Dodaj do ulubionych

Szkola nr 7 czesc 22.

IP: *.mcbone.net / *.mcbone.net 09.03.04, 17:37
Czesc !
Nastepna czesc otwarta,

Pozdrowienia dla wszystkich.
Obserwuj wątek
    • redakcja Re: Szkola nr 7 czesc 22. 10.03.04, 09:19
      Powstały dwa pierwsze posty 22 części wątku o SP7. Ale podejrzewamy, że -
      zgodnie z tradycją - to będziecie dopisywać do wątku rozpoczętego przez LP.
      Zgadza się???
      • zbyszek07 Re: Szkola nr 7 czesc 22. 10.03.04, 09:41
        Oczywiscie!
        :-)
        • Gość: wskh zlocik IP: *.gazetaolsztynska.pl 10.03.04, 10:31
          Czemu tutaj nie pojawiaja sie informacje, ze siodemkowicze sie gdzies spotykaja?
        • Gość: jd Re: Szkola nr 7 czesc 22. IP: *.aster.pl / *.acn.pl 10.03.04, 10:32
          Leszek się trochę spóźnił.
          Zbyszek się trochę pospieszył.
          Redakcja czujnie czuwa.
          Wiosna niewidzialnie lecz niewątpliwie szykuje się do szaleństw.
          Tak więc wszystko się toczy we właściwym kierunku.
          • zbyszek07 Re: Szkola nr 7 czesc 22. 10.03.04, 10:51
            To mialo byc tytaj!:
            Wybacz Lechu,
            ale wczoraj odbylo sie spotkanie
            siodemkowiczow w Olsztynie,
            a ze czesc z nich jest
            tylko czytajaca
            chcialbym zmobilizowac ich
            do otwarcia pokladow swojej pamieci,
            i pobudzic do pisania.
            Bo dzieki temu my siodemkowicze mozemy (najczesciej) byc razem.
            :-)
            • Gość: jd Re: Szkola nr 7 czesc 22. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.03.04, 11:27
              Niech koniecznie otworzą pokłady.
              Niech koniecznie się pobudzą.
              Tym bardziej, że ja to wszystko zbieram w jedną całość; idzie to powoli, ale
              idzie, i za jakiś czas udostępnię rezultaty.
              • Gość: mamut Re: Szkola nr 7 czesc 22. IP: *.norampac.com 10.03.04, 18:15
                pisac pisac... sypac tu wspomnieniami... jak teraz nie wspomnicie to potem
                zapomnicie... a tak bedzie moze cos dla potomnych... stukac w klawiature i sie
                nie lenic... ona nie gryzie...


                czuwaj
                • Gość: nat Re: Szkola nr 7 czesc 22. IP: *.in-addr.btopenworld.com 10.03.04, 19:25
                  W moich oczach, uroda tego watku polega na tym, ze w odroznieniu od wiekszosci
                  pozostalych, ludzie odzywaja sie wtedy, kiedy maja cos sensownego do
                  powiedzenia. Dzieki temu, nie zawiera on setek postow typu 'ja zyje, wczoraj
                  padal deszcz, jutro ide na zakupy itp' co wlasciwie nie fascynuje nikogo,
                  lacznie (podejrzewam) z autorem. Fajnie byloby gdyby ten charakter watku
                  siodemki mogl sie utrzymac. Tak sobie zrzedze (tu uprzedzilam cie jd w ocenie)
                  w rezultacie nawolywan do pisania ... dla pisania.
                  • Gość: jd Re: Szkola nr 7 czesc 22. IP: *.aster.pl / *.acn.pl 10.03.04, 20:26
                    Nat, masz absolutną rację i tym razem prawie nie zrzędzisz. Nawoływania są
                    zachętą do tych, o których pisze Zbyszek, że mają mnóstwo wspomnień (on sam to
                    nausznie słyszał) i tylko skromność ich powstrzymuje. Reszta - jak zawsze -
                    pisze niesiona głosem serca lub rozumu, względnie woli, czyli chcicy której nie
                    sposób się oprzeć.
                    • Gość: mamut Re: Szkola nr 7 czesc 22. i nic konkretnego nie ma IP: *.norampac.com 10.03.04, 21:22
                      No i prosze... juz z dziesiec postow a o siodemce nic konkretnego.. wspominac
                      prosze... z checia poslucham - poczytam
                      • Gość: nat Re: Szkola nr 7 czesc 22. IP: *.in-addr.btopenworld.com 10.03.04, 21:38
                        No wlasnie mamut, dwa razy juz wskoczyles w tej kolejnej setce, z pustymi
                        rekoma. Dokladnie o tym mowilam. Zbyszka wpisy zawsze sa rzeczowe i mile do
                        poczytania, poniewaz, chociazby w wyniku jego jego miejsca zamieszkania, wnosza
                        wiesci z okolic, ktorym watek jest poswiecony. Smutno byloby gdyby z siodemki
                        zrobila sie mika/Ameryka, na przyklad.
                        • Gość: mamut Re: Szkola nr 7 czesc 22. IP: *.norampac.com 10.03.04, 22:15
                          ja wiem ze ty zamna nie przepadasz nat... sama nic konkretnego nie napisalas a
                          mnie zjezdzasz... jakie dotychczas w tej setce wspomnienie napisalas...
                          • Gość: ak Re: Szkola nr 7 czesc 22. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 10.03.04, 22:45
                            No co tu dużo mówić, zaczyna sie czepianie zamiast wspomnień. Ja wiem że mi nie
                            przystoi zwracać uwagi, bo tak rzadko ostatnio zaglądam, że szkoda gadać.
                            Przyczyny obiektywne, w szczegóły nie wchodzę. No ale może ktoś ma cosik do
                            wspomnienia, tak żeby wrócił ten swoisty klimat. Mamut, twoje wspomnienia są
                            dość rozległe i szeroko opisane, więc może ty ? Przytulia czepna (fajna
                            roślinka, swoją drogą) ma rację. Nat, myślę, że się nie obrazisz, czepna, bo
                            czepna, ale zawszeć to przytulia :). Piszcie, może coś z tego wyjdzie. Zajżę za
                            parę dni i przeczyczam co nowego ze staroci ujży światło dzienne. Dzisiaj też
                            przczytałem 1/2 części 21 i początek 22, ale wiele z czasów zamierzchłej
                            młodości nie było. Szkoda. Sam mam chwilowo tzw. null bock czyli zero chęci na
                            pisanie, a o czasie na to nie wspomnę. Gdzie nie popatrzeć kanał, prywata i
                            przekręty. Ej to były czasy w 7-ce, nie to co teraz.
                            • Gość: ak Re: Szkola nr 7 czesc 22. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 10.03.04, 22:54
                              Swoją drogą, była kiedyś propozycja, żeby każdy napisał coś więcej o sobie, ale
                              mało kto się z tego wywiązał. Odgrzewane kotlety zawsze lepsze od żadnych, więc
                              do dzieła. Sorki za tragiczną orto-gramatykę, ale mam dzisiaj wieczorek na
                              odreagowanie i zamiast mojego ulubionego czerwonego Cabernet-Savignon doję z
                              uporem Irish Whiskey. Tym razem berbelucha straszna, jekieś Tullamore Dew, czy
                              jak temu tam dali (dostałem, a że alkohol twój wróg, to niszcz go i lej go w
                              mordę), ale co tam, ważne żeby trzepało. OK dam już dzisiaj na wstrzymanie.
                              Jutro rano znowu do roboty, a chce mi się jak ... lepiej już nic nie powiem Bye
                            • Gość: nat Re: Szkola nr 7 czesc 22. IP: *.in-addr.btopenworld.com 10.03.04, 23:39
                              ak, czy 'przytulia czepna' to rzeczywiscie nazwa roslinki? Bardzo mi to
                              okreslenie przypadlo do gustu, zaraz poszukam nazwy angielskiej bo dzieciom sie
                              bedzie podobalo. O obrazie nie ma wiec mowy.
                              • Gość: nat Re: Szkola nr 7 czesc 22. IP: *.in-addr.btopenworld.com 11.03.04, 00:40
                                ak, znalazlam.
                                Przytulnia czepna (Lepczyca) - Goose-grass, cliver, hariff.
                                Po lacinie - Galium aparine
                                Dzieki za wzbogacenie mojej wiedzy botanicznej. Szukajac slownika rolniczego
                                zwalilam nieostroznie mase ksiazek na podloge i teraz bede porzadkowac do rana.
                                Ale warto bylo. Sweet dreams.
    • Gość: mamut Re: Szkola nr 7 czesc 22. IP: *.norampac.com 10.03.04, 23:20
      U mnie ostatnio tez jakis writer's block nie moge sie zbytnio przemoc do
      jakiegokolwiek stukania w klawiature... moze to przesilenie wiosenne...
      Wracajac jednak do sedna watku...Lata spedzone w siodemce to lata ktore nie
      szybko zapomnimy, faktem jest jednak iz ciezko nam jest wyciagnac ze zapchanego
      kufra pamieci czytelne szpargaly... Szkolne wspomnienia czesto sa chaotyczne na
      tyle ile bylo chaotyczne nasze szkolne zycie.. Kazdy dzien byl inny a zarazem
      bardzo do siebie podobny. Z takich nie orginalnych moich moze wspomnien bedzie
      wspomnienie o byciu dyzurnym w klasie... Kazdy z nas to juz przerobil...
      Moczenie nasiaknietych kreda szmat lub gabek, wycieranie czarnych powierzchni
      tablic, ktore mokre zawsze wydawaly sie tak nowe i czyste.. ledwo jednak
      tablica wyschla a czesto gesto pokryta byla jasnymi smugami rozmazanego pylu
      kredowego... Irytowalo mnie to strasznie dlatego zawsze mocno plukalem gabke
      przed wytarciem tablic. Nie cierpialem tablicy w sali rosyjskiego/muzyki.. Tam
      na tablicy byly namalowane linie i piecilinie i kreda miala tendencje
      do "czepiania" sie owych lini. Po zatym gabka nie przesuwala sie tak gladko po
      tej tablicy... Czesto gesto uczniowska fantazja doprowadzala do wojny na
      gabki... Glowe daje ze kazdy czytajacy to chlopak - siodemkowicz pamieta
      zarobienie chcacy- niechcacy taka mokra gabka... jak trafilo w ubranie to
      zawsze bylo znac po bialej wyschnietej plamie. Oczywiscie oprocz scierania
      tablicy kazdy z nas co jakis czas musial leciec do woznej aby dostac pare lasek
      kredy... nie przepadalem za ta czescia funkcji bo wozna wydawala mi sie zawsze
      jakas szorstka baba, ale krede zawsze dostawalem... czesto sie zdarzalo ze z
      jedna laska wedrowala do czyjejs studenckiej kieszeni aby pozniej upiekszyc
      jakis uliczny chodnik fantazyjnymi postaciami lub esami-floresami. Oczywiscie
      zadna zabawa w podchody tez by sie bez niej nie obeszla... Nie wiem tylko
      czemu czasami kreda byla rozna... raz sie pisalo nia swietnie a kiedy indziej
      znow slabo pisala i czesto wydawala piskliwe nieprzyjemne dla uszu tony.
      Tablica w chemiczno- fizycznej sali to byla krolowa tablic szkoly podstawowej
      nr 7. Byla jednyna "pietrowa" tablica w szkole... Chodzila na swoim wyciagu
      zreszta dosyc plynnie... czesto gesto nauczyciele pisali na przerwie na niej
      test a nastepnie zaslaniali tablice druga aby tuz po zebraniu sie uczniow w
      klasie uraczyc nas z zaskoczenia swoimi pytaniami... Nauczycielka Borkowska
      miala tendecje pisania wielu pytan podczas klasowek i czesto brakowalo jej
      miejsca... kazdy mial zaledwie kilka minut czasu na przepisanie jej gryzmolow
      bo do specjalnie czytelnych je trudno bylo zaliczyc... jesli sie nie zdarzylo
      to mowilo sie trudno bo Borkowska bez pardonu scierala tekst i pisala nowa
      serie pytan lub regulek fizyczno -matematycznych... Tablice jednak czesto
      gesto sluzyly do zabawy... nieraz nudzace sie dzieci w oczekiwaniu na
      nauczyciela tworzyly swoje prace artystyczne lub gry na czarnych
      plaszczyznach... nie raz pojedynek w kolko i krzyzyk byl stoczony wlasnie w
      klasie... To by bylo na tyle... Codzienne nie zbyt wspaniale ale szkolne
      wspomnienie dydykuje nat!

      czuwaj
      • Gość: nat Re: Szkola nr 7 czesc 22. IP: *.in-addr.btopenworld.com 10.03.04, 23:32
        mamucie drogi, serdecznie i z glebokim wzruszeniem dziekuje. Nadmienie rowniez,
        ze zadnej antypatii do ciebie nie czuje iz nie mam ku temu powodu, i sorry za
        bledne wrazenia - taka juz ogolnie jestem malo mila.
        Pamietam podobne zabawy z gabka, ktore konczyly sie na ogol draka w domu bo
        fartuch byl znowu do prania. Na lekcjach rachunkow, jesli wezwano mnie do
        tablicy to poswiecalam lwia czesc czasu jej czyszczeniu bo nie wiele mialam do
        zaoferownia w rozwiazywaniu problemow matematycznych i byly to bardzo
        upokarzajace momenty. Do dzisiaj z rachunkami kiepsko ale ich przydatnosc w
        moim akurat zyciu niewielka na szczescie. Dzisiaj juz chyba takie czarne
        tablice do kredy nie istnieja? Podobnie jak kalamarze i piora typu obsadka plus
        stalowka. Czy one sie jakos nazywaly specjalnie, tzn w przeciwienstwie
        do 'wiecznych'?
        • Gość: jd Re: Szkola nr 7 czesc 22. IP: *.aster.pl / *.acn.pl 11.03.04, 09:06
          Kochani, ostatnie wymiany zdań są prawdziwie błyskotliwe i wyrafinowane, a
          przytulina czepna – tym bardziej, że zaakceptowana przez nat – na poziomie
          nieodżałowanego Jeremiego Przybory, w dodatku wszystko w atmosferze niebanalnej
          siódemkowej sympatii i wzajemnego zrozumienia. Tak więc, zgodnie z tym co
          niedawno powiedziałem, wszystko zmierza we właściwym kierunku
          Z tego pisania kiedyś o sobie coś tam wyszło, wcale nie była zupełna cisza i za
          jakiś czas wszystko zostanie szeroko udostępnione wszystkim ciekawskim. Tylko
          mamut skrywa do dziś wieści o sobie.
          Allan, wszystkie grzechy ortograficzne i związane z przerwą w bywaniu są z góry
          odpuszczone, natomiast przypomnijmy, że można do ciebie wysyłać zdjęcia z
          tamtych lat, a ty w wolniejszej chwili wrzucasz to na swoja stronkę (czy tak?).
          Za moich czasów bycia dyżurnym nie było gąbek, tylko szmaty. Nimi się bardzo
          świetnie i skutecznie rzucało (oczywiście gdy było porządnie zmoczone).
          Ja wygrzebuję jeszcze z pamięci tzw. szlaczki, czyli kolorowe, bardzo
          urozmaicone, rysowane kredkami paski oddzielające poszczególne lekcje w
          zeszycie. Gdy człowiek ledwo co dopiero pisał, całą energię wkładał w te
          szlaczki.
          Obsadek (tak się nazywały), kałamarzy i stalówek już wprawdzie nie ma, ale
          czarne tablice z kredą jak najbardziej, i to na wszystkich szczeblach nauczania
          (także w moich okolicach, do dziś uwielbiam pisać kredą na czarnej tablicy;
          wprawdzie są i białe z flamastrami, ale to jest dziadostwo i pomyłka).
          • Gość: wskh wiosna IP: *.gazetaolsztynska.pl 11.03.04, 11:08
            Jaki to adres jest do zdjec?
            Apropos wspomnien to zauwazcie, ze siodemkowe formum istnieje juz dwa lata i
            pisza w nim stale ta sama grupa. Nic dziwnego, ze zwyczajnie moga sie wypalic.
            Koniecznie potrzebna swieza krew!
            Od kiedy jest swietowany oficjalnie dyien wagarowicza w pierszy dzien wiosny?
            Gdzie i od ktorej klasy chodziliscie na wagary, no i w ogole czy mieliscie na
            to odwage?
            Ja to chyba odwazylem sie dopiero w osmej klasie i to wtedy gdy spoznilem sie
            do szkoly i balem sie wjesc na lekcje w polowie, wiec postanowilem urwac sobie
            juz ze trz lekcje od razu.
            A strach taki sie wziol juz od I klasy. Jarek pierwsyoklasista z Ia popelnil
            okropne przestepstwo. Nie bylo go w szkole prawie dwa tygodnie. Podobno
            chorowal, a wolal z kolegami chodzic nad jezioro. Po jakims czasie sie wydalo.
            Pani wychowawczyni zrobila popisowke wielka. Afera powstala gigantyczna. Zostal
            postawiony frontem przed klaya, osadzony, zganiony, wyklety, Od tej pory byl
            czarna owca klasowa, wytykany palcami.
            Niestety, pani chcac wykazac sie pedagogiczna skutecznosia, skrzywdzila
            chlopaka. Do konca szkoly byl najgorszy, bo przyjal taka narzucona role.
            Taki model wychowania niestety obowiazuje do dzisiaj i to w mocniejszym
            wymiarze. Za zwykly uczniowski wybryk wyzwa sie policje i problem z glowy.
            Sprawy, ktore powinien rozwiazac rodzic czy nauczyciel, roywiayuje martwy
            urzednik.
            • Gość: ak Re: wiosna kiedyś przyjdzie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 11.03.04, 17:38
              Hej, Nat, fajnie że się nie obraziłaś. Z gospodarczego punktu widzenia, to z tą
              przytulią tak sobie, ale tego nie miałem na myśli :)
              wskh,
              >Jaki to adres jest do zdjec?
              archiwalne foty (+ jedną fotkę z terazniejszą morduchną) możesz podesłać na
              olsztyn@tiscali.de . Ten adres będzie jeszcze jakieś 2 tygodnie ważny. Potem go
              kasuję, bo przychodzi za dużo wirusów i innego dziadostwa i podstawię inny, tyle
              że na nowym serwerze.
              >Sprawy, ktore powinien rozwiazac rodzic czy nauczyciel, roywiayuje martwy
              > urzednik.
              To tak jak z indianinem? Doby indianin, to martwy indianin?
              Swją drogą, jest jeszcze jedna "metoda" - pozostawić wszystko samemu sobie, co
              jest bardzo rozpowszechnione w zachodniej demokracji. Tak dalece, że czasem chce
              się nomenklatury.
              Bywajcie
            • Gość: Iwona Re: wiosna IP: *.ols.vectranet.pl / 213.76.143.* 11.03.04, 18:06
              Ja magę dodać kilka słów. Wspominaliśmy naszą 7 w Staromiejskiej. Nie
              uwierzycie było osiem osób z naszej klasy oraz 7 kowicz Zbyszek 07 oraz
              nauczycielka Bożena Sz. Wojtka nie widziałam no ,może trzydzieści parę lat.
              Wojtek opowiadał czym dzisiaj zajmuje się, jaką ma rodzinę na stałe mieszka w
              Niemczech.Wspominaliśmy szkołę, przedszkole. W 7 zmieniano nam dość często
              wychowawców; 1,2 klasa Pani Kręcicka kto z Was ją pamięta? 3 kl. Pan
              Brzozowski, 4, 5 Pani Napora, 6 nie pamietam, 7 Pani Domańska, 8 Pani
              Kraszewska. W 1 klasach do szkoły wyprawiała nas babcia zawsze miałam we
              włosach dużą kokardę oh!. Granatowy fartuszek, z kołniezykiem białym,
              pończochy. W starszych klasach zamieniałyśmy się z koleżankami na płaszcze.
              Oczywiście po szkole dużo czasu spędzaliśmy na podwórku . Rozmowy, wypady do
              kina teatru nad jezioro spacery do miasta oraz wakacje zawsze z rodzicami.
              Szkoda, że tak szybko wszystko przemija. Pozdrowienia dla moich koleżanek i
              kolegów czytających i nie tylko Iwona. A wiosna - tez na nia czekam.
              • Gość: nat Re: kokardy i ponczochy IP: *.in-addr.btopenworld.com 11.03.04, 19:25
                Ach Iwona, te kokardy i ponczochy! Kokardy, biale lub granatowe to chyba zywcem
                przyszly od radzieckich przyjaciol. Mam zdjecia z tymi dekoracjami
                pieczolowicie przybitymi do glowy i wygladam jak wystraszony ptak gotowy do
                odlotu w panice. A ponczochy - najpierw byly takie w prazki, dosyc masywne,
                szaro-bure a potem ulepszona wersja, tzw fildekosy. Bardzo nieprzyjazne dla
                oka, zupelnie nie elastyczne i po paru godzinach zwisaly uroczo na kolanach.
                Silom grawitacji przeciwdzialal pas z gumkami i zabkami, ktore wiecznie lamaly
                sie lub wypadaly. Dodac do tego worek z kapciami w reku, bezplciowy paltot i
                rozsadne trzewiki, i obraz szczesliwego dziecka socjalizmu niemalze kompletny.
                Lza sie w oku kreci ... ze smiechu.
                • Gość: mamut Re: kokardy i ponczochy IP: *.sympatico.ca 12.03.04, 02:59
                  Oj pamietam ja te czasy tez,chociaz ja pojawilem sie na arenie siodemki pozniej biorac pod uwage roznice wiekowe. Pamietam iz spora
                  czesc chlopcow jeszcze w przedszkolu nosila cos w rodzaju rajstop... pozniej z czasem oczywiscie nie bylo mowy o nalozeniu rajstop
                  poniewaz to "tylko dziewczyny chodza w rajstopach" i nie bylo sily na tej ziemi abym jakiekolwiek zalozyl.. Nawet kalesony staly sie dla
                  mnie znienawidzona czescia garderoby.... minely dlugie lata za nim zdecydowalem sie cos takiego na tylek nalozyc...i bardzo je wtedy
                  docenilem (mam na mysli kalesony nie rastopy)... ach czlowiek madrzeje z wiekiem ;0)

                  Co do kokard to pamietam to dobrze... bo zdecydowanie dziewczeta z kokardami podobaly mi sie bardziej, moze dla tego ze byly stosunkowo
                  rzadkoscia.... Pamietam iz za moich czasow w modzie byly podkolanowki i jak zdarzala sie jakas wieksza szkolna impreza lub swieto
                  dziewczeta proszone byly o ubieranie bialych podkolanowek i granatowe spodnice z bialymi koszulkami, podobnie kolorystycznie zreszta
                  ubierali sie tez chlopcy... To byly jeszcze czasy kiedy dziewczeta przewaznie chodzily ubrane w jakies spodniczki lub sukienki... spodnie w
                  modzie dziewczecej jeszcze w tedy sie mocno nie zakorzenily... ale te czasy wlasnie powoli zaczynaly sie zmieniac w Polsce we wczesnych
                  latach 1970-tych...

                  Co do workow z kapciami to tez pamietam. Przytroczony do tornistra worek z kapciami ktory przez dlugo dlugo nosilo sie w te i spowrotem ze
                  szkoly do domu i vice versa. Z owym workiem na kapcie mam poinac niezbyt chlubne wspomnienie....Wracajac kiedys ze szkoly poklocilem sie
                  z kolega ... awantura zaczela sie pod arkadami tuz obok sklepu spozywczego... przy ostaniej arkadzie obok zakladu tapicerskiego
                  najwyrazniej juz siebie nie lubilismy... Po zejsciu ze schodow doszlo do krotkiej bojki i worki z kapciami poszlyw ruch.. Bylem nieco szybszy
                  i zwinniejszy, choc napewno swoje przy okazji zarobilem.... Tak wyszlo nieszczesnie iz moj worek wyladowal na nosie kolegi... Koledze
                  rozbilem nos i krew poplynela strumieniem (tak na marginesie, kolega mial dosyc wrazliwy nos i czesto krwawil bez wiekszych powodow;
                  jednakze tutaj moja fizyczna ingerencja spowodowala ta przykra sytlacje). Nie zawsze szczeniackie wyglupy i klotnie konczyly sie dobrze.
                  Bylo mi dlugo po tem glupio z tego powodu i mialem do siebie zal... Tak na marginesie... Wojtek jesli czytasz to jeszcze raz sorry... Choc glowe
                  daje ze mi przebaczyles bo dlugo bylismy jeszcze dobrymi kompanami....

                  To by bylo n
                  • Gość: Fredek rajstopy i kalesony ... IP: *.nwbi.de / *.neue-westfaelische.de 12.03.04, 13:55
                    Masz racje mamut.
                    W przedszkolu nosilo sie jeszcze rajstopy.
                    Chociaz chlopcy wygladali w tych rajstopkach jak meskie "baletnice" z "Bolszoj"
                    Teatru.
                    Wiec prawie kazdy chlopak bronil sie zeby to ubrac.

                    Kalesony byly tylko tolerowane na zimowe wyprawy.
                    (Jazda na sankach z gorek nad Dlugim lub dluzsze zimowe wycieczki na Krzywe lub
                    Tor saneczkowy.)

                    A najgorsza kara bylo noszenie kalesonow i pokazanie ich w przebieralni przed
                    sportem albo na plywalni.

                    A na codzien do szkoly nosilo sie fartuchy.
                    Codziennie ze swiezym kolnierzykiem.

                    Do tego swiezo wyprasowane spodnie i czyste , nowo wypastowane buciki.

                    (Trampek mama u nas nie tolerowala, z powodu cuchnacych przepoconych skarpetek).

                    W 7 czy 8 klasie mama zrobila nam na drutach swietne niebieskie sweterki.
                    A pod sweterkiem nosilo sie biala koszulke , 100 % plastyku kupione za dolary w
                    Pewex'sie.
                    (Do dzis nie moge sobie wyobrazic jak takie plastykowe paskudztwo mozna bylo
                    osic ...)

                    A originalne dzinsy (nieosigalne wtedy, bo tez dostepne tylko za dolary z Pewexu
                    lub przeslane z zagranicy)
                    to byl wogole szal ... (kto mial wranglery, levisy lub "rajfle" byl juz ogolnie
                    podziwiany)

                    A jako dzieciaki nosilismy polska wersje dzinsow tzw. texasy lub szariki.
                    (niestety socjalistyczny material byl tak solidny, ze sie nie wycieral ...)

                    A na nogach nosilo sie polskie "adidasy".
                    Te obowie oprocz nazwy nie mialo ze sportem nic wspolnego.
                    Sztywna gumowa podeszwa i szpetny wyglad ...
                    Ale w sklepach nie bylo nic innego.

                    A co do wycierania Tablic w klasie jako dyzurny ...
                    W pamieci pozostalo najbardziej co sie 1 kwietnia dzialo.

                    Smarowalo sie tablice skora od sloniny.
                    Po takim zabiegu, pisanie kreda bylo niemozliwe.

                    Nauczyciel sie wsciekal , a my mielismy radoche...


                    • Gość: nat Re: rajstopy i kalesony ... IP: *.in-addr.btopenworld.com 12.03.04, 14:30
                      oj chlopcy, w tych rajstopkach rzeczywiscie wygladaliscie satyrycznie ale wtedy
                      nie wiele mielismy do powiedzenia w zakresie ubioru. Ja na przyklad marzylam o,
                      ale nigdy nie dostala, plaszcza ortalionowego ani tez pikowanej, zimowej
                      wersji, jakie sprzedawano na targu gdzies chyba w okolicach Limanowskiego.
                      Wszystkie kolezanki mialy a mnie nie bylo wolno bo rodzice osadzili je jako
                      dziadostwo, w odroznieniu od super jakosci odziezy z MHD! Cierpialam nad tym
                      mocno i niewatpliwie skaza na psychice gdzies sie zapisala. A potem przyszly
                      koszule non-iron. Powietrza nie przepuszczaly i zolkly po paru praniach ale byl
                      szal na ta mode z Zachodu.
                      • Gość: jd Re: rajstopy i kalesony ... IP: 193.0.68.* 12.03.04, 15:43
                        Zbiorczo polskie dżinsy nazywały się farmerki.
                      • Gość: jd Re: rajstopy i kalesony ... IP: 193.0.68.* 12.03.04, 15:44
                        Zbiorczo polskie dżinsy nazywały się "farmerki".
                        • Gość: mamut Re: rajstopy i kalesony ... IP: *.norampac.com 12.03.04, 16:48
                          farmerki czy tez ogrodniczki to byly dzinsy zszelkami i kieszeniami na klatce
                          piersiowej... ja pamietam ze polskie dzinsy to byly glownie teksasy...fakt
                          mocne byly... predzej sie z nich wyrastalo niz przecieralo...a sami wiecie ze
                          dzieciaki potrafily.. a ile zielonych plam od trawy to juz nie wspomne..
                          • Gość: jd Re: rajstopy i kalesony ... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.03.04, 23:04
                            Nie, nie, mamut, za moich czasów farmerki i ogrodniczki to były dwie zupełnie
                            różne rzeczy. W dodatku chodzenie w ogrodniczakch było dla chłopaka w zasadzie
                            nie do przyjęcia.
                            • zbyszek07 Re: rajstopy i kalesony ... 15.03.04, 07:35
                              To w czym ja chodzilem?
                              ak wyslalem zdjecie
                              na rowerku...
                              w czyms...
                              czy to ogrodniczki, czy farmerki???
                              wyjasnijcie bo spac nie moge!
                              Bo plot z drewnianych szczebelkow
                              to Aleja Przyjaciol!!!
                              :-)
                              • Gość: jd Re: rajstopy i kalesony ... IP: *.aster.pl / *.acn.pl 15.03.04, 09:10
                                Należy odróżnić dżinsy, farmerki, ogrodniczki, a dodatkowo spodenki na szelkach.
                                Obejrzę zdjęcie i podam ci moją kwalifikację, oczywiście według obowiazujących
                                w moich czasach standardów, bo u takich malotatów jak wy mogło być już inaczej.
                                • Gość: Fredek Teksasy czy farmerki ... IP: *.nwbi.de / *.neue-westfaelische.de 15.03.04, 16:38
                                  Ja wiem ,ze moje spodnie na poczatku lat 70 to byly tzw. teksasy.
                                  Pamietam ze na kieszeni byl tez naszyty jakis obrazek przedstawiajacy jakies
                                  motywy z "dzikiego zachodu".
                                  Te spodnie mialy tez specjalna kieszen na scyzoryk.
                                  Material nie do zdarcia (chyba ze sie gdzies na drzewie zawisialo).
                                  • Gość: Fredek Re: Teksasy czy farmerki ... IP: *.nwbi.de / *.neue-westfaelische.de 15.03.04, 17:02
                                    Wlasnie znalazlem fajna strone na temat mody w PRL'u:

                                    www.republika.pl/printo/warszawa/leksykon_moda.htm
                                    Cytuje przyklady:

                                    szariki - krajowe dżinsy, krajowej jakości. Jeśli ktoś już musiał je nosić,
                                    odrywał natychmiast tylnią naszywkę z wizerunkiem Szarika, by uniknąć totalnego
                                    upokorzenia.

                                    odry - popularna nazwa polskich dżinsów produkowanych przez szczecińskie zakłady
                                    "Odra". Podróba nie wyszła jednak zbyt udanie. Chodzenie w Odrach było
                                    obciachem. Nie chciały się wycierać (nawet pod pumeksem) i miały jakiś taki
                                    blady kolor. Na dżinsy mówiono też czasami "teksasy".

                                    fartuszki szkolne (mundurki) - w czasach kiedy nauczyciele w szkołach mieli
                                    władzę absolutną, a uczniowie odpowiadając na ich pytania przyjmowali pozycje
                                    "baczność", istniał powszechny obowiązek noszenia fartuszków szkolnych.
                                    Pojawienie się w szkole w ubraniu cywilnym, było równoznaczne z odesłaniem
                                    ucznia do domu ze stosowną uwagą w dzienniczku. Początkowo fartuszki szyte były
                                    z czarnego materiału typu "podszewka". W późniejszym okresie, wraz z
                                    upowszechnieniem materiałów z włókien syntetycznych, pojawiły się mundurki
                                    "nonajron" w kolorach granatowych, czasami bordowych lub ciemno zielonych.
                                    Mundurek chłopięcy miał krój podobny do kurtki "pilotki" z dwoma kieszonkami na
                                    piersi. Dziewczęcy był dłuższy, ściągnięty w pasie paskiem z tego samego
                                    materiału. Istniały jeszcze tzw. "krzyżaczki" czyli fartuszki na ramiączka
                                    krzyżowane na plecach. Wszystkie miały jeden wspólny element: biały kołnierzyk
                                    przypinany na guziczki. No i oczywiście tarcza szkolna na rękawie. Noszenie
                                    fartuszków było upokarzające i "obciachowe". Po wyjściu ze szkoły fartuszek
                                    natychmiast wędrował do tornistra. Pojawienie się w mundurku szkolnym na
                                    podwórku było dalece niestosowne i wywoływało uzasadnione drwiny kolegów.

                                    rajtuzki dziecięce - wyrafinowana metoda torturowania dzieci. Rajtuzki należało
                                    nosić do wszystkiego i w każdych okolicznościach, aż do uzyskania odpowiedniego
                                    wzrostu, dla którego przemysł nie produkował już rajtuzek. Był to dzień
                                    prawdziwego wyzwolenia. Odzież wysoce niewygodna i okrutnie gryząca, mimo to
                                    chyba najbardziej poszukiwana przez wszystkie mamy.

                                    pepegi i trampki - obuwie sportowe rodzimej produkcji. Produkowane przez zakłady
                                    "Stomil" specjalizujące się w produkcji opon samochodowych. Najłatwiej można je
                                    było nabyć w firmowym sklepie "Tramp" zlokalizowanym w wieżowcu, w okolicach
                                    placu Grzybowskiego. Trampki występowały w dwóch odmianach: półtrampki- z
                                    cholewką poniżej kostek i pełne trampki - z wysoką cholewką i charakterystycznym
                                    okrągłym, gumowym ochraniaczem na kostkę. Produkowane w trzech kolorach:
                                    czarnym, granatowym i białym. Białe były najbardziej poszukiwane. Były jeszcze
                                    trampkokorki, zawsze w czarnym kolorze. Wielu chodziło w trampkokorkach na co
                                    dzień, uzyskując po pewnym czasie całkowicie gładką podeszwę. Przed otwarciem
                                    "Trampa" zawsze ustawiała się długa kolejka amatorów trampek i kaloszy. Jeśli
                                    dopisało nam szczęście, mogliśmy trafić na dostawę chińskich trampek, które były
                                    prawdziwym rarytasem. Dużo mniejszą popularnością cieszyły się pepegi, noszone
                                    głównie przez dziewczyny. Do trampa nie należało zabierać rodziców gdyż zamiast
                                    w wymarzonych chińskich trampkach, mogliśmy do domu wrócić w Juniorkach. I jak
                                    wtedy pokazać się na podwórku?

                                    worek na kapcie - można było do szkoły przyjść bez książek, ale worek był
                                    bezwzględnie obowiązkowy. Worki były najczęściej szyte przez mamy. Czasami
                                    obowiązywały hafty z danymi ucznia. Dobrze sprawdzał się jako broń zamachowa w
                                    czasie polekcyjnych bójek.

                                    tarcza szkolna - metoda znakowania uczniów szkolnych. Tarcza wykonana była z
                                    czegoś co przypominało filc, z napisami z białej gumy. Szkoły podstawowe nosiły
                                    tarcze koloru granatowego, a średnie koloru czerwonego. Na tarczy widniał numer
                                    szkoły, pod którym był napis mówiący czyjego imienia jest szkoła. Tarcze
                                    należało naszywać na lewy rękaw mundurka szkolnego, lub na lewej piersi. Był to
                                    podstawowy i bezwzględnie egzekwowany obowiązek każdego ucznia. Czasami odnosiło
                                    się wrażenie, że właśnie wymuszanie na uczniach obowiązku noszenia tarcz , jest
                                    głównym celem statutowym szkoły. Ta determinacja pedagogów wywoływała u uczniów
                                    naturalny bunt .Na terenie szkół toczyła się bezwzględna, nieustająca wojna o
                                    tarcze. Powstawały przeróżne techniki mocowania tarcz, które pozwalały na
                                    błyskawiczne usuwanie i przytwierdzanie tarczy do mundurka.

                                    wzorowy uczeń - odznaka przyszywana do mundurka za karę za kujoństwo. Miała na
                                    celu ostrzegać społeczność szkolną przed niepewnymi jednostkami.
                                    • Gość: jd Re: Teksasy czy farmerki ... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.03.04, 17:53
                                      Fredek, piękny tekst.
                                      Za moich czasów Szarika nie zrywało się. Natomast teksasem nazywano u mnie
                                      materiał, z którego robiło się farmerki (szariki i odry przede wszyskim).
                                      • Gość: wskh Ciuchy IP: *.gazetaolsztynska.pl / *.gazetaolsztynska.pl 15.03.04, 18:59
                                        Byly jeszcze Odry, czyli taki polski jeans. Odr´ robi?a chyba jakas firma ze
                                        Szczecina. Mia?em komplet takiej jasnej Odry, katana i spodnie. Na plecach
                                        wyszyty kolorowymi nicmi starodawny zaglowiec. To byl bajer, ale szybko
                                        przestalem to nakladac, bo nie lubilem i do tej pory nie lubie byc zauwazanym i
                                        zwracac na siebie uwage.
                                        A wszystkie nasze ciuchy byly jakie byly i chociaz dzisiaj sa do smiechu, za
                                        30lat do smiechu bedzie to co teraz sie nosi.
                                        • Gość: mamut Re: Ciuchy IP: *.norampac.com 15.03.04, 19:33
                                          To na co mnie zawsze irytowalo pod wzgledem ciuchow to bylo to totalne
                                          beznadziejne szpanerstwo naszych rodakow ktore widywalo sie co rusz... Rozumiem
                                          ze kraj pograzony w socjalistyczno-komunistycznych odmentach mial powazne braki
                                          w tym i owym... odczulem to jak i wielu z was przez lata dziecinstwa i nie
                                          tylko.. Stosunek polakow do mody w tym okresie nazwalbym jednak chorym. Kazdy
                                          zagraniczny ciuch odbiegajacy od Polskich socjalistycznych norm byl
                                          rozpoznawany jako element niezwyklosci i cudownosci automatycznie
                                          kategoryzowany jako niezwykle porzadany i atrakcyjny. To co powinno bylo byc
                                          zaliczane do normy stawalo sie nagle elementem zazdrosci i zachwytu...
                                          Posiadacze tego typu odziezy uwielbiali wywolywac uczucia uwielbienia i
                                          zazdrosic u przewazajacej wiekszosci posiadaczy socjalistycznej odziezy. Byle
                                          para spodni urastala w ich opini do roli reliktu. Wlasciciele owych
                                          niebotycznych cudow garderoby potrafili wychwalac swoje ciuchy pod niebiosa
                                          nadajac sobie przy okazji range polbogow.. W ciagu mojego dziecinstwa
                                          praktycznie nie posiadalem takowej szpanerskiej garderoby, no chyba ze
                                          zaliczymy do nich koszulke z mudialu Argentyna czy bluze z wydrukiem Bruce Lee
                                          z ktorejs ze scen "Wejscia Smoka" i pare innych nie wartych pominiecia
                                          ciuchach. Nigdy jednak ja nie przywiazywalem specjalnej uwagi do mody... Wazne
                                          dla mnie bylo ze mam co zalozyc na grzbiet i tylek. Teraz po latach jak
                                          wpominam te fakty to smiac mi sie chce ze normalne przeciez przedmioty
                                          codziennego uzytku potrafily u ludzi wywolywac takie emocje... Co do szpanerow
                                          to ich stosunek nauczyl mnie pogardy dla ludzi ktorzy poprzez fakt wlasnosci
                                          porzadanych lub drogich przedmiotow probuja wywolac uczucia szacunku u innych.

                                          Dla mnie jest to smieszne.

                                          czuwaj
                                          • Gość: Fredek Re: Ciuchy IP: *.mcbone.net / *.mcbone.net 15.03.04, 22:08
                                            Mamut ....

                                            Ja mysle ze dzinsy byly kiedys symbolem wolnosci.
                                            I kazdy z nas mial marzenie, zyc kiedys poza Komunizmem i byc wolnym.
                                            Prawdziwe dzinsy byly kawalkiem demokracji i kapitalizmu.

                                            Kiedys i teraz jest mi obojetne co ubieram.
                                            Nie musi byc modne , tylko dla mnie wygodne.

                                  • Gość: aniolek Re: Teksasy czy farmerki ... IP: *.bredband.comhem.se 15.03.04, 20:05
                                    Hej nie zdradz mnie
                                    pozdrowienia gorace a jednak zimne
                                    widze ze tu byles

                                    bye
                                    • Gość: jd Re: Teksasy czy farmerki ... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.03.04, 22:34
                                      Pozdrawiamy aniolka.
                                      Wracając do ubioru, ja preferowałem w czasach wakacyjnych, spędzanych w
                                      Olsztynie dresy i trampki, i starałem się nie wychodzić z nich przez 24 godziny
                                      na dobę niezależnie od pogody.
                                      • zbyszek07 Re: Teksasy czy farmerki ... 17.03.04, 09:39
                                        Nie przywiazywalem wagi do ciuchow,
                                        cos na gore, cos na dol...
                                        w praktyce trampki i cos do nich....
                                        :-)
                                        • zbyszek07 Re: Teksasy czy farmerki ... 17.03.04, 13:51
                                          Przed chwileczka przewedrowalem
                                          przez Przyjaciol, Rybaki...
                                          na "Diable" siedza mlodzianie szkolni,
                                          lulki pala...
                                          w ogrodku, przed domem "Filut" przycina drzewka...
                                          czas sie zatrzymal...
                                          :-)
    • Gość: Fredek Telewizyjne audycje tamtych lat ... IP: *.neue-westfaelische.de 17.03.04, 13:53
      Ulubione i niezapomniane telewizyjne Programy.

      Cytuje dalej z tych ciekawych stron internetowych ...
      www.republika.pl/printo/warszawa/info1.htm
      Adam Słodowy - polski Mc Gyver. Prowadził fascynujący program "Zrób to sam",
      będący częścią Teleranka. Bardzo charakterystyczna, krótka grzywka stała się
      wzorcem dla upokarzającej fryzury dziecięcej "na Słodowego". Pan Słodowy
      wytwarzał na prędce najróżniejsze cudeńka posługując się typowymi dla tego
      okresu materiałami: szprychy rowerowe, szpulki do nici, blacha z konserw,
      kawałki sklejki, zapałki czy pęcherz od piłki. Wszystko demonstrował za pomocą
      specjalnej, drewnianej strzałki. Ważne było żeby były to przedmioty
      niepotrzebne, gdyż każda prezentacja rozpoczynała się od słów: "Pokażę wam
      dzisiaj jak przy pomocy kawałka niepotrzebnej sklejki i starych niepotrzebnych
      gumek recepturek zbudować... ". Tu padały najróżniejsze propozycje. Kiedy
      nadchodził moment końcowej prezentacji Pan Adam schylał się pod stół i ze
      słowami "Ja żeby nie tracić czasu przygotowałem już sobie wcześniej...." i
      wyciągał piękny, lśniący eksponat, który fantastycznie działał i za Chiny nie
      dało się go zrobić samemu w domu.

      Ekran z bratkiem - program dla młodych widzów emitowany w każdy czwartek o godz.
      16:30. Czołówka programu to biały bratek goniący po ekranie białe okienko by na
      koniec umiejscowić się w jego wnętrzu. Gospodarzem był Maciej Zimiński ,
      pomysłodawca telerankowej " Klubu Niewidzialnej Ręki" , który pojawiał się na
      ekranie na tle tytułowego bratka. Scenografia nawiązywała do Dziennika
      Telewizyjnego. Specjalistą od wszelkich turniejów, zawodów i zabaw
      ruchowo-sportowych, był Marek Grot. Nagrodą za cierpliwe wysłuchanie wszystkich
      porad i pomysłów, był zagraniczny film emitowany na zakończenie. Były to odcinki
      Sir Lancelota, Zorro czy Robin Hooda.

      Zwierzyniec - przyrodniczy program dla młodzieży emitowany wczesnym wieczorem w
      każdy poniedziałek. Był to jeden z tych programów, który trwał w ramówce
      programowej TVP jak opoka. Gdyby któregoś poniedziałku Zwierzyniec nie ukazał
      się na antenie, zakłóciło by to zegar biologiczny statystycznego oglądacza
      telewizji i mogło by świadczyć o upadku systemu. Piosenkę z czołówki programu,
      znało jak pacierz każde dziecko. Pamiętacie? "I kudłate i łaciate, pręgowane i
      skrzydlate, te co skaczą i fruwają na nasz program zapraszają". Główną gwiazdą
      programu był Michał Sumiński, który w stroju leśniczego snuł najwspanialsze
      gawędy przyrodnicze. A na koniec "pies Huckeberry" miś Yogi lub kot Jinx.
      • Gość: wskh Re: Telewizyjne audycje tamtych lat ... IP: *.gazetaolsztynska.pl / *.gazetaolsztynska.pl 17.03.04, 17:08
        Jest tylko jedno slowo na to
        ZAJEBISTE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        I filmy tych czasow Bonanza, Zorro, Przygody Marka Piegusa i wiele innych.
        • Gość: jd Re: Telewizyjne audycje tamtych lat ... IP: *.aster.pl / *.acn.pl 17.03.04, 21:51
          Tak jest, było zajebiście, a my bylismy odrobinę młodsi.
          Ale w imię precyzji dodam, że:
          1. "Zrób to sam" istniało zanim ktokolwiek planował istnienie Teleranka.
          Najważniejsza w programie była specjalna strzałka-wskaźnik Adama Słodowego,
          którą wskazywał szczegóły działań.
          2. Marek Grot przed Ekranem z Bratkiem prowadził Konkurs 5 milionów - też
          zawody szkół na sali gimnastycznej.
          3. W Zwierzyńcu nie było Psa Huckelberry, Kota Jinxa (i myszek Pixie i Dixie)
          albo Misia Yogi, tylko składanka z trzech filmów z każdym z nich.
          4. Ja oglądałem legendarnego "Misia z okienka", który wcale nie był dobranocką,
          jak niektórzy dzis myślą.
          5. Zapadł mi też w pamięć (obok na przykład Kabaretu Starszych Panów) program o
          polityce międzynarodowej Światowid, prowadzony przez smutnego faceta nazwiskiem
          Dylewarski.
          6. W niedzielę Jan Wilkowski występował z dużą kukiełką nazywaną Golon, ale
          tego nie znosiłem, bo wydawało mi sie, że takie programy zabierają czas, który
          normalnie byłby przeznaczony na filmy rysunkowe.
          7. Pamiętam też gdy Kloss nie był jeszcze filmem, tylko Teatrem Sensacji.
          • Gość: mamut Re: Telewizyjne audycje tamtych lat ... IP: *.norampac.com 17.03.04, 21:56
            a co z Gaska Balbinka?... nikt o niej juz nie pamieta....
            • Gość: mamut Re: Telewizyjne audycje tamtych lat ... IP: *.sympatico.ca 18.03.04, 02:57
              Znalazlem teraz chwilke czasu wiec moze cos napisze na ten temat...Jak wiekszosc dzieciakow bylem telemanem...Wszystko co moglem
              ogladac ogladalem...Telewizja do dzis zreszta jest jedna z moich ulubionych rozrywek...aczkolwiek zmienil sie nieco repertuar tego co
              ogladam. Stalem sie nieco bardziej wybiorczy... W latach dziecinstwa oczywiscie jak wiekszosc z was ogladalem co niedziela teleranek,
              poniedzialki wiadomo Zwierzyniec... Byl tez zdaje sie w czwartki smok Telesfor do ktorego po jakims czasie dolaczyl inny mniejszy bazyliszek
              iminia niepamietam, ale moze to wlasnie byl Bazyli..., byly tez Jacek i Agatka ale takze i inne programy jednakze one nie upamietnily mi sie
              zbytnio.. Z kreskowek czy tez filmow animowanych utrwalily mi sie w pamieci: "Zaczarowany olowek", "Reksio", "Piesek w kratke",
              "Przygody Misia Colargola", "Kot Filemon" -bardzo lubilem te kreskowka bo byla iscie orginalna... , "Przygody Pyzy","Przygody Koziolka
              Matolka", "Maly rycerzyk - czy cos w tym stylu... taka kreskowka z karcianymi postaciami-moze ktos z was pamieta tytul? Do tego dochodza
              pozniejsze "Porwanie Baltazara Gabki" -smok Wawelski i Barlomiej Bartolini herbu zielona pietruszka, pozniej takze pojawil sie "Mis
              Uszatek", "Pomyslowy Dobromir" zawsze cos tam broil u dziadka - taki chlopak chyba troche zpokrewniony z Adamem Slodowym...

              Oxzywiscie oprocz kreskowek miala moja era spora ilosc hitow telewizyjnych jak np."Podroz za jeden usmiech", 'Gruby i spolka","Stawiam na
              Tolka Banana","Czterej Pancerni i Pies", "Pies Cywil", "Wakacje z Duchami", "Wojna Domowa"," Porwanie Majki Skowron","Karino" ,itp itd...

              Tak nie bylo znowu zle z ta nasza telewizja w tamtych czasach.
              • Gość: Fredek Re: Telewizyjne audycje tamtych lat ... IP: *.neue-westfaelische.de 18.03.04, 09:47
                Maly smok obok Telesfora nazywal sie Teodor.
                A Audycja nazywala sie "Pora na Telesfora".

                Ja z tamtych lat jeszcze dobrze zapamietalem "Swietego".
                (Roger Moore alias Simon Templer i Tony Curtis)

                Serial "Wielkie ucieczki" oraz serial z Biografia Leonarda da Vinci.
                • Gość: mamut Re: Telewizyjne audycje tamtych lat ... IP: *.norampac.com 18.03.04, 19:38
                  Jasne ze i ja Swietego pamietam... to byl swietny serialik... zawsze
                  symbolizowany bialym kreskowym ludzikiem z aureola... Za moich czasow pamietam
                  tez "Pistolet i Melonik czy tez Rewolwer i melonik" czyli "The Avengers".

                  czuwaj
                  • Gość: wskh Re: Telewizyjne audycje tamtych lat ... IP: *.gazetaolsztynska.pl / *.gazetaolsztynska.pl 18.03.04, 19:50
                    A ja pamietam WyĘcig Pokoju. Wtedy podworka pustosza?y. A potem zape?nia?y si´
                    kapslowiczami. Do dzis mam zwyrodnienie naskorka na srodkowym palcu.
                    • Gość: mamut Re: Telewizyjne audycje tamtych lat ... IP: *.norampac.com 18.03.04, 21:40
                      Ja to mam od sciskania palca... bedac uczniem denerwujac sie w klasie bardzo
                      mocno sciskalem pioro lub dlugopisy... U mnie jednak przez lata nieco zanikl..
                      nie jest juz tak znaczacy jak przed laty...

                      • Gość: jd Re: Telewizyjne audycje tamtych lat ... IP: 193.0.68.* 19.03.04, 16:21
                        Tego na pewno nikt nie pamięta:
                        "Złamana strzała" (o Apaczu Koczisie)
                        "Doktor Kildaire" (młodziutki Richard Chamberlaine)
                        "Kółko i krzyżyk" (teleturniej)
                        "Poznajmy się" (Fedorowicz z Kobielą)
                        • Gość: wskh kino IP: *.gazetaolsztynska.pl / *.gazetaolsztynska.pl 19.03.04, 19:40
                          Do seniorow forum.
                          Nad jeziorem Dlugim kiedys wyswietlano wilmy. Jakie to byly?
                          • Gość: mamut Re: kino IP: *.norampac.com 19.03.04, 19:56
                            Nie wiem moze Wilma Flinston z Miedzynami Jaskiniowcami ;)

                            czuwaj
                            • Gość: jd Re: kino IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.03.04, 20:50
                              Na polance przy moście było podobno kiedyś kino letnie na świeżym powietrzu.
                              Przychodziły całe rodziny z kocykami, ale nawet ja tego nie pamiętam.
                      • Gość: AD Re: Telewizyjne audycje tamtych lat ... IP: *.k.dial.de.ignite.net 19.03.04, 21:17
                        Hej,
                        z przyjemnoscia klikam od czysu do czasu na ta strone. Trafilem na nia jakis
                        miesiac temu, calkiem przypadkowo i szczerze powiedziawszy w zyciu bym nie
                        pomyslal, ze istnieje takie forum.
                        Ale moze krotko do mnie. Bylem tylko cztery lata w 7-ce, ale wspominam je
                        bardzo dobrze. Nikt z was do tej pory nie wspominal o naszych dyskotekach przy
                        jeczacym Grundiku wzmacniaczu i jednej kolumnie. Oczywiscie to wszystko przy
                        swietle dziennym, co dobrze umozliwialo obserwacje, kto na ktorej drabince wisi
                        i wstydzi sie poprosic "laske" do tanca.
                        Pamieta ktos jeszcze takie imprezy?
                        • Gość: jd Re: Telewizyjne audycje tamtych lat ... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.03.04, 21:28
                          Hej, AD.
                          Zauważ że nasze wspomnienia o Szkole 7 dobijają do 3500 postów, więc różne
                          różności już były, choć twoich dyskotek przy wzmacniaczu i kolumnie chyba
                          jeszcze nie było. Cenione jest też parę słow o sobie - gdzie sie mieszkało,
                          kiedy do Siódemki uczęszczało, no i wspominaj, wspominaj, wspominaj.
                          • Gość: AD Re: Telewizyjne audycje tamtych lat ... IP: *.pool.mediaWays.net 19.03.04, 21:39
                            Sorry za brak kultury. Chodzilem do 7-ki na poczatku 80-tych lat. a mieszkalem
                            na Jeziornej. Teraz mieszkam od wielu lat w niemczech.

                            Wracajac do wspomnien telewizyjnych, to cieszylem sie ze nie jestem jedynym,
                            ktory bajki z czasow PRL-u dobrze wspomina. Ja dla moich dzieci teraz tez
                            pokazuje "Reksia" lub "Krecika", co wcale nie jet takie latwe. Ten material
                            jeast ciezko osiagalny.
                            Ja sam chetnie wspominam teleranki z tamtych czasow i filmy typu "Czterej
                            pancerni" lub Klosa. Szczegulnie przy tym drugim musze dzis sie smiac z
                            okreslen typu: "Bruner ty swinio!"
                            Hej
                            • Gość: jd Re: Telewizyjne audycje tamtych lat ... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.03.04, 21:43
                              Żadnego braku kultury nie było. Na Jeziornej, to pewnie w tych wieżowcach po
                              lewej stronie, gdy szło się na plaże miejską?
                              • Gość: AD Re: Telewizyjne audycje tamtych lat ... IP: *.pool.mediaWays.net 19.03.04, 21:47
                                Tak w srodkowym. Ten blok byl dobrze polozony, poniewaz moglem przy dobrej
                                pogodzie spontanicznie podjac decyzje szkola czy jezioro. A wiec czasami
                                zwijalem sie na "budowlanke".
                                • Gość: jd Re: Telewizyjne audycje tamtych lat ... IP: *.aster.pl / *.acn.pl 19.03.04, 22:14
                                  Ja pamiętam czasy, gdy tych bloków jeszcze w ogóle nie było. Był tam podmokły
                                  teren, za to plaża miejska była wtedy boska, kilometry pomostów, kabin,
                                  przebieralni, wypożyczalni, i idealnie na okrągło przystrzyżony klony na
                                  Jeziornej.
                                  • Gość: mamut Re: Telewizyjne audycje tamtych lat ... IP: *.norampac.com 19.03.04, 22:22
                                    Czy aby Andrzej Drossel?

                                    czuwaj
                                    • Gość: jd Re: Telewizyjne audycje tamtych lat ... IP: *.aster.pl / *.acn.pl 19.03.04, 22:25
                                      Mamut, nie mam pewności, czy to było eleganckie. Sam się kryjesz do dziś, a
                                      innych zdradzasz bez skrupułów.
                                      • Gość: mamut Re: Telewizyjne audycje tamtych lat ... IP: *.norampac.com 19.03.04, 22:31
                                        eh, moze i nie elegancko... troche strzelam i dodaje fakty. nikomu nie bronie
                                        robic innaczej, a ze troche sie ukrywam... no coz troche mnie to bawi...
                                      • Gość: ak Re: Telewizyjne audycje tamtych lat ... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 19.03.04, 22:51
                                        Słusznie Janusz, masz rację. Fajnie, że pojawił się ktoś nowy. Piszcie, miło
                                        poczytać, bo na pisanie brak póki co sił. Dzisiaj jestem totalnie K.O. po
                                        wczorajszych 9 godzinach CEBIT-u (nie jedzcie, szkoda czasu i złudzeń)zaczynam
                                        odzyskiwać czucie w kończynach dolnych. Powoli od miejsca gdzie plecy tracą
                                        swoją szlachetną nazwę aż do stóp. Co było na targach komputerowych? Kilka
                                        komputerów, parę tysięcy monitorów, niezliczone ilości aparatów cyfrowych i
                                        kamer, kupa innych zabawek i tłumy mających złudną nadzieję, że może bądzie
                                        lepiej. Ofert mniej niż w poprzednich latach. Wszystko idzie w kierunku masówki
                                        dla normalnej klienteli. Wstęp jednorazowy 36 (Dauerkarte 69 za cały tydzień),
                                        kawa podła i po 2,90, co nadszarpnęło mój żołądek i portfel. Trochę tego było, a
                                        że coli nie uznaję, a piwa "na służbie" nie przystoi, wiec pozostały litry kawy.
                                        Poza tym, gdzie się człowiek nie wdał w rozmowę, pomijając już wcześniej
                                        obszczekane terminy, też poili kawą. Ale wracając do siódemkowiczów - AD gdzie
                                        Cię rzuciło po tej stronie Odry?
                                        • Gość: ak Zyszek ! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 19.03.04, 22:55
                                          Gdzie to zdjęcie o którym pisałeś? Nic nie dostałem. Albo pomylliłeś adres, albo
                                          był z załącznikiem i antywirusowy progi ocenzurował.
                                          • Gość: jd Re: Zyszek ! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.03.04, 23:00
                                            Allan, ale jutro albo pojutrze, tak jak u mnie, siatkóweczka?
                                            Ja też coś jeszcze podeśle zdjęciowego.
                                            • Gość: ak Re: Zyszek ! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 19.03.04, 23:06
                                              > Allan, ale jutro albo pojutrze, tak jak u mnie, siatkóweczka?

                                              ... albo coś innego. Jest jeszcze kilka innych sposobów na dobicie :)))

                                              Trzymaj wartę.
                                              • Gość: Fredek Allan !!! IP: *.mcbone.net / *.mcbone.net 20.03.04, 08:47
                                                Allan z powodu braku koordynacji niestety minelismy sie szansy spotkania ...

                                                Ja tez bylem wczoraj w Hannoverze na Cebit ...
                                                Kawe mijalem , dawalem sie zapraszac na wode mineralna.
                                                Ale z Toba to bym i na "piffko" wyskoczyl.

                                                Moje wrazenie takie same.
                                                Masa aparatow cyfrowych i komorek.
                                                Z techniczno-informatycznych spraw malo nowego.
                                                Prawie wszystkie firmy oszczedzaja , chyba ze Microsoft i Fujitsu Siemens.
                                                Potezne stoiska.
                                                Fujitsu Siemens w ksztalcie poteznego "UFO" podswietlonego jasno niebieskim kolorem.

                                                Na nastepny rok musimy sie lepiej skoordynowac.
                                      • Gość: Fredek Re: Telewizyjne audycje tamtych lat ... IP: *.mcbone.net / *.mcbone.net 20.03.04, 08:52
                                        Ja tez witam Andrzeja.

                                        Mam nadzieje ,ze AD sie teraz zrewanzuje i zdradzi tozsamosc mamuta.

                                        Co do Reksia i Bolka i Lolka , mam to na DVD.
                                        Jesli mieszkasz w okolicy moglbym wypozyczyc.
                                        • Gość: AD Re: Telewizyjne audycje tamtych lat ... IP: *.k.dial.de.ignite.net 20.03.04, 09:26
                                          Niestety, nie wiem kto to jest. Musze moze poszperac w starschych wspomnieniach
                                          mamuta. Ja widze, ze za szybko sie wydalem, ale to nic. A jesli to gogos
                                          interesuje to mieszkam kolo Bonn.

                                          Hej
                                          • Gość: Fredek Wspomnienia z dawnych lat IP: *.mcbone.net / *.mcbone.net 20.03.04, 10:04
                                            Dzieki.

                                            Ja mieszkam w okolicach Bielefeldu.
                                            Wlasnie zerknalem do ksiazki "50 lecie 7-ki".
                                            Ty konczyles w 83/84 , wychowaca Serafin.

                                            Mamut musial mieszkac tak jak ja kiedys na Baltyckiej.
                                            (Ktorys z tych szpetnych 4-pietrowych blokow)
                                            A Ty jestes prawdopodobnie z mamutem w podobnym wieku.

                                            Polane gdzie staly te wierzowce na Jeziornej znalem z lat 70.
                                            Bawilismy sie tam , zbieralismy szczaw albo skracalismy droge nad jezioro.

                                            Na ul. Bialej i Rozowej mieszkalo tez dosc duzo kolegow i kolezanek z klasy.
                                            Szwedalismy sie tam po ulicach, lub przy torach kolejowych albo wlasnie na tej
                                            polanie kolo Jeziornej.

                                            • Gość: AD Re: Wspomnienia z dawnych lat IP: *.k.dial.de.ignite.net 20.03.04, 13:48
                                              Hej,
                                              dobrze, ze mi "Serka" przypomniales, on nosil zawsze sygnet na palcu i jak
                                              trzelil kogos w glowe reka, to niezle bolalo. A poza tym to maltretowal nas i
                                              cala szkole swoim klejem do drzewa, ktory podobno byl z konskich kosci i
                                              bestialnie smierdzial.

                                              Do uslyszenia!
                                              • Gość: ak Fred IP: *.dip0.t-ipconnect.de 20.03.04, 18:39
                                                Szkoda. Błąd w sztuce! Z dużych stoisk niezłe było Sony, ale głównie w consumer
                                                zone, niezłe zabawki były też na Panasonic – głównie flat screens super jakości.
                                                No cóż, trzeba bądzie koniecznie nadrobić, aczkolwiek zastanawiam się czy w
                                                przyszłym roku wogóle pojadę. Raczej będę celował na Systems w München, co nie
                                                wypali w tym roku, bo mam już inne plany w tamtym terminie.
                                                Zmieniając temat - z dawnych filmów zachowałem "trylogię" Sami swoi i genialny
                                                tytuł - Jak rozpętałem drugą wojnę światową z boskim kanonierem Dolasem. AD,
                                                takie rzeczy można też dostać na Flohmarkt, przynajmiej u nas u "Werderaner".
                                                Byłem na ostatnich dwóch meczach przeciwko Dortmund i Köln. Pierwszy był
                                                bezdyskusyjny i dobry, z Köln Werda dała plamę, pomimo wygranej. Ciekawe jak
                                                jutro pójdzie w Golfstadt.
                                                • Gość: Fredek Re: Fred IP: *.mcbone.net / *.mcbone.net 20.03.04, 19:59
                                                  "Flatsreenow" super jakosci bylo sporo ...
                                                  Ale cenowo nieosiagalne narazie.

                                                  A a Systems w Monachium ...
                                                  Po pierwsze troche dalej niz Hannover.
                                                  A po drugie u nas w Firmie oddajemy "plan inwestycyjny" na nastepny rok zawsze
                                                  we wrzesniu.
                                                  Wiec w pazdzierniku juz nie warto ogladac zabawek, ktore i tak sie w nastepnym
                                                  roku nie dostanie.

                                                  Gratulje dla Werder ...
                                                  Graja Super.
                                                  (Ale od nastepnego Sezonu mamy w Schalke Ailtona i Kristaicza ... wiec moze my
                                                  bedziemy do przodu ....)
                                                  • Gość: AD Re: Fred IP: *.k.dial.de.ignite.net 20.03.04, 20:13
                                                    Witam fana S04, ja mieszkalem przez 10 lat tylko 800 m od stadionu, a moi
                                                    rodzice do dzis stoja w korku co drugi tydzien.
                                                  • Gość: jd Re: Fred IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.03.04, 20:41
                                                    Byłem przekonany, że pozostaliście na zawsze fanami Warmii, Gwardii , OZOS-u i
                                                    Stadionu Leśnego. Ewentualnie w aktualnej sytuacji Groclinu.
                                                  • Gość: Fredek Re: Fred IP: *.mcbone.net / *.mcbone.net 21.03.04, 06:46
                                                    Dzieki za Pozdrowienia

                                                    Fanem S04 bylem juz w Polsce.
                                                    Pozniej mieszkajac w GE nie mialo sie prawie wyjscia isc na Parkstadion.
                                                    (Brat dalej mieszka w GE)

                                                    W Arenie bylem dopiero 3 razy (Bilety drogie i ciezko je dostac)
                                                    Widzialem na razie Mecz przeciw Arsenal London w CL, przeciw Bayern w DFB, i
                                                    mecz na pozegnanie Olafa Thona.

                                                    Z olsztynskim AZS'em, Stomilem i Warmia dalej sie sympatyzuje ... ale bardziej
                                                    na odleglosc.

                                                    Pozdrowienia

                                                    Andrzej daj znak na alf36@gmx.de
                                                  • zbyszek07 Re: Fred 21.03.04, 09:26
                                                    Fczoraj obejzalem kasete z filmenm
                                                    z 50-lecia 7-ki,
                                                    super!!!
                                                    duzo ludzi...
                                                    :-)
                                                  • Gość: AD Re: Fred IP: *.k.dial.de.ignite.net 21.03.04, 21:08
                                                    Stadion Lesny nie za dobrze wsponinam, bo dwa razy mialem tam niezla kontuzje
                                                    za moich czasow w Warmii. Lepjej wspominam AZS i chetnie bym poszedl znowu do
                                                    Uranii na jakis mecz, ale jesli jestem w Polsce to przewaznie nie podczas
                                                    sezonu. W niemczech niestey siatka nie jest tak popularna. Czasmi jestem na
                                                    meczu w Mendig, tam jest polski trener i 2 zawodnikow.

                                                    Hej
                        • Gość: mir-mur Re: Telewizyjne audycje tamtych lat ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.04, 11:42
                          Cześć "DROPSIU" nareszcie się odezwałeś,to super.
                          Czekałem kiedy po moim liście się odezwiesz no i prosze jesteś!
                          Powiem ci że zaraz cię poznałem na forum jeszcze przed zdemaskowanie przez
                          mamuta.
                          Ten mamut to fajny goś tylko cięzko wyczuć ko to,tak myśle że to może być
                          Łukasz Łukaszuk lub Olgierd Wiśniowiecki.
                          Wracając do "SERKA" pamiętam jak kiedyś miałeś dla żrtów zawiniętą głowe i
                          twarz w bandarz a on cię pacną pod nos taką drewniana szpatułką z tym klejem,
                          (gosć miał swoje odjazdy)
                          Pozdrowienia dla Iwony i synków.
                          • Gość: wskh Klej IP: *.gazetaolsztynska.pl / *.gazetaolsztynska.pl 21.03.04, 15:28
                            Ten klej to mogla byc t.zw. kazeina. Przypominal rzadki miód. Smierdyzial
                            niezlie, ale byl faktycznie wztrzymaly. My sklejalismi nim zadane do wykonania
                            male skrzyneczki ze sklejki.
                            • Gość: mir-mur Re: Klej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.04, 18:43
                              Ten klej to napewno był klejem kostnum wyrabianym z częci kostnych i skór
                              zwierząt(niestety) ochydnie smierdział , czuć go było w całej szkole.
                              Stał on u "serka"w klasie w rogu sali pod oknem na maszynce elektrycznej w
                              garnku z wodą.
                              Kleił on bardzo dobrze drewno i papier lecz nie był wodoodporny.
                              Klej kazeinowy też jest klejem do drewna i papieru ale produkuje sie go z mleka
                              i on tak nie śmierdzi,najczęściej przyklejane tym klejem są etykiety na
                              flaszkach np.piwa.
    • angol41 Re: Szkola nr 7 czesc 22. 21.03.04, 19:26
      Witam wszystkich siodemkowiczow,jestem z wami od samego poczatku i musze
      przyznac ze was podziwiam,za wytrwalosc, za pamiec i niesamowite cieplo z jakim
      opowiadacie swoje wspomnienia.Wyjatkowa jest nasza szkola i dzielnica a wiec i
      ludzie tam mieszkajacy sa tez wyjatkowi.Napisaliscie tak wiele o naszej ulicy i
      szkole ze dla mnie niewiele zostalo , wywolany zostalem przez was a wiec musze
      siegnac do pamieci i troche powspominac razem z wami. Pisze na tym forum wielu
      moich kolegow i przyjaciol serdecznie was pozdramiam , mysle ze kiedy zaczne
      wspominac nasze wspolne przygody to mnie rozszyfrujecie a zczne niebawem tylko
      musze znalesc troche czasu i spokoju Pozdrawiam
      • Gość: Fredek Re: Szkola nr 7 czesc 22. IP: *.mcbone.net / *.mcbone.net 21.03.04, 21:06
        Pozdrawiamy Angola41.

        Milo ze sie ktos przylacza.
        Wiem ze duzo "siodemkowiczow" to czyta.
        Szkoda ze sie nie odzywaja aktywnie.

        Pozdrowienia.

        A do mamuta ... jestes Olek spod jedynki ? (A siostra Agata ?)
        • Gość: AD Re: Szkola nr 7 czesc 22. IP: *.k.dial.de.ignite.net 21.03.04, 21:16
          Ja musze sie przyznac, ze takze przez jakis czas to forum tylko obserwowalem.
          Szczerze powiedziawszy, bylo mi to najpierw za bardzo z konspirowane. Widocznie
          jestem za malo w temacie, skoro mnie po dwoch zdaniach rozszyfrowano :)
          • Gość: mir-mur Re: Szkola nr 7 czesc 22. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.04, 21:25
            Jesteś dropsiu wysoki chłop z daleka cie widać.
            pa
            • Gość: AD Re: Szkola nr 7 czesc 22. IP: *.k.dial.de.ignite.net 21.03.04, 21:36
              Musze przyznac, ze doprowadziles mnie do defragmentacji twardego dysku. A w tym
              pliku to powstal po tylu latach i dosc luznym kontakcie niezly smnitnik.
              • Gość: nat Re: Szkola nr 7 czesc 22. IP: *.in-addr.btopenworld.com 21.03.04, 23:37
                Ale sie tutaj ozywilo - trudno polapac sie kto jest kto. Angol41, czy ty moze
                piszesz z wysp deszczowych? Musza tu w koncu byc jacys ex-siodemkowicze poza
                mna?
                • Gość: mamut mamut IP: *.sympatico.ca 22.03.04, 01:00
                  Bravo! Zabralo wam to pare ladnych miesiecy (od Pazdziernika), ale bravo.... Fredek najmlodsza siostre Malgosia (chyba) chyba najmocniej
                  pamietamy - ja i moja siostra... bardzo nas lubiala i czesto do nas wpadala... dzielila nas w koncu tylko sciana.... Sadze ze nie mielsicie nic
                  przeciwko mojej tajemniczosci... bylo po prostu ciekawiej. Teraz do rozryzienia jest Mir-mur i angol.... Mir-mur poprodukuj sie troche w tym
                  forum.... ja przynajmniej zostawilem szereg drobnych informacji na moim szlaku ktore jak po zwoju Ariadny doprowadzily do wyjscia z
                  labiryntu...Inna sprawa ze to mi sie podoba troche detektywistycznej zabawy to jest t
                  • zbyszek07 Re: mamut 22.03.04, 06:59
                    Witam, witam...
                    Nareszcie odpowiednia decyzja.
                    Ile mozna pic z kielicha wspomnien?
                    czasem trzeba cos dolac!
                    :-)
                    • Gość: jd Re: mamut IP: 193.0.68.* 22.03.04, 11:46
                      Tak, tak, ja też witam.
                      Ale mam poczucie pewnego choasu i nieogarnialności. Muszę to wszystko rozpisać
                      na kartce. Czyli nie rozgryzieni są mir-mur i Angol. Ten drugi to może być też
                      Angor (on jest w Niemczech), choć życzę nat towarzystwa na miejscu.
                  • Gość: Fredek Re: mamut IP: *.neue-westfaelische.de 22.03.04, 12:21
                    Mamut ale nummer ...

                    Tak myslem juz od paczatku ze to ktos z bezposredniego sasiedztwa.
                    Tylko nie skojarzylem Olka z mamutem.

                    Moja mama mowila, ze sie ciagle dzieciarnia albo u nas bawila albo my po
                    "chalupach" latalismy.

                    Tylko ze kazdy z nas mial swoich ulubionych przyjaciol do zabawy.

                    Malgoska z polskich czasow chyba juz nic sobie nie przypomina.
                    Miala wtedy 5 lat jak wyjechalismy.
                    Poszla odrazu do przedszkola i juz po 3 miesiacach zapomniala polskiego.

                    A teraz juz mezata i dzieciata.
                    Wlasnie 8 marca urodzila corke.

                    Pozdrowienia

                  • Gość: AD Re: mamut IP: *.pool.mediaWays.net 22.03.04, 21:02
                    Co do mir-mura, to mam podejzenie, ale nie chce rowniez strzelic gafy. Ja przez
                    ostatnie lata mialem bardzo maly kontakt z ludzmi z siodemkowych czasow. Wstyd
                    sie przyznac, ale od kad sledze to forum to sortuje nazwiska i ciezko mi to
                    idzie.

                    hej
            • Gość: wskh 1 IP: *.gazetaolsztynska.pl / *.gazetaolsztynska.pl 22.03.04, 15:07
              To wlasciwie gdzie mieszkaliscie przez te sciane, bo sie pogubilem w tych
              koligacjach.
              • Gość: Fredek Re: 1 IP: *.neue-westfaelische.de 22.03.04, 16:54
                Sorry ... wiem ze latwo sie pogubic.

                Sciana znajdowala sie w domu na Baltyckiej 19 , na parterze miedzy mieszkaniem 1
                i 2.
                • Gość: wskh Re: 1 IP: *.gazetaolsztynska.pl / *.gazetaolsztynska.pl 22.03.04, 19:26
                  A teraz na Bałtyckiej, na górce stoi opuszczony dom, na przeciwko PZW (Polski
                  Zwiazek Wedkarski). Tam na gorce mieszkała ode mnie z klasy Beata Stefaniak.
                  Jaki to był numer?
                  • Gość: mamut Re: 1 IP: *.norampac.com 22.03.04, 19:29
                    Nie jestem pewny ale w tamta strone schodzily numery w dol... sadze wiec ze
                    mowimy o 13 albo 15... ale glowy nie dam...
                    • Gość: AD Re: 1 IP: *.mcbone.net / *.mcbone.net 22.03.04, 21:20
                      Niezle, podczas kiedy to czytam to realizuje, ze chyba z osiem lat nie bylem w
                      tamtej okolicy. Jak jestem w Polsce, to siedze przewaznie na domku kolo Dobrego
                      Miasta i mocze tylek w jeziorze. Ale slowo chonoru nastepnym razem zajade !!!
                      • Gość: angol41 Re: 1 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 22.03.04, 22:26
                        Zaczne od tego ze czesto spoznialem sie do szkoly , nie dlatego ze mialem
                        daleko ale ze mielismy z moim przyjacielem z ktorym mieszkalem w tym samym domu
                        problem co wybrac , czy isc na lekcje czy spedzic czas nad jednym z jezior w
                        poblizu naszego domu. I kiedy tak wybieralismy bylo juz po drugim dzwonku i
                        biegiem pedzilismy na lekcje . Te dwa dzwonki to byl dobry pomysl.W klasie
                        bylismy w "czubie" alfabetycznym .bylo nas trzech ,jak nauczycielka sprawdzala
                        liste obecnosci i stwerdzila nieobecnosc pierwszego na liscie to przy dwoch
                        nastepnych mogla tez postawic nieobecnosc. Dzisiaj dzieli nas odleglosc kilku
                        tysiecy kilometrow ale dalej jestesmy przyjaciolmi. Chcialbym zeby wrocily
                        czasy kiedy przyjazn znaczyla tak wiele .
                        • Gość: mamut Re: 1 IP: *.norampac.com 22.03.04, 22:32
                          Hmm... to juz cos... jesli byles w naszej klasie to Bielka odpada (on zreszta
                          wiedzial gdzie aktualnie jestem) a co za tym idzie Sendrus tez... Maciek tez
                          wiedzial...Drops jak wiadomo takze odpada... Kufel sadze ze tez..Zostaje Kiczol
                          i Secewka plus Mozdzen...Ale to Secewka i Kiczol zawsze jak dwie przylepki byli
                          wiec to ktorys z was... ale ja jeszcze posiedze i pomysle...

                          czuwaj
                          • Gość: mamut Hey, Pora otwierac nowa setke!!! IP: *.norampac.com 22.03.04, 22:38
                            Hey Panowie Siodemkowicze.... czas na natepna setke...
                            • Gość: jd Re: Hey, Pora otwierac nowa setke!!! IP: *.aster.pl / *.acn.pl 22.03.04, 22:45
                              Poczekajmy trochę na Leszka, a wy kontynuujcie tę pasjonującą identyfikację.
                          • Gość: mir-mur Re: 1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.04, 00:35
                            Czołem mamut
                            Powiem ci że do odgadnięcia twojej osoby przyczyniło się twoje wspomnienie o
                            budowie bunkra w lesie nad jeziorem długim w czasie gdy zdobywaliśmy sprawności
                            harcerskie,wtedy to zaczołem "eliminować" podejrzanych o mamutowość;)
                            na końcu zostałeś ty i Łukasz Łukaszuk obydwaj widziani ostatnio w Kanadzie.
                            Ostatnie wydarzenia na forum zmotywowały mnie aby cię wymienić wśród
                            podejrzanych no i prosz mamut to Olek.
                            Może wiesz co się dzieje z Łukaszukiem słyszałem tylko że się ożenił z B.Swatek
                            (terz byłą siódemkowiczką)a może wiesz co u Bożeny.
                            czekam
                            NARAZIE

                          • Gość: mir-mur Re: 1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.04, 00:43
                            Ty mamut bym zapomniał
                            czy jak myślisz to dalej jedną ręką obejmujesz brzuszek a drugą drapiesz sie w
                            brode:))
                            • Gość: mamut Re: 1 IP: *.sympatico.ca 23.03.04, 02:48
                              Oj nie moge... nawet nie wiesz ile smiechu mialem z tego zdania....chyba sie przez piec minut smialem... wiesz czasem dalej tak robie... chyba
                              taki jakis podswiadomy odruch... Zeby bylo smieszniej kumple w pracy niedawno sie z tego nabijali... Troche mnie przez to porownywali do
                              DR. Evil z "Austin Power". Nie wiem czy ogladales... Taka komedia Amerykanska z swietnym Kanadyjskim komikiem Mikiem Myers.

                              Dales mi niezly orzech do zgryzienia jesli chodzi o twoja tozsamosc... ale sprobuje... choc jeszcze teraz nic nie powiem.. w kazdym razie do
                              mojej listy dodalem pare osob... Mowiac szczerze nie dokonca pamietam kto ze mna kopal i budowal te ziemianke... musze wykopac od
                              siostry zdjecie naszej grupy harcerskiej.. Napewno byl tam Kiczol i Secewka, Adas tez, co do Zwirka to nie jestem pewny... ale powoli kolo sie
                              zaciesni...

                              Co do Bozenki to hula teraz po Nowej Zelandii...Wybrala sie tam niedawno na wycieczke rowerowa... Mieszka i pracuje w Kanadzie... Moja
                              siostra od czasu do czasu sie z nia widuje... Ja ja widze przecietnie 2-3 razy w roku... Co do reszty to zdradze Ci pozniej... Nie jestem pewny
                              czy byles tego swiatkiem ale bodajze w siodmej czy osmej klasie mielismy wlasnie przerwe kolo klasy geografii i zpt... Dryblas Andrzej
                              zaczepial wtedy dziewczyny...miedzy innymi Bozene... Na poczatku starala sie go ignorowac ale w koncu doszlo do szybkich rekoczynow i
                              Andrzej jak dlugi wyladowal na podlodze... nam wszystkim mowe odjelo, a Bozenka zdobyla w naszych oczach momentalnie wiecej
                              respektu... To byl zdaje sie okres kiedy cwiczyla karate... AD nie gniewaj sie... ale akurat mi sie przypomnialo....
                              • Gość: mamut Re: 1 IP: *.sympatico.ca 23.03.04, 06:00
                                Tak dla utrzymania wspominkowego rytmu o siodemce...przypomne wam eksperyment z lekcji z pania Borkowska lub Filutem...Tak wiec
                                potrzebna nam jest plaska bateria. Zdaje sie ze miala 4.5 volta...lub cos w tym stylu... Do obu koncow blaszek baterii przyczepiamy druciki..
                                Nastepnie sloik po majonezie lub ogorkach..napelniamy letnia woda i dodajemy kilka-kilkanascie lyzek stolowych soli...mieszamy wode do
                                momentu az sol kompletnie sie rozpusci...Na sloika otworze mocujemy patyczek do ktorego przywiazujemy kilkanascie centymetrow
                                cienkiego sznurka lub troche zwinietych ze soba nici, ktore nastepnie sa zanurzone w sloiku... nastepnie podloczone wczesniej do baterii
                                druciki sa zanurzane w solnym roztworze. Druciki jednakze nie moga byc ze soba zetkniete... Jesli dobrze pamietacie rezultat takiego
                                eksperymentu elekrolizy krystalizowal sie na sznureczku lub niciach w przeciagu 2-3 dni.... Nauka jest piekna...

                                Angol, tez mnie zaintrygowal.... tez sprobuje Cie rozgryzc...

                                Ale poki co dobrej nocy, a wlasciwie dnia... wy niedlugo wstajecie a ja ide spac...

                                czu
                                • Gość: jd Re: 1 IP: 193.0.68.* 23.03.04, 13:07
                                  Leszek, Leszek, czas już bardzo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka