Gość: stud na zarobku
IP: *.vm.31173.se
30.08.11, 15:14
Trzeba trafu, że skopiowałem sobie tekst wycięty z dyskusji w Debacie. Autora przepraszam, ale uważam, że warto upowszechnić:
„Gdzieś tak w granicach uzyskania wolności zacząłem zwracać uwagę na wszystkich tych którzy bez pardonu zechcieli z buciorami ładować się do mego prywatnego życia. Zaczęło się od księdza, który wykorzystał fakt odkurzania korytarza i wpakował się do mieszkania, a wypraszany nie chciał wyjść. Gdy zaczął odprawiać swoje „czary mary” to zadzwoniłem na policję i chyba przestraszył się skandalu. Od tej pory starałem się ustalać religijność tych normodawców mego prywatnego życia. We wszystkich przypadkach byli to ludzie religijni a pewnie w przysłowiowych 95% byli to katolicy. Przez lata „praktyki” nauczyłem się czytać prasę katolicką po tytułach i wg autorów, otwierać drzwi wg domniemanych intencji i dyskutować jak PiS – ze swoimi. Niestety, już szkoda zdrowia na przeciwników, a szczególnie na wrogi beton. Nigdy nie byłem misyjny, a misjonarzy mierzących we mnie nie cierpię. Zawsze dziwię się, że brak profesjonalizmu w jakiejś dziedzinie jest protezowany wiarą, „nadzieją” i gwałtem na doznaniach psychicznych.
To jednak tylko tytułem wstępu, bo artykuł poruszył mnie w wielu płaszczyznach, ale rzeczywiście ręce opadają, jak to zauważył p. „hen”. Na tym poziomie to już nie ma o czym dyskutować. Ja pomijam oczywiście kwestię standardów moralnych, bo różnica jest sprawą naturalną, ale można się przecież umówić, że w dowolnym temacie będziemy profesjonalni i będziemy unikać własnych obsesji. Proszę mi wybaczyć, ale po pierwszym przeczytaniu tekstu odniosłem trzy niepokojące wrażenia. Po pierwsze, ustaliłem muzyczne znawstwo autora na poziomie rozróżnialności, kiedy muzyka gra, a kiedy nie. Po drugie, że muzyka nie przeszkadza autorowi w pieprzeniu... takich farmazonów. Po trzecie, że żadna muzyka, poza „Ave Maria” prawie nie liczy się. Do dyskusji możliwy jest tylko temat, i tu wolno mieć własne zdanie, czy przyjmiemy wyższość Schuberta nad Gounodem lub odwrotnie. Ale jak znam życie to i tak dyskusja będzie się toczyć, czy pani X ze względu na to, że daje d. panu Y może te arcydzieła wykonywać?
Uspokójcie się faszyści jednego spojrzenia, jednej racji i jednej interpretacji (w oryginale chyba trzy rzeczy były – daruję Wam Führera).
A propos pyska: autorze spójrz w lustro. Bęc! Poczułeś, że zarobiłeś tortem na twarz? Krem na bazie masła – nic nie mówiłeś, że masz wysoki cholesterol... W biszkopcie sporo rumu – zacznij może oblizywanie się od tego. To będzie nagroda za ten ideologiczny narcyzm. [Ł.P. 2011-08-30 13:41:43]”