sas12
01.08.08, 20:57
we wrzesniu 1935 r. III Rzesza przyjęła swastykę jako swoje godło. Po
dziesięciu latach zbrodni hitlerowskich pod tym znakiem większość świata
znienawidziła go, mimo że ludzkość zna swastykę tysiące lat.
Swastykę w herbie mieli m.in. Stuartowie, Radziwiłłowie i Borejkowie.
Widniała ona na niektórych banknotach wyemitowanych przez rosyjski Rząd
Tymczasowy w 1917 r. Fińskie lotnictwo od 1918 r. do 1944 r. używało jako
oznaczeń swastyk i nie miało to nic wspólnego z sojuszniczą Rzeszą: niebieska
swastyka bowiem była znakiem szwedzkiego barona Ericha von Rosena, który w
marcu 1918 r. podczas wojny domowej ofiarował armii fińskiej pierwszy
samolot. Swastykę miało (w kolorze bordo) w swej krótkiej przedwojennej
historii lotnictwo łotewskie. Znakiem tym oznaczali swoje maszyny również
amerykańscy lotnicy walczący w siłach francuskich podczas I wojny światowej.
Żołnierze utworzonej w 1923 r. amerykańskiej 45 Dywizji Piechoty żółte
swastyki na czerwonym tle nosili na lewym ramieniu: było to odwołanie do
indiańskiego znaku pomyślności.
Polskie złamane krzyże
Na ziemie polskie swastyka dotarła w okresie końcowym neolitu prawdopodobnie
za sprawą wędrówek praindoeuropejskich ludów rolniczych. Szczyt jej
powodzenia przypadł w okresie kultury łużyckiej. Zwano ją swarzycą i
kojarzono ze Swarogiem – bogiem słońca, jednak symbolizowała także ogień,
ciepło, witalność i rozrodczość. Ozdabiano swastyką wyroby ceramiczne,
biżuterię i broń, a we wczesnym średniowieczu posługiwano się nią w
pogańskich obrzędach religijnych np. przeganianiu upiorów. W XIII i XIV w.
stopniowo zanikła, jednakże jako znak pomyślności przetrwała na weselnym
pieczywie, pisankach, naczyniach i sprzętach aż do czasów nowożytnych.
W okresie Młodej Polski szczególnym zainteresowaniem cieszyła się kultura
Orientu i Podhala, więc usiłowano znaleźć ich cechy wspólne. Takim elementem
okazała się właśnie swastyka zwana przez górali krzyżykiem niespodzianym. Jan
Reychman w „Pelerynie, ciupadze i znaku tajemnym” pisał: „Lucyfer musi jawić
swe mądrości w Tatrach, nie na Libanie (...). Zamiast krzyża mogilnego
stawiamy praindyjski, lecz i tatrzański monolit swastyki, dający się widzieć
ze swojego wierzchołku duchowe gwiazdy”.
W powieści Tadeusza Micińskiego pt. „Nietota” bohater używa swastyki niczym
talizmanu: „Oglądałem się długo mijając rzędy podwórcowych świerków –
swastiką odżegnywałem upiory...”. Stanisław Witkiewicz ozdobił swastyką
budynek Muzeum Tatrzańskiego. Pojawiała się także w publikacjach Walerego
Eljasza-Radzikowskiego, malarza i grafika, popularyzatora Tatr. Z kolei
Mieczysław Karłowicz oznaczał swastykami górskie szlaki. Właśnie dlatego jego
ulubiony symbol wyryto na kamieniu upamiętniającym śmierć tego kompozytora w
lawinie pod Małym Kościelcem. Do dziś swastyki można także zobaczyć w
schronisku Murowaniec na Hali Gąsienicowej, gdzie są wkomponowane w barierki
schodów.
Po 1918 r. swastyka stała się wraz z gałązką jedliny godłem Strzelców
Podhalańskich i jest używana po dziś dzień jako odznaczenie pamiątkowe. Ale
pojawiała się nie tylko na Podtatrzu. Była symbolem założonego w 1822 r.
Towarzystwa Wydawniczego IGNIS (łac. ogień). Liga Obrony Powietrznej Państwa
(poprzedniczka Obrony Cywilnej), wykorzystywała granatową swastykę jako tło
odznaki instruktorskiej. Swastyka była również pamiątkowym odznaczeniem 4
Pułku Piechoty Legionów z Kielc oraz Federacji Związku Żołnierzy Obrońców
Ojczyzny. W II RP złamanym krzyżem posługiwały się także dwie korporacje
studenckie, działająca w Poznaniu Helionia oraz warszawska Varsovia. A polski
mesjanizm znalazł, o ironio, szczególną formę w odczycie historyka Michała
Żmigrodzkiego pt. „Historja swastyki” wygłoszonym w 1889 r. w Paryżu na
konferencji folklorystów. Autor twierdził, że to Polacy są Arjami: „Jesteśmy
plemieniem wysoce arystokratycznym, a swastyka to nasz herb rodowy...”
Niemcy lubią zawłaszczać i kraść.