chupacabra
24.07.02, 12:23
Rozdział drugi, w którym z całą brutalnością ukazane są niebezpieczeństwa
podziemnego świata i w którym wychodzi na jaw, że Edward ma plan
- Mam plan. - oznajmił z dumą Edek - Franciszko, skup się, gdyż zobligowany
jestem do tego, aby wyjaśnić ci mroczną tajemnicę Podziemnego Świata...Będzie
to opowieść trudna, ale łatwa zarazem, przejmująca, jednak tobie zapewne
obojętna, przede wszystkim jednak, będzie to opowieść długa, więc może gdzieś
usiądziemy...
Gdy wreszcie znaleźli jakieś suche miejsce i rozsiedli się wygodnie, Edward
drżącym z przejęcia głosem zaczął opowiadać:
Historia Edwarda
Byłem niegdyś bardzo szczęśliwy, Franciszko. Było to wtedy, kiedy na świecie
nie było jeszcze kanalizacji, która, zechciej zauważyć, w swej pierwotnej
formie została wymyślona przez starożytnych Rzymian. Żyłem sobie wraz z
rodziną i przyjaciółmi w cudownym królestwie podziemnym. Wyobraź sobie:
żadnych rur, ścieków, kanałów !!!
Ech...Co tu dużo mówić...To były piękne czasy... Później nadeszła
cywilizacja, postęp nauki, a wraz z nimi...SYSTEM KANALIZACYJNO - ŚCIEKOWY na
ogromną skalę!
Ten system...To było straszne. Nie było gdzie się schować, nie było dokąd
uciec... Wszystkie podziemne stwory ogarnęła panika. Wszystkie oprócz
jednego. I tym jednym stworem byłem ja, ja sam, Franciszko! Myślisz, że
dlaczego nazywają mnie SEDESOWYM Edwardem? Jako jedyny nie bałem się tej
nowej, strasznej siły... O, nie, ja byłem nią zafascynowany! Zdradziłem,
zdradziłem ich wszystkich! Zakradałem się rurami do waszych sedesów, cha,
cha, świat należał do mnie! Chiny, Australia, Meksyk - byłem wszędzie, byłem
panem całej kuli ziemskiej! Teraz...jestem tylko żałosnym, śmierdzącym
potworem, który nie może skończyć z tym wyniszczającym go nałogiem... Ale to
nie wszystko, Franciszko. Musisz wiedzieć, że wraz z nową erą kanalizacji,
nadeszli ONI. Bezwzględne, okrutne stworzenia, doskonale przystosowane do
życia w tych spartańskich warunkach. Tak, moja droga, to BOBY... Boby zrobią
wszystko, aby zawładnąć tą planetą. Podczas gdy ja byłem w drodze do jednego
z sedesów w Malezji, Boby uwięziły wszystkich przedstawicieli mojego gatunku,
którym udało się przeżyć nadejście Ery K. Jak widzisz, mój haniebny nałóg
uratował mnie wtedy. Od tamtej pory żyję w ciągłym strachu, niczym zaszczute
zwierzę. Franciszko, nie będę niczego ukrywał: natknąłem się na ciebie
przypadkiem i nie wiem, co podkusiło mnie, aby sprowadzać cię tutaj. To, że
jadłaś te przepyszne karmelki? Być może. Teraz jestem pewien: tylko ty możesz
nam pomóc. Uratuj nas, Franciszko, uratuj nas!!!