ninna 14.10.02, 16:23 A w szczegolnosci niektore slowa. Wyobrazcie sobie: +--------------------------+ |Nagellacksbortagningsmedel| +--------------------------+ Zgadnijcie co to jest?? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
michal.ch Re: Jak ja kocham moj nowy jezyk. 14.10.02, 16:26 Zlituj się. Wystarczyło mi w zupełności jak słownie zapisywałem datę w szkole po niemiecku. :) Chcesz, żeby ludzie zawału dostali? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
zamek Re: Jak ja kocham moj nowy jezyk. 14.10.02, 16:32 Zaczyna się po niemiecku, ale kilka ostatnich liter mi nie pasuje... ***** Landwirtschaftlichesproduktionsgenossenschaft :) ***** Odpowiedz Link Zgłoś
maclorcan Re: Jak ja kocham moj nowy jezyk. 14.10.02, 23:08 Kiedyś słyszałem, że jest nawet strach (rodzaj fobii) przed długimi wyrazami :)) W tym przypadku można paść na zawał... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: flip Re: Jak ja kocham moj nowy jezyk. IP: *.p.lodz.pl 14.10.02, 16:32 Srodek do lakierowania paznokci? A co tam robi ta burta? A moze zmywacz do paznokci? Odpowiedz Link Zgłoś
ninna Re: Jak ja kocham moj nowy jezyk. 14.10.02, 16:54 Zgadliscie!! Flipy zgadly :o) Fura ptysiow dla Flipow... Nagel - paznokiec lack - lakier nagellack - lakier do paznokci bort - (przyslowek co wyraza oddalenie), rowniez "Precz!", gdy sie krzyczy na kogos ta - brac, (w starej formie taga) -> ta bort - zabierac -> bortagning - rzeczwnik stworzony z czasownika. medel - srodek, sposob bortagningsmedel - srodek do zmywania, lub pozbywania sie czekos. Nagellacksbortagningsmedel - Srodek do zmywania lakieru do paznokci ufff... i prawie caly jezyk sklada sie z takich slow.. bardzo logiczne... po roku nauki sama wymyslalam slowa gdy nie znalam prawidlowego i czasami nawet mi sie udawalo... :o) Odpowiedz Link Zgłoś
hubar Re: Jak ja kocham moj nowy jezyk. 14.10.02, 17:46 Straszne, ja bym prędzej sobie jęzor połamał. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
ninna Re: Jak ja kocham moj nowy jezyk. 14.10.02, 18:16 Nawet nie wyobrazasz sobie o ile latwiejszy od naszego... Odpowiedz Link Zgłoś
zamek Re: Jak ja kocham moj nowy jezyk. 14.10.02, 18:18 I właśnie za to lubię... niemiecki i francuski :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: flip Re: Jak ja kocham moj nowy jezyk. IP: *.p.lodz.pl 14.10.02, 18:21 :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: flip Re: Jak ja kocham moj nowy jezyk. IP: *.p.lodz.pl 14.10.02, 18:26 Wszystko jasne. Slyszelismy, ze w Kraju Lodowcow kobiety sa natutalne do bolu. Wiec nie uzywaja lakieru do panzokci, tylko same zmywacze. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NINNA Re: Jak ja kocham moj nowy jezyk. IP: *.swipnet.se 14.10.02, 18:43 :oPP To zalezy kto i gdzie.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: flip Re: Jak ja kocham moj nowy jezyk. IP: *.p.lodz.pl 14.10.02, 19:28 A kiedy windykujemy ptysie??? Odpowiedz Link Zgłoś
ninna Re: Jak ja kocham moj nowy jezyk. 14.10.02, 19:38 Eh... co??? Moj polski troche zgrzyta w zawiasach.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: flip kobylka IP: *.p.lodz.pl 14.10.02, 19:51 u plota. Kiedy Swieto Ptysia? Odpowiedz Link Zgłoś
ninna Re: kobylka 14.10.02, 19:56 hmmm..... Jakie chcesz wirtualne, czy kulinarne?? Odpowiedz Link Zgłoś
jasam Re: Jak ja kocham moj nowy jezyk. 14.10.02, 19:56 Windykujemy Windy - liczba mnoga od wind (pojazdów wewnątrz budynków) ku - ku czemuś, określenie kierunku jemy - jemy ptysie oczywiście W ten sposób Flipy pytały kiedu prześlesz wirtualną windą ptysie ku niemu, aby mogły je (czyli ptysie) spałaszować Inne znaczenie Windykujemy W indyku jemy - czyli jemy (konsumujemy, korzystamy, mamy pożytek) w powiązaniu z indykiem. Ponieważ słowo windykujemy używa się często przy ściąganiu należnych nam pieniędzy, stąd logiczne powiązanie, z indykiem. Ktoś myśli że uda mu się ściągnąć długi, ale wiadomo: "Indyk myślał ......." Czyż język polski nie jest prosty ? pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
ninna Re: Jak ja kocham moj nowy jezyk. 14.10.02, 19:58 Ryk... lzy... czkawka... slina na ekranie... dziwne podskakiwanie stolka.... Ukochany patrzy sie na mnie jak na wariatke... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: flip Re: Jak ja kocham moj nowy jezyk. IP: *.p.lodz.pl 14.10.02, 20:11 jasamie - masz od flipow Indyka :-) (one nie zra drobiu...) Odpowiedz Link Zgłoś
jasam Re: Jak ja kocham moj nowy jezyk. 14.10.02, 20:25 Gość portalu: flip napisał(a): > jasamie - masz od flipow Indyka :-) Tego co mu łeb ścieli ? Chyba ma juz statut zabytku - juz w słowiańskich legendach chyba o nim mówili ? pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
geograf Re: Jak ja kocham moj nowy jezyk. 15.10.02, 16:23 jasam napisał: > Tego co mu łeb ścieli ? > Chyba ma juz statut zabytku - juz w słowiańskich legendach chyba o nim mówili ? > Czy indyk otrzymał wszystkie testy i normy przed wprowadzeniem go na rynek?? no i czy ma świadectwo PZH skoro ktoś komuś chcxe go dać.... . Odpowiedz Link Zgłoś
aric Re: Jak ja kocham moj nowy jezyk. 14.10.02, 16:32 ninna napisała: > A w szczegolnosci niektore slowa. Wyobrazcie sobie: > > +--------------------------+ > |Nagellacksbortagningsmedel| > +--------------------------+ > > Zgadnijcie co to jest?? Uwaga zgaduje:) Nowy model sportowej deski snowboardowej.:) Odpowiedz Link Zgłoś
ninna Re: Jak ja kocham moj nowy jezyk. 14.10.02, 18:15 Troche dalej na polnoc (i wschod) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: flip Re: a teraz krotke ale trudniejsze slowo IP: *.p.lodz.pl 14.10.02, 20:14 I tu sie poddamy, zostawiajac resztke ptysiow (albo Indykow) dla cwaniakow, co maja slowniki na polce. :-) Kast - to chyba skrzynka, pojemnik. Ned - to siec? Ale sop? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: flip Re: a teraz krotke ale trudniejsze slowo IP: *.p.lodz.pl 14.10.02, 20:20 Mydelniczka? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NINNA Re: a teraz krotke ale trudniejsze slowo IP: *.swipnet.se 15.10.02, 10:20 Sopnedkast=Zsyp (ten do smieci) Sopa - smiec ned - dol kast - rzut Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: flip Re: a teraz krotke ale trudniejsze slowo IP: *.p.lodz.pl 15.10.02, 17:51 Ciekawe. Cast - to jest rzucac po angielsku. W angielskim jest wszystko :-) Ale reszty to juz bym sie nie domyslil. Odpowiedz Link Zgłoś
do~ pytanko do ninny 14.10.02, 23:33 Ninna, a jak sie nazywa ta okropnie smierdzaca (zgnila) ryba, ktora mialam okazje sprobowac bedac ostatnio w Szwecji? Slynny przysmak z polnocy. Na pewno wiesz o co mi chodzi :-) Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NINNA Re: pytanko do ninny IP: *.swipnet.se 15.10.02, 10:18 Nazywa sie surströmning - kiszony sledz. Wiesz jak powstal? Na polnocy ludzie solili sledzia (by go zakonserwowac) i kladli go w beczki. Polnoc Szwecji jest odpowiednikiem Amerykanskiego Dzikiego Zachodu. Czesto panowala tam bieda a sol do zeszlego stulecia byla cholernia droga.. Ktoregos roku ludzi nie stac bylo na odpowiednia ilosc soli do sledzi. Naladowali sledzi do beczki, nasypali tyle soli ile mieli... No i sie ukisily... Potem w zimie, gdy nie bylo co jesc stwierdzili, ze moze warto sprobowac. Cuchlo jak cholera, ale nikt nie dostal sraczki. Wiec jedli. Odpowiedz Link Zgłoś
