Dodaj do ulubionych

co Wy na to...

02.01.03, 15:42
"Klasą jest przestrzegać etykiety, ale lekceważyć konwenanse"
Zgadzacie się z tym ???

Ja, mimo, że nie należę do "szytwnych" lubię ludzi potrafiących się
zachować.. Jednakże niektórzy zarzucają mi, że np. poprawne odkładanie
sztućców po posiłku to coś wymyślonego na potrzeby snobków... Mówią: "po co
to komu, my jesteśmy sobą i nam nie jest to do szczęścia potrzebne"
Czy mają rację ??? Czy tak naprawdę zwracacie uwagę na takowe szczegóły i czy
one mają wpływ na postrzeganie danego człowieka ???
Po drugie: niektórzy sądzą, że podawanie płaszcza dziewczynie to też nie ta
epoka...
I co Wy na to Forumowicze ???
pozdrawiam
samych dobrych chwil w Nowym Roku
meganka2
Obserwuj wątek
    • aric A ja na to... 02.01.03, 16:06
      Nie przestrzegam etykiety jako takiej, sztywne ramy to idiotyzm, zdecydowanie
      wszystko zależy od sytuacji. A konwenansów żadnych nie znam. Są jakieś tam
      zasady typu sawuar-pierdual, ale nie koniecznie je uznaję. W sumie to nawet nie
      wiem co mam napisać, i tym bardziej nie mam juz czasu, idę do domu.:))) Pa pa
    • zamek Re: co Wy na to... 02.01.03, 16:10
      Zawsze sądziłem, ze zostałem pomyłkowo zrzucony w czasy
      kilkadziesiąt lat późniejsze od tych, w których
      powinienem się znaleźć. Zatem i sztućce, i płaszcz, i
      parę innych spraw..., ale bardzo się cieszę, że nie
      jestem w tych czasach osamotniony :)
      Pozdrowienia, Perło :)
      • meganka2 zamkowy... 02.01.03, 16:14
        nie jesteś osamotniony i to nie tylko w tym względzie ;-)))))
        już my o tych naszych czasach rozmawialiśmy ;-))))
        pozdrawiam Cię cieplutko...
        bądź SZCZĘŚLIWY i zawsze uśmiechnięty (hihi) w Nowym Roku... i niechże wena Cię
        nie opuszcza ;-)
        papa
        meganka2
        • zamek Perełkowa... 02.01.03, 16:38
          ...tak dobrze o tym wiedzieć :)))) i pobyć sobie choć
          trochę w innych czasach, choćby w myśli czy w
          marzeniach... :)))
          ślicznie dziękuję i odpozdrawiam najserdeczniej :)))
          niech Ci Nowy Rok darzy wszystkim, co piękne i dobre :)))
    • Gość: amentalodz Meganko IP: *.izet.pl 02.01.03, 16:51
      Etykieta? -dlaczego nie.
      Jeśli tylko Ktoś tak chce.
      Dawne czasy i nasze- bliższe
      dzięki różnym etykietom-bywają milsze.
      Zasiądźmy zatem do stołu
      i przestrzegajmy wzajemnych reguł połów.
      I trawienie niech będzie samodzielne
      Meganko-zgodzisz się ze mną, że będzie przyjemnie? :-)))))
      • meganka2 Re: amen.. ta..lodz... 02.01.03, 16:55
        będzie przyjemnie... a jakże ;-*
    • ixtlilto Re: co Wy na to... (pytanie) 02.01.03, 22:22
      Czym się różni etykieta od konwenansu?
      /pytam bo nie wiem/
    • Gość: Mlody Re: co Wy na to... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.03, 00:38
      Hm, no coz Siostra przesadzasz, co to za pytania na Nowy rok??????? ;]
      pozdr. hm`

      P.S.

      Zawsze podaje plaszcz Kobiecie, ktora szanuje.
    • aric Re: co Wy na to... 03.01.03, 08:54
      Może dziś cos lepszego spłodzę.
      Czym jest etykieta? Jak dla mnie umownymi prawami rządzacymi naszym dobrym
      zachowaniem w sensie ogólnym. Jak zachować sie przy stole, jak odzywać się do
      rodziców, jak kupować w sklepie, jak zachować się w miejscach publicznych.
      Jeżeli wszyscy trzymaliby się tego co każe nam E, świat byłby nudny, a postęp
      techniczny zatrzymałby się na poziomie XVII-XVIII w. Ludzie chodzili by jak
      roboty poruszające się wkutek okreslonych programów. Jestem przeciwnikiem
      etykiety, bo to ogranicza, chociaż wiadomo, ze cos takiego jak własne sumienie
      i kultura to tez etykieta, ja bym tego tak nie nazwał, bo etykieta kojarzy mi
      sie z z cena i kodem paskowym, czyli zaprogramowaniem, wpojeniem zasad i tak
      trzeba. Więc skoro nie przestrzegam etykiety to czy jestem chamem i burakiem,
      nie majacym pojecia o dobrym wychowaniu i własciwym zachowaniu? To oceniają
      inni, mnie dobrze z tym jaki jestem.
      A czym sa konwenanse? Środowiskowa etykietą? Przerobionymi zasadami na potrzeby
      kulturowe, zależne od tradycji w danej subkulturze, kraju, narodzie? To jest
      jeszcze gorsze. Bo aby nie wyjść na cymbała, trzeba się umieć zachować w danym
      srodowisku, jeżeli wchodzisz miedzy wrony... itd. To zawsze są zasady. I też
      zależą one od sytuacji. Trzymanie się reguł nigdy nie wychodzi w końcu na
      dobre. Trzeba byc czujnym, intuicja to zdecydowanie najważniejsza cecha
      człowieka, jeżeli chodzi o przebywanie w towarzystwie. Ciężko ją sobie
      wytrenować, ale nie jest to niemozliwe.
      Itd, itp... Znów mi jakis bełkot wyszedł.:)
      • meganka2 Re: hmmm... 03.01.03, 09:45
        aric napisał:
        ...
        > Jeżeli wszyscy trzymaliby się tego co każe nam E, świat byłby nudny, a postęp
        > techniczny zatrzymałby się na poziomie XVII-XVIII w. Ludzie chodzili by jak
        > roboty poruszające się wkutek okreslonych programów...

        --

        Samo słowo: "etykieta" faktycznie kojarzy się ze sztywnymi regułami, ze
        schematyzmem zachowania, co może u młodych zwłaszcza ludzi wywołać
        anarchistyczne nastawienie do tematu ;-) Jednakże - patrząc na to pojęcie
        trochę lżej, bardziej życiowo i powszednio - dobre zachowanie, tj.
        przestrzeganie jakichś podstawowych zasad (bo o to de facto pytałam) można
        zaliczyć do przestrzegania etykiety, choć brzmi za bardzo wyszukanie.
        Etykieta mnie też kojarzy się bardziej z dyplomacją, z high lifem i
        herbatką "five o'clock" u królowej Eli. Na szczęście wielu ludzi przestrzega
        etykiety na codzień nie skupiając się nad nazewnictwem swego zachowania.
        Przypominam, chodziło mi w tym wszystkim o podstawowe zasady zachowania w życiu
        codziennym, nie o protokół dyplomatyczny...
        Piszesz Aric o intuicji... no właśnie...
        Czy każdy, nawet bardzo prosty uburaczony człowiek może wyuczyć się sztywnych
        zasad etykiety... myślę, że tak, jeśli nauczyciel będzie cierpliwy ;-)
        Natomiast "z tym czymś" co można nazwać tąże intuicją trzeba się urodzić... nie
        każdemu jest to dane... i wtedy znika problem nazywanie czegoś etykietą.. bo ma
        się to we krwi... i staje się to jakby naturalne... (cholera, wiem, że Zamek
        mnie rozumie :-)
        cholender, może dokończę później, muszę lecieć...
        wcaleniesztywna meganka2 ;-)
      • do~ Re: co Wy na to... 03.01.03, 09:52
        No niestety ariczku, wyszedl ci belkot. I do tego wcale sie z Toba nie
        zgadzam. Ciezko mi powiedziec co to jest etykieta (kazdy sobie moze znalezc
        formalna definicje w slowniku), ale moim zdaniem to po prostu pewien zestaw
        regul, ktorym dane srodowisko sie kieruje. Jesli do tego srodowiska chcesz
        wejsc to trzeba sie dostosowac do regul, a jesli nie pasuja Ci reguly to po co
        pchasz sie do srodowiska? Itp. Czyli: trzeba brac wszystko jakim jest, a nie
        jakim chcialoby sie, zeby cos bylo.
        I tylko czasem wydaje mi sie, ze reguly moga byc nadinpretowane lub zle przez
        czlonkow rozumiane i dlatego uwieraja innych. Ale to juz niestety zawsze
        bedzie istnialo i dlatego ludzie sie czasem nie zgadzaja ze soba.

        Natomiast to o czym mowi meganka to zwykla kultura. Widelec i noz, plaszcz,
        przytrzymanie drzwi (nie tylko kobiecie.. ja zawsze przytrzymuje osobom
        starszym) to sprawy w pewnym sensie ulatwiajace, a w zadnym wypadku
        ograniczajace nasza swobode. Kwestia podejscia. Moje dziecko postaram sie tak
        wychowac, zeby dla niego bylo to naturalne.
        Uff. Rozpisalam sie, a tu przede mna znowu ciezki dzien...
        Pozdr.
        • aric Re: co Wy na to... 03.01.03, 10:08
          W sumie to sam czasem nie zgadzam sie z tym co napiszę.:) Szczęśliwej podróży
          Do:) Co z tym kotem??
        • meganka2 Re: co Wy na to... 03.01.03, 11:16
          do~ napisała:
          Natomiast to o czym mowi meganka to zwykla kultura. Widelec i noz, plaszcz,
          > przytrzymanie drzwi (nie tylko kobiecie.. ja zawsze przytrzymuje osobom
          > starszym) to sprawy w pewnym sensie ulatwiajace, a w zadnym wypadku
          > ograniczajace nasza swobode. Kwestia podejscia. Moje dziecko postaram sie tak
          > wychowac, zeby dla niego bylo to naturalne.

          ---
          to chyba ja namieszałam tym cytatem gdyż tak naprawdę chciałam się od Was
          dowiedzieć czy takie rzeczy, o których wspomina wyżej Do, wpływają na
          postrzeganie człowieka ??? Czy człowiek, dla którego nawet tak podstawowe
          zachowania są specyficznym snobistycznym foux pas może być uznawany za
          kulturalnego, mimo innych jego zalet???
          Uważam, że zawsze trzeba być sobą (mając na myśli obcowanie ze środowiskiem
          ludzi, których zachowanie nam pasuje i nie musimy się "naginać"), ale kultura
          osobista każdego człowieka, który ją posiada, wymaga przestrzegania tych
          podstawowych zasad... Czy jestem przewrażliwioną snobką zwracając na to uwagę w
          zachowaniu innych ??? Czy trzeba wziąć na luz i patrzeć na człowieka, nie na to
          jak odkłada sztućce ???
          • aric Re: co Wy na to... 03.01.03, 11:32
            meganka2 napisała:
            Czy jestem przewrażliwioną snobką zwracając na to uwagę w zachowaniu innych ???
            Czy trzeba wziąć na luz i patrzeć na człowieka, nie na to jak odkłada
            sztućce ???

            ----
            To zdanie mnie zaitrygowało.:)
            Czy mozna byc przewrażliwiona snobką?? Piekne sformuowanie, skoro się
            zastanawiasz nad tym czy snobka jesteś, to podejrzewam, że nie.:)
            A na człowieka nie należy patrzeć, trzeba czuc. Albo pasuje, albo nie, albo
            jest ci obojetny. Postrzeganie zewnetrzne to rodzaj selekcji wstepnej. Jeżeli
            go zaniechamy mamy szanse poznać ludzi o bardzo wartosciowych cechach, których
            powierzchowność jest często pozbawiona dobrego wrażenia. Niebezpieczeństwo
            jednak może polegac na tym, że można rzeczywiście trafic na kogoś, kto okaże
            się takim jak wygląda. Natomiast uprawiając selekcje wstepna na temat wyglądu i
            zachowania, liczymy na to, że ten ktoś też patrzy na nas w ten sposób. Szukamy
            podobieństw do siebie w innych ludziach, a nie ma nic bardziej bezsensownego.
            I chyba znów jakieś pierdoły wypisuję, chyba jestem lekko ogłuszony.:)
            • meganka2 Re: co Wy na to... 03.01.03, 11:37
              aric napisał:

              > To zdanie mnie zaitrygowało.:)
              --
              ;-)))))))

              > A na człowieka nie należy patrzeć, trzeba czuc.
              ---
              bardzo bardzo mądre... masz rację...

              Postrzeganie zewnetrzne to rodzaj selekcji wstepnej. Jeżeli go zaniechamy mamy
              szanse poznać ludzi o bardzo wartosciowych cechach, których
              > powierzchowność jest często pozbawiona dobrego wrażenia.
              ---
              racja racja...więc jednak luz ;-)))) a ja snobka ;-))))

              I chyba znów jakieś pierdoły wypisuję, chyba jestem lekko ogłuszony.:)
              --
              w takim razie i ja jestem ogłuszona bowiem zgadzam się z Twymi słowami w 100%
              pozdrawiam !!!!

            • Gość: amentalodz Re: co Wy na to... IP: *.izet.pl 03.01.03, 11:47
              Prawdziwe.Leworęczni permanentnie- wizualnie posługłują się sztućcami, nieco
              ślamazarnie, ale za to, nie chodzą głodni. :-)

    • Gość: amentalodz Re: co Wy na to... IP: *.izet.pl 03.01.03, 11:45
      Prawdziwe.Leworęczni permanentnie- wizualnie posługłują się sztućcami, nieco
      ślamazarnie, ale za to, nie chodzą głodni. :-)
      • aric Re: co Wy na to... 03.01.03, 11:57
        :)))))
        A ci co maja brodę maskują swoje zęby.:)
        • meganka2 Re: co Wy na to... 03.01.03, 11:59
          a ci, co nie potrafią ..., nie chcą ... przynajmniej są sobą ;-)
          • Gość: amentalodz Leworęczni-sprawni inaczej...? IP: *.izet.pl 03.01.03, 12:15
            Trudno o zrozumienie dla leworęcznych na tym swiecie. Nawet ergonomia jest
            przeciwko nim, że o ludziach nie wspomnę. :-(
            • meganka2 Re: ????? 03.01.03, 12:22
              buuuuu
              a kto Cię nie rozumie ??? hmmmmmmmmmmmmmmmmmm ??????????????????????????
              • Gość: amentalodz :-) IP: *.izet.pl 03.01.03, 12:37
                Ergonomia tego swiata. Zjawy ze swiata paranaukowego lepiej ,bardziej
                uniwersalnie kostruują swą rzeczywistość. Lecz do nich się nie wybieram-narazie.
                :-)
            • aric Re: Leworęczni-sprawni inaczej...? 03.01.03, 12:28
              Ja swoja żone doskonale rozumiem.:))
              • Gość: amentalodz Re: Leworęczni-sprawni inaczej...? IP: *.izet.pl 03.01.03, 12:40
                Nie ma nic bardziej pozytywnego dla społeczeństwa, jak szanująca się podstawowa
                jego komórka-rodzina. :-)
            • ixtlilto (amentalodz) 03.01.03, 15:36
              Jak już tak o leworęcznych piszesz, to może wiesz gdzie można w Łodzi kupić
              zegarek dla leworęcznych (wskazówki idą "do tyłu" i tarcza też ma cyferki w
              drugą stronę ustawione)
    • grafka Re: co Wy na to... 04.01.03, 17:56
      Oj, ja też mam problem z zaakceptowaniem wielu zachowań odbiegających od normy
      zw. potocznie kulturą osobistą. One mnie po prostu rażą - np. dłubanie w zębach
      przy stole, mlaskanie. Czy tym, którzy w postach wypowiadali się przeciwko
      konwenansom to nie przeszkadza?

      Wiem pozory mylą, wartość człowieka nie zawsze idzie w parze z zewnętrznym
      zachowaniem i ja nie mogę sobie z tym poradzić(oceniam automatycznie więc
      gińcie "mlaskacze" i "siorbacze").


      Pewnie sama też nie jestem perfekcyjnie "ułożona" ...
      Ale nie ma jak ponarzekać na innych
      Czego wszystkim życzę
      G.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka