teufel
24.10.02, 15:48
Wczoraj na skrzyżowaniu Puszkina i Przyjażni wieczorem jeschała Straż Pożarna
na sygnale. Gdy kierowca zaczął hamować wóż wpadł w poślizg i obróciło go o
180 stopni. Żeby dodać tragizmu powiem, że jak się przekręcał to obok niego
(0,5 metra) przejechał samochód osobowy. Nie dawno karetka miała wypadek
przez inny samochód osobowy. Dlaczego Ci kierowcy nie zjezdżają jak słyszą
sygnał?