aric Re: pytanko do ninny 15.10.02, 16:34 Historia ziate ciekawa. Jak z bajki o lnie. Tylko zamiast lnu był sledź. Czy sprzedaja to w słoikach?? Może bys przywiozła do spróbowania w grudniu. Otworzymy gdzieś na powietrzu i spróbujemy.:))) Odpowiedz Link Zgłoś
ninna Re: pytanko do ninny 15.10.02, 19:22 Sprzedawane jest w puszkach konserwowych. Kliknij na ten link. Poszukaj tekstu z "surstroemmunga" (biedak nie wiedzial co napisac) i kliknij na obrazek puszki, zobaczysz wtedy jak to wyglada. Zreszta sam tekst opisuje jak to sie je :o) rower.w3crew.art.pl/szwecja2k/index.html Odpowiedz Link Zgłoś
do~ Re: pytanko do ninny 15.10.02, 19:26 No wiec wlasnie jest to niesamowicie smrodliwe... A ja myslalam, ze to sie powietrze dostalo do beczki i dlatego to sie zepsulo.... Uff, doswiadczenie ciekawe, ale nie koniecznie do powtorzenia.... Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
ninna Re: pytanko do ninny 15.10.02, 19:29 Wiekszosc Szwedow tego nie lubi. Czesc zmusza sie co roku do jedzenia tego, bo taka jest tradycja. A za najfajniejsze uwazaja za czestowanie ludzi z zagranicy ty specjalem (nawet jesli sami go nienawidza).... Ciekawe jest, ze Japonczykom to z reguly smakuje.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruda A my też mamy taką "narodowo-śmierdzącą" potrawę! IP: *.tvsat364.lodz.pl 15.10.02, 19:54 Znacie ser zgliwialy? Przysmak mojej babci. Jakos tak sie dzieje ze jada, kiedy dziadka akurat nie ma w domu ;) . To jest dopiero czad! :))) ps. A potrawa podobno z kresow. Odpowiedz Link Zgłoś
zdzicha Re: A my też mamy taką 'narodowo-śmierdzącą' potr 16.10.02, 12:24 Znamy, znamy.... juz mi się odechciało jesć.... Moja Babcia tez smażyla to świństwo jak nikogo nie było w domu, później intensywnie wietrzyła i dopiero wracaliśmy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Do. Re: A my też mamy taką 'narodowo-śmierdzącą' potr IP: proxy / 129.194.53.* 16.10.02, 12:28 A co to za dziwo???? Do. Odpowiedz Link Zgłoś
zdzicha Re: A my też mamy taką 'narodowo-śmierdzącą' potr 16.10.02, 12:39 Odpowiem Ci szybko, póki mi jeszcze zniesmaczenie nie przeszło. S. z. robi się z twarogu, najlepiej takiego kupowanego na targu "u baby". Kruszy się go (ser, nie targ) i wsypuje do słoiczka, mieszając z kminkiem. Trzyma się ten nabój zamknięty szczelnie przez jakiś czas - ok. 1-2 tygodnie, nie pamiętam, az "dojrzeje", po czym otwiera się słoiczek i zawartość smazy. Podobno jest pyszne, ale nie odważyłam się nigdy tego sprawdzić. Śmierdzi w kazdym razie jak autobus linii 5 w kierunku Matysówki w piątek po południu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość portalu: Maruda Re: A my też mamy taką 'narodowo-śmierdzącą' potr IP: *.tvsat364.lodz.pl 16.10.02, 15:13 zdzicha napisała: (...) Śmierdzi w kazdym razie jak autobus linii 5 w kierunku Matysówki w piątek po południu. Jakkolwiek by ten autobus nie smierdział, ser zgliwiały śmierdzi na pewno jeszcze bardziej ;))) Ale porownanie wysmienite ];-) Odpowiedz Link Zgłoś
geograf Re: A my też mamy taką 'narodowo-śmierdzącą' potr 16.10.02, 17:41 że tak sie spytam... co wtedy dzieje się w tym autobusie??:-) Odpowiedz Link Zgłoś
zdzicha Re: A my też mamy taką 'narodowo-śmierdzącą' potr 20.10.02, 15:39 Nic szczególnego się nie dzieje. Po prostu tym pojazdem podróżują ludzie, którzy ablucji dokonują tylko raz w tygodniu, przed niedzielną sumą. Odpowiedz Link Zgłoś