Dodaj do ulubionych

Jynzyk polski w Polsce od kiedy?

04.01.09, 22:25
Widzam, ze na nieodpowiednim watku sie wadzom, od kiedy zaczeto jezykiem
polski szprechac w polskich miastach!
Dzesiej wiadomo, ze bez Gutenberga i niemieckich drukarzy w Krakowie by go
dzisiej wcale nie bylo!
Ten jenzyk zawdzieczaja Polacy tylko i wylacznie Niemcom!
Tylko oni o tym dobrodzijstwie nie wiedza!
Obserwuj wątek
    • cirano Re: Jynzyk polski w Polsce od kiedy? 05.01.09, 08:38
      Ino na polskich wsiach panowoł tak richtig staropolski. Panujoncy sie go
      wstydziyli i używali roztomajtych erzacow, zeby jich ftoś niy posondziył uo
      kumanie sie z plebsym
      • ballest Re: Jynzyk polski w Polsce od kiedy? 05.01.09, 09:14
        Jynzyk polski w formie gramatycznej stworzyli Drukarze niemieccy, uo
        tym zech juz tu pisou, ale mogam jeszcze roz wsadzic:
        Staropolski, to wymysl Polakow, kere nie wiedza o czym pisza!
        "...Również w warunkach kolonizacji osiedleńczej, niepodbojowej,
        następuje wcześniej czy później jakaś osmoza języków lub
        narodowości. Nie zawsze wchodzi w grę przymus. Jednak o polskich
        stosunkach z Niemcami myślimy zwykle w kategoriach wymuszanej pod
        zaborem pruskim germanizacji. Przesłania to nam fakt, że koloniści
        niemieccy w Polsce uczyli się języka polskiego, a w końcu też
        zapominali swój niemiecki. Rozmówki niemiecko-polskie znajdujemy
        wśród najstarszych polskich druków. Wokabularz[2] "wybijany w
        Krakowie" u Hieronima Wietora w 1539 roku jest jednym z dowodów
        dokonującej się wówczas polonizacji mieszczaństwa niemieckiego.
        Użytkownikami książki mają być dzieci z rodzin mieszkających w
        polskim otoczeniu i zmuszonych do komunikacji w miejscowym języku (w
        poniższych cytatach pomijam zdania niemieckie).

        Posłała pani matka / pomię / ia muszę iść do domu / dała mi
        powiedzieć iż ieden pan spolski przyiechał / stymże mam mowić
        popolsku / day toboże bych rozumiała. (E6)


        Ja bych chciała rada zmatką iść na targ / a spatrzała / iezli bych
        też umiała u chłopa co kupić mówiąc popolsku. (F2)


        Ja chcę moię pilność udziałać wpolskiej mowye / niebędzie wam żal
        pani matko / iżeście ważyli pieniędzy / będę zawsze sczeladzią
        mówić / tedy co daley / tym więcey będę umieć. (F2v)


        Panu Bogu bądź chwała / iżem się wyuczyła tych książek iusz chcę /
        nic inszegy czynić iedno się w tey polskiey mowie ćwiczyć a mowić
        skim mi się trafi albo przyda / tedy nawieki niezapamiętam / com się
        zmłodości nauczyła. (G3v)
        Zaliczymy te świadectwa do najwcześniejszych polskich zdań z
        gramatycznymi formami rodzaju żeńskiego; wypowiadały je podczas
        nauki niemieckie dziewczęta. Charakterystyczna obfitość form rodzaju
        żeńskiego[3] odzwierciedla znany fakt, że w warunkach pokojowej
        kolonizacji to kobiety są pośrednikami między swoimi a obcymi.
        Bardzo możliwe, że książka powstała z myślą o domowej i szkolnej
        edukacji dziewcząt. Przybierała ona nieco śmiałe formy przysłowia,
        np.:
        Pożywaj wesela pókiś młoda // Boć młodość pływa iako woda
        W wyrywkowych ćwiczebnych wypowiedziach, spotykamy liczne obserwacje
        obyczajowe i nauki moralne.
        Tyś jest dziwny człowiek kiedy sobie podpiyesz / wszytko mowisz
        sam / a drugiemu niechcesz dać mówić (E4)
        Niedowierzaycie iemu / nieiest pewny / rad kłama (E5)
        Niesmućcie się miła kucharko / a bądźcie dobrey myśli /niezawżdy w
        warzeniu / albo w pieprzenyu możemy trafić iako by pan albo pani
        chciała mieć. (F3)
        W nosie niedłup. Nicht boere die nosenloecher.
        Z niektórych zdań wyłania się wspólnota doświadczenia, a nawet
        dziejowych kolei.
        Miły przyiacielu / iam porozumiał / iżeś zdalekich stron przyszedł /
        prosze cie powiedz nam co nowego / co słyszeć o turku (G2)
        Czemuście teras tak smutny / co myślicie / albo wam niedostaye
        pieniędzy mnimam. (E5v)
        Uczących się tych zdań niemieckich dzieci nie zaliczymy do
        kolonizatorów, czyli do tych obcych, co się polskiego uczą po to, by
        nas oszukać. Oszukać, czyli zdradzić. Błąd w tym punkcie niesie
        groźbę. Doznanie zdrady powoduje lęk, a wskutek lęku przed zdrajcami
        przestajemy słuchać także tych, co mają wobec nas dobre zamiary.
        Kiedy mylimy złych z dobrymi
    • rzewuski1 Re: Jynzyk polski w Polsce od kiedy? 05.01.09, 09:55

    • rzewuski1 Re: Jynzyk polski w Polsce od kiedy? 05.01.09, 10:36
      Kto chce pisać doskonale
      język polski i też prawie,
      umiej obiecado moje,
      ktoreśm tak popisał tobie,
      aby pisał tak krotkie a
      aa sowito, gdzie się wzdłużaa;
      podług tego będzie pisaan
      ludzi wszystkich ociec adaam.
      a też gdzie b będzie grubee,
      tako pismem położysz jee;
      nie pisz wirzchu okrągłego,
      pisząc bartka zbawionego;
      z wirzchem okrągłem piszy b',
      b'odry (= biodry) tako napiszesz swee.
      gdzie c głosu mieć nie będzie,
      w miasto jego tam k siędzie,
      jako kamieeń, tako kaptur,
      pisan będzie przez k i kur;
      ale gdzie c swoj głos miewa,
      zwykłem pismem cało tak da;
      ale cielęciu i ciału
      pod ç przypiszy tak jemu;
      jestli c barzo grubieje,
      tako pismem czas wyznaje,
      gdy h przypisano będzie,
      ch chwalebnee tako siędzie;
      Ale bych ci nie przedłużył
      ani teskności uczynił,
      patrzy obiecada meego
      tobie tu napisaneego,
      boć w niem każde słowko tobie
      pismem rożny głos da w sobie;
      pisz jee w jimię Bożee tako,
      jeżem ci napisał jako.

      akub Parkoszowic
      połowa XV w
      • rzewuski1 Re: Jynzyk polski w Polsce od kiedy? 05.01.09, 10:42
        ezus Krystus, Maryja!
        Pokłonienie, moj nade wszy<t>ki namilejszy, tobie dawam, iż cię w swem sercu
        ustawiczne miewam. Dlatego to, moj namilejszy, wzjawiam, iż cię nad wszelką
        godzinę, miły, wspominam. Ale r<z>ecz miedzy nami jest niemała, przeto iże
        miłość jest w sobie wielmi dziwna. Przeztoż, moj namilejsz<y>, racz wiedzieci,
        iż miłość to w sobie ma, iże rzadko albo nigdy w wieselu bywa, telko zawsze [a]
        w smutku, w teskności i też w niewymownej serca boleś<ci> tr[a]wa i
        przemieszkawa. Nuż, moj namilejszy, nade wszytki jine w naukach nauczone, <w>
        przyrodzeniu cudne, mocne, mądre i też wymowne, nawyborniejszy! Bo ty swą
        <nauk>ą Arystotelisza z filozofow i też z chytrcow wybranego przewyszasz,
        <Ab>solona i Parysza cudnością, Samsona mocnością, Salomona mądrością,
        <T>ulijusza i też Marona wymownością, Owidyjusza chytrą miłością, <Hek>tora
        pr<z>emożnością i przeważnością, i wszytki jinne jim w przyrodzeniu <row>ne i
        <p>odobne. Już dzisia mnie, moj namilejszy, smutną od jinych niena<wistnych>
        racz uweselić, w teskności będącą pocieszyć, na sercu po tobie <tużącą
        pozdr>owić, iż przez twe długie i wielmi dalekie ode mnie, miły, <oddalenie,
        żało>ść wielką i boleś<ć> mam w swojem sercu ninie, a to pr<z>e moje
        <..........> po tobie wielkie tużenie i niewymowne myślenie, bociem służyła
        <tobie wiernie. Ach>, śliczne i wspaniłe liczka urodzenie! Ach, moj kwiatku
        narozkoszniejszy! <..........> na twojem liczku białem kwtący a roża czyrwona w
        pośrodku <..........>. Racz mię dzisia wspomocy, gdyś<m> w t<w>ej mocy, bociem
        się tobie <..........>. Wszakoż, moj namilejszy, w czemkoli bych twą myśl
        wiedziała, wsze <bych tobie p>opiełnić mile chciała. Boć nie była ta żadna
        godzina, gdy <myśl o tobie w> mem sercu nie była. Bo jakom cię, moj namilejszy,
        poznała, wszytkom <w mojem ser>deczku miała, że-ć-bych wiernym przyjacielem
        była. Pr<z>eztoż <........us>tawicznie tr[a]waci a nad mię jinej miłej nie
        mieci. Boć to <ten, kto wiele> miłych miewa, ten częstokroć grozę i wielkie na
        duszy i na ciele <miewa boleści>. <T>en, kt<o ten> list baczysz, je<s>tli ji da
        (?), powie, kto jest ja.

        list miłosny
        połowa XV
        napisany przez kobiete
        w Krakowie
        • rzewuski1 Re: Jynzyk polski w Polsce od kiedy? 05.01.09, 10:51
          A jacy to źli ludzie mieszczanie krakowianie,
          Żeby pana swego, wielkiego chorągiewnego,
          Zabiliście, chłopi, Andrzeja Tęczyńskiego!
          Boże się go pożałuj, człowieka dobrego,
          Iże tako marnie szczedł od nierownia swojego!1
          Chciał ci krolowi służyci, swą chorągiew mieci,
          A o chłopi pogębek2 dali ji zabici.
          W kościele-ć ji zabili, na tem Boga nie znali,
          Świątości ni zacz3 nie mieli, kapłany poranili.
          Zabiwszy, rynną ji wlekli4, na wschod5 nogi włożyli,
          Z tego mu gańbę6 czynili.
          Do wrocławianow posłali, do takich jako i sami,
          A skarżąc na ziemiany, by jim gwałty działali.
          Wrocławianie jim odpowiedzieli, żeście to źle udziałali7,
          Żeście się ukwapili8, człowieka zabili.
          Kłamacie, chłopi, jako psi, byście tacy byli:
          Nie stojicie wszytcy za jeden palec jego!
          Mnimaliście, chłopi, by tego nie pomszczono?
          Już ci jich szeć9 sieczono, jeszcze na tem mało!
          A ten Waltko radźsa, ten niewierny zdradźsa,
          Z Greglarem10 się radzili, jakoby ji zabić mieli.
          Pan krakowski11 jego miłość z swojimi przyjacioły,
          Boże, je racz uzdrowić, że tego pomścili!
          Jaki to syn12 ślachetny Andrzeja Tęczyńskiego,
          Żeć on mści gorąco oćsa swego -
          Boże, ji racz pozdrowić13 ode wszego złego!

          Amen.


          1poległ z rąk ludzi nie dorównujących mu stanem; 2policzek, uderzenie w twarz;
          3za nic; 4wlekli go rynsztokiem; 5na stopnie schodów (ratusza); 6hańbę;
          7uczynili; 8pospieszyli; 9sześciu; 10Waltko, Greglar - rajcowie miejscy; 11Jan
          Tęczyński (zm. 1470), kasztelan krakowski, brat zabitego; 12Jan Tęczyński (zm.
          1498), pan na Rabsztynie; 13uchronić, zachować.
          • rzewuski1 Re: Jynzyk polski w Polsce od kiedy? 05.01.09, 10:54
            Gospodzinie2 wszechmogący,
            Nade wszytko stworzenie więcszy,
            Pomoży mi to działo3 słożyć,
            Bych je mogł pilnie wyłożyć4
            Ku twej fały5 rozmnożeniu,
            Ku ludzkiemu polepszeniu!
            Wszytcy ludzie, posłuchajcie,
            Okrutność śmirci poznajcie! -
            Wy, co jej nizacz6 nie macie,
            Przy skonaniu ją poznacie.
            Bądź to stary albo młody,
            Żadny nie ujdzie śmiertelnej szkody;
            Kogo koli7 śmierć udusi,
            Każdy w jej szkole być musi;
            Dziwno się swym żakom stawi,
            Każdego żywota zbawi.
            Przykład8 o tem chcę powiedzieć,
            Słuchaj tego, kto chce wiedzieć!
            Polikarpus, tak wezwany9,
            Mędrzec wieliki, mistrz wybrany10,
            Prosił Boga o to prawie11,
            By uźrzał śmierć w jej postawie12.
            Gdy się moglił Bogu wiele,
            Ostał wszech ludzi w kościele13,
            Uźrzał człowieka nagiego,
            Przyrodzenia14 niewieściego,
            Obraza wielmi skaradego15,
            Łoktuszą16 przepasanego.
            Chuda, blada, żołte lice
            Łszczy się jako miednica17;
            Upadł ci jej koniec nosa,
            Z oczu płynie krwawa rosa;
            Przewiązała głowę chustą

            Jako samojedź18 krzywousta;
            Nie było warg u jej gęby,
            Poziewając skrżyta zęby;
            Miece oczy zawracając19,
            Groźną kosę w ręku mając;
            Goła głowa, przykra mowa,
            Ze wszech stron skarada postawa -
            Wypięła żebra i kości,
            Groźno siecze przez lutości20.
            Mistrz widząc obraz skarady,
            Żołte oczy, żywot21 blady,
            Groźno się tego przelęknął,
            Padł na ziemię, eże22 stęknął.
            Gdy leżał wznak jako wiła23,
            Śmierć do niego przemowiła.

            <Mors dicit:>24

            Czemu się tako barzo lękasz?
            Wrzekomoś zdrow, a wżdy25 stękasz!
            Pan Bog tę rzecz tako nosił26,
            Iżeś go o to barzo prosił,
            Abych ci się ukazała,
            Wszytkę swą moc wzjawiła;
            Otoż ci przed tobą stoję,
            Oględaj postawę moję:
            Każdemu się tak ukażę,
            Gdy go żywota zbawię.
            Nie lękaj się mie tym razem,
            Iż mię widzisz przed obrazem27.
            Gdy przydę, namilejszy, k tobie,
            Tedy barzo zeckniesz sobie28:
            Zableszczysz na strony oczy29,
            Eż ci z ciała pot poskoczy30;
            Rzucęć się jako kot na myszy,
            Aż twe sirce ciężko wdyszy31.
            Otchoceć się z miodem tarnek32,
            Gdyć przyniosę jadu garnek -
            Musisz ji pić przez dzięki33;
            Gdy pożywiesz34 wielikiej męki,
            Będziesz mieć dosyć tesnice35,
            Odbędziesz swej miłośnice36.
            Ostań tego wszech, tobie wielę37,
            Przez dzięki cię z nią rozdzielę.
            Mow se mną, boć mam działo38,
            Gdyć się se mną mowić chciało;
            Widzisz, iżem ci robotnica -
            Czemu cię wzięła taka tesnica?
            Ma kosa wisz39, trawę siecze,
            Przed nią nikt nie uciecze.
            Wstań, mistrzu, odpowiedz, jestli umiesz!
            Za40 po polsku nie rozumiesz?
            Snać ci Sortes nie pomoże41,
            Przelęknąłeś się, nieboże!
            Już odetchni, nieboraku,
            Mow ze mną, ubogi żaku,
            Nie boj się dziś mojej szkoły,
            Nie dam ci czyść epistoły42.

            Tekst dialogu zapisany został ok. 1463 roku w rękopisie Biblioteki Seminaryjnej
            w Płocku
            • rzewuski1 Re: Jynzyk polski w Polsce od kiedy? 05.01.09, 11:00
              Cantilena inhonesta (piosenka nieprzystojna) to najdawniejszy żakowski wiersz
              erotyczny w języku polskim, zapisany ok. 1416 r. przez franciszkanina Mikołaja z
              Koźla

              Chcy ja na pannu żałować,
              Nie chciałat' mi trochy dać
              Memu koni owsa.

              Mniszli ty, panno, bych był mał?
              U mniet' wisi jako *skal
              Nożyk przy biedrzycy.

              Rozżży, panno, świecyczku,
              Przysuczywa dratwiczku,
              Jako pirwe było.

              Na pisane pierzynie
              Damy sobie do wole
              Piwa i miedu.

              Rozżży, panno, kahaniec,
              Ohledawa hned wianiec,
              Jeszczeli je cał.

              A ktorak może cał byci,
              Dałaś z tym ji starhaci,
              Kto pirwe przybiehł.

              Mniszli, panno, bych był ślep?
              Uderzym ja kijem w kierz,
              Wyżenu zajece.


              Objaśnienia

              cantilena inhonesta (łac.) - piosenka nieprzystojna.
              żałować - skarżyć się.
              mniszli - czy sądzisz.
              skal - odczyt niepewny (możliwe też: skarb).
              przy biedrzycy - przy biodrze.
              rozżży świecyczku - zapal świeczuszkę.
              przysuczywa dratwiczku - przędźmy dratewkę.
              pirwe było - dawniej bywało.
              na pisane pierzynie - na zdobionej, wzorzystej pierzynie.
              miedu - miodu.
              kahaniec - lampka, świecznik.
              ohledawa hned wianiec - oglądajmy zaraz wianek.
              jeszczeli je cał - czy jeszcze jest cały (nie naruszony).
              ktorak - jak, jakże.
              starhaci - stargać, potargać.
              kierz - krzew, krzak.
              wyżenu zajece - wygonię, wypędzę zające.
              • rzewuski1 Re: Jynzyk polski w Polsce od kiedy? 05.01.09, 11:07
                Gospodnie, da mi1 to wiedzieć,
                Bych2 mogł o tem cso3 powiedzieć,
                O chlebowem stole4.
                Zgarnie na się wszytko pole5,
                Cso w stodole i w tobole,
                Csole się na niwie zwięże6,
                To wszytko na stole lęże7.
                Przetoć stoł wieliki świeboda8:
                Staje na nim piwo i woda,
                I k temu mięso i chleb,
                I wiele jinych potrzeb,
                Podług dostatka tego,
                Ktole9 może dostać czego.
                Z jutra10 wiesioł nikt nie będzie,
                Aliż11 gdy za stołem siędzie,
                Toż wszego myślenia zbędzie12.
                A ma z pokojem sieść,
                A przy tem się ma najeść.
                A mnogi jidzie za stoł,
                Siędzie za nim jako woł,
                Jakoby w ziemię wetknął koł.
                Nie ma talerza karmieniu swemu,
                Eżby13 ji ukroił drugiemu,
                A grabi się w misę przod14,
                Iż mu miedźwno15 jako miod -
                Bogdaj mu zaległ usta wrzod!
                A je s mnogą twarzą cudną16,
                A będzie mieć rękę brudną,
                Ana17 też ma k niemu rzecz18 obłudną.
                A pełną misę nadrobi
                Jako on, cso motyką robi.
                Sięga w misę prze drugiego,
                Szukaję19 kęsa lubego,
                Niedostojen nics dobrego.
                Ano wżdy widzą, gdzie csny20 siedzi,
                Każdy ji sługa nawiedzi21,
                Wszytko jego dobre sprawia22,
                Lepsze misy przedeń stawia.
                Mnodzy na tem nics nie dadzą23,
                Siędzie, gdzie go nie posadzą;
                Chce się sam posadzić wyżej,
                Potem siędzie wielmi24 niżej.
                Mnogi jeszcze przed dźwirzmi25 będzie,
                Cso na jego miasto26 siędzie,
                An27 mu ma przez dzięki28 wstać;
                Lepiej by tego niechać.
                Jest mnogi ubogi pan,
                Cso będzie książętom znan
                I za dobrego wezwan29.
                Ten ma z prawem30 wyżej sieść,
                Ma nań każdy włożyć cześć31;
                Nie może być panic taki,
                Musi ji w tem poczcić32 wszelki.
                Bo czego nie wie doma33 chowany,
                To mu powie jeżdżały34.
                U wody się poczyna cześć35:
                Drzewiej36 niż gdy siędą jeść,
                Tedy ją na ręce dają,
                Tu się więc starszy poznają,
                Przy tem się k stołu sadzają.
                Panny, na to się trzymajcie,
                Małe kęsy przed się37 krajcie,
                Ukrawaj często, a mało,
                A jedz, byleć się jedno38 chciało.
                Tako panna, jako pani
                Ma to wiedzieć, cso się gani,
                Lecz rycerz albo panosza39
                Czci żeńską twarz - toć przysłusza40.
                Czso masz na stole lepszego przed sobą,
                Czci ją, iżby żyła z tobą41.
                Bo ktoć je chce sobie zachować42,
                Będą ji wszytki43 miłować
                I kromie oczu44 dziękować.
                Boć jest korona45 czsna pani,
                Przepaść by mu46, kto ją gani!
                Ot Matki Boże tę moc mają,
                Iż przeciw jim47 książęta wstają
                I wielką jim chwałę dają.
                Ja was chwalę, panny, panie,
                Iż przed wami niczs lepszego nie48.
                Za to się ma każdy wziąć,
                Otłożywszy jedno swąć49.
                Mnodzy za to50 niczs nie dbają,
                Iż jim o czci powiedają,
                Przy tem mnogiego ruszają51:
                Kogo podle52 siebie ma,
                Tego z rzeczą nagaba53,
                Nie chce dobrej mowy dbać54,
                Ni je55 da drugiemu słuchać.
                Ktokoli56 czci żeńską twarz,
                Matko Boża, ji tym odarz57:
                Przymi ji za sługę swego,
                Schowaj grzecha śmiertnego
                I też skończenia nagłego.
                Boć paniami stoji wiesiele,
                Jego jest na świecie wiele,
                I ot nich wszytkę dobroć mamy,
                Jedno na to sami dbajmy.
                I toć są źli, czso jim szkodzą,
                Bo nas ku wszej czci przywodzą.
                Kto nie wie, przecz58 by to było,
                Ja mu powiem, ać mu miło59:
                Ktokoli czsną60 matkę ma,
                Z niej61 wszytkę cześć otrzyma,
                Prze nię62 mu nikt nie nagani63,
                Tęć ma moc każda czsna pani.
                Przetoż je nam chwalić słusza64,
                W kiem-jeść-koli65 dobra dusza.
                Przymicie to powiedanie
                Przed waszę cześć66, panny, panie!
                Też, miły Gospodnie moj,
                Słota, grzeszny sługa twoj,
                Prosi za to67 Twej Miłości68,
                Udziel nam wszem swej radości!
                Amen.


                Objaśnienia

                1 Gospodnie, da mi - Panie, daj mi, pozwól (apostrofa skierowana do Boga).
                2 Bych - bym.
                3 cso - co.
                4 O chlebowem stole - o stole biesiadnym.
                5 pole - tu: płody z pola.
                6 Csole się na niwie zwięże - co tylko się w polu urodzi.
                7 lęże - legnie, znajdzie się.
                8 wieliki świeboda - hojny, szczodry pan.
                9 Ktole - ktokolwiek.
                10 Z jutra - z rana.
                11 Aliż - aż.
                12 zbędzie - pozbędzie się.
                13 Eżby - iżby, aby.
                14 A grabi się w misę przod - rzuca się pierwszy do misy.
                15 miedźwno - słodko, miodowo.
                16 z twarzą cudną - z paniami, z niewiastami.
                17 Ana - a ona.
                18 rzecz - mowę.
                19 Szukaję - szukając.
                20 csny - szlachetny, godny czci.
                21 nawiedzi - obsłuży.
                22 dobre sprawia - dba o jego dobro.
                23 na tem nics nie dadzą - na to nie zważają.
                24 wielmi - o wiele.
                25 przed dźwirzmi - przed drzwiami.
                26 miasto - miejsce.
                27 An - a on.
                28 przez dzięki - z musu, chcąc nie chcąc.
                29 za dobrego wezwan - uznany za szlachetnego.
                30 z prawem - słusznie.
                31 włożyć cześć - okazać szacunek.
                32 poczcić - okazać cześć.
                33 doma - w domu.
                34 jeżdżały - bywały w świecie, obyty.
                35 U wody się poczyna cześć - przy obmywaniu rąk zaczyna się okazywanie czci.
                36 Drzewiej - wcześniej.
                37 przed się - przecież, jednak.
                38 jedno - tylko.
                39 panosza - giermek, sługa.
                40 toć przysłusza - tak przystoi.
                41 Czci ją, iżby żyła z tobą - okazuj jej szacunek (tu: częstuj ją), aby z tobą
                ucztowała.
                42 zachować - zjednać.
                43 wszytki - wszystkie.
                44 kromie oczu - poza oczyma.
                45 korona - tu: ozdoba.
                46 Przepaść by mu - niech przepadnie.
                47 przeciw jim - na ich spotkanie.
                48 przed wami niczs lepszego nie - od was nie ma nic lepszego.
                49 Otłożywszy jedno swąć - dbając nie tylko o swoją cześć (?).
                50 za to - o to.
                51 mnogiego ruszają - tu: urażają licznych.
                52 podle - obok.
                53 nagaba - napastuje.
                54 dobrej mowy dbać - zważać na stosowną rozmowę.
                55 Ni je - ani jej.
                56 Ktokoli - ktokolwiek.
                57 odarz - obdarz.
                58 przecz - dlaczego.
                59 ać mu miło - niech mu będzie miło.
                60 czsną - cnotliwą.
                61 Z niej - przez nią, dzięki niej.
                62 Prze nię - z jej powodu.
                63 nie nagani - tu: nie zarzuci pochodzenia z nieprawego łoża.
                64 słusza - należy się.
                65 W kiem jeść koli - w kimkolwiek jest.
                66 Przed waszę cześć - ku waszej czci.
                67 za to - o to.
                68 Twej Miłości - zwrot grzecznościowy (tu w odniesieniu do Gospodna - Boga).

                Jest to najstarszy zachowany wiersz polski o tematyce świeckiej i pierwszy
                utwór, którego autor podpisał się własnym imieniem. Powstał na początku XV
                wieku, a najstarsza znana kopia została sporządzona ok. roku 1415. Utwór liczy
                114 wersów, z których połowa to ośmiozgłoskowce. Tematycznie wiąże się z kulturą
                dworsko-rycerską; jest literackim świadectwem przejmowania przez polskie dwory
                możnowładcze obyczajowości feudalnej Zachodu. Wiersz zawiera wskazówki co do
                kultury biesiadnej oraz głosi cześć kobiety. Autorem był prawdopodobnie Przecław
                Słota z Gosławic, szlachcic z ziemi łęczyckiej (zm. 1420).
                • rico-chorzow Re: Jynzyk polski w Polsce od kiedy? 05.01.09, 11:39
                  Annales seu cronicae incliti Regni Poloniae,w tym wydaniu też autor posuguje się
                  tymi polskimi plastykami jak - ą,ę, - :)
          • rzewuski1 Wrocław 05.01.09, 12:02
            Do wrocławianow posłali, do takich jako i sami,
            > A skarżąc na ziemiany, by jim gwałty działali.
            > Wrocławianie jim odpowiedzieli, żeście to źle udziałali

            była dyskusja tutaj kiedyś
            że nazwa Wrocław powstała w 1945
            a tutaj proszę XVw
            • ballest Re: Wrocław 05.01.09, 12:15
              rzewuski1 napisał:

              > Do wrocławianow posłali, do takich jako i sami,

              --------------
              Pokoz mi Oryginal, bo tlumaczenia klamia, szcegolnie polskie!
              - a dyskusja byla, ze sie Wroclaw przed 1945 rokiem nigdy
              oficjalnie Wroclawiem nie zwou!
              • rzewuski1 Re: Wrocław 05.01.09, 12:30
                to jest oryginał
                • rzewuski1 Re: Wrocław 05.01.09, 12:39
                  upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/81/Wiersz_o_zabiciu_andrzeja_t%C4%99czy%C5%84skiego.jpg
                  masz pan oryginalny tekst
                  he he
                  • cirano Re: Wrocław 05.01.09, 13:00
                    Niy załozyłbych sie, że tyn oryginalny text dopiyro na polski przetłumaczono
                    • rzewuski1 Re: Wrocław 05.01.09, 13:40
                      tego tekstu nie tłumaczono?
                      bo z jakiego jezyka niby?
                      • ballest Re: Wrocław 05.01.09, 17:04
                        Rzewuski, a kiedy powstala w jezyku polskim literka "ł"
                        Jesli to napiszesz wtedy dyskutujemy na ten temat dali!
                        • rzewuski1 Re: Wrocław 05.01.09, 17:18
                          Pierwsze rozróżnienie ortograficzne l i ł pojawiło się w traktacie Jakuba
                          Pakoszowica z 1440 r.: dla l zaproponował literę przypominającą \ \ell, dla ł
                          literę l z kreską biegnącą w górę w lew
                          • ballest Re: Wrocław 05.01.09, 17:35
                            aha i od tego czasu tak pisano?
                            a tu na temat polski godki:
                            www.mediewistyka.net/dab/najstarsze-zdania.htm
                            Nawet Poloki je nie wypowiadali, to tak na temat powstania polskiego jezyka;)
                            A teraz Rzewuski wstydz sie !
                            • slawek.kedra Re: Wrocław 05.01.09, 18:41
                              Ballest cytujesz tekst którego najwyraźniej nie rozumiesz :) Tu chodzi o
                              najstarsze zapisane polskie zdania, chyba że ten Tatar nam polszczyznę wymyślił
                              i telepatycznie przekazał ją Polakom w czasie bitwy oni go zrozumieli i uciekli :)

                              A co do drukarzy to masz racje w większości pochodzili z Niemiec. Pierwszym
                              drukowanym tekstem, który wytłoczony został na ziemiach polskich był Kalendarz
                              na rok 1474 napisany językiem łacińskim i wydany w Krakowie. Jedyny jego
                              egzemplarz znajduje się dziś w Bibliotece Jagiellońskiej.Twórcą tego starodruku
                              był najprawdopodobniej pochodzący Bawarii Kaspar Straube, który przebywał wtedy
                              w Krakowie.
                              Natomiast najstarszą dochowaną drukowaną książką w języku polskim jest Raj
                              Duszny autorstwa Biernata z Lublina która została wydana w 1513 roku w Krakowie
                              w drukarni Floriana Unglera.
                              Dodam jeszcze że najstarszy na świecie druk cyrylicki powstał również w Krakowie
                              w uruchomionej w latach 1490/91 drukarni Szwajpolta Fiola pochodzącego z
                              Frankonii z miasta Neustadt.
                              • Gość: Jędrzej Re: Wrocław IP: *.chello.pl 08.01.09, 10:53
                                slawek.kedra napisał:

                                > Ballest cytujesz tekst którego najwyraźniej nie rozumiesz

                                Przecież to jest oczywiste od pierwszego postu w tym wątku. "Niemieccy drukarze stworzyli język polski"... Dziwie się, że w ogóle polemizujecie z takim oszołomstwem.
                                • rico-chorzow Re: Wrocław 08.01.09, 11:00
                                  To poda Pan polskich.
                                • rzewuski1 Re: Wrocław 08.01.09, 11:13
                                  Przecież to jest oczywiste od pierwszego postu w tym
                                  wątku. "Niemieccy drukarz
                                  > e stworzyli język polski"... Dziwie się, że w ogóle polemizujecie
                                  z takim oszoł
                                  > omstwem.

                                  to jeszcze nic
                                  polski jezyk stworzyli drukarze niemieccy a słowianski mnisi greccy
                                  he he
                                  • rico-chorzow Re: Wrocław 08.01.09, 11:24
                                    To poda Pan też polskich.
                                    • Gość: Jędrzej Re: Wrocław IP: *.chello.pl 08.01.09, 14:18
                                      - niemieccy garncarze nie zbudowali Chińskiego Muru
                                      - to pan poda polskich

                                      ***

                                      - szwajcarscy wioślarze nie odkryli Ameryki
                                      - to pan poda polskich

                                      ***

                                      itd...
                            • rzewuski1 Re: Wrocław 05.01.09, 19:05
                              co mam sie wstydzić ty się wstydź
                              twoja teza ze Gutenberg i drukarze spolonizowali mieszczaństwo jak i i ze
                              językiem polskim się nie posługiwano wcześniej w miastach jest błędna i fałszywa
                              • ballest Re: Wrocław 05.01.09, 19:08
                                nie jest bledne ani falszywe, nie tylko Ty dales nam przyklad, ze to niemieccy
                                mieszczanie jako pierwsi zaczeli polski jezyk wskrzeszac i go do zycia powolywac!
                                • rzewuski1 Re: Wrocław 05.01.09, 19:10
                                  jacy niemieccy mieszczanie?
                                  cześć jest anonimowa a tych co znamy to Polacy
                                  zresztą dlaczego mieliby przed wprowadzeniem pierwszych drukarni w Polsce pisać
                                  po polsku?
                                  przecież to nonsens
                                  • westbrompton Re: Wrocław 05.01.09, 19:27
                                    Rzewuski, tytaniczna robota nazywa się to ,czego dokonałeś w tym
                                    wątku.Jednak STAROPOLSKIE przysłowie sprawdza się: >Mów wilkowi
                                    pacierz, a wilk woli kozią macierz< :))
                                  • ballest Och Rzewusiu 05.01.09, 19:35
                                    Nie bylöo polskich mieszczan, byla tylko polska czeladz, nie czytasz tego co
                                    wkuadam i co pisza polscy historycy;)
                                    • westbrompton Re: Och Rzewusiu 05.01.09, 21:25
                                      Balleście jeśli polskiego nie było,mieszczanie to Niemcy,rycerstwo
                                      również.To dlaczego podczas buntu Alberta,Niemcy drugim Niemcom pod
                                      groźbą użycia miecza,kazali gadać >soczewica ,koło ,miele,młyn<? Co
                                      za perfidia!;))Iście >niemiecka<;)
                                      • ballest Do Westbromptona 05.01.09, 21:33
                                        Westbrompton,
                                        mieszczanami mogli byc tylko ludzie z rodow niemieckich, czy osadniczych, - to
                                        prawda, to potwierdza tysz Fryderyk Papée, bo tylko oni byli wolnymi, ale do
                                        wojska werbowano pospolitych ludzi, po rycerzy siegano w okresie zagrozenia a
                                        tych nie bylo duzo, jak sam wiesz, rycerski zakon krzyzacki mial ich chyba kolo
                                        300, czy 400 ;)
                                        www.lwow.com.pl/historia/papee.html
                                        poczytaj prosze warto!
                                        • westbrompton Re: Do Westbromptona 05.01.09, 21:41
                                          No ja nie wiem jak można się nazywać >Mszczuj ze Skrzyńska<,być
                                          Niemcem ,i nie gadać po polsku:)
                                          Link znam,myśmy juz o tym godali:)
                                          • ballest Re: Do Westbromptona 05.01.09, 21:53
                                            Kazdy sie uczy, nie mysl, ze ja sie nie ucze, jak wy cos zadacie, to albo szukam
                                            w moich ksiazkach albo we internecie w ktorym w miedzyczasie duzo znalezsc mozna!
                                            Nigdy bym tak daleko dzisiaj nie byl, jak byscie mi nie oponowali, a wiec moja
                                            edukacje zawdzieczam takze takim forumowiczom jak ty;)
                                            ale poczytaj:
                                            "Ale miasta uzyskały naprzód we Włoszech, a potem też w Niemczech swoje swobody,
                                            więc nowi osadnicy przybywali tylko pod warunkiem, że im takowe będą zachowane.
                                            Ponieważ te wolne urządzenia miejskie przychodziły do nas z Niemiec, gdzie
                                            kwitły szczególnie w Magdeburgu, przeto objęto je u nas nazwą niemieckiego albo
                                            magdeburskiego prawa. W Polsce przy końcu XIII wieku już było niemieckie prawo
                                            pełnie rozwiniętem, kiedy na Rusi, gdzie wogóle władza książęca pozostała dość
                                            samowolną, zaledwie było w początkach. We Lwowie za ruskich czasów żyli
                                            mieszkańcy pod nieograniczoną władzą księcia i jego urzędników, a tylko garstka
                                            Niemców i Ormian miała część samorządu, mianowicie udzielne sądownictwo. Dopiero
                                            Kazimierz Wielki obdarzą Lwów prawem niemieckiem, czyli zupełnym samorządem
                                            miejskim. Odtąd osada ta z paska książęcej opieki uwolniona samodzielne dopiero
                                            zaczyna życie — z wielkiej wsi staje się miastem w właściwem tego słowa
                                            znaczeniu. Nastąpiło to w r. 1356"
                                            Czyli juz wtedy na Rusi Niemcy wolnymi byli!
                                            • westbrompton Re: Do Westbromptona 06.01.09, 10:48
                                              ballest napisał:

                                              > Kazdy sie uczy, nie mysl, ze ja sie nie ucze, jak wy cos zadacie,
                                              to albo szuka
                                              > m
                                              > w moich ksiazkach albo we internecie w ktorym w miedzyczasie duzo
                                              znalezsc mozn
                                              > a!
                                              > Nigdy bym tak daleko dzisiaj nie byl, jak byscie mi nie oponowali,
                                              a wiec moja
                                              > edukacje zawdzieczam takze takim forumowiczom jak ty;)
                                              Baleście to naprawde miłe co szkryflosz:),i wzajemnie.Na mnie nasze
                                              dyskusje podobnie działają zwłaszcza,ze umysł mój otwarty i ciekawy
                                              świata oraz ludzi.
                                              Co do Twojego wklejonego cytatu,świadczy on o tym,ze ówczesne
                                              europejskie rozwiązania prawne trafiły na Ruś wraz władzą polską.
                                              Oczywiście wkładu Niemców nie należy nie doceniać,co podkreślam
                                              zawsze dyskutując z Tobą i innymi.Ciekawe tylko co o tym sądzą
                                              historycy ukraińscy.
                                              • ballest Re: Do Westbromptona 06.01.09, 13:35
                                                Historycy ukrainscy beda sie przed takimi tezami bronic, podobnie
                                                jak to robio historycy polscy czy ruscy.
                                                Widzisz jakie problemy dostalem na forum historykow, jak
                                                przedstawilem dowody na niemieckie pochodzenie Zawiszy, wywalili
                                                mnie, zablokowali i koniec.
                                                Oni maja teraz spokoj i kompia sie we wlasnym sosie;)
                                                • slawek.kedra Re: Do Westbromptona 06.01.09, 14:18
                                                  Nie przedstawiłeś żadnych dowodów poza wzmianką z Długosza która dowodem nie
                                                  jest, tylko nadawałeś jak katarynka nie słuchając żadnych innych argumentów to
                                                  Cię wywalili.
                                                  • ballest Kto czytac potrafi, mou zawsze przewaga 06.01.09, 17:45
                                                    slawek.kedra napisał:

                                                    > Nie przedstawiłeś żadnych dowodów poza wzmianką z Długosza która dowodem nie
                                                    > jest, tylko nadawałeś jak katarynka nie słuchając żadnych innych argumentów to
                                                    > Cię wywalili.

                                                    Jak ich nie czytales, to skresla po raz setny!
                                                    1. Jedyny wspolczesny historyk, ktory byc moze go osobiscie znal, a ktorego
                                                    ojciec na 100% go znal, - napisal, ze pochodzi z rodu niemieckiego, czyli od
                                                    kolonstow!
                                                    2. Herb z czornym orlem to kolejny dowod
                                                    3. Dlugoletnia sluzba na dworze Zygmunta Luxemburczyka
                                                    4. No i jeszcze jedno, Choragiew Krolewska, kas same Niemcy sluzyli!

                                                    Czekom na jeden dowod, kery wskazuje , ze byl Polakiem!
                                                  • slawek.kedra Re: Kto czytac potrafi, mou zawsze przewaga 06.01.09, 18:01
                                                    ballest napisał:


                                                    >
                                                    > Jak ich nie czytales, to skresla po raz setny!
                                                    > 1. Jedyny wspolczesny historyk, ktory byc moze go osobiscie znal, a ktorego
                                                    > ojciec na 100% go znal, - napisal, ze pochodzi z rodu niemieckiego, czyli od
                                                    > kolonstow!
                                                    > 2. Herb z czornym orlem to kolejny dowod
                                                    > 3. Dlugoletnia sluzba na dworze Zygmunta Luxemburczyka
                                                    > 4. No i jeszcze jedno, Choragiew Krolewska, kas same Niemcy sluzyli!
                                                    >
                                                    > Czekom na jeden dowod, kery wskazuje , ze byl Polakiem!
                                                    >
                                                    >

                                                    Tak tak szczególnie niemieckie są imiona jego przodków typu Strzeszek tylko nie
                                                    wiem jak oni je wypowiadali skoro po polsku nie mówili :)
                                                    Na jakiej podstawie twierdzisz, że w chorągwi królewskiej służyli sami Niemcy ?

                                                    Poza tym to nie są dowody tylko Twoje domniemania, tak samo najprawdopodobniej
                                                    domniemywał Długosz na podstawie tego czarnego orła w herbie.
                                                  • ballest Re: Kto czytac potrafi, mou zawsze przewaga 06.01.09, 21:07
                                                    Czyli nie ma dowodu, ze pochodzil z rodu polskiego!;)

                                                    Zyndram Z Maszkowic, Marcin z Wrocimowic, Zlodziej z Biskupic, Farurej, brat
                                                    Zauissiusa !
                                                    Mnie yno ciekawi, dlaczego Polacy, czytaj polscy historycy do dzis ukrywali co
                                                    Dlugosz skryslou !
                • rico-chorzow Re: Wrocław 05.01.09, 23:36
                  rzewuski1 napisał:

                  > to jest oryginał

                  A ja jestem pewien,Pan by oryginału nie zrozumiał;)
                  • rzewuski1 Re: Wrocław 06.01.09, 09:23
                    jacy to źli ludzie mieszczanie krakowianie,
                    Żeby pana swego, wielkiego chorągiewnego,
                    Zabiliście, chłopi, Andrzeja Tęczyńskiego!
                    Boże się go pożałuj, człowieka dobrego,
                    Iże tako marnie szczedł od nierownia swojego!1
                    Chciał ci krolowi służyci, swą chorągiew mieci,
                    A o chłopi pogębek2 dali ji zabici.
                    W kościele-ć ji zabili, na tem Boga nie znali,
                    Świątości ni zacz3 nie mieli, kapłany poranili.
                    Zabiwszy, rynną ji wlekli4, na wschod5 nogi włożyli,
                    Z tego mu gańbę6 czynili.
                    Do wrocławianow posłali, do takich jako i sami,
                    A skarżąc na ziemiany, by jim gwałty działali.
                    Wrocławianie jim odpowiedzieli, żeście to źle udziałali7,
                    Żeście się ukwapili8, człowieka zabili.
                    Kłamacie, chłopi, jako psi, byście tacy byli:
                    Nie stojicie wszytcy za jeden palec jego!
                    Mnimaliście, chłopi, by tego nie pomszczono?
                    Już ci jich szeć9 sieczono, jeszcze na tem mało!
                    A ten Waltko radźsa, ten niewierny zdradźsa,
                    Z Greglarem10 się radzili, jakoby ji zabić mieli.
                    Pan krakowski11 jego miłość z swojimi przyjacioły,
                    Boże, je racz uzdrowić, że tego pomścili!
                    Jaki to syn12 ślachetny Andrzeja Tęczyńskiego,
                    Żeć on mści gorąco oćsa swego -
                    Boże, ji racz pozdrowić13 ode wszego złego!


                    to jest oryginalny tekst tylko napisany wspólczesną czcionką
                    co w tym tekscie mam nie rozumiec?
              • grba Re: Wrocław 05.01.09, 16:37
                ballest podobno zna historię Śląska...
                Autor: grba 19.12.08, 10:12

                www.lasowice.eu/images/articles/0352.jpg
                www.lasowice.eu/images/articles/0353.jpg

                Wrocław jak byk i jeszcze podpisał się Królewski Immediatny-Kommisarz Śląska
                Hrabia York de Wartenburg
        • ballest Re: Jynzyk polski w Polsce od kiedy? 05.01.09, 12:13
          "list miłosny
          połowa XV
          napisany przez kobiete
          w Krakowie"
          ---
          a wiec napisany przez Niemke!
          • rzewuski1 Re: Jynzyk polski w Polsce od kiedy? 05.01.09, 12:33
            to jak sie nazywała?
            przykro mi panie Ballest
            ale z faktami sie nie dyskutuje
            przed pierwszymi drukarniami w Polsce język polski sie rozwijał i był używany
            jeżeli ma komuś zawdzięczać swój rozwój to językowi czeskiemu i rewolucji husyckiej
    • zwisik Re: Jynzyk polski w Polsce od kiedy? 05.01.09, 19:33
      Balleściku napisałeś:

      > Widzam, ze na nieodpowiednim watku sie wadzom, od kiedy zaczeto jezykiem
      > polski szprechac w polskich miastach!
      > Dzesiej wiadomo, ze bez Gutenberga i niemieckich drukarzy w Krakowie by go
      > dzisiej wcale nie bylo!
      > Ten jenzyk zawdzieczaja Polacy tylko i wylacznie Niemcom!
      > Tylko oni o tym dobrodzijstwie nie wiedza!<<

      Ja myślę, że jesteś bardzo dobrotliwy w swojej ocenie! Według mnie język polski
      zaistniał, gdy Balleścik poszedł do szkoły! Reszta poszła naturalną koleją
      rzeczy z siłą wodospadu:))
      • cirano Re: Jynzyk polski w Polsce od kiedy? 06.01.09, 08:33
        W to co sie tu pisze Poloki nigdy niy uwierzom, to wbrew Mitologii 80 lot
        zaszczypianyj. Wlazła w krew i niy chce wylyz
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka