Dodaj do ulubionych

Duch Genewy

IP: *.aster.pl / *.acn.pl 29.01.04, 22:05
A więc "Duch Genewy":
Nie ma w nim nic szlachetnego, ale za to jest bukiet. Pytacie mnie, jaki jest
sekret tego bukietu. A ja wam odpowiem: nie wiem jaki jest sekret tego
bukietu. To was zastanowi i zapytacie: a na czym polega ten sekret? A sekret
polega na tym, że "Białego bzu", który jest jednym ze składników Ducha
Genewy, nie wolno niczym zastępować: ani jaśminem, ani szyprem, ani
konwalią. "W świecie komponentów nie ma ekwiwalentów", powiadali kiedyś
alchemicy i na pewno wiedzieli co mówią. To znaczy "Srebrzysta konwalia" to
nie jest to samo co "Biały bez", nawet w sensie moralnym, nie mówiąc już o
bukietach.
"Konwalia" na przykład pozbawia umysł spokoju, wstrząsa sumieniem, umacnia
poszanowanie prawa. "Biały bez" natomiast – odwrotnie, uspokaja sumienie i
godzi człowieka ze złymi stronami życia. (...)
Jakże mnie więc śmieszy ktoś, kto przyrządzając koktajl "Duch Genewy"
dodaje "Srebrzystą konwalię" do preparatu przeciw poceniu się nóg! Uwaga, oto
dokładny przepis:

"Biały bez" .......................... 50 g
Preparat przeciw poceniu się nóg ..... 50 g
Piwo żygulowskie .................... 200 g
Lakier spirytusowy .................. 150 g
Obserwuj wątek
    • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 29.01.04, 22:14
      Trzeba przyznać, że Jerofiejew miał fantazję i pozwolił sobie na wyszukane
      koktajle, takie które mogły by powstać tylko w głowie dobrego alkoholika, ale
      ja na przekór Jerofiejowi polecam picie wina z winogron
      Wspaniały artykuł napisał Winny Bieńczyk, to już jest uczta wina , od smego
      czytania można być pijanym i to tkliwie i beztrosko, posłuchajcie :
      "Mam na stole przed sobą dwa wina - czerwone wytrawne. Solidne butelki, jedna
      pękata, przypominająca zawodnika sumo, druga elegancka, z długą lufą, jak
      kolumbryna ustawiona na storc.
      Byle czego nie zawieramy - zdją się mówić- przechodniu ztrzymaj się na chwilę.
      I przechodnie zatrzymują się i słyszą rozmowę win :
      Obie nazwy czerpiemy ze słownika uczuć. Pierwsze to Beztroskie, drugie zowie
      się Tkliwy, można też tłumaczyć jako Uczuciowy, Czuły, Pełen Afektu. Obu nazwom
      towarzyszą krótkie teksty poetyckie.
      "Beztroski biega po górach i dolinach dla rozkoszy wędrowania i przynosi
      pijącym krew i złoto.
      I dalej biegnie myśl - nie musisz być koneserem, interesować się apelacjami.
      Wystarczy , że masz serce i patrzysz w serce. Prawda leży nie w rozumie, lecz w
      uczuciu. Zapomnij o wiedzy, zrzuć z siebie zbroję chłodu i wyrachowania.
      Dotknij prawdziwego życia, pij z przyjemnością....Pij dla czystej przyjemności.
      Pij dla czytej przyjemności to włąsnie nowy trend winiarni. Jest to nowy powiew
      picia win, zrywają z kanonem win harmonijnych i zrównoważonych, a są przy tym
      radosne niczym gorączka sobotniej nocy.
      Jest tylko jeden warunek takiego picia, a więc:
      "Win tego rodzaju, stawiających na emocje i interakcje, nie należy rzecz jasna
      pić w samotności. Butelka na dwoje to dobra miara pod względem ilości wina i
      ilości czlowieka.
      Najpierw będziecie beztroscy, póżniej ciepli, tkliwi i znowu beztroscy,
      cudownie beztroscy.
      Nic dodać nic ująć - Winny Bieńczyk ma rację.
      I która wersja wam się podoba ?
      No to czekam.
      Ale przyznacie, że cieplutkie nazwy, można nimi się upajać. Nie długo będziemy
      wchodzić do winiarni jak do księgarni - bardzo mi się to podoba, ach !
        • brzoza Re: Duch Genewy 30.01.04, 08:16
          Ładny koktail, ładny wątek:))
          jd - tylko po części zgadzam sie z Tobą. Ilez dobrych kawałków nie znalazłoby
          miejsca w historii literatury, gdyby nie pity podczas pisania alkohol. A ilez
          inspiracji twórczych dostarcza dobry trunek popijany przy czytaniu dobrej
          literatury!
          A słowa? Przecież - jak pisze rita - piekna, wyszukana nazwa może byc
          magnesem, swoistym wabikiem, może obiecywac i kusić. Dla mnie słowa zawsze
          były same w sobie wartoscią, a juz skomponowane w treść stanowiły twór
          doskonały. Poza zmysłami, w które wysposazony jest człowiek, najbardziej na
          wyobraźnię działają własnie słowa. Czasem poruszają bardziej, niz dotyk, węch,
          smak. Bywa, ze wiecej obiecują, niż moga ofiarowac. Ale bywają tez tak silne,
          sugestywne i potrafią tak upiekszyć rzeczywistość, że jestesmy przekonani o jej
          doskonałości. I wierząc w to jestesmy szczęśliwi.
          Dlaczego ludzie nadają swoim dzieciom wyszukne, według nich piekne imiona? Bo
          wierzą, że to piekno nazwy (oczwyiście dla każdego inne) przeniesie sie na
          człowieka i uczyni go szczęśliwszym.
          Sam wiesz zresztą najlepiej, ze słowa są budulcem, przy pomocy którego naprawdę
          mozna tworzyc rzectośc, kreowac ją...

          Uff, alem sie nagadała...
          --
          brzoza
          • Gość: jd Re: Duch Genewy IP: 193.0.68.* 30.01.04, 14:32
            Tak, brzozo to wszystko prawda, finezja i subtelność, ale jestem przekonany, że
            Wienia wszystko co się liczy (czyli Moskwę-Pietuszki) napisał w chwilach
            trzeźwości. Choć zapewne nie napisałby tego bez picia, by nie powiedzieć
            chlania, niezbędnego do właściwego rozmachu przeżyć, myśli i skojarzeń.
            • Gość: Ed Re: Duch Genewy IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.01.04, 17:46
              Odnoszę wrażenie, że w sposób bardzo wysublimowany oczekujesz moich wspomnień
              z lektury przesłanej przez Ritke pozycji.
              Hhhmmm... No cóż. Na pewno nie da sie tego porównać do czytania "Pana
              Tadeusza", choć także ma w sobie niezaprzeczalne wartości :-).
              W ocenie zalet "Ducha Genewy" jestem na rozdrożu między "Srebrzystą Konwalią"
              a "Białym Bzem". Z teoretycznie przeprowadzanej analizy coraz bardziej
              dochodzę do wniosku, że jedno jest wręcz wspaniałym lekarstwem na drugie i
              odwrotnie :o)).
              Innymi słowy do świata wrażeń niezbędny staje się dobór właściwych komponentów.
              Czy różność świata i skali jego reakcji na rzeczywistość pozwoli mi na
              określenie jakichś chociaż przyblizonych proporcji, tego nie wiem. Ale myślę,
              że dla zbadania sedna sprawy popróbować zawsze warto.
              A co do win, smakoszem nie jestem, choć gronowe "Santa Helena" z chilijskich
              zbiorów 2002 zażywane czasami w poobiednim relaksie dziwnie mi nie szkodzi.
              Być może jest to sprawa pieknej olsztyńskiej zimy :-)).

              Pozdrawiam w poszukiwaniu dalszych wrażeń aromatów koktajlowych.
              • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 30.01.04, 19:13
                a ja wam powiem, że to co napisaliście to są najpiękniejsze teksty jakie
                czytałam, to są szczyty pewnej uczty jaką zrobił nam Jerifiejew - ta
                degustacyjno-alkoholowa literatura sprawiła, że dialog jaki prowadzicie jest
                wspanialszy od samego skosztowania takich koktajlów Jerofiejewa

                a dzis zaproponuje koktajl ducha Niemena tzw." do usłyszenia"
                • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 30.01.04, 21:02
                  Pożegnałam człowieka, dzis w sklepie o 13.00 w ciszy i w spokoju z piosenką
                  Dziwny jest ten świat, Bema pamięci rabsod żałobyny, Sen o Warszawie,
                  Wspomnienie, Jednego serca, Obok nas.
                  i tak sobie myslałam, że najbardziej czlowieka docenia się po smierci -
                  dlaczego ? Dziwny był to człowiek jak dziwne są jego piosenki i dziwnie
                  niedoceniony jednak.
                  Człowiek dziwnie samotny w twórczości. Jakie to piękne było, kiedy stacje
                  radiowe nadały jego czołowy utwór, a juz trójka dała popis jego twórczości,
                  podziwiałam trójkę za takie piekne pożegnanie.
                  Również mówię do usłyszenia ! Im mniej słów tym lepiej, Jego trzeba słuchać.
                  Rozczuliłam się strasznie.
                  Koktajl Jerofiejewa jest tu wskazany - gorzka z muzyką i pod papugami +
                  szczypta soli na rany duszy - może być ?

                    • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 30.01.04, 22:19
                      a wiesz, jestem dziś bardzo szczęśliwa, przyszła do mnie kuzynka Basia z
                      Wieliczki, która wyprowadziła się z Wieliczki zostawiając cały dom z ogromnym
                      ogrodem w stanie opłakanym i całkowicie pustym i ten dom tak stał samotnie
                      prawie przez dwa lata i teraz stwierdziła , że to jest jej gniazdo i przyszła o
                      poradę czy wracać, bo ją tam ciągnie. A ja się tak ucieszyłam, bo wiem , że
                      będe miała do kogo przyjechać. Mówię do niej, zobaczysz , jak będa wracać
                      ptaszki do gniazda jak za dawnych czasów i odbędą sie spotkania rodzinne, a i
                      ja będę miała swój cel przyjazdu. Wiesz jak i ona się ucieszyła, mówi -
                      dziekuję, że mnie popierasz, teraz wiem , że moje miejsce jest w tym domu.
                      jd- to jest ten dom w którym karmiłam króliki , kosiłam trawę i zaczełam grać w
                      tenisa , a obok są korty tenisowe w pięknym parku. Jeśli tylko pomyslę, że będę
                      mogła zpowrotem tam przyjeżdzać to tak mi cieplutko na duszy i mam wielkie
                      plany, bo wiesz Basia uważa , że mam tam miesce po wieczne czasy i że ten dom
                      jest też moim domem, że względu na przeszłość i moje w nim przeżycia.
                      Żebym tylko miała czas na te grille ,już nie w samotności :)
                            • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 31.01.04, 20:21
                              wstawaj szkoda dnia
                              jd- czytam Idiotę, ale trochę mi słabo z nim idzie , ponieważ w glowie mam inne
                              problemy. Ale jednego jestem pewna, że potrafię odróżnić literaturę Tołstoja od
                              Dostojewskiego.
                              I wiesz po czym ? - że jeden opisuje przyrodę, a drugi nawet o niej nie
                              wspomni. Tak więc Tołstoj karmi mnie opisami przyrody i nie zapomnianymi
                              sianokosami, a Dostojewski podchodzi psychologicznie do problemu.
                              A jeśli chodzi o Wieliczkę, to mam zamiar też poszperać na strychu za
                              pamiątkami rodzinnymi i stworzyć tam takie muzeum, ktoś to musi uporzatkować i
                              jeszcze ci powiem, że tam są czarne płyty i adapter i będziemy to wszystko
                              uporządkowywać.
                              Czas zacząć porządki, ale poczekajmy do wiosny. Mamy tam jeszcze stolarnię i
                              zastanawiam się czy czasmi z wiór coś nie wykombinować. Pełno jest odpadów
                              drewna. Pamietasz z dzieciństwa pluszowe misie wypchane trocinami ? Miałes
                              takiego ?
                              Zresztą, kto go nie miał :)
                              Paulina ma sesję i się twardo uczy, mnóstwo kartek, ksero , książek i cięzko
                              nam jest z ritą przebić się do komputera. Już jest po jednym egzaminie, teraz
                              czekam na następne by jakikolwiek zrobić porządek.
                              Jak ten czas leci.
                              • Gość: jd Re: Duch Genewy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 31.01.04, 21:55
                                Różnica między Dostojewskim a Tołstojem - dokładnie taka, choć można to
                                rozbudowywać.
                                Pewnie, że miałem miśka, ale szybko z niego wyrosłem, poza tym wiekszosć czasu
                                spędzałem na wiadomych podwórkach, a misiek to nie jest zabawka podwórkowa.
                                Teraz znikam na tydzień.

                                • bpkw Re: Duch Genewy 31.01.04, 22:38
                                  Dostojewski, Tolstoj...obaj mi sa obcy. Dla mnie literatura rosyjsko/radziecka
                                  zaczela sie na "Timurze i jego druzynie", nastepnie Katajew i "Samotny bialy
                                  zagiel" potem byl Puszkin i Lermontow a skonczyla sie na "Archipelagu Gulag".
                                  Teraz czytam Wieniedikta Jerofiejewa. Wiem, ze Dostojewski i Tolstoj to
                                  klasyka swiatowa. Nie moge sie jednak zmusic do czytania ich
                                  tworczosci. "Zbrodnie i kare" i Raskolnikowa znam jedynie z przekazu
                                  filmowego, podobnie jak tworczosc Gogola...
                                      • tulipan100 Re: Duch Genewy 31.01.04, 23:38
                                        Gość portalu: jd napisał(a):

                                        > I tu się rita w ogóle nie myli.
                                        > Na razie...


                                        Sprobuje, chociaz nie gwarantuje za efekt finalny. Jestem zbyt leniwy...
                                        • Gość: Ed Re: Mała rzecz, a cieszy... IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 05.02.04, 14:04
                                          Szczególnie w ferworze fantazyjnych przygotowań do kolejnych zblizających się
                                          świąt. Myślę, że każda małżonka - z moją na czele - jest ogromnie rada z
                                          kazdej udzielanej pomocy i wsparcia. Otrzymałem niedawno wręcz wspoaniały
                                          przepis na ciacho gwarantujący niebagatelny sukces nie tylko w oczach
                                          małżonki, ale i zachwyt wśród pozostałego gremium spędzającego mile czas.
                                          Przed świętami więc, tak jakby znalazł..............

                                          A oto składniki:
                                          - 1 kostka masła,
                                          - 2 szklanki cukru,
                                          - 1 łyżeczka soli,
                                          - 4 jajka,
                                          - 1 szklanka suszonych owoców,
                                          - sok cytrynowy do smaku,
                                          - proszek do pieczenia,
                                          - 3-4 szklanki dobrej whisky.

                                          Sposób przygotowania:
                                          Przed rozpoczęciem mieszania skladników sprawdź, czy whisky jest dobrej
                                          jakości. Dobra... prawda?

                                          Przygotuj teraz dużą miskę, szklankę itp. utensylia kuchenne.
                                          Sprawdź, czy na pewno whisky jest taka, jak trzeba...
                                          by być tego pewnym nalej sobie szklankę i wypij szybko,
                                          jak tylko
                                          możliwe.
                                          Powtórz operację.

                                          Przy uzyciu mikserw elektrycznego ubij kostkę masła na puszystą masę,
                                          dodaj łyżeczkę cukru i ubijaj dalej.
                                          W międzyszasie zprawdź, czy wisky jest na pewno taka, jak czeba.
                                          Najlepiej śklanecke. Otfórz druga butelkie jaźli czeba.

                                          Wszuś do mniski dwa jajki, obje szlanki z owosami i upijaj je
                                          mikserem.
                                          Sprawś jakoź wiski żepy pootem gosie nie mufili sze jest trojonca. Wszuś
                                          do miszki szyśką sul, jaka masz f domu czy so tam masz wszysko
                                          jedno
                                          so fsumje fsale nie nie ma snaszenia so fszuśisz !
                                          Fypij sok sytrynnmowy.

                                          Fymnieszaj fszysko z oszehamy i sukrem wszysko jeno i frzudź
                                          monki ile
                                          tam masz fdomu, osmaruj piesyk masem i wyklej siasto na plachie
                                          piesyka, usaw ko na 350 stofni, saaaamknij źwiszki.
                                          Sprawś jakoś fiski sostanej ot pieszenia siasta i iś spaś.

                                          Wsesołych świąt :o))

                                          Pozdrawiam
                                          • Gość: rita Re: Mała rzecz, a cieszy... IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 05.02.04, 21:22
                                            trzeba przyznać, że przepis na taki sposób robienia ciasta jest dość wesoły,
                                            skutki też , to zależy jak do tego ciasta się podejdzie, czy z milośćią, czy z
                                            czułością, czy z romantyzmem ale wykluczone jest podejście do ciasta ze złością.
                                            Ciasto takie smakuje wyłącznie z jednym z koktajlów Jerofiejewa , może nawet
                                            pasować łezka komsomołki,z którą to ciasto nabierze inteensywności smaku whisky
                                            i jego aromatu. I najważniejsze, ciasto najlepiej wyrabiać po świętach, a
                                            szczególnie po 1 maja kiedy to polecą na łeb i szyję ceny ekskluzywnych
                                            alkoholi i będzie można dodać do ciasta podwójną ilość dla poprawienia humoru
                                            przed pieczeniem.
                                            A teraz bardzo prosimy Ed o wpis do księgi Olsztyna Pięknego 50 - celem
                                            uwiecznienia znajomości i przybicia go swoim nikiem :)
                                            bardzo prosi rita
      • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 01.02.04, 17:53
        Ale żeby wejść na szczyty po drodze można zkosztować pewnych koktajlów
        Jerofiejewa. A są one wyborne i przystosowane dla każdej sytuacji.
        Weżmy np duch Genewy, to bardzo dziwny koktajl i trzeba badzo uważać by nie
        pomylić składników. Pomylenie składników może nasz doprowadzić do różnych
        zaskakujących nas sytuacji.
        Taka konwalia, kiedy pomylimy ją z bzem wywoła dokłanie odwrotne reakcje do
        zamierzonej i zamist wejść na szczyt stoczymy się w dolinę. Więc uważajcie i
        bądzcie ostrożni. Bo jak ktoś doda konwalię zamist bzu to będzie płakał, będzie
        siedział, płakał i łzy ciurkiem będą mu lecieć.
        I tak się zapłacze, że szczytu nie osiągnie. A jak doda biały bez to co
        myślicie - co się stanie ? - łzy zaraz mu obezchną i napadnie go idiotyczny
        smiech i o wszystkich sentymentalnych rzeczach zapomnie szybko. Duch Genewy to
        będzie to co może zaprowadzić was ze śmiechem na ustach na szczyt.
        Wprawdzie dla każdego szczyt jest inny, ale jakikolwiek on będzie , będzie
        radosny. Niech duch Genewy owładnie całe forum, jak ktoś będzie rozpaczał , to
        mu - buch - podamy ducha Genewy i niech patrzy ze śmiechem na świat. Tylko
        pamiętajcie nie pomylcie sobie składników, taka pomyłka grozi stoczeniem się w
        dół i co wtedy ze szczytem ?
        Proponuję nawet , by każdy robił swoje wykresy kiedy osiąga szczyt, takie
        wykresy mogłyby posłużyć do pracy naukowej, którą rozpoczął Jerofiejew, a
        została przerwana z przyczyn alkoholowych ma się rozumieć :)
        Zainteresowanych odsyłam do Moskwy - Pietuszki, do pociągu alkoholowego , gdzie
        konduktor zamiast opłat za bilety pobiera łyk dowolnego koktajlu.
        • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 02.02.04, 21:19
          odbyły sie treningi, ferie skończone i dzrzwi do szkoły otwarte.
          Byłam pod ogromnym wrażeniem gry dari, jej piłki mają szybkość bezdzwiękową i
          siłe Herkulesa - to dziwne jak ta dziewczyna zaczeła grać, nic więcej nie
          powiem by nie zapeszać
          a tomek jest dziwny, nie wykorzystuje każdej minuty treningu, coś mu chodzi po
          glowie, to wyczuć, przy grze trzeba sie skupić i o niczym innym nie myśleć,
          długo to trwa za czym włączy się w grę, ale co do gry nie mam zastrzeżeń.
          jutro hala niebieska, lubimy ją.
          • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 04.02.04, 20:04

            A wczoraj byłam na niebieskiej hali i grałam z darią i jestem zadowolona z
            chęci, ona sama ustawia trening i gra na punkty jej się bardzo podoba, w ogóle
            zaczyna jej się podobać gra.
            Na koniec treningu gramy meczyk do trzech gemów i wyobraż sobie wygrała 3-0,ale
            tylko dlatego, że graliśmy w ten sposób, że jak wygra choć jedną piłkę to gem
            jest dla niej. I tak przypadkowo dałam piłkę do siatki 1:0 dla niej, w drugim
            gemie ona wygrała piłkę i jest 2:0 dla niej, a w trzecim wyszedł jej fuks i
            również wygrała piłkę i 3:0 przegrałam.
            W przyszłym tygodniu musi być rewanż i sie nie dam. Fajna zabawa - prawda ?
            Najlepszy był kiedyś tomek mówi do mnie - kiedy nie mogłam odebrać jego
            wolejów - co pani taka cieńka z tenisa ?
            a ja mu przecież wystawiałam piłki do skończenia, więc trudno mi jest odbić
            kończące piłki :)
            Nie mogę się doczekać meczów, tych emocji, trzymania kciuków i adrenaliny wygra
            czy nie. Po takim meczu , próbnym nawet ale z rówieśnikiem ,widzi sie jak na
            dłoni braki i ogranie jest tu najważniejsze.
            • brzoza Re: Mała rzecz, a cieszy... 05.02.04, 20:48
              Ed - znakomity przepis, ale mezowi go nie polece, szczególnie rpzed świetami.
              Najpierw sama wypróbuję:))
              rita - z Twoimi dzieciakami na korcie jak widac jest coraz lepiej, ale mysle,
              że jeszcze duzo czasu musi upłynąc, abyś mogla powiedziec, ze uczeń przerósł
              mistrza. Chociaz pewnie o niczym innym nie marzys:))
              A jak poszla Pulinie sesja i kiedy Dorota ostatecznie zalicza mgr (a moze już
              zaliczyła, tylko ja przegapiłam?)
                • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 05.02.04, 21:37
                  zgłaszam zakończenie akcji - sesja , poszło gładko, teraz u mnie ruch, goszczę
                  chłopaka pauliny ze Szczecina, a jutro wyjeżdzają na ferie do Szczecina.
                  Czy widzicie dziś pełnię ksieżyca ?
                  A w górach odwilż, leje deszcz i jest ponuro ale ciepło - taka mała wiosenka -
                  może być też piękna!
                  Jeszcze czytam Idiotę, ale ci bohaterzy są rozmowni, mówią i mowią, a ja czytam
                  i czytam i jestem na 400 stronie
                  • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 06.02.04, 22:23
                    wiecie , że dziś klient wyśmiewał się z Warszawiaków, że ich śnieg nie lubi i
                    się stopił, a halny próbował ich wygnać z Tatr . Mówi: - chcę wyjechać na narty
                    i czekam , aż Warszawiacy wyjadą, bo przy nich to śnieg taje. A dobrze im tak -
                    mówi - niech czekają do przyszłego roku, może będą mieć szczęście w przyszłym
                    roku. Jak to słyszałam to tak sie śmiałam, że taką złością pajał do
                    Warszawiaków, jak on tak potrafi i dlaczego ?
                    A Pilcha i jego książkę czytają w Trójce radiowej i słucham jakoś bez emocji, a
                    raczej wychodzi to nieciekawie.
                    • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 06.02.04, 22:58
                      wiem, ze nie buszujecie po wątkach ale to przeczytajcie - tekst zanieszczony
                      przez Ed w Olsztynie pięknym
                      W noc poślubną panna młoda mówi do swojego świeżo poślubionego:
                      - Ponieważ jesteśmy teraz małżeństwem, musimy wprowadzić pewne zasady
                      dotyczące seksu - Jeśli wieczorem mam uczesane włosy oznacza to, że nie mam
                      wcale ochoty na seks, jeśli są w lekkim nieładzie, to znaczy, że mogę, ale nie
                      muszę mieć ochoty na seks, a jeśli są w nieładzie, to znaczy, że mam ochotę
                      się kochać.
                      - W porządku kochanie - odrzekł mąż - żeby wszystko było uporządkowane musisz
                      wiedzieć, że wieczorem po powrocie z pracy zawsze piję drinka. Jeśli wypiję
                      tylko jednego, to znaczy, że nie mam ochoty na seks, jeśli wypiję dwa to
                      znaczy, że mogę, ale nie muszę mieć ochoty na seks, a jeśli wypiję trzy, to
                      stan twoich włosów nie ma znaczenia.
                        • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 07.02.04, 20:36
                          Oglądam mecz tenisowy na tv3, ten turniej we Wrocławiu. Debel polski dobrze
                          sobie pograł
                          Pogodę jaką mamy sami widzimy, po prostu zamist śniegu miałeś, księżyc w pełni
                          oraz śpiew ptaków i miauczące koty, ale, ale to ty miałeś opowiadać, a ja
                          słuchać.
                          U nas nic się nie dzieje, oprócz tego , ze dni idą do przodu, paulina po sesji,
                          a teraz w Szczecinie, a ja się martwię o oso, bo nic nie wiem.
                          jd- prosze jd mów teraz Ty
                          aha - ustalmy jak odbierzecie koszulki z brzozą
                          • Gość: jd Re: Duch Genewy IP: *.aster.pl / *.acn.pl 07.02.04, 20:51
                            Czekam na turnieje twoich maluchów.
                            A teraz o Szczyrku:
                            Oglądaliśmy więc schodzenie i znikanie śniegu, ale że nie jeździmy na nartach,
                            to nie cierpieliśmy aż tak, jak wtedy, gdybyśmy jeździli. Pierwszego dnia
                            jeszcze wszytsko było białe, ale ostatniego był juz tylko brud, szarosć i
                            mroczna nibyzieleń. Naszym zwyczajem leniuchowaliśmy, chodziliśmy na długie
                            spacery (było pusto, jakbyśmy byli jedynymi turystami w Szczyrku), popołudniami
                            lekko drinkowaliśmy w kolejnych knajpach, a wieczorami oglądaliśmy telewizję i
                            jak zawsze czytaliśmy wszytskie możliwe gazety w rodzaju Viva, Gala, Życie na
                            gorąco, Na żywo, Oliwia, Claudia... Żadnych obowiazków, żadnych zakupów,
                            żadnych dzieci - sama widzisz, że musiało być super i było.

                            • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 07.02.04, 21:10
                              czyli oglądaliście, chodziliści, czytaliście ale muszę ci powiedzieć, że widoki
                              w Karkonoszach są całkiem inne niż w Tatrach - widziałeś to na stronie ak ?
                              Bardzo dobra jest ta strona, takie widoki i ja pamiętam, kiedy było mrożno i
                              śnieżnie.
                              Ale też pogoda była odpowiednia na twoje dolegliwości stawowo-kolanowe - zimna
                              wilgoć, czyż nie tak przepisał Ci lekarz ?
                              Jeszcze mi zostało do przeczytania 300 stron Idioty i szczyt zdobędę.
                              Zamówiłam kilka książek w kkkk, chyba w tym był też Szopenhauer, już nawet nie
                              pamiętam jakie.
                              jd- czy kojarzy ci się nazwisko niby dawnego sportowca - Szpyluś - bokser z
                              Torunia, twierdzi, że był mistrzem Polski w boksie, sięgnij pamięcią
                              • Gość: jd Re: Duch Genewy IP: *.aster.pl / *.acn.pl 07.02.04, 21:34
                                Strona ak już jest rozreklamowana na wątku o szkole 7, ale oczywiście
                                reklamujmy także tutaj:
                                www.allkar.de/info.html

                                Nie jestem jeszcze takim staruszkiem by wilgotna pogoda działała mi na kolana.
                                W kolanie mam uczciwą kontuzję sportową, z której najwyraźniej już wychodzę.

                                Ostrzegam przed Schopenhauerem: krew, pot i łzy, choć świetne.
                                Żadnego Szpylusia nie pamiętam, a nazwisko jest takie, że raczej bym
                                zapamiętał. No ale to jeszcze o niczym nie świadczy.
                                • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 07.02.04, 21:45
                                  oso - trochę uspokaja w Klubie, więc sie już tak sie nie denerwuję i zaskoczę
                                  cię, tą stronę umieściłam w ważnych linkach również w Klubie, zeby jej ciągle
                                  nie szukać
                                  A jeżeli chodzi o słynnego międzynarodowego boksera Szpylusia to kupował u mnie
                                  półliterka i był na cyku, wiec się rozgadał sam, chociaż od dawna o ty mówił.
                                  Mówił, że wygrał jakąś Olimpiadę Przyjażni Armii Zaprzyjażnionych, a ma on 63
                                  lata, to może w tych czasach jakieś osiągnięcia miał, tylko , że ja może też
                                  przekręciłam nazwisko - jeszcze raz się go spytam, a po za tym ty pwewnie
                                  chodziłeś jeszcze w krótkich spodenkach i z procy strzelałeś, lub pluszowego
                                  misia ciągłeś za sobą.
                                  • Gość: jd Re: Duch Genewy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.02.04, 21:53
                                    Wszystko to możliwe, ale czytałem gazety nawet w tych spodenkach, a wiadomosci
                                    sportowe wbijałem sobie do głowy na całe lata. Tę spartakiadę mogł ten Szpyluś
                                    i wygrac, bo ona, wbrew przypuszczeniom młodych, wcale nie była propagowana w
                                    prasie i telewizji, więc jej wyników nie znam ani trochę. Natomiast to
                                    mistrzostwo Polski brzmi raczej odlotowo.
                                      • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 08.02.04, 18:59
                                        Ostatnio miałam bardzo nieprzyjemne rzeczy w sklepie. W mojej okolicy dziecko 5-
                                        letnie zachorowało na białaczkę. Matkę tego dziecka znamy doskonale. I
                                        przychodzi Darwin z wieścią, że dziecko umarło, wstrząsło mną trochę ale też
                                        musze ci powiedzieć, że wewnętrznie nie wierzyłam co nawet dałam znać
                                        Darwinowi, a on nic tylko uwierz pani, uwierz.
                                        Za chwilę przychodzi nowa klientka i mówi czy pani wie, że .... to samo mówi. I
                                        tak sobie myslę, że niemożliwe , na takie choroby nie umiera się od już i
                                        koniec. Patrzę, a za chwilę przychodzi sama matka tego dziecka i kupuje
                                        bombonierki - pytam się komu te bombonierki kupujesz ? - a ona mówi lekarzom,
                                        co odkryli chorobę i leczą. No to się uspokoiłam i znów myśle, no niech ten
                                        Darwin przyjdzie to .......
                                        Wybieraliśmy te bombonierki, nic się nie odzywałam, głupia sytuacja mówić nie
                                        mówić ? Doradziłam jej jeszcze , żeby czasmi nie przesadzała z prezentami, bo
                                        to będzie długie leczenie, a dziewczyna się pewnie będzie zapożyczać jeszcze.
                                        Fama, jak fama poszła w obieg i wyobraż sobie, przyszła następna klientka i
                                        mówi - niech pani popatrzy jacy są ludzie, przyszła sąsiadka do mnie i mówi,
                                        że ... to samo opowiada, więc ja zaraz się zebrałam poszłam do matki dziecka
                                        niby z pomarańczmi dla niego i się pytam - jak się dziecko czuje, bo
                                        przyniosłam pomarańczki dla niego, a matka mówi, że dobrze, że już chemie
                                        bierze .I wyobraż sobie ta sąsiadka zeszła do dewotek i tak im reprymendę dała,
                                        że zaczełam się śmiać jak mi to opowiadała.
                                        Ale, żeby na tym było koniec, to skąd fama dalej idzie i wczoraj przychodzi
                                        taka Aga i mówi - mam dla pani złą wiadomość !
                                        mów śmiało Aga już tyle usłyszałam złych wiadomości, że ta mnie nie zaskoczy
                                        a ona - czy wie pani , że dziecko umarło ?
                                        a ja do niej - dać ci w ........ Aga ?(przepraszam, ale straciłam nerwy) Od
                                        kogo to wiesz ?
                                        a ona - spotkałam Darwina
                                        no i sprawa załatwiona.
                                        Jeszcze z nią rozmawiałam ileż to fam chodzi i plotek ?

                                        Wracając do tematu Warszawiaków i Krakowiaków to wam musze powiedzieć , że nie
                                        jest tak żle. To też taka fama bezpodstawna, bo wyobrażcie sobie wyczytałam w
                                        gazecie, że Warszawiacy masowo lgną do Krakowa, weekend w Krakowie stanowi dla
                                        nich najlepszą rozrywkę i wypoczynek, a pózniej wracają do pracy.
                                        Podoba im się Kraków , te knajpy, to nocne zycie i nie ma co mówić ten urok.
                                        Zadowolony i Kraków z zysków i Warszawa z uciech :)
                                        To są sondaże zimowe, myślę, żw w szczęśliwym położeniu jest Warszawa , bo w
                                        lecie kierunek mogą zmienić na jeziora i Olsztyn.
                                            • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 08.02.04, 21:14
                                              wychodze sobie na dwór z psem, stoję spokojnie w ogrodzie, aż sie ricia
                                              wysiusia , a tu jak z rynny coś nie wyskoczy, patrzę , a to szczur, jak sie
                                              zlękłam, jak wystraszyłam się, a ricia nic dalej siusia - ona chyba jest już
                                              głucha trochę - teraz przyszło mi siebie i ją bronić.
                                              • Gość: jd Re: Duch Genewy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.02.04, 18:02
                                                Bardzo interesujące przygody - z Darwinem, bokserem i szczurem też. Pies
                                                najwyraźniej osiagną absolutną harmonię.

                                                To, że się kocha ludzi, a nie kocha człowieka, to jest taka złośliwa formuła (z
                                                Dostojewskiego przede wszyskim) przeciw idealistom śniącym o wielkim dobru i
                                                szczęściu ludzkosci, a nie mogącym wytrzymac 10 minut z realnym człowiekiem,
                                                który zawsze czymś przecież denerwuje i w ogóle niedoskonały jest raczej. Ale
                                                ta fraza nie ma jakiegos waloru prawdy ostatecznej, choć jest w niej co nie co
                                                mądrosci życiowej - takiej choćby, że skrajni idealiści okazują się w praniu
                                                skrajnymi dogmatykami i totalitarystami-zamordystami (oczywiście dla dobra i
                                                doskonałości człowieka).
                                                • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 09.02.04, 21:16
                                                  Wykorzystując , ze nie am paulina, sprzatałam blat stołu komp i pulpit w
                                                  monitorze.
                                                  A wczoraj Darwin wchodzi i walczy ze mną słownie o kreskę. I debatuje i
                                                  debatuje , aż sie kolejka zrobiła. Stanął za nim poważny pan, oraz grupa
                                                  podrostków. Ja dalej debatuję z Darwinem i on już taki zrezygnowany mówi -
                                                  przecież pani kiedyś dawała - pamięta pani ?
                                                  ja - tak pamiętam, dawłam , ale to było tak dawno i już nie daję. Na co
                                                  podrostki słysząc to zaczeli się głosno smiać i w ogóle wszyscy zaczeli się
                                                  śmiać z dwuznacznego tekstu. Myślę , sobie tacy oni mądrzy i szybko i
                                                  energicznie spytałam się ich - a panowie patrzą się na alkohol , prosze
                                                  przygotować dowody do kontroli ?
                                                  My tylko Kinder Bueno kupujem, a alkohole tylko podziwiamy.
                                                  Smakowita wiadomość dla ciebie - mam już Grześmi orzechowe, możesz się
                                                  poczestować, świeżutka dostawa.
                                                  Popatrz sie , a ja z tym zdaniem wydedukowałam , że kochać wszystkich to znaczy
                                                  kochać życie jaki mój błąd .
                                                  Podoba mi sie też zdanie Dostojewskiego -"W tym jest wyłącznie prawda, a więc
                                                  to jest niesprawiedliwe"
                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 11.02.04, 19:49
                                                    jd - różni ludzie chodza po świecie, wyobraż sobie dziś klientka opowiadała o
                                                    swojej sąsiadce żaląc się, że starsza kobieta w jej klatce zwariowała.
                                                    A wiesz, co ona robi ?- znalazła pety z papierosów na swoim balkonie i poszła
                                                    na górę do sąsiada i jakimś drągiem uderzała w jego drzwi. Innym razem ponoć
                                                    sąsiad grał za głosno muzykę, to ta z kolei wyciągła z piwnicy wiertarkę i w
                                                    nocy robiła dziury w ścianie, by zrobić na złość sąsiadowi.
                                                    I tak zaczyna się w tej klatce zabawa. Pewnie będą mi zdawać relacje :)

                                                    Cytatem dnia z Dostojewskiego jest dla mnie zdanie:
                                                    "Dobrych manier i godności uczy człowieka serce, a nie nauczyciel tańca"
                                                    podoba mi się

                                                    Wczoraj tradycyjnie byłam na niebieskiej hali i ogromnie jestem zadowolona, bo
                                                    darii spodobały się pachołki i poświęciła całe pół godziny na trafianie w nie
                                                    serwisem. To było trudne zadanie, nawet bardzo, trafić w pachołki malutką
                                                    piłeczką i to z takiej odległości jest wyczynem.
                                                    Oj, mordowała się, już nawet chciała zaniechać serwisu, ale kiedy pokazałam ,
                                                    że da się trafić wróciła i dalej serwowała i los ją wynagrodził, kiedy miała
                                                    ostatnią piłeczkę i ostatnie uderzenie - uwierz trafiła i zbiła pachołka i z
                                                    radością opuścilismy trening. Trochę, za dużo tych "i" , ale ten łącznik
                                                    strasznie mi sie podoba i, postanowiłam "i" dziś wyróżnić i jakoś wynagrodzić i
                                                    zastanawiam się jak i nie mam pojęcia i może się zastanowię jutro i mam
                                                    propozycję ulożenia najdłuższego zadania z łącznikiem "i". I mam jeszcze
                                                    pytanie czy przecinek ma być przed "i" czy po "i".

                                                    Coś dziwna ta gazeta, nie mogę się przyzwyczaić do nowej oprawy ani to moje
                                                    świąteczne "i"
                                                  • Gość: brzoza Re: Duch Genewy IP: *.chello.pl 11.02.04, 20:48
                                                    Ja tam lubie zmiany. A dokładniej: takie drobne zmiany, jak np. inna grafika na
                                                    forum, albo nowa fryzura, czy zmiana ustawienia mebli w salonie (zakładając, ze
                                                    ma się salon). Ale juz zmian generalnych, istotnych, zyciowych nie lubię.
                                                    Przyzwyczajam się nie do formy, a do treści: ludzi, uczuć, idei, przyjaciół,
                                                    pryncypiów.
                                                    Rita - literka "i" jest bardzo ładna i mozna nią sterowac całymi zdaniami,
                                                    tylko trzeba umiejetnie przecinki wstawiac. Lubię zdanie zacyznac od "I",
                                                    chociaz do dziś pamietam, jak w podstawówce PANI stawiała za to minusy. Tak
                                                    samo, jak za rozpoczynanie zdania od "Ale", "Kiedy", "Albowiem", co równiez
                                                    bardzo lubię.
                                                    I w ogóle rzadko zaglądam teraz do was, bo mam dużo róznych spraw i kłopotów
                                                    (jd, firma mi sie sypie -
                                                    www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040211/index.html )

                                                    Ale nic, to minie. Właśnie zdobyłam w bibliotece MA - jutro jadę na trzy dni na
                                                    wieś i zabieram go ze sobą z nadzieją, ze może ułatwi mi zrozumienie nie tyle
                                                    świata, co mnie samej w jego obliczu.
                                                    Dostojewski w ogóle pisał sercem, chociaz bardzo sie przed tym bronił.
                                                    Buziaczki:)))
                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 11.02.04, 20:57
                                                    ja pamiętam jakąś książkę, która miała dwie strony jednego zdania i nie
                                                    pamietam jaką czytałam, jaki to był tytuł - czasami zastanawiam sie czy warto
                                                    czytać kiedy zapominam co czytałam , to chyba zły objaw i niepokojący

                                                    brzoza - czyfirma się rozkłada z powodu wejścia do Unii ?
                                                    czuję konkurencję jak we wszystkich dziedzinach
                                                    Gratuluję zdobycia M.A. - pamiętaj o bardzo spokojnym czytaniu i analizowaniu.
                                                    Ale uczę cię, jakbyś nie wiedziała :)

                                                    A wy macie spokojnych sąsiadów, bez takich objaw lub innych ?
                                                  • Gość: jd Re: Duch Genewy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.02.04, 21:04
                                                    Brzozo, wiadomo, że lubisz zmiany jak każdy małolat.
                                                    Wiem, że firma coś kombinuje, ale nie mam od dawna do niej serca w części, z
                                                    którą miałem do czynienia. Czy dla ciebie z tego wynika jakieś zagrożenie?
                                                    W sprawie "i" ja też jestem za.
                                                    Pamiętaj, żeby wyjściowo nie przeceniać MA. Jakim tam sercem Dostojewski?
                                                    Sercem to pisze ta wasza Grochola i jej męski odpowiednik Chwin – nie do
                                                    wytrzymania.
                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 11.02.04, 21:14
                                                    Zdania Dostojewskiego są bardzo takie wykwintne, dopieszczone i takie do
                                                    myślenia. Wreszcie doszłam do zdania, ktore zadano mi na Olsztynie - czy
                                                    kochając wszystkich to znaczy nie kochamy nikogo i tak zostało wytłumaczone jak
                                                    ty jd wytłumaczyłeś. Nie mozna kochać wszystkich, jest to niemożliwe.
                                                    Coraz bardzie zwracam uwagę właśnie na zdania niż treści, bo chyba o to w tej
                                                    książce chodziło, te dialogi i ich myślenie, przypuszczanie i domyślanie.
                                                  • brzoza Re: Duch Genewy 11.02.04, 22:59
                                                    Rita - masz rację, Ma trzeba czytać spokojnie, refleksyjnie, w skupieniu. Tak
                                                    tez spróbuję, opanowując nerwowość bieżącą.
                                                    A firma sie sypie nie z powodu Unii, tylko cech ludzkich, jak pazerność,
                                                    cwaniactwo, przerost ambicji i władzy oraz braku czegoś, co kiedys zwykło sie
                                                    nazywac przyzwoitościa i honorem.
                                                    jd - dzięki za dobre słowa, wszak duszy małolata nikt lepiej nie zrozumie, jak
                                                    sam małolat:))
                                                    Upieram sie przy Dostojewskim sercem pisanym. Bo kto dusze ludzka, jej targanie
                                                    i rozdarcie, potrafił opisać lepiej, niż on? A takie pisanie to tylko w części
                                                    rozum i sprawnośc pióra, reszta to serce własnie.
                                                    I wypraszam sobie, drogi jd, podobne porównania: Grochola i Chwin to na pewno
                                                    nie "wasza" - poczytaj sobie stare watki i przypomnij moje zdanie o Grocholi i
                                                    Chwinie. Rita, o ile pamietam, miała podobne. No!
                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 12.02.04, 19:41
                                                    We wszystkim chyba mamy podobne poglądy, trochę sporów nam nie zaszkodzi.
                                                    Ponieważ jesteśmy przy Dostojewskim i jego wspaniałych tekstach to przytoczę
                                                    urywek, którym jestem zachwycona. Nie wiem jakie serce jest u Dodtojewskiego,
                                                    ale jest inne, jest głębokie i takie anielskie, takie niby czyste , a nie
                                                    czyte, w każdym razie serce myślące jeżeli takowe jest.
                                                    " Pani może nienawidzieć wszystkich ludzi podłych i nikczemnych, ale nie ze
                                                    względu na siebie, tylko ze wzgledu na innych, na tych których oni obrażają.
                                                    Pani zaś nikt nie jest zdolny obrazić. Wie pani, mnie się zdaje, że pani nawet
                                                    powinna mnie kochać. Dla mnie jest pani świetlanym duchem; anioł nie może
                                                    nienawidzieć, nie może też nie kochać.
                                                    Czy można kochać wszystkich , wszystkich ludzi, wszystkich swoich bliżnich ?
                                                    Często zadawałam sobie to pytanie. Oczywiście , że nie; byłoby to nawet
                                                    nienaturalne. W abstrakcyjnej miłości do ludzkości kocha się prawie zawsze
                                                    wyłącznie samego siebie. Ale to dla nas jest niemożliwe; pani zaś- to co
                                                    innego; jakże pani mogłaby nie kochać kogokolwiek, kiedy pani z nikim nie może
                                                    się porównać i kiedy jest pani wyższa nad wszelką obrazę nad wszelkie osobiste
                                                    oburzenie ? Jedynie panią stać na to, aby kochać bez egoizmu, pani jedynie może
                                                    kochać nie dla siebie ale ....." tu przerwę, bo bym pisała, pisała i pisała, a
                                                    tu trzeba dalej czytać. Dostojewski i Idiota są warci uwagi i powiem ci jd i
                                                    brzoza, że tak jak teraz właśnie teraz Dostojewski jest mi bardzo potrzebny,
                                                    wzmocnił duchowo, strzeliliście Idiotą w dziesiątkę. Czytam i się ciesze , że
                                                    czytam własnie to.
                                                    brzoza, mam nadzieję, że i ciebie natknie M.A. - nie czekaj tylko efektów już
                                                    odrazu, bo to jest książka, którą się będzie trawić do końca swoich dni i patrz
                                                    na nią optymistycznie i nie popadaj w pesymizm, bo od tego zalezy odbiór tej
                                                    pozycji.
                                                    Dobrze mówi przyslowie - ksiązka to najwierniejszy przyjaciel.

                                                    Ale, ale - wyobrażcie sobie, tak też przypuszczałam - załamała się tomka grupa
                                                    tenisowa w klubie . Rozumiecie w czym rzecz ?- ja wiem, domyslam się - otóż
                                                    tomek 9-cio latek był w grupie 12=latków i starsze dzieciaki i rodzice chyba
                                                    się załamali i zaniechali treningów.
                                                    Wiedząc, że ich 12- latki już nie będą mistrzami i widząc małego chlopczyka w
                                                    akcji. Daria jest w grupie rówieśników i jej zadanie jest pokonanie wszystkich
                                                    z tej grupy. Widziecie jak sezon mi się zaczyna - oj, bardzo ciekawie i jestem
                                                    zadowolona z oddania ich do klubu - tam widać kto mocny a kto słaby - taki jest
                                                    niestety sport czyli gra fair play.
                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 12.02.04, 21:03
                                                    to znaczy - dla tomka jest dobrze, bo przychodzi ich trzech i tyle, co oznacza,
                                                    że mają konfortową sytuację do treningu - klub to klub, pewnie na wiosne
                                                    potworzą nowe grupy

                                                    a jeśli chodzi o Dostojewskiego, to czytam kawałek chyba o męzczyznach, też
                                                    dobry, to jest pełna kultura rozmów, tak elegancka, ze wydaje mi się, że
                                                    Dostojewski bardzo, bardzo kulturalnie fantazjuje takie rozmowy, tak dopieszcza
                                                    słowa, że brzoza ma rację, on pisze z sercem i dla serc. Prawdziwy utwóe
                                                    Walentynkowy w wielkim stylu, tak jd - to są szczyty. Wcześniej czytając to
                                                    skakałam po szczytach teraz je zdobywam, teraz rozumię te zawiłości zdań autora.
                                                    Tego Idiotę się nie zalicza to się degustuje. Słowo, po słowie , zdanie po
                                                    zdaniu i nigdzie mi się nie spieszy, problemy precz ,tylko zdania - jak on to
                                                    robi i zaczynam sie zastanawiać nad jego życiorysem, czym jego serce było
                                                    przepełnione czy goryczą czy ............ ?
                                                    Jak myślisz ?
                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 13.02.04, 19:46
                                                    Czuję, czuję nadchodzące Walentynki, już od rana zaczął trajlować klient o tym.
                                                    I to starszy człowiek, zatrzymał się samochodem pod sklepem i mowi -
                                                    przyszedłem kupić coś na Walentynki, co pani poleca ?
                                                    Od czego zaczniemy ten zakup, pytam sie, bo nie wiem czy patrzeć na alkohole
                                                    czy słodycze. Wybór jego padł na bombonierki i debatowanie, która będzie się
                                                    nadawać ?
                                                    Zdziwił mnie facet , że tak się tymi Walentynakmi interesyje i tak jest
                                                    zaoferowany tymi prezentami jak rzadko kto. Dobra , bombonierkę wybraliśmy,
                                                    nabiłam ją na kasie, a tu się okazuje, że nie koniec debaty.
                                                    Teraz zaczął rozmawiać o kwiatach i pyta się mnie - jakie kwiaty kupić, ile
                                                    sztuk, bo zamierza trzy gożdziki kupć . Wiesz, żeby czlowiek nie był burkowaty
                                                    odpowiadam na pytania, ale wyjątkowo nie miałam dnia do tak obszernych rozmów.
                                                    Nie zbyłam go, wręcz przeciwnie doradzałam, doradzałam bez ikry, mówię mu , że
                                                    może niech kupi róże one zawsze stoją, a gożdziki często robią klap i na drugi
                                                    dzień kiedy kobieta zobaczy gożdzika będzie oklapniety. Staneło jednak na tym,
                                                    że kupi jedną różę.
                                                    Jak myślisz, że już koniec dyskusji to się mylisz.
                                                    Teraz mój klient spojrzał w stronę alkoholi i jak to zauważyłam, to myślę - to
                                                    będzie najdłuższa obsługa klienta. I miałam rację zaczynamy wybierać coś z
                                                    alkoholi i skrótowo ci opisze by nie powstał najdłuzszy wpis. Przy wszystkich
                                                    debatach nad winami, długo zastanawialiśmy się nad adwokatem czyli
                                                    ajerkoniakiem i kiedy zdecydowalismy się na małego adwokata wyobraż sobie i
                                                    kiedy przyszlo do zapłaty okazało się , że pan włożył nie tą marynarkę co
                                                    trzeba i nie wziął pieniędzy.
                                                    I zaczyna mi się tłumaczyć jak to się stało. Kiedy skończył,a właściwie by nie
                                                    skończył gdybym mu nie przerwała i powiedziała to normalne -dziś 13 i piątek,
                                                    co dalo poczatek obchodom jego urodzin i dalszej dzyskusji o jego urodzeniu się
                                                    trzynastego stycznia. Być może klient zagadał by mnie na śmierć ale weszła
                                                    klientka i przeszkodziła. Najlepszy moment, kiedy pan wychodząc jeszcze
                                                    powiedział - ja zaraz przyjadę, a na dowód tego zostawię pani 50gr. To było
                                                    straszne, gest tego pana był tak uroczy, że już wolałam to przemilczeć.
                                                    cz. II - klient wraca
                                                    No widzi pani, już jestem, jak mówie to mówię, jestem sobie klasa facet - tymi
                                                    slowami mnie wita :)
                                                    a ja do niego ze smiechem - achoj przygodo, klient nasz Pan. Przyszedłem po
                                                    swój prezent, kupie tylko bombonierkę i trzy róże, adwokata kupię 4 marca , bo
                                                    mam imieniny. Zastanowię się co wtenczas kupić, jak pani mysli ? Ja myśle
                                                    prosze pana, że pomyślimy póżniej, niech pan spokojnie obchodzi teraz
                                                    Walentynki i nie mysli co będzie w marcu. Pan , uważam jest bardzo
                                                    niekonwencjonakny i nie ma co debatować o marcu, bo po 4 marca jest 8 marzec i
                                                    też będzie miał pan problem. Zostawmy to może na pózniej. Wie pani że kobiety
                                                    dużo piją i tak się zastanawiam nad tymi litrowymi wiśnióweczkami (5.50),
                                                    jakbym tak kubił dwie i przelał do karafki, będzie ładnie wyglądać, ja je
                                                    kiedyś piłem, nie są takie złe, ale teraz to tylko degustuję wina.
                                                    Jak mi tylko wspomniał o degustacji wina i pijących kobietach - to mu grzecznie
                                                    odpowiadam - Pan mi przypomina słynnego Jerofiejewa, pan pewnie nie wie kto to
                                                    jest, ale to był czlowiek który stworzył recepturę na najlepsze koktajle
                                                    alkoholowe, a używał do tego najlepszych wód kolońskich, smakosz i degustator
                                                    alkoholu w całej swej rozciągłości. Jego koktajlami zachwycają się wszyscy i
                                                    kobiety też.
                                                    Co pani mówi , naprawdę ? - to pieron, a są w sprzedaży takie alkohole ?- pyta
                                                    się. Nie - mówię dalej, one mają wejść od 1 maja razem z wejściem do UE. Ale
                                                    nie zastanawiajmy się już co będzie w maju, bo w maju to i Jaś Wędrowniczek
                                                    może stać przy nalewkach i koktajlach.
                                                    I wybór będzie miał pan większy. Przyznał mi rację i pożegnalismy się.

                                                    Nie jestem w formie - kolejne pisemko przyszło ze szwajcarii, nic z niego nie
                                                    rozumię oprócz napisanych cyferek 900 euro, jak ich nie stać na tłumacza to
                                                    nigdy się ze mną nie dogadają.
                                                    Dobrze, że odsunełam rodzinę od tej sprawy, przynajmniej zaoszczędzę im tą
                                                    perfidną grę i w ogole na ten temat rozmów.
                                                    Czy wiesz co to jest trunf cnoty w/g Dostojewskiego ?
                                                  • Gość: jd Re: Duch Genewy IP: *.aster.pl / *.acn.pl 13.02.04, 21:53
                                                    Ja jakoś nie mam serca do tych Walentynek. Zdecydowanie preferuję
                                                    postkomunistyczny Dzień Kobiet.
                                                    W końcu nie doczytałem, czy ten dzisiejszy klient zostawił u ciebie coś więcej
                                                    niż te 50 groszy, czy nie.
                                                    Czy istnieje jeszcze oranżada w proszku?
                                                    Nie pamiętam jakoś w tej chwili tego triumfu cnoty u Fiodora M., choć gdzieś
                                                    coś mi delikatnie dzwoni.
                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 13.02.04, 22:26
                                                    kupił bombonierkę, ale nie ważne
                                                    zabrał mi tyle czsu
                                                    triumf cnoty - to mieć doczynienia z najszlachetnijszymi ludżmi, tak sobie
                                                    wyobraża Dostojewski
                                                    ja też nie walentynkuję
                                                    Ale postaram ci się na ten dzień napisać o sercach Sołowjowa i Dostojewskiego.
                                                    Zaczynam to wszystko kleić . A więc Sołowjow lubił Dostojewskiego ale nie lubił
                                                    Tołstoja - nie doszłam jeszcze dlaczego ?

                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 14.02.04, 19:26
                                                    Nic , a nic ciekawego w sklepie się nie działo oprócz rozmowy dwóch starszych
                                                    pań o cukrzycy, które w związku z walentynkami nie mogły sobie kupić czekoladki
                                                    więc spokojnie wrócę do lektur. Zaraz wrócę do lektury, bo zapomniałam
                                                    powiedzieć,że wróciła klientka chora na cukrzycę i kupiła sobie w tajemnicy i
                                                    bez świadków 10 pączków.
                                                    A więc łączę serca Dostojewskiego z Sołowjowem - właściwie to wziełam do ręki
                                                    Sołowjowa i przeglądam by znależć podobieństwo tych serc i ich mysli.
                                                    Doszłam do wniosku, że Dostojewski pisał natchniony Sołowjowem, oczywiście przy
                                                    Twojej pomocy i kiedy przeglądam obydwie ksiązki to chyba mam rację.
                                                    Charakter Idioty czyli księcia jest typem teorii Solowjowa.
                                                    "czuć nieprzyjażń do ludzi z powodu ich teoretycznych błędów znaczy tyle, co
                                                    wystawić sobie świadectwo zbyt małego rozumu, zbyt słabej wiary, zbyt ciasnego
                                                    serca"
                                                    Taką teorią serce księcia jest napełnione, a Dostojewski ppisze " Chcąc coś
                                                    zrozumieć trzeba mieć serce"
                                                    Czy posunę się zadaleko jak powiem, że łączy ich kult serca ?.
                                                    Sołowjow pisze , co zgadza się z treścią książki Dostojewskiego -" trzeba
                                                    odróznić cielesność od pożądliwości, wskazując, że o ile ciało może być -
                                                    świątynią ducha - o tyle pożądanie jest - pobudzeniem zwierzęcości,
                                                    cielesnością "wychodzącą poza swoje granice", "przekraczającą miarę", budzącą
                                                    chaos i "uśmiercającą ducha "."
                                                    "Ukazując następnie przejawy tej walki, dokonywał Sołowjow interesujących -
                                                    niekiedy fasynujących i subtelnych, chociaż też niekiedy nico dziwacznych -
                                                    spostrzeżeń z różnych sfer ludzkiej aktywności. "

                                                    zaczynam rozumieć, po co jest filozofia, gdyby nie ona nigdy nie dowiedziałabym
                                                    się po co mamy serce ?
                                                    A Idiota jest największym filozofem świata
                                                    powiedz mi - który bohater książki jest Solowjowem ?
                                                  • Gość: jd Re: Duch Genewy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.02.04, 19:49
                                                    No rita, stajesz się fachowym znawcą tego Dostojewskiego i Sołowjowa. Są rózne
                                                    poglady kto pod wpływem kogo pisał, i trudno to jednoznacznie rozstrzygnać
                                                    (więc najlepiej nie rozstrzygać). Ciekawe, że różniła ich spora różnica wieku.
                                                    Dostojewski mógłby być ojcem Sołowjowa. Z tym sercem coś jest na rzeczy, choc
                                                    pojęcie serca zbyt łatwo prowadzi do taniego sentymentalizmu i tylko dlatego
                                                    nie jest w filozofii specjalnie hołubione. Zastępuje się je intuicją,
                                                    objawieniem, doświadczeniem mistycznym albo metafizycznym.
                                                    Osobę Sołowjowa łączy sie raczej z bohaterami Braci Karamazow niż z postaciami
                                                    z Idioty.
                                                  • Gość: jd Re: Duch Genewy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.02.04, 21:35
                                                    Jeśli u MA nie ma serca, to jest to dowód, że kwestia serca jest tam na pewno
                                                    ukryta (to tak jak z niepiciem alkoholu przez radcę dworu Johannesa von Goethe
                                                    u Wieni Jerofiejewa - nie pił, bo był kompletnym alkoholikiem). Nauczycielem
                                                    Sołowjowa na uniwersytecie był facet, który wprost i bez zahamowań uznawał
                                                    serce za duchowo-intelektualne centrum człowieka. Nazywał sie Pamfił
                                                    Jurkiewicz, ale nic z niego nie ma po polsku.
                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 15.02.04, 20:59
                                                    Dziś również fajną klientke miałam, biedaczka chce rzucić palenie , ale jak to
                                                    obserwuję to daję glowę , że nie rzuci.
                                                    Doprowadziła mnie tym rzucaniem do śmiechu. Kiedyś już wpadła do mnie z
                                                    zapytaniem - która godzina, bo rzuciła palenie i chce wiedzieć ile już godzin
                                                    wytrzymała.
                                                    Jak zobaczyła na mój zegar ścienny tak bardzo się usieszyła, że mineło już 3
                                                    godziny. Pomyslałam sobie - ho, ho dlugo tak nie wytrzyma, może jej wskazówki
                                                    zegara przestawić , będzie bardziej ucieszona lub przeliczyć czas godzinowy na
                                                    sekundowy. Ale sobie poszła i dziś ponieważ inne sklepy zamkniete zawitała do
                                                    mnie. I co słyszę ? - poprosze paczkę papierosów. Świetnie , pomyślałam, miałam
                                                    rację. Podaję jej paczkę papierosów i wydruk z kasy, a ona - prosze panią ,
                                                    prosze mi uprzejmie nabić , że kupiłam cukierki za 5zł. Może tak pani ?
                                                    Odpowiadam, że nie mogę, bo paragon ma już pani w ręce. To niech chociaż pani
                                                    napisze na karteczce innej - zakup cukierki 5zł. Nie ma problemu odpowiadam i
                                                    wyciągam karteczke, piszę zakup cukierki 5zł, a ona - nie, nie, niech pani
                                                    napisze- zakup cukierki 5.50 i podbije jeszcze pieczątką. Spojrzałam na nią ze
                                                    smiechem mówiąc pieczatki to nie postawię. Doprowadziła mnie do śmiechu. Mam
                                                    wspaniałych klientów, lecz czasami się zastanawiam czy zyję w świecie
                                                    normalnych.
                                                    A dziś zawitała do mnie kuzeneczka, by spędzić urodziny , samotna więc sie nie
                                                    dziwię , ze do mnie przyszla. Kiedy jej opowiadałam wieści sklepowe - tak się
                                                    uśmiała, że powiedziala , że uwielbia przychodzić do mnie , bo w życiu tak się
                                                    nie uśmieje jak u mnei, ale i mamay sprawy poważne , budujące nastrój dalszego
                                                    życia. Przy winku milo spędziliśmy czas. Też siedzi na innternecie i opowiada o
                                                    swoich przezyciach czatowskich, nie jest z nich zadowolona. Powiedzialam jej ,
                                                    Asiu , nie czatuj, idż gdzies na forum i rozmawiaj poważnie, naprawdę jesteś
                                                    kobietą inteligentną i potrafisz. Pracuje w zakładach buchmaherskich i też ma
                                                    wiele przygód z graczami - jeden za wygranie przynióśł jej nawet wino domowej
                                                    roboty i nikt tam nie chciał wziąś, a ona wzieła i poradziłam jej, by przy
                                                    następnej wizycie klienta nie zapomniała pochwalić tego wina. Chyba zaczyna
                                                    rozumieć po co sie żyje, a wiem że jej jest cięzko mimo, że ma wolność.
                                                    dobra jd- nagadalam się , ale to nie wszystko - paulina wróciła i czas mam
                                                    ściśle wyliczony siedzenia przy komputerze.
                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 16.02.04, 20:36
                                                    jd - krótko mówiąc , a wyrażając się obszernie są dzieci w rodzinach, które nie
                                                    są przebokowe, które nie umią walczyć, nie mają motywacji wiedząc, że życie
                                                    polega na układach. Dlatego takie dzieci siedzą pod skrzydłami rodziców wierząc
                                                    i mając tylko w nich oparcie. Mimo, że nauka szła dobrze i gładko. A nikt nie
                                                    jest w stanie zagwarantować pracy. Te dzieci, a szczególnie dziewczynki są
                                                    nieprzygotowane do życia. I tu nie pomogą kłótnie czy bicie pasem. Uważam, że
                                                    takim dzieciom należy pomóc i psychicznie ich nie dobijać mówic - ty nic nie
                                                    potrafisz. Najgorszy problem jest z zusem, tu jestem całkowicie
                                                    nieuświadomiona, a musze ci powiedzieć, że i jej niełatwo będzie się połapać w
                                                    gąszczu przepisów. A studia podyplomowe będą dopiero w pażdzierniku i co tu
                                                    robić do tego czasu jak prawo przewiduje zusowskie - trzeba się będzie do tego
                                                    zabrać.
                                                    To wszystko nie jest łatwe - znam przypadek klientki, która za łapóweczkę
                                                    załatwiła pracę córce w banku i co z tego, pracowała rok, póznie na skutek
                                                    redukcji ją zwolnili i tak łapóweczka poszla do kosza. A ja liczę na przypadek
                                                    na nic innego. W najgorszym wypadku, to życie będzie bieglo tak - ja ją
                                                    zarejestruję, będę opłacać zus, a ona będzie sobie udzielać lekcje,a pomaludku
                                                    będzie się przykręcać zaworek kasy. Nic innego nie mogę wymyśleć, by zbytnio
                                                    nie zaszkodzić.
                                                    Myszkin palił, chyba tylko na początku ksiżki. Rozbawił cię jakis moment w tej
                                                    nadzwyczaj poważnej i duchowej ksiązki ? Mnie bardzo rozbawiło opowiadanie
                                                    generała o nodze, która była zastrzelona i pochowana na cmentarzu, a na dodatek
                                                    każdego roku chodzono na grób nogi i świecono świeczkę. A co oznacza
                                                    podarowanie jeża ?
                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 17.02.04, 19:50

                                                    jd- fajny wczoraj był Niemen.
                                                    A jeśli chodzi o tego jeża to Agłaja po jednej ze sprzeczek z Myszkinem
                                                    podarowała mu własnie jeża i zastanawiali się co on znaczy ?
                                                    Niby przeprosiny , ale do końca nie jest to wytłumaczone. A powiedz mi czy
                                                    takie dialogi były możliwe w dawnej Rosji, dla mnie to jest to fikacja
                                                    konwersacji. To niemożliwe by tak ze sobą i w taki sposób kurtuazyjny
                                                    rozmawiać. Z takim szacunkiem i z takim dopieszczeniem zdań. To jest
                                                    niemożliwe, to jest tak tylko napisane, w rzeczywistości nikt tak nie rozmawiał
                                                    z taką dyplomacją.
                                                    Jednak musze przyznać, że grzeczność rozmowy przeszła dziwnym trafem do sklepu.
                                                    Wchodzi dość poważny klient i mówi:
                                                    bardzo proszę zakup pierwszej potrzeby.
                                                    - (domysl się tu czlowieku o co chodzi) i nieśmiało odpowiadam - czy podać to
                                                    za 5.50 ?
                                                    - niech będzie skoro pani tak bardzo nalega - odpowiada klient
                                                    - podaję towar, on wręcza 20zł i dalej ciągnę - czy będzie pan tak łaskawy
                                                    przyjąć resztę ?
                                                    - ze mną jak z dzieckiem , za rączkę i do baru, żadnego klopotu.
                                                    nadzwyczaj przyjemna obsługa i rozmowa na wysokim poziomie , jakiś zabłąkany
                                                    potomek Dostojewskiego mi sie trafił.
                                                  • Gość: jd Re: Duch Genewy IP: *.aster.pl / *.acn.pl 17.02.04, 21:20
                                                    Pewnie, że nikt tak nie gada, ale każdy tak myśli i czuje, i tylko nie ma czasu
                                                    tak nawijać, choć czasem ma czas, gdy się nie spieszy przy zakupach, a
                                                    sprzedawczyni nie ma akurat przyjęcia towaru i jest odpowiednio pyskata, i
                                                    odpowiednio wygadana, i odpowiednio finezyjna.
                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 17.02.04, 21:35
                                                    cha, cha cha
                                                    a ja ci powiem, ze bardzo jestem zadowolona z darii, tak bardzo, że każe mi
                                                    wierzyć, tak się dobadujemy, ze dziewczyna uwielbia ze mną grać i wogóle nie
                                                    chce zejść z kortu. Dla mnie jest to bardzo szokujące i wyobraż sobie w czasie
                                                    jednej godziny nie mamy przerwy. Dzisiaj nie miała serwisu, bo dzisiaj tak
                                                    tłukła piłki i z taką ochotą, ze podarowałam ten serwis. Mamo kochana, jak tak
                                                    dalej będzie to moze być niespodzianka sezonu. Nie widziałam jej konkurentek,
                                                    ale musze sie wybrać kiedyś na grupę i ją zaopserwować jak i tomka. W
                                                    poniedziałek nie był tomek , bo w kościele są teraz nauki komunijne. Dziś
                                                    zbijaliśmy pachołki z krosu i linkslajnem - te ataki jej były nie do odebrania.
                                                    jd- tak bym chciała się cieszyć ich wygranymi meczami.
                                                    Ale mam też do nauki 6-letnią Anię, siostrę darii - ta to samą rozmową rozbroi
                                                    przeciwniczkę.
                                                    Na te jej gadki musze znależ receptę. To jest urodzona artystka lub aktorka, z
                                                    wyglądu Kurnikowa tylko z temperametrem, piękna dziewczynaka - żeby ją oglądnąć
                                                    na kortach trzeba będzie rezerwować bilety - kasę na niej będzie mozna zarobić .
                                                    aż nie chce mi sie wierzyć ale tak będzie.
                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 18.02.04, 19:50
                                                    ależ dzień mamy, deszcz niby snieg i ciemność, bardzo przydałoby się trochę
                                                    słońca.
                                                    A jeszcze czytam sobie artykuł w Forum "Boga nie ma! skończmy wreszczie z tą
                                                    dziecinadą"
                                                    Są to rozmyslania o bogach Ludovica Kennedy. I wiesz co on pisze ? - że "Bóg"
                                                    jest sprawiedliwy, miłosierny i mądry, zarazem twierdzą jednak, że jest on,
                                                    niewidzialny, niedostępny i milczący jak skała. Te atrybuty są wzajemnie
                                                    sprzeczne" Bardzo ciekawy i długi artykuł, który ukazuje co ukazuje, a ukazuje,
                                                    że ludzie żyjący w społeczeństwie niereligijnym " są niezwykle bystrzy, uczciwi
                                                    i prawi, bardzo hojni i pogodnego usposobienia - dalej czytamy - gorąco kochają
                                                    swoich bliżnich, zawsze pomagają sobie w chorobach i nie umieją przejść
                                                    obojętnie wobec cudzej krzywdy . Podobnych odkryć dokonano w Tajlandii,
                                                    Chinach i Japonii".
                                                    "Jakże bym chciał, aby takie społeczności dalej nadal istniały. Tymczasem
                                                    gdziekolwiek spojrzeć, toczą się konflikty; protenstanci i katolicy walczą ze
                                                    sobą w Irlangii Północnej; żydzi, chcrześcijanie i mahometanie w Palestynie;
                                                    mahometanie i hindusi na subkontynenecie indyjskim; chrześcijanie i mahometanie
                                                    w Nigerii itd.
                                                    Czy potrzeba więcej argumentów na rzecz ateizmu ?"
                                                    tak pisze autor ksiązki "Pożegnanie z Bogiem"
                                                    Może Ty jd rozstrzygniesz tą sprawę i wreszcie skończą się wojny.
                                                    Coś niesamowitego, własnie czytam w Idiocie, że oni się kłócą o wiarę, tego się
                                                    niespodziewałam , by temat wiary z przypadkowego artykułu przeniósł się do
                                                    książki Dostojewskiego. Nie spodziewałam się takiego rozwoju sytuacji. Tak
                                                    jest , że mam duże zaległości w prasie, czeka jeszcze mnie do przeczytania
                                                    czasopismo Tenis.

                                                    A jeszcze wracając do naszego boksera - to go dorwałam i bezpośrednio się już
                                                    pytałam go - więc przezwisko jego to Szpila od Włodzimierz Szpilik - boksował w
                                                    Zawiszy Bydgoszcz, oraz w Gdańsku i Olimpia Elbląg, a karierę zakończył w 68
                                                    roku. Jak teraz z Twoją pamięcią - pomożesz ?
                                                  • Gość: jd Re: Duch Genewy IP: *.aster.pl / *.acn.pl 18.02.04, 20:37
                                                    Nie, sprawy wojen i wiary nie rozstrzygnę, natomiast ja nie jestem takiego
                                                    pesymistycznego - modnie pesymistycznego - zdania o dzisiejszym świecie.
                                                    Bokser dalej jest mi nieznany, ale na tej Spartakiadzie Armii Zaprzyjaźnionych
                                                    czy czymś takim mógł szaleć i zdobywać.
                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 18.02.04, 21:29
                                                    Napewno nie rozstrzygniesz , ponieważ szpila wrócił do mnie i powiedział, że
                                                    był wicemistrzem, po prostu zniżył loty, kiedy mu powiedziałam, że poszukam w
                                                    internecie.
                                                    Z tą wiarą to ciężka sprawa, ale też przyznasz , że tok myślenia jest chyba
                                                    dobry tego autora, chociaż ja nie wiem.
                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 19.02.04, 20:36
                                                    no cóż, z tą wiarą są jednak kłopoty, każdy inaczej interpretuje, dlatego nie
                                                    ma co trzeba mieć zawsze dobrą wiarę, a ona jest uniwersalna. Dziś dostarczyli
                                                    mi zamówione ksiązki i spokojnie je odłożyłam do zakończenia Idioty. Jest
                                                    Schopenhauer, jest Hłasko - Piękni dwudziestoletni, jest Coetze - hańba, jest
                                                    Gombrowicz - Pornografia. Mam czytania. Miałam też wyczucie w ilościach
                                                    zamówienia pączków i przybiłam piatkę z mężem za doskonałość w wyliczeniu. To
                                                    nie jest łatwe wyliczyć ile pączków w ten dzień zejdzie, to tak jak trafić w
                                                    totka. Jak nie ma strat to jest zysk i to nas cieszy. Natomiast ogromne straty
                                                    ponosze w Grześkach, z tej przyczyny, że cichą zwolenniczką Grześków okazała
                                                    się sama paulina i wszybkim tempie znikają.
                                                    Teraz delektuję się muzyką zespołów olsztyńskich - są fantastyczne- Kocham
                                                    Olsztyn moją małą Ameryke, szczerze przez "rz"
                                                    Mam do przesluchania 15 utworów , jestem przy drugim - wszystkich kocham tak
                                                    sobie wyśpiewuję teraz
                                                    ale frajda
                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 19.02.04, 22:37
                                                    dziś nie zjedliśmy ani jednego, wszystko poszło, a nie były ładne, widac , ze
                                                    masówka
                                                    ale wiesz, że skończyłam Idiotę , juz koniec z nim , piękny koniec - zbrodnia.
                                                    Trochę mnie zasmuciła , co miłość wyczynia i próżność kobieca.
                                                    Szczyt zaliczyłam, teraz czekam aż ktoś zwróci Braci Karamazow
                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 20.02.04, 20:16
                                                    ale miałam klienta, tego co interesuje się astrologią wchodzi i mówi:
                                                    - dzień dobry (zdejmuje kapelusz)
                                                    - dzień dobry - odpowiadam
                                                    - ja w niwtypowej sprawie, można ?
                                                    - prosze bardzo
                                                    - chciałbym kupić rozmowę z panią, powaznie
                                                    - zdębialam ! ( kiedyś zpraszał na rozmowę przy partyjce szachów, teraz chce
                                                    rozmowę kupić, co jeszcze wykombinuje ? )
                                                    Wiesz, że skończyłam ksiązkę, dziś robię sobie wolne i przeglądam pracę. W
                                                    ostatnim tenisie nawet są interesujące artykułu. Podana jest również
                                                    klasyfikacja zawodników polskich. Na 76 miejscu znalazła się przeciwniczka z
                                                    turnieju europejskiego darii.A jest to klasyfikacja dzieci do lat12 czyli
                                                    skrzatów.Różnica wieku dużą tu odbrywa rolę. Ale powiem ci, że bardzo dużo
                                                    zawodników klasyfikowanych jest z różnych klubów olsztyńskich. W moich czasach
                                                    nie było żadnego.
                                                    Jest też wywiad z Carlosem Ferrero, ktory jest bardzo szcześliwy, że spełniły
                                                    się jego marzenia i nie tylko jego ale i trenerów począwszy od pierwszych
                                                    tenisowych kroków. Jak twierdzi mistrz, wytrzymałość pod każdym wzgledem jest
                                                    tu najważniejsza.
                                                    Ale też dotarłam do artykułów o Kołakowskim , o wykładach - Filozofia dla
                                                    każdego. Zaskoczony jest taką popularnością. Oglądalo go ponad milion ludzi, aż
                                                    sam Kołakowski się wystraszył. Ludzie w większości byli zadowoleni i szykują
                                                    się nowe odcinki , które obejmą 30 najwiekszych filozofów, oczywiście w/g
                                                    niego, bo z tym się nie polemizuje, który jest okreslany największym filozofem.
                                                    Internauci również zadowoleni i na pytanie czym jest szczęście , jeden z nich
                                                    odpowiedział - "Ja jestem szczęśliwy, jak oglądam taki program i słucham
                                                    prof.Kołakowskiego. Zapytacie dlaczego. Ponieważ odkrywa przede mną świat, w
                                                    którym żyję, oraz pobudza rozum, którym go poznaję " - pieknie o nim napisali.
                                                    A Kołakowski, osoba nie znająca się na mediach, nie lubiący kamer zamyka się w
                                                    swoim świecie i nie patrzy w kamery, dlatego jak mówi reżyser programu, nie
                                                    mogą mu nawet przerwać w wykładach by nie naruszyć jego świata.
                                                    Ja to jestem za takimi wykładami, można by jeszcze w jakiś sposób urozmaicić
                                                    przez dialog, bo mimo wszystko ludzie chcący go wysłuchać mogliby zasnąć. Tego
                                                    się słucha spokojnie , bez emocji więc jest to najlepsza pożywaka dla snu,
                                                    który to sen może ptraktować jako bajeczka i zawładnąć naszy ciałem. Tak, przy
                                                    którymś z kolei odcinkiem, powiedziałam sobie, położę się do łóżeczka, włączę
                                                    telewizorek i spokojnie wysłucham wykładu, a tu zamiast wysłuchania wykładu
                                                    przyszlo mi własnie walczyć ze snem. Pójdę dalej jd- ja myslę, że te wykłady
                                                    byłyby najlepszym lekarstwem dla ludzi zmęczonych życiem, dla ludzi nerwowych,
                                                    dla ludzi biorących środki nasenne - to takie ukojenie dla snu, sam
                                                    prof.Kołakowski zrobił by karierę w usypianiu takich ludzi. Ja to nie mówię w
                                                    złej wierze, wręcz przeciwnie, teraz naród polski potrzebuje takiego programu
                                                    dla relaksu , dla oczyszczenia organizmu, bardzo przyjemnie zasypia się ze
                                                    slowami i wiedzą prof. Kołakowaskiego. Ileż można słuchać naszych polityków o
                                                    biedzie, nędzy , bezrobociu, przekrętach, zabójstwach itd. Kołakowski jest
                                                    narodowym lekarzem dusz i czekam niecierpliwie na dalsze odcinki. Ale sobie
                                                    pofolgowałam ho,ho.
                                                  • Gość: jd Re: Duch Genewy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.02.04, 21:02
                                                    No to zaczynamy od około 76 miejsca na liście polskiej skrzatów i tym będziemy
                                                    wyliczać przyszłe postępy twoich dzieciaczków.
                                                    Te wykłady Kołakowskiego były może trudne, ale piękne, sugestywne i kojące
                                                    (nawet jeśli usypiające). Niedługo będzie on blisko okolic mojej pracy, bo moja
                                                    praca jest bliska miejsc początków jego kariery.
                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 20.02.04, 21:09
                                                    jd- to miejsce 76 to miejsce przeciwniczki darii z Nadwiślanu, pamiętasz ten
                                                    turniej, ona ma 10 lat, a daria 9 lat więc myślę, że jak zalożymy , że nasze
                                                    dzieciaki w tym roku powinny być choć klasyfikowani w 100, to plan będzie
                                                    wykonany. Zainteresuję się terminarzem zawodów i coś wybierzemy do
                                                    klasyfikacji, w tym roku pojada już na obóz z klubem i też mam nadzieję.
                                                    A jesli chodzi o prof. Kołakowskiego - to takie dobranocki miały by dobry wpływ
                                                    na społeczeństwo, tympardziej powinni śpieszyć sie nagrywaniem , bo doskonale
                                                    wiem że życie jest krótkie ,a jak Niemen nam uciekł.
                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 20.02.04, 21:49
                                                    ja tam wolę chuchać na zimno, by pózniej nie żałować, więc poczestuj profesora
                                                    herbatką ziołową, ponoć zdrowa jest herbata pokrzywowa. I pozdrów w imieniu
                                                    fanów do których się zaliczam.
                                                    wiesz, chyba zacznę od Pornografii Gombrowicza czytanie
                                                    czytałeś ją ?
                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 21.02.04, 21:03
                                                    Dzień się pięknie zaczał, od rana intensywne slońce, na dachu sąsiada
                                                    gruchające gołąbki i niby zycie powinno nabierać barw to jednak wokół cisza i
                                                    głucha pustka.
                                                    Nikt się nie budzi do życia, pierwszy klient to czlowiek, który po przepiciu
                                                    ledwo się podniósł by wstąpić za pierwszą potrzebą - wódkę !
                                                    Jak Gombrowicz mówi :
                                                    wódka grzeje
                                                    wódka chłodzi
                                                    wódka nigdy nie zaszkodzi !
                                                    -Alkohol. Upijająca przygoda. Przygoda grożąca upadkiem w brud, w zepsucie, w
                                                    zmysłowe błoto.
                                                    Jakże jednak nie pić ?

                                                    A Pornografia to faktycznie coś w sobie ma. Po przeczytaniu 50 stron nie mam
                                                    wątpliwości, że to książka o pożądaniu w jakiś symboliczny sposób uwalniając
                                                    wyobrażnię. Teraz jestm bardzo ciekawa , jak na jej podstawie nakręcono film.
                                                    Przy 100 stronie zaczyna się akcja - ciekawe jak się się skończy.
                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 22.02.04, 19:58
                                                    być albo nie być - oto jest Pormografia Gombrowicza. Książka niesamowicie
                                                    trudna, pewnie niosąca jakieś przesłanie ale nie doszukałam się tego. Książka
                                                    filozoficzno-erotyczna ale o niczym. Same domysły, ukazująca kobiety i
                                                    męzszczyzn ich gry wstepnej. Nie powiem, warta przeczytania, tylko ja pewnie
                                                    błędnie ją interpretuję. Ja bardziej skupiłam się na obserwacji męzczyzn jak to
                                                    sobie wszystko kombinują, jak obserwują kobiety i co sobie wyobrażają. A Henia,
                                                    no cóż kobieta w całej rozciągłości mimo, że szesnastolatka. A dlaczego tytuł
                                                    Pornografia - pewnie dlatego, że myśli męzczyzn są pornograficzne. Nie byłam na
                                                    filmie więc porównań nie będe czyniła.
                                                    Tak myslę, że w symbolikę to ja nie powinnam wchodzić, moje dialogi z ludżmi są
                                                    pełne dwuznaczności np. pan , który szuka końcówki.
                                                    Teraz Hłaskiem się zajmę.
                                                    Karnawał też czas zakończyć, a skończy się zbiorowym skokiem do jeziora
                                                    Krzywego, dla otrzeżwienia. Jak chcesz, możesz ten cały korowód zaprowadzić na
                                                    jezioro Długie, ale tam nie ma molo by poskakać :)
                                                  • Gość: jd Re: Duch Genewy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.02.04, 20:34
                                                    Ale jest most, z którego skakanie niesie z sobą dreszczyk emocji, z tym że ja
                                                    jestem zdania, że Długie ani troche nie służy do pływania i moczenia się w nim.
                                                    Ma w sobie mroczne tajemnice, a niedaleko jest Krzywe i tam nieogarnięte
                                                    przestrzenie do wodnych szaleństw. Tak to natura rozumnie urządziła.
                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 22.02.04, 20:40
                                                    tak jest - dlatego towarzystwo wirtualne nie prowadziłam na Długie, ale jakbys
                                                    chciał mógłbyś pofantazjować na Al. Przyjaciół
                                                    Dzisiaj kończymy karnawał
                                                    chciałabym zobaczyć w Twoim wykonaniu korowód
                                                    jaki mój był , to był ale się świetnie ubawiłam, szkoda , ze tak mało ludzi
                                                    weszło w tą zabawę
                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 23.02.04, 20:20
                                                    Mam coś w duchu Genewy - Przybyszewski pisal tak :
                                                    "jeśli na przykład pijak odzwyczaja się od wódki i chce się przekonać, czy się
                                                    rzeczywiście odzwyczaił, to pomimo wstretu, wypija raz po raz jeden, dwa
                                                    kieliszki. Jeśli nie zapragnie całej flaszki, to znak, że się z pęt nalogu
                                                    wyzwolił"
                                                    A znalazlam taki ciekawy fragmencik bo buszuję w ksiazkach pauliny z biblioteki
                                                    i tak naprędkiego je przeglądam. Mam Przybeszewskiego -Śnieg , wiersze Marii
                                                    Konopnickiej i Boya-Żeleńskiego i bardzo żałuję , że musze włączyć ekspresowe
                                                    tempo, bo są nadzwyczaj piękne.
                                                    A dziś mialam tylko trening z Anią, mam przy niej zabawę ho,ho - ciągle się
                                                    śmieje, zbiera piłki i sama się ubiera - jest całkowicie samodzielna, a nawet
                                                    więcej on mnie ustawia, ale panuję nad nią. Jest żywym srebrem i nadzwyczaj
                                                    utalentowana - z forhrndu każdą piłke energicznie uderzy, z taką energią , że
                                                    zadziwia mnie, serwis już bierzemy,ale najgorszy jest bekend i ona o tym wie,
                                                    dlatego się bardzo przed nim broni. Będzie miała dobrze w przyszlości, ponieważ
                                                    daria toruje jej drogę do sukcesu. Najlepsza jej odzywka to taka - niech pani
                                                    nie krzyczy bo lawina zleci :)
                                                    A ja krzycze najczęściej z zachwytu.
                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 23.02.04, 21:30
                                                    tak, teraz to mogę zawojować świat i obstawić swoimi mistrzami wszystkie
                                                    turnieje.
                                                    Ale dziś spadło dużo sniegu i do tego takiego śliskiego, ze po raz pierwszy
                                                    były i są trudne warunki jazdy. Mialam kłopoty z wjazdem do bramy, tak
                                                    buksowałam kołami, że mąż wsiadł i to samo robił przez co powstała nerwowa
                                                    atmosfera, na dodatek , kiedy mąż zatrzaskiwał drzwi sklepu spadło z daszku
                                                    kupa śniegu prosto na jego głowę przez co dobiło atmosferę nerwowości. Apelują
                                                    u nas o nie wyjezdzanie autami. I tak w tym wszystkim mieliśmy szczęście
                                                    ponieważ kiedy wreszczie po wielkiej męczarni wjechaliśmy do bramy to zaraz
                                                    inny samochód wpadł w poślizg i wjechał w bramkę sąsiada na przeciwmo i cale
                                                    szczęście , ze bramka była mała, bo kierowca nie wjechał na posiadłość , ani do
                                                    mieszkania sąsiada. Oj, dzialo sie u nas działo.
                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 24.02.04, 19:37
                                                    wiem, wiem co to jest strach, bardzo dzisiaj się bałam, bylo ich dwóch, od razu
                                                    mi sie nie podobali, a to dlatego, że nie wiedzieli jaka wódka jest dobra i
                                                    próbowali mnie wziąść na gadanie. Coś dziwnego u nich czułam, to że nie
                                                    niedzieli jaka wódka jest dobra. To znaczy jeden mnie zagaduje , a drugi ogląda
                                                    towar, czulam , że mam dziwnych gosci, tuż przed zamknięciem sklepu, ciemno i
                                                    sama. Już przeczuwałam sytuację grożną, kucłam by zobaczyć czy na miejscu jest
                                                    moja broń obronna. Zaczełam mówić , że wszystkie wódki sa dobre, ale sami
                                                    powinni wiedziec jaką wódkę zazwyczaj kupuja. Ale zaczeli mnie nagadywać , że
                                                    to ja wiem skąd mam alkohol i z jakiej produkci. Więc odpowiadam, że przy
                                                    takiej ilości sprzedaży nie wchodze w zadne klocki, więc niech się nie
                                                    martwią , wszystko jest pewne. cdn
                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 24.02.04, 19:46
                                                    Wreszcie sama zdecydowalam i podalam wodkę eristffa mowiąc, że jeden klient
                                                    cghwalił się , że właśnie po niej nie boli głowa. Poszli na to i obserwując
                                                    moje ruchy kupili, a ja ich obserwowałam, żebyś wiedział jak się trzęslam, jak
                                                    galareta choć wiedziałam, że pewnie jeszcze nie ten moment - to tzw sprawdzanie
                                                    się nawzajem. Zaczeli pytać się o marność interesu, co utwierdziłam ich w
                                                    przekonaniach. Wychodząc jeden z nich powiedzial, że właśnie wyszli z pudła, a
                                                    ja do niego - niemożliwe ? A moze pan coś zgrypsować po swojemu ?
                                                    Facet się wrócił i mówi mi w oczy - dobrze pani wie, że na wolności się nie
                                                    grypsuje, a mnie serce weszlo do gardła i nic - usmiechnełam się i mówię
                                                    poważnie ??????????
                                                    nie wiem z kim mialam do czynienia, ale tak sobie pomyślałam, żeby mi tylko
                                                    rąk nie odcieli bo jak bym klikała.
                                                    teraz się boję, bo nie wiem czy to wstęp po to 900 Euro i czego dalej mam się
                                                    spodziewać.
                                                    wiem co to jest strach

                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 25.02.04, 20:42
                                                    Tak , praca to rozrywka w całej rozciągłości. Tylko w dzisiejszych czasach jest
                                                    ona bardziej niebezpieczna tak nauczyciela jak i sprzedawcy.
                                                    A teraz powiedz mi jd - gdzie lezy prawda ?
                                                    dlaczego - przyczyna przyczyny jest przyczyną skutku ?
                                                    A o wszystkim tym chce mi opowiedzieć Schopenhauer, czlowiek, który nie wierzy
                                                    w ludzką dobroć, pesymista.
                                                    Do gustu mi nie przypadł, ale dowiedziałam się fajnej historyjki z życia
                                                    Sokratesa - a więc, kiedy Sokratesa kopnął jego uczeń, na pytanie
                                                    zinteresowanego - dlaczego nie oddał ? - sokrates powiedział - A gdyby
                                                    kopnął ,mnie osioł, to czy pozwałbym go do sądu. Więc powiedz mi - gdzie leży
                                                    prawda ? A prawda jest taka, że prawda nie istnieje, wszystko jest umowne, jak
                                                    to, że istnienie może być snem.
                                                    Wiesz co, w GO ukazał się artykuł Magdaleny Bartnik - o wędrowcu , który
                                                    sprzedaje ksiązeczkę ze swoimi bajkami, oczywiście dla dzieci. Czlowiek ten
                                                    Stanisław Hajto jest z Krakowa i przez dziesięc lat jezdzi po całej Polsce
                                                    oferując w sklepach, restauracjach i innych miejscach publicznych swoją
                                                    książkę. I był w Olsztynie, mieszkał tam dwa tygodnie i tak pracował z dnia na
                                                    dzień. Miała to szczęście Magdalenka olsztyńska, że sama się na niego natknęła
                                                    i zainteresowała oraz przeprowadziła z nim wywiad bardzo ciekawy i bardzo
                                                    wrażliwy, trafiający do serca mojego. Oprócz tego, że sprzedawał to odrazu
                                                    dawał na miejscu autografy z dedykacją i dzieci się cieszyły, ale jego
                                                    przypadki z tym związane są różne jak rózni są ludzie. Badzo ciekawe to, ciesze
                                                    się , że własnie z takim przyjęciem ten inny autor spotkał się w Olsztynie.
                                                    Zawsze twierdziłam, że Olsztyn powinien mieć w herbie serce.

                                                    Jest też autorem fajnego wiersza:
                                                    "Smutno mi Boże, czemu na zachodzie
                                                    rozlewasz tęczę blasków promienistą,
                                                    a u nas w kraju rozlewać jedynie czytą,
                                                    więc gdy się trzeżwy do łózka położe,
                                                    smutno mi Boże ...
                                                    Gdy ogólna koniunktura taka
                                                    smutno mi Boże zaleję robaka.
                                                    Ale przepraszam, coś złego się dzieje
                                                    jeszcze mi smutniej, widocznie trzeżwieję."
                                                  • Gość: jd Re: Duch Genewy IP: *.aster.pl / *.acn.pl 25.02.04, 22:26
                                                    Ten wiersz to jest najwyraźniej ludowa podróbka Norwida.

                                                    Sprawa z prawdą jest skomplikowana. Nie ma jednego obowiazującego poglądu (tak
                                                    jak z dobrem, pięknem czy sprawiedliwością). Sokrates akurat wierzył (właśnie
                                                    wierzył, a nie bezproblemowo znał) w prawdę stałą i powszechną, ale byli tacy,
                                                    co uzależniali ją od zmieniającego się świata, od ludzkich nastrojów, kultury,
                                                    w której się wychowywaliśmy, od reguł matematyki, od słynnej damskiej intuicji
                                                    lub od religijnego objawienia. Spora więc paleta barw do wyboru.
                                                  • brzoza Re: Duch Genewy 26.02.04, 08:58
                                                    Witajcie, jestem i ciesze się, ze Wy jesteście, bo to tak, jakbym wciąż miała
                                                    gdzie wracać, bo jest miejsce (ludzie), do którego chce sie wracac:)))
                                                    (to taki nademocjonalny bełkocik, wybaczcie)

                                                    jd - moje nadnarwiańskie wojaże trwały ledwie kilka dni, wróciłam do
                                                    rzeczywistości szarej i ponurej, gdzie az w głowie sie kreci od zawirowań
                                                    życiowych.
                                                    Stoje na rozdrożu, ciśnie mnie wiele spraw, ludzkich spraw, które są zbyt
                                                    cięzkie, abym mogła je dźwigac bez uszczerbku, a jednoczesnie musze podjąć
                                                    decyzje o swoim dalszym życiu. Chodzi o pracę. Nie będę tego rozwijać, bo nie
                                                    bardzo moge publicznie, ale wierzcie mi - nie jest łatwo nawet przy najwiekszym
                                                    optymiźmie i napedzie życiowym. A ja nie jestem mocarzem emocjonalnym:(
                                                    Nic to, jak mawiał Wołodyjowski, nic to, Baśka.

                                                    rita - czy Ania, o której tak ładnie pisałaś, to przedłużenie rodzinne Darii i
                                                    Tomka? Jesli tak, to faktycznie ten Wimbledon bedzie bardzo familijny:)))
                                                    Mam nadzieję, że twoje zabezpieczenia w sklepie sa rozsądne i skuteczne?
                                                    Oczywiście nie można dac się zwariowac i trząść się ze strachy bez przerwy, ale
                                                    tez i nie można lekcewazyc potencjalnego zagrożenia. Warto, żebys zabezpeczyła
                                                    sie nie w jeden, a w kilka sposobów, w których z oczywistych powodów teraz
                                                    pisac nie będę.

                                                    jd - "Smutno mi, Boze" to Słowacki, ale nie dziwię się przejęzyczeniu, bo to te
                                                    same klimaty. A w ogóle to miałam przez miesiąc MA, z biblioteki, udalo sie
                                                    wreszcie (pozalowałam nieco pieniędzy, bo w jedynej księgarni, gdzie go można
                                                    było drapnąć, kosztował 37 zl) Pewnie prędzej czy później kupie sobie go na
                                                    stałe, ale teraz przyznam jedynie, że miałeś racje. Nie to, żebym się
                                                    rozczarowała, bo nie w tych kategoriach oczywiście nalezy go rozpatrywac, ale
                                                    rzeczywiście TO JA sie zbyt wiele spodziewałam. W tym sensie, że za bardzo
                                                    uwierzyłam w ponadczasowość MA oraz w jego ewentualne działanie terapeutyczne.
                                                    Przyczyna mojego zawodu lezy zatem po mojej stronie, a nie po MA, który
                                                    niezaleznie od wszystkiego jest uosobieniem mądrości.

                                                    W tak zwanym międzyczasie przeczytałam "Gnój" Wojciecha Kuczoka. Zasugerowawszy
                                                    sie tytułem oraz przyznaniem autorowi "paszportu Polityki" (proste skojarzenie
                                                    z Dorotą M.)podchodziłam do ksiązki jak pies do jeża. Przyznam jednak, że
                                                    jestem pod wrażeniem tej książki i gorąco ją polecam. Po dosyc trudnym
                                                    początku, czyta sie jednym tchem, chociaż nie ma tutaj właściwie żadnej akcji
                                                    czy typowej dla powieści konstrukcji. Znakomity język oraz calkiem inne,
                                                    niespotykane obszary. Przeczytajcie, jeśli możecie, bo warto:))

                                                    Tymczasem buziaczki i już teraz mam nadzieję chociaz odrobinke częściej
                                                    przychodzić do Was i do Olsztyna w ogóle (Boże, ile tu sie działo, a mnie nie
                                                    było!)
                                                  • Gość: jd Re: Duch Genewy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.02.04, 10:48
                                                    Rita, na pewno coś wymyślisz na tego Mietka. Weź Paulinę albo Dorotę jako
                                                    przyzwoitki.
                                                    Chyba nie idę na tę Pasję, bo to najwyraźniej fizjologiczny pokaz tortur dla
                                                    sadystów (tak mi wychodzi z migawek) i wszystko z tym filmem dzieje się wedle
                                                    reguły "wszystko na sprzedaż". Ciekawe, że delikatni polscy biskupi byli
                                                    zachwyceni.

                                                    Brzozo, tak jest - Słowacki. W twoim wieku lepiej pamięta się szkołę niż w
                                                    moim. Właściwie jesteś tuż po szkole. Jeśli to możliwe zdradź coś o
                                                    kombinacjach w twojej firmie. Jest tam taka jedna duża do wyrzucenia, ale to
                                                    ona, zdaje się, wyrzuca. Marek jest ponadczasowy, tylko trzeba go spokojnie tu
                                                    i ówdzie podczytywać. "Gnój" odpuszczam - te rejony wypełniła mi zachwycająco
                                                    Dorota i niech już tak zostanie.
                                                  • brzoza Re: Duch Genewy 26.02.04, 12:11
                                                    jd - dzieki za miłe słowa, Ty to zawsze wiesz co powiedzieć:)))
                                                    Szczególnie miło mi dzisiaj, gdy kończe właśnie kolejne, okrągłe tym razem 18
                                                    lat - nie wypominając, Ciebie to samo czeka za rok :))
                                                    Na "Pasję" tez taczej nie pojde, z tych samych powodów. Nie sądze, bym
                                                    wzbogaciła sie wewnetrznie po obejrzeniu tego filmu.
                                                    Co do "Gnoju" - tytuł jest troche szokujący, zaś porównałam do Doroty M.
                                                    wyłącznie z powodu owego paszportu "P". Jest to zupełnie inna ksiązka i
                                                    zdecydowanie to nie są te same rejony. Poza tym przypominam Ci, że ja Dorotę
                                                    czytałam, pomimo ze...
                                                    O kombinacjach w firmie pisac nie moge z oczywistych przyczyn (chce jeszcze
                                                    troche pozyć). Rzacz w każdym razie sprowadza sie do tego, że sa one obecnie w
                                                    mojej firmie takie same, o ile nie wieksze, niz w twojej byłej. Jest źle i
                                                    bedzie jeszcze gorzej. A ta duża, która wyrzuca, zdaje sie, ze jeszcze
                                                    funkcjonuje i ma sie nieźle. Jeśli o tej samej myslimy, rzecz jasna.
                                                  • Gość: jd Re: Duch Genewy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.02.04, 12:54
                                                    Brzósko, sto lat. Jak będziesz miała ze czterdzieści, to przekonasz się, że to
                                                    życzenie coś znaczy, że to nie abstrakcja.
                                                    Nie pisz, nie pisz o firmie; ja czego nie wiem, to się trafnie domyślam.
                                                    Chodziło oczywiście o dużą z samych szczytów.
                                                    Dobra, pozytywnie nastawię się do przeczytania Gnoju, ale w wolnej chwili,
                                                    która długo na razie raczej nie nadejdzie.
                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy dla brzozy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 26.02.04, 20:51
                                                    brzoza - bardzo sie cieszę, że mnie gonisz i walczysz, a zawsze wydaje mi się,
                                                    że jestem bezapelacyjnie najlepsza w tej gonitwie :)
                                                    Wszystkiego najlepszego - samej radości
                                                    Słucham własnie takiej olsztyńskiej piosenki - posłuchajmy ją razem
                                                    "Jedynie co mam to złudzenia
                                                    że można mieć własne marzenia
                                                    że mogę mieć własne pragnienia"
                                                    nie poddawajmy się :)
                                                    brzoza odezwałas się wreszcie - i wiesz ja się spodziewałam takiego odioru
                                                    M.A. - jest to pesymistyczne nastawienie na świat. Po prostu go trzeba przyjąć
                                                    jaki jest i ze wszystkim się pogodzić, a nie rwać sobie włosów z głowy. Nie
                                                    wiem jak ją odbiera jd - każdy ją odbiera na swój sposób, nie jest ona receptą
                                                    na zycie i nie znajdziesz ukojenia w niej, ale jednak daje do myślenia.
                                                    Czytanie jej napewno cie nie denerwowało tylko uspakajało - czyż możesz być zła
                                                    na los, który nic tu nie zawinił, taki on jest.

                                                    "Usuń wyobrażenie, a usunie się i poczucie krzywdy, usuń poczucie krzywdy, a
                                                    usunie się i krzywda"
                                                    "Nie pojmuj spraw tak, jak je pojmuje człowiek zły lub jak on chce, byś ty
                                                    sądził, lecz uważaj, jakim jest coś rzeczywiste."
                                                    "Jak wielki spokój zyskuje ten, kto nie baczy na to, co bliżni mówi, czyni lub
                                                    mysli, ale na to tylko, co sam robi, by bylo sprawiedliwe i zbożne."
                                                    "Nie żyj tak, jakbyś miał żyć lat dziesięć tysięcy. Los wisi nad tobą. Dopóki
                                                    zyjesz, dopóki mozna, bądż dobry."
                                                    "Do rzeczy, z którymi jesteś losem sprzęzony, staraj się dostosować. Ludzi też,
                                                    z którymi cię los złączył, miłuj, a szczerze."
                                                    "Cokolwiek by ktoś czynił lub mówił, powinienem być dobry."
                                                    "Bacz, byś nie postępował tak wobec ludzi niemających uczuć ludzkich, jak
                                                    ludzie niemający uczuć ludzkich wobec ludzi."
                                                    "Gdy cię gorszy jakiś bezwstyd, natychmiast postaw sobie pytanie czy to
                                                    mozliwe, by ludzie bezwstydni nie istnieli na świecie ?
                                                    cdn


                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 26.02.04, 20:55
                                                    Powiem ci, że sięgam po M.A. często, żeby umocnic się, żeby kiedy mam na końcu
                                                    języka wyszczekanie się - natychmiast staram się zrozumieć, że szczekać nie
                                                    wolno , to nic nie da i zamist zaogniać sytuację np. domową, staję się łagodna.
                                                    A wiesz jak teraz w Polsce jest, kłopoty, kłopoty, klopoty, nic więcej ,
                                                    żadnego relaksu, strach i nerwy.
                                                    Co byśmy nie powiedzieli jest żle. Własna dziełalność gospodarcza - pamietaj,
                                                    zus - 600 zł to tak na wstepie, kazdziutki miesiąc, bez godziny spóznienia, bo
                                                    inaczej tracisz wiele tracisz i gdy zarobisz 600 zł na zus, to powiedz z czego
                                                    będziesz zyła ?
                                                    Dlatego lepiej jest gdzieś się przyjąć, a robić swoje.
                                                    Nie wiem jak to nasze państwo stoi, nikt już nie płaci podatków prowadząc
                                                    własną firmę, a markety i inne zagraniczne przedsiębiorstwa też nie płacą , bo
                                                    są zwolnione - więc jak Polska żyje, tego nie wiem, chyba tylko z podatków od
                                                    rent i emerytów. To jest bardzo ciekawa rzecz - skąd państwo Polskie czerpie
                                                    pieniądze, w każdym razie nie z produkcji, więc musza nakładać podatki na inne
                                                    rzeczy np. polecam podatek od przechodzenia na drugą sronę jezdni - niech
                                                    nałożą !

                                                    brzoza - pomyśl, jeśli masz siłe , pomysl o wejściu na rynek wreszcie całej
                                                    nagiej prawdy o Polsce, o zajęciu się wreszcie Polską i Polakami, a nie Unią i
                                                    przystosowania prawa dla Polaków, weż tam trochę potrząśnij Sejmem.
                                                    A pózniej spokojnie weżmiesz do ręki M.A.

                                                    Jesli chodzi o strach, to i się boję i nie boję, ale też nie mam na to wpływu,
                                                    jest jak jest i będzie jak będzie.
                                                    Liczę na swój instynkt.
                                                    Tą książkę Gnój musze kupić, czytałam jej recenzję i jak mówisz , że jest
                                                    dobra, to warto. Teraz czytam Hłasko - piękni dwudziestoletni i dobrze się
                                                    zaczyna o latach 50-60.
                                                    A teraz z wielką pompą wchodzi film - Pasja.
                                                    I wyobrażcie sobie moja teściowa chce iść - relację z zabrania przez siebie
                                                    teściową szczegółowo opiszę, bo już się zastanawiam jakie środki
                                                    przedsięwziąść. :)
                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 26.02.04, 21:14
                                                    jd- tak ty płacisz i cała budżetówka, ja tylko wat
                                                    małe podmioty prywatnie to tylko sztucznie potrzymują swój twór :)
                                                    Ja sie bardzo boje o teściową, ja bardzo potrzebuję by żyła i to jak najdłużej
                                                    dlatego bardzo się boję m by wytrzymało jej serce te drastyczne sceny .
                                                    Środki nasercowe wezme i poprosze by przy kinie stała karetka pogotowia, ona
                                                    jest bardzo stara i jeszcze ma inne kłopoty
                                                    brzoza sie jeszcze pytała o Anię - wiec mówie - to ciąglość rodziny.
                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 27.02.04, 20:41
                                                    przypomnialo mi się, że jd mnie ciągle poprawia, że M.A. jest optymistyczny.
                                                    Tylko jak można uważać , że smierć jest optymistyczna i w ogóle rozmyslenia
                                                    M.A. są rozmysleniami o tym jak postępować w złych chwilach. Czyli sam M.A
                                                    pokazuje, że trzeba się ze wszystkim pogodzić, czyli optymizm w chwilach złych,
                                                    tylko tych chwil złych nie powinno w ogole być.A radości tam żadnej nie
                                                    ma.Właściwie to jest taka myśl gdy cię ktoś skrzywdzi to tak ma być i pomyśl że
                                                    inaczej to nie byłoby życie, bo i kwiatki więdną i owoce dojrzewają itd.
                                                    Wiecie co, coś Hłasko mi nie podchodzi, czytam go w chilach miedzy czytaniem
                                                    prasy. A czytam czasopisma , by mieć temat do rozmów z mężem, trochę tych
                                                    czasopism przybyło i więcej czasu zajmują. Nasze rozmowy zaczynają sie od
                                                    słow: - a czytałes jak.....lub o.......
                                                    nie mam czym się wam pochwalić, jedynie tym, że zima znów nas zaskoczyła i trza
                                                    było odśnieżać. Straszną rewolucję i zniszczenia porobił ten śnieg cięzki i
                                                    mokry w iglakach, poniszczył krony i powyginał gałęzie - wiosną zacznie się
                                                    wiązanie ich do kupy.
                                                    I wiecie przy 40 stronie Hłaski przypomniało mi sie , że ją już czytałam. I
                                                    natychmiast wziełam następną książkę i nie mogę się od niej oderwać - jest to
                                                    Hańba - coetzze
                                                    fajna hańba
                                                  • Gość: jd Re: Duch Genewy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.02.04, 21:03
                                                    Hłasko ci nie podchodzi, bo jest nieodwracalnie i pokazowo pesymistyczny (w
                                                    odróżnieniu od MA, który jest pesymistyczny umiarkowanie, czyli optymistyczny).
                                                    Mam przeczucie, że teściowa będzie pokrzepiona Pasją, jeśli już na nią pójdzie.
                                                    Nie będzie miała racji, ale nie o rację tu chodzi.
                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 27.02.04, 21:22
                                                    co do Pasji , to boję sie o nią, słyszałam , ze to wilm dla tych co mają zdrowe
                                                    mocne serca, aż nie chce mi sie wierzyć , ze chce iść, ale jeszcze mamy czas,
                                                    on w Krakowie wchodzi dopiero 8 marca, a ja pójdę jak się troche przeludni.
                                                    Zapomniałam ci napisać, że wysłałam tą dziewczynę od zbierania piłek do
                                                    biblioteki oddać Idiotę , a pożyczyć Braci Karamazow i wiesz, ona zaczeła mi
                                                    mowić, że takiej grubej ksiażki by nie przeczytała itd - wreszcie mówie jej idż
                                                    już ! I poszła, po chwili przyniosła mi cieniutką książeczkę Mały Książe i
                                                    pytam się jej dlaczego nie przyniosła mi Braci - a ona powiedziala, że Braci
                                                    nie ma, a pani powiedziała , że Mały Książe będzie dobty do czytania.
                                                    Jak się uśmiałam, wydaje mi sie , ze ona powiedziała, że taką książkę by nie
                                                    przeczytała i bibliotekarka dała jej tego Małego Księcia, żeby zaczeła od tego.
                                                    Bardzo się Księciem ucieszyłam i odrazu zaczełam cztać , jest świtna, jest taka
                                                    słodziutka, jest taka kochana - naprawdę - jak ją wcześniej nie mogłam
                                                    przeczytać ?
                                                    Zastanawiające są terażniejsze tytułu wydawanych książek, zauważyłeś ?
                                                    Gnój, Bagno, Hańba, Miasto utrapienia - wszytko takie inne , zadnego optymizmu

                                                    Jutro mnie nie ma , idę na szanty
                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy i Piraci IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 29.02.04, 19:07
                                                    cięzko opisać wczorajszy dzień, był niesamowity i taki nieplanowy, a planowy.
                                                    Rano zaczełam czytać Małego Księcia i tak ryczałam, że klienci nic się do mnie
                                                    nie odzywali. Czytałam go dwa razy i dalej łzy lecą- myślę sobie jak teraz
                                                    sobie popłaczę wieczorem będę się śmiać. I kiedy tak chodze zapłakana
                                                    przychodzi Darwin i mówi, że idzie na koncert Teatru Balszoj do hali Wisły - ja
                                                    mówie , to niemozliwe , ja idę na szanty do hali Wisły i tak żeśmy dyskutowali,
                                                    że musiałam zadzwonić do Inki by sprawdziła bilety. Okazało się , że jednak ja
                                                    miałam rację. Tuż przed zamknięciem sklepu przyjechali do sąsiada na przeciwko
                                                    trzy samochody i chłopaki wstąpili do mnie po napój. Po sprzęcie widać było ,
                                                    że grają i zaczeła się znów gadka na temat szant. I oczywiście, że okazało
                                                    sie , że oni będą grać o 24.00 przed MietkiemFolkiem, a przyjechali, bo byli po
                                                    próbie i zażywali trochę relaksu. Czas szybko mijał , zamówiłam taksóweczkę i z
                                                    kuzynką wyruszyliśmy pod halę gdzie bylismy umówieni z Inką i beingiem o 19.00.
                                                    Spotkaliśmy sie pod hala i za czym weszliśmy postanowiłam się skontaktować z
                                                    narożnym i dobrze zrobiłam, bo okazało się, że będa występować o 22.00 w
                                                    Tawernie i nie musimy wchodzić na halę. Więc zaczeła się akcja sprzedawania
                                                    pięciu biletów. Cięzko jest opisać taką akcję - tłum ludzi, a my z Inką wołamy -
                                                    sprzedamy bilety! - malo kto się odzywał, więc zaczełam obniżać cene biletów z
                                                    30 zł na 15 zł i zrobiło się zainteresowanie, ciekawie i podejrzane
                                                    zainteresowanie, bo ludzi zaczeli wątpić w prawdziwość biletów. Stalismy się
                                                    podajrzani nr1, zaczeli nam dokładnie oglądac każdy bilet spodziwając sie
                                                    przekretu. Inka była lepsza sprzedała 3 bilety po 20 zł , ja 2 bilety po 15 zł.
                                                    Pisze o tych biletach, bo to co nas zastało w knajpie Tawerna to był szok.
                                                    Kiedy doszliśmy zadowoleni do knajpy o 20.00 okazało się, że te bilety też były
                                                    aktualne na koncert w Tawernie. Ochroniarze - bileciki proszę ? - wystarczyło
                                                    to zdanie byśmy zaniemówili i powiedzieli ochronie że sprzedaliśmy. Ale nas tak
                                                    łatwo nie mżna było się pozbyć, Inka jest rezolutna i chyba ja też, trochę było
                                                    zamieszania, poprosiłam Inke by wyciągneła swój dowód osobisty by pokazać , że
                                                    kawał drogi, bo aż z Olsztyna przebyliśmy po śniegach by dotrzeć do słynnej
                                                    krakowskiej Tawerny, że nich coś zrobia by nas wpuścili.
                                                    Przyleciał ktoś, kto się nie przedstawił nam i zgodził się nas póścić. I bardzo
                                                    prosił by o nim zapomnieć, kiedy chciałam się odwdzięczyć. Tak więc dostaliśmy
                                                    się do Tawerny i czekaliśmy przy piwku na pojawienie się zespołu. Pojawili się
                                                    punktualnie i zabawa była przednia o czym napisałam w Olsztynie Pięknym.
                                                    O 23.30 wróciłam z wrażeniami do domu. Najważniejsze, że widziałam i brałam
                                                    udział w olsztyńskim koncercie.
                                                    Jak będziecie w Olsztynie pamiętajcie o tym zespole - Olsztyn to nie tylko samo
                                                    miasto - to kultura.
                                                    A co do Małego Księcia, to on chyba zostanie moim idolem.
                                                    A jeszcze ci powiem, jechałam z kuzyneczką taxi i tak rozprawiamy o szntach, a
                                                    pan mówi - jadą się panie zabawić, pewnie będzie szaleństwo i balanga, a ja do
                                                    niego mówię - panie , przecież jest post, żadnej balangi, szykuję się na film
                                                    Pasja. On zaniemówił, a kuzynka parskła śmiechem mówiąc : ty jak co powiesz ,
                                                    to powiesz :)W ogóle dyskusja z taksówkarzem o Dostojewskim też była
                                                    pasjonująca.
                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 29.02.04, 21:36
                                                    ochroniarze to cięzki temat - ich zadaniem jest jak najmniej mówić, a nawet w
                                                    ogóle nie mówić więc to ja bym musiała mówić , a on by słuchał, a i tego nie
                                                    jestem pewna czy czasmi by dostojnie mnie nie wyprosili. Ciekawe jak o
                                                    Dostojewskim mowiłoby się przy kuflach piwa latających nad głowami ?
                                                    Na szczęście inny klimat tam panował
                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 01.03.04, 20:06
                                                    Oj, cięko się przystosować do dnia codziennego po takiej balandze. Ciągle
                                                    wydaje mi się, że to wczoraj było, a tu trzeba wrócić myslami do domu. A przez
                                                    ten snieg pracy nie brakuje. Pada cały dzień, ludzie zaczynają odgarniać śnieg
                                                    z dachów. W ogrodzie śnieg po kolana i kiedy trzeba rzucić go z żywopłotu to
                                                    jest to całkowita kąpiel. Góry odgarniętego śniegu rosną w oczach - jest
                                                    pieknie. Nasza szufla od śniegu ma najwieksze powodzenie wśród zaparkowanych
                                                    samochodów, kazdy się pożycza by odkopać swoje auto. Jak zacznie to nagle tajeć
                                                    może być powódż.
                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 02.03.04, 20:29
                                                    chyba masz rację - wiosna w maju będzie, tylko co z kotami marcowymi ?

                                                    Mój klient Rambo ma kłopoty zdrowotne i musi iść do szpitala, ale problem w
                                                    tym, że on się uparł, że nie pójdzie. Przekonać go, że do szpitala należy
                                                    pójść nie jest rzeczą łatwą. Byc może swoją rozmową go namówię, bo moja
                                                    dyskusja zeszła na drogę taką, że udawadniałam mu, że musi pójść do szpitala ze
                                                    względu na chorych i musi im tam pomagać i wspierać swoją rozmową, że własnie
                                                    chorzy tam czekają na takiego człowieka jak on, by móc rozmową leczyć. Tak mu
                                                    trułam, że będzie tam sam lekarzem dla tych chorych, że uleczy wielu ludzi - a
                                                    on Rambo już nie wytrzymał i mówi - szefowo, pani to ma gadkę, może chorzy
                                                    bardziej na panią czekają niż na mnie ? Niestety, chyba nie udało mi sie
                                                    chłopaka przekonać, a szkoda, znawca wszystkich rodzajów broni mógłby w
                                                    szpitalu zrobić szkolenie chorych w obronie , musztrę i poranne apele -
                                                    przywrócił by mlodość staruszkom.
                                                    O wojsku i zbroii mógłby mówic i mówić.................
                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 03.03.04, 20:40
                                                    Pragnąłem kiedyś...
                                                    Pragnąlem kiedyś wielkich burz,
                                                    Co zdruzgotałyby mi ramię,
                                                    Pragnąłem walki w imię zórz
                                                    I słońca, co nie kłamie ....

                                                    Rzuciłem sie namietnie w bój,
                                                    za prawdę, ideały,
                                                    Blaski od moich biły zbrój,
                                                    I nosłem sztandar biały ....

                                                    Dziś bezcelowy walki syt -
                                                    Zapadam w sen i ciszę
                                                    Nie nęci mnie już prawdy myt -
                                                    Marzenie nie kołysze...

                                                    Taki wierszyk napisał Z. Dębicki, okres dekadentyzmu, który wywiera na mnie
                                                    wpływ.

                                                    Wszystko na próżno
                                                    Jest już za póżno
                                                    By losów zmienić bieg

                                                    Nikt nie wie, jaki los nas jutro czeka,
                                                    Lecz wiemy: Przyszłość swą tworzymy sami."

                                                    Słucham Sejmu, wielkiego straszenia Argentyną, a do mnie w ten czas dekacencki
                                                    przychodzą klientki, aby im pozyczyć, aby im dać na kredyt i doprowadzają do
                                                    białej gorączki, bo gdyby chodziło im o chleb to bym zrozumiała, ale chodzi
                                                    całkiem o co innego, ja im współczuję, ale co ja mogę.........
                                                    Mogę tylko odmówić czym narażam się na wrogość. Odmówić to jeszcze mało
                                                    powiedziane, ale przetrzymać nachalność i upór przy tym klienta to jest sztuka
                                                    przetrwania. Najbrzydsza sztuka życia. Musze sobie znależć odskocznię od tego
                                                    wszystkiego. Z przyjemnością zasiadam na foteliku i patrzę w monitor gdzie
                                                    widzę inny świat, nikt od nikogo nic nie rząda.
                                                    Nie liczy się wiek, nie liczą się karty bankowe, nie liczy się twarz - wszystko
                                                    jest niewidzialne, niedostepne dla oczu i to jest najpiekniejsze.
                                                    Czy Mały Książe zdawał sobie sprawę , że jego bajeczka jest wirtalnie
                                                    prawdziwa ? Tylko gwiazdy wszyscy widzimy, te same gwiazdy świecące na niebie.


                                                  • Gość: jd Re: Duch Genewy IP: *.aster.pl / *.acn.pl 03.03.04, 22:26
                                                    Nie znam tego programu w tvn i pewnie na razie nie poznam.
                                                    Dekadence jest ok. A lekarstwem nań - jeśli dla kogos nie jest ok. - jest
                                                    młodzieńczy zapał i spontaniczność tudzież uczciwa kobieca histeria. Musisz coś
                                                    wymyślić niekonwencjonalnego na tych chcących kupować na krechę. Na przykład,
                                                    że mafia domaga się od ciebie spisu dłużników detalicznych, albo nie starcza ci
                                                    na korepetycje dla dziecka z poetyki historycznej, albo płacisz kary za słabe
                                                    schodzenie Grześków - to może zrobić jakieś wrażenie.
                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 03.03.04, 22:43
                                                    wiesz co jd - zasiadałam przed komputer w smętnym nastroju, nawet tak sobie
                                                    myślę, po co smęcić ludziom, może lepiej jak zrobię sobie przerwę i poserfuję ?
                                                    A tu patrzę do Klubu Forumowiczów, a tam watek Ed z motylkiem i idż tam i
                                                    zobacz tą stronę - jak budująca, zwołałam nawet rodzinę i usmalismy się z niej.
                                                    I tak sam zobacz jak czasmi cos może zmienić sytuację z momentu na moment.
                                                    Szkoda, że brzozy nie ma, też by to było dla niej dobre.
                                                    Ale Ty nie okazałeś się gorszy - kupuję ten przepis na tzw.kreski - mafii,
                                                    każdy sie boi, ale czy nałogowcy trunkowcy ? -im wszystko jedno, oni mogą dusze
                                                    wysprzedać diabłu.
                                                    Grześki schodza dobrze, do pauliny dobiłam i ja - mówią, że kto nie je słodyczy
                                                    ten jest smętny, więc dosładzam sobie życie.
                                                    A jutro być moze będę maiła Braci Karamazow od sąsiadki
                                                    A Hańba nie jest ciekawa, słaba akcja i nie wciąga zbytnio.
                                                    Chwin jest lepszy .
                                                  • Gość: rita Re: Duch Genewy IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 04.03.04, 20:02
                                                    jd - Chwina się lepiej czytało i zdania były mądre, a tu , ta ksiązka nic nie
                                                    wnosi, treść rozległa i mimo, że bahater był profesorem nic w nim nie ma
                                                    wartoścowego, ani jednego zdania nie mogę ci przytoczyć nad którym bym mogła
                                                    sie zastanawiać, podziwiać czy nad nim debarować.
                                                    Dochodze do końca ksiązki i nie wywiera na mnie żadnego wpływu. Zastanawiam się
                                                    nad nageodą Nobla czy aby była trafna ?
                                                    Czytam sobie też artykulik o wódce i zastanawiają się czy ojczyzną wódki jest
                                                    Polska czy Rosja ? Mają zamiar nawet obchodzić w Polsce Dzień Wódki i to 20
                                                    grudnia. W tym dniu benedyktyni co roku otwierali gąsiory z nalewkami
                                                    przygotowywanymi nalewkami wg receptury współbraci. Już widzę to święto tuż
                                                    przed świętami w czasie porządków świątecznych - oj, ciekawe by to było.
                                                    Najlepsze są hasełka do picia:
                                                    "Zakazał Pan Bóg grzeszne popełnić uczynki,
                                                    Ale nam nie zakazał pić benedyktynki."

                                                    "Mówisz, żeś jest bez siły
                                                    i wszystko ci zwisa ?
                                                    Zapewne, żeś mój miły
                                                    nie pił rosolisa."

                                                    albo to:
                                                    "Krupniczek dobrodzieje,
                                                    zbójca to nader srogi.
                                                    Kiedy ja go w pysk leję,
                                                    on mi podcina nogi. "