Gość: MKZ_md
IP: *.ssp.dialog.net.pl
16.01.09, 19:55
Nie zamierzałem już nic więcej wyjaśniać w tej sprawie, ale po
przemyśleniach, zmotywowany rozmową z Włodzimierzem Adamiakiem,
pragnę powiedzieć kilka słów. (Korzystam z tej formy bo ona wydaje
mi się najodpowiedniejsza)
Po pierwsze: Będąc Miejskim Konserwatorem Zabytków nie zajmowałem
się sprawą browarów przy Sędziowskiej, a tym bardziej zakładami
Biedermanna, bo i o to niektórzy mnie oskarżali (zresztą MKZ nie
miał i nie ma żadnych prawnych podstaw działania w tym zakresie).
Po drugie: Jako osoba prywatna, (ponad pół roku od opuszczenia UMŁ),
na zlecenie właściciela wykonałem inwentaryzację konserwatorską, co
było normalną procedurą w sytuacji gdy kwestia rozbiórki
pozostałości browaru rzekomo została przesądzona (a tak twierdził
właściciel).
Po trzecie: Według obiektywnej oceny 90% zabudowy na terenie działki
browaru przy ul. Sędziowskiej nie przedstawiało
prawie żadnej wartości historycznej (nawet rzekomo zabytkowe łuki
przyporowe pochodziły z lat pięćdziesiątych XX wieku). Tym niemniej
inwentaryzacja i projekt rozbiórki zakładał zachowanie pewnych
elementów budynku.
Po czwarte: Po złożeniu inwentaryzacji i wniosku o rozbiórkę nie
poinformowano mnie o rozpoczęciu procedury wpisu budynku do rejestru
zabytków.
Tyle wyjaśnień - jednak patrząc z perspektywy czasu chciałbym dodać
coś jeszcze:
Wielu z tych których uczyłem lub spotkałem w mojej karierze, mógł
zaskoczyć fakt, iż uczestniczę w likwidacji starego browaru Anstada.
I nawet jeśli w innej rzeczywistości budynek ten uznano by za
bezwartościowy, to mam świadomość, że w Łodzi stanowi jednak
integralną część tożsamości miasta. Dlatego też pragnę przeprosić,
rozumiejąc, że w tej sytuacji krytyka moich działań (nawet jeśli
prowadzona niekiedy w sposób chamski i prymitywny) mogła być
uzasadniona.
Tak jak nigdy nie unikałem podejmowania decyzji (zarówno jako
urzędnik, jak również jako architekt), tak i nie uchylałem się
również od odpowiedzialności za nie.
W obecnym prawie kwestia ochrony dziedzictwa kulturowego nie jest
właściwie rozwiązana. Przygotowana w 2007 roku nowa ustawa o
ochronie zabytków (przy której projektowaniu miałem również swój
niewielki udział) nie została niestety przyjęta ze względu na
wcześniejsze rozwiązanie parlamentu. Nie wróży to dobrze na
przyszłość i bez swego rodzaju „porozumienia ponad podziałami”
niewiele da się zrobić (co potwierdzają niestety ostatnie
wydarzenia).
Michał Domińczak