psteczek
29.05.06, 21:43
Dobry wieczór.
Bardzo cenię red. Karczewskiego za zdrowy krytycyzm i interesujące gusta sceniczne. Muszę jednakowoż zwrócić uwagę na pewną nieścisłość. Po pierwsze nie ma czegoś takiego jak "nosowy tenor", tylko tenor, który nosuje - notabene może to być objawem choroby, skrzywionej przegrody nosowej lub niewłaściwego upoprowadzenia dźwięku, który miast do rezonatorów głowy trafia w jamę nosową.
Po drugie - i to chyba jest powód, dla którego red. Karczewski uznał mój głos za nosowy - każdy śpiewający arie z maską - nawet lekko uciskającą nozdrza - będzie nosował, choćby minimalnie. Poza wszystkim głos "postawiony" i poprowadzony w jamę nosa brzmieć będzie jak głos "kaczy" bądź jak dźwięk rożka angielskiego. Jeśli Szanowny Pan redaktor mieć będzie jakieś wątpliwości, to proponuję skonsultować się z jakimś śpiewakiem (mogę podać kilka kontaktów w razie potrzeby).
Bardzo dziękuję za wyrazy uznania.
Z poważaniem
Patryk Steczek