotko mowiac, uwazam, ze uczynilibysmy tym
                    > wiecej zla, niz ten prostak zabijajac kota. Jasne ?

                    faktycznie - zamordowanie kota dla zabawy to rzecz mało straszna. w zasadzie
                    dziwne, że w ogóle ktoś się tym przejął, przecież to tylko kot.

                    > uwierz mi, nauczylem sie. ale nauczylem sie tez szanowac i traktować jak
                    > czujące stworzenia przedstawicieli swojego gatunku, nawet wtedy, gdy zdarza im
                    > sie popelnic blad.

                    heh, no tak popełnił błąd - zapomniał minusa, nie zmienił granicy całkowania,
                    wysiadł na niewłaśiwym przystanku, powiedział do mężczyzny 'proszę pani', dał
                    pani w sklepie za mało pieniędzy... zaiste, napieprzanie w bogu ducha winnego
                    kota kamieniami to błąd.

                    > w swoim zacietrzewieniu przypominacie mi Brigitte Bardot, wielka milosniczke i
                    > obronczynie kotow bezdomnych, ktora jednak nie miala skrupulow aby porzucic
                    > wlasne dziecko

                    a najbardziej nie lubię jak ktoś wkłada mi do ust nie moje słowa.
                    • Gość: literka m Re: musicie zdac sobie sprawe... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.05, 18:27
                      > faktycznie - zamordowanie kota dla zabawy to rzecz mało straszna. w zasadzie
                      > dziwne, że w ogóle ktoś się tym przejął, przecież to tylko kot.

                      nie, to jest rzecz straszna. Jeszcze straszniejsza jest wsadzenie czlowieka do
                      wiezienia. to wszystko.

                      > pani w sklepie za mało pieniędzy... zaiste, napieprzanie w bogu ducha winnego
                      > kota kamieniami to błąd.

                      mozesz podniecac sie przy tym i wzburzac, ale to jest blad. blad popelniony
                      gdzies na etapie wychowania, moze kiedy mial 8 lat, moze 10.

                      > a najbardziej nie lubię jak ktoś wkłada mi do ust nie moje słowa.

                      nie, nie wkladam Ci nie Twoich slow. ja pisze tylko o moich skojarzeniach
                      • gray Re: musicie zdac sobie sprawe... 14.02.05, 18:41
                        Gość portalu: literka m napisał(a):

                        > nie, to jest rzecz straszna. Jeszcze straszniejsza jest wsadzenie czlowieka do
                        > wiezienia. to wszystko.

                        prawda - tam też ktoś może w kogoś rzucać kamieniami...

                        > mozesz podniecac sie przy tym i wzburzac, ale to jest blad. blad popelniony
                        > gdzies na etapie wychowania, moze kiedy mial 8 lat, moze 10.

                        rozumiem, że jeżeli ktoś zabije człowieka to nie może być to następstwo błędu
                        popełnionego gdzieś na etapie wychowania - wybacz, strasznie się plączesz
                        próbując na siłę odseparować od siebie zabójstwo kota i zabójstwo człowieka.
                        jedynym logicznym argumentem jest ten, że traktujesz zwierzęta jako istoty na
                        tyle niższe, że ich bezsensowna śmierć nie robi na tobie żadnego wrażenia, ale
                        chyba boisz się go wypowiedzieć.

                        > nie, nie wkladam Ci nie Twoich slow. ja pisze tylko o moich skojarzeniach

                        a skąd możesz wiedzieć jak ja traktuje dzieci czy kogokolwiek?

                        zastanawiające jest tylko czy skoro obrońców praw zwierząt podejrzewasz o złe
                        traktowanie ludzi to będąc obrońcą praw ludzi źle traktujesz zwierzęta?

                        widzę, że podobnie jak w dyskusji o hipermarketach niewiele z tego wszystkiego
                        do ciebie trafia zatem

                        EOT.
                        • Gość: literka m Re: musicie zdac sobie sprawe... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.05, 11:20
                          > tyle niższe, że ich bezsensowna śmierć nie robi na tobie żadnego wrażenia, ale
                          > chyba boisz się go wypowiedzieć

                          prawda jest gorsza a wyglada taak, ze wsadzenie czlowieka za kratki nie robi na
                          Was zadnego wrazenia. Dla Was pozbywienie czlowieka wolnosci, to jak schowanie
                          dlugopisu do szuflady. Nie zdajecie sobie sprawy z wagi slow "wsadzic go na pol
                          roku"

                          > a skąd możesz wiedzieć jak ja traktuje dzieci czy kogokolwiek?

                          nie pisze o traktowaniu przez Ciebie dzieci, tylko o przykladzie milosci do
                          zwierzat i jednoczesnym jej braku do ludzi. Teraz rozumiesz ?

                          > widzę, że podobnie jak w dyskusji o hipermarketach niewiele z tego wszystkiego
                          > do ciebie trafia zatem

                          hahaha to rzeczowa dyskusja. Moglbym napisac to samo o Tobie. Nic do Ciebie nie
                          trafia.

                          • gray Re: musicie zdac sobie sprawe... 15.02.05, 14:11

                            miało nic nie być ale twoja logika zaczyna przypominać farsę a ja lubię farsy :-)

                            Gość portalu: literka m napisał(a):

                            > prawda jest gorsza a wyglada taak, ze wsadzenie czlowieka za kratki nie robi
                            > na Was zadnego wrazenia.

                            ja jestem ja a nie my.

                            > Dla Was pozbywienie czlowieka wolnosci, to jak schowanie
                            > dlugopisu do szuflady.

                            już raz to napisałem ale nie raczyłeś skomentować a może nawet zauważyć zatem
                            napiszę jeszcze raz - to że uważasz, że chcę wsadzać ludzi do więzienia za nic
                            jest spowodowanem niczym innym ale właśnie tym, że zamordowanie zwierzęcia
                            również masz za nic. nie znajduję innego wytłumaczenia poza tym, że nie należy
                            surowo karać za coś co nie wymaga surowej kary i to jest w porządku, nie w
                            porządku chyba jest natomiast twój system wartości ale jak sam powiedziałeś może
                            to być błąd popełniony gdzieś w procesie wychowania. uważam tak ponieważ nie
                            wierzę w ludzi okrutnych z natury.

                            > Nie zdajecie sobie sprawy z wagi slow "wsadzic go na pol roku"

                            ja, póki co, to widzę, że ktoś tu nie zdaje sobie sprawy z wagi co poniektórych
                            czynów.

                            > nie pisze o traktowaniu przez Ciebie dzieci, tylko o przykladzie milosci do
                            > zwierzat i jednoczesnym jej braku do ludzi. Teraz rozumiesz ?

                            nie szanuję ludzi, którzy nie szanują zwierząt. teraz rozumiesz?

                            > hahaha to rzeczowa dyskusja. Moglbym napisac to samo o Tobie. Nic do Ciebie
                            > nie trafia.

                            jasne ale ja podtykam ci pod nos argumenty a ty piszesz, że nie można bo nie można.
                            • Gość: literka m Re: musicie zdac sobie sprawe... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.05, 15:03
                              > napiszę jeszcze raz - to że uważasz, że chcę wsadzać ludzi do więzienia za nic
                              > jest spowodowanem niczym innym ale właśnie tym, że zamordowanie zwierzęcia
                              > również masz za nic.

                              Gray, ja napisze jeszcze raz, to co znajdziesz w moich postach troche wyzej:
                              smierc kota jest zla, nalezy ukarac sprawce, wyegzekwowana kara pieniezna
                              bedzie idealna. Kary wiezienia (w tym przypadku) moga domagac sie tylko ludzie
                              zupelnie niezdajacy sobie sprawy z jej wielkosci.

                              > ja, póki co, to widzę, że ktoś tu nie zdaje sobie sprawy z wagi co >
                              > poniektórych czynów.

                              tak, jak widze niektorzy przypisuja im znacznie wieksza wage niz rzeczywiscie
                              maja

                              > nie szanuję ludzi, którzy nie szanują zwierząt. teraz rozumiesz?

                              rozumiem, ale to nie jest wystarczajacy powod zeby wsadzac kogos za kratki

                              > jasne ale ja podtykam ci pod nos argumenty a ty piszesz, że nie można bo nie
                              mo
                              > żna.

                              Ale ja Twoje argumenty rozumiem. Tylko, tak jak nie wsadzamy do wiezienia
                              kierowcy za przejechanie skrzyzowania na czerwonym swietle (chyba wage czynu
                              rozumiesz) tak nie wsadzamy do wiezienia kogos kto zabije kota. Karzemy jednak
                              obu.
                              • gray Re: musicie zdac sobie sprawe... 15.02.05, 16:07
                                Gość portalu: literka m napisał(a):

                                > Gray, ja napisze jeszcze raz, to co znajdziesz w moich postach troche wyzej:
                                > smierc kota jest zla,

                                śmierć nie jest zła, morderstwo dla zabawy jest złe.

                                > nalezy ukarac sprawce, wyegzekwowana kara pieniezna
                                > bedzie idealna.

                                i jaka to będzie kara? kilkaset złotych? jeszcze pewnie na raty bo przecież od
                                razu tyle zabrać nie można. jedynym zastępstwem pudła mogą być ewentualnie
                                przymusowe i bezpłatne prace społeczne w schronisku dla zwierząt w dziale z kotami.

                                > Kary wiezienia (w tym przypadku) moga domagac sie tylko ludzie
                                > zupelnie niezdajacy sobie sprawy z jej wielkosci.

                                a co? siedziałeś że wiesz?

                                > tak, jak widze niektorzy przypisuja im znacznie wieksza wage niz rzeczywiscie
                                > maja

                                no i powoli sam dochodzisz do tego co napisałem już dawno - zabicie zwierzęcia
                                dla zabawy nie ma dla ciebie dużego znaczenia, ot kota ktoś ukamienował ku swej
                                uciesze, nie jest to zbyt estetyczne więc trzeba by jakoś paluszkiem pogrozić
                                żeby poprawnie było.

                                > > nie szanuję ludzi, którzy nie szanują zwierząt. teraz rozumiesz?
                                >
                                > rozumiem, ale to nie jest wystarczajacy powod zeby wsadzac kogos za kratki

                                nieszanowanie nie, morderstwo dla zabawy owszem. to nie był przypadek, to było
                                świadome morderstwo dla zabawy a ból kota był taki sam jak ludzki a strach na
                                pewno większy.

                                > Ale ja Twoje argumenty rozumiem. Tylko, tak jak nie wsadzamy do wiezienia
                                > kierowcy za przejechanie skrzyzowania na czerwonym swietle (chyba wage czynu
                                > rozumiesz) tak nie wsadzamy do wiezienia kogos kto zabije kota. Karzemy jednak
                                > obu.

                                kolejny dowód na to, że ty nie rozumiesz wagi czynu i paru innych rzeczy.
                                porównaj sobie kary grożące za oba czyny. dla ułatwienia kawałek ustawy o
                                ochronie zwierząt:

                                1. Kto zabija zwierzę z naruszeniem przepisów art. 6 ust. 1, art. 33 lub art.
                                34 ust. 1-4 albo znęca się nad nim w sposób określony w art. 6 ust. 2,
                                podlega karze pozbawienia wolności do roku, ograniczenia wolności albo
                                grzywny.
                                2. Jeżeli sprawca czynu określonego w ust. 1, działa ze szczególnym okrucieństwem,
                                podlega karze pozbawienia wolności do lat 2, ograniczenia wolności albo
                                grzywny.

                                całość - www.psi.com.pl/animals/ust_o_ochr_zwie/ust_o_ochr_zwierz.htm

                                prawo dopuszcza możliwość pozbawienia wolności i IMO ten przypadek zasługuje na
                                pełny wymiar kary. jedyną okolicznością łagodzącą może być skrucha i propozycja
                                zadośćuczynienia ale co się stało to się nie odstanie - za swoje czyny trzeba
                                odpowiadać a za te najbardziej paskudne trzeba odpowiedzieć najbardziej paskudnie.
                                • Gość: literka m Re: musicie zdac sobie sprawe... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 08:43
                                  > a co? siedziałeś że wiesz?

                                  pomysl, ze wymazujesz sobie z zycia ostatnie pol roku: prace, spotkania ze
                                  znajomymi, imprezy, sylwester, wieczorne ogladanie filmow, zyczenia przy
                                  wigilijnym stole. Nie straszna kara ?

                                  co do paragrafow nie dyskutuje bo one istnieja ->takie jest prawo. Co prawda,
                                  jak powiedziala moja znajoma sedzina, kary przewidziane przez KK sa za wysokie,
                                  bo jak dowodzi statystyka, orzekane sa glownie te przy "dole widelek" a to
                                  znaczy, ze widelki sa zle ustalone, ale nie o tym chcialem.
                                  Mam dwa pytania:
                                  1) jaki jest paragraf i ile przewiduje za zamiar/swiadome planowanie / chec
                                  zabicia /stworzenie zagrozenia zycia drugiego czlowieka. Czy przyznasz mi
                                  racje, ze przejezdzajacy na czerwonym swietle podpadaja pod niego ? Czyli co,
                                  wsadzamy ich za kratki ?(zgodnie z prawem)
                                  2) czy polowanie to nie zabijanie dla przyjemnosci ? Czyli o co chodzi, tylko o
                                  kamienie, jakby facet strzelil do kota ze sztucera, byloby ok. ?


                                  > prawo dopuszcza możliwość pozbawienia wolności i IMO ten przypadek zasługuje
                                  na
                                  > pełny wymiar kary

                                  widzisz i tutaj sie roznimy. ja rowniez uwazam, ze przypadek nalezy ukarac ale
                                  nie zasluguje na pelny wymiar kary. Cala ta dyskusja troche jest bez sensu,
                                  zgadzamy sie co do sedna: "nalezy ukarac" nie zgadzamy sie co do wagi
                                  przestepstwa.

                                  Gray, konczac dyskusje (w koncu ja nie jestem prawnikiem - nie wiem jak Ty -
                                  wiec moge sie mylic) poczekajmy moze GW przedstawi final sprawy. Zobaczymy jak
                                  czyn ten osadza ludzie, ktorzy sa fachowcami. Sam jestem ciekawy, wsadza go ?
                                  Jak myslisz ?
                                  • gray Re: musicie zdac sobie sprawe... 16.02.05, 10:45
                                    Gość portalu: literka m napisał(a):

                                    > pomysl, ze wymazujesz sobie z zycia ostatnie pol roku: prace, spotkania ze
                                    > znajomymi, imprezy, sylwester, wieczorne ogladanie filmow, zyczenia przy
                                    > wigilijnym stole. Nie straszna kara ?

                                    no straszna, straszna - bo taka ma być. za straszny czyn są straszne kary.
                                    niestety zbyt często kary są śmieszne a nie straszne.

                                    > co do paragrafow nie dyskutuje bo one istnieja ->takie jest prawo. Co prawda,
                                    > jak powiedziala moja znajoma sedzina, kary przewidziane przez KK sa za
                                    > wysokie, bo jak dowodzi statystyka, orzekane sa glownie te przy "dole widelek"
                                    > a to znaczy, ze widelki sa zle ustalone, ale nie o tym chcialem.

                                    no to porównaj je z karami na zachodzie albo w stanach. niskie kary są orzekane,
                                    żeby wydawać jak najmniej pieniędzy i nie zapychać przepełnionych więzień ale to
                                    jest patologia - nic innego.

                                    > Mam dwa pytania:
                                    > 1) jaki jest paragraf i ile przewiduje za zamiar/swiadome planowanie / chec
                                    > zabicia /stworzenie zagrozenia zycia drugiego czlowieka. Czy przyznasz mi
                                    > racje, ze przejezdzajacy na czerwonym swietle podpadaja pod niego ? Czyli co,
                                    > wsadzamy ich za kratki ?(zgodnie z prawem)

                                    Art. 92. Kodeksu Wykroczeń
                                    § 1. Kto nie stosuje się do znaku lub sygnału drogowego albo do sygnału lub
                                    polecenia osoby uprawnionej do kierowania ruchem lub do kontroli ruchu
                                    drogowego, podlega karze grzywny albo karze nagany.

                                    > 2) czy polowanie to nie zabijanie dla przyjemnosci ? Czyli o co chodzi, tylko
                                    > o kamienie, jakby facet strzelil do kota ze sztucera, byloby ok. ?

                                    polowanie jest usankcjonowane prawnie w ustawie o ocghronie zwierząt, do której
                                    link ci podałem - widać nie przeczytałeś. oczywiście nie uważam polowań za
                                    właściwą rozrywkę ale zrozumiałe jest, że obecnie służą one do kontroli
                                    populacji zwierząt. w odpowiedzi na twoje pytanie 'czy byłoby ok' odpowiadam, że
                                    nie było ponieważ facet nie był zrzeszony w kółku łowieckim, nie miał pozwolenia
                                    na odstrzał kota, kot nie jest zwierzyną łowną - nie próbuj na siłę wymyślać
                                    argumentów bo robią się coraz głupsze.

                                    > widzisz i tutaj sie roznimy. ja rowniez uwazam, ze przypadek nalezy ukarac ale
                                    > nie zasluguje na pelny wymiar kary. Cala ta dyskusja troche jest bez sensu,
                                    > zgadzamy sie co do sedna: "nalezy ukarac" nie zgadzamy sie co do wagi
                                    > przestepstwa.

                                    brawo, doszedłem do tego wniosku już jakiś czas temu i nawet zdążyłem
                                    odpowiedzieć ci kilka razy na pytanie dlaczego tak jest. odpowiem jeszcze raz -
                                    bo to co czują zwierzęta masz w dupie. proste.

                                    > Gray, konczac dyskusje (w koncu ja nie jestem prawnikiem - nie wiem jak Ty -
                                    > wiec moge sie mylic) poczekajmy moze GW przedstawi final sprawy. Zobaczymy jak
                                    > czyn ten osadza ludzie, ktorzy sa fachowcami. Sam jestem ciekawy, wsadza go ?
                                    > Jak myslisz ?

                                    myślę, że nie bo sądzić go będzie zapewnie ktoś równie głupi jak twoja znajoma
                                    sędzina.
                                    • astranageriel przepraszam ze sie wcinam 16.02.05, 11:56
                                      ale wydaje mi sie spora niekonsekwencja raz powolywac sie na przepis
                                      ustawy o ochronie zwierzat, kiedy indziej stwierdzac ze orzekanie
                                      "niskich kar" to "patologia", a wreszcie sedzine (sedziow?) nazywac
                                      "glupia" (bo nie orzeka po naszej mysli czy jak?)

                                      albo sie jest legalista, albo sie nie jest.


                                      a fyi, jesli ktos przejedzie na czerwonym i zabije czlowieka, to
                                      nie bedzie odpowiadac (przede wszystkim) z kodeksu wykroczen.

                                      skoro wchodzisz w prawo mysliwskie, to przyznaj, ze sa mozlwosci
                                      prawne odstrzalu kotow (chocby wscieklych). specyfika polowan jest
                                      taka, ze strzela sie nie pod nogi, tylko w dal, a wzrok bywa zawodny.
                                      jesli mysliwy bez zezwolenia ustrzeli kota - powie, ze mu sie z lisem
                                      (?) pomylilo, to nic grzywowieziennego mu (mysliwemu) nie zagrozi.
                                      (a zreszta: niska szkodliwosc spoleczna).

                                      najwazniejsze: naiwnoscia grubego kalibru jest sadzic, ze
                                      prawo = moralnosc.
                                      w zwiazku z tym, naiwnoscia jest oceniac, ze jak cos jest oblozone
                                      srozsza sankcja karna, to jest moralnie gorsze.

                                      co dozwolone prawnie moze byc niedozwolone moralnie a co dozwolone
                                      moralnie moze nie byc dozwolone prawnie. pzdr

                                      Ps. pod namysl (w nie za dalekim kontescie wiadomej sprawy) art. 82
                                      par 2. kw: Kto zostawia małoletniego do lat 7 w okolicznościach
                                      umożliwiających mu wzniecenie pożaru, podlega karze grzywny albo
                                      karze nagany.
                                      • gray Re: przepraszam ze sie wcinam 16.02.05, 13:50
                                        astranageriel napisał:

                                        > ale wydaje mi sie spora niekonsekwencja raz powolywac sie na przepis
                                        > ustawy o ochronie zwierzat, kiedy indziej stwierdzac ze orzekanie
                                        > "niskich kar" to "patologia", a wreszcie sedzine (sedziow?) nazywac
                                        > "glupia" (bo nie orzeka po naszej mysli czy jak?)
                                        >
                                        > albo sie jest legalista, albo sie nie jest.

                                        prawo to nie sędzia a sędzia to nie prawo.

                                        > a fyi, jesli ktos przejedzie na czerwonym i zabije czlowieka, to
                                        > nie bedzie odpowiadac (przede wszystkim) z kodeksu wykroczen.

                                        obawiam się że nie ale spróbuj.

                                        > skoro wchodzisz w prawo mysliwskie, to przyznaj, ze sa mozlwosci
                                        > prawne odstrzalu kotow (chocby wscieklych).

                                        odstrzał kotów... no chciałbym to zobaczyć. w każdym bądź razie mówisz tu o
                                        sytuacji wyjątkowej. odstrzał ludzi również jest w pewnych specyficznych
                                        okolicznościach umocowany prawnie a jednak nikt nie przyjmuje linii obrony
                                        polegającej na upieraniu się, że był na wojnie.

                                        > specyfika polowan jest
                                        > taka, ze strzela sie nie pod nogi, tylko w dal, a wzrok bywa zawodny.
                                        > jesli mysliwy bez zezwolenia ustrzeli kota - powie, ze mu sie z lisem
                                        > (?) pomylilo, to nic grzywowieziennego mu (mysliwemu) nie zagrozi.
                                        > (a zreszta: niska szkodliwosc spoleczna).

                                        leśny kot? to chyba ryś a on (ryś) jest pod ochroną.

                                        mówiąc wprost - nie wychodzi ci bycie zabawnym.

                                        > najwazniejsze: naiwnoscia grubego kalibru jest sadzic, ze
                                        > prawo = moralnosc.
                                        > w zwiazku z tym, naiwnoscia jest oceniac, ze jak cos jest oblozone
                                        > srozsza sankcja karna, to jest moralnie gorsze.
                                        >
                                        > co dozwolone prawnie moze byc niedozwolone moralnie a co dozwolone
                                        > moralnie moze nie byc dozwolone prawnie. pzdr

                                        nie rozmawiamy o prawie w całej jego rozciągłości ale o dwóch konkretnych
                                        przypadkach, które to przypadki oceniam jako moralnie niedozwolone. niektórzy
                                        myślą inaczej.

                                        > Ps. pod namysl (w nie za dalekim kontescie wiadomej sprawy) art. 82
                                        > par 2. kw: Kto zostawia małoletniego do lat 7 w okolicznościach
                                        > umożliwiających mu wzniecenie pożaru, podlega karze grzywny albo
                                        > karze nagany.

                                        no i namyśliłeś się?
                                        • astranageriel Re: przepraszam ze sie wcinam 16.02.05, 14:34
                                          gray napisał:
                                          > astranageriel napisał:
                                          > prawo to nie sędzia a sędzia to nie prawo.

                                          ta? a jak sie ma jedno do drugiego?

                                          > > a fyi, jesli ktos przejedzie na czerwonym i zabije czlowieka, to
                                          > > nie bedzie odpowiadac (przede wszystkim) z kodeksu wykroczen.
                                          > obawiam się że nie ale spróbuj.

                                          obawiam się że nie (będzie odpowiadac z kw)?
                                          to czemu przywolywales tamten art. kw?

                                          > odstrzał kotów... no chciałbym to zobaczyć

                                          nie trzeba ogladac. starczy wejsc na fora (mysliwskie, ekologow)

                                          > nikt nie przyjmuje linii obrony
                                          > polegającej na upieraniu się, że był na wojnie.

                                          nie? zabawny jestes.

                                          > > jesli mysliwy bez zezwolenia ustrzeli kota - powie, ze mu sie z lisem
                                          > > (?) pomylilo, to nic grzywowieziennego mu (mysliwemu) nie zagrozi.
                                          > leśny kot? to chyba ryś a on (ryś) jest pod ochroną.

                                          mylisz lisa z rysiem? zabawne.

                                          > mówiąc wprost - nie wychodzi ci bycie zabawnym.

                                          swietnie! jestes zabawny mimo woli. a ja tak nie chce.

                                          > > Ps. pod namysl (w nie za dalekim kontescie wiadomej sprawy) art. 82
                                          > > par 2. kw: Kto zostawia małoletniego do lat 7 w okolicznościach
                                          > > umożliwiających mu wzniecenie pożaru, podlega karze grzywny albo
                                          > > karze nagany.
                                          > no i namyśliłeś się?

                                          ja juz dawno (kw o kant mozna rozbic, skoro ma takie kary). a ty co myslisz?
                                          • gray Re: przepraszam ze sie wcinam 17.02.05, 08:48
                                            astranageriel napisał:

                                            > ta? a jak sie ma jedno do drugiego?

                                            ojej, trzeba tłumaczyć... no trudno - raz mogę.

                                            w odpowiedzi na twój zarzut niekonsekwencji wynikającej z mojego powoływania się
                                            na przepis prawny przy jednoczesnym ktytykowaniu poczynań sędziów stwierdziłem,
                                            że nie są to rzeczy tożsame ani równoznaczne i tym samym żadnych śladów
                                            niekonsekwencji tutaj nie widzę. wg. twojej teorii chwalenie zasad ruchu
                                            drogowego przy jednoczesnym ganieniu poczynań niektórych kierowców również
                                            byłoby niekonsekwencją...

                                            poniał?

                                            > > > a fyi, jesli ktos przejedzie na czerwonym i zabije czlowieka, to
                                            > > > nie bedzie odpowiadac (przede wszystkim) z kodeksu wykroczen.
                                            > > obawiam się że nie ale spróbuj.
                                            >
                                            > obawiam się że nie (będzie odpowiadac z kw)?
                                            > to czemu przywolywales tamten art. kw?

                                            bo chodziło o przejechanie na czerwonym a nie zabicie człowieka. być może w
                                            proponowanej przez ciebie wersji złamanie przepisu z kw również byłoby brane pod
                                            uwagę ale nie byłby to gwóźdź programu w tym procesie.
                                            uważasz, że zabójca stojący na trawniku w parku odpowiadałby z paragrafu
                                            zakazującego deptania tegoż?

                                            > > odstrzał kotów... no chciałbym to zobaczyć
                                            >
                                            > nie trzeba ogladac. starczy wejsc na fora (mysliwskie, ekologow)

                                            ale ja napisałem, że chciałbym zobaczyć a nie wejść na forum.

                                            > > nikt nie przyjmuje linii obrony
                                            > > polegającej na upieraniu się, że był na wojnie.
                                            >
                                            > nie? zabawny jestes.

                                            imie i nazwisko.

                                            > > > jesli mysliwy bez zezwolenia ustrzeli kota - powie, ze mu sie z lis
                                            > em
                                            > > > (?) pomylilo, to nic grzywowieziennego mu (mysliwemu) nie zagrozi.
                                            > > leśny kot? to chyba ryś a on (ryś) jest pod ochroną.
                                            >
                                            > mylisz lisa z rysiem? zabawne.

                                            lis to psowate, my mówimy o kocie

                                            > ja juz dawno (kw o kant mozna rozbic, skoro ma takie kary). a ty co myslisz?

                                            myślę, że jest to przepis, którego w większości przypadków nie da się
                                            wyegzekwować ale w mniejszości owszem.
                                            • astranageriel Re: przepraszam ze sie wcinam 17.02.05, 10:42
                                              gray napisał:
                                              > astranageriel napisał:
                                              > > ta? a jak sie ma jedno do drugiego?
                                              >
                                              > ojej, trzeba tłumaczyć... no trudno - raz mogę.
                                              dzięki :)

                                              > w odpowiedzi na twój zarzut niekonsekwencji wynikającej
                                              > z mojego powoływania się na przepis prawny przy jednoczesnym ktytykowaniu
                                              > poczynań sędziów...

                                              ...no i dalej nie czytam, bo juz teraz nie "ponial".

                                              sedzia / sedzina jest "czescia" prawa. ba, czasami jest czescia
                                              najwazniejsza (patrz terminy "orzecznictwo", "wykladnie"). jesli
                                              krytykujesz poczynania sedziow, krytykujesz system prawny. nie
                                              mozna "powolywac sie" na "przepis prawa", ktory zawiera sie w
                                              systemie, ktory sie krytykuje. tu (owszem, wg mnie) jest ta twoja
                                              niekonwekwencja.

                                              [...]
                                              > bo chodziło o przejechanie na czerwonym a nie zabicie człowieka.
                                              ok. ale uwazasz, ze przepis o jezdzie na czerwonym jest w kw
                                              dlatego, ze ktos nie lubi tego koloru, czy dlatego, ze zagrozone
                                              moze byc zycie czlowieka, czy z innego powodu?

                                              piszesz tak:
                                              > być może w proponowanej przez ciebie wersji złamanie przepisu z kw
                                              > również byłoby brane pod
                                              > uwagę ale nie byłby to gwóźdź programu w tym procesie.

                                              a ja napisalem tak:
                                              "nie bedzie odpowiadac (przede wszystkim) z kodeksu wykroczen"

                                              jesli nadal widzisz sprzecznosc powyzej, to nie moja wina.

                                              > uważasz, że zabójca stojący na trawniku w parku odpowiadałby z paragrafu
                                              > zakazującego deptania tegoż?

                                              (nie napisales "w Polsce"? nie napisales.) no wiec - w systemie prawnym
                                              dopuszczajacym sumowanie kar - dlaczego mialby nie odpowiadac?

                                              > > > odstrzał kotów... no chciałbym to zobaczyć
                                              > > nie trzeba ogladac. starczy wejsc na fora (mysliwskie, ekologow)
                                              > ale ja napisałem, że chciałbym zobaczyć a nie wejść na forum.

                                              ale na forach opisuja: mozna zawierzyc cudzej relacji zamiast wlasnym
                                              oczom. chyba ze masz malo wiary w cudze relacje, no to trudno, zycze
                                              zobaczenia na wlasne oczy.

                                              > > > nikt nie przyjmuje linii obrony
                                              > > > polegającej na upieraniu się, że był na wojnie.
                                              > > nie? zabawny jestes.
                                              > imie i nazwisko.

                                              ee? wez pierwszy lepszy oddzial ss, co zywiolowsze jednostki
                                              wehrmachtu, norymberski sklad oskarzonych. zeby na niemcach
                                              dosc swiezych historycznie poprzestac.

                                              > mylisz lisa z rysiem? zabawne.
                                              > lis to psowate, my mówimy o kocie

                                              no wlasnie, wszedlbys na fora, to bys wiedzial, ze mysliwi ktorzy
                                              (celowo lub omylkowo) ustrzelili kota (dzikiego, walesajacego sie
                                              najmniej 200m poza zabudowaniami) zwykli sie tlumaczyc, ze toto z
                                              daleka "jak lis" wyglada.

                                              eot?
                                    • Gość: literka m Re: musicie zdac sobie sprawe... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 15:31
                                      > niestety zbyt często kary są śmieszne a nie straszne.

                                      Nie zanm cie ale mam wrazenie, ze za cienki bolek jestes na takie sady.

                                      > no to porównaj je z karami na zachodzie albo w stanach

                                      na jakiej podstawie chcesz porownac? Filmow z telewizji ?
                                      faktycznie, jak sie slyszy o wygranym procesie pani ktory suszyla kota w
                                      kuchence mikrofalowej bo nie bylo napisane ze nie wolno, albo o grubasie ktory
                                      dostal milionowe odszkodowanie bo mu nikt nie powiedzial, ze od hamburgerow
                                      zrobi mu sie wielki brzusio, to Bogu dziekuje za normalnosc w naszym kraju.


                                      >nie próbuj na siłę wymyślać
                                      > argumentów bo robią się coraz głupsze.

                                      argumenty sa glupie, bo nie pasuja do twojego toku myslenia.


                                      > myślę, że nie bo sądzić go będzie zapewnie ktoś równie głupi jak twoja znajoma
                                      > sędzina.


                                      wiesz gdzie lezy twoj problem? za latwo przychodzi ci osadzanie ludzi. "faceta
                                      za kratki", "glupia sedzina". Ja wiem, ty jestes jak o. Rydzyk: masz wylacznosc
                                      na prawde i kazdy kto mysli inaczej niz ty jest smieszny.


                                      • gray Re: musicie zdac sobie sprawe... 17.02.05, 09:09
                                        Gość portalu: literka m napisał(a):

                                        > Nie zanm cie ale mam wrazenie, ze za cienki bolek jestes na takie sady.

                                        generalnie rolnictwo mnie nie pociąga więc bardzo być może, że taki sad
                                        przerósłby mnie.

                                        > > no to porównaj je z karami na zachodzie albo w stanach
                                        >
                                        > na jakiej podstawie chcesz porownac? Filmow z telewizji ?

                                        a to jest twoja jedyna i ulubiona metoda? fajnie masz.

                                        > faktycznie, jak sie slyszy o wygranym procesie pani ktory suszyla kota w
                                        > kuchence mikrofalowej bo nie bylo napisane ze nie wolno, albo o grubasie ktory
                                        > dostal milionowe odszkodowanie bo mu nikt nie powiedzial, ze od hamburgerow
                                        > zrobi mu sie wielki brzusio, to Bogu dziekuje za normalnosc w naszym kraju.

                                        a nie uważasz, że troszeczkę odbiegłeś od tematu? ja rozumiem, że lubisz
                                        sensacyjki rodem z 'faktu' i amerykańskie filmy ale oprócz tego istnieje jeszcze
                                        świat rzeczywisty i można się o nim co nieco dowiedzieć. prawo w USA stanowione
                                        jest na poziomie stanów ale przestępstwa są ogólnie surowo karane a te przeciwko
                                        życiu wyjątkowo.

                                        > argumenty sa glupie, bo nie pasuja do twojego toku myslenia.

                                        nie, są głupie uniwersalnie.

                                        > wiesz gdzie lezy twoj problem? za latwo przychodzi ci osadzanie ludzi. "faceta
                                        > za kratki", "glupia sedzina".

                                        a co? uważasz to za mądre? kary przewidziane przez prawo są za wysokie ponieważ
                                        sędziowie orzekają najłagodniejsze wymiary. to ja już nie rozumiem - wydawało mi
                                        się, że to sędzia ma postępować wg. wytycznych prawa a nie prawo ma się
                                        przystosowywać do widzimisię sędziego ale być może twoja znajoma sędzina i
                                        reszta sędziowskiego sobiepaństwa mają racje - prawo przeszkadza, oni będą
                                        wymyślać kary na bierząco, są tacy boscy że mogą - ROTFL.
                                    • napesse Re: musicie zdac sobie sprawe... 16.02.05, 20:04
                                      od paru lat zajmuję się problematyką opieki nad zwierzętami i muszę wam
                                      powiedzieć, że zabicie kota kamieniem, wobec tego czego się dopuszcza nasz
                                      naród ( podobno chrześcijański), jest niemal humanitarnym pozbawieniem życia.
                                      Koty się wiesza, żywcem pali, bądź zbija z drewienka krzyż, a następnie
                                      przybija się łapki i nogi zwierzęcia i np. puszcza na wodę...Pomysłowość w
                                      dręczeniu zwierząt jest przeogromna. Walczymy o kary więzienia dla ludzi,
                                      którzy pozbawiają życia niewinne zwierzęta, bowiem już na całym świecie
                                      wprowadzane są coraz surowsze kary dla tego rodzaju przestępstw.Ludzie
                                      argumentują, że to tylko kot, czy pies... Nie można rozumować w ten sposób
                                      bowiem są to istoty, które czują ból, strach, tak samo odczuwają radość czy
                                      cierpienie. Nie zapominajmy ,że tylko dlatego, że mamy lepiej rozinięte półkóle
                                      mózgowe ( oczywiścien nie wszyscy)mamy prawo uważać się za istoty najważniejsze
                                      w królestwie zwierząt, do którego przecież należymy.
                                      Wierzcie mi , cierpienie zwierzęcia jest nieporównywalnie tragiczniejsze w
                                      wymowie, ponieważ nie może wyartykułować jak b.cierpi ( tak jak człowiek),
                                      poskarżyć się czy szukać pomocy. Zwierzę nie jest rzeczą !!!
                                      • Gość: literka m nepesse, ciekawie piszesz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.05, 08:25
                                        pozwolilem sobie zacytowac fragmentu Twojego tekstu :

                                        > bowiem są to istoty, które czują ból, strach, tak samo odczuwają radość czy
                                        > cierpienie

                                        i dalej:

                                        > cierpienie zwierzęcia jest nieporównywalnie tragiczniejsze w
                                        > wymowie, ponieważ nie może wyartykułować jak b.cierpi ( tak jak człowiek),
                                        > poskarżyć się czy szukać pomocy.

                                        czyli:
                                        - czują ból
                                        - czuja strach
                                        - odczuwają radość
                                        - odczuwaja cierpienie
                                        - nie może wyartykułować jak b.cierpi
                                        - nie moze sie poskarżyć
                                        - nie moze szukać pomocy

                                        tak mi sie nasunelo, ktory z powyzszych punktow nie dotyczy plodu ludzkiego,
                                        ktory to w prawie calym nowoczesnym swiecie mozna eksterminowac w jeden z
                                        najokrutniejszych (rozerwanie na czesci) sposobow ?

                                        • gray Re: nepesse, ciekawie piszesz... 17.02.05, 08:30

                                          do 12 tygodnia płód nie posiada działającego układu nerwowego a zatem nie czuje
                                          zupełnie nic.

                                          może jest za wcześnie na nasuwanie się...
                                          • astranageriel Re: nepesse, ciekawie piszesz... 17.02.05, 08:57
                                            gray zamacil kiedy napisał:
                                            > do 12 tygodnia płód nie posiada [itd.]

                                            do 12 tygodnia ciazy płód nie istnieje.
                                            i tylko dlatego nie posiada.
                                            • gray Re: nepesse, ciekawie piszesz... 17.02.05, 09:13

                                              tak, wg. definicji zarodek staje się płodem od 12 tygodnia ciąży. jak nazywa się
                                              wcześniej?
                                              • astranageriel Re: nepesse, ciekawie piszesz... 17.02.05, 09:22
                                                gray napisał:

                                                > tak, wg. definicji zarodek staje się płodem od 12 tygodnia ciąży.
                                                > jak nazywa się wcześniej?

                                                czy to jest podchwytliwe pytanie w rodzaju:
                                                [nastolatek to czlowiek co ma nascie lat, a jak sie nazywa wczesniej?]
                                                jesli ktos ma problem ze znalezieniem nazwy wlasciwej, to nie powod
                                                zeby stosowac nazwe niewlasciwa. right?
                                                • gray Re: nepesse, ciekawie piszesz... 17.02.05, 09:35

                                                  nie, po prostu nie wiem jak to się nazywa więc pytam.

                                                  co do zwyczajów to również nienajładniej jest opierwiaszczać kogoś za
                                                  nieznajomość terminów o których samemu nie masz pojęcia.

                                                  co powiesz na 'zygota'?
                                                  • astranageriel Re: nepesse, ciekawie piszesz... 17.02.05, 10:02
                                                    gray napisał:

                                                    > nie, po prostu nie wiem jak to się nazywa więc pytam.

                                                    jak sie ktos ze dwa razy na grayu sparzyl, to za trzecim razem
                                                    chucha. (moje prywatne odczucie). dlatego podchodze ostroznie
                                                    czy akurat kpisz czy moze o droge pytasz.

                                                    skoro jednak pytasz o droge, to odpowiadam: embrion, zarodek,
                                                    morula, gastrula, implant, zygota, kolejnosc zmyslona, zalezna
                                                    od tego o czym chcesz mowic. ksiadz - ale i prawnik - dorzuci
                                                    rowniez: nasciturus.

                                                    proponuje "zarodek w fazie przedplodowej" lub po prostu:
                                                    "zarodek [tygodniowy, dwutygodniowy itd.] - lub tez proponuje
                                                    poszukiwania na wlasna reke. nie wszystko musi miec swoja nazwe.

                                                    > co do zwyczajów to również nienajładniej jest opierwiaszczać kogoś za
                                                    > nieznajomość terminów o których samemu nie masz pojęcia.

                                                    nie pytales o ten sam termin. ja (o ile moge sie domyslic znaczenia
                                                    slowa:) 'opierwiascilem' za "plod", a nie za nazwe jakiegos bytu
                                                    przedplodowego. czy uwazasz, ze lepiej byloby pozwolic ci na babola?

                                                    no i nie sugerowalem, ze "nie znasz", tylko ze macisz. bo de facto
                                                    napisales prawde: cos, co nie istnieje faktycznie nie ma s. nerwowego.

                                                    na koniec, to ze sie nie odpowiada na pytanie, nie znaczy ze sie nie
                                                    zna odpowiedzi na pytanie. jesli wiec bedziesz wykazywal brak logiki
                                                    bezprzeslankowymi domniemaniami "nieznajomość terminów o których samemu
                                                    nie masz pojęcia", to nie zdziw sie jesli beda odsylac do encylopedii
                                                    albo na drzewo. (niemniej) pzdr
                                                  • gray Re: nepesse, ciekawie piszesz... 17.02.05, 10:24
                                                    astranageriel napisał:

                                                    > skoro jednak pytasz o droge, to odpowiadam: embrion, zarodek,

                                                    zarodek (embrion) to nazwa dla organizmu od zapłodnienia (u niektórych niższych
                                                    zwierząt nawet przed zapłodnieniem) do momentu opuszczenia ciała matki lub
                                                    wyklucia z jaja zatem to określenie ogólniejsze od płodu.

                                                    > morula,

                                                    to kilkanaście komórek - do 12 tygodnia jest ich trochę więcej zatem za
                                                    szczególnie tym razem.

                                                    > gastrula,

                                                    też za szczególnie - to dopiero etap wykształcania się listków zarodkowych.

                                                    > implant,

                                                    a tego to nawet nie słyszałem w takim kontekście.

                                                    > zygota,

                                                    chyba najbliżej aczkolwiek wg. encyklopedii PWN jest to określenie dosyć ogólne.

                                                    > ksiadz - ale i prawnik - dorzuci rowniez: nasciturus.

                                                    za dużo z biologią wspólnego to nie ma.

                                                    > proponuje "zarodek w fazie przedplodowej" lub po prostu:
                                                    > "zarodek [tygodniowy, dwutygodniowy itd.]

                                                    na obecnym etapie badań to chyba najlepsze.

                                                    > nie pytales o ten sam termin. ja (o ile moge sie domyslic znaczenia
                                                    > slowa:) 'opierwiascilem' za "plod", a nie za nazwe jakiegos bytu
                                                    > przedplodowego. czy uwazasz, ze lepiej byloby pozwolic ci na babola?

                                                    > no i nie sugerowalem, ze "nie znasz", tylko ze macisz. bo de facto
                                                    > napisales prawde: cos, co nie istnieje faktycznie nie ma s. nerwowego.
                                                    >
                                                    > na koniec, to ze sie nie odpowiada na pytanie, nie znaczy ze sie nie
                                                    > zna odpowiedzi na pytanie. jesli wiec bedziesz wykazywal brak logiki
                                                    > bezprzeslankowymi domniemaniami "nieznajomość terminów o których samemu
                                                    > nie masz pojęcia", to nie zdziw sie jesli beda odsylac do encylopedii
                                                    > albo na drzewo. (niemniej) pzdr

                                                    wszystko się sprowadza do tego czy ktoś chce się dzielić wiedzą czy próbuje być
                                                    wielkopańsko złośliwy. wszystkie (oprócz tajemniczego implantu) określenia przez
                                                    ciebie podane są mi znane (rodzice biolodzy w pewien sposób oddziaływują na
                                                    człowieka) ale, tak jak napisałem, żadna nie jest stuprocentowo dokładna.

                                                    btw - właśnie znalazłem, nie wiem na ile poprawną, definicję płodu jako
                                                    organizmu rozwijającego się od 8 tygodni - zapewne zależy jakie cechy
                                                    morfologiczne bierze się pod uwagę.
                                                  • astranageriel Re: nepesse, ciekawie piszesz... 17.02.05, 11:00
                                                    gray napisał:

                                                    za szczegolnie...za nieszczegolnie...nie biologicznie...
                                                    czepiasz sie. napisalem, ze uzycie nazwy zalezy "od tego o czym chcesz
                                                    mowic" nie napisales, ze chodzi ci o nazwe stosowana wylacznie przez
                                                    biologow dla okreslenia bytu "od poczecia do plodu".

                                                    (btw, implant: byt, ktory sie zagniezdzi ("zaimplantuje") w jamie macicy
                                                    [lub poza nia w ciazach ektopowych])

                                                    > wszystko się sprowadza do tego czy ktoś chce się dzielić wiedzą

                                                    ja sie chetnie podziele wiedza, jeszcze chetniej poslucham cudzej.
                                                    podzielilem sie wiedza, ze uzywasz slowa 'plod' metnie. za to ty
                                                    nie podzieliles sie wiedza czy iyo lepiej / ladniej / netykietniej
                                                    byloby zmilczec twojego babola. nie podzieliles sie tez wiedza
                                                    czy jak sie wprowadza babolem w blad, to takie dzielenie jest
                                                    lepsze / ladniejsze / netykietniejsze.

                                                    > czy próbuje być wielkopańsko złośliwy.

                                                    nadal pozwalasz sobie na bezpodstawne przytyki, wiec zamiast mnie:
                                                    zwiedzaj drzewo. eot.
                                          • Gość: literka m Re: nepesse, ciekawie piszesz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.05, 09:05
                                            3- tydzien zaczyna ksztaltowac sie system nerwowy
                                            6- serce zaczyna bic
                                            12 - plod w pelni odczuwa bol

                                            To czy odczuwa bol w 10 tygodniu pewne nie jest, pewne jest ze na pewno odczuwa
                                            od 12. Faktem jest, ze na swiecie usuwa sie takze ciaze po tym terminie.

                                            przyjmujac kryterium bolu, trzeba by rozpatrzyc jak zginal kot, bo jesli od
                                            razu i od pierwszego kamienia, to bolu tez nie czul, albo czul go bardzo
                                            krotko, wiec nie ma problemu. Jak myslisz Gray ?
                                            • gray Re: nepesse, ciekawie piszesz... 17.02.05, 09:19
                                              Gość portalu: literka m napisał(a):

                                              > od 12. Faktem jest, ze na swiecie usuwa sie takze ciaze po tym terminie.

                                              to nie jest najstraszniejsza rzecz, którą się robi na świecie, wierz mi.

                                              > przyjmujac kryterium bolu, trzeba by rozpatrzyc jak zginal kot, bo jesli od
                                              > razu i od pierwszego kamienia, to bolu tez nie czul, albo czul go bardzo
                                              > krotko, wiec nie ma problemu. Jak myslisz Gray ?

                                              przeczytaj artykuł jeszcze raz to będziesz wiedzieć. a może to będzie pierwszy raz?
                                              • Gość: literka m Re: nepesse, ciekawie piszesz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.05, 09:22
                                                > > od 12. Faktem jest, ze na swiecie usuwa sie takze ciaze po tym terminie.
                                                >
                                                > to nie jest najstraszniejsza rzecz, którą się robi na świecie, wierz mi.

                                                wierze ci. ale razi brak konsekwencji, nie ?
                                                • gray Re: nepesse, ciekawie piszesz... 17.02.05, 09:23

                                                  czyjej? mojej?
                                                  • Gość: literka m Re: nepesse, ciekawie piszesz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.05, 09:59
                                                    nie. tych co ustalaja normy prawne
                                                  • gray Re: nepesse, ciekawie piszesz... 17.02.05, 10:26

                                                    i co ja mam z nimi wspólnego? poza tym - jakie to są miejsca, w których wolno to
                                                    robić i kto ustalił tam normy prawne?
    • Gość: ola A jak ta firma komentuje te sprawe??????? IP: *.esmerk.com 10.02.05, 11:02
      Prosimy o komentarz z firmy zatrudniajacej tego debila???!!!! Bedziemy
      wiedzieli z kim nie podpisywac kontraktu!!!
      • Gość: literka m nastepna nawiedzona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.05, 11:18
        Olu, czekam az dorosniesz i bedziesz w jakiesj firmie odpowiedzialna za
        zatrudnianie ludzi. Dostaniesz np polecenie: 40 robotnikow fizycznych, 15
        murarzy, 10 hydraulikow i dwa tygodnie na znalezienie i zatrudnienie wszystkich.
        Bedziesz im zadawac pytanie "czy zabilby pan kota kamieniami" ?

        rozsadku troche!!!
        • Gość: Ola Na poczatku tez tak mowili o segregacji rasowej... IP: *.esmerk.com 11.02.05, 09:40
          Nie wiem czy miales kiedys prawdziwe interview w sprawie pracy ale tam gdzie ja
          zyje nawet robol ma testy na osobowosc i jak sie okaze ze jest psycholem to go
          nie zatrudnia...
          • Gość: literka m Re: Na poczatku tez tak mowili o segregacji rasow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 12:06
            > Nie wiem czy miales kiedys prawdziwe interview w sprawie pracy ale tam gdzie
            ja
            > zyje nawet robol ma testy na osobowosc i jak sie okaze ze jest psycholem to
            go
            > nie zatrudnia...

            naiwnoscia jest sadzenie, ze takie testy uchronia przed takimi kwiatkami (kazdy
            psycholog Ci to powie, znam takich ktorzy wogole watpia w sens wiekszosci
            testow na osobowosc)
    • jaandrew Re: Kara za zabicie kota 10.02.05, 19:32
      Jak zwykle ble ble ele obroncy zwierzat sie znalezli jesli tak bardzo kochacie
      zwierzaki to na marmurowa i tam usypiac bezpanskie koty roznoszace chorobska
      powinniscie je jeszcze polapac po komurkach i bylby spokoj

      • gray Re: Kara za zabicie kota 11.02.05, 07:49
        jaandrew napisał:

        > Jak zwykle ble ble ele obroncy zwierzat sie znalezli jesli tak bardzo kochacie
        > zwierzaki to na marmurowa i tam usypiac bezpanskie koty

        aaa

        kotki dwa

        szaro-bure obydwa

        :-)
      • Gość: mat28 Re: Kara za zabicie kota IP: *.profiline.com.pl 11.02.05, 08:31
        Kolego albo jeszcze jestes tak mlody, ze nic nie rozumiesz albo jestes
        kompletnym ignorantem. Nawet nie wiesz, jaka bzdure teraz powiedziales.
        To wlasnie dzieki kotom nie zdechles jeszcze np. na dżumę. Szczególnie
        mieszkając w dużym mieście powinieneś o tym pamiętać. Koty nie tylko nie
        roznoszą żadnych groźnych dla człowieka chorób ale zapobiegają bezgranicznemu
        namnażaniu się szczurów, które przenoszą dżumę i inne choroby.
        Czytałeś kiedyś książkę "Dżuma"? Zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego kilkaset
        lat temu wiele chorób, które dziś można stłumić w zarodku zamieniało się od
        razu w ogólnoeuropejską epidemię? Nie dlatego, że nie było leków (dziś na wiele
        chorób zakaźnych też ich nie ma) ale dlatego, że ludzie zabijali koty uznane za
        zwierzęta nieczyste (i nie chodziło o to że są brudne). To od razu doprowadziło
        do gwałtownego wzrostu populacji szczurów i innych gryzoni, czego konsekwencją
        było wyginięcie połowy ludzi na kontynencie. Więc może zamiast wypowiadać się o
        usypianiu bezpańskich kotów zacząłbyś mówić o ich sterylizacji i kontrolowaniu
        liczby populacji tak, jak kontroluje się np. lisy.
      • Gość: mat28 Przesądy IP: *.profiline.com.pl 11.02.05, 08:34
        I jeszcze jedno. Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, że wrogie podejście
        niektórych ludzi do kotów w prostej linii wywodzi się ze średniowiecznych
        przesądów szerzonych przez Kościół i świętą inkwizycję. A to chyba chluby
        dzisiaj nie przynosi...
        • astranageriel dlugo! (ogólnie; on-off-topikowo) 11.02.05, 10:56
          Gość portalu: mat28 napisał(a):
          > wrogie podejście niektórych ludzi do kotów w prostej linii wywodzi się
          > ze średniowiecznych przesądów
          czy to ten sam mat28, który napisal wyzej: "Dlaczego tak jest, jeśli np.
          kozy już się zabija? Bo to jest coś, co ukształtowało sie przez wieki."

          Podpowiedzialem (choc "bełkotu nie można zrozumieć"), ze w kulturach
          bywa roznie. Starzy Grecy byli pedofilami, starych Rzymian cieszyly
          lwy harcujace po Koloseum, starzy Celtowie byli kanibalami, a stara
          Inkwizycja topila koty (hurtem, z czarownicami).

          To wszystko sa kulturowe ingrediencje cywilizacyjnej zupy.
          No to powołujemy sie na ciaglosc cywilizacyjna - czy nie?

          Dlaczego czlowiek cywilizowany wybiera, ze kot jest fajny - ale szczur
          juz nie bardzo? (Mat28 pisal o szczurach a propos dzumy.) Czuje tu oblude.
          Czy chodzi o ukochanie zwierzat - czy tylko o ukochanie wybranych?
          Serce jednak sluga? (Pytajac wprost: czy szczura mozna obic kamieniami?)

          Ale nawet tym wybranym gatunkom - czy czlowiek pozwala im zyc jak natura
          chciala? Ano nie. Kot w naturze nie sika do kuwet, nie jest wysterylizowany?
          Czlowiek wystepuje przeciw naturze kochanych zwierzat. (I znnów czuje oblude.)

          Z innej beczki:
          A co z wolnoscia przekonan? Jesli powiem ze w mojej kulturze miesciloby
          sie zjadanie kota, kto by mnie potepil? Czy by ocenil, ze moja kultura
          gorsza, czy demokratycznie pozwolil mi sie w niej odnajdywac? A kiedy ktos
          jednak zacznie oceniac, ze ta kultura zla (bo zabija sie koty kamieniem),
          a tamta lepsza (bo zabija sie koty "humanitarnie"), a owamta najlepsza (bo
          swiadomie nie zabija sie istot zywych: kotow, swin, os, szczurow, roslin,
          bakterii) - czy natychmiast nie dojdziemy do absurdów?

          Czy ratunek w demokracji?
          Skoro demokratyczne prawo karze za zabicie kota, jest to (tj. "zabicie
          kota") z definicji etycznym zlem? Ta etyka jest sluszna, której jest
          wiecej w sejmie? Mozna twierdzic cos takiego.
          Ale ja dotwierdze, ze demokracji nie ma. Skoro polowa demosu nie idzie do
          wyborow. A nawet kiedy demos wyraznie czegos chce, to bywa, że reprezentanci
          demosu nie sluchaja (przyklad: "domaganie sie przywrocenia kary smierci".)
          Tym bardziej nic nam po demokracji, ze ona etycznie uludna. Stanowi chwilowe
          prawo, a nie etyke. Przeciez mozemy sobie wyobrazic, ze demokratyczne prawo
          nagradza za cos zabijanie kotow. [Obecnie nagradza - kiedy dotuje - hodowle
          trzody na ubój.] Czy zabijanie kotów w dniu wejscia ustawy w zycie zmieniloby
          swój etyczny biegun? Pewnie nie.

          Zreszta prawo to jest zbior praw, ale i obowiazkow. Jesli otaczamy kota
          opieka prawna, jesli wlaczamy go w sytem prawnej ochrony, to nakladamy
          równiez obowiazki - na niego - albo na jego wlasciciela / opiekuna.
          Obowiazki przestrzegania prawa. Podaje przyklad: koty naruszaja granice
          mojej posesji i zasmierduja co popadnie. Jak mam sie bronic, by zadowolic
          i demokrację, i przywoitosc? (Pytanie retoryczne.)

          Więc jesli nie zdobycze cywilizacji, jesli nie uludy demokracji, to co?
          Otoz wewnetrzne poczucie moralnosci.

          Ja nie zabijam i nie zjadam kotów dlatego, ze boje sie paragrafu, ale
          _dlatego_, ze mi sumienie zabrania. (Z podobnej beczki, palnal kiedys
          Kazik Staszewski na lamach GW, ze gdyby srogo karac wlascicieli psow
          za niesprzatanie kupy, to by bylo dobrze. Kazik ma / mial skrzywione
          wnioskowanie: bo to nie strach przed mandatem powinien kazac komus
          sprzatac psia kupe - ale wyczucie estetyki, wychowanie, w tle - etyka.)

          Mysle, ze tzw. obroncy i milosnicy kotow i innych zwierzat zgodza sie,
          ze wewnetrzne wyczucie tego, co dobre a co zle, to optymalny drogowskaz?
          No to teraz zacytujmy roznych autorow z teog watku:

          1. miejmy nadzieje ze wsadza tego cepa na te 2 lata, ale to i tak malo.
          2. Taki i podobni mu śmiecie tam właśnie powinni kończyć.
          3. nap... kamieniami w kretyna
          4. Niech go gwałci stado niewyżytych pawianów
          5. "nie podpisywac kontraktu" (z firmą zatrudniajacą tego debila)

          (Zwróccie zreszta uwage, jak w sasiednim watku o "bohaterskim chlopcu"
          czy w innych tzw. emocjogennych watkach - odglosy obroncow praw dziecka,
          kobiety, kota, moralnosci - bywaja glosami plugawymi - i jak sie feruje
          rynsztokowe wyroki.)

          (I nie, nie wolno powolywac sie na emocjonalnosc. Bo wtedy ten robotnik
          powola sie, ze on "w przyplywie emocji" ciskal w kota kamieniami.)
          (A czy slowa sa wazne? Pewnie, ze tak. Slowa tworza rzeczywistosc.
          NB, Grayu, w kulturze która ja znam, zwierzat sie nie "morduje".)

          Moj wniosek jest smutny. Jesli powyzsze 1..2..3..4..5..hasla to sa
          odglosy sumien, jesli to sa echa moralnosci obroncow kotow, to zal,
          ze koty maja obroncow. Robotnik co rzucal wydaje mi sie uczciwszy w
          swym tepym czynie: on rzucal kamieniami, by odgonic / zabic i kropka.
          - nie by chronic moralnosc, propagowac sluszne obyczaje, niesc kagan
          cywilizacji itd. (Cywlizacja, choc naiwnym zdaje sie inaczej, nadal
          tkwi w rozemocjonowanej tluszczy spod ikwizycyjnego stosu.)
          • Gość: mat28 Re: dlugo! (ogólnie; on-off-topikowo) IP: *.profiline.com.pl 11.02.05, 12:36
            Ufff, rzeczywiście było długo, panie astra_coś_tam. Ale jakoś dobrnąłem do
            końca.

            1. Jeśli chodzi o ciągłość historyczną. Piszemy tutaj o stosunku ludzi wobec
            zwierząt. Mieszanie do tego pedofilii w Grecji to już zbyt daleko idąca
            konotacja. Zresztą nawet wtedy nie ma tutaj żadnej sprzeczności. Ciągłość
            cyzilizacyjna jest taka, że na przestrzeni dziejów pedofilia w Grecji stopniowo
            wygasła i jest teraz karana a stosunek do zwierząt stopniowo się polepszał i
            teraz przemoc wobec nich jest karana. Gdzie tu sprzeczność? I jedno i drugie
            powstało na drodze ewolucji ludzkiego myślenia o otaczającym ich świecie.

            2.
            > Dlaczego czlowiek cywilizowany wybiera, ze kot jest fajny - ale szczur
            > juz nie bardzo? (Mat28 pisal o szczurach a propos dzumy.) Czuje tu oblude.
            > Czy chodzi o ukochanie zwierzat - czy tylko o ukochanie wybranych?
            > Serce jednak sluga? (Pytajac wprost: czy szczura mozna obic kamieniami?)

            Czy ja mówię, że szczur jest niefajny? Wiele osób hoduje szczury w domu i
            nikomu nic do tego. Wiele też ich nie hoduje, bo sie boją albo brzydzą. Ale nie
            mają prawa z tego powodu przyjść do mnie do domu i zabić mojego szczura ani
            żadnego innego, który nie stanowi dla nich zagrożenia. Natomiast nie ulega
            chyba wątpliwości, że szczury żyjące dziko roznoszą groźne choroby i w
            nadmiernej ilości są zagrożeniem dla człowieka. Dlatego potrzebne są koty.
            Czy szczura mozna obić kamieniami lub BEZSENSOWNIE zabić w inny sposób?
            Oczywiście, że nie można. Wyjątek stanowią oczywiście sytuacje, gdy populacja
            szczurów zaczyna zagrażać ludziom - wtedy stosuje sie deratyzację. Ale trzeba
            pamiętać, że takie sztuczne zabiegi nie byłyby potrzebne, gdybyśmy dbali o
            odpowiednia ilośc kotów w sąsiedztwie szczurów. Ekologia się tutaj kłania panie
            a. i nie ma ona nic wspólnego z lubieniem lub nielubieniem jakiegoś gatunku.

            3. Jeśli chodzi o występowanie przeciw naturze zwierząt. A czy Tobie sie
            wydaje, że człowiek od stworzenia świata sikał do muszli klozetowej? Czy w
            związku z tym to, że ludzie mają WC w domach i z nich korzystają to jest
            przeciwko ich naturze?

            4. Teraz o różnych kulturach, w których zjada sie koty. Mówimy tutaj o kulturze
            obejmującej całe narody a nie poszczególnych ludzi. Jeśli np. w Tajlandii je
            sie kocie mięso to mi nic do tego. Podobnie jak Tajom nic do tego, że gdy tutaj
            przyjadą to za podanie kociego mięsa w restauracji lub barze pójdą siedzieć. Bo
            u nas jest inna kultura a oni przyjeżdżając do Polski muszą się pewnym zasadom
            podporządkować. I tyle.

            5.
            > Mysle, ze tzw. obroncy i milosnicy kotow i innych zwierzat zgodza sie,
            > ze wewnetrzne wyczucie tego, co dobre a co zle, to optymalny drogowskaz?

            To byłoby dobre w idealnym społeczeństwie. Wprowadzając taką zasadę w
            społeczeństwie rzeczywistym właściwie wprowadzilibyśmy anarchię, bo każdy
            robiłby to, co mu się podoba i co uznaje za słuszne, powołując się na swoje
            sumienie. A sumienia sa różne - jednym nie pozwalają jeść mięsa a innym
            pozwalają zabić człowieka bez mrugnięcia powieką. A to z demokracją już
            niewiele ma wspólnego.







            • astranageriel Re: dlugo! (ogólnie; on-off-topikowo) 11.02.05, 13:42
              1. Chcialem tylko uswiadomic ze nie ma czegos takiego jak cywilizacja,
              ktora _rozwija sie_ w jakis system _optymalny_. nie mozna stwierdzic,
              ze za 100 lat cywilizacja bedzie bardziej etyczna niz dzis. nie mozna
              stwierdzic, ze cywilizacja w czasie zmierza ku _dobremu_: ona zmierza co
              najwyzej ku _innemu_. Stąd nieprawda, ze "stosunek do zwierzat" stosunkowo
              sie polepszal - on sie zmienial. ta roznica w nazwie ("lepszy" / "inny")
              jest bardzo wazna!

              2. Skoro mowisz ze szczur fajny, to ja pytam dalej: a zadzumiony szczur
              dlaczego przestaje byc fajny? piszesz: bo zagraza ludziom. no wiec teraz
              wszystko jasne: kot (i kazde inne zwierze) jest ok, dopoki czlowiekowi nie
              zagraza. czlowiek odnajduje sie wsrod innych gatunkow, i aby przezyc (a
              najlepiej przezyc, rozmnozyc i pozyc w komforcie) robi kuku np. zadzumionym
              szczurom. jest gatunkiem lepiej przystosowanym. masz racje, klania sie
              ekologia, albo lepiej - darwinizm. nie ma tu mowy o milosci do zwierzat!
              po co bajdurzyc o humanitaryzmie, po co apele "okazuj zwierzetom serce"?

              3. czlowiek nie od zawsze sikal do muszli (i sa kultury, w ktorych nadal
              nie sika), ale jak zaczal, to nie dlatego zeby sie udreczac, ale dlatego
              ze tak wybral. kot zmuszany do kuwety albo tym bardziej kastrowany, to kot
              który nie wybral, ale za ktorego dokonano wyboru. widzisz roznice?

              kota kastruje sie nie dla swojego dobra - dla jego dobra (szerzej: dobra
              jego gatunku) jest rozmnozyc sie ile mozna po habitacie. a skoro nie dla
              swojego dobra, to dla dobra czlowieka jest kastrowany. i ja to rozumiem,
              bo przyjmuje darwinizm do wiadomosci.
              ale:
              skoro darwinizm, skoro wojna miedzy gatunkami, to prosze uprzejmie kota
              padlego traktowac jako ofiare w starciu miedzy gatunkami. dla ogolu
              felix domesticus wszystko jedno czy kot dostanie kamieniem od robotnika
              czy go zje pies. (podobnie jak dla ogolu homo sapiens wszystko jedno
              czy robotnik zlamie sobie kark, zlamie noge czy ostanie sie w zdrowiu.)

              4. czy mam rozumiec, ze wygonilbys z Polski tych (dajmy na to) Tajow?
              ale jak? na jakiej podstawie? przeciez nie wiesz co Taj rezydujacy w
              Polsce je u siebie - i gdzie swoje papu upolowal. nie wiesz skad (dajmy
              na to) Chinczyk wzial danie miesne ktore serwuje w jadlodajni. postawisz
              ekologa w kazdej kuchni? kazesz wypelniac jakies deklaracje? zabronisz
              hurtem Tajom przyjezdzac? (w takim modelu, po retorsjach, Polak nie
              wjedzie do kraju, w ktorym akurat bardzo kochaja swinie czy krowy.)

              5. czy uwazasz, ze istnieje demokracja (nie w Polsce, ale w ogóle)?
              [wystarczy: tak / nie.]
              • Gość: mat28 Re: dlugo! (ogólnie; on-off-topikowo) IP: *.profiline.com.pl 11.02.05, 14:15
                1. Wkraczamy w problem filozoficzny. Oczywisćie z dzisiejszego punktu widzenia
                możemy powiedzieć tylko tyle, że cywilizacja w ciągu następnych 500 lat sie
                zmieni (nie wiemy, czy na lepsze czy na gorsze), ale z tego samego,
                dzisiejszego punktu widzenia możemy ocenić przeszłość. Dlatego nie widze
                problemu w powiedzeniu, że cywilizacja zmierzała przez ostatnie wieki ku
                lepszemu.

                2. Gdyby nie chodziło tutaj o miłość do zwierząt to ludzie nie trzymaliby w
                domu kotów ani psów ani kanarków bo po co?
                Zadżumiony szczur przestaje być fajny, bo zagraża człowiekowi. Taka jest
                prawda, ale ma się to nijak do miłości czy nienawiści wobec zwierząt. Tak się
                składa, że to gatunek ludzki przejął kontrolę nad światem, zmienił środowisko
                naturalne, zachwiał jego równowagę a tym samym musi czuć się zobligowany do
                tego, żeby pomagać teraz naturze tę równowagę przywrócić i utrzymywać. Kontrola
                gatunków przecież prowadzi do tego, żeby w sposób możliwie naturalny utrzymywac
                odpowiednią liczebność zwierząt, co jest również w ich interesie.
                Podobnie jest z ludźmi. Człowiek chory na zakaźną chorobę jest izolowany w
                szpitalu, żeby nie zarażał innych. Czy to świadczy o bezsensowności miłości
                bliźniego?

                3. Mój kot sika do kuwety i wcale nie jest do tego zmuszany. Sam idzie i sika.
                Dlaczego? Bo tak został nauczony. Podobnie, jak ludzie sikają do muszli bo tak
                zostali nauczeni przez rodziców a nie dlatego, że sami w dzieciństwie tak
                wybrali. Czy w związku z tym ludzie są jakoś pokrzywdzeni, że musieli się tego
                nauczyć?
                Co do kastracji to do dzisiaj wśród ludzi trwaja spory, czy jest to humanitarne
                czy nie. Jedni argumentują podobnie jak ty a inni twierdzą - nie bez racji - że
                jest to podyktowane interesem całego gatunku i interesem równowagi
                ekologicznej. Mówienie, że w interesie kotów jest rozmnożyć się, ile sie da to
                nieprawda. Istnieje przecież problem dostępności pokarmu, ograniczone
                terytorium itp. Zresztą jeśliby miały się rodzić bezdomne koty, które następnie
                byłyby kamieniowane przez pustoczaszkową gałąź gatunku ludzkiego to chyba wolę,
                żeby były kastrowane.
                Ale jeśli tak sie o to martwisz to co powiesz o kontroli urodzin wśród ludzi?
                Przecież kastracja jest formą takiej właśnie kontroli.
                Teraz o starciu między gatunkami. Podaj mi proszę choć jeden gatunek (oprócz
                cżłowieka), który morduje zwierzęta dla przyjemności. W naturze padaja one bądź
                jako pokarm dla wyższego ogniwa łańcucha pokarmowego bądź w wyniku walki między
                osobnikami tego samego gatunku o terytorium i pozycję w stadzie. Nie znam
                żadnego gatunku, który zabija dla przyjemności. Wyjątkiem jest "człowiek".

                4. Nie zabraniam nikomu przyjeżdżać. Chcę tylko - i mam nadzieję, że dla Ciebie
                też jest to normalne - żeby przestrzegali oni w Polsce polskiego prawa, które
                powstało między innymi na podstawie polskich zwyczajów, obyczajów i
                przyzwyczajeń oraz norma moralnycb tutaj panujących. Podobnie będąc w Tajlandii
                na wakacjach nie będę biegł do tamtejszej prokuratury z wnioskiem o ściganie
                kogoś, kto ma w swoim menu mięso z psa czy kota.

                5. Demokracja istnieje tylko w podręcznikowej teorii a jej wprowadzanie w życie
                odbywa sie mniej lub bardziej koślawo w różnych krajach.
                • astranageriel Re: dlugo! (ogólnie; on-off-topikowo) 15.02.05, 07:57
                  1. Rzeczywiscie, za ogolnie. ja sie jednak upieram, ze jest "inaczej",
                  a niekoniecznie "lepiej". Z innego podwórka: znam kobiety, ktore dzis
                  chcialyby cywilizacji sprzed rewolucji przemyslowej (czytac: sprzed
                  kobiety na dodatkowym etacie), i znam takie, co im feminizmu wciaz malo.

                  2. Kochajac zwierzeta (w tym rowniez zwierzeta homo sapiens, bo nie ma
                  powodu by separowac gatunek ludzki od innych) czlowiek spelnia swoja
                  potrzebe. Nie bede wnikal czy to potrzeba srodowiskowa czy genetyczna,
                  nizszego czy wyzszego rzedu. Pewne zwierzeta maja "darwinistyczne szczescie"
                  ze je czlek pokocha. Inne nie maja.

                  Aha, jeszcze: Czlowiek _nie_ "zachwial rownowagi". inaczej, trzeba by
                  przyjac, ze po wyginieciu ludzi, natura przestalaby istniec. To nie
                  czlowiek ma utrzymywac rownowage wsrod gatunkow, ale natura (ktorej
                  czlowiek jest czescia). Wybicie zadzumionych szczurow nie lezy w interesie
                  natury, tylko w interesie czlowieka.

                  3. Przyklad z muszla byl od razu malo trafny, bo mozna przyjac, ze sikanie
                  do muszli to element kultury, a nie natury. Musialbys wiec zdefiniowac jak
                  sie ma kultura do natury. Natomiast nie ulega watpliwosci, ze kot sika do
                  kuwety po to (a przynajmniej ze w zamysle jest takiego sikanie uczony), aby
                  lepiej (wygodniej) bylo czlowiekowi, innemu gatunkowi.

                  Nie napisalem (chyba), ze koty maja sie rozmanazac ile sie "da", ale ze ile
                  "mozna". Mniejsza o slowa. Gdyby "miały się rodzić bezdomne koty, które
                  następnie byłyby kamieniowane [...] to chyba wolę, żeby były kastrowane."
                  Otoz:
                  gdyby bezdomne koty mialy byc hurtowo kamienowane, to wyksztaliclyby
                  mechanizmy obronne. lub nie wykszalcily - i wtedy stalyby sie gatunkiem
                  zagrozonym (przez kamienujacych). sedno w tym, ze to nie ty masz
                  preferowac "kastracja czy kamien", ale gatunek kotow.

                  pytania o kontrole urodzin nie rozumiem...chodzi o antykoncepcje, o aborcje,
                  o celibat, o polityke gospodarcza panstwa?

                  Nie jest dla mnie wazne kto morduje lub nie dla przyjemnosci. Dlaczego?
                  Dlatego ze uwazam ze jesli mordujacy chce odczuc przyjemnosc z mordu, to
                  znaczy, ze ma taka potrzebe (odczucia przyjemnosci). Inni chca zaspokoic
                  potrzebe odczucia przyjemnosci z seksu, to te same rewiry.
                  Wilk zabijajacy z glodu TAKZE odczuwa potrzebe. Wspomnialem ze nie bede
                  wymyslal (wymaslowywal) hierarchii potrzeb, bo to kwestia doboru etyki
                  a nie doboru naturalnego.
                  No i ten kot, co sie bawi z mysza zanim ja utlucze: tez ma potrzebe.

                  4. "Chcę tylko [...] żeby przestrzegali oni w Polsce polskiego prawa".
                  O, to ciekawe. Czy jest na sali prawnik? Czy jesli wyhoduje kota, ubije go
                  w sposob twz. humanitarny, i zjem - to czy na mnie bedzie paragraf, czy
                  tylko spoleczenstwo spojrzy po mnie spode lba?

                  5. Demokracja nie istnieje. Mniejsza z tym. Wybory moralne (glosy sumienia)
                  to wcale nie abstrakt czy idealizowanie. Ludzie maja rozne sumienia, wiec
                  czasem daimonion podpowie "nie rzucaj kamieniem w kota", czasem nie podpowie.
                  • Gość: mat28 Re: dlugo! (ogólnie; on-off-topikowo) IP: *.profiline.com.pl 16.02.05, 11:57
                    1. To juz kwestia poglądów. Gdyby te panie musiały obyć się np. bez
                    elektryczności i urządzeń elektrycznych to szybko zmieniłyby zdanie :)

                    2. Jeśli nie ma powodów, żeby separować gatunek ludzki to dlaczego ludzie nie
                    zabijają się bezkarnie na ulicy w ramach np. walki o samicę? Dlaczego uważasz,
                    że zabicie człowieka musi być karalne a kota nie?
                    Jesteś chyba jednym z niewielu ludzi, którzy sądzą, że człowiek nie zachwiał
                    równowagi. A kto wywołuje efekt cieplarniany? Kto doprowadził do wyginięcia
                    wielu gatunków? Kto przeobraża środowisko w stopniu zagrażającym życiu zwierząt
                    i roślin? Poza tym zapętliłeś się. Jeśli przyjmiemy, że człowiek doprowadził do
                    zachwiania równowagi to oczywistym jest, że bez człowieka natura by odżyła a
                    nie przestała istnieć. Człowiek jest ostatnim ogniwem łańcucha pokarmowego i
                    nie ma naturalnych wrogów. Gdyby nagle przestał istnieć, nikt by nie płakał z
                    tego powodu. oczywistym jest też, że to natura w normalnych warunkach powinna
                    utrzymywać równowagę. Jednak człowiek nauczył się w znacznym stopniu
                    przeciwstawiać naturze i ją poprawiać i dlatego spada na niego odpowiedzialność
                    za równowagę wśród gatunków w tym zmienionym przez niego wbrew naturze świecie.
                    Jeśli ktoś zmienia reguły natury to musi wziąć na siebie odpowiedzialność.

                    3. Nie zgadzam się, że kot sika po to do kuwety, żeby człowiekowi było
                    wygodniej. My go po to tego nauczyliśmy ale on sikając do kuwety nie ma
                    przecież takiej świadomości. Podobnie jest z małym człowiekiem. Rodzice uczą go
                    sikać do muszli, ale przecież on nie rozumie, że to jest kwestia jakiejś
                    kultury. Po prostu tak ma robić i koniec. Inaczej dostanie w tyłek. To dokładna
                    analogia do kota. Zresztą sam przed chwilą pisałeś, że nie ma powodu rozróżniać
                    ludzi i zwierząt, prawda? Mechanizm nauki pewnych czynności jest tutaj taki
                    sam. Kot sika do kuwety bo tak został nauczony i boi sie, że w przeciwnym razie
                    może go spotkać coś nieprzyjjemnego i dziecko tak samo. Dopiero w późniejszym
                    okresie pojawia się wstyd, kultura, zasady społeczne itp. Gdybyśmy
                    przeprowadzili eksperyment i wychowywali dziecko zupełnie na dziko to na pewno
                    nie nauczyłoby się sikać do muszli tylko - jako zwierzę - gdzie popadnie.
                    Co do kastracji to rozumiem, że uważasz, że to koty same powinny np. rodzić się
                    wykastrowane? Tylko kto by je wtedy rodził? Zresztą podobnie jest z ludźmi.
                    Człowiek wymyślił antykoncepcję, żeby nie płodzić bezmyślnie niechcianych
                    dzieci. Koty tego nie wymyśliły bo stoją na trochę niższym poziomie rozwoju niż
                    my.
                    Co do potrzeby zabicia i przyjemności z tego płynących. Ani kot ani wilk nie
                    mordują tylko po to, żeby było przyjemnie, ale z powodów, o których pisałem.
                    Oczywiście jedząc ofiarę zaspokajają jakąś swoją potrzebę. Ale nie możemy mylić
                    każdego wybryku psychicznie chorego człowieka z naturalnie usprawiedliwioną
                    jego potrzebą. Przecież za mord na tle seksualnym wsadza sie do więzienia a nie
                    mówi, że człowiek miał potrzebę i wszystko jest OK.

                    4. Nie wiem, jak prawnie wygląda sytuacja przez ciebie opisana. Ale na pewno za
                    ukamieniowanie kota, czyli za znęcanie się nad zwierzęciem grozi kara i powinna
                    być wyegzekwowana.

                    5. A czym jest prawo karne? Głosem sumień większości, która to prawo uchwaliła.
                    Jeśli ktoś ma inne sumienie to musi sie albo podporządkować większości albo
                    ponieść karę. Ale lepszego sposobu nie znam a anarchistą nie jestem.
                    • astranageriel Re: dlugo! (ogólnie; on-off-topikowo) 16.02.05, 13:21
                      Gość portalu: mat28 napisał(a):
                      1. Róznimy sie, OK.

                      2. Ludzie (miales na mysli mezczyzn ;]...) nie zabijaja sie o samice
                      bo podpowiada im sumienie ("nie zabijaj"). Drugi powód: samice same
                      sie garna, i jest ich wiecej niz samcow (tak to jest u homo sapiens).
                      Trzeci _najwazniejszy_ powód: są lepsze (dla gatunku homo sapiens)
                      sposoby walki o samice [czy samca; roznie bywa] niz bicie konkurencji.
                      Zauwaz, ze z punktu widzenia gatunku lepiej nie zabijac konkurenta,
                      bo zywy konkurent, po 'okresie godowym' moze sie przydac do mnostwa
                      rzeczy dobrych dla gatunku.


                      Uwazam, ze w prawie dotyczacym zabijania zwierzat nie zadnej
                      konsekwencji (bakterie zabijamy niektore, zwierzeta zjadamy
                      niektore, polujemy na niektore). Trudno mi wiec oceniac) cos, co
                      IMO nie jest logicznie spójne. Zeby nie zwariowac ;) do oceny
                      deleguje sumienie (o czym byla mowa). A sumienie np. pozwoli mi
                      strzelic do niebezpanskiego, pieknie wyhodowanego, zaobrozowanego,
                      biegajacego w sasiedztwie psa jesli uznam ze ten pies stanowi
                      zagrozenie dla mojego dziecka ktore idzie do szkoly i musi z psem
                      dzielic drogę (a pies jest z gatunku tych wyzszych od dziecka).
                      jesli zastrzele, i poniose kare (z paragrafu), nadal bede w zgodzie
                      z sumieniem, choc w niezgodzie z prawem.

                      Robotnika sumienie podpowiedzialo "rzucaj kamieniami" (albo nie
                      podpowiedzialo "nie rzucaj"). Sumienie jednych pozwala jesc konine,
                      sumienie innych nie pozwala pic mleka. Proste.

                      Czlowiek nie zachwiewa równowaga w przyrodzie, dopóki przyrody
                      nie zniszczy na amen. jesli po wojnie nuklearnej zostana np.
                      same insekty i glony, to one bede przyroda, srodowiskiem natralnym,
                      natura czy jak ja zwac.

                      ponizej chyba czegos brakuje, co najmniej jednego "nie"?:

                      > Poza tym zapętliłeś się. Jeśli przyjmiemy, że człowiek doprowadził do
                      > zachwiania równowagi to oczywistym jest, że bez człowieka natura by odżyła a
                      > nie przestała istnieć.

                      czlowiek nie przeciwstawia sie naturze, czlowiek nie zmienia
                      zadnych praw natury. bo czlowiek jest czescia natury. (chyba
                      nie powiedzialbys, ze np. noga zmienia praw ciala?).
                      oczywiscie, mozesz wyodrebniac czlowieka z ogólu "natura",
                      ale mnie takie wyodrebnianie jest bardzo obce.

                      na czlowieka (z gatunkowego punktu widzenia) nie spada zadna
                      odpowiedzialnosc za inne gatunki. ba, nawet za wlasny gatunek
                      nie spada odpowiedzialnosc, bo utrzymanie gatunku to kwestia
                      instynktów (a ponadto: sumien), nie zas przemyslanych doglebnie
                      strategii.

                      chyba ze opisana przez Ciebie odpowiedzialnosc wynika z "kultury",
                      a nie z "natury", ale trudno mi wtedy cos odpisac, bo ciagle nie
                      okresliles jak wg Ciebie ma sie kultura do natury.

                      3. Kot nie ma swiadomosci sikania do kuwety? Nie rozumiem.
                      owszem, ludzkie dziecko nie rozumie dlaczego ma robic do kuwety.
                      ale wiedza to za niego jego rodzice (roznica jest kolosalna -
                      dopuszczam bowiem fakt, ze mozna wiedziec cos za dziecko
                      _wlasnego_ gatunku, natomiast nie zgadzam sie zeby wiedziec cos
                      za dziecko _innego_ gatunku).

                      IMO, rodzice kieruja sie kultura sikania lub wygoda wlasna lub wygoda
                      sikania, ale nigdy nie natura sikania. No i dziecko dorasta do tego, ze
                      rozumie 'kulture sikania' - a kot chyba nie dorasta do samoswiadomosci.
                      Ale zeby najlepiej wykazac, ze koty przyucza sie do kuwet ku wygodzie
                      czlowieka, zadam pytanie: W jakim celu wyucza sie koty sikania do kuwet?

                      Co do kastracji, to uwazam, ze kotow nie powinno sie kastrowac, chyba ze
                      populacja kotow mu zagraza. Ale kto wykazal, ile kotow _juz_ zagraza
                      czlowiekowi, a ile _jeszcze_ nie? kto zdefiniowal, co znaczy "zagraza":
                      rozniesie wscieklizne? czy odrapie meble?

                      Skoro terminy sa nieostre i uznaniowe, to uwazam, zeby kota zostawic
                      niekastrowanego. (niech sie sam wykastruje / wysterylizuje, jesli bedzie
                      to potrzebne jego gatunkowi.)

                      Czlowiek wymyslil antykoncepcje, zeby seks byl przyjemniejszy, zeby praca
                      byla przyjemniejsza (bo, statystycznie, praca na 1 osobe jest lzejsza niz
                      ta na np. 8 osob) itd. Teza ze koty sa na "nizszym poziomie rozwoju", wiec
                      mozna je (dla ich dobra) kastrowac jest etycznie zbiezne ze stwierdzeniem
                      ze np. Cyganie sa na "nizszym poziomie rozwoju", wiec mozna ich (dla ich
                      dobra) kastrowac.

                      > Co do potrzeby zabicia i przyjemności z tego płynących.

                      Kiedy kot, wilk, czlowiek czuje glodu, to ma potrzebe fizjologiczna.
                      Kiedy czlowiek gwalci dziecko (pedofil) albo zabija dla seksu (nekrofil),
                      to ma potrzebe fizjologiczna. Roznice w podejsciu do potrzeb reguluje
                      prawo (bywa ze blednie) oraz moralnosc (bezblednie).

                      4. No to czekamy na prawnika.

                      5. "A czym jest prawo karne? Głosem sumień większości, która to prawo
                      uchwaliła."

                      Brawo :) doszedles do mojej definicji (prawa, nie tylko prawa karnego).
                      Warto jeszcze pamietac, ze wiekszosc nie musi miec racji, ze na
                      sumienia mozna wplywac, ze prawo mozna stanowic niedemokratycznie
                      itd. itd.
                      Zeby rzecz uproscic dopowiem, ze prawodawstwo to wynik "darwinizmu
                      etyk". Grupa ktora moze stanowic prawo, moze usankcjonowac tym samym
                      swoje wybory etyczne. Ale uwaga: nie znaczy to automatycznie, ze wybory
                      wiekszosci sa sluszne. One sa tylko inne.

                      IMO, Wybor etyczny pedofila ("gwalcic dziecko, bo mam taka potrzebe
                      fizjologiczna") i wybor niepedofila ("nie gwalcic nikogo, bo nie mam
                      takiej potrzeby fizjologicznej") nie roznia sie 'ciezarem etycznym'.
                      Roznia sie 'ciezarem karnym'. pzdr
                      • astranageriel powyzej jest pelno stylistycznych niezgrabnosci 16.02.05, 13:27
                        ale pisalem pospiesznie, "stante pede".
                        mam nadzieje ze da sie dorozumiec sensy.
                      • mat25 Re: dlugo! (ogólnie; on-off-topikowo) 16.02.05, 14:58
                        2. Rozumiem, ze bardzo odpowiada ci spoleczenstwo oparte wylacznie na
                        sumieniach. Jak ktos ma sumienie kogos zabic to OK - niech zabija. Jak ktos nie
                        ma to nie zabija. Ale gdzie w tym wszystkim prawo, ktore przeciez nie musi
                        odpowiadac twojemu sumieniu?

                        Prawo o ochronie zwierzat byloby twoim zdaniem konsekwentne, gdyby zakazano
                        zabijania wszystkich zwierzat? A jak wyobrazasz sobie nizabicie bakterii
                        bedacej pod twoja stopa na chodniku? Czy jesli nie mozna tego technicznie
                        wykonac to nalezy pozwolic na zabijanie wszystkich zwierzat? Czy prawo
                        zabraniajace zabijania niektorych zwierzat i nakazujace humanitarne traktowania
                        zwierzat hodowlanych nie niesie ze soba zadnej wartosci?
                        Czy jesli nie da sie uratowac wszystkich chorych na raka to w ogole nalezy
                        przestac go leczyc?

                        Masz dosyc odosobnione chyba poglady na to, czy czlowiek zachwial rownowage w
                        naturze. Poglad, ze rownowaga moze zostac zachwiana dopiero wtedy gdy natury
                        juz w ogole nie bedzie jest dosc skrajny. Podobnie to, ze czlowiek jako element
                        natury nie moze jej nic zrobic.
                        Moze wiec na potrzeby dyskusji z toba lepiej byloby powiedziec, ze czlowiek
                        doprowadza nature do stanu, w ktorym staje sie ona grozna dla niego samego i
                        dla innych istot zywych (zeby nie uzywac slowa "rozregulowanie"). A to jest
                        sprzeczne z naturalnym dążeniem każdego gatunku do przetrwania.

                        Z gatunkowego punktu widzenia odpowiedzialnosc za inne gatunki moze nie spada.
                        Ale z punktu widzenia sumienia juz tak. Bo czlowiek posiadajac inteligencje
                        potrafi stwierdzic, ze to jego dzialania doprowadzaja do wymierania gatunkow co
                        w konsekwencji moze zagrozic jemu samemu.

                        3. Kot nie ma swiadomosci, ze sikajac do kuwety robi lepiej czlowiekowi. Nie ma
                        natomiast znaczenia "kto za kogos cos wie". Nie mieszajmy do tego wiedzy
                        rodzicow. Chodzi tylko o to, ze kot bedac uczony sikac do kuwety nie jest
                        swiadom, po co to robi i dziecko uczone sikac do muszli tez nie jest swiadome,
                        dlaczego tak ma byc.
                        Nie ma tez znaczenia, ze kot nie dorosnie do samoswiadomosci. A gdyby dziecko
                        nie doroslo do samoswiadomosci to co? To nie oplacaloby sie nauczyc go sikac
                        tam gdzie trzeba? Poza tym samoswiadomosc to chyba niewlasciwe slowo. Dorosly
                        czlowiek uczac swoje dzieci po prostu powieli to, czego nauczyli go jego
                        rodzice nie wnikajac jakos szczegolnie w sens tej czynnosci.
                        Poza tym ja sie nie spieram z toba, ze koty przyucza sie do sikania do kuwet
                        dla wygody czlowieka. Wykazuje tylko, ze male dzieci uczy sie sikania do muszli
                        rowniez dla wygody jego rodzicow. Wiec nie wiem, dlaczego dla czlowieka jest to
                        naturalne a dla kota nie.

                        Proponuje juz nie zajmowac sie pozostalymi kwestiami, bo nie mam tyle czasu,
                        zeby na wszystko odpowidac. Dyskusja dotyczyla przeciez kary za zabicie kota a
                        my dosyc daleko od tematu odbieglismy.
                        Generalnie widze, ze masz bardzo naturalistyczne podejscie do swiata. Wszystkim
                        kieruja tylko instynkty i potrzeby fizjologiczne, natury nie mozna ani zepsuc
                        ani naprawic, bo natura to stan obecny. Mam jednak wrazenie, ze zapomniales
                        gdzies o inteligencji, ktora czlowiek nauczyl sie poslugiwac na tyle, ze jest
                        ona nadrzedna w stosunku do fizjologii i instynktow. Twoj opis swiata jest
                        dobry dla swiata zamieszkanego przez czlowieka neandertalskiego, ktory byl
                        integralna czescia natury, jak kazde zwierze. Dzis ludzie sa "nominalna"
                        czescia natury, natura moze ich nawet unicestwic, ale w coraz wiekszym stopniu
                        czlowiek stara sie rozluznic swoje zwiazki z nia i nie przyjmowac wszystkiego,
                        co ona mu przyniesie tak jak leci.



                        • astranageriel mat 25 = mat 28? 16.02.05, 19:08
                          2. Napisales: "Jak ktos ma sumienie kogos zabic to OK". Jest to prawda
                          o ile "OK" to "OK etyczne", dotyczace moralnosci (sumienia). Natomiast
                          czesto zabicie kogoś nie jest "OK prawnym". Nie wiem, które "OK" miales
                          na mysli. ja je rozrozniam.

                          Abstrakcyjnie idealnie najszczesliwszy bylbym w spoleczenstwie, ktore
                          stanowi prawo (= "prawne OK'i") odpowiadajace mojej moralnosci (= moim
                          "OK'om moralnym").

                          Stwierdzilem, ze prawo nie jest konsekwentne, ale z tego nie wnioskuje,
                          zeby nie wprowadzac prawa, tylko zeby stosowac sumienie (bo ono jest
                          konsekwentne). Wprowadzac, stanowic prawo trzeba - chocby po to, zeby
                          bylo wiadomo jaka jest etyka wiekszosci (zakladjac idealnie demokratyczne
                          stanowienie prawa, oczywiscie).

                          > Czy jesli nie da sie uratowac wszystkich chorych na raka to w ogole nalezy
                          > przestac go leczyc?

                          to zalezy, co jest celem: leczenie raka - czy uleczenie raka - czy jeszcze
                          co innego.

                          dosc podobny przyklad jest ze szpitalami, ktore na leczenie nie maja
                          pieniedzy. niektorzy dyrektorzy szpitalni lecza pacjentów (zgodnie z
                          sumieniem), choć niezgodnie z prawem (np. kontraktem z NFZ). starcia
                          sumienie / prawo bola (= isc do celi, czy miec kaca moralnego) - zycze
                          ich wszystkim jak najmniej. o sobie moge powiedziec, ze w statystycznej
                          wiekszosci takich wyborow daje wygrywac prawu, a zagluszam sumienie.

                          moje (jak twierdzisz: osobliwe) poglady o naturze wynikaja z tego,
                          jak rozumiem nature: "ogol tego, co zyje". nie akceptuje stwierdzenia,
                          ze natura to "ogol tego, co otacza czlowieka".
                          w moim prywatnym znaczeniu, czlowiek nie jest w stanie zagrozic naturze
                          tzn. wyeliminowac cale zycie na Ziemi z bakteriami wlacznie. (nie wiem
                          jeszcze, co z potencjalnym / faktycznym zyciem poza Ziemią.)

                          O, ten argument:
                          > czlowiek doprowadza nature do stanu, w ktorym staje sie ona grozna dla
                          > niego samego [...] to jest sprzeczne z naturalnym dążeniem każdego
                          > gatunku do przetrwania.
                          rzeczywiscie do mnie trafia.

                          > Z gatunkowego punktu widzenia odpowiedzialnosc za inne gatunki
                          > moze nie spada. Ale z punktu widzenia sumienia juz tak.

                          a to zalezy czyjego. jesli byloby jak twierdzisz, nie trzeba byloby
                          stanowic praw proekologicznych, prozwierzecych itp.

                          > Bo czlowiek posiadajac inteligencje
                          > potrafi stwierdzic, ze to jego dzialania doprowadzaja do wymierania
                          > gatunkow co w konsekwencji moze zagrozic jemu samemu.

                          wymarcie kotow zagroziloby czlowiekowi? chyba nie. tak czy inaczej,
                          nie zgadzam sie z "odpowiedzialnoscia czlowieka za inne gatunki".

                          > 3. Nie ma natomiast znaczenia "kto za kogos cos wie". Nie mieszajmy do
                          > tego wiedzy rodzicow.

                          Alez mieszajmy. Wiedza rodzicow to czesc natury. (Np. ptaki ucza mlode
                          latania, lwy ucza mlode podchodzenia zwierzyny).
                          Wiec: jesli kot bedzie sikal tam, gdzie nauczy go rodzic-kot - OK.
                          Oraz: jesli dziecko bedzie sikac tam, gdzie nauczy je rodzic-czlowiek - OK.
                          Ale: jesli kot bedzie sikal tam, gdzie nauczy go czlowiek - to mozna to
                          oceniac jako OK (gdy kotu nie dzieje sie krzywda) ale nie musi to byc OK
                          (gdyby kotu dziala sie krzywda). IMO, kotu dzieje sie krzywda (bo jest
                          tresowany do zachowan nienaturalnych [sikania do kuwety]). Poniewaz w
                          sumieniach czesto nie ma stanow zerojedynkowych, mozna sie zastanawiac:
                          "czy lepiej dla kota, zeby dziala mu sie krzywda przyuczenia do kuwety,
                          ale w zamian dostanie dach, papu i opieke?" chyba lepiej.

                          ale jak do kuwety dodac kastracje, to juz nie jestem taki pewny. (przez
                          analogie: gdyby ktos oferowal mi dach, papu i opieke, ale za to chcial
                          mnie sterylizowac, to bym sie _chyba_ nie zgodzil.)

                          > Generalnie widze, ze masz bardzo naturalistyczne podejscie do swiata.
                          > Wszystkim kieruja tylko instynkty i potrzeby fizjologiczne,

                          Nie wszystkim. Cztery "stany":
                          A. Instynkty zadza naturalnymi odruchami. Odruchy - jako manifestacje
                          biologii - sa wylaczone z etyki (tzn. nie mozna im przypisac dobra / zla).
                          B. Sumienie okresla co jest dobre etyczne.
                          C. Prawo okresla co jest dobre spoleczne.
                          D. Kultura okresla co jest pozadane spolecznie.

                          I odruchy, i sumienie moga byc regulowane przez prawo. Kultura i prawo
                          miewaja czesc wspolna. Zrodlem prawa powinno byc sumienie wiekszosci. (W
                          systemie idealnym, oczywiscie, bo w nieidealnych mozna zapytac: "a co, kiedy
                          sumienie wiekszosci prowadzi do prawa, ktore okazuje sie sprzeczne z sumieniem
                          wiekszosci" - albo "a co, kiedy sumienie lub odruchy wiekszosci prowadza do
                          zagrozenia gatunku")

                          > natury nie mozna ani zepsuc ani naprawic, bo natura to stan obecny.

                          natury nie mozna ani zepsuc ani naprawic, bo natura to zycie na planecie.
                          zepsuc nature, to by znaczylo "zepsuc ogol zycia" - a tego nie rozumiem.

                          > Mam jednak wrazenie, ze zapomniales
                          > gdzies o inteligencji, ktora czlowiek nauczyl sie poslugiwac na tyle,
                          > ze jest ona nadrzedna w stosunku do fizjologii i instynktow.

                          mowa nie o jakiejs nadrzednosci "w ogole", ale o nadrzednosci "prawnej".
                          inteligencja wcale nie jest nadrzedna. (zreszta, co to jest inteligencja?
                          to moze byc zestaw rownan biochemicznych z nadbudowa kulturowa). mysle, ze
                          lepiej niz "inteligencja" posluzyloby slowo "kultura". instykt mowi "trzeba
                          sikac", ale kultura dopowiada "nie przy damach" itp.
                          [kultura = ogol dobrowolnie narzuconych [również: narzucanych sobie] wzorcow
                          zachowan, ktore nie wynikaja z sumien, a wynikaja [posrednio lub bezposrednio]
                          z instynktow i / lub prawa.]

                          > w coraz wiekszym stopniu
                          > czlowiek stara sie rozluznic swoje zwiazki z nia (= natura) i nie
                          > przyjmowac wszystkiego, co ona mu przyniesie tak jak leci.

                          to jest ciekawe zagadnienie, ale - fakt - szerokie. w skrocie: czlowiek
                          (homo sapiens) oddala sie od natury, kiedy jego kultura lub sumienie
                          nie pozwala mu postepowac naturalnie, tj. w zgodzie z biologia.

                          no wiec zeby sprowadzic rzecz do naszego budowlanca:

                          jesli odruch kazal mu zabic kota, postapil naturalnie i bezprawnie.
                          jesli sumienie kazalo mu zabic kota, postapil etycznie i bezprawnie.
                          jesli kultura kazala mu zabic kota, postapil kulturalnie i bezprawnie.
    • Gość: Ola TO JEST CZESC WAZNIEJSZEGO PROBLEMU!!! IP: *.esmerk.com 11.02.05, 09:48
      JUZ PORA ABY W POLSCE POWSTALA ORGANIZACJA CHARYTATYWNA KTORA PROMUJE I
      F I N A N S U J E STERYLIZACJE KOTOW I PSOW!!! NA POCZATKU BY WYROBIC
      PRZYZWYCZJANIE W SPOLECZENSTWIE ZA DARMO DLA KAZDEGO! BEZ TEGO BEZDOMNE
      ZWIERZETA BEDA SIE ROZMNAZAC I BEDA OD POCZATKU ICH ZYCIA NIECHCIANE. W ANGLII
      GDZIE MIESZKAM NIE WIDZIALAM JESZCZE BEZDOMNEGO KOTA ANI PSA, ANI JEDNEGO!!!
      JEST KTOS CHETNY ABY ZALOZYC TAKIE STOWARZYSZENIE? MOJ EMAIL:
      krescon_main@yahoo.co.uk Pozdro
      • Gość: J.S. Nie rycz tym CAPSEM IP: *.pai.net.pl / 195.69.80.* 15.02.05, 15:06
      • Gość: Viking Anglia ci do głowy uderzyła? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 18:31
        Przesadzasz.
      • Gość: J.S. Re: TO JEST CZESC WAZNIEJSZEGO PROBLEMU!!! IP: *.pai.net.pl / 195.69.80.* 18.02.05, 17:07
        > MOJ EMAIL:
        > krescon_main@yahoo.co.uk

        Przesylam gre Carmagedon 2, tylko 200MB
      • Gość: Bart Wszystkie zjedli Wietnamczycy (nt) IP: 217.153.156.* 18.02.05, 17:13
    • Gość: Budyń Re: Kara za zabicie kota IP: *.kappa.com.pl / 81.219.126.* 11.02.05, 12:01
      Zadna kara tu nie pomoże skoro stało się to na oczach ludzi a nikt nie
      zareagował oznacza to chyba całkowite przyzwolenie na takie barbarzyństwo.Może
      nawet mieli niezły ubaw
    • Gość: Antoni Nie bądźcie śmieszni. IP: *.toya.net.pl 15.02.05, 22:14
      A jak mnie kot ugryzł i uciekł i musiałem przez niego spędzić wiele dni w
      szpitalu to oczywiście jest OK.
      Zabiję każdego kota który się do mnie zbliży!
      • Gość: TheCat Re: Nie bądźcie śmieszni. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 16:09
        Dlaczego ugryzł? kamień nie trafił??? A jak się od kogoś grypy nabawisz, to co? Wszystkich z grypą będziesz zabijał?
      • Gość: super-mecenas Re: Nie bądźcie śmieszni. IP: *.pai.net.pl / 195.69.80.* 18.02.05, 17:02
        podaj swoj adres prosze
      • Gość: turbo-potentat Re: Nie bądźcie śmieszni. IP: *.pai.net.pl / 195.69.80.* 18.02.05, 17:05
        Chyba cie w mozg ugryzl, plebsie jeden
    • Gość: Ela Re: Kara za zabicie kota IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.02.05, 07:30
      a to H.. teraz ja bym w niegotak kamieniami poozucala
    • Gość: Viking Chociaż palec draniowi uciąć! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 18:29
      Powinno się go srogo ukarać. Najlepiej coś mu uciąć niedużego... chociaż palec
      • dova Re: Chociaż palec draniowi uciąć! 16.02.05, 19:12
        ale ktory?? bo to moze okazac sie sprawą bardzo istotną
      • Gość: makro-dyrektor Re: Chociaż palec draniowi uciąć! IP: *.pai.net.pl / 195.69.80.* 18.02.05, 17:06
        > Najlepiej coś mu uciąć niedużego...

        Mozg
    • Gość: szpilkaaa Re: Kara za zabicie kota IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl 23.02.05, 18:51
      zabicie kota
      zabicie dziecka
      zabicie zwierzęcia

      to zabicie SŁABSZEGO..
      słabszego po to, aby udowodnić sobie , że stoi się wyżej
      że jest się lepszym
      że posiada się większą władzę

      uważam, że pierwsze co powinno zaistnieć na dobre w Polsce to obowiązek
      sterylizacji i moralności ludzi , którzy zdecydują się na zwierzaka w domu. Na
      początku stycznia znalazłam świnkę morską w parku Staromiejskim. Na początku
      myślałam, że komuś przypadkowo uciekła świnka , lecz po dalszym drążeniu tematu
      z gronem ludzi doszliśmy do wniosku, że świnka prawdopodobnie nie sprawdziła
      sie jako prezent na Boże Narodzenie i została przywrócona jej wolność..

      Jednak ta świnka mogłaby paść ofiarą jakiegoś psiaka albo mądrych ludzi ,
      którzy by dla zabawy chcieli porzucać kamieniami w nią.

      Uważam, że pierwszym krokiem wobec tego mężczyzny powinien być psycholog, gdyż
      normalni , zdrowie ludzi nie rzucają kamieniami w zwierzaka , który doprowadza
      ich do frustracji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka