Dodaj do ulubionych

Nie ma oczyszczalni

23.04.03, 20:53
A jednak czytaja Forum i reagują - oczywiście w tematach
łagodnych.
Że zabytki znikaja z krajobrazu - wiadomo. "Usprawiedliwione",
bo nie ma kasy.
Ale czy ktoś we władzach miasta mogący decydować o przydziale
pieniędzy przejmuje sie zabytkami ?
Spytajcie Konserwatora jak często zmniejszają mu budżet. Ile
jest skreśleń w ciągu roku z planów konserwacji obiektów ?
Zabytki nie wyjda na ulice protestować.
A społeczeństwo jeszcze nie dorosło do tego.

A media - podchwyca temat i zapomną.
Tak było np. z beczkami. Brakuje konsekwencji i dociekliwości.
Po każdym unaocznieniu że cos bezpowrotnie zginęło - nasuwa się
pytanie co zrobić aby nie zniknęły kolejne ciekawe zabytki.
Nikt o to nie pyta i nie wymaga odpowiedzi od osób mogacych
decydować o finansach kierowanych na określony wizerunek miasta.

Zniknęła oczyszczalnie, zniknie zajezdnia na Północnej, zniknie
ostatnia prywatna linia kolejowa - i znów będą żale. Ale czy
można wcześniej przeciwdziałać temu ? Czy sa jakies możliwości
dofinansowania łódzkich zabytków ?

pozdr.
Obserwuj wątek
    • geograf Re: Nie ma oczyszczalni 23.04.03, 21:02
      Kolejne zabytki znikają z krajobrazu tego miasta.
      Ktoś powie- co to za zabytki? Jednak to SĄ zabytki.
      W skali tego miasta jak najbardziej. Niestety nikt nie nauczył
      kiedyś łodzian dbania o włąsne miasta...

      nad czym można tylko ubolewać i starać się aby kolejne pokolenia
      nie popoełniły tych samych błędów...jednak czy nie będą oglądać
      łódzkich zabytków, które teraz znamy, tylko na fotografiach?
      Teraz nizknęło coś na obrzeżach, później coś w
      centrum-niezauważenie...
      Szkoda, ze łodzianie nie doceniają, gdzie żyją...

      Chciałem tam się wybrac, zobaczyć tę
      oczyszczalnie...niestety-znowu maksyma "co masz zrobić za chwilę,
      zrób natychmiasta"-sprawdziła się w zupełności....

      Szkoda...:(

      Czy polecą za to głowy?
      Na Zachodzie o ile by do tego dopuszczono (w co wątpię)-na pewno
      by tak się stało...ale my nie jesteśmy na Zachodzie...

      a szkoda...


      P.S. Jasam pomylił się. Na Północnej oczywiście JESZCZE istnieje
      krańcówka..czy będzie tam za rok? za dwa lata??

      :(

      • jasam Re: Nie ma oczyszczalni 23.04.03, 21:25
        geograf napisał:

        > Czy polecą za to głowy?
        > Na Zachodzie o ile by do tego dopuszczono (w co wątpię)-na pewno
        > by tak się stało...ale my nie jesteśmy na Zachodzie...
        > a szkoda...

        Jesteśmy na Zachodzie dla innych narodów.
        Czy maja lecieć głowy - lepiej nie róbmy kaźni a głowy wykorzystajmy do
        myslenia o przyszłości innych obiektów. Znalezienie kozła jest wyjściem
        najłatwiejszym i głównie ku zadowoleniu gawiedzi. A zasłania faktyczny problem,
        daje jakieś rozgrzeszenie. Czy o to chodzi ?

        > P.S. Jasam pomylił się. Na Północnej oczywiście JESZCZE istnieje
        > krańcówka..czy będzie tam za rok? za dwa lata??

        Rzeczywiście przemianowałem krańcówke z charakterystyczną zabudową na zajezdnię.
        Dziś nikt nie myśli co z tym zrobić. Za rok przyjadą buldożery i wówczas dzień
        czy dwa przed rozbiórką będzie za późno na zmianę planów. Tak było z szynami
        tramwajowymi na Piotrkowskiej. Wielkie larum - gdy juz było za późno.
        Kiedyś podrzuciłem pomysł przesunięcia budyku i zrobienia w nim np. "muzeum"
        rzeki Łódzki. Myślę, że kawiarnia w parku z fotogramami dawnej Łódzki,
        znajdowałaby chętnych na odwiedzanie takiego budynku.
        Ale to juz teraz muszą powstawać jakieś plany i projekty. Sądzę, że studenci
        architektury w ramach ćwiczeń wymyśliliby wiele ciekawych użyteczności. Tylko
        potrzebne współdziałanie wszystkich. Rówież różnych pracowni autorskich
        łódzkich architektów - nie czekając aż ktos to zleci i zapłaci.
        A wtedy i Miejski Konserwator łatwiej zagospodaruje obiekt pokazując
        potencjalnemu inwestorowi kilka różnorodnych pomysłów na wykorzystanie.

        pozdr.
        • Gość: p Re: Nie ma oczyszczalni IP: *.visp.energis.pl 23.04.03, 23:43
          a z trzeciej strony, gdyby nasz konserwator chciał "nadać" temu
          problemowi odpowiednią rangę to mógł to zrobić , Forum to
          idealne do tego miejsce, ale musi mu się nie chciało, bądź
          braklo mlodzieńczej determinacji, może rutyna wynikająca z ze
          zbyt dlugiego okresu sprawowania władzy albo z wieku. Miasto
          zniszczyło jeden z najciekawszych obiektów inżynierskich okresu
          międzywojennego i to wyłacznie na wlasną prośbę i mając
          wszelkie uprawnieniado podjęcia decyzji w końcu ZWIK jest
          własnością miasta i można było.... A kiedyś Wajda pytany o
          dekoracje do ziemi obiecanej mówil... to wszystko istnieje...
          To wszystko istnialo powiemy dziś ale czy będziemy mogli się
          usprawiedliwić przed potomnymi.
          • Gość: flip Re: Nie ma oczyszczalni IP: *.p.lodz.pl 24.04.03, 00:00
            No wlasnie: czy wroble nie cwierkaly przypadkiem o rozebraniu bocznicy
            scheiblerowskiej na zlom?? Mozna z tego wyciagnac cos kolo 100 tysiecy.
            Konserwator, naszym zdaniem, ma podstawy zabraniac, bo to jest otoczenie
            zabytkow.

            Budynek krancowki podmiejskich zawsze nam sie podobal. Trzeba bylo smaku, zeby
            cos takiego zrobic. Wtedy byli jeszcze architekci starej szkoly. Na pewno mozna
            tam zrobic cudo nieprzesuwajac, a park by tylko zyskal miejsce do posiedzenia.
            Co za matol chce toto zburzyc? Jakies nazwiska wroble wycwierkuja?
            • Gość: michal.ch Re: Nie ma oczyszczalni IP: *.wshe.lodz.pl 24.04.03, 08:36
              Gość portalu: flip napisał(a):

              > No wlasnie: czy wroble nie cwierkaly przypadkiem o rozebraniu bocznicy
              > scheiblerowskiej na zlom?? Mozna z tego wyciagnac cos kolo 100 tysiecy.
              > Konserwator, naszym zdaniem, ma podstawy zabraniac, bo to jest otoczenie
              > zabytkow.

              Ćwierkały i to głośno. Już po ubiegłorocznym "Pikniku Świętojańskim" Jasam
              wspominał, że kolejarze boją się zwolnień, a bocznica idzie na pod kowalskie
              młoty.

              > Budynek krancowki podmiejskich zawsze nam sie podobal. Trzeba bylo smaku,
              zeby
              > cos takiego zrobic. Wtedy byli jeszcze architekci starej szkoly. Na pewno
              mozna
              >
              > tam zrobic cudo nieprzesuwajac, a park by tylko zyskal miejsce do posiedzenia.

              A Flip niech przejedzie się do Warszawy i jej okolic i poogląda tamtejsze
              stacje kolejowe. Czyżby ten sam architekt? Bo styl z pewnością ten sam. :)

              > Co za matol chce toto zburzyc? Jakies nazwiska wroble wycwierkuja?

              Torowisko i krańcówka na Północnej mają być zlikwidowane ze względu na
              poszerzanie tej ulicy (niby ma to poprawić dojazd do Manufaktury). Kompletna
              bzdura wg mnie.
              • jasam Re: Nie ma oczyszczalni 24.04.03, 09:37
                Gość portalu: michal.ch napisał(a):

                > Torowisko i krańcówka na Północnej mają być zlikwidowane ze względu na
                > poszerzanie tej ulicy (niby ma to poprawić dojazd do Manufaktury).

                Jest to wlotówka warszawiaków do Maufaktury. Będą tu przyjeżdżać gromadnie np.
                na kręgle, jak do Janek jeżdżą wieczorami na film i kawę.
                Kiedys przyjeżdżali do Łodzi na operę - teraz będzie opera z ich przyjeżdżania.
                pozdr.
            • jasam Re: Nie ma oczyszczalni 24.04.03, 09:53
              Gość portalu: flip napisał(a):

              > No wlasnie: czy wroble nie cwierkaly przypadkiem o rozebraniu bocznicy
              > scheiblerowskiej na zlom?? Mozna z tego wyciagnac cos kolo 100 tysiecy.

              Więc Fasty chcą to wyciągnąć przed złomiarzami. Lokowotywa dawno sprzedana i
              spłacony jakis dług. Na szczęście działa jeszcze elektrownia.
              Jak nie będzie szybkiego przejęcia tej części fabryki to bezpowrotnie aniknie
              szansa na stworzenie ciągu: Muzeum Włokiennictwa - skansen-elektrownia i
              przejazd koleją do Parku Źródliska z przystankiem na osiedlu. (!!!)

              > Konserwator, naszym zdaniem, ma podstawy zabraniac, bo to jest otoczenie
              > zabytkow.

              Do podstaw teoretycznych jest potrzebne realne chciejstwo.
              A nawet jak zabroni - to co dalej ? Popatrz jak znikaja kraty z ogrodzenia
              wzdłuź Tymienieckiego. Nie będzie uzytkownika - nie bedzie czym sie martwić -
              problem rozejdzie sie po złomowiskach. Jeszcze nikomu nie odebrano koncesji za
              skup kradzionego żelastwa.
              Już dziś jest problem z utrzymaniem czystości na odcinku pomiędzy Niciarnianą a
              Rydza Śmigłego. Zaczyna sie robić śmieciowisko. A Uniontex nie ma interesu
              pilnowania tego.
              Wiem że trwają negocjacje nad przekazaniem stawu pod skrzydła Muzeum Sztuki - i
              ciekawe jekie sztuki będzie wykonywać to Muzeum aby utrzymac ten staw i okolice
              w wersji "kulturalnej". Jako dobro Muzealne musi byc chronione - skąd forsa na
              ochroniarzy.

              > Budynek krancowki podmiejskich zawsze nam sie podobal. Trzeba bylo smaku,
              zeby cos takiego zrobic. Wtedy byli jeszcze architekci starej szkoly. Na pewno
              mozna tam zrobic cudo nieprzesuwajac, a park by tylko zyskal miejsce do
              posiedzenia.

              A nie mozna tam zrobic jakiegoś tematu ćwiczeniowego dla studentów ?

              > Co za matol chce toto zburzyc? Jakies nazwiska wroble wycwierkuja?

              Najprędzej usłyszysz na korytarzach IAiU.
              Sami sobie sikamy do kawy, ale pro publico - wszyscy są smakoszami.

              pozdr.
          • jasam Re: Nie ma xxx 24.04.03, 10:15
            Gość portalu: p napisał(a):

            > a z trzeciej strony, ......... Miasto
            > zniszczyło jeden z najciekawszych obiektów inżynierskich okresu
            > międzywojennego i to wyłacznie na wlasną prośbę i mając
            > wszelkie uprawnieniado podjęcia decyzji w końcu ZWIK jest
            > własnością miasta i można było....

            A podstawą tego jest brak strategii miasta w odniesieniu do zachowania zabytków
            i odpowiednich uregulowań prawnych (równiez tych ogólnych).
            Długo trwały negocjacje zanim zapdła decyzja, że syndyk fabryki Geyera nie moze
            sprzedawać wszystkich historycznych ruchomości, ale częśc ma przekazać do
            Muzeum Włókiennictwa. Ale i tak juz rozszabrowano wiele pamiątek po Geyerach.
            A z czwartej strony syndyk ma za zadanie zebrac jak najwięcej pieniędzy i nie
            ma żadnych obowiązków dbania o dziedzictwo miasta. Skoro Miasto nie potrafi
            zadbać - to czemu on ma być nadgorliwcem i na dodatek uzyskac mniejsze korzyści
            finansowe.
            Za chwilę przyjdzie syndyk Uniontexu, podzieli to na 5-10 fragmentów, każdy
            oddzielnie sprzeda i po kompleksie Scheiblerowskim. I tak już Webster zabrał
            część - mamy chociażby ŁSSE z blaszakami. Plac Zwycięstwa też ma kilku
            właścicieli. Czy jest jakaś płaszczyzna prawna, aby wszyscy właściciele dążyli
            do podobnego celu - zachowania śladów historii miasta ?
            Na placu Zwycięstwa pod presją utworzenia dyskoteki i konieczności łatego do
            niej dostępu - zniszczono pierwotną elewację rozwalając okna. Obiekt
            Rejestrowy - więc za zgodą WKZ. "Lepszy użytkonik jakikolwiek niz żaden".
            Jak wybrnąć z tej spirali opierającej się głównie na mizerii finansowej ?

            Machamy szabelkami (i dobrze, że jeszcze są tacy) - ale machina zniszczeń nas
            nie zauważa.
            pozdr.
            • yarro Re: Nie ma xxx 27.04.03, 01:51
              jasam napisał:
              > Plac Zwycięstwa też ma kilku
              > właścicieli. Czy jest jakaś płaszczyzna prawna, aby wszyscy właściciele
              > dążyli do podobnego celu - zachowania śladów historii miasta ?
    • Gość: contessa i bardzo dobrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.03, 08:57
      i bardzo dobrze, ze rozebrali. na co komu smierdzacy, przezarty gnojem i
      chemia, rozpadajacy sie barak. bleeee.
      • Gość: michal.ch Re: i bardzo dobrze IP: *.wshe.lodz.pl 24.04.03, 09:00
        Ludzie twojego pokroju też uważali, że historyczny dworzec Kaliski był barakiem
        i dlatego już go nie ma.
        • Gość: contessa no i co z tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.03, 09:42
          a ludzie twojego pokroju uwazali, ze to nie byl barak. tylko co z tego skoro i
          tak go rozebrali? "pokroj" ludzi nie ma tu nic do rzeczy. jest syf - to trzeba
          go zlikwidowac.
          • hubar Re: no i co z tego? 24.04.03, 12:11
            Wiesz, byłem jakiś czas temu w takim brzdkim miejscu. Były tam jakieś stare
            pieluchy, podziurawione ubrania, ledwo stojące meble, okropne martwe ciała
            ludzi i zwierzt, paskudne zurzyte części bielizny... i wiele innych rzeczy!
            Problem ze zniszczeniem tego wszystkiego taki, że to wszystko do świadectwo
            historii i znajduje się w muzeum w Egipcie.
      • beers rzeczywiscie 24.04.03, 10:30
        Contessa ma racje. Taka decyzja byla w tej sytuacji najrozsadniejsza, bez
        wzgledu na to czy sie uwaza, ze to byl zabytek, czy nie. IMHO to byl po prostu
        miedzywojenny budynek jakich wiele i nie ma co ronic lez.
        Niestety, takie sytuacje jak opisana naleza do caly czas ciagnacego sie za
        nami "dziedzictwa komuny". Jest to wynik ogolnego niedoinwestownia: gdyby przez
        okres PRL systematycznie te budynki - wtedy jeszcze nie zabytki - remontowano,
        to teraz nie byloby problemu. A tak nie ma nawet co ratowac...

        Smutne. I dedykowane zwolennikom SLD.

        pozdrawiam
        MARCIN
        • jasam Re: rzeczywiscie 24.04.03, 10:46
          beers napisał:

          > Smutne. I dedykowane zwolennikom SLD.

          A masz pozytywne przykłady drugiej opcji ?

          Czy znasz przykłady, aby poglądy polityczne spowodowały ratowanie zabytku -
          oczywiście poza światyniami i remontem siedzib kierownictwa partii (obojetnego
          koloru).
          Tak tylko z ciekawości pytam - bo to byłby ewenement.
          pozdr.
          • beers Zle mnie zrozumiales 24.04.03, 12:32
            jasam napisał:

            > Czy znasz przykłady, aby poglądy polityczne spowodowały ratowanie zabytku -

            Zabytku nie ratuja takie czy inne poglady, tylko pieniadze, naklady,
            inwestycje, remonty itd. A fakty sa takie, ze 45 lat rzadow komuny to bylo
            chroniczne niedoinwestowanie oraz "olewanie" takich burzuazyjnych fanaberii ;-)
            jak ochrona zabytkow czy ekologia. Co by o "tej drugiej opcji politycznej" nie
            mowic, to o gospdarce i pieniadzach myslenie ma troche inne.

            > oczywiście poza światyniami i remontem siedzib kierownictwa partii
            (obojetnego
            > koloru).

            Swiatynie to tez sa w wiekszosci zabytki. I to nie wiem, czy nie wazniejsze od
            przedwojennego zakladu - excusez le mot - odsiewania gowna. A jakiej to partii
            siedzibe ostatnio wyremontowano? A moze znajduje sie ona w zabytkowym palcyku,
            i co - wtedy tez niedobrze, ze remontuja, bo opcja nie ta?!

            > Tak tylko z ciekawości pytam - bo to byłby ewenement.
            > pozdr.

            Mam nadzieje, ze wyjasnilem Twoje watpliwosci.
            Rowniez pozdrawiam
            MARCIN
            • hubar Re: Zle mnie zrozumiales 24.04.03, 12:49
              beers napisał:
              > Zabytku nie ratuja takie czy inne poglady, tylko pieniadze, naklady,
              > inwestycje, remonty itd.
              --
              Ależ oczywiście, że tak. Zupełnie nie wiem czemu tak odczytałes wypowiedź
              Jasama.


              > A fakty sa takie, ze 45 lat rzadow komuny to bylo
              >chroniczne niedoinwestowanie oraz "olewanie" takich burzuazyjnych fanaberii ;)
              > jak ochrona zabytkow czy ekologia.
              --
              Niestety. Tak było.


              > Co by o "tej drugiej opcji politycznej" nie
              > mowic, to o gospdarce i pieniadzach myslenie ma troche inne.
              --
              Wydawało mi się, że Jasam pytał się o działania, a nie myślenie i zamiary.



              > Swiatynie to tez sa w wiekszosci zabytki. I to nie wiem, czy nie wazniejsze
              > od przedwojennego zakladu - excusez le mot - odsiewania gowna. A jakiej to
              > partii siedzibe ostatnio wyremontowano? A moze znajduje sie ona w zabytkowym
              > palcyku, i co - wtedy tez niedobrze, ze remontuja, bo opcja nie ta?!
              --
              Coś mi sie wydaje, że albo nie chcesz, albo nie umiesz zrozumieć o co chodzi w
              przykładach Jasama. Oczywiście dobrze, że remontuje się świątynie zabytkowe
              (nota bene łódzka katedra się sypie, bo kasa poszła na "wypicowanie"
              archidiecezji), równie dobrze, żeby remontowano siedziby partii znajdujące się
              w ładnych zabytkowych budynkach, ale czy tak się robi? Czy któraś z partii
              niezaleznie od koloru, remontuje? O to chyba chodziło Jasamowi.


              > Mam nadzieje, ze wyjasnilem Twoje watpliwosci.
              --
              Raczej Ci się nie udało, bo wzbudziłeś także i umnie wątpliwości.
              • beers kto tu kogo nie rozumie? 24.04.03, 14:50
                hubar napisał:

                > > Co by o "tej drugiej opcji politycznej" nie
                > > mowic, to o gospdarce i pieniadzach myslenie ma troche inne.
                > --
                > Wydawało mi się, że Jasam pytał się o działania, a nie myślenie i zamiary.

                Sorry, skrot myslowy z mojej strony. Chodzilo o myslenie przekladajace sie na
                dzialania, co czesciej obserwuje sie u "zarlocznych kapitalistow" niz u
                gledzacych o rownosci, dobrobycie i ogolnym szczesciu lewicowcow i lewakow.
                Chyba jednak w Lodzi wiecej pozytywnych dzialan dla odnowy zabytkow (np.
                kamienic na Piotrkowskiej co by daleko nie szukac) podjeto gdy miastem rzadzila
                prawica. Na pewno powiesz na to, ze owszem kamienice odnawiano, ale tylko od
                frontu, a w podworkach to juz syf. Oczywiscie, ale na miare owczesnych
                mozliwosci zrobiono duzo, i t jest wlasnie przyklad a propos "przeciwnej opcji".
                >
                >
                >
                > Czy któraś z partii
                > niezaleznie od koloru, remontuje? O to chyba chodziło Jasamowi.

                Partrz wyzej. Dodam tylko, ze w kwestii odnowy zabytkow, nie mozna
                myslec "politycznie". To nie partia remontuje albo burzy. Partia, a moze lepiej
                rzadzaca opcja polityczna, moze poprzez dzialania, rowniez finansowe, tworzyc
                okreslony klimat i styl myslenia dla takich inwestycji.
                >
                >
                > Raczej Ci się nie udało, bo wzbudziłeś także i umnie wątpliwości.

                A te Twoje watpliwosci, to w jakiej kwestii, jesli wolno spytac? Oczywiscie nie
                ludze sie, ze wzbudzilem w Tobie watpliwosci w kwestii zasadnosci wyburzenia
                oczyszczalni ;) ale co mi zaszkodzi spytac....
                >
                MARCIN
                • jasam Ochrona zabytków a polityka 24.04.03, 22:06
                  Zostawmy niesłuszne czasy - rzeczywiscie wg nich należało tępić wszystko co
                  nosiło ślady dawnej "burżuazji" gnębiącej w fabrykach lud robotniczy.

                  Ale minęło juz 12 lat nowych czasów. Rządy się zmieniają, posłowie też mają
                  różne przewagi - a nie doczekaliśmy sie porządnej ustawy o ochronie zabytków.
                  Obowiązuje ta z 1962 roku. Było już kilkanaście (!!!) różnych projektów - i
                  nadal nic nowego.
                  A i teraz mozesz prześledzić w biuletynach Komisji sejmowej dyskusje jakie sie
                  toczą nad projektem tego najnowszego wynalazku, który z pewnością nie jest
                  dobrą ustawą o ochronie zabytków.
                  Żaden rząd, żaden minister finansów - nie poszedł w kierunku faktycznego
                  wsparcia ochrony dziedzictwa narodowego. Przy partiach prawicowych rzeczywiscie
                  wiecej wydawano na zabytki, aby w tej masie wiecej było na konserwację obiektów
                  sakralnych. Ok - tez je cenię, ale tu dyskutujemy o mechanizmach a nie co sie
                  komu podoba.
                  I uchwalą znów protezę ustawy o zabytkach, biurokratyzując jeszcze bardziej
                  urzędy konserwatorskie.

                  Konieczne jest jasne i zdecydowane określenie współzależności - wartość
                  prywatna a konieczność dbania o dobro kulturowe. Jest to najbardziej dzis
                  palący problem konserwatorski.
                  Tak, że zamiast dziwacznej ustwy powinni przewertować i skorelowac odpowiednie
                  fragmenty ustaw: o działalności gospodarczej w zabytkach, o syndykach, o
                  ochronie przeciwpożarowej, o wychowaniu dzieci i młodzieży, o finansach
                  samorządów, o muzealnictwie, a nadzorze budowlanym, o ....... długo tak mozna.
                  To tam jest całkowicie zaniedbane uregulowanie konieczności dbania o zabytki i
                  ewentualne korzyści jeżeli ktos rzeczywiście to robi.
                  A niestety najbardziej konieczne jest dokonanie zmian w rozliczeniach
                  podatkowych właścicieli zabytków - a wówczas sami będą zabiegać aby były
                  remontowane - i wówczas moze wytworzy się pewien snobizm posiadania zadbanego
                  zabytku. Niezależnie od opcji politycznej.

                  pozdr.
                  • beers Re: Ochrona zabytków a polityka 25.04.03, 11:51
                    O kurcze, widze ze sie wplatalem w dyskusje z fachowcem ;-))))

                    Czy o wszystkim co napisales rozmawiales z ktoryms z poslow z Twojego okregu?

                    (wlasnie sobie wyobrazam jak sie ironicznie usmiechasz)

                    Ale mowie powaznie.

                    pzdr. MARCIN
                    • geograf Re: Ochrona zabytków a polityka 25.04.03, 15:25
                      zacząłeś dyskusję z prawdziwym znawcą Łodzi historycznej
                      i jej zabytków-to masz!

                      o!
                      :-)
                      a teraz ciekawe co powie Jasam...
                    • jasam Re: Ochrona zabytków a polityka 25.04.03, 19:22
                      beers napisał:

                      > O kurcze, widze ze sie wplatalem w dyskusje z fachowcem ;-))))

                      Dziękuje za uznanie, ale przesadzasz w ocenie.

                      > Czy o wszystkim co napisales rozmawiales z ktoryms z poslow z Twojego okregu?

                      Pani poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska jest zastępcą przewodniczącego
                      poselskiej Komisji Kultury. W pracach tej Komisji uczestniczy też pani Elżbieta
                      Jankowska.
                      Rozmawiałe tez z innymi posłami tej komisji w czasie ich pobytu w Łodzi równo
                      rok temu. Ale przeciez ani rząd ani posłowie nie zajmuja się rzeczywistym
                      naprawianiem swiata - oni działaja głównie jako łatacze aktualnych problemów.
                      Nad całościa nie panuje nikt. Cały czas rządzi aktualna koniunkturalność - czym
                      warto sie zajmować. No - czasem są nagłe problemy.
                      Trzeba przyjąć jakąś ustawę - to się dyskutuje, cos tam poprawia i juz. W jakim
                      stopniu realizuje ta ustawa rzeczywiste zapotrzebowanie na reformę - nikt sie
                      tym nie przejmuje. Bedzie przez jakiś czas inaczej niz dotychczas - a później
                      będzie się nowelizować.

                      Odnosnie prac nad nową ustawą:

                      Rządowy projekt ustawy o zabytkach (druk nr 624)
                      Rozpatrywanie na posiedzeniach komisji i podkomisji
                      orka.sejm.gov.pl/SQL.nsf/poskomproc?OpenAgent&4&624&KSP

                      Biuletyny Komisji Sejmowych IV kadencja
                      isip.sejm.gov.pl/Biuletyn.nsf/fkskr?OpenForm&KSP
                      > (wlasnie sobie wyobrazam jak sie ironicznie usmiechasz)

                      Rzeczywiście usmiechnąłem się, ale dlaczego uważasz że ironicznie ?
                      Cieszę się gdy moge na tym forum przekazać jakieś informacje naprowadzające na
                      poważne przemyślenie problemu.

                      > Ale mowie powaznie.

                      Wyślij maile do posłów z komisji o własnych przemyśleniach. Będzie nas już
                      dwóch, co indagują posłów w sprawie ratowania zabytków.

                      > pzdr. MARCIN
                      pozdr.
                      • Gość: Konserwator Re: Ochrona zabytków a polityka IP: *.pai.net.pl 25.04.03, 22:47
                        Ostatnie wypowiedzi jasama dotykają sporej części problemów związanych z
                        ochroną zabytków i środowiskiem konserwatorskim - zresztą nie tylko. Nie
                        wszystko do końca jednakowoż jest prawdą. Wyobraźcie sobie, że najwięcej na
                        zabytki wydawano z państwowej kasy za czasów wyśmiewanego powszechnie ministra
                        Podkańskiego - i były to wydatki - wierzcie lub nie - kilkakrotnie
                        przewyższające te obecne. Jednakże dyskusja dość daleko odeszła od początkowego
                        wątku, a ja odważyłem się wziąć w niej udział (przyznaję dość późno, ale na
                        wytłumaczenie – w ogóle po raz pierwszy), by - mam nadzieję - wyjaśnić kilka
                        wątpliwości. Wróćmy zatem do oczyszczalni.
                        Kilka liczb, dat i faktów.
                        Sprawa - przynajmniej dla mnie konserwatora - zaistniała jeszcze w roku 1998.
                        Wówczas odbyły się pierwsze rozmowy na temat nieczynnej od lat kilku
                        oczyszczalni. Stanowisko ZWiKu było jasne. Niechciany budynek, pochłaniający
                        rok w rok ok. 50 tys. zł (ostatnio nawet 70) na samą ochronę. Ochronę przed
                        takim chociażby losem, jaki dziś stał się udziałem Poradni Kasy Chorych przy
                        ul. Łagiewnickiej. Budynek znałem jedynie z czasów wizyty Papieża (nb. brany
                        był wówczas przez niektórych za kościół) postanowiłem zatem sam poznać to
                        niechciane cocoś. Pierwsze wrażenie: smród nie do wytrzymania, masa zwisających
                        zewsząd stalaktytów ulepionych(?) z dziwnawej materii, ale z drugiej strony
                        jakaś osobliwa harmonia tkwiąca w przerdzewiałych urządzeniach i przeogromna
                        przestrzeń, która uwalniała wyobraźnię. Całość robiła wrażenie i dla tego
                        chociażby postanowiłem powalczyć. Szkopuł w tym, że oczyszczalnia znajdowała
                        się tylko(!) w ewidencji zabytków.
                        Tu drobne wyjaśnienie. Z grubsza rzecz ujmując są dwie kategorie zabytków:
                        wpisane do rejestru – chronione ustawą, czyli prawem państwowym i umieszczone w
                        ewidencji, które mogą być (nie muszą i w niektórych miastach nie są) chronione
                        prawem lokalnym, czyli uchwałami Rady Miejskiej - w praktyce zapisami w planie
                        zagospodarowania miasta. W Łodzi odpowiedni zapis w planie w pewien sposób
                        chroni zabytki „ewidencyjne”, jednakże nie tak skutecznie, jak tę pierwszą
                        grupę. Plan przewiduje możliwość wyburzenia obiektu po spełnieniu trzech
                        warunków: wykonaniu inwentaryzacji pomiarowej, udokumentowania nieopłacalności
                        remontu oraz złego stanu technicznego. Mimo, że na kolejnym spotkaniu ostatni
                        ze wspomnianych dokumentów był już gotów, zaproponowałem podjęcie prób w celu
                        znalezienia nabywcy z zewnątrz. Po to, aby urządzić tam salę sportową, (halę
                        do tenisa, czy squasha), dyskotekę, czy cokolwiek innego. Wymagałoby to
                        ogromnych nakładów chociażby na zalanie niezliczonej ilości kanałów
                        technologicznych, czy innych dziur – tysiące kubików betonu. Mimo wszystko
                        uważałem, że może warto. Inne propozycje mojego środowiska zmierzały do
                        zrobienia tam muzeum łódzkich wodociągów. W tym przypadku byłem sceptyczny,
                        znałem bowiem przykład Muzeum Wodociągów pod Berlinem – obiektu z czasów
                        Wilhelma II, gdzie mimo znakomitej i perfekcyjnej technicznie ekspozycji –
                        odwiedzających jak na lekarstwo. Jeden z podstawowych argumentów – podobnie jak
                        tu – odległość od miasta. Utrzymanie chociażby najmniejszej placówki muzealnej
                        wiąże się z kosztami przekraczającymi 0,5 mln zł rocznie, przy praktycznie
                        zerowych dochodach. Berlin pewnie na to stać. W efekcie oczyszczalnia stała się
                        obiektem na sprzedaż, jednakże ponad dwa lata poszukiwań nie dały skutku. Może
                        rzeczywiście starano się zbyt mało energicznie. Niestety nie na wszystko mam
                        wpływ. Po tym czasie znów ZWiK upomniał się o swoje – nie chciał płacić za
                        nic, jednakże w tym czasie na moją prośbę zabezpieczył obiekt zabijając blachą
                        okna. Wykonaliśmy symulację kosztów remontu w celu zaadaptowania na prostą
                        funkcję sportową. Wynik: 1,2 mln zł koszt trudnej do naprawy nitowanej
                        kratownicy dachowej i pokrycia (w przypadku elementów spawanych byłoby o ponad
                        połowę taniej); koszt demontażu urządzeń i prac adaptacyjnych – 4,5 – 5 mln zł.
                        Łącznie ok. 6 mln zł. Dla porównania obecny roczny budżet Miejskiego
                        Konserwatora Zabytków –ok. 3,5 mln zł. Podpisałem pismo wyrażające zgodę na
                        rozbiórkę, pod warunkiem wykonania bardzo profesjonalnej dokumentacji
                        pomiarowej (fotogrametrii) oraz demontażu i przeniesienia części urządzeń do
                        Muzeum Przemysłu w Opatówku. Jest to jednakże małe muzeum i rzecz ma wymiar
                        raczej symboliczny. Proszę mi wierzyć była to jedna z trudniejszych decyzji,
                        którą przyszło mi podjąć. Wątpliwości mam do dziś. Tym bardziej, ze podczas
                        mojej ostatniej wizyty latem ubiegłego roku smród był jakby mniej dokuczliwy.
                        Przepraszam, że aż tyle. W przyszłości postaram się krócej.
                        Pozdrawiam
                        Wojciech Szygendowski
                        Miejski Konserwator Zabytków
                        • jasam Dzięki 25.04.03, 23:07
                          Jestem pod wrażeniem - chyba po raz pierwszy na Forum ktoś z urzędników podjął
                          się poważnej merytorycznej odpowiedzi.
                          Zapraszmy częściej na podForum o Łodzi.

                          Jak widac wiele różnych osób czyta nasze dyskusje.
                          Piszmy więc, piszmy.
                          pozdr.
                        • Gość: フリポ Re: Ochrona zabytków a polityka IP: *.p.lodz.pl 25.04.03, 23:23
                          Na tez zamurowalo z wrazenia.

                          pozdr

                          flip (skatakaniony)
                        • Gość: MarcinK Re: Ochrona zabytków a polityka IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 27.04.03, 00:50
                          Witam

                          Bardzo się cieszę, że po raz pierwszy na Forum pojawił się w merytorycznej
                          dyskusji ktoś odpowiedzialny za podejmowanie decyzji.
                          Poruszył Pan przy okazji temat strego szpitala przy Łagiewnickiej.
                          I w związku z tym ma pytanie, czy sprawa znowu zamarła, czy jednak coś
                          się dzieje i jest szansa na uratowanie budynku?

                          Pozdrawiam, MarcinK
                          • Gość: Konserwator Re: Ochrona zabytków a polityka IP: *.pai.net.pl 27.04.03, 18:59
                            Gość portalu: MarcinK napisał(a):


                            > Poruszył Pan przy okazji temat strego szpitala przy Łagiewnickiej.
                            > I w związku z tym ma pytanie, czy sprawa znowu zamarła, czy jednak coś
                            > się dzieje i jest szansa na uratowanie budynku?
                            >
                            Tym razem krótko, bo muszę wracać do PIT-ów.
                            Sprawa, o której Pan wspomniał toczy się nadal. W tym tygodniu przyjeżdża do
                            Łodzi Właściciel budynku. Tym razem przez nikogo nie przymuszany i mam
                            nadzieję, że z propozycjami, które dobrze przysłużą się przede wszystkim
                            obiektowi. Jak z pewnością Pan wyczytał we wcześniejszych artykułach na ten
                            temat, budynkiem zainteresowała się Izraelska Izba Handlowa, chcąca wykorzystać
                            go do celów muzealnych (Muzeum Getta) oraz jacyś inwestorzy chcący przeznaczyć
                            poradnię na wyższą szkołę o profilu technicznym. Mnie konserwatorowi, ale i
                            architektowi jednocześnie pomysł ten znacznie bardziej przemawia do
                            przekonania, niż próba zlokalizowania tam handlu - bo z taką propozycją również
                            wystąpiono. Jestem z natury optymistą i łudzę się, że właśnie to spotkanie
                            stanie się przełomowym dla budynku i stworzy szansę na jego uratowanie.
                            Jeżeli chodzi o powstrzymanie procesu dewastacji, to sprawa nie jest prosta –
                            co z niestety daje się odczuć. Budynek jest prywatną własnością i to w zasadzie
                            przesądza o jego obecnym losie. Właściciel – jedna z największych w swoim
                            czasie „firm” medycznych kupił go w okresie swego prosperity, który niezadługo
                            potem niestety minął. Dziś firma boryka się z dużymi problemami i zagadnienie
                            remontu zabytku w Łodzi z pewnością nie należy do ichnich priorytetów. Pewne
                            instrumenty daje służbom konserwatorskim (Wojewódzkiemu Konserwatorowi
                            Zabytków) obowiązująca ustawa o ochronie dóbr kultury. Możliwe jest mianowicie
                            nakazanie wykonywania pewnych działań - w tym wypadku prac zabezpieczających
                            przed dalszą dewastacją. Jednakże ten przepis ustawy jest nieskuteczny w
                            momencie, gdy właściciel nie jest w stanie tego uczynić, chociażby – tak jak w
                            tym przypadku - ze względów finansowych. Miasto zadeklarowało ochronę budynku
                            przez Straż Miejską jeszcze przez jakiś nie za długi czas. Są jeszcze inne-
                            bardziej radykalne, jednakowoż kosztowne rozwiązania, które są stanie
                            powstrzymać dewastację obiektu, ale z nimi miasto wstrzymuje się do czasu
                            wypełnienia terminów zobowiązań właściciela.
                            A tak na marginesie mnie w całej sprawie, równie jak akty wandalizmu,
                            bulwersuje zupełna bezkarność punktów skupu złomu, które współuczestniczą w
                            przestępstwie.
                            Serdecznie pozdrawiam
                            Wojciech Szygendowski – Miejski Konserwator Zabytków
                            Okazuje się, że zbyt krótko nie potrafię
                            • Gość: MarcinK Re: Ochrona zabytków a polityka IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 27.04.03, 21:32
                              Witam

                              Bardzo dziękuję za odpowiedź. Pocieszył mnie Pan trochę. Szpital ten jest
                              mi bliski nie tylko jako łodzianinowi, ale ja wychowałem się po drugiej stronie
                              ulicy Łagiewnickiej, a w szpitalu pracowała moja babcia i często tam bywałem.
                              Odnośnie zaś punktów skupu złomu to już jakiś czas temu napisałem, że może
                              warto przemyśleć sprawę likwidacji takich punktów w ogóle. Ile z nich
                              pożytku, a ile kosztów? Gdyby lump i wandal nie miał gdzie sprzedać kradzionych
                              elementów budynków, szyn, trakcji, czy włazów do studzienek to by ich nie
                              kradł, i nikt nie ponosiłby kosztów zakupu nowych.
                              Odzyskiem złomu ze śmieci powinny zajmować się firmy oczyszczania miasta w
                              specjalnych sortowaniach - gdzie mogłaby być zatrudniona np częśc
                              niezdemoralizowanych złomiarzy.

                              Pozdrawiam, MarcinK
                            • Gość: MarcinK Stary szpital IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 06.05.03, 23:14
                              Witam

                              Minął tydzień. Szpital nadal jest rozkradany, Straż Miejska ma już go znowu w
                              nosie. Czy są jakieś optymistyczne wieści?

                              Pozdrawiam, MarcinK
                            • Gość: olgierd Re: Ochrona zabytków a polityka IP: 157.25.200.* 08.05.03, 11:44
                              wielkie dzięki za pojawienie sie na forum
                              miłe zaskoczenie dla człowieka nie przepadajacego za codziennością
                              zapraszam częściej Pana i wszystkich współpracowników
                              może dzięki temu powstanie naprawdę ciekawe i merytoryczne podforum w łodzi
                              temat wart jest zainteresowania
                              pozdrawiam
                              łodziak z krwi i kości
            • jasam Re: Zle mnie zrozumiales 24.04.03, 21:36
              beers napisał:

              > Zabytku nie ratuja takie czy inne poglady, tylko pieniadze, naklady,
              > inwestycje, remonty itd.

              Strasznie się mylisz. To świadomość i poglady są podstawą ratowania zabytków.
              Mając pieniadze mozna je wydac na 1001 sposobów. I tylko wiedza i poczucie
              wartości dziedzictwa - a najczęściej kultura wyniesiona z domu rodzinnego -
              powodują, że sa one przeznaczane na ochronę zabytków przez aktualnych kacyków.

              Ochrona zabytków zaczyna sie od uswiadomienia !!!
              pozdr.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka